Skocz do zawartości

harisimi

Członek Honorowy
  • Postów

    9 399
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez harisimi

  1. Raz to wielkość zbiornika i potencjalny brak agresji a dwa kwestia wybarwienia pozostałych samców nawet przy braku agresji. Aulonki o dominacje walczą raczej rzadziej niż często ale jak walczą mają ten swój kontuzyjny styl i walka czasem zbiera żniwo mimo że nie jest poprzedzona jakąkolwiek agresją w rozumieniu mbuniaków. Podobnie może być u litho choć ich walk nie dane było mi oglądać i nie wiem jaką mają technikę. Atak pysk w pysk przy ich ogromnych mordkach to zawsze niebezpieczeństwo. Nawet jeśli nie są one agresywne a hierarchia ułoży się szybko i stale w akwa będą pływały 2 samce nie wybarwione a jednak znacznej wielkości. Pozostaje pytanie czy nie lepiej zostawić 1 na 3 i dodać 1 na 3 jakiś innych małych nie -Mbuna czy przykładowo zostawić 3-5 litho gdzie tylko 1 samiec będzie wybarwiony. Przy tak dużej rybie nadzieja na stałe wybarwienie i stałą równowagę 2 czy 3 samców jest iluzoryczna. Akwa jest za małe zresztą i 200 cm jest na to za małe choć szanse są trochę większe.
  2. Każda wielosamcowość nie Mbuna w 140 cm to spory optymizm ... steveni u Mariuszka w 2 metrach chyba tez się nie zgodziły i był jeden wybarwiony samiec. Próba może być podjęta w większości powyższych obsad. Wielkość ryby to nie wszystko. Aulonki mogą przez wiele miesięcy być zgodne a później jeden pojedynek cios w oko i samiec aulonki jeszcze wczoraj piękny stanie się workiem treningowym dla reszty. Lithobates jest bajeczny ale te 140 cm to za mało na większą ilość samców nastaw się raczej na jednego, u aulonek spróbuj z 2-3 a jak sie nie uda pomyśl o trzecim gatunku. Oczywiście sprobować z 2-3 samcami litho też możesz ale bądź czujny żeby ryby sie nie skrzywdziły.
  3. harisimi

    Fotki lombardów

    Pilnie potrzebujemy dobrej jakości fotografii z Pseudotropheus lombardoi ... ich autor zasiliłby artykuł naszego klubowego kolegi Grześka Pióra w zamian autor byłby uwidoczniony w Naszym Akwarium, gdzie artykuł będzie publikowany. Chętnych proszę o kontakt na maila ostwind@wp.pl. Przypominam o prawach autorskich ... zdjęcia muszą być własnością autora a nie ściągnięte z netu
  4. Niestety często popłynie w każdym standardowo zalanym zbiorniku rurka idzie dość nisko a wyłączający się np z braku energii brzęczek bardzo często zasysa wodę i katastrofa gotowa ... przerabiałem to wiec wiem ... tylko moja obecność w domu zapobiegła sporej demolce. Bez zaworka ani rusz. Odnośnie potrzeby posiadania takiego urządzonka to jestem tego gorącym zwolennikiem. Warunki tlenowe w zbiorniku bardzo się poprawiają a i hałas jest wcale nie większy niż np deszczowni czy dyfuzora. Co jest przeciwwskazaniem bo nie rozumiem dlaczego tak często jest odradzane montowanie natleniacza ?
  5. osobiście mam brzęczek zazwyczaj pod lustrem wody tj w szafce pod akwarium ... wydajność jest wtedy mniejsza ale wystarczająca ... w razie awarii ... i to jest problem ... mieszkanie zalane bo wężykiem popłynie woda ... rozwiązanie jest jednak proste zaworek zwrotny za kilka złoty i po zamontowaniu tego na wężyku nie ma czego sie obawiać
  6. Z procesem fermentacji to bym nie przesadzał ... rozmrażasz wlewasz .. a nie rozmrażasz rano, wlewasz wieczorem , co do wrzucania pokarmu mrożonego bezpośrednio to mam pewne wątpliwości. Zdarza mi sie to dość czesto zazwyczaj z winy pośpiechu lub lenistwa ( raczej w odwrotnej kolejności ). Nie odnotowałem jakichkolwiek widocznych negatywów. Jednak widoczne negatywy to nie wszystko co złe. Ryby nie są stworzone do jedzenia lodów a jednak odrywający sie np kryl wcale wewnątrz nie jest w pełni rozmrożony duże kawałki są chwytane gdy rozmrożony powierzchownie oderwie się od kostki ale wewnątrz to nadal przez jakiś czas lód a co najmniej zimniejszy kawałek. Ryby to połykają. Nie sądze aby działało to na nie dobrze. Może ich nie zabija ale wpływ na trawienie ma raczej napewno. Nie znam badań na ten temat ( chyba ich nie było ) ale jednak bezpieczniejszym wydaje sie rozmrozenie pokarmu przed podaniem.
  7. Mieszanie się tych ryb jest normą w akwa gdzie mieszkają razem ( mam pewne wątpliwości czy to na prawde Ice blue czy własnie nie jakiś bastardzik ) ... nie jest nagannne jeśli młode ryby nie są potem wciskane nic nie wiedzącym ludziom i kończą w akwa własciciela lub mordkach innych pyszczaków. Takie samoczynne mieszanki to zazwyczaj poszarzałe brzydkie bastardy ... nie spodziewaj się sukcesu i nowej trwałej odmiany ... natura jednak sie broni ... zaawansowane działania różnych Tajwańskich mieszalników to jednak wyższa półka
  8. Szkoda ... poszły śliczne iodki i msobiaki ... współczucia. Pozostawiam na wakacje ryby bez karmienia. Dorosłe ryby z grupy mbuna wytrzymują bez problemu nawet 2 tygodnie ( więcej nie próbowałem ) i jeżeli mają glony to nawet nie chudną. Gorzej z non-mbuna. Stara aulonka lekko schudła przez te 2 tygodnie ale już w tym roku po 8 dniach bez papu nie było znaku że nie jadła. Młodzieniaszki to gorsza sprawa. Mbuniakom wrzucam 2-3 głazy z glonami z ogólnego. Nawet yellow nie ma problemu z przeżyciem ... skłamałbym że ryby wtedy rosną ale nie jest tak źle. Aulonki już po 5-6 dniach słabną i zaczynają padać podejrzewam że podobnie jest u większości mięsożernych non - mbuna. Karmienie przez teściową moich ryb u niej w domu to wieczny konflikt interesów teściowa przerkarmia ja krzycze że to robi, teściowa sie naburmusza i za dwa dni znowu przekarmia na szczęście karmi tylko narybek ... ryby w tym konflikcie są za nią .
  9. Ja od siebie proponuje przeczytać moje wypociny: http://www.klub-malawi.pl/artykuly_klub ... mbuna.html Jeśli to cię nie zaspakaja to jeszce włącze się do dyskusji.
  10. Ja to wszystko wiem ale z wielu przyczyn wchodziło w rachubę tylko zaatakowanie całej obsady w akwa ogólnym. Kolega nie jest akwarystom a ma olbrzymi baniak mieszka ode mnie kilkadziesiąt kilometrów odławianie chorych ryb to abstrakcja przy tej wodzie i ilości skał. Kontrola zachowań zerowa więc karma odpada bo przedawkowanie byłoby bardzo realne u amatora. Spuszczenie wody do połowy też odpada bo to zbiornik dekoracyjny. Teraz już zbieramy metro ma długi okres ważności
  11. Co nas skłoniło ... ilość leku jaka była potrzebna ... na pełną kurację potrzebowaliśmy 9 opakowań po 20 tabletek, na recepcie dają zazwyczaj 2 opakowania więc 5 recept to pewien problem ale nawet gdybyśmy go przeskoczyli to w miejscowości kolegi były 2 opakowania jazda po pozostałe do kilku aptek w miejscowościach oddalonych o 30 km to problem. Pojawił się więc wątek weterynarza i tam 2 opakowania po 100 g to było zbawienie ... niestety pozory mylą zamiast zbawienia były niepotrzebne emocje ;(. Lek nazywa się Metronidazol 20 % nie ma innej nazwy jest w 100 g woreczkach biały proszek lek dla gołębi jak będę u kolegi to dopisze firmę choć powiem szczerze że po moich przeżyciach poza metro dla ludzi w tabletkach i w płynie niczego innego nie zastosuje . Metro dla ludzi w płynie ma tylko 0,5 % i reszta jest wodą i czymś tam jeszcze a sprawdza się świetnie, nie wiem jak jest z tym w tabletkach być może 99% to metro ale paletkarze też burczeli że jest tam skrobia itp. jednak jak ich paletki po tym żyją to znaczy że pyszczaki nawet nie będą miały wzdęcia Jednak wyglądało to tak, że wszystko działo się na odległość kumpel zapytał weterynarza co jest tymi 80 procentami i ten stwierdził że nieaktywne substancje nie szkodzące zwierzętom i nie kłamał ten kwas służył do poprawienia rozpuszczania i dla zwierząt nie robił niczego złego ryby to jednak inna bajka. No cóż jedna ryba na 40 to i tak bajka i duża nauczka ... cóż człowiek uczy się na błędach oby wszystkie były tak mało brzemienne w skutkach.
  12. W związku z niedawno przeprowadzoną błyskawiczną akcją ratunkową u ryb po zastosowaniu metronidazolu dla zwierząt zamiast tego dla ludzi ostrzegam przed Metronidazolem 20 % dla gołębi. Specyfik ten jest nasycony kwaśnym związkiem chemicznym, poprawiającym rozpuszczlność leku ale zabijającym pyszczaki. Po wsypaniu 15 g środka na 100 litrów wody ( 3g metro ) ryby wypłynęły pod powierzchnie z objawami przyduchy. Ratowałem ryby na odległość ( telefonicznie ) więc nie wiedziałem o co chodzikazałem tylko natychmiast podmieniać wodę w ilości 30-40 % ... pomogło na 1 dzień ... na drugi rozpuściły sie resztki z akwarium i znowu ryby zaczeły pyszczkowac choć już nie tak gwałtownie, nastepna podmiana 1 ryba odeszła do krainy wiecznych łowów a złoże biologiczne do krainy wspomnień . Na drugi dzień przyjechałem do kolegi i metodą tradycyjną czyli językiem i palcem odkryliśmy to co było powodem problemów. Testy przeprowadzone na wodzie po dodatku specyfiku potwierdziły to co język wiedział od razu, kwas poza skalą. Niby normalne, ze nie powinno się stosować nie sprawdzonych leków ale jak sie ma znajomego weterynarza a nie lekarza t czasem mozna się skusić ... nie warto.
  13. harisimi

    Mrozonki dla Hongi

    Generalnie mozesz podawać i to i to. Nie rób tego jednak zbyt często. Polecam zamiast lub obok wodzenia, artemie.
  14. Ja widziałem eksperyment polegający na wspólnym zamieszkiwaniu Pseudotropheus demasoni z tęczankami nie wiem dokładnie z którymi bo się na nich nie znam . Na podstawie tego doświadczenia doszedłem do wniosku, że pyszczaki mają słabą osobowość i podlegają wpływom innych ryb. Do tego nalezy dodać że szybko się uczą. Sytauacja wyglądała tak, że tęczanki bardzo szybko pływały w toni i pod powierzchnią a pojętne demasoni jeszcze szybciej przy dnie między nielicznymi skałami . Teraz na poważnie . Wpuszczanie jakichkolwiek ryb poza pyskami jest niecelowe. Pyski są samowystarczalne i zaspokajają wszelkie potrzeby estetyczne. Jeśli chcecie widzieć ryby dbajcie o akwarium i samopoczucie pysków a nie szukajcie jakiś dziwnych rozwiązań.
  15. Jak najbardziej możliwe parallelus jest co prawda rybą znacznych rozmiarów ale dominujący młody samiec tego gatunku może już wykazywać pewne objawy płci. W Okazie mniej więcej 6 cm rybki takowe już wykazywały. Analogicznie auratusy wykazywały pierwsze przyszarzenia mniej więcej przy 5 cm.
  16. Ludziska nie szalejcie. Wybarwienie płetwy grzbietowej to żaden znak ze to samce ( domyślam się ze chodzi o saulosi ), tak samo u tego gatunku nie są znakiem pasy bo maja je i samice. Spokój, spokój i jeszcze raz spokój. Ryby sie nie mordują walka to normalny dzień. W 240-tce można spokojnie czekać na pełniejsze poznanie swojego stada. Dotyczy to zarówno saulosi jak i maingano. Męczenie ryb i zaglądanie im pod ogon to lekka przesada. Samce saulosi nie są trudne do rozpoznania w odpowiednim wieku poco gdybać. Samce maingano mają zazwyczaj dłuższe płetwy brzuszne, większą ilość atrap jajowych szybciej rosną no i wycierają samice o ile nie są zdominowane lub są wycierane jeśli są samicami. Pośpiech jest bez sensu. Można jeszcze go zrozumieć gdy ryb ma się stanowczo za dużo i zamierza poprzestać na układach 1 na 4 ale w akwa 240 z 2 gatunkami można spokojnie czekać na rozwój wypadków ewentualnie redukować wyraźnie zajechane samce. Do tego na pewno dojedzie chłopaki nie przepadają za konkurencją. Macie 4 samce to je miejcie ewentualnie dołóżcie kilka młodych ryb aby uzbierać nowe samice Za jakiś czas gdy zacznie dziać się ostrzej redukujcie ostro bite samce. Niech ryby rosną. jeśli po roku czy 2 latach nadal będą samce żyły w jako takiej równowadze nadal można je mieć W dwugatunkowym akwarium z ta ilością ryb nie zachodzi ryzyko dworca. Jestem jednak przekonany że za jakiś czas słabsze samce będą gdzieś tam wegetować i będzie to widoczne jak na dłoni że żyją bo taka jest wola silniejszych osobników i że szpecą a nie zdobią akwa wtedy można je zredukować nie wcześniej. redukując na siłę pozbawicie sie wielu bardzo interesujących zachowań zamachów stanu i innych ciekawostek. Skaleczycie w ten sposób swoją wiedzę na temat ryb. Jestem doświadczonym akwarystą i kocham ryby ale jakoś pod ogon nie ciągnie mnie aby im zaglądać . Robiłem to kilkakrotnie często dla celów poznawczych oglądałem dorosłe ryby do góry kołami gdy wracały z separatora czy kotnika tak czy inaczej były wtedy skazane na stres ale żeby ganiać sitkiem ryby bo po pół roku nie wiem co jest co to lekkie przegięcie. Gdzie sie spieszycie, cały nasz pogięty świat gdzieś pędzi więc zastopujcie chociaż przy hobby bo dla mnie nie jest największym ekspertem ten który umie rozpoznać otwory moczowo - płciowe, gdyż tego można się nauczyć oglądając ileś tam ryb ale ten który poznał gatunek którym się opiekował i może przewidzieć takie a takie zachowania bo gwarantuje to szczęście jego ryb. Pozdrawiam Hari
  17. no to przykre ;( niestety tak sie często dzieje u aulonek choć niby sa delikatniejsze i łagodniejsze ... teraz za kare musisz wychować synka pitbula i wtedy znowu będzie koniec stabiizacji
  18. Yellow nie są rybami łagodnymi tylko relatywnie łagodnymi, tak wiec większość ryb jest jednak od nich sporo agresywniejsze. Drugą sprawą jest to że yellow nie wykazuje terytorializmu i dzięki temu świetnie w komponowuje sie w świat zbiornikó wielogatunkowych. Wewnatrzgatunkowo niestety nie jest już tak różowo.
  19. To że dla większości doświadczonych ten układ jest już obstukany to nie znaczy że jest taki dla początkujacego dla niego pierwszy raz jest zarówno z maingano jak i zebra chilumba a z popularnymi rybami jednak łatwiej. Raz są już z naszej wody od wielu pokoleń są dobrze poznane i ... niewątpliwie są piękne.
  20. A ja miałem 3 samce yellow za cholercie nie chciałem redukować i ... samiec sam zredukował i miałem nie wiele do powiedzenia. Do tego dostawal takiej wścieklizny że zamęczał też samice i 2 zabił. Gdy już pozbył się konkurentów ( wyjmowałem przeciwników jako bojki własnymi rekami ) stał się tak łagodny, ze nigdy nie zabił już kogokolwiek a przez pół roku był tylko z 2 samicami. Nie wiesz co stałoby się gdybyś miał nadal te 3 a raczej 4 samce ... ilość 3 niczego nie gwarantuje choć teoretycznie jest lepsza niż 2. U mnie jednak 2 saulosi prawie zatłukły 3-go a we dwoje są już kupę czasu ... czy na zawsze ... czas pokaże .
  21. he he już różne numery z nazewnictwem widziałem więc na wszelki wypadek się upewniam dzięki za info a jakbyś znalazła namiar na foty to będe wdzięczny
  22. Sztuczna czy geograficzna ? Masz jakis namiar na fotki bo u Was już zbadalem że nie ma .
  23. Dimidiochromis Taiwan Red Dorsal czy ktoś mnie naprowadzi na ślad tej ryby ? Co to jest, sztuczny twór, odmiana regionalana któregoś z dimidio a może nie znany mi dimidio ?
  24. harisimi

    Bardzo pilne!!!

    Opiszę tą tube ale nie wiem jak to zrobić bo nie wiem jak co sie nazywa w niedzielę zrobie fotkę i opis bo będe u kolegi. Najlepsza jest oczywiście stała podmiana bo ona dozuje małą ilość wody. Jednak gdy sie jej nie ma trzeba pobawić sie w majster klepke . Sama fotka może by też wystarczyła ale kolega jest świeżym sympatykiem ( wkrótce klubowiczem ) to chyba należy mu się za wykonanie i zrealizowanie moich potrzeb tanim kosztem aby zaistniał w Klubie
  25. harisimi

    Bardzo pilne!!!

    Nie wiem czy nie za późno ale Natalio możesz wlewać wodę z kranu ale na chwilę jednak ją odstaw intensywnie mieszając jeśli zobaczysz że na ściankach w pojemniku będziesz miała dużo bąbelków gazu to mieszaj dość długo. Wlej po wymieszaniu wymieszana z wytrąconym gazem. Teraz ja się podłączę. Wystarczy cofnąć się kilka miesięcy temu i nawet na tym FORUM optowałem za podmianą prosto z kranu. Ogromny wpływ miało na to moje kilkunastoletnie doświadczenie z tą formą podmiany. Nic się nie działo. Ryby wręcz wpływały pod strumień świeżej wody. Pewnego dnia nastąpiła jednak katastrofa. Jej skutki bolą mnie do chwili obecnej. Wlałem wodę jak zwykle prosto z kranu. Kran trochę pokaszliwał ale brałem to na karb, remontu sieci i zapowietrzenia wodociągu. Więc wodę lałem. Trochę zacząłem się niepokoić gdy ryby przysiadły do dna. Jednak że zostało jeszcze tylko trochę do zalania całego baniaka wlałem i finito. Zwinąłem wąż pozamykałem akwa i poszedłem zrobić sobie kolacje. Gdy po 5 min wróciłem z lękiem zobaczyłem, ze w akwarium dzieje się cos niedobrego. Ryby siedziały jak przybite do dna w skałach a akwarium wyglądało jak świat małych bąbelków. Otworzyłem nakrywe i jedyne co mogłem robić to starałem bąbelki z szyb i z kamieni. Niestety zaczęło się. Do koszyka filtra przykleiła sie aulonocara. Była martwa. Kilka sekund później mój wspaniały samiec L. sp mbamba zaczął się napinać i krążyć wokół własnej osi. Szybko pobiegłem do 40 litrowego separatora który na szczęście stał jeszcze w mieszkaniu i przerzuciłem tam umierającą rybę. Leżała na dnie i dyszała. Ku mojej rozpaczy zobaczyłem że zaczynają tak samo zachowywać się moje kilkuletnie yellow w tym moja miłość czyli yellow który był rybą która pchnęła mnie do malawistyki. Rękom wyciągałem kilka ryb które zdychały i już były bezwolne. Sitkiem łowiłem pozostałe które jeszcze nie wykazywały objawów przedśmiertnych. Cały czas wytracałem bąble. Gdy wszystko zrobiłem wyciągając z akwa prawie wszystkie ryby i skały ( zostały 3 maingano które nie chciały dać się złapać ). W 40 tce działy się w tym czasie rzeczy straszne zdechł samiec mbamby ostatnie zrywy życia miał mój 11,5 cm yellow który wreszcie zdechł mi w dłoni. Choć jestem duży chłop to mało przy tym nie płakałem to była moja ukochana rybka. Na powierzchni leżały 2 samice saulosi, 2 yellow wykazujące jeszcze objawy życia, 2 aulonocary. Na dnie ciężko dyszały pozostałe ryby. Byłem załamany. Dopiero po jakiś 20 min ożywiły się saulosi tzn. 2 samce zaczęły się tłuc o dominacje w 40 stce. Zapomniane maingano w akwarium 450-cio litrowym także zaczynały pływać. Już ich nie łapałem tylko nadal wytrącałem bąbelki. Na szczęście akcja ratunkowa się połowicznie udała strąciłem samice aulonocary, samca yellow, samca mbamby, samice yellow i samice saulosi. Reszta ryb wróciła do siebie. Jedna samica maingano dostała wytrzeszczu oczu i wyglądała jak teleskop. 2 samice aulonocar straciły najpierw błony między promieniami płetwy ogonowej a pożniej ogony prawie donasady. Pozostałe ryby z 3 dni dochodziły do siebie. Tak skończyła się moja brawura i pewność co do wody. Czy po takim czymś można polecać zmianę wody za pomocą karnówki. Oczywiście że nie. Jak jednak temu zaradzić. Udusić prezesa wodociągów za nieinformowanie o zabiegach uzdatniania po awariach ... no chyba nie, w mamarze nie pozwolą mi na posiadanie akwarium . Odstawić 120-130 litrów wody nie mam gdzie. Do tego do chwili obecnej nie jestem pewien czy ryby zabiła chloramina czy efekt tzw „choroby gazowej” spowodowanej zapowietrzeniem akwarium. Objawy są zbliżone do tej drugiej ale nie mam co do tego pewności. Mam pewność że wystarczyło by odstawić wodę na kilka godzin. Ba nawet jej ostre wymieszanie zapobiegłoby tragedii ale nie zrobiłem tego a i robić nie mam zazwyczaj czasu. Przez 3 tygodnie bardzo uważając co leci z kranu podmieniałem wodę nadal prosto z kranu ale nastąpiła mikro katastrofa i nowe zgony dokładnie 3 ryb kilku centymetrowych neon spotów. Poddałem się i zacząłem tworzyć wymiennik z wkładem z węgla aktywnego. I teraz mam taką tubę na wężu i pomaga ryby nawet nie odczuwają podmiany. Trochę bąbelków zostaje ale szybko nikną a ryby są znowu szczęśliwe. Koszt wymiennika Made in Zbyszek ( czyli mój kolega budowlaniec który mi taką tubę pomógł wykonać ) to około 40 zł. Nadal nie wiem co te dupki robią z moim wodociągiem a nie chcę iść do biur bo za tego yellow mógłbym kogoś skrzywdzić ale jestem bezpieczny. I polecam wszystkim tak na wszelki wypadek zabezpieczyć się w ten sposób. Może się okazać ze nigdy was taka przykrość nie spotka ale możecie stracić ulubione ryby w ciągu 30-40 min wiec po co ryzykować. Posiadacze mniejszych zbiorników mogą też wodę odstawiać to też pomorze. Czy lać uzdatniacze. Na pewno nie pomogłyby bardziej niż odstawienie. Jednak jeśli nie jesteście pewni wody a ja już nie jestem to możecie także do odstawianej wody wlać i uzdatniacz wybór należy do Was.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.