Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Może zamiast wymiany kubła wymienić złoże na lepsze ? myślę o matrix'sie sachema :). Tak na marginesie to mój unimax 250 z powodzeniem filtruje wodę przy 18 rybach.

Opublikowano
Szykuję się do zmiany obsady. Z yellow, maingano i pulpican zostaną tylko te ostatnie i chcę dodać acei i inne jakieś ciekawe duże pyski.

Dlatego zadałem to pytanie Perez ile?? Sam wiesz że niektórzy myślą że jak juz będzie 450l to juz można mieć ze 40-50 ryb.

Madholdz to nie była żadna aluzja do Ciebie wiec bez obrazy:-)

U mnie e900 ciągnie 375 ale tylko z 17-tom rybkami

Opublikowano

Mam jeszcze pytanie co do szafki, mam 120cm. Ktoś na takiej szafce stawaił 150cm akwa. Jakiś dodatkowy blat 150cm? Jak patrze na szafki 150cm to większosć ma tylko blaty 150cm a reszta szafki mniejsza jest.

Opublikowano

Filtracja biologiczna to jest najmniejszy problem.

Oczywiście na początku, przy zakładaniu szczególnie pierwszego zbiornika jest powodem do depresji i nieprzespanych nocy lecz później przy dojrzałym zbiorniku jest to najmniejszy problem.

U mnie w 450 litrach przy 30 rybach filtrację biologiczną obsługiwał jeden korpus narurowy (media Fluvala). Przepływ w tym korpusie był nie większy niż 300 lph więc szału nie było.

NH3, NO2 nigdy nie pojawiło się.

Jeżeli ogarniesz czymś innym mechanikę to IMO do biologii starczy ten filtr który masz.

  • Dziękuję 1
Opublikowano

Liczę się z dodaniem drugiego wewnetrzniaka. Oglądając szafki pod akwa 375/450l np takie http://www.rybarium.pl/aquael-szafka-aludekor-prosta-150.html


Kładąc większy blat na mojej http://www.rybarium.pl/szafka-pod-akwarium-prosta-120x40x70.html oczywiście mocując ją na wkręty efekt byłby podobny myślę. Z tym, że z przodu i z tyłu akwa wystawało by po 5cm a po bokach o 15cm.


Wyglądało by to mniej więcej tak: http://images02.olx.pl/ui/7/70/64/1285845427_125166664_1-akwarium-450l-kopernika.jpg



W mojej głowie jest to bezpieczne ale czy utrzyma ta szafka ciężar 450l. Jakoś wielce wzmacniane szafki na 150cm nie są więc jestem dobrej myśli.


Mam pytanie. Czy listwy do oświetlenia w pokrywach 150cm są dłuższe niż 120cm?

  • 1 miesiąc temu...
Opublikowano

witam,


Ja właśnie dokładnie tak samo jak Ty chcę przejść z 300 na 450.

Mam Acei więc te 10cm.to jednak dużo daje zwłaszcza jak mam Acei.



Mam atmana 203 i eheima zewn.które spokojnie dadzą sobie radę w większym akwa.

Mam pytanie jedynie jak mogę je zamaskować?

W sensie wewnętrzny i wejście z gąbką do zewnętrznego?

Za szybą jakąś dodatkowo wklejoną czy za kamieniami?

Problem jest taki, że to wejście jest przy tafli wody i kamieniami cięzko zamaskować coś przy 60cm.wysokości.

Macie pomysł jak można to zrobić aby wyglądało jakoś przyzwoicie?

Opublikowano
Liczę się z dodaniem drugiego wewnetrzniaka. Oglądając szafki pod akwa 375/450l np takie http://www.rybarium.pl/aquael-szafka-aludekor-prosta-150.html


Kładąc większy blat na mojej http://www.rybarium.pl/szafka-pod-akwarium-prosta-120x40x70.html oczywiście mocując ją na wkręty efekt byłby podobny myślę. Z tym, że z przodu i z tyłu akwa wystawało by po 5cm a po bokach o 15cm.


Wyglądało by to mniej więcej tak: http://images02.olx.pl/ui/7/70/64/1285845427_125166664_1-akwarium-450l-kopernika.jpg



W mojej głowie jest to bezpieczne ale czy utrzyma ta szafka ciężar 450l. Jakoś wielce wzmacniane szafki na 150cm nie są więc jestem dobrej myśli.



Szafka da rade;)


Mam pytanie. Czy listwy do oświetlenia w pokrywach 150cm są dłuższe niż 120cm?


Nie, bo tylko takiej dlugpsci swietlowki wchodza pod taka pokrywe, a nastepny "rozmiar" swietlowek to juz 145 cm dlugosci T5 i 150 cm T8.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Ogłoszenia



  • Posty

    • Jakiś czas temu chciałem się zwrócić do Zbiorowej Mądrości tego Forum  z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemów zdrowotnych jednej z z moich ryb, a konkretnie, jak w tytule - Labiodochromis caeruleus. Jako że problem udało mi się rozwiązać z takim, czy innym skutkiem własnymi siłami, opisuję sprawę jako ciekawostkę.  Wspomniana wyżej rybka od pewnego czasu zaczęła wyglądać, jakby szykowała się do konkursu Miss Anorrheksia. Stawała się co raz bardziej blada i wychudzona. Do tego sprawiała wrażenie, jakby sobie wargi ostrzyknęła i pływała z cały czas wywalonym jęzorem, co nie było uprzejme w stosunku d o pozostałych użytkowników akwarium, o mojej osobie nie wspominając.  Poza tym zachowywała się w miarę normalnie, za wspólne posiłki się zjawiała, tyle że nic nie jadła. Może była nieco bardziej lękliwa.  Nie wiedziałem, co z tym zrobić, ale zanim się zabrałem za opisanie problemu na Forum, udało mi się ją odłowić i przystąpiłem do operacji. Chwyciłem pincetką to coś, co wystawało rybie z pyska, pociągnąłem  i wyszło - diabli wiedzą co. Rzecz miała 18 mm długości, podczas gdy ryba 5 cm, więc wyjaśnił się brak apetytu, pewnie sięgało to do żołądka. Nie przypominało to niczego, zdecydowanie nie wyglądało na jakiś element anatomii. Było w miarę elastyczne, po umyciu półprzeźroczyste, najbardziej przypominało mi jakiś zaschnięty klej do plastiku. Nie zeschło się do następnego dnia. Pacjentka po zabiegu nie sprawiała wrażenia kogoś, komu wyrwano właśnie połowę wnętrzności.  I tu popełniłem błąd. Trzeba było rybę odizolować na dzień, dwa celem obserwacji, ja zaś uradowany z pomyślnego przebiegu  mojej interwencji wpuściłem ją do akwarium. Będąc z powrotem w domu zachowywała się całkiem normalnie, zaczęła nawet pobierać jedzenie.  Ustąpił też obrzęk warg.  I to by było tyle. Następnego dnia nie potrafiłem już ze stu procentową pewnością powiedzieć która to jest ta ocalona od pewnej śmierci głodowej. Nie było żadnej anorektyczki, żadna też nie miała wyskubanego ogona (który to ubytek widać na pierwszym zdjęciu). Aranżacja w moim zbiorniku pozwala długo i skutecznie się bunkrować, nigdy też nie widuję całej obsady jednocześnie. Można też dyskretnie zdechnąć i się rozłożyć i nikt tego nie zauważy. Niemniej, o ile się nie mylę, było 6 labidochromisów i tyle jest teraz. Wśród nich jest jeden odstający nieco wielkością i wybarwieniem, zakładam że to jest beneficjent mojej terapii. Dzisiaj, dwa miesiące po opisanych zdarzeniach ryba ta wygląda tak: Tak więc zakładam, że udało mi rybę wyleczyć i jak na nią patrzę to widzę jakiś przebłysk wdzięczności w jej oczach (a może mi się tak tylko wydaje). Ciekaw jestem, czy ktoś spotkał się z czymś podobnym, albo czy macie pomysł, co to mogło być?
    • Jakże mogłoby być inaczej 😉 Jedyny słuszny kierunek 👍
    • Mam nadzieję że większy zbiornik?No i że będzie tam malawi? 😉
    • Muszę zakończyć ten wątek, bo akwarium i jego mieszkańcy zostali sprzedani ☺️ Trochę mi żal, a trochę czuję satysfakcję, bo mogę wystartować z nowym zbiornikiem 😎    
    • A miałeś w środku jakieś media, chociaż gąbkę? Jeśli nie to chyba normalne, bo pompa zasysa z dołu komory.
    • Mam kolejne pytanie. Podłączyłem sumpa testowo na tydzień czasu i woda w ostatniej komorze tam gdzie jest pompa jest najbardziej brudna(zamulona) Na powierzchni wody w tej ostatniej komorze cały czas pływają jakieś paprochy. Czy to normalne i po podlączeniu sumpa do akwarium docelowego nie będzie tego problemu?
    • U mnie układ Maison Reef & Kulfon & Saulosi sprawdza się idealnie. Szeryf w swoim rewirze toleruje jedynie o dziwo pięknie wybarwiającego się samca Saulosi. Ogólnie mam wrażenie, że Saulosi są tłem dla reszty obsady, bo pływają gdzie chcą bez reakcji reszty obsady.
    • U mnie yellow już 5 lat żyje z "roślinożerną" mbuną karmione głównie spiruliną super forte 36% i żyją, mnożą się a samiec yellow wielki jak byk. Preferencje pokarmowe yellow można między bajki włożyć, jakby od karmy roślinnej miał jakiś brak to by nie urósł taki wielki. Wcześniej też miałem yellowy, już od lat 90-tych trzymane z mbuną i zawsze karmione przewagą karm roślinnych i zawsze było ok, dopiero tutaj zauważyłem jakąś manię na punkcie preferencji zywieniowych i nawet przez jakiś czas stosowałem się do tego ale zauważyłem że to jakaś bzdura która niema żadnego znaczenia. Znaczenie mogą mieć skrajności typu mbuna z rybożerną drapieżną non-mbuna, natomiast cała mbuna może być trzymana ze sobą razem i karmiona tym samym.
    • Oczywiście możesz połączyć i przy odpowiednim podejściu będzie to funkcjonować, ale czy jeśli preferencje żywieniowe tych ryb są jednak mocno odmienne, to powinno się to robić?
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.