Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
Ale wiadomo, że formalności z pokarmami wyglądają inaczej, niż choćby umówienie się na wysłanie przesyłki PKP.

Zgadzam się w 100%. Warto jednak zauważyć, że o ile w prostym zakupie np. pokarmy czy sprzętu mamy do czynienia z jakością w postaci- szybkiej wysyłki, dobrej ceny, dobrego zapakowania i miłego kontaktu to w przypadku ryb podstawowe będzie wiedza i doświadczenie pomagające w wysyłce delikatnej rzecz, która ma przeżyć. Nie wydaje się mi aby sympatyczny głos był tu wartością nadrzędną.

Jacek ma ogromna wiedzę i doświadczenie. Nie znam osoby w tym kraju, która znała by się na wysyłce ryb na podobnym poziomie. Podobnie z wiedzą praktyczną w zakresie chowu. Ja mam wiedzę teoretyczną, znam się na sprzęcie, ale jak widzę dwa gatunki młodych tropheusów w zbiorniku to za cholewcie nie widzę różnicy.

Jacek- nie jest sympatyczny w kontakcie - to fakt- pytanie jakie się rodzi- powierzysz wysyłkę miłej, sympatycznej pani, która nie ma pojęcia o tym co robi czy niesympatycznemu specjaliście?


IMO z wysyłką i rybami jak z mechanikiem samochodowym... ciężko wymagać aby chodził w garniturze do pracy i uważać, że ma być w pierwszej kolejności sympatyczny.

Opublikowano

pytanie jakie się rodzi- powierzysz wysyłkę miłej, sympatycznej pani, która nie ma pojęcia o tym co robi czy niesympatycznemu specjaliście?


Ale czemu nie połączyć obu funkcji?

Wiesz, osobiście bym wolał pogadać o wysyłce z kimś, kto i się zna na rybach i można z tą osobą porozmawiać rzeczowo i sympatycznie. A nie, że po kilku zdaniach zaczynam szukać innego źródła.

Opublikowano

W dodatku Pan BezyBezy niedokładnie naświetlił sytuacje. Mam pytanie- jaki status ma Pańskie ''zamówienie'' i dlaczego- bo informacje Pan uzyskał- prawda? :D Może ja wyjasnie- nie ma takiego zamówienia- jest zgłoszenie zamówienia, a informacje o permutach Pan dostał ale ją zignorował i wpłacił pieniądze mimo braku potwierdzenia zamówienia. Nie został Pan olany- wprost przeciwnie- olał Pan nas i nasz czas.



Oczywiście najlepszą obroną jest atak, dlatego w sumie rozumiem Pani odpowiedzi. Proszę mi pokazać tę wiadomość, którą niby zignorowałem. NIE BYŁO TAKIEJ WIADOMOŚCI.

Jeżeli uważa Pani, że w obydwu sprawach zachowaliście się fair wobec mnie, nie ma problemu (widać takie standardy). Proszę jednak nie odwracać kota ogonem i nie wmawiać mi, że olany, tak na prawdę jest olewającym a Wasze problemy komunikacyjne są problemami klientów. Miałem napisać jak powinno wyglądać załatwienie sprawy (ryb nie karze nikt Wam pompować), ale daruję sobie... nie ma sensu.


Ze swojej strony kończę tę nonsensowną dyskusję w tym wątku. Jeżeli chciałaby Pani wytknąć mi jakieś wymyślone błędy - proszę na maila (chyba Pania zna...).

Powodzenia w poprawianiu jakości obsługi sklepu. Pozdrawiam

Opublikowano

Naprawdę... ja Pana przeproszę za wszystko - ale skończmy dyskusje...


Oczywiście najlepszą obroną jest atak, dlatego w sumie rozumiem Pani odpowiedzi. Proszę mi pokazać tę wiadomość, którą niby zignorowałem. NIE BYŁO TAKIEJ WIADOMOŚCI.

a chwilę wcześniej

dzwonię dowiedzieć się o ryby (wcześniej już robiłem wstępny "rekonesans"). Te są odręki, te też, a na te trzeba poczekać 2-3 tyg.

i zgodnie z moją wiedzą z firmy- dokładnie informacja brzmiała, że trzeba minimum poczekać 3-4 tygodnie bo ryb już nie ma w polskiej hodowli współpracującej z nami[ i nie będzie] i trzeba je importować Co mam jeszcze Panu pokazać?

Wszystko się zgadza- złożył Pan zamówienie potem, które nie zostało przyjęte do realizacji ale otrzymało status ''zgłoszenie''. Czekaliśmy na wszystkie ryby aby skompletować je do wysyłki. Został Pan poinformowany, ze sa małe... no i przyznałam Panu, że mailing szwankuje, i że osoba obsługująca ta wysyłkę mogłaby czasem być bardziej wylewna, że wyciągnę konsekwencje w sprawie żwirku i... no i nic- Pan w kółko Macieju to samo. Przecież ja przyznaje w pewnych, określonych kwestiach Panu racje. Natomiast nie ma Pan racje, że myśmy Pana olali, a Pan generalnie super się skontaktował i zrobił wszystko jak należy. Zawaliliśmy my i Pan- napisałam to Panu- czasami wszyscy przenosimy na innych swoje problemy komunikacyjne.


Przyznam szczerze, że gdybym wiedziała, że będzie Pan odbijał piłeczkę w ten sposób to miast dyskutować zaproponowałabym Panu te ryby za darmo, z osobistym dowozem. Szkoda na niekonstruktywną dyskusje mojego czasu. Jest chyba więcej warty niż kilka ryb, za kilka złotych.


Ja Panu wyślę, przelew, a jeżeli będzie chciał

a/ wymienić nieszczęsny żwirek na właściwy

b/ wsiąść rybki za darmo

to jestem zaraz po Nowym Roku w Warszawie.


pozdrawiam i kończę.

Opublikowano

Prosze aby wszelkie zainteresowane strony wylewały dalsze swoje żale via PW

lub inne sposoby komunikacji, bo tutaj juz chyba zostalo powiedziane wszystko i kazda nastepna wypowiedz coraz bardziej zbliza sie do pyskówki. Każdą następną wypowiedź o charakterze prywatnym będę usuwać a piszący otrzyma ostrzeżenie.

Ps. PW to Prywatna Wiadomość. Obok nazwy użytkownika z którym chcemy porozmawiać znajduje się taka ikonka, proszę z niej korzystac.

Opublikowano

Spory tego rodzaju są nierozstrzygalne i jako takich niema sensu ich prowadzić, chociaż rozumiem postawę Mjunszajn - pewnie, dlatego że też siedzę w handlu. Dodam tylko swoje 5gr – Niema sklepu, który mógłby się pochwalić 100% zadowolonych klientów, w samą sprzedaż zaangażowanych jest często więcej stron niż tylko klient – sprzedawca, czasami klient będzie niezadowolony mimo usilnych starań sprzedawcy i koniec nic się nie poradzi, czasami winni są sprzedawcy (przecież to tylko ludzie), czasami jest winna strona trzecia a obrywa sprzedawca a czasami to winna sił wyższych. Dodatkowo w Polsce mamy nienormalną sytuacje – za komuny klient był nikim – w „kwitnącym kapitalizmie” klient nagle stał się Panem („klient nasz Pan” , „płace - wymagam” itp.). Moim zdaniem żadne skrajności nie są dobre i sytuacja ta się powoli normuje, ale jeszcze daleko nam do normalności. Co do sloganu „płace – wymagam” klienci często kupują towar z najniższej półki a wymagania i oczekiwania mają jakby, co najmniej kupowali ferrari na zamówienie.

W handlu art. akwarystycznymi sprzedawcy mają dodatkowe utrudnienie, bo duża cześć kupujących to ludzie obcykani w temacie do granic możliwości i ciężko sprostać ich wymaganiom.

Opublikowano
Jacek- nie jest sympatyczny w kontakcie - to fakt- pytanie jakie się rodzi- powierzysz wysyłkę miłej, sympatycznej pani, która nie ma pojęcia o tym co robi czy niesympatycznemu specjaliście?


No przecież wiesz, jak się to robi. Sadzasz miłą, sympatyczną panią do kontaktu z klientem, a prawdziwą robotę robi na zapleczu specjalista.


Mjunszajn, coś ci nawaliło emocjonalnie chyba. Przecież dobrze wiesz, że rozstrzyganie spraw pojedyńczych niezadowolonych - choćby słusznie - klientów na publicznym forum nie ma najmniejszego sensu. Net ma to do siebie, że piszą tylko i wyłącznie niezadowoleni. Spotykani czasem "zadowoleni" są najczęściej podstawieni. I potem jest wrażenie, że firma to masakra, bo ma samych niezadowolonych klientów.


Przekonała się o tym już niejedna firma, która w przypływie dobrej woli i naiwności otwarła publiczne forum dla klientów. Nie ma to absolutnie sensu.


Tak, że proponuję ci, nie walcz jak lew, spuść zasłonę milczenia, pokłoń się niezadowolonym klientom via email. Lepiej na tym wyjdzie firma, klienci i twoje nerwy. A święte oburzenie, to prowadząć działalność gospodarczą obejmującą sprzedaż detaliczną, niestety, można sobie wsadzić... w sumpa. Wiem o tym wystarczająco wiele.


Kupowałem u Ciebie i wiem tyle - w znaczącej większości jestem zadowolony z tego, co mi poleciłaś. Wtedy, kiedy nie - to raczej kwestia gustu. Na pewno sprzęt od ciebie jest bez zarzutu, i ceny bardzo atrakcyjne. Natomiast kontakt - cóż, są tacy klienci, dla których mail o treści: "Dziekuje za maila. Nie." jest lekko stresujący, i ja też do nich należę. Ja wiem, że masa maili i klientów, ale nie możesz wymagać, żeby to klienci płacili cenę twojego rozwoju.


A Jackowi faktycznie jakaś laska z public relations w rozmiarze minimum C i z głębokim melodyjnym głosem by nie zaszkodziła jako front-end :-)


Miałem się wybrać w ten weekend do Was, ale mi sie dzieciaki rozłozyły i nie wyszło - znowu przesunięcie - na styczeń :-( Mam zamiar jakąś fajną rybę kupić do mojego nieidealniebiotopowego, niecałkiemharemowego, wielogatunkowego mbunakwarium kupić na żywca - jeszcze nigdy na żywca nie kupowałem ryby :-)

Opublikowano


A Jackowi faktycznie jakaś laska z public relations w rozmiarze minimum C i z głębokim melodyjnym głosem by nie zaszkodziła jako front-end :-)




Strzał w dziesiątkę! :D


przepraszam, nie mogłem sie powstrzymać...

:lol:


PR to jedno, a kwalifikacje, to drugie

Opublikowano
A Jackowi faktycznie jakaś laska z public relations w rozmiarze minimum C i z głębokim melodyjnym głosem by nie zaszkodziła jako front-end

Od takiej Pani z głosem prosto z 0 700..... i we wdzianku prosto z safari po sklepach odzieżowych pewnie bym usłyszał:

„Proszę pana niech Pan nie kupuje tego Sciaenocośtam, jest potwornie brzydki – fatalnie będzie się komponował z wystrojem mieszkania, a proszę Pana jak on się zachowuje w akwarium, no nie wypada opowiadać, dodatkowo wie Pan on jest z Afryki – a wie pan, jakie tam panują straszne choroby – zdecydowanie odradzam. Gorąco mogę natomiast polecić welonki prosto z Chin – doprawdy piękne rybcie z cudownymi finezyjnymi płetewkami. Dodatkowo mogę panu poleci butik, w którym Pańska małżonka może się zaopatrzyć w garsonkę idealnie komponującą się z tą rybciom”

Tak by było przez tel. jakby jakiś biedak przyszedł do takiej Pani do sklepu to gdzieś miedzy poprawianiem mini, pogłębianiem dekoltu i trzepotaniem rzęs stałby się posiadaczem worka pełnego gupiczków. :wink:


Mjunszajn, coś ci nawaliło emocjonalnie chyba. Przecież dobrze wiesz, że rozstrzyganie spraw pojedyńczych niezadowolonych - choćby słusznie - klientów na publicznym forum nie ma najmniejszego sensu. Net ma to do siebie, że piszą tylko i wyłącznie niezadowoleni.

Dokładnie firma która decyduje się na prowadzenie swojego forum, księgi gości czy też zwykłych komentarz do produktów albo szybko z tego rezygnuje, albo zatrudnia gościa który całe noce spędza na edycji.

Opublikowano
to gdzieś miedzy poprawianiem mini, pogłębianiem dekoltu i trzepotaniem rzęs :wink:


WOOOW , kurcze poopowiadaj jeszcze troszkę świństewek, aż mi się ciepło zrobiło na duszy w ten niedzielny zimny poranek :twisted:

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • Poglądowo do wypowiedzi @lukBB bo też mam w ramce z tym, że ja mam przez długość akwarium.
    • Witaj, ja panel ledowy mam osadzony na ramce z kątownika aluminiowego bodajże 1,5x1,5. Całość mam położone bezpośrednio na wzmocnieniu podłużnym. 
    • Witaj, możesz pomyśleć o sklejeniu czegoś ze szkła, ja tak zrobiłem lampa leży na dwóch wspornikach w kształcie litery T , które stoją na wzmocnieniu poprzecznym na środku akwa. Na tym zdjęciu mniej więcej to widać.
    • Cześć. Planuję zrobić lampę DIY do akwarium Malawi 100x50x50 i szukam inspiracji dotyczących samego montażu lampy nad akwarium. Interesują mnie rozwiązania DIY, a nie gotowe lampy typu Chihiros czy Skylight. Jak rozwiązaliście: mocowanie szerokiego profilu/radiatora aluminiowego, nóżki opierane o szybę, kątowniki lub płaskowniki aluminiowe, belki oparte bezpośrednio na akwarium, inne estetyczne sposoby montażu nad otwartym zbiornikiem? Jeśli macie zdjęcia swoich lamp i mocowań, będę wdzięczny za fotki oraz informację z czego wykonaliście uchwyty. Zależy mi na estetycznym wykonaniu, bo akwarium stoi w salonie.
    • Aristochromis christyi – to jedyny przedstawiciel rodzaju Aristochromis o charakterystycznym kształcie pyska, który przypomina dziób drapieżnego ptaka lub jak pisze Ad Konings „arystokratyczny nos”. To właśnie temu wyjątkowemu kształtowi pyska zawdzięcza on swój przydomek – Jastrząb z Malawi. Fot. Łeb dorosłego samca Aristochromis christyi z profilu. Gatunek ten występuję w całym jeziorze głównie w strefie przejściowej. Osiąga dość znaczne rozmiary, samiec dorasta do ok. 30 cm., samica jest nieco mniejsza i osiąga 25 cm. Jest typowym rybożercą, a jego menu składa się głównie z przedstawicieli ryb z grupy "Mbuna". Osobliwa budował pyska przystosowała Aritochromis  do chwytania znacznych rozmiarów ryb stanowiących nawet 1/3 długości jego ciała. Fot. Ukazuje rozmiar „paszczy” dorosłego osobnika Dymorfizm płciowy u tego gatunku jest bardzo wyraźny ale dopiero u dorosłych ryb młode wyglądają identycznie – srebrzyste ciało z charakterystyczną wyraźną skośną czarną pręgą. Dorosłe osobniki jak już wspomniałem różnią się znacznie, jeżeli chodzi o kolorystykę samice pozostają podobne do młodych, może trochę ciemnieją ale wydaje mi się, że jest to bardziej cecha konkretnego osobnika i diety. Samce natomiast z wiekiem nabierają coraz więcej niebieskiego odcienia, który zaczyna od głowy „rozlewać” się na resztę ciała choć pełne wybarwienie osiągają dopiero w okresie zalotów i tarła. Dodatkowo u samców wydłużaniu i zaostrzeniu ulegają płetwy – grzbietowa posiadająca mnóstwo pomarańczowych plam, której górną krawędź okala biło-pomarańczowy pas i odbytowa, która dodatkowo zabarwia się na kolor pomarańczowy z wyraźnymi białymi atrapami jajowymi. Fot. Młode osobniki, które już przy rozmiarze ok. 9 cm. wykazywały rywalizację wewnątrzgatunkową. Fot. Dorosły samiec.   Fot. Dorosła samica.   Opisywany gatunek nie należy do szybkich pływaków, preferuje polowanie z zasadzki w dość osobliwy sposób. W trakcie polowania ustawia się głową w dół i bokiem do potencjalnej ofiary, potrząsa przy tym ciałem co ma imitować ranną lub chorą rybę. W momencie kiedy nieuważna ofiara zbliży się zbyt blisko do „Jastrzębia” następuje błyskawiczny atak, a duże i silne szczęki nie dają jej żadnych szans. Fot. Dorosły samiec „wiszący” w toni i przygotowujący się do ataku.   Pierwszy raz młode Aristochromis zobaczyłem „na żywo” w 2005 r. na giełdzie akwarystycznej w Łodzi przy. ul. Św. Teresy. Zaraz po powrocie do domu zacząłem czytać na temat tego gatunku ale szybko okazało się, że z uwagi na rozmiar osiągany przez rybę nie będę w stanie zapewnić jej odpowiedniej przestrzeni. Jednak już wtedy wiedziałem, że kiedyś będę cieszył się widokiem Jastrzębia z Malawi siedząc we własnym fotelu. Jako, że w akwarystyce cierpliwość to ponoć podstawa, stadko sześciu młodych około 6 centymetrowych Aristochromis christyi trafiło do mnie w kwietniu 2017 r. Młodzież trzymała się razem do osiągnięcia ok. 9-10 cm. Ryby karmione były sztucznymi pokarmami premium i raz w tygodniu mrożonymi krewetkami, zresztą tak jest do obecnej chwili. Gatunek ten rośnie zdecydowanie wolniej niż inne popularne wśród akwarystów drapieżne pielęgnice z jeziora Malawi. W tym okresie zaczęła uwidaczniać się umiarkowana agresja wewnątrz gatunkowa i odtąd ryby wolały przebywać pojedynczo w różnych miejscach zbiornika. Zarówno u młodych jak i dorosłych ryb nie zaobserwowałem znaczącej agresji w stosunku do innych gatunków, nawet podczas tarła samiec był dużo spokojniejszy niż przedstawiciele rodzaju Nimbochromis czy Dimidiochromis.   Fot. Dorosły samiec podczas karmienia mrożonymi krewetkami „z ręki”. W grupie zdecydowanie szybciej rosły samce, których jak się okazało były dwie sztuki i przy rozmiarze 13 cm. byłem ich już pewny, a przy około 15 cm. dokonałem redukcji stada zostawiając w zbiorniku parę, która w zdrowiu pływa w nim po dziś dzień. Fot. Para dorosłych Aristochromis christyi. Para dość regularnie podchodziła do tarła jednak pierwsze trzy razy samica nie donosiła ikry i wypluwała ją po kilku dniach ale z czasem udało się jej dochować młode. W czasie tarła samiec oczyszcza dno z grubszych frakcji i kopie krater średnicy ok. 30 cm., do którego wabi samicę i tam dochodzi do tarła. Tak jak wcześnie już wspominałem samiec podczas tarła nie był zbyt zaborczy ani dla samicy ani dla innych gatunków i to pomimo faktu, że mój zbiornik jest zbyt mały dla Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej ale o tym później. Fot. Samiec podczas przygotowywania tarliska. Moje wnioski na temat Aristochromis christyi oparte zostały na prawie pięcioletnim już okresie obserwacji tego gatunku w moim standardowym 720 l. W tym miejscu muszę wyraźnie zaznaczyć, że jest to zbiornik zdecydowanie za mały by trzymać Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej tym bardziej, że jedynymi (z uwagi na rozmiary i dietę) słusznymi towarzyszami dla niego są inni silni przedstawiciele drapieżników z jeziora Malawi, np. z rodzaju: Buccochromis, Champsochromis, Dimiodiochromis, Nimbochromis czy Tyrannochromis. Nie byłbym jednak sobą gdybym nie pochwalił się sukcesem w zbudowaniu relatywnie zgodnej obsady wielogatunkowej złożonej obok Aristochromis z kilku gatunków z ww. rodzajów drapieżników. Moim zdaniem podstawą budowania zgodnej obsady jest zakup młodych ryb w jednym momencie co pozwoli im przyzwyczaić się do siebie, „nauczyć” się dzielić zbiornik i ustalać hierarchię w miarę wzrostu. Niewątpliwe jednak wiele też zależy od czynnika, na który żaden malawista nie ma wpływu czyli „charakteru” poszczególnych osobników w obrębie danego gatunku. Co do zasady nie zalecam jednak budowania wielogatunkowej obsady wokół Aristochromis christyi w zbiorniku 720 l. Uważam, że za minimum należy tu przyjąć zbiornik o wymiarach 250 x 70 x 70 cm. Natomiast zbiornik 200 x 60 x 60 cm. z całą pewnością można uznać za wystarczające zaplecze dla stworzenia jednogatunkowej obsady z Aristochromis christyi, oczywiście w układzie z jednym samcem. Fot. Dorosły w pełni wybarwiony samiec. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że jest to jeden z moich ulubionych gatunków spośród drapieżników z jeziora Malawi i zawsze będę go brał jako pewniaka budując w przyszłości obsady moich zbiorników. Mam nadzieję, że również Wam udzieli się mój podziw i sympatia dla Jastrzębia z Malawi i ryba ta „padnie” wyborem każdego malawisty, który dysponuje odpowiednio dużym akwarium.   Literatura: Konings A., 2003. „Back to Nature”.  Przewodnik po świecie pielęgnic z Malawi.  Konings A., 2016. „Malawi cichlids in their natura habitat” 5rd Edition. Cichlid Press, El Paso, USA. Łątka L., Sierakowski W., 2018. “Pielęgnice jeziora Tanganika i Malawi”. Wydanie pierwsze. Angraf, Piła.  
    • A nie zabaczyłeś, że jesteś na forum ryb z j. Malawi nie z Tanganiki? Polecam forum tanganiki, tam na pewno otrzymasz rzetelną informację.
    • Witam wpadłem na pomysł żeby przerobić moje 100l pod gatunki z Tanganiki. Kupiłem skały ‘elephant skin’ i ułożyłem małą konstrukcje w jednym z rogów. Dolożylem trochę roślin dla lepszego efektu wizualnego Microsorium Pteropus i Anubias barteri.  Reszta to drobny jasny piach i kupiłem około 25 wielkich muszli po ślimakach escargot- Helix pomatia(jeszcze nie dojechały). Plan jest taki żeby obsadzic parą Julidochromis transcriptus i kupić około 6 Neolamprologus multifasciatus, Jakieś sugestie, przeciwskazania co do obsady? Samo akwarium jakieś uwagi ? Filter oase 200 thermo, lampa chichiros b series. TDS wody kranowej 388pp.    (zdjęcia zrobione kilka minut po zalaniu) Pozdrawiam.      
    • A czemu nie ?  Ja bardzo dużo piszę codziennie zawodowo i nie mam już siły i przede wszystkim czasu na pisanie dla przyjemności 🤷‍♂️ Dlatego dla mnie osobiście spotkanie/spotkania to najważniejsze daty w kalendarzu... Szkoda, że jest nas na spotkaniach mniej, dlatego zachęcam każdego do przyjazdu tym bardziej, że jest dobre połączenie PKP z Prudnikiem. Zawsze będę mógł opowiedzieć o swoich doświadczeniach z drapolami choć nie wiem czy faktycznie kogoś to interesuje. Poszukam tez i wrzucę na KM krótki artykuł, który poczyniłem kilka lat temu w tym zakresie na przykładzie Aristochromis christyi, ukazał się on co prawda jedynie w języku angielskim ale mam gdzieś pewnie "rękopis".
    • A czemu nie tu? Wiele razy rozmawialiśmy, nie tylko w Pokrzywnej, ale nie jest moją rolą pisanie tutaj na temat funkcjonowania Twojego akwarium z drapolami😉
    • Wszyscy mają racje aaaale nie do końca 😉 ale na szerszą rozmowę zapraszam na spotkanie do Pokrzywnej ☝️😁 PS. @pozner z tego co ja pamiętam to byłeś przy wielu moich rozmowach właśnie w Pokrzywnej ale widocznie tylko ja byłem trzeźwy 😁😉🤣
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.