Jak nie was zapaleńców to kogo mam się poradzić??
Zacznę standardowo... godzina 2:50; niecałe 30min temu zbudził mnie odgłos chlupoczącej wody. Jak się okazało pękło mi PONOWNIE akwarium:(
To mój drugi raz w 8 letniej karierze... szczeliło na niezłą skalę bo od miejsca gdzie się kończy wzmocnienie do praktycznie samego spodu w rogu akwarium na przedniej szybie. 240l wody znalazło się na podłodze mojego nowego mieszkania oraz w kiblu.
Ryby aktualnie ciapią się w resztkach i jestem kompletnie bezradny i rozstrojony.
4 dni temu zdechła mi moja najstarsza najpiękniejsza ryba P. Saulosi i aż mi łezka poszła, teraz na to nawet nie mam siły.
Co byście zrobili na moim miejscu? Ostatnim razem gdy mi się rozszczelniło na nast. dzień byłem spowrotem z nowym szkłem w mieszkaniu. Teraz niestety już się zastanawiam... pierwsza myśl to oczywiście, że jadę jutro po akwarium jednakże po zastanowieniu już go chyba nie chce.
Dużo jeżdżę do tego sypiam w domu 3-4 razy na tydzień lub rzadziej bo tak to hotele. Przerażające jest to, że dziś miałem być w Rzeszowie... samo to wywołuje u mnie ciarki.
Cholera boje się zalewać kolejne szkło bo za 3 razem może mnie już nie być, a mieszkanie moje nie jest. No i tu mam dylemat przez którego chyba dziś nie zasnę, czy na obecną chwilę dłuższą, krótszą jednak odpuścić czy może zalać następne akwarium bo z miłością się nie walczy.
Nie wyobrażam sobie nie mieć mojego malawi, z drugiej strony często mnie nie ma i "szczęście" może przestać się do mnie uśmiechać następnym razem. Może poczekać na inną pracę? Może uzbierać na grubsze szkło? Może zrobić to dopiero po wakacjach?
Obawiam się jednak, że na tą chwilę stałem się już akwarystą biernym i choć to kocham to muszę na razie zrezygnować bo nie mam chyba siły wziąć odpowiedzialności za kolejne szkło. Gdybym był poza domem, a coś by się stało miałbym 3 razy większe wyrzuty, wkurzonego sąsiada i puste konto bankowe. Najgorzej z moimi kochanymi rybami.. do tego wczoraj kupiłem stadko auratusów.
Jeśli jednak zrezygnuję (a na to się zanosi) co ze sprzętem? Zostawić czy sprzedać bo przecież nie wiadomo kiedy do tego wrócę.
Ktoś ma jakiś genialny pomysł? Głupie pytanie ale jak się żyje bez malawi w domu? Nikomu nie życzę tego co mnie spotkało po raz drugi:(