leeri
Użytkownik-
Postów
206 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez leeri
-
nie zapomnij wysłać widokówki
-
świderki melanoides tuberculata występują w wodach Afryki wschodniej i tropikalnej części Azji - to przeczytałem w kilku publikacjach akwarystycznych występują również w jeziorze Malawi - skąd ta pewność? po prostu zadzwoniłem do p. Andrzeja Szulca i spytałem go o to - i opowiedział mi jak obserwował i zbierał świderki na płyciznach jeziora Tak sobie czytam tę dyskusję i zastanawiam o co kopie kruszyć? Jak tak dokładnie zacząć rozbierać na czynniki pierwsze pojecie akwarium biotopowego na nikt z nas nie jest w stanie takiego stworzyć. I należy usznawać działania każdego z nas, że próbuje stworzyć swoim pupilom takie warunki, jakie sam uznaje z optymalne - oczywiście z napiętnowanie tych najbardziej skrajnych. Przez to, że mam tła z CR65 to moje akwa już nie kwalifikują się do tego, aby uznawać je za akwa biotopu Malawi - bo CR65 w jeziorze nie występuje. Tak samo jest z roślinami, skałami no bo jak biotop to biotop 100% - skałki tylko takie jak w jeziorze. A dopływy? Do akwa woda wpływa z filtra. Do jeziora Malawi opadają rzeki. W rzekach występują krokodyle. No to siup gadzinę do sumpa i mamy prawie 100% biotop - krokodyl nilowy w dopływach jeziora Malawi.
-
o to trzeba jego zapytać albo spróbować hodować oba gatunki i samemu znaleźć odpowiedź na to pytanie
-
polecam melanochromis joanjohnsonae (exasperatus) pływaja u mnie razem z yellowkami, protemalsami i copadisami - brak terytorializmu, dieta też pasuje do non-mbuny, spokojny gatunek
-
polecam powerhead 802 w akwa 440l pracuje u mnie (prawie) nieprzerwanie od lutego 2003 naprawdę 'odpukać w niemalowane drewno' - super model
-
nr 18, 05/2003 str. 50 jeszcze bardziej ciekawszy jest artykuł z tego numery na str. 42 o krzyżowaniu się gatunków w akwa .... i wpływu proporcji płci 'haremu' ryb z Malawi na ich krzyżowanie się
-
Raz jeszcze przeczytałem nasza dyskusję i dochodzę do wniosku, że problem z nadmiarem ryb powstaje w dwóch sytuacjach: 1/ mamy nadmiar ryb w wyniku zakupu i ustalania obsady w akwa, 2/ mamy nadmiar narybku, który urodził sie w naszych akwa. Rozwiązanie problemów - IMHO: ad 1/ giełda i ogólnie rozumiane 'rozdawnictwo' ad 2/ prewencja - czyli taka 'konstrukcja' naszej hodowli, aby tego narybku było jak najmniej - wprowadzenie drapieżników do akwa (jeśli pozwala litraż), nieodławianie samic i tak aranżacja zbiornika, aby przeżywalność narybku była jak najmniejsza chyba, że rozmnażamy ryby świadomie na handel - w takim przypadku problem nie występuje, bo nadmiar narybku jest naszym świadomym działaniem. I nie chodzi już tutaj o rozkład płci tylko o konkretne ryby. W pierwszym przypadku są to osobniki dorosłe, których płeć już ustalono i oddajemy konkretne osobniki. W drugim mamy wielką niewiadomą (tylko w przypadku kilku gatunków rozróżnienie płci u narybku jest możliwe). Tylko że nabywca (obdarowany) narybku staje przed problemem nr 1 a my przez pewien czas jesteśmy wybawieni z kłopotu - do czasu kolejnego tarła naszych pupili. I jak by do tematu nie podejść - zawsze mamy świadome działanie akwarysty - dlatego nie ma co rozpisywać się ile narybku i gdzie zostało przekazane czy dostarczone - to jest wynik świadomego działania akwarysty, który akceptuje nadmierne rozmnażanie się ryb w swojej hodowli lub nie akceptuje. W winien być w swym działaniu konsekwentny.
-
Najgorsze co może być - IMHO - to oficjalne stanowisko. Nie można nikomu 'nakazać' jak ma traktować swoje hobby - bo wtedy nie będzie to już hobby. Redukcja samców - to pozostawiam sumieniu każdego akwarysty. Jeden bez zmrużenia oka 'spuści wodę w klozecie', drugi będzie całymi dniami pisał ogłoszenia typu 'oddam w dobre ręce'. W chwili wpuszczenia zakupionych rybek do akwarium bierzemy na siebie odpowiedzialność za nie. Za wszystko, co te zwierzęta spotka w naszym akwa. Jesteśmy za nie odpowiedzialni tak samo jak za psa czy kota czy inne zwierzęta domowe. Akwarystyka powinna być odpowiedzialnym hobby. Przemilczę kule ze złota rybka. Układy haremowe nie są świętą zasadą - dla mnie jest to tylko zalecany, proponowany, sprawdzony przez wielu akwarystów 'model' hodowli ryb z jeziora Malawi w akwariach. Od razu pytanie - ktoś to kiedyś pierwszy sprawdził, opisał, opublikował. Ale czy to wyczerpuje temat? A może można inaczej? Ja w każdym razie ciągle staram się kombinawać. Jak bym nie kombinował to bym nie wpadł kilka lat temu na pomysł tła z CR65. Ciekawe czy takie 'układy haremowe' stosują hodowcy nazwijmi to 'komercyjni' - skoro jak wiem ryby z odłowu 'u źródła w Afryce' kupuje sie w parach a nie na 'haremy' czy inne układy płci typu 1/4? Moja propozycja - lepiej niech Klub Malawi nie zajmuje w kwestii 'redukcji zbędnych ryb' żadnego stanowiska. Uśmiercanie zdrowych ryb jest moim zdaniem naganne. Co innego chore. Wolę to pozostawić ocenie każdemu z nas z osobna. Nie ma sensu ustalania jakiś zasad - skoro już są ustalone w naszych sumieniach. Kiedyś był taki czas, że najważniejsze było to jedyne prawidłowe myślenie - teraz pozostawmy wybór akwarystom. Rozpoczynając 'zabawę' z akwarystyką winniśmy zrobić rachunek sumienia czy jesteśmy ponieść wszystkie konsekwencje naszego 'widzimisię'. A co będzie jak rybki znudzą się po pół roku? Wszyskie do klozetu? Mnie osobiście nie nudzą się od ponad 30 lat. I życzę wszystkim - aby się nie znudziły.
-
tu się cacy mylisz - nie "wszyscy" ja nie jestem zwolennikiem układu "haremowego" już na ten temat a forum pisałem przy okazji jakiejś dyskusji - i dostało mi się za "nieprawomyślne" myślenie - niegodne tej jednej, jedynie słusznej zasadzie hodowli ryb z jeziora Malawi głoszonej przez zdecydowaną większość - dlaczego? 1/ dlatego, że w przyrodzie ilość samic i samców to 50/50 tylko dla świętego spokoju akwaryści IMHO idą na skróty - tworzą haremy w akwariach aby zniwelować problemy z hodowlą pyszczaków w naturze razem z ławicą samic pływają samce dominujące ale obok pływają te zdominowane tak jest u wielu innych gatunków zwierząt - np. goryli, lwów - samiec dominujący przewodzi grupie samic a 'młode' samce żyją obok - próbując przejąć przywództwo 2/ jest to wyzwanie dla hodowcy tak dobrać gatunkową obsadę akwarium przy zachowaniu proporcji 50/50 aby ryby żyły w harmonii, rozmnażały się i cieszyły swym widokiem w moim akwa 160x50x55 (440l) mam: labidochromis ceruleus 1/1 - 4 lata melanochromis joanjohnsonae 1/1 - pół roku, copadichromis verduyni 1/1 - 3 lata protomelas taeniolotus 2/2 rok w jednogatunkowych baniakach mam przewagę (nieznaczną) samców cynotilapia sp. mbamba - 3/2+5 pseudotropheus polit 3/2+2 wszystkie moje gatunki się rozmnażają nadmiar samców i samic rozdaję - nigdy nie uśmierciłem żadnej ryby w mojej hodowli - oddaję albo przenoszę do akwa w biurze - ozdobnego gdzie wszystko co pływa ma cieszyć oko 3/ problem z nadmiarem przychówku jak mam 1 samice to mam 6 razy mniej maluchów na 'utrzymaniu' i 6 razy mniej kłopotów od tego akwarysty, który ma w swojej hodowli samic 6 chyba, że ten ktoś ma ambicje handlowe i chce prowadzić hodowlę zarobkowo 4/ obserwacja zachowań też jest możliwa mając tylko parę ryb można z powodzeniem obserwować zachowania godowe ale fakt - nie gatunkowe - tutaj warto poświęcić akwa do hodowli jednogatunkowej - tak też uczyniłem - ale na swój sposób - proporcja płci 50/50 słonie to też zwierzęta żyjące w haremach - a jak do tej pory nikt nie urządził nagonki na ogrody zoologiczne za to, że hoduja tylko pary czy pojedyncze egzemplarze nie wszystko co występuje w naturze człowiek jest w stanie odtworzyć w 'niewoli' i hodować w warunkach 'bliskich ideału' dla mnie jest najważniejsze - aby rybom było OK akwarystyka to hobby, tak indywidualna jak każdy z nas - a ograniczać ją może tylko nasze sumienie i portfel
-
Są fotki tej rybki - 1/ 3 tomowy atlas pielęgnic jeziora Malawi Ada Konindsa. Mam jego wydanie niemieckie - "Atlas der Malawisee Cichliden" wyd. BEDE - tom III, str. 168. 2/ polskie wydanie 'Back to Nature przewodnik po świecie pielęgnic z Malawi' str 115 foto nr 6 3/ foto Ada Koningsa zrobine w naturze: http://cichlidpress.pair.com/cichlids/p ... enje10.jpg tak mniej więcej wybarwione są moje samce - które sprzedano mi jako protomelas taeniolatus Namalenje red epress Przyglądając sie zdjęciom w atlasie oraz na stronie cichlidpress.com moim zdaniem większość lokalnych populacji (samce) mają kolor niebieski i tylko czerwone wstawki na płetwie odbytowej. Występują pewne kolorystyczne odstępstwa np.: - protomelas taeniolatus Chitande (atlas BEDE t.III str.166) ma dolne partie ciała oraz płetwę odbytową wybarwione na żółto i wygląda bardzo podobie jak protomelas sp. "steveni imperial" Gome -"Back to nature" wyd. polskie str.114 fot.1. - protomelas taeniolatus Lumbulao czy Mbenji (BEDE t.II str.57,60) ze swoim żółtym korpusem przypomina bardziej rybki gatunku copadichromis. Intensywne czerwone wybarwienie korpusu - nie całego ciała - głowa jest metalicznie niebieska - mają jedynie populacje Namalenje, Senga Point, Chemwezi (mniej intensywnniej) Brałem pod uwagę fotki które mogłem obejrzeć. Możliwe, że jeszcze jakieś nieopisane lokalne odmiany. Pielęgnice z jeziora Malawi mają bardzo zrónicowane ubarwienie w obrębie gatunku w zależności od miejsca występowania danej populacji. Jak widać - gatunek protomelas taeniolatus nie odbiega od tej zasady.
-
tak jak u Ciebie torgi - tak i u mnie ... miałem nadmiar samców obecnie mam 2+2 i czekam na pierwsze tarło, samiczki mam dopiero od maja tego roku
-
Pod tą nazwą handlową (red empress) sprzedawana jest odmiana barwna tego gatunku występująca w okolicach wyspy Namalenje. Protomelas taeniolatus jest gatunkiem występującym na obszarze całego jeziora Malawi. Oraz w jednym z moich baniaków
-
Tak jak pisze sys - jest to gatunek Copadichromis verduyni sprzedawany pod nazwą handlową Copadichromis borleyi eastern. http://www.cichlid-forum.com/profiles/s ... hp?id=1047 http://malawicichlids.com/mw08016d.htm Mam u siebie te rybcie prawie 2,5 roku. Gatunek ten (moim zdaniem) jest dobrym dopełnieniem do akwa z aulonkami. Widoczna agresja wewnątrzgatunkowa - warto trzymać tylko jednego samca - doświadczyłem tego osobiście. Samice też bywają agesywne. W stosunku do innych gatunków - jest w miarę ok. Przy odpowiedniej ilości kryjówek oraz samców innych gatunków można z powodzeniem hodować parę. W jednym akwa mam taką dobraną parę - regularnie wycierającą sie i pływającą w zgodzie z stadem aulonek jacobfrebergi i protomelasami.
-
Moim zdaniem przyklejenie tła do szyby silikonem w zupełności wystarczy. Nie ma potrzeby 'wpasowywania' go pod listwę wzmacniającą. Mam tła w akwa 'w różnym wieku' - od 3 lat do 1,5 roku. Nie tylko z CR65- również z łupka. Nie zauważyłam żadnych niepokojących oznak - jakichś rozszczelnień czy peknieć szyb. A wszystkie tła mam przyklejone bezpośrednio do szyb z bokami włącznie - żadnych dodatkowch płyt pleksy czy czegoś tam. Smile - świetne tło - moje gratulacje. Romek - czekam na efekty Pozdrawiam 'klubowy beton' leeri
-
Ja bym zostawil tylko 1 gatunek aulonek. Akurat w przypadku tych pyszczakow prawdopodobienstwo krzyzowania sie jest przy niektórych zestawieniach gatunkow i odmian jest bliskie 100%. Kilka lat temu spotkalem sie z opinia, ze po pewnym czasie u samic aulonocar zanika 'przynaleznosc gatunkowa' i moga wycierac sie z dowolnym samcem (aulonocary oczywiscie) w baniaku. Po prostu np. po 2 latach wspolnego przebywania samica nie jest w stanie odroznic samca swojego gatunku od samca innego gatunku aulonocary. W literaturze i necie mozna przeczytac informace, że sa mozliwe zestawienia gatunkow aulonek ktore nie skrzyzuja sie ze soba. Moim zadniem takie zestawianie gatunkow do hodowli lepiej pozostawic doswiadczonym (zawodowym) hodowcom. Ja bym nie ryzykowal. Osobiscie nigdy nie trzymalem dwu gatunkow aulonocar w jednym baniaku. Przy pojemnosci baniaka 240 - bez problemu mozesz trzymac spory haremi tych rybek, nawet z 2 samcami. A gatunek - to juz kwastia gustu.
-
Obecnosc glonow w akwa to rzecz gustu oraz .... oswietlenia i wody. W akwariach z pyszczakami glony po prostu sa. Nie majac prawie konkurencji pokarmowej (brak roslin lub niewielka ich ilosc) zajmuja miejsce roslin w akwa i chcac niechcac staja sie naszym towarzyszem akwarystycznej niedoli. Jedni je toleruja w akwa drudzy nie. W moich akwariach mam glony. Ze wzgladow estetycznych jak i praktycznych. Glony porastaja tla wewnetrze i skalki nadajac akwa naturalnego kolorytu. Kolyszace sie 'łąki' krasnorostow to naprawde piekny widok i swiatne miejsce podchowu malych pyszczakow. Obecnosc nadmiernej ilosci glonow moze swiadczyc o zaburzeniach stanu chmicznego wody lub klopoty z oswietleniem - ale z drugiej strony redukuja zwiazki azotowe powstajacy z odchodow rybek czy resztek pokarmu. Moim zdaniem - glony w akwa nikomu nie zaszkodzily - a chemia stosowana do ich zwalczania prawdopodbnie tak. Jesli je zaakceptujesz w swoim akwa - mozesz spac spokojnie
-
Mozesz polozyc na powierzni wody gazete lub papier gazetowy, zaden inny papier "lub czasopisma" Poczekaj chwilke az papier namoknie a zanieczyszczenie przyczepi sie do niego. Teraz wystarczy zdecydowanym ruchem uniesc papier i woda jest ok. No - moze nie od razu. Operacje mozna powtorzyc wg uzania az powierzchnia bedzie czysta. Rozbijanie powierzni ruchem wody daje efekt tylko wizualny - zanieczyszczenia jest tylko rozbijane na mniejsze kawalki a nie usuwane z akawa. I tak jak wspomnieli sys i hag - kontroluj wode.
-
po kilkumiesiecznej przerwie nadrabiam zaleglosci ... i ... trafilem na ten post przegladajac forum tak do konca zawartosc listy mailowej KM nie przepadla cytuje doslownie tresc postu Norah z 06-05-2004 o ktorym Sys wspomina Hejka, Może kogoś to zainteresuje, bo sama musiałam mnóstwo czasu poświęcić, żeby te informacje zdobyć, gdyż w sieci były tylko mało konkretne wiadomości. Jak część z was wie, noszę się od jakiego czasu z zamiarem wsadzenia odlotowego tła wewnętrznego do akwa. W związku ze wzrostem cen po 1 maja i wcześniejszym moim brakiem zdecydowania, jakie miało by być to gotowe tło, postanowiłam, że zrobie je sama. Podobają mi się zewnetrzne z pianki poliuretanowej, jednak sama chciałabym coś takiego włożyć do środka akwa, a nie na zewnątrz. Dlatego też od wtorku siedziałam przy telefonie i dzwoniłam po firmach je produkujące. I dopięlam swego. Owocne okazały się rozmowy ze Stąporkowem, czyli firmą Henkel Bautechnik (Ceresit). Rozmawiałam z tamtejszymi technologami, działem produkcji, noi chemikami. Wiem już wszystko co chciałam: Bezpieczna dla ryb bedzie pianka budowlana, poliuretanowa PU Profi. Jest ona jednoskładnikowa - żywica poliuretanowa. Jako gazu pędnego używa się probanu/izobutanu. Chemik zagwarantował, że nie ma w niej żadnych środków grzybo- i bakteriobójczych, jest czysta chemicznie. W sumie wielkie dziękie za to, że i on i pani technolog przez dwa dni testowali ją, sprawdzali specyfikacje szczegółowe, certfikaty etc. - chyba byłam przekonywująca mówiąc o tym, jak wielką przysługę oddadzą ludzkości, a zwłaszcza jej części akwarystycznej. Teraz biorę się za studiowanie składu chemicznego pigmentów Fausta i acetonu:), bo chyba będą niezbędne do użycia przy tworzeniu tła:) Pzd. Edyta i Ceresit gora
-
Mysle, że inkubacja ikry u tak malej samicy jest możliwa. Osobiscie tego doswiadczylem. W pazdzierniku ubieglego roku bedac u p. Andrzeja Szulca zauwazylem u niego wsrod narybku ps. polit inkubujaca samiczke. Miala doslownie ok. 3 cm! I wcale nie byla najwieksza rybka w akwa. Oczywiscie trafila do osobnego woreczka. W czasie transportu wypuscila 2 maluchy. Podejrzewam, ze poczatkowo rybek bylo wiecej - ale wielkosc pyszczka nie pozwalal jej nosic tylu maluchow. Samiczka ta ma teraz ok. 6 cm i od tygodnia inkubuje po raz kolejny. A co do demasonek - ten gatunek (podobnie jak polity) nalezy do malych pyszczakow i moim zdaniem samiczka tej wielkosci (ok. 4 cm) moze byc juz dojrzala do inkubacji.
-
CR65 to 'cement plus cos tam cos tam' - wiec ta sobie mysle, ze bedzie trzymalo . A samo malowanie kamieni ceresitem - kwestia gustu i potrzeby. Probowalem roznych warintow, ale poprzestalem na 'standardowych kamieniach' - dlaczego - z czasem wszystko pokrywa sie glonami. I nie widac co jest pod spodem . Przerabialem to z jasnymi otoczakami - teraz sa ciemne.
-
Z tym weglerm to czester ma racje. Nie probowalbym umieszczenia wegla w akwa - moim zdaniem lepiej zastosowac dekoracje z ciemnego kamienia np. lupka. W swoich baniakach ze styropianu+CR65 mam tylko tla na szybach (tyl i boki). Kamienie na dnie to otoczaki lub lupki bez zadnech dodatkowych zabiegow upiekszajacych. Nie powiem, probowalem roznych 'metod' wykonania sztucznych kamieni (styropian, pianka PU) jednak problemu wyponosci nie rozwiazalem. Odpuscilem wiec 'sztuczne kamienie'. A zaoszczedzony czas poswiecilem na postawienie kolejnego akwa Po wielu probach stwierdzam subiektywnie - styropian jest dobrym materialem na tla wewnetrzne lecz nie nadaje sie na konstrukcje i aranzacja skalne w baniakach z malawi. Szkoda czasu. Lepiej zastosowac 'normalne' kamienie.
-
Ciesze sie bardzo - naprawde. Jest mi milo, ze cos co zrobilem jest zauwazone i docenione.
-
milc polecam artykul Tomasza Nideckiego "Filtr hydroponiczny" Magazyn Akwarium nr 1/2003 [14] mam nadzieje, ze jego znajdziesz w nim odpowiedzi na wiele swoich pytan
-
Ups ... literowka ... chodzilo mi o FMC. I jedno i drugi w sumie na pasozyty. Ale - jesli chodzi o FMC to wiem, ze wielu hodowcow uzywa tej 'mikstury' przy kwarantannach ryb. Np. p.A.Szulc sam 'kompunuje' FMC. Metronidazol - w sumie to antybiotyk na pasozyty ukladu pokarmoweg. Ale antybiotyk i kiedys wyleczylem nim rybcie z dziwnego nalotu na ciele. Padla jedna tylko samiczka aulonka maylandii - a wygladala jak mala owieczka pokryta welna. Inne rybcie w akwa do tej pory plywaja ok. Podejrzewam, ze byla ona nosiciem albo jakiegos pasozyta albo wirusa. Choroby do dzisiaj nie zidentyfikowalem. Wszelkie baktopury nie daly rady. A metronidazol tak.
-
Dlugo nie zagladalem na forum. Ale jak poczytalem Twoj post Mateusz, luknolem w ksiazki. Wydaje mi sie, ze jest to limfocytoza. Dlaczego? Mniemam, ze fotka ktora zamiesciles w poscie pokazuje pierwszy guzek. Wg H. Maylanda wlasnie piersze malinowe guzki na skorze , ktore sa typowymi objawami limfocytozy wystepuja poczatkowo na pletwach. Potem moga pojawiac sie na korpusie ryby. I nie jest to choroba pasozytnicza tylko wirusowa. Dlatego leki przez Ciebie stosowane nie dzialaja. A jak teraz z rybciam? Rozwojowi tego wirusa z rodziny Iridoviridae sprzyja wysoka temperatura wody w akwa. Moze trafic do akwa z zywym pokarmem lub zarazonymi rybciami. Jego inkubacja trwa do 3 tygodni. a zmiany chorobowe moga pojawic sie jeszcze pozniej. I obym byl zlym prorokiem .... nie sa znane metody leczenia ... ale na pocieszenie - zgony rybek zdarzaja sie rzadko. Wszyscy autorzy publikacji ktore przejrzalem piszą - zawsze zalecana kwarantanna. Moze sprobowac CFM albo metronidazol. Chyba lepiej chore rybcie odlow i lecz w oddzielnym akwa.
