Skocz do zawartości

tom77

Klubowicz
  • Postów

    2 167
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez tom77

  1. Według mnie zmian w koncepcji, a teraz już w obsadzie dokonujesz w sposób bardzo chaotyczny. Moim zdaniem bardziej toniowe Copadichromisy nie mają szans przy redach (te już zupełnie do niczego nie pasują) i Protomelasach. Dieta też nie za specjalnie. Przekroczyłeś już liczbę 50 ryb (w tym 4 samce Protomelasów). Masz akwa 280cm, ale pozostałe wymiary nie są już tak imponujące.
  2. Postaw otoczaki obok kamienia. Spsikaj je wszystkie wodą (nie żałuj) i oceń czy pasują kolorystycznie (bo fakturę mają podobną) . Wyobraź sobie, jak na takim mokrym tle będą się prezentowały ryby które przewidujesz. Liczy się Twoja opinia, bo Ty będziesz na to wszystko patrzył. Moim zdaniem kamień to granit.
  3. Moi faworyci: 1/ Lethrinops sp. „red cap” 2/ Placidochromis phenochilus Mdoka 3/ Copadichromis cyaneus 4/ Copadichromis sp.”virginalis gold” 5/ Protomelas sp. „steveni imperial” 6/ Protomelas sp. „steveni taiwan” 7/ Sciaenochromis fryeri 8/ Labidochromis caeruleus („yellow”) 9/ Cyrtocara moorii 10/ Protomelas sp.”johnstoni solo” PS - zapomniałem o Taeniolethrinopsie, no cóż pierwsze słowo się liczy
  4. tom77

    Przewodnik po glonach

    Nie ma zdrowych, są tylko nieprzebadani. - przypomniał mi się ten tekst z polskiej komedii I niech tak zostanie.
  5. tom77

    Przewodnik po glonach

    Pozner – napisałeś w tym wątku sporo słusznych rzeczy o glonach, ale z tym że każdy, kto nie chce mieć glonów to trochę „pojechałeś”. W sąsiednim wątku też dzisiaj użyłeś tego sfurmułowania. Jeśli by wysyłać do innych biotopów: tych co nie chcą glonów w zbiornikach, co "męczą" w akwariach ryby z odłowu, lubią wapień filipiński, trzymają pojedyńcze rybki z innych biotopów, mają w sposób zamierzony single z zbiorniku lub coś w tym stylu – to na forum pozostało by kilku początkujących, co jeszcze nie zdążyli „zgrzeszyć”. Są oczywiście granice nieprzekraczalne np. skundlanie czystości gatunków, ale to inna bajka. Reasumując – krytykując proponuję nie sugerować zmiany biotopu. Mam w tym zresztą swój własny interes, bo trzymając antyglonowe helmety, nie chciałbym obudzić się np. w Ameryce Południowej. Please !!!!
  6. Ja żeby włożyć swój największy kamień (mniejszy od Twojego) musiałem go podzielić i postawić na sobie dwie części. Super Ci wyszło !
  7. Rzeczywiście dużo wody w Wiśle upłynęło. Kibicuję Będzie naprawdę nietypowe i bardzo ładne
  8. Co my tu mamy: A1/ Placidochromis phenochilus Mdoka (wyjadacz, raczej bliżej dna) Ag = 3 Si = 3 B5/ Taeniolethrinops praeorbitalis (kopacz wyczynowy) Ag = 1 Si = 4 C1/ Copadichromis borleyi (toniowiec, ale nie stroniący od dna) Ag = 3,5 Si = 3,5 D1/ Labidochromis caeruleus („yellow”) (skalniak) Ag = 2 Si = 2 E8/ Otopharynx lithobates (wszędobylski a’la skalniak) Ag = 2 Si = 2,5 Aulonocara nie sprecyzowana Ag = ? Si = ? ( jeśli sztuczna to agresja może być duża) Legenda : „Ag” w skali od 1 do 4 - agresjo-asertywność międzygatunkowa, „Si” w skali od 1 do 4 - potencjalna siła (wartości orientacyjne) 6 gatunków. Liczba ryb niezbyt duża, ale też akwarium z dolnej granicy przedziału (200x60x60). Całość mi się podoba. Jakieś ryzyko jest zawsze, bo to jednak żywe stworzenia. Teoretycznie ideałem byłoby gdyby na starcie B5 i E8 były nie mniejsze niż A1 i C1. Pytanie brzmi: Nie jestem zwolennikiem wprowadzania drapieżników do akwarium non-mbunowego. Jest o tym w mojej stopce. Odnosząc się do konkretnej sytuacji. Zakładając, że drapieżnik jest silną (lub b.silną) rybą, jednak dość spokojną poza okresem tarła, w którym to opanowywuje znaczną część zbiornika. Może asertywne mdoki, borleyki i yellowki przetrwałyby okresy burzy, jednak Taeniolethrinops praeorbitalis nie należy do gatunków, które „otrzepią się” i przejdą nad tym do porządku dziennego. Osobiście nie widzę szans ma takie połączenie. Trochę z innej beczki. Zobacz efekt spłoszenia mojej 14cm samicy Taeniolethrinopsa przez samca Placidochromis phenochilus Mdoka. Nastąpił tu zbieg wielu czynników: Mdoka jest prawie 7-mio letnim zgredem, to konkretne akwa ma tylko 160cm i filtr był w złym miejscu i czasie. A może to ja spłoszyłem Taenio i niesłusznie posądzam mdokę. Gdyby się nie zaklinowała między filtrem a szybą w narożniku zbiornika (przyssawki niestety mocno trzymały), to nic by się jej nie stało (a tak niestety skończyła życie, nie wiem jak to możliwe, że jej nie zauważyłem). Po co o tym mówię? By pokazać jakimi relatywnie strachliwymi rybami są Taeniolethrinopsy. I że kompletnie ich nie widzę podczas tarła drapieżników. Widzę pewne analogie do towarzystwa Protomelasów, które swego czasu wykończyły mi Taenio. Na Twoim miejscu zwiększyłbym liczbę Otopharynx lithobates. Ale to tylko moje zdanie. Powodzenia
  9. Przeniosłem wątek do bardziej odpowiedniego działu.
  10. Niektóre gatunki są dostępne wyłącznie z odłowu, bo nikomu nie udało się ich rozmnożyć w akwarium. Np. Synodontis njassae. WF-ki są na pewno delikatniejsze, w znaczeniu mniej odporne na choroby (zwłaszcza na początku, po wprowadzeniu do zbiornika). Zachowaniowo - moim zdaniem większe znaczenie ma na przykład sposób karmienia (który może oduczyć kopaczy kopania) i kilka innych rzeczy, niż to czy ryba jest z odłowu czy z hodowli. Ale to tylko moje jednostkowe obserwacje. Agresja może rzeczywiście trochę mniejsza u ryb z odłowu.
  11. Tak na wszelki wypadek, może trochę bez związku, a może z powodu mojej wrodzonej gadatliwości przypominam, że: "Celem tego działu jest zachęcenie do opisywania swoich spostrzeżeń i wniosków z nich płynących na temat życia w swoim akwarium, (...). Wiązać się to może z opisywaniem tak sukcesów, jak i porażek. Nikt nie powinien obawiać się opisywania tych wszystkich wzlotów i upadków." cytat z regulaminu działu
  12. Wyjąłbym wysoki kamień blisko środka zbiornika (trochę bardziej lewej strony). Kawałek plaży "w głąb" dochodzącej do tylnich kamieni zwiększyłby głębię akwarium. Teraz, moim zdaniem, nie widać tych 70cm. Wyjąłbym też ten "wiszący" kamień. Fajna relacja
  13. Pokolorowałem na zielono swój wybór. Jak na non-mbunę nie są to ryby wielkie rozmiarem i nie są zbytnio agresywne. Za podstawę obsady traktowałbym grzebacza (Aulonocarę) i toniowca (Copadichromisa). Możesz docelowo zdecydować się zostawić 4 gatunki (raczej jednosamcowo) lub 3 gatunki (rezygnując z O. lub P.). Decyzję tą możesz podjąć widząc ryby na żywo. Jak nie będą dorosłe to i tak nie będzie za ciasno. Ale to tylko moje zdanie. Ryzyko jest zawsze, bo to żywe stworzenia.
  14. tom77

    Fitracja

    Mam działające nie od wczoraj 2 duże Ultramaxy i 2 duże Eheimy. Nigdy nic mi nie ciekło. Nie mierzę decybeli (chyba zbliżone). Wolę Ultramaxy. I takiego bym zastosował.
  15. Też robię podobnie. Co więcej byłem przekonany że wszyscy (a na pewno większość) tak robi. Nie gaszę światła (by obserwować rybę) i nie używam szklanki. Wydaje mi się jest to stopnione przyzwyczajanie ryby do nowych parametrów wody. Przeniosłem wątek do bardziej właściwego działu niż "Życie w moim akwarium"
  16. Pojedyńcza samica msobo (traktuję tą rybę jako starszą siostrę saulosi) kiedyś wyłowiona z drugiego mojego zbiornika (dla odratowania) pływała sobie samotnie (bez innych ryb swojego gatunku) przez dłuższy czas nie przybierając barw zdomidowanego samca (jak twierdzicie). Nie wyrosła również na "konkretną wiedźmę" (już ją była wcześniej i raczej złagodniała) Napisałem co ja bym zrobił przy podanych założeniach. Każdy może mieć swój własny pogląd.
  17. Swego czsu robiłem sobie przegląd mbuny pod kątem łagodności (jeśli to jest możliwe w Malawi) i przydatności do "zaadaptowania" do non-mbuny (wstępny etap bez brania pod uwagę diety). Przy Twoich założeniach wybrałbym Moim zganiem śliczny "zamszowy" ciemny granat samca. Szanse na dwa oceniam wysoko. Problemem jest brak żółtego koloru. Dałbym 1 samicę saulosi. Wszyscy werbalnie krytykują single w Malawi, ale na Forum jest dużo zbiorników z samymi samcami lub samicami (oczywiście tylko w jednym gatunku), które są bardzo chwalone. Powody bywają różne np. "wypadnięcie" drugiej płci i niemożność jej dokupienia. Czasem powodu nie ma i nikomu to nie przeszkadza (mówimy o singlach w jednym gatunku, czasem nawet o kilku sztukach, cały czas w jednym gatunku). W Twoim przypadku rozważyłbym taką opcję (z jedną samicą saulosi). Oczywiście niewielka łączna liczba ryb np 5-6.
  18. Andrzeju - doceniam wszystkich. Stanąłem "w obronie" yellowków bo jestem ich fanem
  19. Tonny24 - pozostałe gatunki do swojego akwarium moim zdaniem już sobie wybrałeś : Moim zdaniem 4 gatunki w 200x50x50 mogłyby wystarczyć. W sumie mimo 200cm to tylko 500 litrów
  20. Chciałbym wypowiedzieć się w obronie Labidochromis caeruleus (yellow) jako "adoptowanego" do non-mbuny mbunowego rodzynka. Kiedyś polecałem ten gatunek na podstawie licznych relacji innych Malawistów. Od kilku lat mam go u siebie. Miedzygatunkowo - sprawdził się w towarzystwie kilkunastu gatunków non-mbuny, o różnym stopniu agresywności, o różnej wielkości, w różnym wieku i różnych rejonach bytowania w akwarium. Wewnątrzgatunkowo - sprawdził się w najmniej moim zdaniem sprzyjających warunkach - cały czas w układzie 2+1 (drugi samiec jest jedynym poza dominantem, a samotna prawie cały czas inkubująca samica nie ma łatwego życia) Wystrój w akwa 200cm - według mnie typowo non-mbunowy - 3 duże kamienie, moduł, tło strukturalne, filtr wewnętrzny (tło nie jest przez yellow używane jako schronienie). Nie przesadzałbym z istotnością schronień akurat dla yellow, słabsza non-mbuna też czasem chce się schronić. Poza tym wybitnie chowające się Synodontisy njassae, nie znoszące swojego towarzystwa w jednej kryjówce - też dają radę w liczbie 4 sztuk. W moich akwariach wszystko robię pod kątem non-mbuny. Yellow "adoptowałem" i nigdy się nie zawiodłem. Jest niezawodnym ciekawym uzupełnieniem obsady, dającym zróżnicowanie zachowaniowe (skalniak). Trochę skał i bez yellowka, też być by musiało PS. Nie neguję doświadczeń innych, ale osobiście mam głębokie przekonanie do yellow. Jeszcze jedno - ważna jest jakość ryb, yellowki są rybami Fx, o bardzo dużym x
  21. Miałem Protomelasy sp. "steveni imperial" - "roślinożerne" (w zasadzie wszystkożerne ze znaczną przewagą roślin) i Protomelasy sp. "johnstoni solo" - "mięsożerne" (w zasadzie wszystkożerne z przewagą mięsa) Króciutko jeż inne. Protomelasy im bardziej roślinożerne tym bardziej agresywne. P. sp. "steveni imperial" (nazywałem go imperatorem) wyklucza moim zdaniem z obsady większość gatunków non-mbuna - jest chyba wśród nich ekstremalnie agresywny, ale osobiście nie połączył bym go z ekstremalnie roślinożernymi mbuna - demasonami (nie miałem ich jednak osobiście). Bardziej właściwym połączeniem byłoby IMHO np msobo lub maingano (miałem te ryby). Tym bardziej nie połączyłbym z demasonami Protomelasów sp. "johnstoni solo", ani innej non-mbuny. Ale to tylko moje zdanie
  22. Microbe Lift Special Blend - środek stosowany by zmniejszyć ilość podmian, sam go używam w tym celu Prodibio BioDigest - dawno nie startowałem zbiornika, ale z tego co pamiętam to jest wariant z pożywką i bez. Stosowałem oczywiście z pożywką, w połączeniu z wodą z innego akwarium.
  23. Prawdopodobieństwo krzyżowania tych konkretnych gatunków oceniam na 90% U mnie samica Copadichromis trewavasae, odkąd została bez samca, prawie cały czas nosi ikrę. Nie wiem czy za sprawą pływającego w akwarium Copadichromis cyaneus czy Copadichromis sp. "virginalis gold", ale innych możliwości nie widzę. W drugim zbiorniku 2 "samotne" samice Copadichromis sp. "mloto reef" nie dały się jednak wykorzystać samcom (też C.cyaneus i C.sp."v.g."). Jakiś czas temu, miałem bez pary samice Copadichromis parvus. Krzyżowały się z ...... nie zgadniecie......... C.cyaneus i C.sp."v.g." Ale jeśli nie zamierzasz rozmnarzać ryb, to czy fakt krzyżowania jest aż tak istotny ? Powodzenia w wyborze obsady
  24. Stan pacjenta w dłuższej perspektywie Dla przypomnienia – mówimy o rybie (prawie dorosłym 13-centymetrowym Copadichromis Cyaneus), która była w stanie agonalnym i przeżyła drakońską kurację „końskimi” dawkami Microbe Lift Herbtana w połączeniu z temperaturą 33stC. Ciąg dalszy historii – pacjent wrócił do akwarium 200cm i żył w nim razem ze swoim braciszkiem. Obie ryby miały 13cm długości. W ciągu następnego 1,5 roku były tak samo wybarwione (najpierw prawie w pełni, potem w pełni). Żywotność miały zbliżoną, z wyjątkiem tego, że były pacjent nie wykazywał zainteresowania samicami. I jeszcze mały szczegół……..braciszek po 1,5 roku osiągnął 19cm, a były pacjent nadal mierzył 13cm i po tym okresie w pewnym momencie stracił ochotę na życie i odszedł na bloat. Czy z perspektywy było warto zastosować opisaną wcześniej drakońską kurację ? Według mnie było warto, przez półtora roku cieszyłem się bardzo ładną pogodną rybką, ale każdy na swój użytek może sobie sam na to pytanie odpowiedzieć.
  25. Wcześniej tego nie robiłem. "Pokombinowałem", ale mi się nie udało. Może pomoże nam ktoś z Kolegów Moderatorów ?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.