Skocz do zawartości

tom77

Klubowicz
  • Postów

    2 167
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez tom77

  1. Witam Na twoim miejscu nie redukowałbym samic. Później w razie czego trudno byłoby je uzupełnić.Teraz masz 3+7, planujesz 1+3/4. Jeśli chcesz tak zrobić, to zredukowałbym najpierw do 1+7 i zobaczyłbym co będzie się działo. Któraś z samic może cię zaskoczyć i okazać dobrze ukrywającym się samcem. Zawirowanie spowodowane brakiem dwóch z trzech samców może zwiększyć "ambicję" części samic do odgrywania większej roli w akwarium, co może się odbić na losie koleżanek. PS Miałbyś łatwiejszą sytuację, gdyby twój drugi gatunek (afra) był mniej terytorialny.
  2. Witam Post harisimi jest bardzo ciekawy i przekonywujący, tym bardziej martwię się by pablojogi mając akwa 100cm nie porzucił wszelkich nadziei - myślę, że nie byłoby to intencją autora. Przyłączę się do pytania meszka i Damiana S (rozszerzając je trochę) o doświadczenia forumowiczów w zestawianiu msobo z innymi gatunkami w akwariach różnej wielkości. Relacje, z nawet krótkich okresów bytności magungi w różnym towarzystwie, byłyby bardzo ciekawe. Czekając na fakty, podzielę się jeszcze swoimi spekulacjami. Myślę, że karłowaceniu moich fryeri w obsadzie z msobo sprzyjała nie tylko znaczna przewaga diety roślinnej. Nie bez znaczenia było to, że nasze rybki odżywiają się bardzo łapczywie, a sciaenochromisy choć mają równie duży apetyt, to jednak są mniej bystre w tej dziedzinie. Użyłbym takiego porównania: msobo robi to w stu procentach instynktownie, a fryeri niepotrzebnie włącza w tą czynność momenty zastanawiania. Dodatkowo sciaenochromisy rosnąc wolniej (w warunkach dla siebie mniej korzystnych) i w konsekwencji będąc niżej w hierarchii, w zamieszaniu towarzyszącemu karmieniu - jakby trochę ustępowały miejsca msobo. Reasumując, jeśli ktoś mimo wszystko chciałby połączyć te ryby w jednym akwarium, to moim zdaniem, do podrośniętych na diecie mięsnej fryeri powinien wpuścić małe magungi (uprzednio stopniowo zmieniejąc dietę na np. 50:50) - podobne zdanie miał harisimi. Przez analogię, łączenie "raczej roślinożernego" żywiołowego msobo z jeszcze bardziej od fryeri spokojnymi rybami mięsożernymi (np. placidochromis phenochilus White Lips albo lethrinopsy) to już chyba byłaby naprawdę duża przesada (niezależnie od wielkości akwarium). Odpowiadając na pytanie meszka (kilka postów wyżej) - nie stosuję ani żywego pokarmu, ani mrożonek (czynię tak raczej z ostrożności niż z lenistwa). Karmię raz dziennie pokarmami roślinnymi podstawowymi (JBL Spirulina, JBL Novo Malawi i Tropical Spirulina), co drugi dzień dodatkowe pokarmy mięsne wybarwiające (Argent Cyclop_Eeze i Tropical Krill Flakes), czasem dla urozmaicenia NF Premim Cichlid i JBL Novo Color. Na razie nie odezwał się nikt, kto miałby msobo większe niż 11cm - w jego przypadku sposób karmienia byłby naprawdę ciekawy.
  3. Witam wszystkich, Harisimi - nie ma sensu zabierać chleba Meszkowi - jest dobry w tym co robi !! "Jestem zwolennikiem mniejszej ilości gatunków w większych stadach. Uważam, że akwarium ładniej się prezentuje, gdy kolor żółty jest reprezentowany przez jeden gatunek. Uważam, że kolor żółty w akwarium Malawi jest niezbędnie, koniecznie potrzebny. Uważam, że najładniejszą żółć mają samice metriaclima msobo magunga. Chcę założyć ładne akwarium." - jeśli tak myślisz, nie zapomnij wpuścić do swojego nowozakładanego akwa 20 małych msobo. Masz wtedy gwarancję (a raczej duże prawdopodobieństwo), że wyrośnie ci conajmniej 5 ładnych żółtych samic (jeśli trochę więcej to jeszcze lepiej). Przy założeniu, że posiadasz akwarium o długości 120cm - nastaw się, że prawdopodobnie zostanie jeden samiec. Jeśli masz akwa 150cm lub większe są szanse na więcej samców. Ponieważ najlepiej uczyć się na cudzych błędach, powiem jeszcze o towarzystwie magungi z fryeri. Jest ono kuszące (m.in. pod hasłem, że sciaenochromis zaspokoi swój apetyt na mięso z reguły nie chcianym narybkiem) - ale odradzam. Jak napisałem w pierwszym poście, msobo było u mnie zawsze uprzywilejowane żywieniowo (przewaga roślinnego 70:30, wydaje mi się optymalna). Spowodowało to totalne skarłowacenie fryeri, zwłaszcza samca - 7,5cm!!! Kolor i prokreacja w porządku, ale ta wielkość czteroletniej ryby! Jest mniejszy nie tylko od msobo, ale też od maingano. Dla porządku - 4 samice mają wielkość w przedziale 6,5-8cm. Dlaczego się o tym rozpisałem w wątku dotyczącym msobo? Otóż, po 2 latach funkcjonowania akwarium, gdy maingano i fryeri nie mnożyły się tak intensywnie jak wcześniej, chcąc poprawić dietę sciaenochromisów, stopniowo skorygowałem żywienie na 40:60 na korzyść mięsnego. Po kilku miesiącach odniosłem wrażenie, że zaczynają się otłuszczać upodobniając się do krówek (red-redów). Powróciłem więc do diety z przewagą roślin - skutek pozytywny - ryby wróciły do normalnej budowy ciała.
  4. Witam Wielkość moich msobo odniósłbym do towarzyszących im maingano - po roku miały tą samą długość (były większe od melachromisów ze względu na swoją bardziej krępą budowę ciała). Potem magungi rosły szybciej, teraz po prawie 4 latach samce msobo mają 11 i 10,5cm, samica 8,5cm (ale największa, której już nie ma, osiągnęła 9cm). Ryby cały czas rosną, w przeciwieństwie do maingano, wśród których największy samiec zatrzymał się po dwóch latach na 9cm. Różnice wielkości rybek w obrębie stada msobo zawsze były dużo mniejsze niż u maingano, które wyglądają jak rodzina wielopokoleniowa. Reasumując - wydaje mi się że moje samce magungi mają szansę osiągnąć 12 cm, ale na pewno nie 14cm. Dla użytkowników planujących wprowadzenie msobo do swojego akwarium, ciekawą może być kwestia "ile rybek kupić na początku?". Moim zdaniem powinna to być większa liczba niż w przypadku innych pyszczaków. Z rybek wielkości 2-2,5cm wyszedł mi układ do redukcji 12+6, podczas gdy u maingano 6+6 (wcześnie i masowo inkubowały więc można się było zorientować), u fryeri 5+5, c.moori też chyba blisko remisu. Harisimi napisał, że w pewnym momencie powinienem wprowadzić dodatkowe samice. Zgadzam się z tym - próbowałem w okresie jak był jeszcze układ 4+6. Chciałem mieć nawet 10 samic. Kiedyś ktoś na naszym forum stwierdził, że najładniejsze byłoby akwa z samcami fryeri i samicami msobo - zapamiętałem, bo mam ten sam pogląd. Jednak nie poszedłem w ślady cezarixa, który miał układ fryeri 3+0. Może kiedyś. Ale do rzeczy. Moja próba uzupełnienia samic okazała się kompletnym niewypałem. Jak odławiałem samicę z zarośniętego roślinami kotnika to zdążyła złapać do pyska większość młodych - zauważyłem to niestety jak była już w głównym akwa. Wynik - tylko dwa młode w dodatku samce, których nie wpuściłem do głównego akwarium. Myślałem, że próby takie będę ponawiał do skutku - ale nic z tego nie wyszło. Wniosek (oczywiście super bardzo subiektywny): jeśli msobo ma być gatunkiem podstawowym (z główną atrakcją około 5-6 samic), powinno się wpuścić na początku nawet 20 młodych rybek. Moim zdaniem jest to liczba minimalna - niezależna od wielkości akwarium i związanej z tym liczby możliwych do utrzymania samców. Zakupy oczywiście u renomowanych hodowców - w sklepach osiedlowych i marketach pływają prawie wyłącznie przebrane samce magungi. Meszku - super pomysł na wątek
  5. Witam Ponieważ jest to mój pierwszy post, chciałem się krótko przedstawić - na forum od 4 lat, zarażony Malawi postami i artykułami harisimiego. Postanowiłem coś napisać, bo bardzo spodobała mi się formuła wątku. Msobo magungę mam w swoim akwarium 160x60x60 od prawie 4 lat. Na początku pływały w towarzystwie maingano, c.moori i s.fryeri (wszystkie ryby małe, dobrej jakości, kupione od dr Pawlaka). Z założenia w obsadzie były uprzywilejowane żywieniowo (przewaga pokarmu roślinnego). Po roku redukcja (nie było strat spowodowanych pobiciem lub chorobą) do stanu: msobo 4+6, maingano 3+4, fryeri 1+5. W ciągu następnych dwóch lat niewielkie straty "pobiciowe". Ryby trzyletnie: msobo 3+5, maingano 3+4, sciaenochromis 1+4. Stan obecny (ryby niespełna czteroletnie): msobo 2+1, maingano i fryeri bez zmian. Do tego stanu nie wliczam już drugiej samicy magungi, bo od dwóch miesięcy ledwo zipie (praktycznie bez ogona), tylko dzięki temu, że na jednym z końców akwa jest gęsty lasek kryptokoryn. Wnioski z moich obserwacji: 1. Samice msobo po osiągnięciu około 3 roku, stały się u mnie prawdziwymi kilerami (tylko we własnym gronie). W ciągu jednego dnia potrafiły uśmiercić dwie koleżanki - pobicia były potwornie ciężkie i wcale nie były to najmniejsze samice. Pozostałe sztuki były eksterminowane "długookresowo". 2. Samce msobo najpierw były trochę "gamoniowate". Przy redukcji po pierwszym roku, musiałem usunąć z akwarium dwa z trzech najpiękniejszych samców maingano, by msobo (trochę większe niż maingano) miały szanse objąć jakieś rewiry. Potem samce magungi "słuchały się" największej swojej samicy. Swoje rewiry miały: najsilniejszy samiec maingano - jaskinię w tle strukturalnym w środku akwarium i samic fryeri - który upodobał sobie półkę w tle z boku akwa (mimo, że w hierarchi wszystkich samców był najniżej, to pilnował swojej półeczki. Wreszcie sytuacja się unormowała i dwa samce msobo objęły dwa boki akwarium - z lewej strony filtr, z prawej strony kryptokorynę. Do 2,5 roku życia rybek, na granicy rewirów funkcjonował częściowo wybarwiony trzeci samiec - potem był coraz intensywniej przeganiany i został stopniowo zamęczony. Mniej więcej po osiągnięciu 3 lat samce magungi prześcignęły w hierarchii samca alfa maingano, ale nie wchodzą sobie z nim w drogę (nie zaglądają do jego jaskini). Żadnego z dwóch samców msobo nie mogę nazwać alfa, są ładnie wybarwione i raczej straszą się na granicy (w środku akwarium) niż walczą ze sobą. 3. Rozmnażanie msobo jest moim zdaniem bardzo trudne - raz mi się udało odchować młode jak samica miała 1,5 roku. Odnoszę wrażenie, że starsze samice, przy dużej agresji miedzy sobą, mają małe szanse donosić ikrę. Inkubują też bardzo rzadko, bo tarła magungi w przeciwieństwie do maingano i fryeri są incydentalne. 4. Żółty kolor samic msobo rekompensuje wszystko - jest niedościgniony - intensywny i trwały (bez względu na wiek). PS Mam nadzieję, że Was nie zanudziłem.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.