No
Teraz nie ma problemu, mowa była o zakupach, o wyżywieniu na razie milczeliśmy.
moja propozycja to:
w piątek sami robimy kolację (Zbyszka pieczonki) + chleb wędlinki i napitek
W sobotę śniadanie i obiad od gospodyni kolacja nasza (kiełbaski na kiju, mam patelnię nad ognisko, to może by powstała jajecznica z 30-40 jaj do tego pieczywo i wędlinki)
W niedzielę śniadanko od gospodyni, gdyby byli chętni to nawet i obiad, bo po nocce sobotnio-niedzielnej rano to i tak byłby strach jechać.