Tak też zrobiłem. Ponad dwie godziny (jak ten świstak co siedzi i zawija sreberka ) siedziałem i szczoteczką szorowałem kamyczki ... to że pozycja wyprostowana była później ogólnie rzecz biorąc trudna do przyjęcia to inna bajka ... w trakcie mycia, z wapieni spływała mleczno biała woda, a czasem zółta lub pomarańczowa. Czarne przebarwienia są nie do zmycia - takie żyłki pomiędzy wgłębieniami, lub też cała płaszczyzna kamienia ma czarny nalot - zrobię zdjęcia to zobaczysz co i jak.
Generalnie troche się zmartwiłem, bo efekt estetyczny białych kamieni prysł jak banieczka mydlana, ale dzisiaj mi się śniło (chyba za bardzo sie przejmuję ) że mi ryby padły, a z kamieni wypływał jakiś syf-malaria ... :shock: