Rok później balans już prawie jest. Oprócz mbuny pływa pięć giętozębów, dwa indonezyjskie kraby matano odratowane od ziomka i przepiękny Dimidiochromis compressiceps, zakładam że samica, bo bardzo wolno rośnie i się nie wybarwia.
Ryby nie chorują i w ogóle się nie tłuką, od półtora roku nie musiałem wyciągać trupka - pewnie jakiś był, ale sumy i kraby się nim zajęły, bo ja go nie widziałem. Maluchów nie przybywa w jakimś głupim tempie, raz na pół roku odławiam kilka dorosłych sztuk i odstawiam do zoologa, bo jest drogi, więc mała szansa że pójdą na zmarnowanie.