Skocz do zawartości

Jaka filtracja (minimalna) biologiczna wystarczy?


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
Gdyby powierzchnia nie miała znaczenia to by w oczyszczalniach ściaków nie stosowano np.filtrów fluidyzacyjnych...taki przykład rzeczywisty odnośnie niewazności powierzchni dla bakterii.

Pisałem juz o tym wyżej, nie masz zamiaru przeczytać co napisałem i ewentualnie odnieść się do tego? Musze pisac drugi raz? Dobrze.

Właśnie dlatego, że ludzie porównują akwarium do ścieku powstają gigantyczne zbędne ilości ceramiki. Wyżej pisałem, że ściek ma cały czas dopływ odżywki (związki azotu) dla bakterii, które się mnożą bez opamiętania, zajmują coraz więcej miejsca i wypełniają całe dostępne złoże, dlatego też trzeba je dodatkowo natleniać i w tej sytuacji wszystko fajnie bo wydajność rośnie. Tyle, że nasze akwarium to nie ściek i tutaj bakterie GŁODUJĄ nie rozwijają się i nie potrzeba im więcej miejsca oraz nie potrzeba im więcej tlenu.

Jak można w ogóle myśleć, że ograniczeniem dla rozmnażania żywych stworzeń jest ilość miejsca wkoło? Czy znasz jakiekolwiek żywe stworzenie, które działa w ten sposób, że się nie rozmnaża bo nie ma miejsca? Drzewo na przykład jak nie ma miejsca to nie wyrośnie czy raczej rozerwie wszystko co go ogranicza?

Bakterie gdyby miały żarcie to zasiedliły by całe akwarium, było by czarno !

Jedynym ograniczeniem dla wszystkich żywych istot jest ilość jedzenia a nie ilość miejsca.


Ja też nie twierdzę, że w akwarium nie trzeba żadnej ceramiki, trzeba ale kilkadziesiąt krążków a nie kilka litrów ;)



A co do drugiej części miałem na myśli np. całkowite wyjałowienie filtra albo zalanie akwarium jakąś chemią, która zabija bakterie.

Opublikowano

Gdyby powierzchnia nie miała znaczenia to by w oczyszczalniach ściaków nie stosowano np.filtrów fluidyzacyjnych...taki przykład rzeczywisty odnośnie niewazności powierzchni dla bakterii.



ekhm, powierzchnia nie ma znaczenia- taki przykład rzeczywisty - osad czynny - całkowicie bez podloża, sposób najbardziej skuteczny przy dużej ilości ścieków jeśli odnosimy do oczyszczalni ścieków - nie do zastosowania w akwariach. Filtry fluidyzacyjne, złoża zraszane, zatopione i inne wykorzystuje się kiedy brakuje pokarmu dla bakterii.

Drugim kryterium powierzchni - jest obciążenie hydrauliczne złoża m3/m2ih - im mniejsze, tym powierzchnia ma mniejsze znaczenie, bo przepływajaca woda pozwala na tworzenie grubej błony biologicznej(bakteria rośnie na bakterii a nie na podłożu). Zwiększenie przepływu powoduje zrywanie tej błony, stąd konieczne jest złoża bardziej rozbudowane gdzie bakterie mogą sie lepiej "schować".

Innym problemem przy stałych złożach - jest tunelowanie przepływu - efekt spotykany także w zapchanych filtrach, gdzie woda zamiast przez całe złoże płynie gdzieś tam obok, i 3/4 złoża pozostaje nie wykorzystane. Filtry fluidyzacyjne nie posiadają z założenia tej wady. (co nie oznacza, że źle zaprojektowany czy użytkowany filtr nie posiada martwych stref)




Zeby zbliżyć się faktycznie do tego ekosystemu to trzebaby by postapić tak jak robią morszczyzny, to znaczy przenieśc fizyczne z własciwego środowiska do akwarium wycinek w ich przypadku najczęściej kawałek żywej rafy.

W naszym przypadku to częśc gruntu dna oraz porośnięte kamienie.

Ja zastanawiałem się i zastanawiam nadal czy niebyłoby własciwe właśnie na wzór morszczyzny i doświadczeń przeszczepić folre i faune powiedzmy z jeziora - wycinek gruntu oraz porośnięte kamienie.

Oczywiście biore pod uwage patogeny i mozliwosci...ale jednak.

Wątpie czy moje założenie podstawowe jest błędne,a mianowicie takie że na proces oczyszczania główny wpływ ma różnorodnośc środowiska,a nie akurat przewaga jakiegoś gatunku czy gatunków.



no, no Drak nie podejrzewałem Cię o to :mrgreen: Tu zgadzam się z Tobą w 100%.

Opublikowano

Zeby zbliżyć się faktycznie do tego ekosystemu ...



no, no Drak nie podejrzewałem Cię o to :mrgreen: Tu zgadzam się z Tobą w 100%.


A ja się nie zgadzam :) Przecież my w naszych zbiornikach malawii mamy wszystko co jest w jeziorze - mamy podłoże, często grube, mamy kamienie, mamy stałe zasilanie zbiornika źródłem świeżej wody z zewnątrz (podmiany wody). Wszystko prawie takie samo :) Problem w tym, że u nas ilość ryb na litr wody jest wiele razy większa niż w jeziorze i to jest największym problemem. Jak damy jedną rybkę na 200 litrowe akwarium i podmiany 20% na tydzień to woda będzie idealnie czysta.

Wiadomo, że tutaj dochodzą jeszcze inne czynniki, ale one w porównaniu z zagęszczeniem ryb mają marginalne znaczenie.

Opublikowano

Przemo strasznie upraszczasz (neimal przez cały czas :wink: ) i na tych uproszczeniach budujesz swoje wnioski : przykład z drzewem i bakteriami .

Piszesz tak : "...Przecież my w naszych zbiornikach malawii mamy wszystko co jest w jeziorze..." a cóż my takiego mamy z tego zbiornika oprócz ryb i to ryb głownie urodzonych w hodowli ?

One nawet nie jedza tego co w naturze (może za wyjątkiem rybożerców),a wszak na przestrzeni swojej ewolucji dostosowały się do okreslonego pokarmu.

Ale...to akurat z musu upraszamy i dostaja pokarm zbliżony.

Natomiast jeśli chodzi o całą reszte to...jej nie ma :D , ba ! nawet temperaturkę mają stała żeby komfortu nie utraciły,a pokarm zawsze dobry i o stałej porze.

Jak w sanatorium panie :D


Nurosław z osadem czynnym to my możemy mieć wprawdzie do czynienia ale jako efekt poboczny, jednak budujemy możliwosci osadnicze dla bakterii na ceramikach, gąbkach ,żwirach czy czym tam jeszcze a co gwarantuje powierzchnie osadniczą.

Nawet taki żwir i piasek docenainy jako artystyczne dopełneinie tez jest filtrem.

Odnośnie tego wycinka ekosystemu i nasladownictwa morskich...chce to faktycznie zrobić.

Bo coś mi się zdaje że po implementacji bioróżnorodności (nawet obcej ale ryby też de facto nie sa F0) problem osadów w akwarium i kłopotu znimi może zniknąć cąłkowicie, czyli będą całkowicie biodegradalne.

Czyli nastąpi naturalne zamknięcie cyklu.

Opublikowano

Drak, zatem bez żadnych uproszczeń - życzę powodzenia w stworzeniu mini malawi w akwarium, odwzorować każdy nawet nieistotny szczegół, dobową zmianę temperatury, nie zapomnij o wschodzie i zachodzie słońca, są już takie stateczniki do świetlówek.

A na samym końcu już najmniej istotne - stosunek litrażu do obsady ryb w porównaniu z jeziorem. Ale co tam, zostanie to nadrobione resztą szczegółów :)

Opublikowano

wbrew pozorom można zblizyć się akwa do naturalnego - w podłożu nie tylko ślimaki świderki; mamy całą masę sercówek i innych małży, gąbki słodkowodne, mszywioły, stułbie, nicienie w podłożu, małżoraczki i kilka innych bardzo ciekawych obiektów - które niestety nie zawsze maja szansę dłużej przeżyć, z uwagi iż stanowić mogą doskonały pokarm dla ryb. Należy jednak pamiętać, że akwa to nie zawsze spełnia wymogi akwa uznanego za "ładne", to cześciej - zapuszczony :wink: zbiornik.


Dobowe wahanie temperatury ? dotyczyc może głównie jakiś płytkich kałuz, strumyczków, ale nie tak poteżnych zbiorników akumulacyjnych jakimi są jeziora, szczególnie Malawi czy Tanganika. slońce jest w stanie nagrzać , a noc schłodzić ile? do 0,5-1 m głebokości ? Przecież nie więcej. A większość ryb żyje na jakie głębokości ? bo przecież nie warstwie bezpośrednio przypowierzchniowej.


Nie zawsze da się idealnie odzworować, bo na tak małej przestrzeni nie da się po prostu umieścić drapieżnika i ofiary. Ale bogactwo mikrożycia ? udaje się. Wiem to po swoim akwarium.

Opublikowano

Przemo ależ ja się już w takie odwzorowanie bawiałem :D , nawet teraz działa sterownik.

Komputer został do tego uzyty (pełnowymiarowy PC) oraz własne oprogramowanie z interfejsami, w tym elektrozawory, pompy z RO włącznie.

Wszystko zrobisz pod względem technicznym i technicznym odwzorowaniem warunków (łącznie z kopią zmian rejestrowanych z natury,a dostepnych jako dane),ale jednego nie zasymulujesz absolutnie nigdy : biologii.

Życie biologiczne w naszych akwariach jest niesłychanie ubogie i niestabilne, i bedzie takie bo niby skąd ma sie tam pojawić jakakolwiek większa różnorodnośc niż bakteryjna?

Mało tego życie ryb jest też niesłychanie ubogie, choroby i pasożyty to nieodłącznie armagedon,załamywanie rąk i wołanie o ratunek skutkujący wlewaniem chemii.

A chorują tak dramatycznie tylko i wyłącznie dlatego że nie ma patogenów,a jesli już się pojawi to wykańcza wszystko co nieodporne,a nieodporne gdyż nie było możliwości i czasu aby dostosowac się do patogenu...i kółko się zamyka.

Tak więc różnorodnośc biologiczna ma wpływ absolutnie na cały ekosystem w każdym jego aspekcie.

A najśmeiszniejsze jest to że jakby zapytac na lekcji biologii to zdecydowana większosc wie,ale w praktyce...nie stosuje :D

Choć tu już coś drgnęło : mamy zestawy bakterii z pożywką.

  • 3 tygodnie później...
Opublikowano

hmm a czy widzicie jakies zalety nie czyszczenia prefiltra na kubelku?

jesli ilosc bakteri zalezy od ilosci pozywki, to zakladajac ze na prefiltrze ciagle beda sie rozkladac jakies kupki, zwiekszy to ilosc pozywki na zlozu wiec takze ilosc bakteri? :)

Opublikowano

Zgadza się, ale także zwiekszy produkt końcowy tych bakterii - NO3. A nie ma potrzeby żeby było więcej bakterii nitryfikacyjnych, za to jest potrzeba żeby była mniejsza ilość NO3. Czyli częste czyszczenie pomaga.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • Podmieniam wodę raz na tydzień, czasem rzadziej, średnio ok. 15 cm słupa wody to będzie jakieś 25%.  Nie kieruję się pomiarami, zresztą wstyd przyznać, nie pamiętam, kiedy je robiłem, ale obserwuję akwarium - ryby pływają z reguły brzuchami w dół, biją się o jedzenia, rozmnażają się  (to mnie akurat mniej cieszy), więc chyba jest OK. Ja nie próbuję namówić Cię na sumpa, nie mam takiego doświadczenia, żeby twierdzić, że Twój pomysł na filtrację jest gorszy niż mój. Pewnie to co sobie zaplanowałeś wystarczy, ponadto, skoro masz dwa bardzo przyzwoite kubełki, to czemu tego nie wykorzystać? No właśnie. To jest moje pierwsze tak duże akwarium, więc nie mogłem się kierować własnymi doświadczeniami, tylko tym co piszą, a piszą, że sump jest najwydajniejszym sposobem filtracji, a kształtki najlepszym medium. To mam sumpa między innymi z kształtkami mikro K1. Wolałem przedobrzyć, niż potem kląć latami😉. zresztą nie istnieje pojęcie "nadfiltracja", za to pojęcie "niedostateczna filtracja" istnieje jak najbardziej. Akwaria Malawi wymagają znacznie lepszej filtracji, niż inne. Przy okazji, jak jesteś na etapie planowania (być może rada niepotrzebna, może masz to już ogarnięte), warto pomyśleć o jakimś mało obciążającym systemie podmian. Najlepiej podciągnąć sieć wodną i kanalizę do akwarium. Ja tak nie mogłem, mam w szafce trzystopniowy filtr narurowy podłączony trójnikiem do rury prowadzącej wodę z sumpa do akwarium. Do tego filtra doprowadzam wodę z łazienki wężem ogrodowym. Bardzo to upraszcza proces podmiany, największa robota to rozwijanie węży. 😉 W innym wątku jest zdjęcie tego urządzenia.  
    • Jasna sprawa, zresztą w Twoim przypadku rzeczywiście komin jest niemal niewidoczny. A możesz napisać (przy okazji ta sama prośba do innych użytkowników sumpów): 1) Jak często i jak duże (w %) podmiany wody robisz u siebie? 2) I z czego one wynikają? (wzrost NO3? spadek klarowności wody?) Jasne jest też to, że sump daje możliwość umiesczenia nieporównywalnie większej ilości mediów filtracyjnych. Tylko jedna rzecz mnie zastanawia, jeśli np. 30 litrów mediów zapewnia w akwarium NH3 i NO2=0, a do tego super klarowną wodę, jaka jest korzyść z dołożenia kolejnych 100 litrów tych mediów? Na pewno daje to ogromny bufor, dzięki któremu możemy ekstremalnie przerybić zbiornik i w/w parametry nadal pozostaną niewykrywalne, no ale dla kogoś, kto nie ma takich planów, ten argument traci na znaczeniu. A zatem co jeszcze? Na pewno łatwy dostęp do mediów, łatwa ich wymiana/czyszczenie itp. Ale jeśli ktoś ma kaseciaka czy kubełek i obecnie robi to co pół roku, a nawet raz na rok, to umówmy się, ta korzyść też nie zrewolucjonizuje jego życia. Osobiście najbardziej niezrozumiały jest dla mnie argument jakoby sump podnosił estetykę wnętrza akwarium. Dość często można przeczytać czy usłyszeć, że ktoś zdecydował się na sumpa, bo nie lubi widoku rurek od filtrów, grzałek itp. w akwarium, bo psuje to estetykę zbiornika. Po czym często ich kominy są zabrudzone, zakamienione i generalnie wyglądają słabo... A ci, którzy mają te kominy świetnie ukryte i czyste, prawdopodobnie równie dobrze by sobie poradzili z zamaskowaniem kasety czy wlotów od kubełków, a zatem ten argument raczej dotyczy nie typu zastosowanego filtra, co dbałości o detale i kreatywności konkretnego akwarysty. Konkludując, na początku byłem na 100% zdecydowany na sumpa. Teraz z uwagi na prostotę,koszty, bezpieczeństwo, bliżej mi do wariantu kaseciak + kubełek z wlotem pod lustrem wody. Jednocześnie nie chcę popełnić tutaj błędu, na który będę później klął latami 😉
    • Po wyłączeniu pompy i spłynięciu wszystkiego, co ma spłynąć do sumpa, zaznaczam poziom wody (a konkretnie zawieszam na szybie takie DIY ustrojstwo ze znacznikiem) i potem do tego poziomu uzupełniam wodę. To jest mniej więcej to samo, o czym piszesz, ale nie do końca. ============================================================================================== W nawiązaniu do porównań sumpa i kaseciaka (kompetentnie mogę się wypowiedzieć na temat sumpa, w kwestii kaseciaka tylko teoretyzuję), to jeżeli kaseciak zajmuje w akwarium mniej więcej tyle co komin - u mnie ok. 35 l, w sumpie, w moim przypadku media zajmują ok. 120 l.  W przypadku gdy kaseciak zajmuje boczna ścianę, skraca akwarium, gdy jest z tyłu, trudniej się do niego dostać (chyba, że akwarium ma dostęp od tyłu). Odławianie narybku z komory kaseciaka umieszczonego na tylnej ścianie może być sporym wyzwaniem. Do sumpa można wyprowadzić grzałki, termometr i co tam jeszcze, np. napowietrzacz, do kaseciaka pewnie też, ale musi być pewnie odpowiednio większy. Grzebień rzeczywiście obrasta kamieniem, sam komin jest oczywiście wątpliwą ozdobą (podobnie jak kaseciak), ale przy odpowiednim zamaskowaniu dekoracjami mnie to tak bardzo nie razi.  
    • Jakiś czas temu pisałem do Malawiana ale nie posiada tego gatunku od jakiegoś czasu. 
    • Do dzisiaj kontynuowałem eksperyment z przeniesionym wlotem jednego kubełka pod lustro wody. Po drugiej nocy z rzędu (bez odmulania), ilość widocznych odchodów znacząco przyrasta (poniżej fota). Z Waszych wypowiedzi wyłania się wniosek, że jeśli wybieramy sumpa i nie chcemy mieć widocznych odchodów na dnie, mamy zasadniczo 3 opcje: 1. częste (codzienne) odmulanie 2. grubsza frakcja żwiru, najlepiej ciemnego, aby maskował zalegające odchody 3. czyste podłoże (bez piasku/żwiru) i mocna pompa. Dla celów własnej analizy, zrobiłem sobie porównanie najważniejszych aspektów 3 typów filtracji, stosując punktację 1-5. Oczywiście to tylko moje subiektywne oceny, niemniej starałem się być maksymalnie obiektywny :). Wychodzi na to, że przynajmniej w moim zestawieniu filtr kasetowy nieznacznie wygrywa. Co więcej, największą przewagą sumpa względem kaseciaka jest nieporównywalnie większy potencjał filtracji biologicznej, druga zaleta to łatwiejszy serwis/czyszczenie. Bo jak już wspomniano wcześniej, wpływ na estetykę wnętrza akwarium jest podobny (sporych rozmiarów komin z grzebieniem, który często jest brudny, zakamieniony, na pewno nie podnosi tej estetyki). Jednocześnie jednak ponosimy znacznie większe koszty na instalację sumpa, może pojawić się problem widocznych odchodów na dnie zbiornika, do tego to rozwiązanie jest dużo bardziej skomplikowane i niesie jednak nieco większe ryzyko awarii od kaseciaka. Podsumowując, jeśli dzisiaj mając dwa kubełki (w jednym od czasu do czasu stosuję purigen), mam idealnie klarowną wodę i stabilne parametry wody, w tym niewykrywalne poziomy NH3 i NO2, to największa przewaga sumpa, czyli możliwość rozbudowy złoża biologicznego, kompletnie traci na znaczeniu. Bo to nie da już mi w tej chwili żadnych wymiernych korzyści.  W tej sytuacji zastanawiam się nad filtracją składającą się z: 1) filtra kasetowego (zastąpiłby jeden kubełek), wypełnionego w 100% gąbką, żeby jeszcze bardziej wzmocnić filtrację mechaniczną (w tym zasysanie detrytusu) i potencjał klarowania wody. 2) filtra zewnętrznego - jeden kubełek by pozostał, ale z wlotem zasysającym wodę pod lustrem wody, dodatkowo z prefiltrem. Skoro doszedłby kaseciak, nie ucierpi na tym filtracja mechaniczna i oczyszczanie podłoża, za to zyskam: a) możliwość znacznie rzadszego serwisowania kubełka b) skuteczniejszą biologię (mniej zabrudzeń) c) większe bezpieczeństwo (w przypadku awarii/nieszczelności spłynie jedynie 2-3 cm wody, a nie jak obecnie 40 cm)  Triamond, w wolnej chwili postaram się policzyć sobie zaptrzebowanie na media filtracyjne korzystając z opracowanych przez Ciebie narzędzi, jednak na tą chwilę nie wydaje mi się to aż tak pilne i konieczne. Poniżej zdjęcia pokazujące klarowność wody w moim obecnym akwarium 180 cm, przy 2 filtrach zewnętrznych i dawce purigenu. Do nowego akwarium dojdzie oczywiście więcej ryb, ale też znacznie zwiększy się litraż i do tego najprawdopodobniej dojdzie filtr kasetowy zamiast jednego kubełka, więc w końcowym bilansie sytuacja powinna jeszcze lepsza.    
    • Mam na dnie czarne PCV, bez piasku. Grzebień (zasys od góry) oraz panel doklejony do akwarium z boku. Pas 5–10 cm od szyb bocznych i frontowej bez kamieni. Po nocy w 2 miejscach widać trochę odchodów. Zwiększyłem moc pompy z 30% do 100% – już po chwili niczego nie widać od frontu. Mam Jebao DCP 6000M na zbiornik 1000 l. Karmienie o 20:30 czasu zimowego, a potem pompa na maksimum przez 15 minut. Nawet bez tego „przedmuchiwania” nie było problemu – trzeba się naprawdę przypatrywać, żeby coś zobaczyć. Po PCV odchody się ślizgają, no i szybko się rozkładają / podrywają. Co do sumpa lub kasety… Komin do sumpa z rewizją i powrotem zajmie w zbiorniku podobne miejsce jak kaseta. Z sumpem trudno uzyskać takie przepływy jak z kasetą (grawitacyjne ograniczenie szybkości spływu przez komin, opory hydrauliki, wysokość podnoszenia itd.). Kaseta ma mało gąbki w stosunku do objętości filtra – marnuje miejsce w zbiorniku (ceramika jest kilka razy mniej skuteczna w filtracji biologicznej niż gąbka, więc można ją pominąć w rozważaniach). Gdy gąbki jest odpowiednio dużo w stosunku do karmienia, to rzadko (lub wcale) trzeba ją czyścić. https://forum.klub-malawi.pl/topic/25223-obliczanie-mediów-filtracyjnych/page/14/#comment-395255 Może... najpierw oszacuj obsadę, policz ile potrzeba mediów filtracyjnych, a dopiero potem zastanawiaj się, gdzie to umieścić... Ja mam 40 l gąbki, ok. 80 ryb i panel (wątek w stopce). Bezobsługowe (z ciągłą podmianą wody), bezpieczne i woda krystaliczna.
    • Mam inne zdanie w tej tematyce. W moim akwarium 250x80x70 mam standardowy komin ze wpływem górnym umieszczony w rogu. To co wpływa w toni trafia do filtracji. Odchody wiadomo grawitacyjnie na dno. Jednak ja wychodzę z założenia, że nie robię z nimi nic, po czasie rozkładają się w detrytus i przestają być w pierwotnej formie widoczne. Podłoże u mnie to żwir rzeczny o różnej gradacji pomieszany z piaskiem. Odchody są niewidoczne. Wiadomo jak jakaś ryba przepłynie szybkiej blisko dna to unoszą się na chwilę i zaraz opadają. 
    • Podpytałem AI Gemini o konstrukcję sumpa z zasysem wody z dna zbiornika. Uzyskany opis w zasadzie pokrywa się z tym, co napisał Bartek (zasada "komina w kominie"). Problem w tym, że pozostawienie szczeliny między dodatkową, drugą ścianą komina a podłożem, przy intensywnie kopiących  rybach Malawi, raczej się nie sprawdzi bo może ona zostać bardzo szybko zasypana piaskiem   Do tego AI wskazał na inne ważne apsekty techniczne: Opisana wcześniej modyfikacja konstrukcji komina w Malawi nie zda zatem egzaminu i pozostaje regularne odmulanie. Ale właśnie odnośnie odmulania i podmian wody, jeszcze jedna sprawa mnie zastanawia. Rozumiem, że na ten czas wyłączamy pompę sumpa, a po wszystkim wlewamy do akwarium świeżą wodę do chwili, aż zacznie się ona przelewać do komina i rurą spływu do samego sumpa - czy tak?  Biorąc pod uwagę te wszystkie niuanse, zaczynam brać jeszcze pod uwagę filtr kasetowy, bardzo ostatnio chwalony przez wielu. Z  tego co czytam, potrafi również dobrze jak sump  klarować wodę, skuteczniej zasysać odchody i cały detrytus z dnia, do tego jest jeszcze bezpieczniejszy (0% ryzyka rozszczelnienia czy zalania). Jeśli chodzi o estetykę, to zabiera miejsce w środku zbiornika, no ale podobnie jak komin sumpa (choć ten jest zwykle trochę mniejszy).  Sump na pewno daje dużo większe możliwości jeśli chodzi o filtrację biolgiczną no i jest łatwiejszy w serwisie (nie trzeba wkłaać łap do akwarium). Biorąc jednak pod uwagę, że kaseciak to dużo tanśze i prostsze rozwiązanie, do tego ma swoje w/w przewagi, zaczynam rozumieć, dlaczego niektórzy wybierają tę opcję...
    • Mam akwarium podobne wielkością do Twojego - 720 l, 240 cm długie i  sumpa. Na dnie piasek rzeczny, nie kwarcowy śnieżno-biały, bo nienaturalnie wygląda. Trochę żwiru, żeby to nie było takie jednorodne, sterylne. Kupy na dnie gromadzą się w zasadzie w jednym miejscu, więc ściąganie ich nie jest dużym problemem, robię to zwykle raz w tygodniu przy podmianie, czasami dodatkowo w międzyczasie. Praktycznie jest to walka z wiatrakami, bo moi podopieczni na bieżąco uzupełniają ubytki i nawet bezpośrednio po czyszczeniu coś tam jest. Ponadto, nawet jak sobie odpuszczę sprzątanie, to ilość zalegająca na dnie jest mniej więcej taka sama - coś przybędzie, coś się rozpuści - nie kumuluje się. A zalety sumpa są tak duże, że te trochę kup można zaakceptować.😉 Tyle jest  6 dni po sprzątaniu i w zasadzie dzień po było niewiele mniej
    • Chyba nie jest to aktualne. Kolega Bombla był nawet partnerem KM i miał tutaj swoją reklamę.  Prywatnie załatwiał też Karol @Mortis od siostry z USA.  Ale Karol rzadko tutaj zagląda i nie wiadomo czy by się podjął. 
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.