Witam
Ponieważ jest to mój pierwszy post, chciałem się krótko przedstawić - na forum od 4 lat, zarażony Malawi postami i artykułami harisimiego. Postanowiłem coś napisać, bo bardzo spodobała mi się formuła wątku.
Msobo magungę mam w swoim akwarium 160x60x60 od prawie 4 lat. Na początku pływały w towarzystwie maingano, c.moori i s.fryeri (wszystkie ryby małe, dobrej jakości, kupione od dr Pawlaka). Z założenia w obsadzie były uprzywilejowane żywieniowo (przewaga pokarmu roślinnego). Po roku redukcja (nie było strat spowodowanych pobiciem lub chorobą) do stanu: msobo 4+6, maingano 3+4, fryeri 1+5. W ciągu następnych dwóch lat niewielkie straty "pobiciowe". Ryby trzyletnie: msobo 3+5, maingano 3+4, sciaenochromis 1+4. Stan obecny (ryby niespełna czteroletnie): msobo 2+1, maingano i fryeri bez zmian. Do tego stanu nie wliczam już drugiej samicy magungi, bo od dwóch miesięcy ledwo zipie (praktycznie bez ogona), tylko dzięki temu, że na jednym z końców akwa jest gęsty lasek kryptokoryn.
Wnioski z moich obserwacji:
1. Samice msobo po osiągnięciu około 3 roku, stały się u mnie prawdziwymi kilerami (tylko we własnym gronie). W ciągu jednego dnia potrafiły uśmiercić dwie koleżanki - pobicia były potwornie ciężkie i wcale nie były to najmniejsze samice. Pozostałe sztuki były eksterminowane "długookresowo".
2. Samce msobo najpierw były trochę "gamoniowate". Przy redukcji po pierwszym roku, musiałem usunąć z akwarium dwa z trzech najpiękniejszych samców maingano, by msobo (trochę większe niż maingano) miały szanse objąć jakieś rewiry. Potem samce magungi "słuchały się" największej swojej samicy. Swoje rewiry miały: najsilniejszy samiec maingano - jaskinię w tle strukturalnym w środku akwarium i samic fryeri - który upodobał sobie półkę w tle z boku akwa (mimo, że w hierarchi wszystkich samców był najniżej, to pilnował swojej półeczki. Wreszcie sytuacja się unormowała i dwa samce msobo objęły dwa boki akwarium - z lewej strony filtr, z prawej strony kryptokorynę. Do 2,5 roku życia rybek, na granicy rewirów funkcjonował częściowo wybarwiony trzeci samiec - potem był coraz intensywniej przeganiany i został stopniowo zamęczony. Mniej więcej po osiągnięciu 3 lat samce magungi prześcignęły w hierarchii samca alfa maingano, ale nie wchodzą sobie z nim w drogę (nie zaglądają do jego jaskini).
Żadnego z dwóch samców msobo nie mogę nazwać alfa, są ładnie wybarwione i raczej straszą się na granicy (w środku akwarium) niż walczą ze sobą.
3. Rozmnażanie msobo jest moim zdaniem bardzo trudne - raz mi się udało odchować młode jak samica miała 1,5 roku. Odnoszę wrażenie, że starsze samice, przy dużej agresji miedzy sobą, mają małe szanse donosić ikrę. Inkubują też bardzo rzadko, bo tarła magungi w przeciwieństwie do maingano i fryeri są incydentalne.
4. Żółty kolor samic msobo rekompensuje wszystko - jest niedościgniony - intensywny i trwały (bez względu na wiek).
PS Mam nadzieję, że Was nie zanudziłem.