Tu się zgodzę że kwestia kwarantanny ryb jest bardziej skomplikowana, ale uważa się przynajmniej u dyskowców że 4 tyg to minimum, tu się chyba zgodzimy?
Skoro mówimy o pasożytach które mogą żyć zarówno na rybach jak i ślimakach to znów wrócę do swojego, obecność pozwoli nam jednoznacznie stwierdzić czy ślimaki są czyste mikroskop. Bo przecież taki pasożyt może złożyć na/w ciele ślimaka jaja i po okresie inkubacji zaczynamy od nowa.
Pytanie jak stwierdzić bez mikroskopu czy ślimak nie posiada pasażera na gapę?
Ryby mają jakieś tam objawy otrząsanie płetwami, obcieranie itp. ślimak jakie może mieć objawy?
Stosując takie "leczenie" powinno być chyba przeprowadzane w kilku zbiornikach (w przypadku leczeń krótkotrwałych).
Oprócz oczywiście pasożyta delikwent taki może posiadać coś jeszcze co kolega też napisał.
Myślę że pewności nie ma bez badania mikroskopem.
Bo przecież wiadomo że ryba - myślę że ślimak również może żyć z pasożytem i nie wskazywać objawów że coś takiego posiada.
Też tak myślę.
Jeśli ślimak ma jakieś pasożyty, czy choroby to co po przebywaniu 2 tygodnie w słoiku się sam z nich magicznie wyleczy? Idąc tym tropem to może w tym słoiku siedzieć miesiąc, rok, dwa dni, albo wcale.
Kwarantanna ma sens jeśli stwierdzimy co i czy rybie/dolega i/lub przyzwyczajamy ją do odpowiednich warunków, tu się chyba zgodzimy?
Rozważamy już chyba bardzo ekstremalną sytuacje, ciekaw jestem czy ktoś z Was stosował kwarantanne dla ślimaków (wykluczając F0 - ślimaki jak i ryby).
P.S.
Ciekawa dyskusja się wywiązała z "kwarantanny ślimaków":)