-
Postów
1 823 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez MateuszT
-
M. auratus, L. caeruleus, M. red-red
MateuszT odpowiedział(a) na 997 temat w Obsada akwarium z pyszczakami
Wg mnie, wybrałeś trochę zły przykład. Owszem, najczęściej polecaną trójką jest saulosi, rdzawe i yellow, ale pwenie w szczególnych przypadkach, w takim akwarium może udać się hodowla także innych gatunków. Kwestia tylko co to dla nas znaczy udana hodowla... Auratus to jedna z najgorszych ryb do takiego akwa... Jest to jeden z najagresywniejszych pyszczaków, które wybyjają obsady nawet w akwariach 150cm. Siła tej ryby jest więc bardzo duża. O ile w przypadku innych spokojnych gatunków, można by do tego podejść, jak do eksperymentu, czy w przypadku osób z nieco większym doświadczeniem próby sprawdzenia umiejętności, to świadome trzymanie auratusa w 80cm określiłbym jako sadysm, ewentualnie czyste szaleństwo . -
Oj tak, taka żona to skarb . Przy okazji pozdrowienia
-
Dodam jeszcze tylko, że może warto trochę zmniejszyć oświetlenie... 250W, mimo, że to halogen, to bardzo dużo jak na Malawi. A jak wiadomo, zbyt mocne oświetlenie też powoduje stres.
-
Oczywiście nie mam zamiaru się licytować, która ryba jest silniejsza . O dimidio to już co najmniej legendy krążą, ale na przykładzie mojego samca chciałem pokazać, że nigdy nie wiadomo, co nam się trafi. Tak, jak napisałeś, praktycznie wszystko zależy od cech indywidualnych każdej ryby. Dlatego uważam, że lepiej mieć zapas wody, na wypadek takiego agresora. Bo w innym przypadku, to rzeczywiście jest eksperyment . Oczywiście i takie eksperymenty ktoś musi przeprowadzać. Chwała Bogu za to, że w tym przypadku jesteś to Ty. Taki eksperyment jest o wiele bardziej kontrolowany, niż lobardoi w 60l, więc o ryby się nie martwię. Gorzej tyko, jak ktoś o mniejszym doświadczeniu też będzie chciał eksperymentować...
-
Najmniejsze, nie zawsze znaczy najspokojniejsze... Demasoni są bardzo małe, ale czy to znaczy, że można je wpuścić do akwa 112l :?: Problem w tym, że np. u mnie samiec praktycznie cały czas odbywa tarło... A przynajmniej cały czas próbuje imponować i zalecać się do samic. Co ciekawe, ma to miejsce zwłaszcza rano, przed zapaleniem oświetlenia, kiedy akwarium jest oświetlane tylko światłem słonecznym... Wtedy zawsze na srodku akwa rządzi niepodzielnie samiec Aulonocar, Lethrinopsy są w jednym rogu zbite w kulę w Vallisnerii, a reszta aulonek grupuje się za kamieniami... A przecież Maisoni, zaliczane do grupy stuartgranti są podobno takie spokojne, w dodatku w akwarium o długości 165cm... . No ale mimo wszystko życzę powodzenia i z niecierpliwością czekam na artykuł . Mojego meila masz, więc tak jak Piotrek, proszę o fotki
-
Na początku gratuluję, jednak szczerze powiedziawszy, mam trochę mieszane uczucia... Ryby rzeczywiście fajne, rzadkie, ładne i ciekawe, ale dla mnie mimo wszystko za duże jak na 200l. Sam widziałem, jak mi w takim akwarium aulony podrosły, a miałem je tam zaledwie ok. 10 miesięcy. Oczywiście wiem, jakie masz doświadczenie i na pewno tym rybom będzie zdecydowanie lepiej u Ciebie, niż u kogoś, kto przed zakupem nie przemyśli swojej obsady, ale wg mnie 3 gatunki to za dużo... Można zapytać ile tych ryb masz :?: Trzeba jednak przyznać, że masz odpowiednie warunki na takie eksperymenty. Widząc, że to Ty tak "kombinujesz", wiem, że rybom nie stanie się krzywda- zawsze mogą trafić do trochę większego basenu . P.S. Kończyć z tym spamowaniem, bo zaraz tu z Wami porządek zrobię
-
Hmmm... ale tu chodzi o karmnik, nie kotnik .
-
Moje ryby, zwłaszcza, jak były młode, jakoś nie przepadały za chrupaniem surowej... O wiele chętniej jadłu sparzoną, miękką sałatę, więc parzyłem.
-
Jeśli nie stosujemy do podstawowych zasad, to nie wina ryb, że zabijają inkubujące samice. Ale to raczej nie mój problem, poza tym nie chce mi się kolejny raz wygłaszać bezsensownych haseł... Po kilku dyskusjach na ten temat doszedłem do jednego wniosku- "róbta co chceta". Nie moja sprawa... ja mam jednak trochę większy (wg mnie) szacunek do zwierząt i nie zamierzam się posuwać do czegoś takiego. P.S. Może Klub powinien składki przeznaczać na kupowanie i rozdawanie ryb klubowiczom. W końcu tak jak darowanemy koniowi w zęby się nie zagląda, tak i może podarowanym rybom przestaniemy grzebać w pyskach .
-
Nimbo... za dużo amerykanckych filmów się naolaądałeś... Dla mnie nie do pomyślenia... No, ale w końcu każdy ma swoje sumienie.
-
A ja przyznam, że już kiedyś słyszałem o takim przypadku... Wtedy obyło się bez poważniejszych konsekwencji. Parzyłeś tą sałatę, czy wrzuciłeś surową?
-
No i z ciekawości takowy wątek założyłem... Utwierdził mnie tylko w tym, że Amerykanie (oczywiście nie wszyscy, żeby nie generalizowac), traktują ryby jak przedmioty. Narazie w ok. 25 wątkach padł praktycznie tylko jeden argument, a właściwie powód, dla którego "podbierają" narybek inkubującym samicom- "jeśli dysponujemy tylko ok. 30l kotnikiem, a chcemy rozmnożyć np. C frontosa, to przecież nie wsadzimy do takiego akwa dorosłej samicy"- w takim przypadku Amerykanie posuwają się do przerwania naturalnej inkubacji. Dla mnie argument kiepski, ale im wystarcza. Zarzucono mi także, że w ogóle użyłem takiego słowa jak "naturalny" w odniesieniu do akwarium :roll: ... przecież akwarium z naturalnością nie ma nic wspólnego- widocznie oni mają ryby na baterie, może takim nie szkodzą ich praktyki .
-
Ostatecznością mogą być odpowiednie preparaty "upodabniające" wodę do tej w jeziorze. Nie mowię o zwyklym gh/kh+, ale o "solach tanganiko-malawijskich" . Kilka takich produktów jest na naszym rynku, więc może warto spróbować :?: Mimo, że to chemia w najczystszej postaci, to jeśli jesteś na prawde uparty, chyba lepszy rydz niż nic .
-
Nie kupuj ryb, dopóki nie będziesz miał odpowiedniej filtracji. Koszt ok. 20 ryb, to w przybliżeniu, zależnie od źródła 100-150 zł. Ten wewnętrzny, to o ile dobrze pamiętam jakieś 90zł. Czyli masz już 190-240zł w kieszeni. Do kubełka dużo już nie braknie. Na ryby i tak musisz sporo poczekać. Zawsze lepiej kupić je miesiąc później, niż wpuścić do baniaka bez filtracji i po miesiącu kupować nową obsadę.
-
W takim przypadku zwiększanie przeżywalności ma konkretny, sensowny cel. Jaki jest cel wyciągania narybku samicy w akwarium :?: Bo na to pytanie nie odpowiedziałeś... Może da się to w jakiś sposób wytłumaczyć- ja nie potrafię. Jeśli tu podasz sensowny argument zyskasz pewną przewagę . Tylko nie mów o zysku ze sprzedaży narybku, bo nawet bez stosowania tych praktyk większość nie ma co robić z wychowanymi w akwarium rybami... Tak, tylko przy ratowaniu zagrożonych gatunków takie ryzyko trzeba ponieśc, bo nic innego nam nie zostało. Można powiedzieć, że lepsze zwierzę o trochę słabszych genach, niż żadne. Pozatym z iluś rozmnożonych w niewoli osobników selekcję w naturalnym środowisku też przetrwa bardzo ograniczona grupa. W przypadku amatorskiej hodowli jest to raczej trochę nie na miejscu, bo wszyscy chcemy mieć jak najlepsze i najsilniejsze ryby... Natomiast co do tego, czy stres wywołany pozostawieniem samicy w akwarium jest gorszy od stresu podczas wyciągania narybku, to powiem szczerze, że przynajmniej ten pierwszy jest naturalny. Po to powinniśmy mieć jak najsilniejsze ryby, żeby potrafiły sobie poradzić z atakami i albo skutecznie się ukryć, albo odeprzeć atak. Słabe osobniki z tym sobie nie poradzą i rzeczywiście inkubacja może być dla nich bardzo stresująca. Poza tym jak widać na filmie narybek już jest praktycznie w pełni rozwiniety, czyli samica i tak cały ten czas pływała w akwarium ogólnym, nie unikając stresu związanego z inkubacją. Pozostaje również kwestia samego zabiegu i jego konsekwencji. Ilu z nas nie miałoby takiej zręczności w palcach, ile samic najpierw byśmy musieli podrapać, pokłuć, czy zmasakrować, żeby wreszcie wyszło to nam tak zgrabnie? Bo chyba nie rodzimy się z naturalną umiejętnością wyciągania inkubującym pyszczakom ikry z pyska za pomocą przyrządów dentustycznych .
-
Niestety... Poza tym jest jeszcze kilka błędów, jak chociażby podpis autora... No trudno . Następnym razem będzie lepiej. No i dzięki za pochwałę
-
Pełnomocnictwa nie mam i nie wiem dlaczego powinienem mieć. Po prostu już kilkakrotnie wiele osb się wypowiadało na ten temat, widząc bardziej, czy mnie drastyczne sceny, no i muszę przyznać, że zazwyczaj z Twojej inicjatywy... :roll: . Moze też zaczepnie odpowiem, ale już się przyzwyczaiłem, że to od Ciebie się zaczyna akcja z odbieraniem narybku inkubującym samicom. Temat był już kilka razy przedyskutowany. No, ale jeśli tak Ci na tym zależy, to przypomnę co o tym myślę: -podaj mi przykład zwiększania przeżywalności narybku poprzez wyciąganie go siłą z pyska matki, występujący w naturalnym środowisku. Wystarczy jeden, żebyś zbytnio nie musiał kombinować . -jaki cel ma takie zwiększanie przeżywalności :?: Narybek, jeśli nie ma selekcji przeżywa zarówno ten zdrowy, jak i z wszelkimi możliwymi wadami. -no i największy absurd. Z jednej strony ci amerykanie kombinuja jak mogą, żeby zwiększyć przeżywalność narybku, a z drugiej strony spora większość z nich ma akwaria typu all male tank, bo... nie chcą mieć problemu ze zbyt dużą ilością młodych ryb. Nie wiem jak dla Ciebie, ale dla mnie takie coś to kompletna głupota. -i jeszcze dwa pytania: -po co :?: -dlaczego wyciąganie siłą narybku z pyska matki jest lepsze od przełowienia jej do kotnia? przecież za te kilka dni też wypuściłaby wszystkie młode i też większość by przeżyła. a przynajmniej nie trzebaby grzebać jej w pysku narzędziami, naciskać, żeby woda wpływała i wypływała jej z pyska, czy trzymać ją w łapach niewiadomo ile czasu... Powiem krótko, dla mnie to jest chore. Męczenie dla męczenia. Nie widzę ani jednego sensownego powodu wydzierania narybku z pyska matki.
-
A jak myślisz :?: Chyba już wystarczającą ilość razy dawaliśmy do zrozumienia, co my na to . Czysty sadyzm . No, ale czego się można spodziewać po amerykańskich pseudo-akwarystach :?:
-
Akwarium 140/33/30, jakie grube szkło?
MateuszT odpowiedział(a) na Misza temat w Osprzęt do akwarium
Te 2 cm chyba aż takiej dużej różnicy w dostępie nie zrobi . no ale 4cm wg mnie też wystarczy, zwłaszcza, że dodatkowo będzie spinka. -
Akwarium 140/33/30, jakie grube szkło?
MateuszT odpowiedział(a) na Misza temat w Osprzęt do akwarium
5cm ze szkła 6mm powinno wystarczyć. Nie ma co tu przesadzać, bo oprócz tego, że listwy mają wzmacniać, to nie powinny utrudniać obsługo akwarium. -
Akwarium 140/33/30, jakie grube szkło?
MateuszT odpowiedział(a) na Misza temat w Osprzęt do akwarium
Tak właśnie powinno to być zrobione. Zauważ, że jeśli jest przerwa pomiędzy listwą, a bokami akwarium, to miejsce to jest najbardziej narażone na pęknięcia. Wzmocniony odcinek jest odpowiednio usztywniony, a wszystkie siły skupiają się właśnie w miejscu, gdzie kończy się listwa. Przy wklejeniu wzmocnienia na całej długości problem ten nie występuje. Jedyne, nad czym musisz się zastanowić, to nad sposobem umieszczenia węży od kubełka. Jeśli nie będą Ci one przeszkadzały na bocznej szybie, to nie zastanawiałbym się ani chwili, tylko wklejał listwy na całej długości. -
Akwarium 140/33/30, jakie grube szkło?
MateuszT odpowiedział(a) na Misza temat w Osprzęt do akwarium
Wg mnie wystarczy 6, ale wzmocnienia dałbym na całej długości. Jeśli listwy poprzeczne kończą się kilka cm od brzegu akwarium powstaje efekt tzw. karbu, czyli siły skupiają się głównie w miejscu, gdzie kończą się wzmocnienia. No i pytanie, dlaczego tylko 30 cm wysokości :?: Sam mam 40 i przyznam szczerze, że trochę to mało... -
Skoro planujesz zrobić tło z łupków, to zapewne zadałeś sobie trud, żeby przeczytać artykuły na stronie klubowej, opisujące dokładnie proces powstawania takiego tła... http://www.klub-malawi.pl/artykuly_klub ... acego.html http://www.klub-malawi.pl/artykuly_klub ... lupka.html Po takiej lekturze chyb nie powinieneś mieć wątpliwości, co na co i jak przykleic...
-
Jakiś czas temu seria artykułów o ziemiojadach publikowana była w Magazynie akwarium. Nie pamiętam teraz w których numerach, ale jeśli myślisz o hodowli tych ryb to warto byłoby te teksty przeczytać. Poza tym chyba nie jest dla Ciebie problemem zrozumienie publikacji anlojęzycznych .
-
Skoro tak piszę, to chyba nie dlatego, żeby wprowadzić użytkownika w błąd. Jakby to nie było konieczne, to by nie pisali . Najprostszym sposobem pozbycia się resztek leku po kuracji jest zastosowanie węgla aktywowanego oraz podmienianie wody. Jako, że w przyrodzie nic nie ginie, to i Bactopur Direct sam się z akwarium nie usunie .
