Skocz do zawartości

milc

Użytkownik
  • Postów

    473
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez milc

  1. sision, jak duży jest twój samiec msobo? Moje maingano wykopały sobie każdy po dziurze pod kamieniami i w zasadzie w nich siedzą. Nie wiem tylko, jak to się dzieje, i kiedy, że samice co chwila pływają z jajami :-) Wogóle ani razu nie widziałem tarła żadnego z gatunków, a inkubacji już miałem z piętnaście. Jeżeli jest możliwe, że samiec wyciera się poza swoim rewirem, to mam za ścianą wapieni taką strefę, gdzie jest sporo miejsca, a ja jej nie widzę i jest tam ciemno - możliwe, że mam po prostu pruderyjne ryby i wszystkie wycierają się tam? :-) Z tymi próbami na wpływ rewirów to naprawdę jest loteria. Miałem w akwarium dwa samce sprengerae. Jeden z nich miał według mnie bardzo fajny i wygodny rewir, łatwy do obrony, bez koniecznych akrobacji przy pilnowaniu. Drugi miał według mnie znacznie gorzej, rewir kiepski, trudny do obrony, główna jaskinia taka, że musiał tam siedzieć na boku pod kątem trzydziestu stopni. Miałem również dwa samce msobo i podobna sytuacja, jeden miał super rewir, a drugi koszmarny, z miejscem do siedzenia w postaci praktycznie pionowej szczeliny - siedział w nim z pyskiem do góry. W ramach planowej redukcji odłowiłem te samce z gorszych rewirów, równiez dlatego, że były mniej wybarwione i mniejsze. I co - na nastepny dzień pozostałe samce sprengerae i msobo pozostawiły swoje super apartamenty i zajęły dokładnie te zwolnione rewiry, zamieniając - według mnie - siekierkę na kijek. Wynika z tego, że nie można trafnie ocenić, co dla ryby jest lepsze, ona zawsze może mieć lepszy pomysł. Podobnie mam z roślinami. Wszędzie czytałem, że mbuna morduje rośliny, a przy non mbunie to spoko, prawie holendra można odpalić. I co? W zbiorniku mbunowym nurzaniec rośnie super, oczywiście super w skali malawi, czyli na tyle, na ile uboga w CO2 woda mu pozwala, i jest praktycznie nieruszany przez ryby. Czyszczą go sobie nawet spokojnie zatoczki (!) których też raczej nikt nie niepokoi. A nonmbuniaki? Nurzańce w nonmbunowym wyglądają żałośnie, najwyraźniej są stale mordowane, a dwie piękne kępy rogatka, który przyjął się znakomicie i póki ryby były malutkie, dwa razy musiałem go kosić, zostały ZEŻARTE DO GOŁYCH ŁODYG. Najwyraźniej jednym akurat spasowała lokalizacja i rodzaj rośliny do ich wizji akwarium, a drugim nie, i nie poradzisz. Jak taki maingano dostanie mi zajoba, i stwierdzi, że "TU MA BYĆ DOŁEK", to będzie dołek, do samego dna, choćbym dosypał mu w to miejsce dwadzieścia litrów piasku. I nie pogadasz. Chyba dlatego tak pokochałem ryby z Malawi, bo przypominają charakterami mojego ukochanego świętej pamięci jamnika. Mają jaja i tyle. Mój jamnik nie mieszkał u mnie w domu - to ja mieszkałem u niego. I chyba z naszymi rybkami jest podobnie :-) Sorry za - jak zwykle - przydługi i niekoniecznie do tematu wywód. Coś mi się wydaje, że chyba bloga założę :-) milc
  2. Tak nawiązując do stylistyki, jeden z topiców na pl.rec.akwarium z tego tygodnia: X: Hej, nie wiecie, czemu moje mureny nie chcą jeść i wogóle wyglądają na chore? Mam w akwarium Y ryb takich, Z siakich i dokupiłem te dwie mureny a one nie chcą jeść? Y: Jakie akwarium? X: 112 litrów Y: 112 litrów? X: No o co ci chodzi, przecież się zmieściły? milc
  3. Ktoś posiada jakąś wiedzę co do stosowania hydrocarbonatu (takiego 1-2 mm, jak produkuje Aqua Medic) jako substratu do akwarium? Czytałem o tym na malawicichlidhomepage, 400 litrów hydro w 2800 litrów zbiorniku. Wydają się zalety oczywiste - zwłaszcza olbrzymi bufor KH, myślę, że w praktyce przy takim podłożu można spokojnie robić stałą podmianę czystą RO bez obaw o KH/pH. A nie potrzeba dodatkowego urządzenia czy komory na to medium. Pytanie tylko, czy faktycznie tak się robi, bo cena rzędu 90 PLN za 15 L nie jest mała, no i przede wszystkim jak to wygląda. Chociaż, jak stosuję 40 - 50 gram Aquaduru na podmianę, to wychodzi 200 PLN rocznie, a takie podłoże to nie wiem, może raz na kilka lat by trzeba uzupełnić? Z drugiej strony przy podmianie 100% osmozą trzebaby jakieś minerały/mikroelementy dawkować. Ktoś coś? milc
  4. No fajnie, tylko, że takie Eheimy 2X26 na UPS-ie niestety brzęczą i umierają, więc nie wchodzi w grę jego użycie. Innych nie sprawdzałem, może podacie konkretne modele, które nie mają problemów - uwaga - w czasie pracy z baterii? Jest to o ile dobrze kojarzę związane z tym, że nie wszystkie silniczki akceptują prostokąt zamiast sinusoidy, a popularne UPSy dają właśnie prostokąt. milc
  5. Czy samiec red-blue będzie "pukał" samice red-red? Czy dodanie samca red-blue do samic red-red uważacie za bardzo "be", zakładając, że nie wydaję i nie odchowuję narybku? A może samice red-blue i samice red-red to genetycznie to samo, tylko po stronie męskiej jest różnica? milc
  6. milc

    Powstaje 720L .. c.d. :)

    A zapytaj jeszcze, czy ten zestaw wytnie też chloraminę, i czy oraz w jakim stopniu azotany. I jeszcze, czy wytnie i w jakim procencie minerały (czyli czy obniży twardość węglanową) i mikroelementy. Słowem, na ile taki filtr jest zbliżony do RO. milc
  7. Jakie jest planowane dzienne zużycie wody w takim zbiorniku? No tak, ale kierunek dyskusji nie był taki, że trudno jest wogóle obsadzić duży zbiornik, tylko, że jeżeli ktoś chce mieć wiele gatunków, to zamiast 2000 litrów potwora o wiele lepsza będzie farma. Druga sprawa to kwestia gustu, i tego, co chcemy obserwować. Zakładając czysty display, można dać 50 samic red-red super red i 40 samców fryeri i jest cool. Dodatkowo żadnych problemów z odławianiem narybku. Ale nie każdemu o to chodzi - natomiast jeśli mówimy o akwarium prezentacyjnym w firmie, to jak najbardziej. Wydaje mi się, Mjunszajn, że masz niejaką niechęć do "kombinatoryki" amatorów. W jakimś stopniu to rozumiem - z czystych względów biznesowych lepiej byłoby dla ciebie, gdyby istniały jeden-dwa uznane rozwiązania filtracji, pięć pożądanych gatunków z pięciuset, dwóch producentów sprzętu - niższa i wyższa półka, i może jeden - dwóch producentów chemii i pokarmu. Prościej, jeśli chodzi o dostawy, magazyn, kontrolę cen, obsługę sklepu. Mniej dyskusji z klientami, brak 70 pytań tygodniowo o 50 różnych typów filtracji dających de facto ten sam efekt. O wiele mniej wiedzy do zgromadzenia i aktualizacji. Ale to też kwestia względna, bo przy drastycznie wąskim i przejrzystym, jeśli chodzi o ofertę, rynku, coraz większego znaczenia nabiera tylko jeden z elementów konkurowania - cena. Przy rynku zróżnicowanym i szerokim można konkurować wieloma innymi wskaźnikami. Ale psychika hobbysty jest jednak taka, że zawsze będzie kombinował. To prawda, że bardzo często celem nie jest "lepiej" "ekonomiczniej" "prościej" a po prostu, zwyczajnie, "inaczej". Ale tak już jest i pozostanie. milc
  8. W kwestii tego rozwalania filtracji bio przez leczenie - wielokrotnie się na ten temat doniesienia na forum pojawiały, ale jakoś nie jestem przekonany - leczyłem dwa razy, i gdyby to był fakt, byłoby to widać na parametrach wody, konkretnie pojawiłoby się NH3/NH4 i NO2. Czy ktoś to faktycznie zaobserwował? milc
  9. mars - spora część moich opinii pośrednio wynika z wiedzy jaką mi przekazywałeś, więc nic dziwnego, że odnajdujesz tutaj swoje zdanie :-) harisimi - myślałem też o kwestii infekcji, ale w sumie większość przypadków chorobowych w malawi, jak mi się wydaje, jest w ten czy inny sposób związane ze stresem, czyli wynika z zaburzenia systemu odpornościowego ryb i reakcji chorobowej na organizmy, które i tak cały czas w rybach i w wodzie występują. Wydaje mi się, że akwarium malawijskie ze względu i na temperatury, i na chemię wody (wysoka twardość węglanowa i pH) są rzadko obiektem ataków typowych rybich chorób, częstych przy rybach zimnowodnych i kwaśnowodnych. Ale to tylko moja amatorska teoria. Nawet w przypadku bloat izolacja - nie sądzę, żeby miała sens, a leczenie jest na tyle ogólne, że nie ma problemu ze stosowaniem go do całości obsady. Przynajmniej u mnie obydwa przypadki zachorowań - w obydwu zbiornikach - miały związek tylko i wyłącznie ze stresem w wyniku zasiedlenia nowego zbiornika, i ryby chore były chore od tego samego czasu. W zbiorniku, w którym leczyłem, żadne nowe się nie zaraziły, i w drugim, w którym leczenie zacząłem znacznie później, również nie. Więc izolacja obiegu wody nie wydaje mi się konieczna, tym bardziej, jeżeli porównujemy farmę zbiorników do jednego giganta, w którym przecież o żadnej izolacji też nie może być mowy. Natomiast wspólny sump jest ekonomicznie i obsługowo nie do przecenienia. Co nie przeszkadza mieć w zapasie kubła przygotowanego do zasypania ceramiką z sumpa, żeby na czas agresywnego leczenia zapiąć go do leczonego zbiornika, ale to bardziej po to, żeby po pierwsze nie leczyć zdrowych ryb, po drugie nie musieć kupować wiadra metronidazolu i kanistra bactopuru. W każdym razie nie wyobrażam sobie takiej farmy na kubełkach. Już prędzej z zastosowaniem filtracyjnych paneli wewnętrznych, których opis nam obiecuje od paru miesięcy Mjunszajn, z tym że tutaj tracimy na objętości zbiorników. Przy okazji zastanawiam się, jaka by musiała być stała podmiana wody (w jakim procencie dziennie) zakładając całkowitą rezygnację z filtracji biologicznej (czy to jest wogóle możliwe), czyli tylko spust w kanał, a woda z filtra RO przez hydrocarbonat dla zachowania twardości węglanowej? Ile trzebaby wody dziennie wpuścić w kanał dla zbiornika tysiąclitrowego, licząc ze stratami z osmozy razem? milc
  10. O wiele częściej pływał nastroszony na maksa, jego rewir to była ponad połowa akwarium, i miał częściej maksymalnie intensywne kolory. Myślę, że jeśli chciałbyś ustawić zbiornik pod niego, to byłby bardzo szczęśliwy w tym rozmiarze. Pamiętaj, że to raczej niewielki mbuniak - 9 do 12 cm długości. Poleca się dla nich zbiorniki od 200 L. No i samice nie są, wbrew temu co można przeczytać - kolorowe. Są w zasadzie jednolicie brązowe, nie licząc momentów, kiedy się stroszą do innych ryb - wychodzą im jaśniejsze paski. Gdybym miał dziś dobrać do niego drugi gatunek, z tych, które sam miałem, a miałem niewiele, to chyba tylko maingano. Samce siedzą sobie w swoich dziurach przy dnie, nie zapędzając się zbyt daleko od nich. Z innych - nie wiem, niech się ewentualnie posiadacze wypowiedzą. milc
  11. Tak się zastanawiam nad dużymi zbiornikami - czy one w przypadku Malawi mają sens wogóle? W sensie większe niż 800 litrów? Po pierwsze, możliwość trzymania konkretnych gatunków w przypadku naszych ulubieńców najbardziej determinuje długość zbiornika. Są jakieś tam minima określone dla konkretnych ryb, i nie wiem, czy są takie, gdzie minimum jest określone na 3 metry? Po drugie, i tak maksymalna ekonomicznie uzasadniona długość to 320 cm ze względu na standart płyty szklanej. Po trzecie - takie wielkie zbiorniki (1000 - 2000 L) stanowią problem przy doborze obsady, o ile chce się mieć dużo różnych gatunków. I tak nie ma możliwości optymalnego karmienia przy zbiorniku "bardzowielogatunkowym". Mało tego, część pokarmów, mimo, że jest bardzo dobra pod względem diety, promuje jedne kolory, a znacząco osłabia inne - przykładem Dainichi Veggie FX, który promuje czerwienie, a osłabia błękity, pośrednio wpływając też negatywnie na żółć - stąd polecono mi Veggie Deluxe, mimo, że wydaje się pokarmem "niższej" kategorii, przy mojej mbunie ma dać o wiele lepsze efekty. Podobnie jest z Color FX / Color Supreme. Do czego zmierzam - czy nie lepiej, ze względu na możliwość optymalnej chodowli różnorodnych gatunków, ze względów ekonomicznych i innych podanych powyżej, zamiast szarpać się ze zbiornikiem 2000 L, postawić w rzędzie cztery po 500 L ze wspólnym dużym sumpem? Można to przecież tak fajnie zabudować i urządzić wewnątrz, że będzie wyglądało jak osiem metrów jeziora, a o ile łatwiej będzie dobrać obsadę i o ile bardziej będzie to elastyczne rozwiązanie? Można by mieć i różnoraką mbunę, i aulonacary, i haplohromisy, i ewentualnie drapieżniki, a każda grupa w optymalnych dla siebie warunkach. A i skutki ewentualnej tragedii, typu rzut wściekłej żony mosiężnym przyciskiem do papieru we frontową szybę dużo łatwiejsze do przezycia technicznie i ekonomicznie. Piszę to również na podstawie własnych doświadczeń, gdzie chciałbym mieć wiele różnych gatunków, a po prawie roku dochodzę do wniosku, że mimo doskonałych warunków lokalowych, dobrze pasującej diety, świetnych parametrów wody i fajnej dekoracji niektóre gatunki po prostu... po prostu nie są ze sobą szczęśliwe w jednym baniaku. Taki flavus po prostu potrzebuje rządzić w swoim zbiorniku, inaczej nigdy nie będzie wyglądał na maksa pięknie. Więc "przytłumienie" jego naturalnych zachowań kulfonami trudno uznać za sukces. A samice msobo, mimo, że nie ma walk i nie ma wspólnych rewirów, wydają mi się zestresowane obecnością większych, bardziej masywnych red- redów, których barwy są z podobnego rejonu palety kolorów, i nie świecą na żółto tak pięknie, jak świeciły, kiedy były same. Nie chcę tu powiedzieć, że powinniśmy absolutnie promować zbiorniki jednogatunkowe, ale że optymalny dobór gatunków to naprawdę bardzo trudne zadanie, dostosowanie dietetyczne i agresji to jeszcze bardzo niewiele, i nie da się tu napisać kilku prostych zasad. Dlatego dzisiaj wydaje mi się, że mógłbym to zrobić o wiele lepiej, mając do dyspozycji 300 + 200 + 500 + 720 + 280 niż 1 x 2000 litrów. milc
  12. Apropo zatrzymania biologicznego - na kilka dni - potem przecież trzeba by było zrobić restart, a to chyba niewskazane? milc
  13. Tak, to są screenshoty z bylejakiego filmiku z mojego akwarium, sprzed mniej więcej sześciu miesięcy :-) Ryba, o którą ci chodzi, to Pseudotropheus flavus, samiec. Przy czym na pierwszym screenshocie zakreśliłeś rufę samca Labeotropheus fuelleborni, czyli całkowicie innej ryby. Wtedy, kiedy robiłem ten filmik, to flavus był już grzeczny bardzo, bo to było po dodaniu fuelleborni, które są jakieś dwa razy większe, i przejęły kontrolę nad zbiornikiem. Zaoowocowało to zmniejszeniem rejonu flavusa ze 150 cm długości zbiornika do kilkudziesięciu, ale też rzadziej się na maksa wybarwia - coś za coś. Ogólnie jest silnie przywiązany do rewiru i agresywny w stosunku do innych ryb niezależnie od gatunku, kolorystyki czy płci. Myślę, że jeśli chciałbyś mieć akwarium, w którym jemu miałoby być najlepiej, mógłbyś mieć jednego samca plus ze trzy samice (jest bardzo aktywny płciowo) i do tego jakiś jeden niepozorny, ale twardy gatunek, który nie zajmuje ścisłych rewirów, jest niewielki, i potrafi szybko uciekać :-) Aha, i mój bardzo dużo kopie, i praktycznie do samego dna, gdzie tylko daje radę. Skąd wziąć, nie wiem, ja kupiłem F1 w Tan-Malu jak jeszcze były a teraz próbuję sobie odchodować dwie samiczki z młodzieży, ale łatwe to nie jest, bo dymorfizm pojawia się późno. Kurde, nie myślałem, że mój film karierę zrobi, muszę coś ze scenariuszem nakręcić :-) milc
  14. Mam w dwu zbiornikach 2 x Power-Glo i żadnych problemów z glonami. Co nie gwarantuje, że u ciebie się nie pojawią, możesz mieć inne sprzyjające warunki dla glonów, do których dołożenie intenstywnego oświetlenia się dołączy. milc
  15. Ja też mam Fluvla Tronic, i też nie mam uwag, może poza tym, że trochę ciężko i ze sporą bezwładnością chodzą termostaty. Natomiast w drugim baniaku kupiłem Jagery/Eheimy, i to jest masakra - przy tej samej mocy są chyba dwa razy dłuższe, musiałem je zamontować pod kątem 45 stopni, bo pionowo nie wchodziły do zbiornika 50 cm. Poza tym są cholernie widoczne - w skrócie to takie wielkie, intenstywnie srebrzyste PAŁY :-) milc
  16. Co do konkretnych fragmentów jeziora, zdjęcia z opisem i przykładami konkretnych gatunków są tutaj: http://www.hull.ac.uk/cichlids/Malawi_Habitats_gallery.html Przy okazji, dobra lektura dla ultrasów :-) którym się wydaje, że w Malawi nie ma drewna, gałęzi, korzeni czy trzciny. To drewno na zdjęciach to wygląda nawet bardziej na polskie, niż te afrykańskie korzenie, które ja stosuję :-) milc
  17. Jeżeli chodzi o P. flavus, to mogą być dwa problemy: - dostępność - terytorializm - jeżeli nie będzie miał znacznie większej ryby nad sobą, może być bardzo agresywny, u mnie zanim przybyły kulfony zajął ponad połowę zbiornika 200x50x50 milc
  18. A ja zapraszam, nie piszcie do nikogo na mail. Co to, inni mają się nic nie dowiedzieć?!? :-) milc
  19. Miałem ten problem z C. borylei w zbiorniku non-mbuna, po pierwsze był dwa razy większy, po drugie cztery razy szybszy, po trzecie dziesięć razy bardziej łakomy niż reszta. Efekt był taki, że przy zwyczajnym podawaniu zaczynał wyglądać jak welonka. Pożaliłem się marsowi :-), wysłuchałem jego metod i zrobiłem tak, zamiast podawać pokarmy pływające (Tetra) i tonące (Dainichi) na zmianę, robię to jednocześnie (żeby miał dużo miejsc, którymi się trzeba zająć), i na dodatek rozsypuję po całej długości akwarium, starając się wrzucać tam, gdzie C. borylei nie ma, a inne ryby są. Dodatkowo staram się być przy tym dość ruchliwy (no, może bez kankana i przytupów) bo ten borylei, jako dominant zbiornika, jest jednocześnie najbardziej wyczulony na "zagrożenia" z zewnątrz, co go płoszy trochę i daje szanse innym. Efekt jest taki, że borylei przestał wyglądać jak boja, a inne ryby zaczęły wreszcie rosnąć, i powoli go doganiają, jeżeli chodzi o aktywność przy karmieniu. milc
  20. A, że rewizja ma wystawać, to wiedziałem, ale też mi się to wydaje nadmiar zabezpieczeń, to już chyba lepiej mieć na tyle zapasu wysokości zbiornika, żeby zbiornik przyjął wszystko, co zmieści się w ostatniej komorze sumpa, bo przecież tylko to ma szansę wrócić do zbiornika? Chyba, że ktoś ma stałą podmianę wody, i zakłada, że zatka mu się odpływ nadmiaru, a dopływ będzie działał dalej, i w ten sposób przeleje. W sumie chcąc iść tak w zabiezbieczenia można zajść bardzo daleko, i nic z tego nie wykorzystać. I tak największą masakrą może być samo pęknięcie szkła, raczej chyba mało kto ma to szkło żywicowane, a wtedy to żadne przepusty nie pomogą. I problem pojawia się, jak zbiornik jest w lokalizacji, gdzie na przykład cała noc nikogo nie ma - jak u mnie w firmie. Załatwiłem to tak, że na podłodze pod zbiornikiem jest czujka zalaniowa (wykrywa praktycznie minimalną warstewkę wody) która jest zapięta do alarmu z monitoringiem, który w firmie i tak miałem. Zawsze przynajmniej info dostanę, że jakaś tragedia nastąpiła. A tak, w domu, to nie zawsze masz możliwość obudzić się na czas. Panowie, bez stresu. Popatrzcie, ile dyskusji sprowokowałem na temat samego otworu spustowego, a Mars chce, żebym sumpa robił. To by się dopiero zaczęło :-) milc
  21. To jeszcze rzuć im do przemyślenia sposób obsługi baniaka o wysokości 150cm bo momentami wymiękam. Wiesz, to są takie najgorsze wysokości. Za dużo na rękę czy szczypce, ale jeszcze za mało, żeby robić cyrk z pełnym akwalungiem :-) milc
  22. A nie da się tego wyregulować grzebieniem? I kolejne pytanie: po co wogóle w kominie rura, zamiast po prostu otworu w dnie (byłaby mniejsza szansa na efekt gulgotania, a w kominie nie zalegałoby dziadostwo na dnie) - zabezpieczenie przed rozszczelnieniem się komina czy jak? milc
  23. Nie jestem zwolennikiem przeziernych zbiorników. Po pierwsze, wydaje mi się, że to gorzej dla ryb ze względu na światło i ruch z dwóch stron i brak spokojnego miejsca. Po drugie, chyba bardziej widać zanieczyszczenia. Po trzecie, dwa razy więcej szyby do czyszczenia. Po czwarte, wydaje mi się, że kolega po jednej ze stron zbiornika ma schody, więc oglądanie akwarium z drugiej strony trochę traci sens. Po piąte, o wiele trudniej zbudować sensowne konstrukcje z kamieni, musiałaby być znacznie większa szerokość, bo przecież o szybę się nie da oprzeć bezpośrednio, w każdym razie nie polecam :-) Niby racja, ale zwróć uwagę, że w zbiorniku z linka szyba jest od środka ramy, więc silikon nie pełni funkcji elementu dającego wytrzymałość mechaniczną, jak w zbiorniku szklanym, a jedynie uszczelnienia, a dodatkowo nacisk wody powoduje doszczelnienie połączenia. Szkło podobno też, widziałem środki do polerowania uszkodzonych szklanych soczewek do okularów. Miał ktoś z tym doświadczenie, bo miałem w planie zająć się jedną rysą u siebie? A nie pomyślałbym :-) Zaskoczyła mnie ta informacja. Już myślałem na użytek kolegi o podwieszeniu linek stalowych nad tym akwarium, do tego uprząż taka jak miał Tom Cruise na Mission Impossible i maska z rurką. Przy wysokości rzędu metra zanurzałby najwyżej głowę i ramiona, a żona by go mogła przesuwać na karabinkach :-) Ewentualnie jakieś skrzyżowanie wycieraczek samochodowych z mechanizmem do opuszczania rolet, wszystko zamontowane od wewnątrz. Trzebaby przez znajomego docenta wrzucić to studentom z robotyki z AGH na pracę semestralną :-) Szkoda, że nie da rady hodować z pyszczakami strzykwy, spacerowała by sobie po zbiorniku i zamieniała gromady małych kupek w jednego dużego klocka raz na parę dni. Wtedy to łopatą i po problemie :-) milc
  24. No ja właśnie wiem, że i tak trzeba zrobić zapas, ale chciałbym wiedzieć, od czego brać zapas, stąd próba wyprowadzenia wzoru. Myślę, że taki wzór raczej by nikomu krzywdy nie zrobił. Snocho - czy skręcanie na zaworze nie będzie przyczyną problemów prędzej czy później? W końcu zawór to takie czy inne zwężenie i jeśli będzie w tym czy w innym stopniu przymknięty, jest to miejsce idealne do zapchania? Wydawało mi się, że regulację sensowniej jest robić wysokością grzebienia w kominie, co powoduje, jak myślę, zmianę wysokości słupa wody w kominie, co w efekcie zmniejsza ciśnienie na zrzucie i przepływ? Chyba, że przewidujesz dość dokładną filtrację mechaniczną w samym kominie, ale nie wiem, czy coś takiego się praktykuje. Co do średnicy powrotu, to myślę, że jej nie trzeba wyliczać, bo determinuje ją przyłącze pompy. Proszę praktyków, w tym snocho, żeby się nie czuli przypadkiem dotknięci moim ględzeniem teoretyka, po prostu staram się wszystko dobrze zrozumieć, a i innym czytającym to nie zaszkodzi :-) Nigdy mnie nie satysfakcjonowało przyjmowanie wiedzy na zasadzie "tak jest, bo tak się robi" - zawsze jakaś przyczyna źródłowa musi być, a jej poznanie czy zrozumienie zależności może tylko pomóc. milc
  25. Mój fryeri, ten w zbiorniku mbunowym, to jest na przykład wyjątkowym miłośnikiem spiruliny OSI, pozostałe pokarmy, w tym nie tylko dla roślinożerców Dainichi Color FX to tak podjada, a jak sypnę OSI, to sprząta dwie trzecie dawki. Jedna piękna rzecz, jaką miałem okazję widzieć, to atak samca fryeri na narybek fuelleborni. Widziałem to dwa razy, i za każdym razem przy karmieniu - widocznie wykorzystuje zamieszanie i zainteresowanie pokarmem, coś jak krokodyl przy wodopoju. Za pierwszym razem nie skapowałem, czemu fryeri tak wystrzelił ze stada żerujących ryb i schował się w swoim siedlisku, nawet się przestraszyłem, że mu coś jest, dopóki nie zobaczyłem, że mu ogonek z pyska wystaje :-) milc
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.