Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

To już drugi taki temat i w tym miałem się nie wypowiadać ale ;) Nasz genetyk Olobolo :) zapewne nie chce promować bastardów ale szuka dla nich wytłumaczenia, co dla wielu jak widzę (również dla mnie ;)) może się źle kojarzyć. To jest sposób na usprawiedliwienie dla tych akwarystów którzy kupili ryby byle gdzie i byle jak, namnożyli stworków i chcą je sprzedać lub wcisnąć komuś podobnie niedoświadczonemu (bo nie mają odwagi lub nie chcą uśmiercić). Dlatego również uważam takie "usprawiedliwianie" za sprzeczne z tym co promuje klub.


Wracając do głównego wątku to już wspominałem o tym (nie tylko ja) że fryeri został spaskudzony, podobnie jak aulonki przez hodowców którzy dla czystego zysku postanowili sobie stworzyć bardziej kolorowe rybki, robiąc przeróżne krzyżówki których to potomstwo bardzo chętnie będzie wchodzić w mezalianse z innymi rybami.


Prośba do autora wątku, możesz wstawić fotkę tego casanowy :).

  • Dziękuję 1
Opublikowano
Jestem jak najbardziej za tym żeby w naszym klubie nie pojawiały się wątki na forum tudzież w galerii o bastardach czy inne krzyżówkach.


...ja bardzo dobrze rozumiem Stasiu Twoje intencje. Ale z drugiej strony ucieczka od tematu nie rozwiązuje żadnego problemu ( to ,że bastardy czy chcemy czy nie pojawiają się) . Może być tak ,że któryś z kolegów będzie chciał znać nasze opinie na ten temat jak kolega który założył ten temat a my spuścimy na to zasłonę milczenia... Myślę ,że właśnie mówienie o tym , uświadamiane, merytoryczne dyskusje pozwolą komuś bardziej zrozumieć temat jak milczenie...

  • Dziękuję 2
Opublikowano

@Harisimi

Mam jedną prośbę ...

Nie chciałem mnożyć postów, ale rzeczywiście - ja sam nie wracam, więc OK.


Nasze działania /sankcje nie nastąpiły bo muszą być jeszcze przedyskutowane

Przemyślcie zatem o dopuszczeniu do dialogu takie osoby jak ja, czy pozner, czy jeszcze ktoś inny - aby dyskusja była pełniejsza. Bo jak widać Zarząd murem stoi, a konstruktywna krytyka jest zawsze pożyteczna.


Po prostu idea jest taka, że nie będzie się o tym dyskutowało na forum i pokazywało w galerii. Tylko tyle.

Czy tylko ja odnoszę wrażenie, że to jest cenzura. To tak, jak byście się czegoś bali.

Sankcjonowanie wolności słowa... To nie ta epoka...


Najlepiej dla przyrody w tym ryb z malawi byłoby gdyby każdy człowiek palnął sobie w głowę a rodzaj ludzki przestał istnieć.


Pisałem już o tym kilkukrotnie. Jest coraz większa fala samokrytyki na świecie. Ludzie powoli zdają sobie sprawę jakimi idiotami po prostu są...

Homo imbecilis uważa siebie za Pana Ziemi - a jest tylko marną kupą wody, wrzodem na zadzie Ziemi.


Nie znają co to wolność wiec nue mają skali porównawczej. Mają bezpieczeństwo nie polują na nie drapieżniki i staram się o to aby było im dobrze . Dzięki temu ludzie mają pracę, zarobek i mogą żyć. Dobry malawista powinien wspierać ochronę jeziora choćby przez wsparcie dla fundacji Edka, dbać o swoje ryby i nie degradować populacji hodowlanych.


może warto iść tym tokiem myślenia.


Przekonywanie się na tą chwilę, że akwarystyka jest zła przypomina troszkę taką scenę, gdy dwoje ludzi siedzi z piwkiem w dłoni, popijając je ze smakiem i jednocześnie żarliwie dyskutuje o szkodliwości alkoholu ☺


Ale piją dalej :) hehehe


@Stan

Jestem jak najbardziej za tym żeby w naszym klubie nie pojawiały się wątki na forum tudzież w galerii o bastardach czy inne krzyżówkach. Ktoś ma ochotę na je trzymanie, Ok jego sprawa nikt tu nie będzie czynił nagonki ale tutaj nie będziemy tego promować ponieważ niczemu to nie służy, a nawet co niektórych utwierdza w przekonaniu, że nie ma nic złego w krzyżówkach. !

Musze Cię na prawdę zmartwić: Pojęcie bastarda jest względne. Czy bastardem jest krzyżówka S. fryeri z icebergiem? Czy bastardem jest krzyżówka C. zebroides "Jalo Reef" z C. zebroides "Nkhata bay"? :) To w oczach człowieka "coś jest nie tak" - Znowu: to tylko nasza interpretacja. Gdyby nie było takich kojarzeń, nie było by wielu gatunków i populacji. To naturalny proces. Nie ma realnego punktu, który określa, że rozmnażają się 2 osobniki tego samego , a po przekroczeniu jego mamy już 2 gatunki. To człowiek sobie te punkty oznacza i decyduje co jest czym. Pisałem o tym wątku o kundlach.


@eljot

To jest sposób na usprawiedliwienie dla tych akwarystów którzy kupili ryby byle gdzie i byle jak, namnożyli stworków i chcą je sprzedać lub wcisnąć komuś podobnie niedoświadczonemu (bo nie mają odwagi lub nie chcą uśmiercić). Dlatego również uważam takie "usprawiedliwianie" za sprzeczne z tym co promuje klub.

Muszę się wytłumaczyć - mam gdzieś ludzi :) nie szukam dla nich usprawiedliwienia. Ja tylko staram się Wam wyjaśnić, że walczycie z naturą, że te ryby już nie są rybami z Malawi - one mają przodków w jeziorze. To są inne ryby. No chyba, że ktoś ma z odłowu, czego nie popieram.

Jesli to wygląda tak, że ja chcę usprawiedliwiać tych ludzi... To ja już nie wiem... Pogubiłem się i przyznaję się bez bicia.

Zatem powiem jeszcze raz jasno i wyraźnie: Jeśli ktoś zamierza bastardy oddać lub sprzedać, to powinien je uśmiercić. Oczywiście pisze to jako przyszły akwarysta - jak już wcześniej pisałem - jako ewolucjonista muszę mieć to gdzieś, bo zaprzeczałbym sam sobie.

Jest to forum akwarystyczne, więc zmuszam się do tego, żeby myśleć jak akwarysta - egoista - taka jest prawda. Akwarysta to egoista. Trzeba być tego świadomym, bo wtedy można ten egoizm zmniejszyć, jak napisał Harismi.


Prośba do autora wątku, możesz wstawić fotkę tego casanowy .

I tu Cię mam :) Ciekawi Cię to :) - typowa ludzka cecha. Stąd odkrycia, stąd ligrysy, ligery i inne cuda na kiju. Ciężko z tym wygrać :)


@AndrzejWałb

...ja bardzo dobrze rozumiem Stasiu Twoje intencje. Ale z drugiej strony ucieczka od tematu nie rozwiązuje żadnego problemu ( to ,że bastardy czy chcemy czy nie pojawiają się) . Może być tak ,że któryś z kolegów będzie chciał znać nasze opinie na ten temat jak kolega który założył ten temat a my spuścimy na to zasłonę milczenia... Myślę ,że właśnie mówienie o tym , uświadamiane, merytoryczne dyskusje pozwolą komuś bardziej zrozumieć temat jak milczenie...

Dokładnie. Cenzura to nie ta epoka. Każdy z nas to pamięta. Nie bójcie się, bo może się okazać, że odwróci się to na Waszą korzyść - jak znasz dobrze wroga, to lepiej możesz go zwalczyć - stara jak świat zasada.

  • Dziękuję 2
Opublikowano

Można uświadomić co i jak ale na pewno nie dyskutować co będzie jak skrzyżujemy to z tamtym. Albo jakie jest zachowanie np.FF lub umieszczanie fot bastardów w galerii.

Jaka cenuzura o czym tym mówisz Olobolo ? Pisałem wcześniej nie będziemy tu propagować bastardów i tyle. To że można sobie merytorycznie prawic wręcz akademicko to jedno ( i to ogólnie, a nie o konkretnym bastardzie), a drugie rozpisywanie się o tym co wyjdzie z tego czy innego i że będzie bardziej żółte itd. to drugie.

Mieszanka freja z icebergiem czy będzie niczym innym jak właśnie - kolejną krzyżówką zasyfiająca ten gatunek. To samo tyczy sie w/w przez ciebie ryb(zaebroidesa). Dzięki takim rozważaniom mamy top co mamy z nie którymi gatunkami czyli jeden wielki bajzel i syf. Jeżeli w jeziorze dojdzie do takich mezaliansów i zacznie krok po kroku tworzyć się odrębny gatunek to OK ale nie w akwarium.

Wprowadzasz niezły bajzel swoimi akademickim wywodami, ponieważ utwierdzasz co niektórych mieszaczy gatunków że to co robią jest OK potem mamy tego efekty w zoologach i galerii nie zidentyfikowane. Bo jedne drugiemu sprzedaje takie kundle , a jak się jeszcze naczyta na łamach KM, że suma sumarum nic w tym złego bo to przeca wsio jedno to w ogóle będzie nie zły bajzel.

Zreszta sam chcesz kupić ryby jak najczystsze z TM czemu ???? Przecież powinno CI być to wsio ryba co tam się powyciera i jaki będzie tego wynik skoro tak się rybą różnych gatunków w ak3warium zachciało.

Na koniec , czy Ci się to podoba czy nie KM nie będzie propagował bastardów i innych mieszanek bo tobie tak się to podoba !!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • Dziękuję 1
Opublikowano
Można uświadomić co i jak ale na pewno nie dyskutować co będzie jak skrzyżujemy to z tamtym.


...jedno z drugim jest wg mnie ściśle powiązane. Nie da się tego rozdzielić... Bo "uświadamiając" kogoś podejrzewam ,że ten ktoś i tak zada pytanie typu " a co wyjdzie z takiej nawet przypadkowej krzyżówki?". Jeżeli nie będę chciał o tym rozmawiać to po prostu nie będę i tyle... Jeżeli ktoś nie znajdzie odpowiedzi tutaj to będzie szukać na innych forach albo na PW . Zakazy naprawdę nic nie dadzą... Kluczem jest po prostu rozmowa i zrozumienie..Zaznaczam ,że nie mówię o tym aby kogoś przekonywać do dokonywania krzyżowań ryb czy też propagowania tego... Mówię tylko ,że rozmowy kształcą ,pomagają zmieniać poglądy itp:)

A tak na marginesie kolega zakładający temat zapytał o naszą opinię, spostrzeżenia , uwagi i dostał właśnie odpowiedź od nas. Gdybyśmy przemilczeli to co myślimy to być może kolega pomyślałby ,że popieramy taki sposób hodowli ryb. Stad podtrzymuje to co napisałem wcześniej:) I tyle.

-- dołączony post:

Pisałem wcześniej nie będziemy tu propagować bastardów i tyle.


...nie uważam osobiście rozmowy o bastardach jako ich propagowanie. Ale to jest moje zdanie i dalej zaznaczam ,ze rozumiem intencje.

  • Dziękuję 2
Opublikowano
I tu Cię mam Ciekawi Cię to - typowa ludzka cecha. Stąd odkrycia, stąd ligrysy, ligery i inne cuda na kiju. Ciężko z tym wygrać
Ciekawi mnie czy to S. Fryeri czy jakaś mieszanka tej ryby co by tłumaczyło jej rozwiązłość ;)

Moja frejka to podobno iceberg, tak przynajmniej poinformowal mnie sprzedajacy.

I dostałem odpowiedź :)

Opublikowano
W kazdym badz razie nawet ryby z tego samego gatunku moga roznie wygladac

Mogą różnić się kolorem/odcieniem ale nie kształtem. Podejrzewam że ta samica która poszła z icebergiem to też efekt domieszki obcej krwi.

Mój były samiec Iceberga usilnie próbował nakłonić do tarła samicę perlmutta ale nigdy nic z tego nie wyszło, robił to gdy jego samica nie była gotowa do tarła.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • Aristochromis christyi – to jedyny przedstawiciel rodzaju Aristochromis o charakterystycznym kształcie pyska, który przypomina dziób drapieżnego ptaka lub jak pisze Ad Konings „arystokratyczny nos”. To właśnie temu wyjątkowemu kształtowi pyska zawdzięcza on swój przydomek – Jastrząb z Malawi. Fot. Łeb dorosłego samca Aristochromis christyi z profilu. Gatunek ten występuję w całym jeziorze głównie w strefie przejściowej. Osiąga dość znaczne rozmiary, samiec dorasta do ok. 30 cm., samica jest nieco mniejsza i osiąga 25 cm. Jest typowym rybożercą, a jego menu składa się głównie z przedstawicieli ryb z grupy "Mbuna". Osobliwa budował pyska przystosowała Aritochromis  do chwytania znacznych rozmiarów ryb stanowiących nawet 1/3 długości jego ciała. Fot. Ukazuje rozmiar „paszczy” dorosłego osobnika Dymorfizm płciowy u tego gatunku jest bardzo wyraźny ale dopiero u dorosłych ryb młode wyglądają identycznie – srebrzyste ciało z charakterystyczną wyraźną skośną czarną pręgą. Dorosłe osobniki jak już wspomniałem różnią się znacznie, jeżeli chodzi o kolorystykę samice pozostają podobne do młodych, może trochę ciemnieją ale wydaje mi się, że jest to bardziej cecha konkretnego osobnika i diety. Samce natomiast z wiekiem nabierają coraz więcej niebieskiego odcienia, który zaczyna od głowy „rozlewać” się na resztę ciała choć pełne wybarwienie osiągają dopiero w okresie zalotów i tarła. Dodatkowo u samców wydłużaniu i zaostrzeniu ulegają płetwy – grzbietowa posiadająca mnóstwo pomarańczowych plam, której górną krawędź okala biło-pomarańczowy pas i odbytowa, która dodatkowo zabarwia się na kolor pomarańczowy z wyraźnymi białymi atrapami jajowymi. Fot. Młode osobniki, które już przy rozmiarze ok. 9 cm. wykazywały rywalizację wewnątrzgatunkową. Fot. Dorosły samiec.   Fot. Dorosła samica.   Opisywany gatunek nie należy do szybkich pływaków, preferuje polowanie z zasadzki w dość osobliwy sposób. W trakcie polowania ustawia się głową w dół i bokiem do potencjalnej ofiary, potrząsa przy tym ciałem co ma imitować ranną lub chorą rybę. W momencie kiedy nieuważna ofiara zbliży się zbyt blisko do „Jastrzębia” następuje błyskawiczny atak, a duże i silne szczęki nie dają jej żadnych szans. Fot. Dorosły samiec „wiszący” w toni i przygotowujący się do ataku.   Pierwszy raz młode Aristochromis zobaczyłem „na żywo” w 2005 r. na giełdzie akwarystycznej w Łodzi przy. ul. Św. Teresy. Zaraz po powrocie do domu zacząłem czytać na temat tego gatunku ale szybko okazało się, że z uwagi na rozmiar osiągany przez rybę nie będę w stanie zapewnić jej odpowiedniej przestrzeni. Jednak już wtedy wiedziałem, że kiedyś będę cieszył się widokiem Jastrzębia z Malawi siedząc we własnym fotelu. Jako, że w akwarystyce cierpliwość to ponoć podstawa, stadko sześciu młodych około 6 centymetrowych Aristochromis christyi trafiło do mnie w kwietniu 2017 r. Młodzież trzymała się razem do osiągnięcia ok. 9-10 cm. Ryby karmione były sztucznymi pokarmami premium i raz w tygodniu mrożonymi krewetkami, zresztą tak jest do obecnej chwili. Gatunek ten rośnie zdecydowanie wolniej niż inne popularne wśród akwarystów drapieżne pielęgnice z jeziora Malawi. W tym okresie zaczęła uwidaczniać się umiarkowana agresja wewnątrz gatunkowa i odtąd ryby wolały przebywać pojedynczo w różnych miejscach zbiornika. Zarówno u młodych jak i dorosłych ryb nie zaobserwowałem znaczącej agresji w stosunku do innych gatunków, nawet podczas tarła samiec był dużo spokojniejszy niż przedstawiciele rodzaju Nimbochromis czy Dimidiochromis.   Fot. Dorosły samiec podczas karmienia mrożonymi krewetkami „z ręki”. W grupie zdecydowanie szybciej rosły samce, których jak się okazało były dwie sztuki i przy rozmiarze 13 cm. byłem ich już pewny, a przy około 15 cm. dokonałem redukcji stada zostawiając w zbiorniku parę, która w zdrowiu pływa w nim po dziś dzień. Fot. Para dorosłych Aristochromis christyi. Para dość regularnie podchodziła do tarła jednak pierwsze trzy razy samica nie donosiła ikry i wypluwała ją po kilku dniach ale z czasem udało się jej dochować młode. W czasie tarła samiec oczyszcza dno z grubszych frakcji i kopie krater średnicy ok. 30 cm., do którego wabi samicę i tam dochodzi do tarła. Tak jak wcześnie już wspominałem samiec podczas tarła nie był zbyt zaborczy ani dla samicy ani dla innych gatunków i to pomimo faktu, że mój zbiornik jest zbyt mały dla Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej ale o tym później. Fot. Samiec podczas przygotowywania tarliska. Moje wnioski na temat Aristochromis christyi oparte zostały na prawie pięcioletnim już okresie obserwacji tego gatunku w moim standardowym 720 l. W tym miejscu muszę wyraźnie zaznaczyć, że jest to zbiornik zdecydowanie za mały by trzymać Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej tym bardziej, że jedynymi (z uwagi na rozmiary i dietę) słusznymi towarzyszami dla niego są inni silni przedstawiciele drapieżników z jeziora Malawi, np. z rodzaju: Buccochromis, Champsochromis, Dimiodiochromis, Nimbochromis czy Tyrannochromis. Nie byłbym jednak sobą gdybym nie pochwalił się sukcesem w zbudowaniu relatywnie zgodnej obsady wielogatunkowej złożonej obok Aristochromis z kilku gatunków z ww. rodzajów drapieżników. Moim zdaniem podstawą budowania zgodnej obsady jest zakup młodych ryb w jednym momencie co pozwoli im przyzwyczaić się do siebie, „nauczyć” się dzielić zbiornik i ustalać hierarchię w miarę wzrostu. Niewątpliwe jednak wiele też zależy od czynnika, na który żaden malawista nie ma wpływu czyli „charakteru” poszczególnych osobników w obrębie danego gatunku. Co do zasady nie zalecam jednak budowania wielogatunkowej obsady wokół Aristochromis christyi w zbiorniku 720 l. Uważam, że za minimum należy tu przyjąć zbiornik o wymiarach 250 x 70 x 70 cm. Natomiast zbiornik 200 x 60 x 60 cm. z całą pewnością można uznać za wystarczające zaplecze dla stworzenia jednogatunkowej obsady z Aristochromis christyi, oczywiście w układzie z jednym samcem. Fot. Dorosły w pełni wybarwiony samiec. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że jest to jeden z moich ulubionych gatunków spośród drapieżników z jeziora Malawi i zawsze będę go brał jako pewniaka budując w przyszłości obsady moich zbiorników. Mam nadzieję, że również Wam udzieli się mój podziw i sympatia dla Jastrzębia z Malawi i ryba ta „padnie” wyborem każdego malawisty, który dysponuje odpowiednio dużym akwarium.   Literatura: Konings A., 2003. „Back to Nature”.  Przewodnik po świecie pielęgnic z Malawi.  Konings A., 2016. „Malawi cichlids in their natura habitat” 5rd Edition. Cichlid Press, El Paso, USA. Łątka L., Sierakowski W., 2018. “Pielęgnice jeziora Tanganika i Malawi”. Wydanie pierwsze. Angraf, Piła.  
    • A nie zabaczyłeś, że jesteś na forum ryb z j. Malawi nie z Tanganiki? Polecam forum tanganiki, tam na pewno otrzymasz rzetelną informację.
    • Witam wpadłem na pomysł żeby przerobić moje 100l pod gatunki z Tanganiki. Kupiłem skały ‘elephant skin’ i ułożyłem małą konstrukcje w jednym z rogów. Dolożylem trochę roślin dla lepszego efektu wizualnego Microsorium Pteropus i Anubias barteri.  Reszta to drobny jasny piach i kupiłem około 25 wielkich muszli po ślimakach escargot- Helix pomatia(jeszcze nie dojechały). Plan jest taki żeby obsadzic parą Julidochromis transcriptus i kupić około 6 Neolamprologus multifasciatus, Jakieś sugestie, przeciwskazania co do obsady? Samo akwarium jakieś uwagi ? Filter oase 200 thermo, lampa chichiros b series. TDS wody kranowej 388pp.    (zdjęcia zrobione kilka minut po zalaniu) Pozdrawiam.      
    • A czemu nie ?  Ja bardzo dużo piszę codziennie zawodowo i nie mam już siły i przede wszystkim czasu na pisanie dla przyjemności 🤷‍♂️ Dlatego dla mnie osobiście spotkanie/spotkania to najważniejsze daty w kalendarzu... Szkoda, że jest nas na spotkaniach mniej, dlatego zachęcam każdego do przyjazdu tym bardziej, że jest dobre połączenie PKP z Prudnikiem. Zawsze będę mógł opowiedzieć o swoich doświadczeniach z drapolami choć nie wiem czy faktycznie kogoś to interesuje. Poszukam tez i wrzucę na KM krótki artykuł, który poczyniłem kilka lat temu w tym zakresie na przykładzie Aristochromis christyi, ukazał się on co prawda jedynie w języku angielskim ale mam gdzieś pewnie "rękopis".
    • A czemu nie tu? Wiele razy rozmawialiśmy, nie tylko w Pokrzywnej, ale nie jest moją rolą pisanie tutaj na temat funkcjonowania Twojego akwarium z drapolami😉
    • Wszyscy mają racje aaaale nie do końca 😉 ale na szerszą rozmowę zapraszam na spotkanie do Pokrzywnej ☝️😁 PS. @pozner z tego co ja pamiętam to byłeś przy wielu moich rozmowach właśnie w Pokrzywnej ale widocznie tylko ja byłem trzeźwy 😁😉🤣
    • Nie miałem nigdy poważnych drapoli w akwarium, ale moje doświadczenia z non mbuna oraz z pielęgnicami z Ameryki centralnej mówią że dobrym środkiem do rozładowywania agresji jest mocne przerybienie. Często propozycje obsad na tym forum czy w książce Wojtka Sierakowskiego mogą mieć rację bytu tylko do pewnego momentu. 13 ryb w 1400l to niezbyt wiele w moim odczuciu. Jakie są wasze doświadczenia w tej kwestii z drapolami?
    • To prawda Regulowałem już kilka razy, ale w środku - pod szafką jakiś czas temu założyłem jeszcze drugi, mały zbiornik, 112lz pokrywą, przez to szafka jest dość często otwierana, a czasami nawet częściowo otwarta przez kilka h. Dodam, że ten sposób prowadzenia akwarium nie jest zbyt wygodny przy serwisie, więc nie polecam a szafkę bym musiał regulować w prawie każdy weekend 
    • Bardzo ładny baniak, konkret. Jedyne do czego się można przyczepić do regulacja drzwiczek pod nim 😅
    • @S_owa dzięki za super aktualizację  Wyjątkowo mnie cieszy, bo Twoja kronika zainspirowała mnie do wystartowania akwarium z drapieżnikami. Z takich predatorów kalibru XXL mam u siebie tylko samca Aristo. Zakładam, że moje akwarium finalnie może być dla niego za małe, ale postanowiłem sprawdzić co z tego wyjdzie przy założeniu, że będzie to tylko samiec bez partnerek do harcowania. Jak na razie spokojnie sobie rośnie i nie doskwiera innym lokatorom. Ku mojemu zaskoczeniu w składzie mieszkańców, najbardziej upierdliwy dla wszystkich jest samiec Stigmatochromis Tolae. Miałem 2 samce i 2 samice. Niestety przez niefortunny wypadek jedną samicę straciłem, druga nie wytrzymała presji dwóch samców 😕 Jednego samca sprzedałem bo mi było go już szkoda i ten ostatni, który pozostał potrafi być jak taka końska mucha na łące. Dokucza wszystkim. Ma swoją norę pod kaseciakiem i jego jedynym celem życiowym jest wyganianie wszystkich z tamtego rejonu. Potrafi dać popalić 1,5 razy większemu Nimbochromisowi Polistigma... Będę go musiał usunąć bo mnie już denerwuje.  Zazdroszczę widoku pielęgnującej maluchy samicy Nimbo. Nigdy nie spotkałem się z takim widokiem u moich pyszczaków.  Pozdrawiam 👋
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.