-
Postów
9 394 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez harisimi
-
Wpływ przekarmiania na ryby i u mnie był taki, ze rybska ukryły się w skałach i przez dłuższy czas się nie pokazywały. Myślę jednak że nie chodzi tu oto że są najedzone i nie mają motywacji do pływania ( została jeszcze prokreacja i bitka z przeciwnikiem ), bardziej chodzi o to, że mają złe samopoczucie. Podobnie źle sie czują gdy pogorszą sie parametry wody i w obu przypadkach stają sie płochliwe. Odnośnie przygotowań do Pekinu to takie pływanie najcześciej występuje gdy ryby dopiero zasiedlą zbiornik ale nie tylko. Młode ryby i u mnie często szukały swojego miejsca w akwa a i pokonany samiec też jeździł po szybie. Ryba poprostu próbuje opuścić akwarium instynktownie szukając nowego terenu.
-
Kiss mi nie jest szkoda tylko ładnych zwierzątek, szkoda mi ich wszystkich. Przez pewien czas ( tak około 6-8 klasy szkoły podstawowej ) obawiałem się czy nie wyrosnę na psychopatycznego obrońcę zwierząt . Już wieku 6 lat zlałem kolegę za to, że męczył swojego chomika, zrobiłem to ponownie jak miałem 12 lat tyle ze teraz moja ofiarą był kolega który męczył swojego psa. Niestety przemocy nie zwalczy się przemocą i chomik skończył i tak w śmietniku a pies w jeziorze ( kolega od psa ukrywał się przede mną z pół roku, gdy się dowiedział, że ja wiem co zrobił ). Zawsze sobie myślałem jacy Ci ludzie to barbarzyńcy oczywiście często trzymają w ręku kiełbase i smacznie ją zajadając. Mając 17 lat poprostu stwierdziłem, że to bez sensu i jeśli mogę zrobić coś dla zwierząt to to zrobie i ... nie jem mięsa. Nie ma to jednak nic wspólnego z drapieżnikami i prawami natury, bo one aby przeżyć musza jeść mięso gdyż tak zostały ukształtowane przez naturę. Ludzie nie muszą. Mimo to jestem przeciwnikiem futer bo te zabijanie jest jeszcze bardziej bez sensu i nie dlatego że zwierzęta futerkowe są ładniejsze bo nie zawsze tak jest, jagnie jest przepiękne a dorosły lis już tylko ładny. Snocho ja wiem że ludzie nie są dobrzy ale IMHO więszość z nich ma w sobie iskierkę dobrci i ona czasem się rozświetli. U jednych objawi się to tym, że zamiast strzelić komus w głowę tylko go ogłuszy u innego tym, że nie założy futra tylko zwykłą kurtkę. Wegetarianizm sam w sobie nie uczyni człowieka dobrym ( m.in. Adolf Hitler był wegetarianinem ) ale wg mojego światopogladu jest czymś dobrym a ja chcę być dobrym człowiekiem choć wiem jak daleko mi do tego abym takim był.
-
Hmm ale ja nie biorę w obronę postepowania które opisujesz czyli czekoladki czy uporczywego trzymania zwierząt cierpiących ból itp. Mój jamnior nie je słodyczy, je czasem dziwne rzeczy które dopadnie na podwórku ale wierz mi że walczę z tym okrutnie . Piwa też mu nie daje bo raz nie ma na to ochoty a dwa więcej dla mnie Stwierdzam tylko, że trzymanie tuczników na rzeź też nie jest fajne i pomimo tego że 8 miesiecy żyją pełnią ryja nie zmienia faktu, że istnieją tylko po to aby być zjedzonymi często w warunkach które urągają żywym istotą. Nie bagatelizowałbym też strachu i związanego z tym cierpienia zwierząt rzeźnych, gdyz jest to próba uspokojenia własnego sumienia. One cierpią gdyż instynktownie czują zbliżający się koniec podejżewam że wielu z ludzi jedzących produkt finalny nie byłoby tak szczęśliwych widząc cały cykl postępowania zanim świniak staje sie kotletem. Hmm ale teraz już wchodzę na etap wegetarianina walczącego a taka dyskusja i tak nie ma sensu. Nie ma szans abyśmy się przekonali i ty mmartyr i tak pewno będziesz wciągał wieprzki do końca swoich dni a ja mam nadzieje że robić tego nie będe, wybór należy do kazdego człowieka.
-
To ciekwe czemu na mojego Fosso tak patrzyłeś i mówiłes że by się nadał na patelnie :?: Jak możesz mnie zdradzać . Twój Fosso to naprawdę patelniak i obudził we mnie pierwotne instynkty . Tak prawie powaznie mówiąc prędzej odgryzł bym sobie ręke niż zjadł taka pikną rybę
-
Akwa jednogatunkowe - 200 lub 240l - więcej samców -gatunek?
harisimi odpowiedział(a) na makok temat w Obsada akwarium z pyszczakami
Własnie musialem zrobic sobie streszczenie tego wątku bo już zapomniałem co było na początku -
Akwa jednogatunkowe - 200 lub 240l - więcej samców -gatunek?
harisimi odpowiedział(a) na makok temat w Obsada akwarium z pyszczakami
He he Mariutek aleśmy synchronicznie to nastukali . -
Akwa jednogatunkowe - 200 lub 240l - więcej samców -gatunek?
harisimi odpowiedział(a) na makok temat w Obsada akwarium z pyszczakami
Możesz dołożyć trzeci gatunek i choć teoretycznie lepiej by było aby był to msobo ( zbieżnośc diety ) to jednak kolorystyka johanów z msobo trochę sie pokrywa. Osobiście dodałbym wiec jakieś pasiaki najlepiej wszystkożerne np elongatusy mphanga lub l. sp mbamba. Afry sa planktonożerne i to pewien minus choć nie wykluczałbym powodzenia Twojej hodowli przy kompromisowej diecie wszystkożerców i mięsożercy. Wybór wiec nalezy do Ciebie . Link kieruje cię do albumu cobyś mógł się napatrzyć . Nasz Sys coś majstruje w tym temacie . -
Jak wyglądają młode tego gatunku. Szczególnie interesuje mnie ich barwa ? Czy można je pomylić z młodymi Iodotropheusami sprengerae ?
-
hmm... harisimi.. a jesz ryby ? bo moja siostra mowi ze jest wegetarianką, a wcina ryby az jej sie uszy trzęsą... Wegetarianin nie powinien jeść ryby, zgodnie z moją terminologią osoba wcinająca ryby jest jaroszem. Oczywiście ryb nie jem gdzież bym mógł dla wegetarianina to złamanie zasad, dla akwarysty - wegetarianina to już kanibalizm
-
Czy sztuczny twór? Równie dobrze sztucznym tworem można nazwać persa, jamnika czy rasowego kanarka W dużych fermach to fakt - żywot jest nie do pozazdroszczenia, ale niejeden wieprzek na gospodarstwie miewa się lepiej niż ukochany Puncio albo Puncia napchane piwem i czekoladą :roll: Cóż z tego skoro kończy jako kotlet ;(.
-
Czester to co zaobserwowałeś w swoim akwa nie jest regułą i nieraz 3 samce to gorszy układ niż 2 bo 2 leją trzeciego i we dwóch lepiej im to idzie . Zbiornik 120 litrowy na 3 samce jest za mały i na 2 zapewne też. Jednak mając 3 samce warto je zostawić jeżeli maja na obecnym etapie podobną siłę i nie przejawiają agresji. Nie liczyłbym jednak na to, że będzie tak długo i z czasem będziesz mógł zacząć szukać kogoś kto przygarnie nadmiarowego samca (e) ale przez jakiś czas może być naprawdę pięknie a później ... no cóż jeden samiec też wygląda fajnie .
-
Ja nie chce zaburzać odwiecznych praw przyrody, czlowiek to jednak dziwny ssak i nie do końca drapieżnik i na potrzeby tego ssaka produkowane są te krowy i świnie których by nie było gdyby wszyscy ludzie stali się wegetarianami. Hmm ale tak raczej nie będzie. Kasz podziękuj Twojemu koledze bo to jego akcja spowodowała, że moja żona przestała jeść mięso ssaków a to z punktu widzenia wegetarianina też sukces .
-
Nie do końca byłby wszedzie gdyż sa mnożone w przeważającej mierze celem uzyskania mięsa a świniaków nie byłoby wcale bo to sztuczny twór i akurat one mają najbardziej przerąbany żywot jaki można sobie wyobrazić.
-
He he ... też kiedyś wydawało mi sie to takie proste ale w sumie weganie mają racje aby było mleko musi być cielak a cielak w nadmiarze znaczy rzeźnia ;(.
-
Ja morduje marchewki ale ... są tacy co nie mordują akurat ich nazwy nie pamiętam, piją tylko źródlaną wode i jedzą owoce oraz wszystko to co jest roślinne a spożycie tego nie zabija rosliny macierzystej. Weganie chyba też jedzą marchewki ale nie jedza nic zwierzęcego. Część ich idei trafia tez do mnie np nie spożywanie produktów mlecznych bo wiąże sie z zabijaniem krów ale cześć nie bo już aby kura miała jajka nie trzeba jej co pewien czas rozmnażać. Można by o tym dyskutować. Nie chcę jeść mięsa i produktów zwierzęcych pochodzących z uboju. Wstrząsa mną rzeź i nic na to nie poradzę że odebrało mi apetyt na to co w wyniku rzezi trafia na stół. Nie startowałem z pozycji oczytanego ideologa i nie jestem wegetarianinem walczącym i choć mam przekonanie że moje dzieci przeżyłyby i dobrze by sie rozwijały na mojej diecie wegetariańskiej czy lakto-wegetariańskiej ( taki termin też czasem mnie szufladkuje ) nie zmuszam ich do tego. Cała moja rodzina je mięcho ( fakt, że ta w moim domu akurat poprzestaje na drobiu i rybach ) ja jadłem je 17 lat wiec i tak jestem nieczysty . Nie chcę aby zabijano przeze mnie zwierzaki i tyle ... robie w tym kierunku tyle ile mogę i mam nadzieje umrzeć wegetarianinem, choć nie mam wątpliwości, ze życie swoje czy innych ludzi stawiam wyżej niż zwierząt dlatego też gdyby od tego zależało życie np mojego syna to bez wahania poświęciłbym życie kazdej istoty poza innym człowiekiem aby go ratować. Na zakończenie mojego wywodu powiem wam tylko tyle, ze spotykałem wiele osób dawnych wegetarian walczących którzy obecnie wcinają schabowe . Powiem Wam też że jestem stałym obiektem ataku ( słownego ) prawie na każdej Imprezie typu wesela czy Sylwestry i choć nikogo nie namawiam to wiele osób nie wiem z jakiego powodu próbuje powiedzieć mi że jestem hipokrytą bo mam skórzane buty itp., powtarzam więc swoją opinie lepiej robić coś co można uznać jako półśrodek niż nie robić nic.
-
Ciekawe który z Was panowie byłby taki odważny gdyby stanał z tą grupką twarzą w twarz ... dodajcie sobie do tego wizje parasolkendo .
-
Ja też bym chciał jedną, żebym wiedział że rozdają siła bym wydarł .
-
Marcinie zdziwiłbys się jak długo . Zaraz będe pełnoletni w swoim wegetarianiźmie a do maluszków i cieniasków nie należe . Drugi aspekt to hipokryzja. Nie jestem hipokrytą. Wiem że mój wegetarianizm jest idealnie bliski czystej formie tylko jeśli chodzi o spożywanie zwierząt pochodzących z uboju czyli tego co wkładam do dzioba. Buty noszę skórzane ( część butów ) bo w pracy nie tolerowano by mnie w chińskich słomianych klapkach. Musze utrzymać rodzinę. Mam też jamnika ( te bydle zje w ciągu roku ze 2 krowy ) i karmię go z puchy, mam też ryby i karmie je biednymi robalami i pacne w ciągu roku nie mało much i komarów ręką a całe mnóstwo samochodem. Nie zmienia to faktu, że jestem wegetarianinem ze względu na etykę i że robię tyle ile jestem w stanie zrobić bez szkody dla życia mojej rodziny. Czy to hipokryzja ? Jeżeli każdy przestałby jeść te mieso to ilość zwierząt rzeźnych zminimalizowałby się a z czasem zniknęłyby buty ze skóry i pojawiły się ich wartościowe zamienniki. To że świat nie może być idealny nie znaczy że trzeba rezygnować z wartościowych półśrodków ... IMHO of kors .
-
Zostaw yellow te które masz i dokup kilka młodych celem uzupełnienia samic i ewentualnej próby uzyskania większej ilości samców które mogą ale nie muszą być akceptowane. Dokup jeden albo dwa gatunki ryb z grupy mbuna najlepiej juz pozostań przy mięsożernych ewentualnie mogą to być ryby wszystkożerne. Zakup ryby młode i kilku centrymetrowe w wiekszych stadkach powiedzmy po 8-10 szt. Wyjasnie ci skąd moja propozycja. Będąc posiadaczem akwarium 240 litrowego nie jesteś w złej sytuacji. Nasze powyższe dywagacje dotyczą raczej modelu idealnego a nie użytkowego . W rzeczywistości zbiornik 240 litrowy to dobry baniak na początek. Pyszczaki to specyficzne ryby ale nienależące do ryb problemowych. Czytając te Forum wyczytasz wszystko co potrzebujesz aby Malawi funkcjonowało. Moje doświadczenia jednoznacznie wskazują na to że młode ryby są o wiele odważniejsze niż dorosłe. KUpując kilkanaście takich młodych ryb spowodujesz że będą one rosły razem z 4 latkiem. Przyzwyczają sie szybko do niego bo ja osobiście jak zaczynałem miałem w domu 2 synów 5 latka i rocznego malucha. Ryby przerabiały więc każdy etap ich rozwoju. Oczywiście zdarza się że ryby się spłoszą gdy dzieciaki przebiegną czymś rzucą itp ale jeżeli masz dobrą wode i warunki w akwa to pyszczaki należą do najmniej płochliwych ryb. Moje wręcz skubią moje ręce podczas prac pielęgnacyjnych i "chodzą za mną " gdy przechodzę koło akwarium. Za to uwielbiam pyszczaki. Ryby te sa inteligentne i przesympatyczne choć wojownicze i żywiołowe. Nie zmienia to faktu, że będziesz musiał pozbyć się prawie całej obsady i gdybyś pozbył się 3 ryb więcej miałbyś puste akwa na np neonki czy inne ryby. Osobiście wiem że wybrałbym pyszczaki ale to Twoje akwarium wiec sam musisz zdecydować co w nim będzie pływać.
-
Demasoni może zlinczować saulosi choć znam obsadę gdzie żyja obok siebie w niewiele większym zbiorniku niż Twój. IMHO samce saulosi są za bardzo podobne do demasoni. Zastanów sie nad M. Interruptus samice są bardzo podobne do samic saulosi a samce jednak inne niż demasoni. Poza nimi dodałbym jakąś rybcię roślinożerną a co byś powiedział na l. sp. hongi ?.
-
W akwa u szwagierki pływał żółw i to stepowy ( lub grecki ), czekolada, paluszki i zawartość 250-ki spiruliny. Szybka reakcja uratowała obsadę saulosi oczywiscie poza akcją z zółwiem nie obyło sie bez restartu. Zrobił to 3 latek. U mnie też narozrabiał nakarmił młode ryby tak że wyglądały jak dobrze karmione welonki na szczęście spiruliną a na deser dał im kiszonego ogórka ale nie zagryzały . Teraz już mi śmieszno ale nie powiem żebym był zadowolony gdy to zobaczyłem. Miałem jednak szczęście bo obyło sie bez ofiar. Rafał szczerze współczuje ale dzieciaki w tym wieku mają dobre serduszko i mało rozumku ... na szczęście szybko rosną.
-
Nie jest tak do końca bardziej naturalny gdyż i przy mbuna zalezy od konkretnego gatunku. Tak jak Kasz wspomniał nie zawsze dobrze sie to kończy. Z moich doświadczeń wynika że zawsze jest czasowe w zbiornikach 200 - 500 litrów. 7 samców w takich baniaczkach poprostu nie jest naturalne bo zbiorniki są za małe. Zazwyczaj samce są wiec cyklicznie eliminowane w gorszym wypadku, bezbarwne i podpowierzchniowe w lepszym wypadku. Osobiscie wolą wiec zamiast 4 dodatkowych samców bezbarwnych mieć bądź wiecej samic bądź wiecej miejsca w baniaku. Czasowość bywa bardzo wydłużona u kolegi 7 samców demasoni żyło razem prawie 2 lata majac tylko 1 partnerkę, jednak wreszcie nastąpił niespodziewany bój z którego przetrwały 2 sztuki. Pewnie że pięknie wyglada akwa z 20 saulosi z których przynajmniej 2-3 samce są wybarwione. Jednak 11-12 cm samiec tego gatunku to naprawdę duża ryba dla której dystans 150 cm to 2 ruchy płetwami, walki sa wiec nie uniknione bo ryby instynktownie eliminują potencjalnych konkurentów ( robi to zarówno dominant jak czujące zagrożenie ryby stojące niżej w hierarchii ) zazwyczaj od najsłabszego coraz wyżej stadko samców sie wykrusza a czym ich mniej tym gorzej. Względna stabilizacja dotyczy zazwyczaj młodszych ryb. Oczywiście nie zawsze tak musi być ale 7 samców za nic nie ma szans na 7 rewirów w takich małych zbiornikach jak 150 cm, wiec z góry skazujemy sie albo na to co opisałem na górze albo na żalośnie wygladające sztuki zdominowane. Oczywiście nie mam nic przeciwko jednogatunkowości, która moze być bardzo ciekawa i urocza ale marzenia o stadzie 20 - 30 saulosi wyglądających tak jak w książce Koningsa "Back to nature" str 33 jednak wiązałbym z o wiele większymi zbiornikami. Rok to jednak mrugnięcie okiem w zabawie z mbuna, przynajmniej dla mnie bo niektórzy już 3 razy zmieniają w tym czasie skład gatunkowy. Tacy akwaryści mogą oczywiście kupić 20 młodych ryb i zanim zaczną się problemy mieć już nastepne 20 innego gatunku.
-
He he ... no to, to tak .
-
Nigdy nie stosowałem lampy UV bo nie miałem takiej potrzeby, raz otarł się o to mój zdesperowany kolega ale użył jakiegoś glon killera i ma spokój a walczył z wodą barwy kiwi. Nigdy też nie zastosowałbym chemii bo kiedyś zbierałem po niej "kąsacze" ale pysie kolegi przyjęły to bezobjawowo. Gdybym miał jednak wybierać to do walki z zakwitem wolałbym mieć UV-ke. Jednak jej praca ciągła wydaje mi się niepotrzebna zbyt mocno ingeruje w równowagę biologiczną zbiornika. Kasz dopowiedz jaki zbiornik WYMAGA lampy ?
-
He he to znaczy że mam niefajne akwarium i do tego nie mam oka . Podobaja mi się bąbelki i bardzo dobrze natleniają zbiornik, przy lekkim przerybieniu, które posiadam dodatkowa forma natleniania jest potrzebna. Nie mam roślin więc je zostawie. Tak jak słodzę kawę choć niektórzy twierdzą, że to profanacja i chyba mają racje .
