Skocz do zawartości

Post_Mortem

Użytkownik
  • Postów

    2 212
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Post_Mortem

  1. Tak jeszcze w nawiązaniu do wczorajszej dyskusji - miej na względzie, że z reguły rybki się kupuje z zamiarem ich hodowania przez dluższy okres czasu i dlatego też lepiej jest wyłożyć jednorazowo trochę więcej pieniędzy "na starcie", żeby później nie żałować zakupu, gdy się okaże ,że pływające w akwarium osobniki zbytnio odbiegają wyglądem od tych, które można podziwiać na zdjęciach ;-)
  2. Moim skromnym zdaniem takim "zestawem" raczej nie przyspieszysz startu cyklu azotowego. Gdybyś do kubła "wrzucił" kosz lub dwa bioceramiki zasiedlonej złożem bakteryjnym to inna sprawa. Na starcie nie ma sensu bo "zabijesz" bakterie nieuzdatnioną wodą. Ja bym na Twoim miejscu robił wszystko po kolei, na spokojnie tzn. bez napalania się bo więcej będzie z tego problemów niż pożytku (zaoszczędzisz na testach, a jak Ci ryby "poodpływają" to też poniesiesz straty materialne). Moim zdaniem lepiej opóźnić start akwarium, ale być do tego przygotowanym jak należy (czytaj zebrać odpowiednie fundusze chociażby na zakup niezbędnych testów itp.).
  3. Jeśli nie zależy Ci na zakupie ryb na tyle dorosłych, żeby mieć pewność odnośnie ich płci to OK - tylko wtedy musisz wziąć poprawkę na małe prawdopodobieństwo, że uda Ci się trafić wyłącznie na samice i powinnaś zakupić trochę większą ilość ryb każdego gatunku.
  4. Zgadzam się Darku, ale pod warunkiem, że Koleżanka rozglądałaby się za rybami na "rynku wtórnym" (np. za pośrednictwem serwisu Allegro), a w takiej sytuacji byłbym ostrożny, żeby takie źródło traktować jako pewne. Może mamy inny przelicznik jeśli chodzi o wartość pieniądza, ale w dalszym ciągu podtrzymuję, że za dorosłą rybę nabywaną za pośrednictwem, którejś z polecanych hodowli i tak trzeba trochę zapłacić (niezależnie od tego, czy jest to pokolenie F1 czy hodowlane). pozdrawiam
  5. Ja również dzisiaj odebrałem przesyłkę. Po Waszych ostatnich wypowiedziach - tak na wszelki wypadek - zaopatrzyłem się wczoraj w sito . Po otwarciu koperty okazało się jednak, że listonosz nie wykorzystawał akurat tej koperty jako poduszki ucinając sobie drzemkę w pracy. Tak na "oko" co najmniej 90% pokarmu ma postać całkiem pokaźnych płatków. Co do zapachu - faktycznie pokarm ma dość intensywną i charakterystyczną woń, ale ja na szczęście tego nie jem ;-) Dziękuję Perez666 za super pomysł, poświecenie cennego czasu i zaangażowanie w akcję :-)
  6. Obawiam się, że przy mechanicznym uszkodzeniu osi wirnika taki zabieg na niewiele się zda, ale oczywiście spróbować zawsze można ;-)
  7. Ja na Twoim miejscu oddałbym wszystkie ryby i kupił z pewnego źródła po 10-12 maluchów 3-4 gatunków, które Ci się podobają, a zarazem nadają się do takiego akwarium jak masz pod względem wielkości i temperamentu oraz pasują do siebie pod względem diety. Jeśli będziesz chciała zakupic po 3-4 dorosłe samice, do tych pojedynczych samców, które już masz to Cię to będzie kosztować majątek.
  8. W tych Aquaelach oś wirnika jest zabezpieczana takim małym gumowym kapturkiem. Czy przypadkiem go nie zgubiłeś ?
  9. Post_Mortem

    problem z odczytem ph

    Nie jesteś jedyną osobą, która ma takie rozterki. Zerknij sobie tutaj: http://forum.klub-malawi.pl/test-ph-zoolka-t11706.html (wprawdzie to już dość stary wątek, ale do Twojej sytuacji pasuje idealnie ;-) Jeśli natomiast chodzi o test paskowy to tym pomiarem bym się nie sugerował. Mam świadomość, że to trochę większy wydatek, ale na przyszłość rozważ zakup testów kropelkowych firmy JBL. pozdrawiam
  10. Jako, że masz czynne i bierne prawo wyborcze los Klubu pozostaje również w Twoich rękach, Darku :-)
  11. Panowie możecie nie robić "burdelu" w tym wątku ? ;-) Odnośnie skrupulatnych wyliczeń Kolegi Marka: Moim zdaniem każda sensowna propozycja jest warta rozważenia, a jeśli takie zabiegi przyczynią się do tego, że budżet klubowy nie ulegnie uszczupleniu w kolejnym okresie składkowym to warto byłoby spróbować. Niemniej jednak prawdę powiedziawszy mimo wszystko byłbym ostrożny z zakładaniem, że samo obniżenie składki automatycznie przełoży się na zwiększenie liczby osób, które "zapragną" wstąpić do Klubu, zwłaszcza w kontekście sytuacji w Klubie, z którą mamy do czynienia w chwili obecnej. pozdrawiam
  12. Być może takie zachowanie wynika z tzw. "instynktu samozachowawczego" ;-) Samice, które często inkubują oraz młode osobniki, które mają zwiększone zapotrzebowanie na pożywienie (z racji tego, że szybko rośną) starają się przyjąć możliwie dużo pokarmu przy każdej nadarzającej się okazji. Pod tym względem samiec ma dość duży komfort bo zawsze coś mu "wpadnie do pyska" podczas karmienia, a z racji tego, że karmię codziennie (3 razy dziennie) na pewno głodny nie pływa ;-)
  13. Zainspirowany wypowiedzią Kolegi stan76 postanowiłem napisać kilka słów o rybach z rodzaju Cynotilapia, które pływają u mnie w akwarium. Niewiele ponad pół roku temu wpuściłem do zbiornika podrośnięte C. afra Cobue F1 w układzie 1+2 (samiec miał wtedy około 5 cm, a samice były zauważalnie mniejsze). Gdy wpuszczałem te ryby do akwarium pływało w nim w tamtym czasie 7 rocznych M. callainos, które właśnie zaczynały ze sobą na poważnie wojować o terytoria i wyglądały gigantycznie w porównaniu do relatywnie niewielkich i subtelnych C. afr oraz pływała w moim zbiorniku 1 dorosła samica M. msobo Magunga, a raczej 3/4 tej ryby (w wyniku walk z innymi samicami msobo trwale utraciła płetwę ogonową, a jej zachowania przejawiały się wyjątkową agresją wobec wszystkiego co było czymś nowym w akwarium i w jakiś sposób zaburzało istniejący ład). Trochę zrobię OT, ale w ramach ciekawostki chciałem tylko napisać, że ww. samica msobo stanowi pozostałość po pięknym, aczkolwiek – jak się później okazało – całkowicie nieprzewidywalnym stadzie z odłowu, którego majestatyczne piękno miałem przyjemność podziwiać przez kilka miesięcy zanim się ryby nie powybijały nawzajem – mimo wszystko dzięki Ci Perez666 za to urodziwe stadko msobo ;-). Jak zatem łatwo się domyślić, moje C. afry nie miały łatwego „startu” po wpuszczeniu do zbiornika, w którym pływało takie towarzystwo. W związku z tym okres ich aklimatyzacji w nowym otoczeniu trochę się przedłużył, a charakterystyczne dla tego gatunku zachowania polegające m.in. na umiłowaniu samca do „kopania” zacząłem obserwować dopiero po upływie ponad 1 miesiąca od daty ich wpuszczenia do zbiornika. Wtedy też doszło do pierwszego tarła. Jeśli chodzi o temperament tych ryb to samiec przejawia zachowania agresywne wyłącznie w okresie tarła (przez 2-3 dni jest tak „nakręcony”, że gdyby tylko mógł to poprzestawiałby wszystkie dekoracje w akwarium). W tym okresie pozostałe ryby (nawet duże M. callainos) dosłownie schodzą mu z drogi. Zachęcając samice do odbycia tarła, samiec gania za nimi po całym akwarium próbując je nakłonić do podpłynięcia w ustronne miejsce usytuowane pod urwiskiem utworzonym na skutek podkopania kamienia o nieregularnym kształcie, a miejsce to jest starannie przygotowane na potrzeby tarła (wyczyszczone z piasku, aż do samego styropianu). Co ciekawe obydwie samice noszą prawie równocześnie (zaczynają inkubować ikrę w odstępach jednodniowych, a ostatnio nawet zaczęły "nosić" w tym samym dniu). Do tarła dochodzi regularnie i stosunkowo często (mniej więcej co 8 tygodni), a obydwu samicom za każdym razem udaje się „donosić” do końca. Inkubacja trwa około 3,5 tygodnia, a po przerwie trwającej w granicach 4 tygodni odbywa się ponowne tarło. Z uwagi na okoliczność, że musiałem zrobić małe przemeblowanie zostałem zmuszony do zlikwidowania kotnika. Dlatego też każdą z samic udało mi się odłowić do kotnika tylko po jednym razie. Nie wiem czy jest to normą, ale z moich dotychczasowych obserwacji wynika, że zarówno jedna, jak i druga samica wypuściły w kotniku za każdym razem po 8 maluchów. Pomimo, że w okresie tarła ubarwienie samca „zapiera dech w piersiach”, niestety na co dzień intensywność barw nie jest już taka powalająca, choć skłamałbym pisząc, że rybka nie prezentuje się okazale nawet w okresach poza tarłem. Tak naprawdę ryba traciła na uroku jedynie w okresie, gdy jej samopoczucie nie było najlepsze (akwarium przez dłuższy okres czasu było podzielone pomiędzy 2 samce M. callainos, a wszystkie inne ryby były zmuszone do przebywania w „zawieszeniu” w toni). Wtedy też samiec afry nie miał możliwości obrania na stałe rewiru. Niemniej jednak ostatnio nastąpiła wyraźna zmiana, gdyż samiec C. afra otrzymał w prezencie kawałek rewiru na skutek „porządków”, które zrobił samiec alfa M. callainos wyraźnie znużony utarczkami jakie toczył z samcem beta, pokazując mu dobitnie miejsce w szeregu, a tym samym umożliwiając samcowi C. afra zaanektowanie skrawka akwarium, który się „zwolnił” po dotkliwie poturbowanym samcu beta M. callainos. Osoby, które na bieżąco śledzą forum zapewne zauważyły, że jeszcze nie tak dawno nosiłem się z zamiarem zrezygnowania z hodowania C. afry zwłaszcza, że powoli zaczyna dorastać w moim zbiorniku pokaźne stadko M. msobo Magunga, a obydwa M. callainos destabilizowały swego czasu życie afrze, ale to zdarzenie, o którym mowa powyżej z udziałem M. callainos przynajmniej na jakiś czas pozwoliło mi zaniechać podejmowania zdecydowanych działań w tym kierunku. Niemniej jednak zapewne wcześniej, czy później będzie to nieuniknione, gdyż utrzymanie 3 silnych terytorialistów w akwarium o relatywnie niedużej powierzchni dna na dłuższą metę zapewne się nie uda, ale zanim rozpocznę przebudowę obsady mam nadzieję, że przynajmniej jeszcze przez jakiś czas nacieszę się rybkami, które u mnie aktualnie pływają. Pomijając okresy, w których odbywa się tarło, samiec C. afra jest świetnym i bezkonfliktowym współtowarzyszem (również dla samic własnego gatunku). Pomimo, że mam tylko 2 samiczki afry muszę powiedzieć, że samiec naprawdę traktuje je z należytym szacunkiem i ich nie nęka – generalnie stadko w układzie 1+2 u mnie zdaje egzamin i nie mam najmniejszych problemów z tymi rybami w takiej właśnie konfiguracji). Oczywiście, gdy ryby innych gatunków podpływają w pobliże kamienia, który samiec C. afra Cobue obrał za swój rewir, zaczyna się delikatnie prężyć i nabierać wyraźniejszych kolorków. Jak na razie takie zachowanie jest wystarczającym sygnałem dla potencjalnych intruzów, żeby zmienili kierunek, w którym podążają i dotychczas nie zaobserwowałem sytuacji, w której samiec C. afra podjąłby zdecydowane działania zmierzające do obrony swojego rewiru. Chciałbym jeszcze nadmienić, że samiec C. afra Cobue lubi „czuć” sufit nisko nad głową i preferuje niezbyt obszerne kryjówki (moje kamienie wapienne mają podstawy o wiele mniejsze, aniżeli średnica kamieni i ryby podkopując piasek pod kamieniami, o nieregularnych kształtach utworzyły w tych miejscach bardzo zgrabne naturalne kryjówki. Mój samiec C. afra Cobue wprawdzie kilka razy podjął próbę obrania przestronnej groty, ale nie czuł się komfortowo w takim miejscu i w rezultacie „zamieszkał” pod jednym z takich urwisk. Oczywiście przy każdej podmiance wody konsekwentnie zakopuję te „kryjówki”. Nie zaobserwowałem natomiast, żeby zakopywanie przeze mnie kryjówek wpływało negatywnie na samopoczucie samca (tak jak to ma miejsce u Kolegi stan76). Mój samiec jest najwyraźniej pogodzony z tą sytuacją i niezwłocznie oraz z zapałem przystępuje do kopania, a po krótkim okresie czasu wszystko wraca do normy ;-) Jeśli chodzi o dietę, to tutaj z uwagi na obsadę jestem zmuszony do pewnego kompromisu oraz karmię wszystkie ryby w proporcjach: 50% pokarmów pochodzenia roślinnego i 50% pokarmów pochodzenia "zwierzęcego" (w jeden dzień serwuję 2 posiłki „roślinne” i 1 „mięsny”, a następnego dnia 1 posiłek „roślinny” i 2 „mięsne”). Nie zauważyłem, żeby podawanie pokarmów w takich proporcjach negatywnie wpływało na ryby, w tym również na C. afry Cobue. W ramach ciekawostki zaobserwowałem, że samiec afry pobiera pokarm wyłącznie z toni wodnej, natomiast samice tego gatunku oraz narybek bardzo chętnie podpływają pod lustro wody i pobierają pokarm bezpośrednio z tafli. O skubaniu glonów ze skałek w przypadku tego gatunku nie ma natomiast mowy. To byłoby na razie tyle jeśli chodzi o moje pierwsze wrażenia po półrocznej styczności z tym gatunkiem w swoim akwarium. Ciąg dalszy zapewne nastąpi, gdy dłużej poobserwuję te bardzo cieakwe ryby ;-) pozdrawiam
  14. Napisałeś to co uważałeś za stosowne – masz prawo do własnego zdania i subiektywnych przemyśleń i tego nikt Cię nie może pozbawić. Ale Twoje wpisy świadczą o tym, że albo straciłeś kontakt z rzeczywistością i nie wiesz co się dzieje od dłuższego czasu w Klubie oraz na forum, albo przyjąłeś strategię wedle zasady, że najlepszą obroną jest atak. Jestem przeciwnikiem wyciągania brudów na zewnątrz, gdyż uważam, że to co się dzieje w „firmie” powinno w niej pozostawać, ale skoro poruszyłeś sprawy klubowe na forum ogólnodostępnym to pozwolę sobie zamieścić kilka własnych spostrzeżeń w tym temacie. Nie obraź się, ale – wbrew Twoim deklaracjom - działalność klubowa od strony formalnej „leży i kwiczy”. W dalszym ciągu podtrzymuję to co pisałem w dziale Klubowym, że dokumenty związane z działalnością Klubu nie są ze sobą spójne, a podstawowe prawa członków wynikające z Regulaminu KM niestety nie są przestrzegane. Gdy zrobiłem awanturę w dziale Klubowym i postawiłem sprawę na ostrzu noża strasząc postępowaniem nadzorczym wydawać by się mogło, że coś drgnęło. Nie chcę się wdawać w szczegóły bo to nie jest odpowiedni dział do takich dyskusji, ale niestety efekt był krótkotrwały i bardzo szybko wszystko wróciło „do normy” - również jeśli chodzi o działalność Klubu od strony finansowej, która w dalszym ciągu nie jest transparentna w takim zakresie w jakim powinna być w świetle dokumentów statuujących działalność Klubu. Nie wiem czy zauważyłeś, ale wielu Klubowiczów (którzy w Twoim mniemaniu nic nie robią) wyraźnie zaangażowało się w ostatnim czasie w budowanie relacji na linii Klub – sympatyk forum w sposób odmienny, aniżeli to można było obserwować od dłuższego czasu. Dzięki temu udało się ruszyć z niektórymi projektami mającymi na celu uatrakcyjnienie tematów poruszanych na forum, zapoznanie się z oczekiwaniami sympatyków odnośnie spraw zwiazanych z działalnością Klubu, co miało się również pośrednio przełożyć na ich zachęcenie do podjęcia decyzji o wstąpieniu w szeregi Klubowiczów. Kilka tematów pomimo tego, że zostały przygotowane przez Klubowiczów niestety do chwili obecnej nie ujrzało światła dziennego (m.in. konkurs fotograficzny Malawi Miesiąca, który utknął w martwym punkcie, choć wydawać by się mogło, że kilka tygodni temu wszystko zostało dopięte na ostatni guzik, ale niestety jak zwykle zabrakło tej przysłowiowej „kropki nad i”). W tej sytuacji należy uznać, że Twoje spostrzeżenia w pierwszym dzisiejszym poście w tym wątku nie są zbyt fortunne, a na pewno są krzywdzące zwłaszcza, że wypowiadasz się w charakterze osoby, która pełni funkcję Prezesa KM (a więc kogoś na kim przede wszystkim ciąży odpowiedzialność za Klub oraz za jego przyszłość). Po Twojej wypowiedzi przyszłość Klubu może się bowiem rysować niezbyt kolorowo - bardzo jestem ciekaw ile osób, które były potencjalnie zainteresowane wstąpieniem do Klubu w najbliższym czasie, po Twoim wpisie zmieni zdanie i przynajmniej przez jakiś czas wstrzyma się z podjęciem takiej decyzji. Zastanawiam się również nad tym, ilu z obecnych Klubowiczów, którzy podobnie jak ja mają nieodparte wrażenie określane syndromem „bicia głowy w mur” podejmie decyzję o opuszczeniu Klubu nie uiszczając składki członkowskiej na kolejny okres składkowy. Odnosząc się do Twojej polemiki z Wojtkiem - jeśli nie widzisz różnicy pomiędzy konstruktywną krytyką popartą konkretnymi argumentami, a czymś co nazywa się robieniem „kwasu” to faktycznie ciężko Cię będzie przekonać do własnych racji. Nie chcę Ci źle wróżyć, ale ciężko Ci będzie wyjść zwycięsko z tej „batalii”, która wbrew pozorom nie toczy się na linii Ty – Wojtek. Uwierz mi, że krąg osób, które mają podobne odczucia do tych, które przedstawił Wojtek jest o wiele większy. Wesołych Świąt wszystkim życzę
  15. Piszesz tak jakbyś w ogóle nie obserował ryb, które pływają u Ciebie w akwarium. Akurat jeśli chodzi o auratusy to nie trzeba być bardzo spostrzegawczym, żeby zauważyć, że następuje kolorystyczna przemiana ryby o początkowym zabarwieniu intensywnie żółtym i białym z wyraźnym czarnym pasek wzdłuż tułowia na środku i na górze ;-) Z drugiej strony skoro ten "miły Pan" jak go nazywasz (choć mi osobiście ciśnie się na usta inne określenie) zachował się tak nieprofesjonalnie wobec Ciebie wciskając Ci ryby tylko po to, żeby jak najwięcej zarobić to równie dobrze mógł nie przykładać wagi do innych aspektów takich jak tzw. chów wsobny oraz do tego, żeby ryby, które hodował się nie krzyżowały. Problem u Kolegi jest taki, że ma pojedyczne egzemplarze poszczególnych "gatunków". Ja osobiście bym pozbył się wszystkiego i dobrał obsadę od początku (ryby z pewnego źródła, podobne pod względem wielkości i wieku). Ale to oczywiście moje subiektywne zdanie ;-)
  16. Prawdę powiedziawszy to nie mam pomysłu odnośnie tej rybki. Z pewnością ten osobnik przypomina ryby z rodzaju Melanochromis, ale jakoś nie za bardzo ten Twój egzemplarz mi pasuje pod względem wizualnym do M. auratus, co nie oznacza, że się nie mylę (czasami kolorystyka ryb na fotkach różni się od tej występującej w rzeczywistości itp.) Czy ta ryba gdy ją wpuszczałeś do akwarium wyglądała inaczej (tzn. miała czarny pas na środku wzdłuż całego tułowia ?) Jeśli tak, to jedyne co mi przychodzi do głowy to przechodzący transformację barwną samiec M. auratus.
  17. W ww. wątku załączyłeś fotografie 8 ryb, a w jego treści napisałeś, że zostało Ci ich kilkanaście. Wybacz, ale nie jesteśmy Wróżami Maciejami, żeby wiedzieć, co oprócz tych ryb, których fotki zamieściłeś jeszcze u Ciebie pływa i w jakich proporcjach jeśli chodzi o płeć. Napiszę to, co już Ci wczoraj Koledzy doradzali: w takim zbiorniku jak Twój to możesz zostawić Melanochromis cyaneorhabdos "maingano" lub Melanochromis interruptus (ewentualnie Melanchromis auratus, chociaż ja osobiście nie mam przekonania, że ta ryba ze zdjęcia pod pozycją 2a, która została zidentyfikowana jako M. auratus jest właśnie rybą z tego gatunku). Generalnie z tymi rybami, które aktualnie u Ciebie pływają nie masz za bardzo "pola manewru".
  18. Nic dodać, nic ująć..... Piękny wpis Hari na 40-te urodziny ;-)
  19. Fajnie, że postawiłeś sprawę jasno i napisałeś na ile sobie możesz pozwolić jeśli chodzi o wysokość składki członkowskiej. Kiedyś w wątku PRACA napisałeś: Zmierzam do tego, że wsparcie materialne niekoniecznie jest najważniejsze. Czasami można podziękować w inny sposób, który może się okazać bardziej wartościowy od uiszczenia określonej kwoty tytułem składki członkowskiej.
  20. Ostatni OT z mojej strony (proszę o wyrozumiałość) Moim skromnym zdaniem jako klubowicza, w obecnej formule funkcjonowania serwisu KM, a przede wszystkim forum dyskusyjnego (chodzi mi przede wszystkim o brak ograniczeń w dostępie do treści) trudno jest Wam zaproponować coś takiego, co sprawi, że odczujecie wymierne korzyści w sytuacji gdy komuś nie zależy na tym, aby mieć wpływ na to w jakim kierunku będzie się rozwijał KM.
  21. Ja bynajmniej Wojtku nie kwestionuję zasadności pobierania tzw. "opłat dodatkowych" ale na tyle dobrze mnie już poznałeś, że wiesz o tym, iż przykładam wagę do tego, aby sprawy "stawiać" jasno, celem unikania ewentualnych niedomówień i niepotrzebnych "zgrzytów" - stąd taka właśnie uwaga w moim poprzednim poście. Tak na marginesie, zawsze mnie intrygowało, czym było spowodowane rozbicie opłat w taki właśnie sposób ;-)
  22. Chciałem zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz, która wprawdzie nie jest bezpośrednio związana z samą składką, ale sytuacja dotyczyć będzie tych wszystkich, którzy "zapragną" stać się Klubowiczami. Mianowicie mam na myśli: - wpisowe, które obecnie wynosi 10 zł, - opłata za zmianę statusu z sympatyka forum na klubowicza (dodatkowe 5 zł). Wydaje mi się, że tę kwestię również należałoby w jakiś sposób wziąć pod rozwagę zwłaszcza, że jeśli składka członkowska oscylowałaby w granicach 50 złotych, to dodatkowy wydatek "na starcie" rzędu 15 złotych, który wprawdzie nie jest jakąś szczególnie wysoką kwotą jeśli chodzi o samą wartość pieniądza, niemniej jednak stanowi de facto 30% rocznej składki i zrobiłaby się z tego kwota prawie 70 złotych.
  23. Przepraszam, że zaśmiecam wątek, ale wtrącę coś od siebie. Nie za bardzo widzę związek pomiędzy wysokością składki członkowskiej, jaką ktoś byłby w stanie zapłacić, od tego jakiej wielkości posiada akwarium. Trudno też z góry założyć, że osoba z mniejszym akwarium może okazać się mniej pożyteczna dla Klubu, od osoby, która posiada duże akwarium. Przynajmniej ja takiej zależności nie zaobserwowałem, ale może wynika to z tego, że mam stosunkowo krótki staż jako Klubowicz ;-) Klub Malawi jest natomiast otwarty dla wszystkich zainteresowanych, którzy odczuwają potrzebę identyfikacji z określoną grupą osób, niezależnie od tego jakiej wielkości posiadają akwarium i czy w ogóle go posiadają. Pisząc to jako szeregowy Klubowicz pozwolę sobie nadmienić, że osobiście „z otwartymi ramionami” powitam w Klubie każdego przystępującego do Klubu, a jedyną miarą oceny takiej osoby będzie jej wkład w sprawy klubowe. pozdrawiam
  24. Jeśli ma być kolorowo to ja również bym "poszedł" w stronę P. saulosi.
  25. Gdyby dziś był Prima Aprilis to potraktowałbym to jako żart. Do 1 kwietnia mamy jeszcze trochę czasu więc Twoją wypowiedź uznaję za prowokację. Tak na marginesie, zastanawiam się jak upchałeś ryby w takim słoiku i przez jak długi okres czasu je męczyłeś.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.