Skocz do zawartości

Coś wam powiem na temat Malawi!!!


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

CZESTER dzięki że odpowiadasz na moje posty , ale nie oto mi chodziło poprostu jak obserwuje moje pyski to jestem innego zdania niż ludzie na forum, poprostu mam inne odczucia co do chodowli pyszczaków je naprawde trzeba obserwować ito całymi godzinami.


pozdrawiam Andrzej.

Opublikowano
nie oto mi chodziło poprostu jak obserwuje moje pyski to jestem innego zdania niż ludzie na forum, poprostu mam inne odczucia co do chodowli pyszczaków je naprawde trzeba obserwować ito całymi godzinami.


pozdrawiam Andrzej.



Zawsze możesz przejechać się do Afryki je wypuścić żeby miały lepiej... :wink: niestety ale zapewne każde zwierzątko które trzymamy w domach czuło by się lepiel gdyby było wolne...ale moralnego aspektu hodowania rybek chyba tutaj nie rozważamy?? Czy to właśnie o to ci Andrzeju chodziło??

Opublikowano
No swoją drogą ciekawe czy te nasze rybki F ileś tam przeżyłyby w Malawi


Też się tak kiedyś nad tym zastanawiałem...ale myślę że to one stałyby się wtedy ofiarami :( więc jak by nie było to chyba lepiej im u nas...


A taki pytanie do Andrzeja jeszcze: stosujesz oświetlenie sztuczne, ogrzewanie, filtrację itp?? czy dopiero na forum doczytałeś się o takich metodach?? :wink:

Opublikowano
niestety ale zapewne każde zwierzątko które trzymamy w domach czuło by się lepiel gdyby było wolne
z drugiej strony biologicznym przeznaczeniem wszystkich żyjących istot jest przekazanie genów pod postacią następnego pokolenia i przedłużenie gatunku. Pod tym względem fakt że pyszczaki stały sie rybami akwariowymi można uznać za sukces ewolucyjny. Niezamierzony ale jednak sukces.

odnośnie wypowiedzi o obserwacji: super fajnie tylko jeżeli obserwujesz je w syntetycznym i nieprzystającym do naturalnych warunków otoczeniu (które jak twierdzisz występuje w akwarium) to twoje wnioski z obserwacji są niepełne i w pewnym (trudnym do określenia z racji owego "nieprzystawania" ) stopniu mylne.

Opublikowano

JoHnY-d własnie ja byłem nad jeziorem malawi , ale we własnym domu i jestem przekonany że o hodowli ryb z jeziora MALAWI wiemy tylko że one są i poprostu je hodujemy wiesz o co chodzi????

Opublikowano
własnie ja byłem nad jeziorem malawi , ale we własnym domu


to byłeś czy nie??jaśniej proszę :?


a co do tego ile o rybach kto wie to różnie z tą wiedzą bywa...Jakub (pozdrawiam) jest ichtiologiem i wie 1000razy więcej niż każdy z nas...jednak jego akwaria (które widziałem:)) również mają filtry oświetlenia grzałki itp...i (odziwo :lol: ) jego rybki (i nie tylko jego) są piękne i zdrowe, rozmnażają się itd...ogólnie mówiąc wyglądają jakby były szczęśliwe :)

A nie bardzo rozumiem Andrzeju twojego toku rozumowania...zmierzasz do tego żebyśmy przestali hodowac ryby?? a może żebyśmy przestali je oświetlać?ogrzewać?filtrować?

Opublikowano

a może żebyśmy przestali je oświetlać?ogrzewać?filtrować?


Filtrujesz ryby?hmmm, może dlatego lepiej je wypuścić do jeziora :twisted:

Opublikowano
Czytam od jakiegoś czasu wszystkie posty które zwróciły moją uwagę i muszę przyznać że większość to bzdury! (...)

Tak samo smieszy mnie sposób karmienia pyszczaków makaronem czy też szpinakiem albo płatkami owsianymi ,,, przecież w jeziorze Malawi niema takich pokarmów (...)

Aby dobrze poznać życie pyszczaków trzeba zobaczyć to na własno oczy w żeczywistości , w jezioże one terz mają piękne barwy (...)



1) Może więc przeczytaj wszystkie posty a nie tylko te które zwróciły Twoją uwagę. Może pomoże zrozumieć

2) Jak rozumiem byłeś i widziałeś - w takim układzie szacunek. Chyba niewielu z nas tam było, możemy tylko pomarzyć. Skoro Ty tam byłeś i do tego miałeś możliwość dokładnie obserwować "życie pyszczaków" i ich "barwy" to rzeczywiście możemy się tu napinać do bólu a i tak to Ty będziesz miał rację

3) Co do makaronu i szpinaku - to mniej więcej w odstępach 2-3 godzinnych (poza godzinami 01.00-04.00) właściciele licznych włoskich restauracji znajdujących się praktycznie wokół niemal całego jeziora wyrzucają nadwyżki właśnie makaronu i szpinaku (pracownicy restauracyjek pochodzący z Wielkiej Brytanii dorzucają jeszcze owsiankę) wielkimi tonami. Nam daleko do takich ilości, ale i skala mniejsza...:)


A przy okazji - prawdę mówiąc to argumentujesz w bardzo logiczny sposób. Nistety, gdyby podążyć drogą tej argumentacji to pozostałyby nam tylko dwie opcje:

- trzymanie naszych rybek w... Malawi (czyli powrót do natury),

- full spontan, bo i tak żaden z nas nie ma działki na której mógłby w skali 1:1 odtworzyć warunków naturalnych.


Ja obstaję przy swoim. I muszę przyznać że to nie jest tak, że z każdym dniem wiem więcej, z każdym dniem coraz bardziej zdaję sobię sprawę ile i że nie wiem.


Pozdrawiam

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.