Drak
Użytkownik-
Postów
698 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Drak
-
Ponieważ istnieje „zapotrzebowanie” na takie rękodzieło postaram się opisać. Jesteśmy w stanie własnymi siłami i środkami stworzyć tło które nie tylko będzie tanie ale będzie dokładnie odpowiadać naszym gustom i planom. Co więcej tło (czy też kamienie) będzie pozbawione nie tylko wyporności ale i pacykowania styropianu jako bazy pod beton lub CR. Cała tajemnica tkwi w zastosowaniu tego o czym większość zapomina (a co jest dostępne od lat !),a mianowicie w zastosowaniu żywicy epoksydowej. Żywica po krystalizacji jest odporna na kwasy i zasady, a co więcej po krystalizacji możemy ją dowolnie ciąć lub też doklejać potrzebne elementy. Po zmatowieniu powierzchni da się ją również malować farbami akrylowymi. Dodatkowo możemy jeszcze przed związaniem dodawać choćby piasek jako rodzaj faktury. Zatem możliwości (odwzorowania) są absolutnie nieograniczone, wszystko zależy od naszej inwencji. Co nam jest potrzebne : 1.Forma zaprojektowana przez nas na którą nałożymy matę szklaną 2.Żywica z utwardzaczem, oraz mata szklana 3.Farba akrylowa o wybranym przez nas kolorze. Jako forma może służyć zarówno uformowany styropian (który nie będzie potrzeby po wykonaniu tła) jak również ułożona powierzchnia z kamieni. Jeżeli ktoś ma kłopot z kamieniami to można posłużyć się...bryłami węgla. Najpierw na formę nakładamy warstewkę folii do produktów spożywczych i na to matę szklaną, następnie matę tą nasączamy żywicą do jej nasiąknięcia. Kiedy skrystalizuje możemy albo zmatowić papierem ściernym powierzchnie do malowania albo pomalować jeszcze raz żywicą i osypać białym piaskiem kwarcowym. Po stwardnieniu otrzymamy powierzchnie do malowania odporną na obskrobywanie przez ryby. Co do malowania : należy pamiętać że powierzchnia zostanie obrośnięta przez glony , tak więc głównym kolorem będzie kolor glonów. Ja proponuje ciemne kolory, resztę dobarwi natura. Jaka żywica : najlepsza jest klasyczna epoksydowa, bo choć droższa to nie śmierdzi , przy tańszej polisterowej trzeba pracować w masce w trakcie nakładania warstw. Dodatkowo żywica polisterowa szybciej wiąże, a więc trzeba robić pracę etapami i szybko. Mata szklana jest tania , a potrzebna nam będzie o najniższej gramaturze. Niemniej mata,a więc plecionka wyglądająca jak materiał -tkanina. Ten typ maty jest na tyle wiotki że wypełni wszystkie potrzebne zakamarki. Ile tej maty i żywicy...tego nikt nie jest w stanie oszacować. Wszystko zależy od wielkości powierzchni jaką robimy. Na początek proponuje zaprojektować sobie jakiś większy kamień (z otworami lub nie, w całości lub „połówka”) i „pobawić się” z żywicą. Czasy schnięcia ,warunki oraz proporcje utwardzacza odczytamy na stosownych ulotkach (opakowaniu). Tyle tytułem wstępu, czekam na pytania.
-
Robisz to dla siebie , wiec jakie wspacie duchowe i trzymanie kciukow ? Nie wierze ze nie wytrwasz, zatem ode mnie dostatku sil zycze przy lopacie, co oznacza dokladnie zdrowia. Reszte oswietujesz jak skonczysz
-
Nabe : a teraz wez pod uwage okres letni, i w tym momencie zalety przekuwaja się na wady ale i na to jest sposob. W kwestii estetyki: jest dokladnie takie jak sobie wykonczymy. Czyli wszystko zalezy od nas,a nie od pieniedzy.
-
No to ja was chyba zaskoczę w tych dywagacjach : to prawdopodobnie sa kolonie osiadlych pierwotniaków filtrujących. A czy tak jest łatwo sie przekonac przy zastosowaniu silnego powiększenia. I jeśli tak jest to oznacza że pokarmu dla nich jest naprawdę sporo biorąc pod uwagę szybkośc rozrosu kolonii. Czyli akwarium i filtry do czyszczenia z osadu i przemyśliwania nad karmieniem - za dużo substancji biologicznych nie jest pochłaniana przez ryby, tylko przez...itd. Jeśli to komus nie przeszkadza to nie ruszać bo ekosystem sam zareagował na nadmiary i je utylizuje przerabiając je na własną biomasę. Mało tego świadczyć to również może o elastycznosci ekosystemu i odporności na nadmiar "śmieci". Zatem jeśłi to pirwotniaki (lub inna forma życia poza pleśną) to ja bym się cieszył. Ale jeśli to jest pleśń to uśmiech natychmiast zgaśnie.
-
Ponieważ trącona jest kwestia "samodziałowa" to ja wtrące swoja cepelie, otóż ja mam pokrywę w całości ze styropianu. Wnętrze jest niezbezpieczone, jedynie bezpośrednio nad lampami jest doklejona folia alu, taka sobie zwykła. Ta nonszalancka wydawałoby się prowizorka (w porównaniu) trwa sobie ponad 2 lata w stanie niezmienionym. Światełko zaś jest zawieszone na odcinakach profili kwadratowych z alu, również niczym niezabezpieczonych. Na pewno ślady utleniania wystepują, jednak na moje oko są zerowe. Ta konstrukcyjka świetlna mocowana jest na śruby nierdzewne. Jaki jest tego koszt chyba nawet nie warto liczyć. Zaleta jest podstawowa : niezależenie jaki kształt będzie miało akwarium i jak duże będzie zawsze się dopasuje pokrywę. Praktycznie "ze śmieci".
-
Ależ proszę bardzo,nawet z większością się tu podziele : ta mieszanka to realizm, zdrowy rozsądek i szczypta logiki. Skutecznie sie hoduje w każdych człowieczych warunkach wewnętrznych, takie małowymagające ziele. Dym skutecznie niweluje : opary absurdu, beczenie owiec, udawane wzruszenia , niezdrowe mody i gonitwy , zaklinanie rzeczywistości. Do smaku można dodać kroplę filozofii i liśc poezji, do ale nie zamiast. Życze miłego wciągania i nieustannie pozdrawiam wszystkich
-
Czyli to instytucja zajeździła konia, lub tez witiczne jak kto woli tudzież przepisa. Wszyscy czyli nikt, czyli socjalistyczny podział odpowiedzialności. Albo kapitalizm bo za drogo. No pieknie Może ktoś jeszcze da ciekawą teorię na "wyginięcie konia" ? Może tak jak dinozaury ? Albo dajmy na to szatan, że na bydlątko złym okiem popatrzywszy do padnięcia doprowadził. Kabaret zaczyna się tworzyć.
-
g.pajak Operuje na pewnym przykładzie wielokrotnie powtarzalnym i niezmiennym w swej powtarzalności. DO kolejnego razu lub też do zmiany podejścia/metalności. Na dziś (lub raczej wciąż) wyznaczynikiem prawidłowej reakcji jest okazanie wzruszenia,wówczas uzyskuje się pozytywne punkty społeczne i jesteś "swój". Natomiast czy to wzruszenie wypłynęło z konkretnego działania lub też działanie będzie jego bezpośrednim skutkiem jest kompletnie nie istotne. Liczy się forma a nie treść. Nieustannie pozdrawiam nerwowych
-
To nie tak. W rzeczywistości turysta nie będzie zwracał uwagi na "aspek techniczny" danej wycieczki bo nie po to jedzie aby wszystko i wszędzie kontrolować. Płaci i ta zapłata jest pewna formą zaufania do wykupionej usługi i jej zgodności w świetle prawa. Problem lezy dokładnie w tym że mając do dyspozycji możliwości adminitracyjne ten kto zauważy jednak "coś śmierdzącego" nie korzysta z nich. Bo czy komuś się chce brac z góralem za klapy ? To ma być forma wypoczynku ? To chyba zrozumiałe. ALE jeśli fakt ten zgłosi przynajmniej na Policji to zgłoszenie zostanie odnotowane,a skoro tak to "zaksięgowane" do wyjaśnienia i tu nikt nikomu łaski nie robi, służby sa właśnie po to i za to dostają pieniądze. I w tym momencie turysta wcale się z onym góralem szarpać nie musi i zwiedza sobie dalej co ma zwiedzać, służby mają do sprawy stosunek służbowy i delikwent koński takim nie podskoczy, bo "waadza" to władza i trzeba grzecznie. Wyjaśnei się co ma się wyjaśnić czy dany turysta był nadwrażliwy i coś źle zinterpretował czy faktycznei miał racje. Nawet jeśli się omylił to co się stanie, ma prawo? Ale jeśli się nie omylił to koń dalej gryzie trawę. I czyż o tym o czym pisze powyżej nikt nie wie ? Wystarczy się zastanowić i to wcale niefilozoficznie. Zadziałać i wykorzystac to czym jest państwo i co oferuje,a oferuje coś za co ściąga podatki. I teraz de facto nie interweniując (a widząc) dany turysta płaci je dokłądnie za nic.
-
Owszem ALE wrażliwośc połączona z DZIAŁANIEM. Wy moi drodzy krytykujecie aspekt losu końskiego ,a ja krytykuje wasze de facto puste gadanie. Odrzućmy na chwilkę małą emocje i wejdzmy do zimnej wody realizmu, tak po kostki tylko. I zastanówmy sie : co z tego że wy to wszystko popiszecie TUTAJ? Ano tylko tyle że bratersko się pożalicie wspólnie na losem końskim...oraz cytat "..bo może to coś pomoże.." Jak długo wytrwacie w tym temacie ? Tydzień wytrzymacie zanim się ulotni spowszedniały? No bo co braci końskiej po waszej pisaninie? Nawet kostki cukru Ani teraz ani później. I mogę sobie być dziwnym niewrażliwcem co nie chce śpiewać wspólnie i jeszcze coś mruczy pod nosem Pozdrawiam serdecznie
-
Nie jest moi drodzy absolutnie żadną tajemnica jak sa dość często traktowane takie konie bryczkowe/pociągowe. Więc nie oszukujmy sie że nagle w świecie dobra i szacunku wszelakiego pojawił sie parias co kobyłkę tłucze , a fe! Jeśli nie zmieni się stosownych przepisów i nie wprowadzi rutynowej okresowej kontroli to te wasze pisanie o końskiej boleści będzie dokładnie tyle warte co wycie do Księżyca bo dzieje sie dokładnie zamiast. Nawet jeszcze gorzej gdyz te łzy boleści nie są nawet regularne jak to wycie a jedynie okazjonalne. A dodajemy do tego i fakt zwyczajowy niewtroncalności się w incydenta, czyli społeczność ubolewa bo ubolewac należy (zgodnie z lista ubolewań stosowno-towarzyskich) ale generalnie ma to w D. Tłumaczenie zawsze jest jedno : od tego są organa i instancje. Tylko że owe organa i instancje jasnowidzące nie są,niestety społecznośc albo odwraca głowe albo szuka ptaków na niebie gwiżdżąc. Ale ubolewać? No jak najbardziej ! Tutaj jak na sygnał ludki zbierają się solidarnie i płaczą. Płaczą duzi i mali,młodzi i starzy,w TV, na forach,po plebaniach i gumnach wszelakich,bo wypada, bo solidarnośc w żalu - tutaj akurat końskim. A kobyłka zamiast trawy gryzie ziemie,a następna w drodze do krainy wiecznych stepów. Bo ten żal absolutni niczego nie zmieni. Ktoś ma jakies wątpliwości ? Zatem miast gadać i paplac boleśnie lepiej coś konkretnego zróbta po cichu. Albo coś róbta albo siedźta cicho i nie gwiżżta boleśnie jak czajnik na gazie. Pozdrawiam wzruszonych
-
Bezpośrednia własna ingerencja jest dokadnie tym co jest potrzebne ,a nie jakieś tam "pisanie". No nie mydlmy sobie oczu że jest inaczej. Koniowi do życia nie jest potrzebna opinia i nagłaśnianie ze wzruszeniem a szybka reakcja. Czyż nie? Bo co z tej całej mikroaferki skoro koń kopyta wywalił a góral się wypiął i pokazuje brudnym paluchem gdzie dokładnei możeta go całować tudziez gdzie możeta mu wszystkie skoczyć z powodu tej końskiej afery i zamieszania. A teraz będzie się poematy pisać o "końskim nieszczęściu"...tragikomedia panie Tydzień minie i wyląduje to w tylnej dziurze człowieka, oczywiście do następnego końskiego razu. A co może się mylę bardzo ?
-
No i co po tych smutnych waszych żalach skoro widząc naocznie co się dzieje nic kompletnie nie robicie będąc na miejscu i widząc co widząc? Co rączki odpadną i nóżki się rozjada kiedy pójdziecie na policje? Albo cos róbcie albo zamilczcie i nie róbcie żenady (!) swoim pustym wzruszeniem sie "nad" i pozorną troska o jakiegos konia gdzieś tam. Kiedys na takie teksty i takie działania było jedno określenie : ręka zaciśnięta w pięść...w kieszeni. A dla znawców literatury polecam okeślenie "dulszczyzna".
-
No to rozważcie taką rzecz: a jeśli po parogodzinnym postoju przekierować wodę do wiadra zamiast do akwarium ? Czyli robimy płukanko filtra. Wprawdzie czynność prozaiczna i "ręczna" ale skuteczna. I darmowa. Tak naprawdę to głownie chodzi tu nie tyle o utrzymanie filtracji (bo ta przez 2 dni może sobie nie działać i tragedii nie będzie,a filtr moża wypłukać) a o utrzymanie poziomu natlenienia. To może być zdecydowanie większy problem przy przegęszczeniach niż to czy kubeł działa czy nie, czy jest ruch wody czy go nie ma. Parenaście godzin ryby na pewno wytrzymają ,potem trzeba natleniać. Ale i tak wskakujemy w wartośći rzędu parunastu godzin a nie godziny czy dwóch. Wymiar czasu jest tu decydujący, jak będzie za długi to żadne tymczasówki nie pomogą. I teraz decydując pytanie : jaki jest indywidualny sens ekonomiczno-statystyczny zastosowania odpowiedniego zabezpieczenia ? Załóżmy że jest sens, to ważne będzie tu pytanie praktyczne : np. taki upsik 500 ile czasu realnie podtrzyma odbiornik 5W ? Ktoś ma jakies dane praktyczne ? Bo z tego moża oszacować jaki dokładnie będzie potrzebny.
-
Za pompą montujesz trójniczek na wężu i w razie awarii podczepiasz brzeczydło. Warunek taki aby to jakiś pion miało bez zbytnich zakretasów, powinno zadziałać w/g starej zasady. A jeśli nie (bo średnica węża jest tu dość krytyczna przy tej wydajności brzęczykowej) to zawsze można do końcowego wylotu doczepić zwykłą pompę 5W - awaryjnie. To akurat będzie nawet lepsze gdyż zdecydowanie wydajniejsze a moc praktycznie ta sama - nie mówiąc już o braku bulgotu. I poblem z głowy, kwestia tylko zasilenia tegoż i tu można zastosowac klasyczna przetworniczkę i klasyczny akumulator bo do 5W żadnych cudów nie potrzeba o UPS-ach nie wspominając. Co więcej to w chłodzeniu komputerowym (cieczą) stosuje się niemal te same pompy tyle że na 12V - klasyczne nasze również. Tak czy siak rozwiązania akumulatorowe starczają nie na dni,a przez parenaście godzin i tak tragedii nie bedzie , co najwyżej filtr do czyszczenia. Żeby zabezpieczyć sie na parę dni to żeby nie wiem jak kombinować i cudaczyć to zawsze trafi sie na zakup agregaciku, bo chyba nikt nie będzie trzymał baterii akumulatorów "na czarną godzinę" i jeszcze je obsługiwał i dbał o nie (bo mieć to nie wszystko). Tu jest właśnie pies pogrzebany czyli meritum: rozwiązanie akumulatorowe jest praktycznie bezużyteczne, gdyż przerwy w dostawie prądu albo są krótkie albo bardzo długie. Akumulatory sprawdzają się tylko w rozwiązaniu pośrednim czyli często w skali roku i po parenaście godzin. Tylko że jak ktoś ma takie cyrki to...posiada agregat żeby mięsem nie rzucać często w skali roku I tu dochodzimy do początku robiąc "koło" po rozwiązanich : albo nic albo kupić mały agregat (najmniejszy ale porządny ,żaden tam Graż LTD Company) , bo nie tylko ryby mieszkają w domu Jasne że można kombinować akumulatorowo i UPS-owo,ale...z praktycznego punktu widzenia sens tego będzie mały czyli przerost formy nad treścią nie wspominając o pieniądzach.
-
Żadne tam rozwinięcie tylko użycie inaczej starej zasady, ty tworzysz typowy komin. Można i tak,ale lepiej zastosować w pełni starą zasadę do nowej filtracji (współczesnej) i wówczas masz wszystko to co masz zwykle tylko o zdecydowanie mniejszej "mocy",ale masz. A w kwestii ręczno-pojemnikowej...podałem tylko przykład-możliwość ale skoro się "czepiłeś" ( ) to nawet z dętki lepiej co 1/2h niż wcale,nieprawdaż ? Ludzie nagminnie zapominają że akwarystyka ma swoje lata i drzewiej ludzie jakoś sobie radzili nie przy użyciu czarów i bez dzisiejszych bajerów i technologii A dziś pradu zabraknie i dramat panie i skakanie z okien
-
A dlaczego tu nie wykorzystać dawnej zasady filtra powietrznego ? Za jednym zamachem mamy podtrzymane na minimalnym poziomie 2 podstawowe funkcje. I byłoby to najmniej energochłonne rozwiązanie, bo sam brzęczyk (5w?) + darmowa fizyka. Mało tego do takiego rozwiązania można nawet użyć powietrza z napompowanej dętki...zbiornika powietrza...co daje pradożernośc na poziomie zero.
-
Ja podejdę do tego inaczej. Sens instalowania zabezpieczeń jest i owszem, ale na "zadupiu", czyli tam gdzie brak światełka jest znajomy i dość częsty (jak na dzisiejsze standardy). Czy i gdzie w Polsce istnieją takie miejsca z "brakami w dostawie" wyłączając "zdarzenia losowo-pogodowe" ? Chyba już nigdzie. Jeśli "zdarzenie" jest nieprzewidywalne i ewentualnie raz w roku (a realneij raz na parę lat) to jaki jest sens tej inwestycji przy hodowli hobbystycznej ? Ale jeżeli już...to czy nie lepiej rozważyć mały generatorek skoro zakładamy że na 24h lub nawet na 2-3 dni? Bo wóczas nie tylko akwarium i jesteśmy niezalezni od czasu i pojemności aku,co wiecej rozwiązanie zabezpieczające jest mobilne. Inne rozwiązanie to klasyczny przetwornik (powiedzmy turystyczny) na wejście zapalniczkowe 12V o mocy 50-100W, jeśli podłączymy awaryjnie żaróweczke energooszczędną i mały filtr to obciążenie nie przekroczy ok 15-20W (przykłądowo). Teraz mierzymy pobierany prąd przy naszym obciążeniu (mierzymy gdyż sprawność urządzeń i nasze wymagania nie są wielkością stałą i bezwzględną). Stąd znając dodatkowo pojemność aku określimy na ile nam ta pojemność starczy. I to też będzie rozwiązanie lepsze od UPS (specjalizowane i dedykowane urządzenie), bo tu wymagania co do jakości napięcia są wysokie jak również co do jakości i rodzaju aku. Wszystko można pytanie czy faktycznie trzeba i czy w konsekwencji nie będzie to techniczny przerost formy nad treścią.
-
Lewarek mały samochodowy i wałki drewniane. Delikatnie unosisz i wsuwasz wałek (wałki), toczysz, lewarek i wyciągasz wałki. Lub : są takie podkładki stalowe na kółkach, rozsuwane do przemieszczania ciężkich rzeczy np. pralki. Ale... Ja bym przerzucił ryby do pojemnika i przesuwął czyste szkło. Łatwo i bezpiecznie. To kombinowanie zajmie ci tyle samo czasu.
-
O bakterie się nie martw, masz je w akwarium na wszystkich powierzchniach. Powierzchniowo w wiekszości przypadków akwarystycznych więcej niż w filtrze. To na marginesie. Jak dla mnie masz niedojrzałe akwarium - bazując na tym co piszesz. A ta dojrzałośc następuje po ok. roku. Na czym polega ta dojrzałośc ? Na odporności na wahania "czynników". Podam ci własny przykład : codziennie od przeszło roku wlewam zupę , czyli kostki mrożonki do wody,a po rozmrożeniu chlup do akwarium. Tak się nie powinno robić, właśnie ze względu na "zupę", bo to może spowodować właśnie biały zakwit, bo ta "zupa" jest doskonałą pożywką dla bakterii. Nic się nie dzieje dlatego że panuje równowaga biologiczna,a więc scisłe ustalone proporcje między zjadaczami śmieci a zjadaczami tych zjadaczy. A więc każdy gatunek który nagle się rozwinie natychmiast spowoduje efekt domina, a więc nagły rozwój własnych zjadaczy. I jest to zjawisko smaowygasające i dokładnie na tym czynniku biologicznym opiera się dojrzałośc akwarium. Co więcej : im więcej gatunków różnorodnych tym lepiej,a więc nawet taki pogardzany ślimak ma znaczenie, kłaczek sinicy również. Ludzie nie zdają sobie sprawy że tworząc akwarium tworza mikroświat dażący nieustannie do równowagi. Napiesze coś co na pewno nie zaszokuje starych : jezeli zaistnieje taka sytuacja że wciąż będziesz miał brak stabiloności to będziesz zmuszony wprowadzić sztucznie pewien zasób organizmów, to znaczy pobrac znad dna jakiegoś zbiornika naturalnego pewną ilośc litrów wody, ze zbiornika w którym (to bardzo ważne !) nie ma ryb. A więc wprowadzasz sztucznie wycinek pewnej równowagi biologicznej. W 99% to pomoże , ten 1% to konflikt między organizmami z okolicznego stawu a importowanymi ze źródła czyli Malawi. Tutaj może nastąpić konflikt gatunków, czyli albo wygraja jedni albo drudzy. Tak czy inaczej w każdym przypadku każdego akwarium mamy do czynienia z całkowicie indywidualnym procesem budowania flory i fauny i wypracowania równowagi dokładnie dla danego zbiornika. W związku z tym nie ma i nigdy nie będzie rozwiązan uniwersalnych,gdyż na punkt stabilizacji wpływa bardzo wiele zmiennych i to one dokładnie okreslają moment w którym zbiornik sie stabilizuje, to może byc rok, może być 2 lata. Ale...w momencie kiedy zbiornik osiągnie stabilizację to naprawdę będzie odporny na nasze błędy. I dlatego ja powinienem mieć ustawiczne problemy z białym zakwitem a ich nie mam. U mnie równowaga jest tak sztywna że nawet wprowadzenie pożywki do rozwoju glonów nie skutkuje, absolutnie nic się nie dzieje. Ale mam zjadaczy glonów, tak więc wszelkie nadwyżki sa natychmiast likwidowane. A zjadaczy mam tak wielu że skoro nie pomaga nawożenie zmuszony jestem dokarmiać spiruliną. Dlaczego ? Ano dlatego że mam akurat sporo ryb zjadaczy, więcej niż potrzeba. Zdaje sobie sprawe że strzeliłem miniwykład,ale to nie jest takie proste jak się wydaje i nie da się zjawiska jakiegokolwiek zakwitu (niestabilności) tak bezwzględnie uprościć i sprowadzić do prostego działania z oczekiwanym skutkiem i co więcej pewnym skutkiem.
-
Przypominam ogólnie to, co się wałkuje od lat. A co ,jak , gdzie i kiedy to sobie sam już określi i przemyśli. I nie zamierzam wpadać w jałową dyskusje czy trafiłem z czymś czy nie.
-
W obu przypadkach zmętnień (lub tez „zakwitów”) chodzi o nadmierną ilość składników pokarmowych. Oczywiście jeśli chodzi o pochodzenie-przyczyna różną. I w obu przypadkach głównym działaniem jest pozbycie się tego nadmiaru i zastanowienie się nad jego przyczyną,aby nie nastąpił nawrót. Doraźnie można też podmienić większą ilość wody – w tym przypadku szkoły są dwie ja wyznaje to działanie za konieczne w obu przypadkach + mechanika w przypadku glonów. Upraszczając : czeka Ciebie przegląd dna na obecność zalegających składników pokarmowych, przegląd filtracji oraz zastanowienie się nad formą i częstotliwością karmień. Oraz (co możliwe) nad nadmierną obsadą i niewydolnością systemu filtracji.
-
Błąd tkwi w ocenie co ci "wyskoczyło" i błędnie mniemanie że jakoby z powodu nawozu i świtła. Są dwa rodzaje zakwitów (wałkowane od lat...a może dziesięcioleci) : -białe pierwotniakowe -zielone glonowe
-
Mylisz się panie kolego , ja używałem ponad miesiąc (a co tu mówić jakieś smieszne 10 dni) i żadna wilgoć oraz pleśń się nie zainkubowała. A napakowane miałem po brzegi i to dwa w dwóch akwariach pokarmem o różnej "konsystencji". Po to kupiłem i doskonale się sprawdziło, teraz jednym czasem dokarmiam, drugi leży w szufladzie. Odnośnie obniżenia temp. to mam na myśli spowolnieinie metabolizmu, więc obniżenie dość znaczne temp. np. z poziomu 26-27 (jeśli nie więcej w okresie letnim) do poziomu dolnej tolerancji czyli jakieś 21-22 st. No to już trzeba mieć chłodziareczkę jak sie patrzy ,a to ma promil z nas,a wieć nie większośc i to dokładnie miałem na myśli. A skoro nie możesz obniżyć to oznacza utrzymanie metabolizmu raczej na wysokim poziomie ,a więc... I tu ten niuansik że lepiej karmić mało niż wcale.
-
Kunta napisz pytanka do producenta i będzie po sprawie. Nie ma sensu domniemywać.
