kisor
Użytkownik-
Postów
1 140 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez kisor
-
wszystko się zrasta z czasem. Problem może być tylko taki, jak taka przerwa się źle zrośni. U jednej mojej samicy msobo złączyły się 2 sąsiednie kości pletwy grzbietowej i zaczęły zrastać się razem, ryba ma fatalne zgrubienie teraz... Także jak widzicie cos takiego, to wyłowcie rybe i ręką rozłączcie, tak by płeta się ładnie zrosła błoną między kośćmi..
-
ja takich ryb widuję pełno w sklepach, Wy też? takie szaro-blado-pomarańczowe pyszczaki....
-
ja ostatnio mało czytam i moderuję forum, ale nie wydaje mi się, że problem w ogóle istnieje? Rzeczywiście pojawiały się takie posty z wyzwiskami itd? Zawsze miałem wrażenie, że nasze forum jest grzeczne jak grupa krasnali w przedszkolu "u sióstr"... a tu bach - piszesz, że pozwalamy na brak kultury... dziwne.
-
oj szkoda, rzeczywiscie były to nieliczne zdjęcia tych ryb, niedługo powrzucam swoje. a mam u siebie 5 samcoów msobo, chętnym do wymieszania krwi mogę odstąpić gratisowo nadmiarowe. 3 są wybarwione, 1 tej samej wielkości (6-7cm), ale żółty i 1 mniejszy 5cm bez oka, więc ma nieciekawe u mnie życie... :/
-
Mój rdzawy, o których mówi się, że to jedne z najmniejszych mbuna i w naturalnych warunkach samce osiągają 8-10cm, miał 12,4cm (zmierzony przy odławianiu dla Adi), drugi równie duży, bądź ciut większy nadal jest u mnie. Nie przekarmiane, na zdrowych dla nich mrożonkach 2-3x w tygodniu, po około 2 latach. Teraz mają ponad 3. Także małe ryby rosną większe, można przypuszczać do 20-30%, a duże nie rosną takie jak w naturze, ale to też pewnie kwestia tylko i wyłącznie odpowiedniego litrażu
-
moorii OK, ale nie do 375 litrów. One rosną naprawdę duże..
-
delikatne poprzeczne prążki u młodych czy zdominowanych niedorosłych rdzawych to norma. Ale tak naprawdę rybę trzeba zobaczyć, żeby powiedzieć, czy to czysty osobnik, czy jakiś mix, czy może młody hongi, jaki miał np wymieszane z rdzawymi czester...
-
to generalnie możesz mieć w tym akwarium wszystko. Kombinacji jest 1428, no może 1429 . Może sam popatrz co Ci się podoba i zapytaj już z jakimiś własnymi propozycjami. Dlaczego chcesz, żeby ktoś wybierał obsadę za Ciebie? Jak nie dasz włąsnych propozycji, to każdy napisze Ci co sam by chciał w takim akwarium, dostaniesz kilka(naście) różnych odpowiedzi i nic z tego nie wyniknie. Do dzieła
-
też uważam, że nie ma sensu dawać więcej, niż 60-65cm. Problem z dekoracją, odpowiednio wielkimi kamieniami, bez tego ryby w 80cm beda dopływać Ci do połowy wysokości akwarium, prawdopodobnie. Do tego robi się problem z czyszczeniem takiego akwarium, bo żeby przy dnie cos pomajstrować to trzebaby łapę po pachę do wody wsadzić. Widziałem kiedyś u Jurgena chyba 63 czy 65 wysokości i było w zupełności wystarczająco jak na akwarium całe ze szkła. pzdr
-
tyle ze tego typu "zblizenie" chyba nie daje potomstwa
-
a tak z ciekawosci, co ciekawego jest w mbambach ze obaj wymieniliscie? dla mnie pytanie zbyt ogolne i za malo znam gatunkow.
-
np. 5m x 2m x 2m albo 9m x 1,5m x 1,5m taki sobie baniaczek. ja bym dal tradycyjnie 20+50 saulosi, 15+45 rdzawe i 15+45 yellowków
-
http://www.fishbrother.pl/ kamerki z 4 akwariów, ponoć niedługo ma być piąte.
-
a jakiej wielkości masz te ryby? 7cm maja największe?
-
pewnie nie będę bardzo oryginalny...
kisor odpowiedział(a) na bezybezy temat w Obsada akwarium z pyszczakami
hari, juz kiedys pokusilem sie o pewne tajemne obliczenia i powtorzylem je sobie dzis i puste akwarium brutto 240 litrow zalane 2cm ponizej poziomu przelania wody ma 214 litrów wody. Dodajmy dekorację, to kolejne 30-40 litrów wyjdzie, a z Twoją kupą kamlotów i piachem to pewnie i z 50... tak gwoli czepiania się... -
ja nic, zostawiłbym te 2 gatunki! Ew. dodaj jakąś Maylandię, troficznie odpowiednie i temperamentnie poradzą sobie w tym zbiorniku.
-
zebry... na pewno masz na myśli te same ryby, zebra red-red to stare nazewnictwo estherae red-red, najpopularniejsze i blednie nadal nazywane esterki. Odnosie gatunku zebra, to te są zwykle większe od estherae i silniejsze, tym bardziej nie nadają się do takiego akwarium... Moim zdaniem 112 to za małe akwarium na pyszczaki.
-
to są Labidochromis caeruleus, popularne Yellowki. Na pzryszlosc - Do identyfikacji ryb sluzy odpowiedni dzial w galerii
-
ja mam kotnik 72 litry i jest to minimum. Dla 30 sztuk jeszczestarcza, ale jak mialem raz mlode z 3 miotow, to wolno rosly i podmiany wody byly koniecznie niemal codziennie... Kotnik 15 litrow nadaje sie jedynie na wypuszczenie przez samice mlodych i na potrzymanie ich tam do 2-3tygodni, tak jak napisał mars. dodatkowo przydalaby sie tam dobra filtracja, ale nie robiaca zbyt duzego mlynu w kotniku. Mysle ze kotnik powinien byc absolutne minimum polowe pojemnosci Twojego akwarium. Jesli nie zalezy Ci na mlodych i chcesz by przetrwal tylko 1-3 najsprytniejsze sztuki, to w ogole nie odlawiaj samicy.
-
Uratuj kraj - zabierz babci dowód w dniu wyborów!
-
no ciekawe, ale... na razie wątek moim zdaniem jest o niczym. U mnie też walczą ryby, dziś rdzawy z mniejszym rdzawym, 2 samce msobo, samice msobo miedzy sobo no i co z tego, ktoś się zapyta. No właśnie...
-
czystość w akwarium o podłożu z piasku
kisor odpowiedział(a) na lg. temat w Tło, podłoże, dekoracje, ...
proszę autora tego wątku, jak i kilku poprzednich o umieszczanie swoich tematów we właściwych działach. Sprawa piasku, żwirku, kamieni i innych rzeczy nie jest sprawą dotyczącą działalności serwisu klubowegoj! pozdrawiam -
Tak mmartyr, musimy. A niestety cel uświęca środki. Zgadzasz się? Człowiek jeść musi, a w futrze nie musi chodzić. Tyle że napisanie o jednym zwierzęciu a nie dwóch trochę nie trafia w sedno. Jeśli chodzi o liczby zabijanych zwierząt, to tych "przysłowiowych na kotlety jest bez porównania więcej niż futerkowych. Powinno być bardziej - musimy zabić, więc zabijmy 1000, a nie 1001. (Liczby zupełnie przypadkowe, nie wiem jaka to skala). Kiedy powstawały pierwsze fermy i hodowle, to raczej nikt nie myślał o wykorzystaniu zwierząt do innych celów, niż spożywczych. Dzisiaj mamy taki postęp i ludzie skumali, iż niezjedzone pozostałości można wykorzystać w medycynie (znowu dla ludzi). I to dobrze, ale... nie śmierdzi Ci to trochę? Zabijamy, bo sami chcemy żyć jeszcze dłużej? To piękne, tak, ale z perspektywy ludzi, że komuś ratuje się życie/zdrowie. Gdyby spojrzeć z innej perspektywy - ludzie to straszny drapieżnik. Zależy mu tylko na swoim dobru, i to że są ludzie nie zgadzający się z takim podejściem i starają się działać wg takich kryteriów, to i tak sami nieświadomie korzystają z dóbr, które mają dzięki innym ludziom zatrudnionym do zabijania zwierząt i wykorzystywania z nich wszystkiego. Ludzi ma być coraz więcej, mają żyć coraz dłużej, muszą mieć coraz więcej miejsca, jedzenia, wygód... i czyim kosztem? Brzmi to jak wnurzenia jakiegos maniaka greenpisowca antyglobalisty (żadnym z obydwu nie jestem), ale takie przykre przemyślenia i wnioski mi się same nasuwają, kiedy brnie się w ten temat coraz głębiej... Mars ma rację, nie ma świadomości. Nie myślicie też że odpowiedni ludzie dbają o to, byśmy jej nie mieli? (hehe, układ korporacyjno-korupcyjny To też świadczy o ludziach, czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Dzieci myślą, że mięsko jest ze sklepu, mleko z kartonu, a skąd w kartonie? też ze sklepu. A dalej, poza sklep już wzrok i myśl nie sięga. Z tą hipokryzją, to specjalnie przejaskrawiałem, czasem dla dobra dyskusji tak trzeba
-
pfffff.... ciężki orzech... w sensie lenek. Instrukcja obsługi Lenka: 1. to dzieciak 2. Znaczy nastolatek, co nie zmainia faktu, że zachowuje się jak... pkt 1. 3. jest expertem w dziedzinie malawi 4. chce być w dziedzinie tanganiki 5. nie miał jeszcze ryb z pkt. 3 i 4, co nie przeszkadza ważności pkt 3 i 4. 6. na naszym i innych forach bardzo odważnie i pewnie prezentuje swoje opinie... 7. ... które wynikają z wiedzy książkowo-internetowej, co nie przeszkadza ważności pkt 6. 8. już mi się więcej nie chce pisać, bo koń jakie jest.... a widzicie ile mamy radości dzięki niemu....?
-
Tobie tak, ale innym nie. Dlatego m.in. nie jesz ich, a raczej tego co jest z nich przygotowywane. I proszę nie mówcie mi, że teamt trzeba podsumować, kiedy dla mnie właśnie zaczął robić się ciekawy Nienawidzę, kiedy dyskutanci ograniczają się do "klepania" regułek, a nawet nie zastanowią się głębiej nad tematem. A już płachą n byka jest dla mnie hasło: "nie ma co pisać, bo i tak się nie dogadamy, bo każdy ma swoje zdanie..." No ma, ale przecież po to się rozmawia, żeby ktoś może popatrzył na temat z innej strony, zrozumiał parę rzeczy, dowedział się czegoś... nie musi od razu popierać zdania innych... Dyskutujmy, nie zabijajmy myśli, bo inaczej będziemy ciągle rozważać tylko obsady do 240 l Ja odniosę się konkretnie do początków dyskusji, gdzie rzuciłem piekącą w oczy hipotezę, że zabicie foczki i krowy to to samo. Nie materialnie, a mentalnie, tzn. nie biorąc pod uwagę ile z tego zabitego zwierza się wykorzysta, ale sam fakt, że człowiek je zabije dla własnych celów, a w przypadku krowy jeszcze dodatkowo umęczy hodując w "odpowiednich" warunkach, podczas gdy foczka żyje na świeżym powietrzu, wśród swoich i jest "szczęśliwa". Przyszedł mi do głowy przykład porównywalny z w.w problemem. Proszę Was o przemyślenie tematu. Mamy 2 ryby, pięknego saulosi z odłowu (foczka) i hodowanego w akwarium w fatalnych warunkach w 72 litrach (i tak więcej niż ma krowa na ubój) drugiego samca saulosi. I teraz pierwszego zabijamy, wybebeszamy, osuszamy i zatapiamy w formalnie, żeby ładnie nam wyglądał na kominku w domu (futro z foczki), a akwariowego nieszczęśnika tuczymy gównianą ochotką, by jak najszybciej urósł, trzymamy w stresujących warunkach, a na koniec jak już dorośnie zabijamy, mięsko wrzucamy na patelnię i zjadamy, ze skórki saulosa robimy pamiątkowy skórzany pierścioneczek, szkielet rzucamy kotu do obskubania, co by się nie nie zmarnowało... i cokolwiek jeszcze zostało oddajemy w szczytnym celach ku chwale medycyny i postępu... Porównajcie to do krowy i foczki i napiszcie, że wobec drugiego samca saulosi człowiek był bardziej w porządku, bo przynajmniej zjadł ją, bo "musiał" i nic się nie zmarnowało.... Dla mnie nadal częstokroć ubijanie tucznika jest... jeśli nie gorsze, to przynajmniej równorzędne. Czy fakt, że "zjemy ją całą" jest wystarczającą wymówką? Pomyślcie ile dziennie trzeba mięcha dla waszego bloku, osiedla... dzielnicy.... miasta. Dziennie. A miast jest setki, państw też trochę... Gotujemy zwierzętom hodowanym na nasze obiady prawdziwy holokaust... i płaczemy nad foczkami. Dla mnie nadal to hipokryzja, choć mam świadomość, że pewnie nie wiele osób/nikt podziela moją opinię. Zdarzało mi się to nieraz w drażliwych tematach więc i tym raz nie będę płakał
