Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
Mają wspólnego, bo rządzą nimi własnie te procesy, które opisał Darwin.

Pisałem już o tym.



Tak ale zostały wywołane poprzez przebywanie na bardzo małej powierzchni jakim jest akwarium( czyli sztuczne warunki). W normalnych warunkach jakim jest jezioro, to do takich mezaliansów jeżeli dochodzi to są to odosobnione przypadki , bo gdyby było inaczej nie mówilibyśmy o konkretnych rybach tylko wsio podzielilibyśmy na drapieżniki i nie drapieżniki (o przeróżnych kolorach i kształtach ).

Opublikowano

Stan, ale nie wiesz jak jest w jeziorze. Dyskutowalismy juz o tym. Tam tez sie krzyżują. Czasami jedyna bariera jest po prostu odległość.


Tutaj sytuacja jest o tyle ciekawa, ze był samiec tego samego gatunku.

O właśnie .... A była samica S. fryeri ? Bo jakoś Mi to umknęło.


Stan samo akwarium to sztuczne warunki kiepsko naśladujące jezioro, ale juz sam proces doboru partnerów był naturalny skoro ryby miały możliwość wyboru partnera swojego gatunku.

I same sie dobrały. Oczywiście taka możliwość dał im człowiek, ale nie kazał bzykać się innym "gatunkiem" - w tym przypadku kolejny raz udowodniłem ze pyszczaki maja gdzieś kategoryzacje ludzkie. Po prostu były dla siebie atrakcyjne seksualnie - jeśli to potomstwo będzie płodne - to po ptakach - bajki o osobnych gatunkach matki i ojca można sobie właśnie w bajki wsadzić :) tyle nauka. To takie proste :) Dlatego interesuje mnie los tych młodych. Ciekawi mnie to czy bedą płodne.


Nie bójcie się nowego w klubie :) z nauką się nie wygra :)

Właściciel potomstwa (i my) może byc świadkiem i ojcem dowodu na kiepska definicje gatunku u niektórych ryb z jeziora Malawi. Z punktu widzenia nauki to bardzo ważny dowód.

Powiem szczerze, ze jak znajdę czas to postaram sie zainteresować tematem jakiegoś genetyka, który sie podobna tematyka zajmuje. To jest temat na na prawdę dobry artykuł. Nawet Nature, czy Science czyli najlepsze czasopisma naukowe na świecie.

Pisze to z pełna odpowiedzialnością i podkreślam ze jestem trzeźwy:)

Fakt kojarzenia sie z obcym samcem przy obecności samca swojego "gatunku" jest na prawdę ewenementem.

Opublikowano
Tak ale zostały wywołane poprzez przebywanie na bardzo małej powierzchni jakim jest akwarium( czyli sztuczne warunki). W normalnych warunkach jakim jest jezioro, to do takich mezaliansów jeżeli dochodzi to są to odosobnione przypadki , bo gdyby było inaczej nie mówilibyśmy o konkretnych rybach tylko wsio podzielilibyśmy na drapieżniki i nie drapieżniki (o przeróżnych kolorach i kształtach ).


Jestem 100% laikiem, ale mam oczy. Malawi to jedno wielkie "akwarium" kundli, z których usystematyzowaniem nikt nie może sobie poradzić. Większość ryb z grupy mbuna to pionowo-pasiaści kuzyni. Ich kolorystyka ogranicza się do dwóch kolorów, różnie zmiksowanych; niebieskiego i żółtego. Odmian Melanochromisów to chyba nikt się nie doliczy, a wyłuskanie różnic to prawdziwa sztuka. Non mbuna niewiele się w tym względzie różni. Mnóstwo dyskusji na temat; jaka to odmiana/gatunek można znaleźć na Forum. Nie dam głowy czy wszystkie ryby z TM powinny się tak nazywać...i TM też głowy pewnie nie da.

Nie bronię kundlenia w akwarium, gdyż to jest nieuprawnione wykorzystywanie natury przez człowieka w mikro czasie na mikro powierzchni. Spójrzmy na to szerzej, cała akwarystyka to nieuprawnione wykorzystywanie natury przez człowieka. Nasza próżna chęć obcowania z naturą, ale nie tą za oknem, tylko tą nieosiągalną, egzotyczną, powoduje, że bawimy się w Boga. Nasze postępowanie decyduje o tym, czy ryby żyją, czy zdychają. Spuszczanie ryb do sedesu jest tylko apogeum tej "boskości". Nie tylko kundlenie jest złem jakie czynimy na naturze. Nasz popyt na ryby z j. Malawi powoduje często niekontrolowaną podaż. Jaki to ma wpływ na to co dzieje się w jeziorze? Mamy w domu ZOO, czy nam się to podoba, czy nie. Oswoiliśmy się z tym. Z pierwszym pyszczakiem wpuszczonym do akwarium zaczęła się degradacja tych ryb w akwarystyce i na szczęście cierpimy na tym tylko my...mam nadzieję, że nie ma zwrotnego ruchu do jeziora.

Swoim wywodem apeluję o pewien dystans w spojrzeniu na tą problematykę, bo zaczęło wiać jakimiś karami, wykluczeniami itp. Nie wyeliminujemy tych praktyk. Zniechęcajmy ludzi do takich praktyk, przekonujmy, ale nie straszmy konsekwencjami. Żaden z nas nie ma tak na prawdę "czystych rąk".

Na koniec powtórzę, jestem 100% laikiem :)

  • Dziękuję 4
Opublikowano

Jeżeli coś już się stało w akwarium, to jedynym rozsądnym wyjściem jest pozostawienie ciągu dalszego "naturze". Po co odławiać samicę i odchowywać młode? Przeżyją wśród dorosłych to trzeba będzie pomyśleć co dalej. Zostawianie gromadki po to by je w przyszłości uśmiercić . Gdzie tu sens?

Opublikowano
cała akwarystyka to nieuprawnione wykorzystywanie natury przez człowieka. Nasza próżna chęć obcowania z naturą, ale nie tą za oknem, tylko tą nieosiągalną, egzotyczną, powoduje, że bawimy się w Boga. Nasze postępowanie decyduje o tym, czy ryby żyją, czy zdychają. Spuszczanie ryb do sedesu jest tylko apogeum tej "boskości". Nie tylko kundlenie jest złem jakie czynimy na naturze. Nasz popyt na ryby z j. Malawi powoduje często niekontrolowaną podaż. Jaki to ma wpływ na to co dzieje się w jeziorze? Mamy w domu ZOO, czy nam się to podoba, czy nie. Oswoiliśmy się z tym. Z pierwszym pyszczakiem wpuszczonym do akwarium zaczęła się degradacja tych ryb w akwarystyce i na szczęście cierpimy na tym tylko my...mam nadzieję, że nie ma zwrotnego ruchu do jeziora.


... wielki SZACUNEK za te słowa. I warto to nam zapamiętać.

  • Dziękuję 1
Opublikowano
cała akwarystyka to nieuprawnione wykorzystywanie natury przez człowieka. Nasza próżna chęć obcowania z naturą, ale nie tą za oknem, tylko tą nieosiągalną, egzotyczną, powoduje, że bawimy się w Boga. Nasze postępowanie decyduje o tym, czy ryby żyją, czy zdychają. Spuszczanie ryb do sedesu jest tylko apogeum tej "boskości". Nie tylko kundlenie jest złem jakie czynimy na naturze. Nasz popyt na ryby z j. Malawi powoduje często niekontrolowaną podaż. Jaki to ma wpływ na to co dzieje się w jeziorze? Mamy w domu ZOO, czy nam się to podoba, czy nie. Oswoiliśmy się z tym. Z pierwszym pyszczakiem wpuszczonym do akwarium zaczęła się degradacja tych ryb w akwarystyce


Dlatego przez ponad 10 lat nie założyłem akwarium. Pisałem o tym wcześniej. Chciałem mieć piranie. Ale zrezygnowałem, gdy zobaczyłem w jaki bestialski sposób są karmione. Postanowiłem, że nie będę dopłacał do tego biznesu. Jednak próżność i samolubna chęć posiadania kawałka wody w domu pchnęła mnie w kierunku Malawi. Im więcej wiem, tym bardziej staram się nie myśleć ile złego przyniesie mój wkład w ten biznes.

Jak wiecie, od marca jestem na forum. Do tej pory cholernie dziwi mnie jedna rzecz... Najbardziej doświadczeni akwaryści (może nie wszyscy, nie chcę generalizować) nie rozumieją, że nie mają biotopu Malawi, nie mają ryb z Malawi, nie mają w swoim domu, domu dla pyszczaków. Co mają (powinienem napisać mamy, bo ja tez za kilkanaście dni będę miał)? Klatki w postaci akwariów... Będę trzymał D. strigatus (ryba dochodząca do 25 cm a może i więcej) w akwarium dł 200cm - czyli 8 razy dłuższe niż jej długość... Staram się o tym nie myśleć. Dzisiaj rano widziałem zdjęcie na tym forum akwarium no nie wiem... 80cm max + kilkanaście saulosi... Ryby siedziały jedna na drugiej. Ktoś powie: one tak lubią. Może i tak, ale inne poczynania człowieka nie koniecznie mogą przypaść im do gustu. Radzicie mi tutaj, ufam Wam. "Stary, nie świruj, masz duże akwarium". Tylko, że w mojej ocenie 1120l to malutkie akwarium. Nadaje się na 10-20 ryb o wielkości do 10 cm. Ale wiem, że tak nie można, bo agresja będzie za duża. Nie myślę o tym, bo drugi raz bym zrezygnował z Malawi.

Pan życia i śmierci... a może Głupoty i próżności?



i na szczęście cierpimy na tym tylko my...mam nadzieję, że nie ma zwrotnego ruchu do jeziora.


Niestety - pisaliśmy o tym kilkanaście tyg temu... Nawet były filmiki jak "aktywiści" wpuszczają bodajże saulosi do Malawi...


Swoim wywodem apeluję o pewien dystans w spojrzeniu na tą problematykę, bo zaczęło wiać jakimiś karami, wykluczeniami itp. Nie wyeliminujemy tych praktyk. Zniechęcajmy ludzi do takich praktyk, przekonujmy, ale nie straszmy konsekwencjami. Żaden z nas nie ma tak na prawdę "czystych rąk".

Na koniec powtórzę, jestem 100% laikiem



Proponuje powtarzać te słowa, jak mantrę. Ze smutkiem to piszę. W sumie ogarnęła mnie nostalgia.

Napiszę Wam tu szczerze - pisałem już o tym: mam głęboko w poważaniu kto z kim w akwarium spółkuje, ale od jeziora wara, bo to już nie będzie naturalny proces, tylko debilna ludzka ingerencja.


Wg mnie z kundleniem w akwarium to jak z piciem alkoholu, czy używaniem narkotyków takich jak nikotyna, kokaina, czy inne. Są nie dla każdego, trzeba robić to z głową, skutki mogą być nieprzewidywalne, nie można narzucać innym! No i oczywiście często uzależnia, bo chęć poznania "co z tego wyrośnie" jest duża.

Jeśli ktoś sprzedaje, oddaje innym kundle to łamie tę zasadę. Są humanitarne metody eutanazji. Jesli ktoś spuszcza w toalecie, to nie ma mózgu. Nie szanuję takiej osoby, bo kompletnie nie ma pojęcia jaką krzywdę wyrządza zwierzęciu i ekosystemowi, gdy to zwierze przeżyje. Bierzesz się za hodowle dużych ryb, to licz się z tym, że trzeba potem ją humanitarnie uśmiercić w razie czego.


Na koniec dołączam się do apelu poznera.


dodam Wam tylko tyle, że bez regulacji prawnych Wasza walka skazana jest na niepowodzenie. Nie macie żadnej kontroli i wpływu na to, co się dzieje w domach. Nie będę nikogo oskarżał, bo nawet nikt mi nie powiedział o takim przypadku, ale często (czy może czasami) zdarza się tak, że Ci co najwięcej krzyczą, sami to robią :) Oczywiście, absolutnie nie mam na myśli Stana i Harisimi :) hehe - ale wiecie często tak jest. Chodzi mi o to, że na tym forum są być może takie ciche "owieczki" :) Najciemniej pod latarnią, jak się mówi.


I na drugi koniec :)


Tak się przez noc zastanawiałem, co oznacza Klub Miłośników Ryb z Jeziora Malawi...

Nie należę do tego klubu, bo jak idiota chcę trzymać duże ryby w za małym, w mojej ocenie zbiorniku... Czy zmienia coś fakt, że mam tego świadomość? Dla ryb na pewno nie, będą pływały w kółko.


Należałbym do Klubu Miłośników Ryb z Malawi gdybym zniszczył cały ten biznes.

Ale czy aby na pewno? A może ten biznes daje więcej dobrego, niż złego? Promocja jeziora Malawi, może praca dla wieśniaków z Malawi, Mozambiku, Tanzanii... Może programy ochrony? Może, gdyby nie popularność ryb z Malawi, nie było by tego ogromnego programu sekwencjonowania DNA ryb z Malawi... Nie wiem :) Mam to w poważaniu, głowa mnie boli od tych dywagacji.

Ja po prostu chcę mieć już moje ryby :)


Pozdrawiam :)

Opublikowano
Jestem 100% laikiem, ale mam oczy. Malawi to jedno wielkie "akwarium" kundli, z których usystematyzowaniem nikt nie może sobie poradzić. Większość ryb z grupy mbuna to pionowo-pasiaści kuzyni. Ich kolorystyka ogranicza się do dwóch kolorów, różnie zmiksowanych; niebieskiego i żółtego. Odmian Melanochromisów to chyba nikt się nie doliczy, a wyłuskanie różnic to prawdziwa sztuka. Non mbuna niewiele się w tym względzie różni. Mnóstwo dyskusji na temat; jaka to odmiana/gatunek można znaleźć na Forum. Nie dam głowy czy wszystkie ryby z TM powinny się tak nazywać...i TM też głowy pewnie nie da.

Nie bronię kundlenia w akwarium, gdyż to jest nieuprawnione wykorzystywanie natury przez człowieka w mikro czasie na mikro powierzchni. Spójrzmy na to szerzej, cała akwarystyka to nieuprawnione wykorzystywanie natury przez człowieka. Nasza próżna chęć obcowania z naturą, ale nie tą za oknem, tylko tą nieosiągalną, egzotyczną, powoduje, że bawimy się w Boga. Nasze postępowanie decyduje o tym, czy ryby żyją, czy zdychają. Spuszczanie ryb do sedesu jest tylko apogeum tej "boskości". Nie tylko kundlenie jest złem jakie czynimy na naturze. Nasz popyt na ryby z j. Malawi powoduje często niekontrolowaną podaż. Jaki to ma wpływ na to co dzieje się w jeziorze? Mamy w domu ZOO, czy nam się to podoba, czy nie. Oswoiliśmy się z tym. Z pierwszym pyszczakiem wpuszczonym do akwarium zaczęła się degradacja tych ryb w akwarystyce i na szczęście cierpimy na tym tylko my...mam nadzieję, że nie ma zwrotnego ruchu do jeziora.

Swoim wywodem apeluję o pewien dystans w spojrzeniu na tą problematykę, bo zaczęło wiać jakimiś karami, wykluczeniami itp. Nie wyeliminujemy tych praktyk. Zniechęcajmy ludzi do takich praktyk, przekonujmy, ale nie straszmy konsekwencjami. Żaden z nas nie ma tak na prawdę "czystych rąk".

Na koniec powtórzę, jestem 100% laikiem :)

Nie zgodzę się z tobą w zakresie kundli w jeziorze. Idąc tym tokiem myślenia powinniśmy uznać, że nie ma czegoś takiego jak gatunek. Przecież każdy gatunek i to nie tylko u ryb ale i u innych zwierząt jest bliżej i dalej ze sobą spokrewniony. Nie udawamyj jednak, że nie ma różnicy pomiędzy wilkiem a lisem, żbikiem a tygrysem czy koniem i zebrą. Różnice są i wypracowała je natura i tej naturze to zostawmy. Ona wytworzyła gatunki a to czy Melanochromis to jednak Pseudotropheus to rzecz wtórna. Na pewno jednak ryby różnią się od siebie i utrwaliły cechy gatunkowe. Pseudotropheus saulosi jest podobny do Pseudotropheus cyaneorhabdos w takim samym stopniu jak osioł do konia czyli mam udawać, że to jedno i to samo i niema czegoś takiego jak gatunek?


Nie zgodzę się również z tym, że akwarystyka jest czymś nieuprawnionym. No a już zupełnie nie zgodzę z tym, że nie ma różnicy między kiblem a moim 1200 litrowym akwarium ☺. Filozofia idącą w tym kierunku musiałaby doprowadzić do finalnej konkluzji, że jakakolwiek ingerencją człowieka w świat zwierzęcy jest be. Idziesz za daleko. Nie ma dla mnie porównania pomiędzy staraniem się o kontakt z naturą w formie akwarystyki a bawienie się w boga a już szczególnie kreowania boga niedouczonego bo to juz jest zaprzeczeniem ideii boskości. Entuzjazm który wywołały Twoje słowa jest jednak leciutko dotknięty hipokryzją. Chyba, że koledzy juz wzięli ze za likwidowanie zbiorników ☺.


Czym innym jest pielęgnowanie ryb z nieprawego łoża , gdy już się stało a czym innym wątek ba forum propagujący i pogłębiają wiedzę na ten temat. KM którego jednym z największych wrogów winno być kundlenie skarbów ukochanego jeziora, tak na prawdę na swoim forum pozwala propagować wiedzę na temat tego wrogiego mu zjawiska. Tu nie chodzi o kary ale o to by kundelki ( nawet te stworzone przez profesjonalistów ) zniknęły z życia KM. Każdy niech pielegnuje co chce wszak jest wolność ale na forum czy w galerii jego stworek nie powinien mieć miejsca.


Wspomniałem wcześniej o hipokryzji i aby nie być do końca hipokrytą wyznałm że mam w akwarium klubowym fryerii iceberg . Głównie dlatego, że nie są dostępne zwykłe. Miałem też kundelki wcześniej ale powoli dorastałem do tego , że poza brakiem ich promowania trzeba przestać je kupować. No i przestałem. Icebergi to ostatnie sztuczne ryby jakie mam. Dorosłem do tego i trwało to zbyt długo. Szkoda miejsca na coś sztucznego gdy jest tak ogromny wybór wśród tego co naturalne. Wy zaś róbta co chceta byleby tego nie promować w KM

  • Dziękuję 1
Opublikowano
Nie udawamyj jednak, że nie ma różnicy pomiędzy wilkiem a lisem

Zdziwiłbyś byś się jak są ze sobą blisko spokrewnione. Oba to psowate


żbikiem a tygrysem
jeszcze mniej różnic

koniem i zebrą
te się mogą bzykać https://pl.wikipedia.org/wiki/Zebroid


że jakakolwiek ingerencją człowieka w świat zwierzęcy jest be.


Harisimi.... miałbyś wielki problem, aby podać parę pozytywnych, a ja bym miał wielką łatwość w zalaniu Cie debilizmem ludzkiej ingerencji w przyrodę.


Chyba, że koledzy juz wzięli ze za likwidowanie zbiorników


Pisząc to nie było mojego posta - postanowiłem zedytować wczorajszy - patrz ponad Twojego posta. Moja kolejna "spowiedź".


kundlenie skarbów ukochanego jeziora


Tylko ryby z jeziora, które się w nim urodziły są z jeziora, reszta już genetycznie się rożni. Im dalsze pokolenie, tym różnic więcej.


Każdy niech pielegnuje co chce wszak jest wolność ale na forum czy w galerii jego stworek nie powinien mieć miejsca.
to jest dla mnie jasne


Wy zaś róbta co chceta byleby tego nie promować w KM

No widzisz... Czyli idę dobrą drogą :) Uczę się na błędach innych.

Opublikowano

Mam jedną prośbę ... nieedytujcie swoich wcześniejszych wypowiedzi w kwestiach merytorycznych. Czasem taka edycja czyni wypowiedź kogoś po was bez sensu a poz tym ja rzadko czytam ponownie posty i ucieka mi wiele ciekawych wypowiedzi. Lepiej prostujcie czy doprecyzowujcie swoje wypowiedzi w następnych postach. Oczywiscie nie dotyczy to poprawiania błędów i wszechmocnej autokorekty ☺.



Nasze działania /sankcje nie nastąpiły bo muszą być jeszcze przedyskutowane. Na pewno nie chodzi w nich o karanie tych co mają ryby sztuczne ale o to aby cieszyli się nimi w domu ze znajomymi. Po prostu idea jest taka, że nie będzie się o tym dyskutowało na forum i pokazywało w galerii. Tylko tyle.



Co do słów olobolo odnośnie tego co powinien robić prawdziwy miłośnik malawi to powiem tylko tyle. Najlepiej dla przyrody w tym ryb z malawi byłoby gdyby każdy człowiek palnął sobie w głowę a rodzaj ludzki przestał istnieć. Smutno by było tylko zwierzakom związanym z konsumpcji naszych odpadków i plantacji ale naturą zgoiła by tą ranę. Ale jednak jesteśmy i mnie to akurat cieszy, choć wiem , że jestem stronniczy ☺. Ciesząc się swoim bytem i schodząc na ziemię, postanawiam badał być akwarystą. Widzę ogromne plusy akwarystyki i malawistyki. Moje ryby mają żarełko, czysta wodę, nawet czasem się podczas karmienia ze mną pomiziają ☺. Nie znają co to wolność wiec nue mają skali porównawczej. Mają bezpieczeństwo nie polują na nie drapieżniki i staram się o to aby było im dobrze . Dzięki temu ludzie mają pracę, zarobek i mogą żyć. Dobry malawista powinien wspierać ochronę jeziora choćby przez wsparcie dla fundacji Edka, dbać o swoje ryby i nie degradować populacji hodowlanych. Rezygnacja z akwarystyki raczej nie jest drogą miłośnika, co najwyżej byłego miłośnika ☺. Przekonywanie się na tą chwilę, że akwarystyka jest zła przypomina troszkę taką scenę, gdy dwoje ludzi siedzi z piwkiem w dłoni, popijając je ze smakiem i jednocześnie żarliwie dyskutuje o szkodliwości alkoholu ☺.

  • Dziękuję 2
Opublikowano

Jestem jak najbardziej za tym żeby w naszym klubie nie pojawiały się wątki na forum tudzież w galerii o bastardach czy inne krzyżówkach. Ktoś ma ochotę na je trzymanie, Ok jego sprawa nikt tu nie będzie czynił nagonki ale tutaj nie będziemy tego promować ponieważ niczemu to nie służy, a nawet co niektórych utwierdza w przekonaniu, że nie ma nic złego w krzyżówkach. !

  • Dziękuję 1

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • 1. Odpływ w panelu to  zły pomysł. Zmiana poziomów wody zależna od wydajności pompy. Po wyłączeniu pompy ucieczka wody do kanalizacji, na starcie brak wody i dopiero się uzupełnia. Przy małym panelu pompa zacznie pracować na sucho. W zbiorniku stabilniej. 2. Kup kilkanaście m rury np. igielitowej i włóż tam wężyk do osmozy. Ciepło spływającej wody będzie ogrzewało wodę do akwarium i dodatkowo pęknięcie wężyka nie zaleje domu.  3. Ilość wody regulowana kroplownikami z kompensacją ciśnienia. Dokładnie i niezawodnie. Ewentualnie regulatory przepływu do osmozy.  Poszukaj w stopce....
    • Najprostsze możliwe rozwiązanie. Standardowo przyjęło się w hydraulice 1 cm spadku na metr odległości. Nie będzie Ci tam leciało nie wiadomo z jakim ciśnieniem, na pewno spłynie. 40 mm będzie wystarczająco, ja mam u siebie jak dobrze pamiętam standardowo 32mm. Ogólnie stała podmiana wody jest najprostszym i praktycznie bezobsługowym rozwiązaniem. W zasadzie nie ma co tam się zepsuć i gdy już ustawisz ilość podmienianej wody to wszystko dzieje się samo. Kolanko spływowe ustaw na takiej wysokości abyś miał wygodna regulacje w pełnym zakresie. U na forum jest kilka zbiorników z takim lub podobnym sposobem podmiana wody i chyba wszyscy sobie chwalą.  U mnie wszystko jest w sumpie, wolewka w pierwszej komorze a spływ w ostatniej z pompą. Rozwiązanie bardzo podobne do Twojego opisywał w swoim wątku o zbiorniku @triamond, zerknij tam, ładnie wszystko opisał. Powodzenia!  Łukasz  
    • Nie martwię się o rachunek, tak naprawdę pierwszy raz od wielu lat będę miał akwarium na kranówie i z tak chłodną wodą 😄 Biorąc pod uwagę odpad z ro, myślę że to będzie tańsze w utrzymaniu niż 1000 litrów Ameryka Południowa.  Myślałem też żeby przetestować ile z tego filtra węglowego leci na minutę, albo założyć taki licznik na ten jeden kran.  Zapomniałem wspomnieć o jednej kwestii. Ten odpływ na jakiej powinien być wysokości? Ciężko to przewidzieć. Górna granica 0,5 cm poniżej wzmocnień będzie ok? I wtedy w razie potrzeby można przekręcić kolanko i obniżyć.
    • Będzie działało, dolewka w bardzo podobny sposób działa i u mnie, najważniejsze to dobrać tak olość wody dolewającej się do akwarium, by nie zrujnował Cię rachunek, na piczątku u mnie kapało za szybko i licznik wody potem mnie przeraził, wyregulowałem ilość wody o było potem już ok. System jak go opisujesz jest prosty i w prosty sposób działa. W tej chwili zrezygnowałem ze stałej podmianki, bo denerwowało mnie kapanie wody i na bazie tego co miałem wodę spuszczam i dolewam.
    • Baniak zbliza się wielkimi krokami, pora pomyśleć o kilku kwestiach. Na początek może podmiana, bo wiadomo ze te 30 minut wygodniowo lepiej poświęcić na podziwianie mieszkańców, niż latanie z wężami 😉 Chcę zrobić automatyczną podmianę, ale nigdy nie miałem z tym do czynienia. Mam kilku bardzo pomocnych kolegów akwarystów na miejscu, ale akurat w tym temacie też nie działali.  Trochę poszperałem i wychodzi na to, że chyba najprościej rozwiązać to na zasadzie dolewki i przelewu nadmiaru wody górą.  Może ktoś tutaj ma doświadczenie z taką podmianą wody i podpowie czy dobrze myślę. Może są jakieś minusy takiego rozwiazania, o których nie mam pojęcia?  W kwestii dolewki zrobiłbym dodatkowy kran w kotłowni, z którego kranówka przez filtr węglowy będzie lecieć bezpośrednio do akwarium. Myślałem o elektrozaworze, bo podobno z tego ustrojstwa do podmian wody leci 2-3 litry na minutę, to wychodzi 30-60 minut dolewki dziennie. Wychodzi na to, że potrzebuję tylko zmodyfikować lekko rury w okolicy gdzie mam obecnie podłączony filtr ro, kupić elektrozawor, kilka metrów wężyka 3/8 cala, parę kolanek, zrobić dziury w 2 ścianach i gotowe.  Ale jak tak o tym myślę to wydaje się aż zbyt proste. Zapomniałem o czymś? Odpływ wyglądałby tak, że w ścianie akwarium otwór ze śrubunkiem, kolanko, kawałek rurki i tam górą będzie się przelewał nadmiar wody. Obracając kolankiem można wyregulować poziom wody w akwarium. Do odpływu muszę zrobić kolejną dziurę w ścianie i mam do położenia na scianach garażu ok 11 metrów rury do odpływu. Spadek na tym dystansie to tylko ok 130 cm. Nie za mało? Nie wiem jaka średnica odpływu? 40 mm wystarczy? Dołączam schemat akwarium, zaznaczyłem gdzie wstępnie zaplanowałem dolewkę i odplyw.  1. Odpływ  2. Dolewka Lubie mieć czysty zbiornik w środku, dlatego odpływ napewno w panelu. Dolewka moze być do akwarium, bo wężyk jest niewielki i można go wymierzyć do powierzchni.  Tak jak mówiłem, to wszystko wydaje się zbyt proste. Mam wrazenie że coś istotnego mi umyka.
    • No ja bym dał zamiast hary maisona. Melano i crabro to duże i silne ryby. Maison moim zdaniem bardziej do nich pasuje.  Redy oczywiście też mogą zostać. Przy tych pięciu gatunkach już bym nie dawał acei. Tu wypadało by dać przynajmniej kilkanaście sztuk, a przy tych pięciu gatunkach może zrobić się ciasno.
    • Witam, z racji tego, że nowy zbiornik już prawie do mnie jedzie, więc muszę zrobić miejsce w salonie 😉 Sprzedaję tylko w zestawie. Cena jaka mnie interesuje to 4000 zł Zestaw 720 litrów
    • https://www.olx.pl/d/oferta/filtr-narurowy-do-akwarium-na-pompie-ibo-beta-25-60-CID103-ID19DvPp.html
    • Cześć, Nikt już się zazwyczaj nie włącza w tematy o doborze obsady bo było tego na forum "miliony" postów i zazwyczaj każdy ma inny pomysł na baniak. Ja natomiast zawsze lubię coś od siebie zaproponować   Jeśli w grę wchodzą tylko te gatunki, które wymieniłeś to ja obsadę w tym zbiorniku widziałbym taką: - Melanochromis Chipokae - stadko 8-10 sztuk - Pseudotropheus Crabro - stadko 8-10 sztuk - Labidochromis Careuleus  - stadko 8-10 sztuk - Cynotilapia hara gellireay reef - stadko 8-10 sztuk Jeśli chodzi o Pseudotropheus Crabro, to polecam kupować je z naprawdę dobrego źródła. Miałem okazję hodować takiego kupionego w niezłym sklepie zoologicznym i takiego z dobrej hodowli. Ten z hodowli był po prostu przepiękny. Dominujący samiec był kompletnie czarny i jakby matowy a samice piękne brązowo - żółte. Te ze sklepu zoologicznego po czasie robiły się brunatne i samiec nigdy nie miał tak wspaniałych płetw. Z obserwacji tego gatunku (przynajmniej u mnie) wynikało, że lepiej hodować dwa samce ponieważ nie były dla siebie zbyt groźne (miałem je w zbiorniku 450 litrów) a dzięki temu dominujący samiec wyglądał cudownie. Gdy usunąłem samca "beta", samiec dominujący już się tak nie wysilał i był po prostu ładny.
    • Witam. Wiem, że temat był już wałkowany, ale poszukuję obsady do zbiornika dekoracyjnego 200x60x60 i przychodzi mi do głowy np. coś takiego? 1. Matriaclima fainzilberi maison reef / Cynotilapia hara gellireay reef (hary mam u siebie w akwa 160x40x50 i mój samiec bardzo przypomina samca maison, z tym że jest zapewne mniejszy) 2. Melanochromis chipokae / Melanochromis maingano (maingano mam u siebie jw) 3. Pseudotropheus acei luwala / Pseudotrohheus acei itungi (luwala miałem, a itungi mam obecnie u siebie jw - moim zdaniem luwala są ładniejsze) 4. Metriaclima estherae red red (mam u siebie, ale póki co to młodzież) 5. Labidochromis careuleus kakusa? (mam u siebie, ale nie do końca jestem zadowolony, bo ryby mimo upływu czasu i sporej ilości mięsa w diecie są małe / bardzo wolno rosną albo nie rosną w ogóle - może źle trafiłem?) Chodzą mi jeszcze po głowie: Pseudotropheus crabro (nigdy nie miałem, a ryba piękna) i Cynotilapia afra jalo reef / Cynotilapia zebroides red top likoma (również nie miałem).  
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.