-
Postów
5 907 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez pozner
-
Gdybyś zajrzał do profilu Tomka, do jego postów, to byś się zorientował, że żadne upomnienia, czy prośby nic nie dadzą. Tomek tak pisze. Nie robił byś wtedy z tego oddzielnego wątku i nie stawiał go w niezręcznej sytuacji i nie narażał na komentarze. Miałeś dosyć jego sposobu wypowiedzi, to trzeba było ją skasować z krótką adnotacją, że post został usunięty, gdyż nie spełnia warunków regulaminu. Na PW byś to sobie z Tomkiem wyjaśnił. Nie chcę dalej tego ciągnąć, bo czuję się niezręcznie. Tomek zresztą już stwierdził, że przestaje pisać na Forum, więc dalsza dyskusja nie ma sensu. Zapewne masz na myśli słownik ortograficzny. Zaufanie do niego często jest bardzo mylące i nie można na nim tak do końca polegać. Mamy przykład choćby w tym wątku. Kol. Jerry_jerry napisał; Słownik nie podkreślił wyrazu "chodź", gdyż jest to zupełnie prawidłowy wyraz, a oznacza nakłanianie do chodzenia, do przyjścia (mało gramatyczne, ale potocznie używane "chodź tutaj"). Oczywiście powinien być wyraz "choć". Innym częstym tu dylematem jest, kiedy pisać "rybą", a kiedy "rybom". Obydwie formy są prawidłowe i słownik ich nie podkreśli, a poprawność użycia zależy od kontekstu. Często zdarza się, że czytamy np. "Rybą w tym akwarium będzie dobrze". Inny problem to pisanie razem i oddzielnie. Jeden z kolegów często zamiast "dlaczego", pisze "dla czego". Słownik tego też nie zaznaczy, gdyż "dla" i "czego" są, same w sobie, poprawne, a dopiero niewłaściwie użyte stają się błędem. Zdaję sobie sprawę, że często trudno jest wyważyć, kiedy reagować, a kiedy odpuścić, ale ja w takich sytuacjach jestem zwolennikiem jak najdalej idącej dyskrecji i załatwiania takich spraw przez PW. To jest delikatna i kłopotliwa materia.
-
Znowu kuleje tolerancja. Tomek nie pisze, tak jak pisze, z powodu niechlujstwa czy złej woli, tylko dlatego, że inaczej nie potrafi. Od początku tak pisze. Czy ktoś teraz chce mu organizować korepetycje z j. polskiego? Może przestać pisać, ale czy o to chodzi. Na pewne osoby trzeba przymknąć oko, albo je wyeliminować z Forum. Tu moderatorzy muszą zdecydować. Jak widać po ostatnich postach, do każdego można się przyczepić. Nauczyciel j. polskiego miałby co robić. Poprawcie najpierw swoje posty, a później poprawiajcie innych.
-
Nie każde tło musisz kleić. Zależy z czego jest wykonane. Problemem jest wtedy prawidłowe umieszczenie tła tak, żeby np. ryby za nie nie wpływały. Musi z każdej strony przylegać do szyb. Przeszkodą może też być wzmocnienie poprzeczne. Ale i tak nie wiąże się to wtedy z restartem, tylko z wyjęciem kamieni.
-
Może się mylę, ale bakterie denitryfikacyjne funkcjonują w środowisku beztlenowym, albo niskotlenowym, ale u kolegi takiego środowiska nie ma. Domyślałem się takich stref u kol. @Przezda w jego filtracji za tłem, ale tu nie widzę możliwości ich występowania.
-
Moim zdaniem kolega dał za mało pożywki i dlatego wszystko stoi na bardzo niskim poziomie. Myślę, że cykl ruszył, ale dla sprawdzenia najlepiej dać teraz kilka kropel wody amoniakalnej.
-
Mnie razi podejście do handlu rybami w takich sklepach. Podejście kierownictwa, a co za tym idzie pracowników. Nie jest przecież problemem przeczytanie podstawowych informacji na temat każdego gatunku. To nie jest 100, czy 200 gatunków, tylko jakieś 20. Wystarczy podstawowa wiedza na ich temat. Wszyscy płaczą nad świątecznymi karpiami, a tu takie numery są odwalane. To nie są kartofle, tylko żywe stworzenia, więc minimalna wiedza na ich temat powinna być wymagana. Niestety, jeśli kierownictwo sklepu tego nie wymaga, to pracownik sam z siebie tego nie zrobi. Ignorancja rządzi.
-
Po co robisz zamieszanie z PO4? Ryby są zdrowe, akwarium jest stabilne, prosisz się o kłopoty. Rozumiał bym, gdybyś miał wysyp sinic, ale w tej sytuacji, to nie ma sensu. Zostaw te testy i ciesz się rybami.
-
Może to budzić mieszane uczucia, ale trzeba przyznać, że wszystko jest bardzo zadbane.
-
Może to być indywidualna reakcja ryby i może mieć różne przyczyny. Jeśli jest to sporadyczne, to nie warto w to wnikać. Na filmach z jeziora też takie zachowania widać. Inaczej by było, gdyby było to częste i obejmowało wszystkie (więcej ) ryb, bo to by wskazywało, że coś nie tak dzieje się w akwarium. Nieraz występuje dodatkowo trzepotanie płetwami.
-
Takie ocieranie jest objawem jakiegoś dyskomfortu, ale jeśli jest sporadyczne, to nie masz się czym przejmować. Powody tego dyskomfortu mogą być różne.
-
Nic nie stosowałem. Samiec od dłuższego czasu zachęcał samicę. Ta wpływała do gniazda, "porozglądała się" i wypływała. W końcu jednak doszło do tarła.
-
Krótki filmik, jak to teraz wygląda. Tak dużego gniazda nie spodziewałem się. Żałuję, że nie ma więcej piasku. Robiło by większe wrażenie. Samica dostała jakichś ciemnych "wypieków".
-
Nie było planem doprowadzenie do udanego tarła, ale poznanie gatunku. Doprowadzenie do udanego tarła jest niejako finałem poszukiwań najlepszych warunków bytowych tego gatunku w akwarium i wyznacznikiem tych warunków. Wygląda na to, że w wypadku tego gatunku warunki bytowe mają istotny wpływ na prokreację. Wiele gatunków ma dużo mniejsze wymagania względem prokreacji. Dlaczego u tego gatunku tak jest? Nie wiem. Dlaczego to jest tak mało asertywny gatunek? Nie wiem. Być może głębokość występowania, od 25m. w dół ma wpływ, co ogranicza konkurencję ze strony innych ryb i nie zmusz do asertywności. Przyznam, że aranżację, czyli układ kamieni tak po prawej, jak i po lewej stronie, układałem pod kontem Copadichromisów. Wyczytałem, że samce tego gatunku budują gniazda tarliskowe w sąsiedztwie skał, półokręgiem dochodzące do nich. Sprawdziło się to idealnie. Samiec wykopał po lewej stronie gniazdo w miejscu przeze mnie założonym. Rozmiar mnie trochę zaskoczył. Szacowałem mniejszy. Nic dziwnego, że słabsze samce wykopały żałosne grajdołki. Na tyle miały miejsca. Przy większym akwarium drugi samiec też pewnie zajął by odpowiednio duży rewir, żeby wybudować podobne gniazdo. Mam duży sentyment do tego gatunku i na pewno do niego wrócę, ale teraz będę lepiej przygotowany. Będzie to na pewno akwarium jednogatunkowe.
-
Z tego, co czytałem, to ten gatunek długo nosi i młode mają już ok. 0.5cm. Pewnie odłowię ją po 3 tygodniach.
-
Tak, chcę je odchować. Będzie tego pewnie najwyżej kilkanaście sztuk.
-
No i doczekałem się. Tak wygląda dumna mamusia; Doszło do tego z samcem beta. Teraz to już samiec alfa. Niestety nie widziałem samego tarła, ale to nie jest ważne. Najważniejsze, że było udane. Od ostatniego postu samiec rozbudował grajdołek. Powstało sporych rozmiarów piękne gniazdo. Tak się prezentuje wraz z parą rodziców. W realu wygląda lepiej. Niestety piasek się zlewa, nie widać zarysów. No i gdyby piasku było więcej, to gniazdo pewnie byłoby okazalsze. Jak widać na zdjęciu, zabrakło materiału. Przy Lethrinopsach nie było szans na takie gniazdo. Tarło odbyło się w małym grajdołku, w rogu akwarium. Intuicja mnie jednak nie zawiodła. Przypuszczałem, że gdy Copadichromisy zostaną same, to w końcu do udanego tarła dojdzie. Bardzo się cieszę. Czekałem na to 2,5 roku. Teraz muszę rozejrzeć się za jakimś akwarium i za jakieś 3-4 tygodnie przenieść samicę. Mam nadzieję, że donosi ikrę.
-
Jaki osad? Mbuna występuje do 20m. max i żadnego osadu tam nie ma Nie pytałem co to "osad" i w następnym zdaniu uzasadniłem swoje pytanie. Na głębokości do 20m. jest strefa wolna od osadu i tam jest największe skupisko mbuny. Sam Kenings stwierdził, że na większych głębokościach, w strefie w której występują osady, występownie pyszczaków z grupy mbuna jest dużo mniejsze, niż w wyższych partiach. A spowodowane jest to małą ilością glonów i tym co jest z nimi powiązane...na niech przebywa (w domyśle to, co w nich żyje), a będących głównym źródłem pożywienia skubiących je ryb. Nie ma co dalej tego ciągnąć, bo łapiemy się za słówka, a to do niczego nie prowadzi. Pozdrawiam i życzę miłego weekendu.
-
Ja jeszcze tylko dodam, że taki demasoni, czy trpheopsy nie są typowo roślinożerne, gdyż mało jest w ich siedlisku pokarmu pochodzenia zwierzęcego, tylko decyduje o tym właśnie budowa ich pyska i uzębienia. Nie skrobią glonów, tylko je ścinają. Dlatego nie zjadają drobnoustrojów tam żyjących. Właśnie w tej przybrzeżnej strefie skały porasta warstwa nitkowatych glonów i w ich jedzeniu się wyspecjalizowały. Nie oznacza to, że tam jest mało żyjątek.
-
Min. z Habitatu. Wszystko, co napisałem powyżej tego cytatu dotyczyło strefy wolnej od osadów. Skąd ta informacja. Nie przeczytałem Habitatu od a do z, chociażby ze względu na mój angielski, ale tam gdzie zajrzałem, takiej informacji nie znalazłem. Może błędnie tłumaczyłem. W zestawieniu z tym cytatem; można odnieść wrażenie, że czym głębiej, tym więcej drobnoustrojów, a moim zdaniem, tak nie jest. Czym grubsza warstwa glonów, tym więcej pokarmu zwierzęcego. I ostatnia sprawa, pytałem już, do czego zmierza ta dyskusja i nadal nie wiem. Nie dziwię się rozbawieniu Mortisa, bo zrobiła się z tego tematu "akademicka" dyskusja, która nie ma nic wspólnego z tematem wątku.
-
Relatywnie mięsnego pokarmu jest więcej, czyli w stosunku do ilości glonów, ale to nie znaczy, że jest więcej, niż w wyższych partiach. Jak już wcześniej napisałem w tej strefie jedzenie jest ubogie ze względu na niewielką ilość pokarmu pochodzenia zwierzęcego. Właśnie tu jest najwięcej pokarmu zwierzęcego. Tu jest najwięcej glonów i dlatego wśród nich żyje najwięcej drobnoustrojów. Naukowcy określili ich ilość na blisko 300 000 na 1m2. Tu zaczyna się strefa olbrzymich przybrzeżnych głazów porośniętych glonami. Tu występuje ten (z j.niem) auswuchs (nie aufwuchs...w Habitacie chyba jest literówka), czyli kożuch...skorupa z glonów. Tu można spotkać najwięcej pyszczaków, nie tylko roślinożernych, ale również tych wszystkożernych i mięsożernych. Tu ma znaczenie budowa głowy i uzębienia. Te głazy schodzą w dół tworząc groty i szczeliny, w których pyszczaki się trą. Czym niżej, tym mniej glonów i mniej pokarmu. I mniej pyszczaków z grupy mbuna. Dlatego zwróciłem uwagę na planktonożerność gatunków wymienionych przez Ciebie. W okolicach dolnej granicy funkcjonowania mbuny (15-20m) można spotkać niewiele pyszczaków i gatunków z tej grupy. Na pewno nie będzie tu typowych roślinożerców, tylko jeśli już planktonożercy i wszystkożercy...no i mięsożercy. Często narybek i młodzież szuka w tych niższych partiach schronienia. Poniżej tej granicy żyje dosłownie kilka gatunków. Powyżej tych głazów (3-5m) jest skalista strefa przybrzeżna porośnieta nitkowatymi glonami, wśród których żyje też mnóstwo drobnoustrojów. Wszelkiego rodzaju drobnoustroje (skorupiaki, larwy komarów, bezkręgowce) żyją albo wśród glonów, więc czym więcej glonów, tym więcej drobnoustrojów. Albo żyją w piasku, lub osadach, a to już domena non-mbuny (np. Lethrinopsów, Aulonocar...i np. tetrastigm o których pisałem), a nie mbuny. Albo jest w formie zooplanktonu.
-
Jest go po prostu mniej. Dlatego "typowych" roślinożerców nie spotkamy na takich głebokościach. Dlatego tylko nieliczne gatunki mbuny przebywają i funkcjonują na takiej głębokości. Cynotilapia jest planktonożercą. Metriaclima gold oprócz skubania skał też zjada plankton. Różnica jest w ilości pożywienia na skałach. Tylko nieliczne glony są w stanie utrzymać się przy tak małej ilości światła. Dlatego najwięcej jedzenia jest do 5m.
-
Jaki ogrom? Demasoni jest wyjątkowy, dlatego też wyjątkowy i tak trudny jest w hodowli. Dlatego wymaga specyficznych warunków. Jaki osad? Mbuna występuje do 20m. max i żadnego osadu tam nie ma. Podaj źródło swojej wiedzy, chętnie się zapoznam. Demasoni, które wymieniłeś występuje do 4m. Młode osobniki można spotkać głębiej. Osad jest w trzcinowisku, wśród nurzańców porastających ujścia rzek. Tam żyją dla przykładu Otopharynxy tetrastigmy, które w tym mule wyszukują rybactwa. Nie ma typowych roślinożerców. Nawet Tropheopsy, które wymieniłeś zjadają mięsko. Procentowo jest tego oczywiście mniej, ale nie ma to związku z głębokością, a z budową szczęki i uzębienia.
-
Pokaż mi gatunek mbuny, który ma na tyle duży rewir, żeby zaspokoić swoje potrzeby żywieniowe. Jeśli to jest gatunek stricte terytorialny, to musi szukać pokarmu poza swoim rewirem, bo jego rewir to góra 1m2. Jeśli to nie jest gatunek terytorialny, to ma większą swobodę i tu tym bardziej nie ma co pisać o wyznaczaniu rewiru z powodów żywieniowych. Mbuna żyje w wodzie do 20m. więc o jakim występowaniu piszesz? Jaka w tym zakresie jest różnica w glonach? W głębszych partiach żyją pojedyncze gatunki...i to nie z mbuny, więc glony nie mają tu znaczenia.
-
To oczywiste. Dlatego najlepiej jest podawać malutkie porcje kilka razy dziennie. Tylko problem polega na określeniu tych porcji i równomierności pobierania pokarmu przez ryby. W jeziorze wszystkie ryby mają równy dostęp do jedzenia, w akwarium jest z tym problem. Temat rzeka i nie do ogarnięcia. Dżizas, do czego zmierza ta dyskusja. Czas chyba wrócić do grilla
-
No to mamy odmienne zdanie.
