Skocz do zawartości

pozner

Klubowicz
  • Postów

    5 907
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez pozner

  1. Bardzo ładnie urządzone akwarium. Te rybki już spore kupiłeś, czyli nie zaczynałeś od maluchów? I masz rację, pozbądź się tych sztucznych wynalazków (FF, RR).
  2. Od dawna jest to i moje największe marzenie...no cóż, może w następnym wcieleniu ...sorry za OT.
  3. Super, od dawna bardzo podobają mi się akwaria z otoczakami. Już dawno byłyby u mnie, ale zniechęca mnie ich ciężar.
  4. Myślę, że w sprawie akwarium Olobolo trzeba rozgraniczyć dwie kwestie; rozwiązania techniczne i wystrój. Co do technikalii, Dużo z tych kwestii można by rozwiązać prostszymi metodami i bardziej naturalnymi, dłuższymi, ale Olobolo chciał pobić rekord świata w szybkości odpalenia akwarium . Jeśli wszystko z hydroponiką wypali, to będzie samograj. Jeśli Olobolo wyczuje wszystko w funkcjonowaniu jej, to pozostanie tylko odpowiednie przycinanie roślinek, obsada rybek zostanie ta sama. Tak ja to widzę....może się mylę. Co do wystroju, zgadzam się w pełni z harisimi, to są tylko i wyłącznie nasze wyobrażenia na temat środowiska podwodnego jeziora Malawi. Ani Olobolo nie odzwierciedla tego, ani cała reszta. To co tworzymy to są wariacje, mniej lub bardziej udane, ale tylko nasze wariacje na temat wyglądu podwodnego świata Malawi. Jedyne co jest pozornie wspólne to jakieś kamienie (ostatnio b. modne serpentynity) i jakiś piasek. Czy to wystarczy, żeby krytykować Olobolo? Mógłbym pokazać tutaj mnóstwo przykładów akwariów "biotopowych", włącznie z moim, będących karykaturą autentycznych warunków. Nie mówiąc już o namiastce "autentycznych" zachowań naszych ryb w porównaniu z życiem w jeziorze. Olobolo przesadził być może z roślinnością, na pewno Hygrophilą , a w/g mnie dał za mało kamieni, a przynajmniej za małe. 60 kg. to śmieszna ilość przy tych rozmiarach akwarium. Poza tym 2 kamienie po 30kg. inaczej wyglądają niż 10 po 6kg. a takie chyba u Ciebie są. Ale to są właśnie wyłącznie moje subiektywne wrażenia Jakie mam prawo oceniać jego wystrój, gdy mój jest równie nierealny? A`propos Dimidiochromisów Wydaje mi się, że na "moim" filmiku oparłeś swoją argumentację. Chyba nie do końca słusznie. Owszem, Dimidiochromisy świetnie funkcjonują wśród Vanisinerii, ale doskonale sobie radzą również wśród kamieni. Dimidiochromis compressiceps - YouTube Dimidiochromis compressiceps gold morph at Nkhata Bay - YouTube
  5. W 100% potwierdzam. Mam 6 mdok w wielogatunkowym akwarium, prawdopodobnie 4+2. 3 z nich to duże placki (12-13cm....samce) 2 z tych trzech zwierają się regularnie kilka razy dziennie. Ciut słabszy samiec większość dnia ucieka. Całe szczęście, że mam kamienne schronienia dla niego. Mimo to, jak napisałem, dochodzi kilka razy dziennie do konfrontacji między nimi. Masz młode ryby, więc wszystko jest ok. Gdy dojrzeją, wszystko się zmieni. Nie twierdzę, że się pozabijają, ale walki między samcami o dominację są czymś oczywistym...TO JEDNAK SĄ PYSZCZAKI. Jutro postaram się nagrać filmik. Jak stwierdziłem, walki to codzienność, więc nie powinno być z tym problemu. Tu widać jak się stroszą do siebie. Postaram się nagrać jeszcze walkę. Placidochromis phenochilus mdoka (white lips) - YouTube
  6. Ja Ci napisałem o swoich podejrzeniach, gdyż u siebie miałem bardzo podobną sytuację. Część świeżo wpuszczonej obsady zaczęła tak samo się zachowywć. Po zastosowaniu, wtedy, Preis Coly wszystko wróciło do normy, co potwierdziło diagnozę o pasożytach. U mnie prawdopodobnie złapały od ślimaków, ale mogły również przyjechać z nimi, a stres i osłabienie po podróży mogły spowodować ich rozwój i atak. Życzę Tobie...i żonie powodzenia w kuracji...faktycznie nieciekawa sytuacja.
  7. Mi to wygląda na klasyczne objawy pasożytów. Mogły być w mrożonkach. Pobieranie pokarmu i wyplówanie go, nitkowate odchody. Ja bym zaczął od mniej inwazyjne metody, podałbym np. MikrobeLift Herbtana, ale skoro już zacząłeś podawać Metronidazol, to dokończ.
  8. Też nie wróżę długiego życia roślinom. Anubiasy mogą się utrzymać, a nawet ładnie rosnąć, gdyż u nich system korzenny nie odgrywa tak istotnej roli, jak światło, ale reszta roślin może mieć problemy. Swoją Vallisnerię posadziłem w żwirze, podłorzyłem nawozowe brykiety i kicha. Nadal nie podoba mi się ta wysoka kępa Hygrofiili po lewej stronie (na zdjęciu). Może na żywo wygląda dobrze, ale na zdjęciu nie bardzo. I 3-4 duże kamienie powinny się tam znaleźć. Po pierwsze, nawiązywałyby do habitatu Malawi, a po drugie i ważniejsze, służyłyby rybom. Tak tetrastigma, jak i Protomelas, potrzebują kamieni do przeprowadzenia tarła. Nie jest pewnie to niezbędne, ale skoro tak to robią w naturze, to powinno się im to zapewnić. To że twoje ryby żyją głównie w środowisku piaszczystym, z niewielkimi poletkami roślin (przede wszystkim Vallisnerii), to nie znaczy, że nie ma tam kamieni, czy nawet głazów, u podnóża których, lub na nich, szykują i przeprowadzają tarło. Zebroides żyje wśród kamieni. Takie jest moje zdanie, na pewno akwarium bardziej kojarzyłoby się z Malawi.
  9. Nie wiem, czy to zachowanie na filmie jest standardowe, ale jeśli tak, to nie widzę tu zachowań terytorialnych ze strony azureusa, ani jakiegoś pędzania innych ryb. Nie widzę więc powodów do stresu u Lethrinopsów, chyba że sam wygląd azureusa, czy yellowek je stresuje Myślę, że powinieneś jeszcze poczekać z ich wybarwieniem. Nie wiem jak małe ryby kupiłeś, ale u mnie dwa samce tetrastigmy wybarwiły się dopiero niedawno, a ryby mam od listopada i trzeci samiec przyjechał do mnie już w znacznym stopniu wybarwiony. Przemeblowanie jeszcze zdążysz zrobić.
  10. No to z niecierpliwością czekam na pierwsze foty. Zastanawiające jest to, skąd mylenie tych dwóch ryb, skoro się tak różnią.
  11. pozner

    Co się dzieje?

    I tu Ci przyznaję rację. Nie można wylewać dziecka z kąpielą. Wszystko trzeba robić z głową, z umiarem. Chemia ma wspomagać, tam gdzie jest to niezbędne, a nie zastępować.
  12. pozner

    Co się dzieje?

    A dlaczego się przekonała? Bo się śpieszyła. Żadne uzdatniacze, ba, nawet bakterie nitryfikacyjne nie są potrzebne, jeśli wszystko zrobi się z głową, trzymając się podstawowych zasad. Nie wiem, może te podstawowe zasady powinny być gdzieś spisane, jak dekalog i umieszczone tak, żeby każdy musiał się z nimi zapoznać zanim założy akwarium. Idziemy na skróty, bo mamy chemię, która nam wszystko ułatwia. Regały w zoologach uginają się od różnych preparatów, ale czy one są nieodzowne?
  13. pozner

    Co się dzieje?

    Może tak jest, ale jak widać, nie tylko ja mam takie wrażenie. Podzieliłem się swoimi odczuciami. W moim zamyśle, to co napisałem miało być pewnym kontrapunktem dla, moim zdaniem, czasami bezkrytycznego faszerowania chemii. Jak najmniej chemii, a ryby będą zdrowsze i odporniejsze. One nie są tak delikatne, jak nam się wydaje. Trzeba dać im tylko szansę wykazania tego. Od kilku lat w Wa-wie woda jest ozonowana, ale wcześniej była chlorowana i to czasami tak, że herbaty nie dało się wypić. Nie było żadnych uzdatniaczy, woda musiała swoje odstać, wlewało się ją na czuja, nie było testów...o przepraszam, był papierek lakmusowy . Ryby rosły, rozmnażały się...życie kwitło. Dawały radę. Chodzi mi o to, że ułatwiając sobie życie tymi preparatami, niechcący możemy osłabiać ryby. Czy tak jest?...nie wiem. To tylko moje przemyślenia. Zacytuję siebie: "Nie namawiam do wywalenia wszystkich testów, ale do zachowania pewnego dystansu, równowagi, gdyż widzę, tak jak danielj, że te hobby zmienia się powoli w laboratorium."
  14. pozner

    Co się dzieje?

    Pełna zgoda. Tylko czy tak jest? Śledząc Forum odnoszę wrażenie, że chemia rządzi. Już na dzień dobry, zanim ryby pojawią się w akwarium, aplikowane są różne preparaty, uzdatniacze i nie mam tu na myśli bakterii nitrifikacyjnych. Później stała kontrola parametrów i następna chemia dla utrzymania ich na stałym poziomie. Rozumiem, że trzeba reagować, gdy coś niedobrego się dzieje. Tą apteczkę Sebastian wykorzystujesz, gdy coś niedobrego zaczyna się dziać, nie faszerujesz się lekami na zaś. Zdajesz sobie sprawę, że takie coś mogłoby osłabić twój system odpornościowy. Moim zdaniem, ta chemiczna profilaktyka poszła tak daleko, że zaczęła szkodzić. Ryby są słabsze, mniej odporne na nawet niewielkie zmiany. cyt. spiochu "Jak się ma teoria poznera o tym, że jeziorowe pyszczaki są twarde bo muszą zmierzyć się z okresowymi zmianami parametrów ze stwierdzeniem harisimiego (i nie tylko), że ryby z odłowu są delikatniejsze?" Ja bym nie szukał ich problemów w chemii wody, a raczej w biologii. Ryby z jeziora, czy to z odłowu, czy z hodowli przyjeziornej, pozbawione są wrodzonej, czy nabytej odporności na drobnoustroje występujące w naszej wodzie. Byle mikrob, z którym system immunologiczny naszych pysi sobie radzi, dla tych z Afryki może być zabójczy. Dlatego tak ważna jest kwarantanna tych ryb, która, niestety, pozostaje tylko w teorii. Przypuszczam, że nasze, akwariowe pysie też by były zbyt delikatne po wypuszczeniu do jeziora.
  15. Załączam link, który potwierdza moją tezę. Kształt głowy jest kluczowy. http://african-cichlid.com/Tetrastigma.htm
  16. pozner

    Co się dzieje?

    Wow, ktoś w końcu poruszył ten temat. Od dawna nosiłem się z zamiarem dotknięcia tej problematyki, ale się bałem. Nadal się boję...boję się reakcji. Zacznę od wyznania. Odkąd jestem akwarystą ( 30 kilka lat) może ze trzy razy mierzyłem parametry wody. O bloacie dowiedziałem się tutaj, na Forum. Nie dlatego, że nie wiedziałem jak nazwać objawy chorobowe, moje ryby nigdy takich objawów nie miały. Nie oznacza to, że ryby mi nie chorowały, ale były to przypadki związane albo z aklimatyzacją, albo jakimiś pasożytami, lub innymi przypadkami, nie związanymi z warunkami środowiskowymi. Moja ingerencja w to, co dzieje się w akwarium ogranicza się do regularnych podmian wody, odpowiedniej i regularnie konserwowanej filtracji, odpowiedniego karmienia. Uważam, że trzymając się podstawowych zasad, nie musimy nic robić. Nie ma możliwości, żeby coś złego się działo. Jestem totalnym ignorantem w tych wszystkich kwestiach chemicznych. NO3, NO2, PO4...itd, to dla mnie czarna magia. Piszę szczerze, gdybym musiał latać z menzurkami, czy probówkami, wszelkiej maści testami, to chyba odpuściłbym sobie akwarystykę W związku z tym, to co teraz napiszę, to "teoria" ignoranta oparta na podstawowej, ogólnej wiedzy, nie poparta żadnymi badaniami. Takie tam luźne przemyślenia. Uważam, że nadmierna ingerencja w ten mini ekosystem szkodzi rybom, gdyż osłabia ich system odpornościowy. Utrzymywanie permanentnych, stałych parametrów wody osłabia ten system. Ryby chowane od narybku powinny radzić sobie same z ewentualnymi zmianami parametrów wody. W naturze, w jeziorze, muszą to robić, więc nie widzę powodu, żeby tego nie robiły w akwarium. Właśnie, co w jeziorze? Wszyscy wiedzą, że pyszczaki żyją w strefie przybrzeżnej. Wszyscy zachwycamy się zdjęciami, filmami z jeziora, ale nie uświadamiamy sobie, że filmy te kręcone są w porze suchej (najpewniej między wrześniem, a listopadem). W porze deszczowej woda jest tak mętna, że mało co widać. W tym okresie z lądu spływa do jeziora mnóstwo różności, i tych dobrych, i tych złych, zmieniających parametry wody. Pyszczaki, żyjące w strefie przybrzeżnej, ta zmiana parametrów wody dotyka w pierwszej kolejności. Nikt tych parametrów nie wyrównuje, pysie muszą sobie same z tym poradzić. Oczywiście parametry wracają do normy, biologia w jeziorze swoje w końcu robi, ale chybnięcia w tych parametrach są dla mnie oczywiste i mogą być znaczące. Nie wiem czy dobrze wyjaśniłem swoją "teorię" , dlatego podeprę się przykładem. Nie lubię takich porównań, gdyż nie są adekwatne, ale chyba dobrze zobrazuje ten przykład mój wywód. Mamy bliźniaki. Jeden chowa się na ulicy, typowy zimny chów, drugi wychowuje się w namiocie tlenowym, w pełnej kontroli parametrów. Który odporniejszy jest na zmiany środowiskowe? Powtórzę, są to bredzenia ignoranta, ale...małe ale, poparte doświadczeniem. Nie namawiam do wywalenia wszystkich testów, ale do zachowania pewnego dystansu, równowagi, gdyż widzę, tak jak danielj, że te hobby zmienia się powoli w laboratorium. Niestety, wydaje mi się, że te zabiegi paradoksalnie przynoszą odwrotny skutek do zamierzonego, osłabiają ryby...i, poza tym, mogą zniechęcać potencjalnych amatorów malawistyki. cyt.danielj "Tak na moje słabe oczy ryby oglądane w galerii były o wiele ładniej wybarwione kilka, kilkanaście lat temu, mimo, że nikt się chemią nie wspomagał." Może właśnie dlatego.
  17. A mi się to podoba. Jedynie ta kępa Hygrophili po lewej stronie w/g mnie nie pasuje. Dimidiochromisy i tetrastigmy żyją wśród traw, więc wystrój jak najbardziej pasuje. Dimidiochromisy tam polują na ryby/narybek dla którego właśnie roślinność, nie kamienie, są schronieniem. Dimidiochromis compressiceps Metangula - YouTube Brakuje mi tylko dwóch rzeczy: kamieni (kilku dużych) i tła. Trzymam kciuki za rośliny, że się utrzymają. Niejeden z nas wie jakie to trudne, i nie chodzi mi o to, że pysie coś z nimi zrobią. Ja już się poddałem, resztki Vallisneri jeszcze wegetują Jeśli i u Ciebie Vallisneria się nie utrzyma, czego Ci nie życzę, to tu masz ciekawą alternatywę AZZO SAGITTARIA L (20cm) - Roślina sztuczna (5156012732) - Allegro.pl - Więcej niż aukcje.@@AMEPARAM@@http://img07.allegroimg.pl/photos/400x300/51/56/01/27/5156012732@@AMEPARAM@@07@@AMEPARAM@@51/56/01/27@@AMEPARAM@@5156012732
  18. Zdjęcia 5 i 6 kamienie rewelka, masz z czego wybierać. Takie jest moje zdanie. Tak jak napisał egon, jeśli masz taką możliwość, to nakreśl kształt akwarium i ułóż kamienie. Oszczędzisz czas i niepotrzebne dźwiganie. Ja tak zrobiłem, ale niestety po zwiezieniu kamulców, ale na trzecie piętro już wniosłem tylko te ułożone.
  19. Wystrój to kwestia gustu, z łupków ciężko jest coś ułożyć, ale mimo wszystko, coś fajniejszego można by było ułożyć. To co teraz jest kojarzy mi się z PRL-owskim blokowiskiem. Akwarium funkcjonuje, ryby czują się dobrze, więc nie ma co się czepiać. Za stanem, podaj jakie pysie u Ciebie pływają. Jak widzę, jest tego na oko ze 40 szt. Nie podałeś obsady, więc nie dziw się, że inni widzą w twojej obsadzie mix. A i zapomniałem dodać, każde tło będzie lepsze niż to co jest teraz.
  20. 1) Przysłoń jakimś kamieniem ten filtr. 2) Gąbka może spokojnie być o połowę mniejsza 3) Miałem gęstą gąbkę i zbyt szybko się przytykała, co hamowało przepływ i zarzynało silnik. Kupiłem najrzadszą jaka była dostępna i wszystko jest super. Przy tym przepływie ta rzadka gąbka też zbierze wszystko, a nie obciąża silnika. Tak z ciekawości, jak długo masz te ryby? Widzę duże dysproporcje w wielkości twoich ryb, jedna z samic wygląda na inkubującą, a samiec jest kiepsko wybarwiony. Nie wiem skąd masz te ryby, ale jeśli to jest już dojrzała obsada, to na twoim miejscu szybciutko oddałbym te ryby i kupił nowe, z pewnego źródła....i nie coral. Jak widzisz, nie wiadomo co z takiego sztucznego wynalazku wyrośnie.
  21. Sorry, ale wydaje mi się, że zaczyna tu chodzić o wyczyn. Kto wcześniej wpuści ryby do akwarium i przeżyją, czyja metoda jest lepsza. Czy naprawdę jest to takie ważne? Czy po 24godz. czy po 24 dniach? Ważne żeby akwarium i ryby dobrze funkcjonowały.
  22. Ja od lat używam filtry Tetry i bardzo sobie chwalę, są ciche i niezawodne. No i cenowo przystępne.
  23. Generalnie, kubełek jako mechanik jest mało wydajny. Zbiera brudy tylko wąskim wlotem, gdy gąbka w filtrze wewnętrznym zbiera całą powierzchnią. Zdaję sobie sprawę, że jest dużo mniej estetyczny, zajmuje więcej miejsca, ale coś za coś. Jeśli nic Ci się nie uda zrobić, pomyśl o wewnętrznym mechaniku.
  24. Mam glonojady i nie mam żadnych pyłków w wodzie. Ja bym obstawiał niewydolność filtra. Może spróbuj wywalić watę i dać tylko gąbki, tylko nie za drobne, gdyż szybko mogą się przytkać. No i przyjżyj się cyrkulacji. Wrzuć coś lekkiego do wody u wylotu filtra i zobacz co się będzie działo.
  25. Już było to poruszane w tym wątku i w wątku o kundlach. Różnica między Tobą, a jeziorem jest oczywista. 1) Tam selekcja odbywa się na nieporównywalnie większej populacji. 2) Nawet jeśli dojdzie do tarła kazirodczego, młode z jego pochodzące mają ogromną szansę, gdy dorosną, trafić na partnera niespokrewnionego bezpośrednio ze sobą. Skala chowu wsobnego, jeśli taki ma miejsce, nie jest tak intensywna, nie dotyczy każdego pokolenia, a przynajmniej nie każdego osobnika z pokolenia. 3) Naturalna selekcja eliminuje słabsze, obciążone wadami ryby, dlatego masz dużo większą szansę trafić na zdrowe osobniki. Nikt Ci nie zagwarantuje, że ryby pochodzące z jeziora i F1 nie będą miały wad, ale ryzyko trafienia na takie jest minimalne, a na pewno dużo mniejsze, niż u Ciebie. Nie możesz porównywać tego co Ty robisz, z tym co dzieje się od tysiącleci w jeziorze. Nie ta skala. Jesteś przykładem arogancji człowieka, któremu wydaje się, że panuje nad naturą...bez urazy.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.