Skocz do zawartości

pulpet

Użytkownik
  • Postów

    1 055
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez pulpet

  1. Witam, Obserwując moje akwa zauważyłem, że po regularnych podmianach wody występuje pewien problem. O ile większość załogi reaguje na to pozytywnie, podbarwia się i rusza do tarla z mnieszym lub większym sukcesem, to trafiają się wyjątki. Pojedyncze ryby z poszczególnych gatunków po 1- 2 dniach od podmiany wykazują objawy zmęczenia, leniwej, potem wcale nie wychodzą do pokarmu, ogólnie sprawiają wrażenie silnie osłabionych. Koło się napędza, nie jem, nie mam siły. Trwa do czasem do dwóch tygodni. Czy to brak gotowości do rozmnażania i zmęczenie natarczywością innych osobników w stadzie, czy jakieś chorobsko? To samo dotyczy samic po inkubackji, są słabe i jakiś czas otępiałe. Stan ten szczęśliwie mija po kilku następnych dniach, ale powtarza się, niekoniecznie u tych samych osobników. Znajomy akwarysta podpowiedział mi podlewanie preparatu Easy-Life Voogle. Podobno cud miód i maść na szczury. Jako że sceptycznie podchodzę do preparatów cudownych i wody ze świętych źródełek, więc pytam szanowne grono, cz ktoś to zna, stosował, potwierdza bądź wyklucza sens używania. Jeżeli działa faktycznie chętnie wleje, bo koszta niewielkie ale jeżeli kolejne placebo to sobie daruję. Żeby było jak trzeba: NH3/Nh4 niewykrywalne NO2 niewykrywalne NO3 20 - 50+ między podmianami (absorber NO3 w przyszłym tygodniu będzie gotowy) pH 8- 8,2
  2. Takie zabezpieczenie na zewnątrz i tak przepuści wodę, raczej prędzej niż później. Nie ma to sensu. Skręć starannie i w miarę mocno. Skontroluj co jakiś czas. Rzadko się leje na potęgę od razu. Najpierw zaczyna się pocić, co daje czas na reakcję, zanim zalejesz sobie chatę. Warto podstawić coś w miejsca, gdzie z czasem może coś kapać. Dokręić starannie i będzie OK
  3. Taśmę izolacyjną zostaw elektrykom. Jeżeli masz na myśli teflon, to bardziej zaszkodzi niż pomoże a na pewno nic nie wniesie. To nie ten typ połączenia. Dociagnij mocno, ale z głową, żeby coś nie pękło. Użyj cęgów hydraulicznych, ale naprawdę z wyczuciem. Uszczelkę przesmaruj wazeliną. I będzie dobrze.
  4. Jako mechanik urządzeń przemysłowych mam do czynienia z gumowymi uszczelnieniami na co dzień. IHMO ich wadliwe działanie to śmiem twierdzić w 98 procentach jednak błędy montażowe. I dotyczy to instalacji, w których mamy do czynienia z ciśnieniami, o jakich w akwarystyce nam się nawet nie śniło. Produkty Jebao stosuję w moich akwariach od lat i uważam, że to solidna średnia półka. Długowieczne i raczej mało zawodne. Jeżeli twierdzisz, że 6 cio miesięczne dziecko może odkręcić złącze, to warto zapytać, kto to skręcał. Ogólnie akwariowe złączki, zwłaszcza jeżeli wyprowadzamy wodę poza zbiornik warto traktować z wyjątkową uwagą. To nie połączenie metal guma, gdzie możemy solidnie do... kręcić porządnym narzędziem. Ale mimo wszystko trzeba się przyłożyć. Warto też po kilku dniach działania "poprawić" połączenia dociągając jeszcze nieco. Nie zaszkodzi odrobina wazeliny na uszczelkę, pozwala uniknąć zerwania czy innego uszkodzenia przy dociąganiu. I kontrola powierzchni plastikowych połączeń. Tu może zdarzyć się jakaś nierówność. Drobny papier ścierny załatwia problem w 10 sekund.
  5. Jak przedmówca. Mogą bo u mnie żyją. Jednak to duże i szybko pływające ryby. Obserwując swoje, często mam wrażenie, że 160 cm jest dla nich za krótkie. Z racji zwyczajów nie wchodzą sobie w drogę z Saulosi. Żywieniowo też nie ma problemu. Odpowiednio duży zbiornik i śmiało można łączyć.
  6. Do tej pory zaopatrywałem się w Aqua-Treff. Mam do nich tak 40 minut samochodem, więc raz na jakiś czas zaglądam. Ogólnie potężny wybór i niezłe jakościowo ryby. Ale Saulosi fakt, że bez oznaczenia pokolenia mi się trafiły tak pół na pół, piękne i takie sobie. Do Aquahaus-Gaus to już prawie 300 kilometrów, więc nie byłem jak dotąd. Perlmutta do tej pory nie brałem pod uwagę. Muszę mu się bliżej przyjrzeć.
  7. Też mu się przyglądałem, wypadł, bo nie ma go u mojego dostawcy. Porozglądam się za nim. Jak trafię gdzieś jakieś sensowne osobniki to wróci do gry.
  8. To ma być jednogatunkowy zbiornik.
  9. IMHO trochę dryfujemy w tym temacie. Zrobiły nam się wybory miss mokrego ogona i jego wariantów. Jako ojciec założyciel tematu sam trochę w tym pouczestniczylem, ale może do brzegu. Skoro nikt nie krzyczy że się nie da, to zakładam, że można spróbować w takim wąskim akwa nie tylko z Saulosi. Wszystkich zaniepokojonych urodą poszczególnych samic uspokajam, nawet jak coś urośnie i będzie brzydkie do wymiotów, do kibla nie trafi. Każdy płetwiasty stwór, którego wpuściłem w swoje cztery szklane ściany ma u mnie dożywotni wikt i opierunek. Nawet jak brzydki okropnie Przez 30 ponad lat, żadna ryba nie została przeze mnie z premedytacją skrzywdzona w sposób żaden. I żadnej nie oddałem. Stąd ten temat. Jeżeli sądzicie że takie trochę nietypowe akwa da się zaadaptować na Malawi to super. Piękno poszczególnych osobników, niezależnie od płci niech mieszka w moim oku. A pomoc jakiej oczekuje, to że ta i tamta ryba będzie się czuła dobrze, albo w miarę dobrze w takim właśnie akwa. Albo że z racji charakteru i wymagań jest spora szansa że się uda. Albo że to pomysł do bani i daj se pan spokój. Ze swojej strony gwarantuje przyzwoite parametry wody, aranż odpowiedni dla gatunku w miarę możliwości przestrzennych i dobre odpowiednio dobrane jedzenie. Nie mam bogatego malawistycznego doświadczenia, więc pytam szanowne grono co tu ewentualnie wpuścić, bez krzywdy i męki dla mieszkańców. Jeżeli się okaże że tylko Saulosi ma sens, no to szkło pójdzie pod inny biotop i tyle. Ale sądzę że wśród mnogości gatunków jest kilka, jak nie kilkanaście które z powodzeniem tu popływają. Tylko w suchych opisach, do których docieram takich informacji nie ma. Potrzebna mi Wasza wiedza. Piszcie jeżeli macie fajne doświadczenia z jakimkolwiek gatunkiem w niedużym szkle. To w końcu nie szklanka. Ze 100-110 litrów netto i 120 cm dlugosci. Fakt, że wąskie, ale jak mądrze zagruzować to może nie za wąskie. Mam ponad miesiąc czasu do podjęcia decyzji. Nic na siłę, spokojnie, piszcie, proponujcie, coś wspólnie fajnego wymyślimy. Na ten moment mamy w kolejności nieprzypadkowej: 1. Chindongo sp. Elongatus Mphanga 2. Cynotilapia afra Jaalo Ref 3.Cynotilapia afra Coube 4. Pseudotropheus Intrerruptus 5. ????
  10. To co widziałem bardzo przypominało to co na tym filmie https://youtu.be/g-S95OTAfh8 Tylko ryb bylo wiecej
  11. Cóż, około dwa tygodnie temu oglądałem te ryby w hodowli. Wszystkie co do jednej miały brudno żółte ogony. Takie 6 cm+ Zakładam, że to nie były same samce, zwłaszcza, że kilku podbarwiajacych się chłopców było wyraźnie innych. Moze to kwestia pochodzenia i jakości ryb. Tak sobie gdybam ,bo się nie znam.
  12. Chodziło mi o kształt ciała i kolorystykę, różnice oczywiście widzę, no i ładne samice. Nie skreślam absolutnie
  13. Interruptus był przeze mnie brany pod uwagę. Samce podobne do Maingano, które pływają już u mnie razem z Saulosi. Myślałem jeszcze o Cynotilapia afra Cobue, albo Jalo Reef. Dodam, że ładne inaczej samice mocno mnie nie martwią. Piękne samce jak dla mnie to rekompensują.
  14. Nawet jeśli nie uda ci się skontaktować z firmą, to oprotestujesz transakcję w PayPal i po jakimś czasie odzyskasz pieniadze. Jeżeli w związku z przykrymi wydarzeniami u dostawcy nikt nie zrealizuje twojego zamówienia, to nie będziesz miał z tym kłopotu. Kilka minut na wypełnienie formularza na stronie PayPal i potem jakaś tam procedura, która trwa chyba do dwóch tygodni o ile pamiętam. I pieniądze wrócą na twoje konto.
  15. Skoro nikt nic to może ja sam coś. Akwarium urosło w górę 120 x 30 x 45 wysokie. To daje jakieś 160 litrów. Może Pseudotropheus elongatus Mpanga vel Chindongo elongatus Mphanga. Ten ryb dwojga imion mnie kusi w układzie 2 + 6 do 8. Mam na oku śliczne F1. Tylko czy kawalerka nie za mała będzie. Zagruzuje z głową i zobaczę. W razie jakiegoś dramatu mogę podmienić miejscami z Saulosi lub Rdzawymi i przenieść do wielogatunkowego 400 l. Dobry plan? Jak nie to skorygujcie mnie. Inne pomysły nadal jak najbardziej mile widziane.
  16. Czas leci nieubłaganie. Minęło już ponad dwa i pół miesiąca od zarybienia zbiornika. Ponieważ byłem mocno zajęty, akwarium w tym czasie żyło swoim życiem i nie bardzo miałem kiedy mu w tym poprzeszkadzać. Często zostawało samo w domu pod opieką automatycznego karmnika a i czasu żeby posiedzieć godzinkę i poobserwować miałem niewiele. Raczej szybka podmianka wody, kontrola stanu i kondycji załogi, nabicie karmnika i tyle. Coś tam jednak się wydarzyło w tym czasie, więc opiszę trochę. Towarzystwo świetnie zniosło ten czas. Ryby sporo urosły, zrobiły się masywniejsze. Poza jednym Saulosi i jednym Maingano, które z uporem nie chcą rosnąć. Wyglądają zdrowo, zachowują się i jedzą normalnie, ale nie urosły praktycznie wcale. Solidnie odbiegają wzrostem od reszty obsady. Kamienie pokryły się falującym dywanem glonów co mi osobiście bardzo odpowiada. Niestety glonem porosły też anubiasy i chyba wielkimi krokami zbliża się moment usunięcia ich ze zbiornika. Nowe liście są skutecznie obgryzane przez ryby, a stare obrośnięte gloniszczem są mało dekoracyjne. Zbiornikiem niepodzielnie rządzi rdzawy samiec, dwa kolejne czasem próbują coś tam dokazywać , ale regularny łomot, jaki zbierają studzi te zapędy skutecznie. Jednak agresja jakby się ustabilizowała, są białe pyski, ale ran i zdemolowanych płetw mniej. Rdzawe inkubuja na potęgę. Wszystkie samice już miały lub ciągle mają wydęte pyski. Przynajmniej dwie inkubacje zakończyły się sukcesem, czasem widzę pod kamieniami przemykające maluchy. Saolusi rosną, największa samica raz inkubowala, co jest o tyle ciekawe, że nie mam dojrzałego samca. Jeden wybarwia się ambitnie, ale do dojrzałości mu jeszcze trochę brakuje. Na dzisiaj wygląda tak, inkubacja była 3 tygodnie temu, możliwe że już ojcem został? Inkubacja zakończyła się porażka po ok 5 dniach. Czy może jakaś ciąża urojona albo samica wytarta przez samca innego gatunku? Jedna samica, która była solidnie poturbowana przez koleżanki z własnego gatunku, wraca do sił w zbiorniku kwarantannowym. Wyłowiłem ją w końcu, bo już ledwo pływała. Wychudzona, poobijana i że zdemolowanymi płetwami. Przez pierwszy tydzień po zmianie akwarium praktycznie nie jadła. Potem próbowała, ale miała jakby problem z przełykaniem, wszystko co wzięła do pyska wypluwała. Po jakimś czasie zaczęła jeść skutecznie i teraz powoli jakby dochodzi do siebie. Zaczęła intensywniej pływać, aktywnie żeruje, płetwy powoli odrastają. Ale chuda jak wiór. I ma jakby przekrwione skrzela. Zobaczymy co będzie, może się utrzyma. Acei też solidnie podrosły i zrobiły się potężniejsze. Jedna samica inkubowala, ale po kilku dniach zgubiła ikrę. Maingano urosły potężnie, podwoiły swój rozmiar z momentu zarybienia. Dwa samce podzieliły się zbiornikiem i nie wchodzą sobie w drogę. Trzeci, którego podejrzewałem że coś tam w spodniach nosi właśnie kończy trzeci tydzień inkubacji Wczesniej inkubowala jeszcze jedna samica, ale po ok tygodniu zgubiła zawartość pyska. Ciekawe jest jak zachowują się ryby karmione automatem. Przez ponad dwa tygodnie karmiłem tylko tak, najpierw kilka dni będąc w domu, żeby sprawdzić jak to będzie funkcjonować i potem podczas 10 dniowej nieobecności. W tym czasie ryby przestały całkowicie kojarzyć moje pojawienie się przy akwarium z tym że będzie papu. Moje podejście do zbiornika przestało wywoływać stadne podpływa nie do przedniej szyby. Mogłem w dowolnej chwili podejść do akwarium i patrzeć na naturalne zachowania zajętych swoimi sprawami ryb, a nie obserwować wir czekających na karmienie głodomorów. Jednak nie mogłem sobie odmówić przyjemności karmienia z palca i po kilku dniach sytuacja wróciła do normy. Ciekawe wydają mi się różnice w przebiegu inkubacji u poszczególnych gatunków. Rdzawe samice prawie do końca są aktywne i normalnie żerują, na ostatnie kilka dni chowają się między kamieniami. Są regularnie i natarczywie nękane przez samca, a i między sobą się tłuką. Parę razy obserwowałem dwie inkubujacej samice kręcące oberki i biorące się za pyski Maingano od początku szukają spokojnego kąta. Nie wychodzą do pokarmu. Moja samica spokojnie inkubuje w pobliżu samca ojca, ten ją kompletnie ignoruje. Ciąg dalszy kiedyś pewnie nastąpi.
  17. Używam tego modelu. Najdłużej zostawiłem akwarium na 10 dni pod jego opieką. Zasypuję granulatami Northfin, Natutefood i płatkami spiruliny JBL. Działa bez zarzutu. Mam w innych akwariach Eheim 3582 podający poprzez ślimak i jakieś chińczyki z obracającym się pojemnikiem. Nie mają problemu z granulatami, płatki lubią zapchać wylot i wymagają znacznego rozdrabniania. Precyzja odmierzania porcji taka sobie. Grasslin pozwala na dowolną kompozycję każdej dawki pod względem składu i ilosci. Problemów z zawilgoceniem pokarmu nie zaobserwowałem. Ogólnie z czystym sumieniem polecam.
  18. Witam, Jak w temacie. Ponieważ moje wystartowane w lutym 400l ma się świetnie, a choroba malawistycznym się u mnie rozwija, uknułem, że dam rade upchnąć w mieszkaniu jeszcze takie szkiełko. Niestety wymiary ostateczne, nie da rady więcej w żadna stronę. Martwi mnie zwłaszcza te 30 cm szerokości. Znajdzie się jakiś gatunek, któremu uda się w takiej wąskiej kiszce stworzyć godziwe warunki bytowania? Czy raczej wyleczyć się z pomysłu? Wszelkie sugestie mile widziane.
  19. Pewnie że można, ale...... Ja z racji braku miejsca mam dwa techniczne akwaria ustawione dość wysoko. Dno ok 140 cm od podłogi, wysokie na 40 cm. Jakiekolwiek prace pielęgnacyjne mocno uciążliwe, łażenie po drabinkach, taboretach i takie tam. Żaden komfort, raczej męka. Jak postawisz drugi zbiornik nisko, to żaden komfort oglądania, prace też uciążliwe. No i przestrzeń poniżej na graty czy filtry żadna. Unikałbym takiego rozwiązania. Takie moje zdanie. Ale myśl posiadania drugiego akwa kusząca, więc jak nie ma miejsca na inaczej to kombinuj.
  20. Nie wiem na ile wierne jest odwzorowanie kolorów na tych fotkach. Ale dla mnie duża część tego, co nazywasz glonami to sinice. To bakterie a nie glony. Łatwo schodzą z powierzchni kamieni, można je ściągnąć odmulaczem z podłoża. Zielenic tak łatwo nie usuniesz. O ile z kamieni je zedrzesz szorując, to już żwirku nie wyczyscisz tak łatwo. Cześć odessiesz, ale zielony odcień zostanie. Weź trochę w palce rozetrzyj i powąchaj. Jak poczujesz specyficzny smrodek to raczej nie glony. Na początek ograniczylbym oświetlenie zbiornika i usunął ile się da mechanicznie. Pomoże kilkudniowe zaciemnienie akwarium. Dobra cyrkulacja wody też pomaga.Zadbalbym o dobre natlenienie wody. Jak problem nie ustapi, szukaj rozwiązań w chemii wody. Często przyczyną jest brak odpowiednich proporcji azot fosfor. Ale z moich doświadczeń wynika że nie zawsze. Miałem z nimi problem też w akwariach gdzie poziomy tych pierwiastków były podręcznikowe. Za to na pewno ich nadmiernemu namnażaniu sprzyja światło słoneczne. Lepiej ich nie mieć w akwarium w nadmiarze. W sprzyjających warunkach, potrafią naprawdę błyskawicznie się namnożyć do poziomu dokumentnie szpecącego zbiornik. Wytwarzają też toksyny. Niektórzy twierdzą, że nieszkodliwe dla ryb, inni że jednak tak. Ja niepożądanych skutków nie widziałem, ale wychodzę z założenia że jak nie wiem jak coś działa na ryby to wolę tego w akwa nie mieć. Może nie zabiją od razu, ale długotrwały kontakt może mieć niepożądany wpływ na zdrowie i kondycję. Spróbuj może pod tym kątem spojrzeć na problem.
  21. Zgoda z przedmowcą, że pierwotniaki to nie problem. A tafla aby nie była nieruchoma. Metoda dowolna. Ale dwa miesiące mętnej wody to jak dla mnie nie pierwotniaki. Może z wkładów filtracyjnych jakieś drobiny są wypłukiwane albo z podłoża. Albo z tej stacji zmiękczającej. Nie używałem nigdy więc nie wiem co tam w środku mieszka i jak działa.
  22. Z tego co piszesz nie wynika jednoznacznie, czy to problem nowy, czy zmętnienie masz od początku funkcjonowania zbiornika. Zakładam, że nowy, a więc pierwotniaki. Znikną jak się pojawiły. Zdarza się. Dbaj o natlenienie wody i tyle
  23. Pojutrze miesięcznica zarybienia zbiornika. Moc atrakcji się szykuje, alkohol się chłodzi, obchody będą huczne. Ale też dobry moment na podsumowanie, co się w tym czasie zadziało. Zbiornik się ustabilizował, parametry wody trzymają się kupy. Filtracja na razie wydaje się być wystarczająca. Zazieleniło się. Zielenice fajnie porosły kamienie. Niestety skrzętnie omijają tło, które jest lipne i liczylem, że jak porośnie to trochę zniknie. Muszę pokombinować że swiatłem, żeby im zasugerować, gdzie mają rosnąć. Próbowały się sypać sinice. Skróciłem świecenie i ściemniłem trochę światło. Przy podmiance usunąłem to co się pojawiło na piasku, tych z kamieni nie ruszałem ale mam wrażenie że się cofają. Jak się pogorszy to się będę martwił. Ogólnie tak to wygląda W rzeczywistości mniej jaskrawo, uroki fotek z telefonu. Nad fotografowaniem zbiornika innym sprzętem pracuje, ale proces przebiega powoli. Na razie się uczę. Byłem zmuszony karmienie zlecić automatycznemu podajnikowi, bo dużo pracy sprawia, że wychodzę bladym świtem i późno wracam. Parę razy musiałem wyjechać na dwa trzy dni. Karmidło, które posiadam pozwala każdą porcję dowolnie komponować pod względem składu i ilości, więc ryby dostają co i kiedy powinny. Działa bez zarzutu do tej pory. Jeśli chodzi o ryby to rosną intensywnie i stają się coraz bardziej terytorialne i agresywne. Zmienił się wódz naczelny. Podczas mojej kilkudniowej nieobecności władzę przejął drugi co do wielkości rdzawy. Przebiegu całej akcji niestety nie widziałem, ale po powrocie zastałem starego dyktatora w nie najlepszej formie. Solidnie pobity, płetwy postrzępione, ubytki w łuskach. Po wybarwieniu wspomnienie pozostało. Kilka dni na zmianę lizał rany w kącie, albo próbował brać się za łby że zwycięzcą, w końcu odpuścił. Zaczął się zachowywać jak trzeci rdzawy samiec, który od początku władze i kobiety ma w nosie. Za to nowy przywódca rządzi twardą ręką. Wykazuje dużą agresję, zwłaszcza wewnątrz gatunku. I jak stary rozdawał raczej łagodne klapsy, tak ten bije mocno, że słychać na zewnątrz zbiornika. Pręży się, potem przez moment telepie go jakby miał zwarcie, po czym rusza spuścić komuś łomot. Przy okazji wziął się mocno za podtrzymanie gatunku, w ciągu tygodnia trzy konkubentki zamienił w inkubentki . Kolejne trzy zaciekle próbuje namówić na zmianę stanu na błogosławiony. Jak wyżej, stałem się posiadaczem obserwatorem trzech inkubujacych rdzawych dziewczyn, z czego się ogromnie cieszę, bo to pierwsze moje ciężarne pysie. Wśród Saulosi też trwają plemienne walki. O ile trzy barwiące się samce, przepychają się, kręcą oberki i nie robią sobie szczególnej krzywdy, to wśród samic jest ostro. Leja się na całego, wszystkie mają białe pyski. Jedna najsłabsza, jest już w nie najlepszej formie. Poobgryzane płetwy, mocno uszkodzony pysk. Robi się apatyczna, mniej żywiołowo wychodzi do pokarmu. Popatrzę jeszcze co się będzie działo, ale jak dalej będzie marnieć, to ją odlowie (ciekawe jak) i dam jej odpocząć w osobnym zbiorniku. Mam siedemdziesiątkę, przygotowaną na takie akcje. Do tej pory stoi pusta, może się przyda. Szkoda by było pierwszy zgon zaliczyć. Maingano rosną w oczach. Teoretycznie mam dwa samce, które się podzieliły akwarium w stosunku 1/3 do 2/3. A może pół na pół, bo 1/3 zbiornika mam słabiej oświetloną i mam wrazenie że Maingano jej unikają raczej, przynajmniej w ciągu dnia. Włażą we wszystkie możliwe dziury, ale raczej tam, gdzie na zewnątrz jest dużo światła. Cienia nie lubią. Na "miedzy" dochodzi do starć, które stają się coraz bardziej zaciekłe. Trzeci, który ma być samicą terytorium nie objął, ale barwi się na czarno i tłucze z dwoma pozostałymi. Ogólnie to zobaczymy co tu chłopak co dziewczyna faktycznie, jak się inkubacje zaczną, bo na razie domysły raczej. Acei nie tłuką się i nie gryzą. Za to zdecydowanie przyspieszyły tempo gonitw. Mam wrazenie że 160 cm to dla nich stanowczo za mało, nie nadążają hamować, czasem się lekko kaleczą o kamienie. Jedna zachowuje się inaczej niż inne. Jest zdecydowanie bardziej żarłoczna. Karmię tak żeby po zjedzeniu nie było wydętych brzuchów, ale w jej przypadku mi się nie udaje. Po każdym posiłku ma pękate brzuszysko. Do tego mam wrażenie, że więcej niż inne podjada między posiłkami gloniszcza. Reszta zachowań normalna, odchody też nie odbiegają od normy. Widocznie taki osobnik. Albo jakaś wada przewodu pokarmowego. Ogólnie życie w zbiorniku ciekawe. Ciągłe zmiany zachowań, charakterki poszczególnych osobników i zachowania społeczne fascynujące. Całość mocno niebezpieczna, bo wciąga na tyle intensywnie, że moja ładniejsza połowa na hasło "akwarium" robi minę inkubujacej samicy . I trochę się jej nie dziwię, bo wkręciło mnie solidnie i zdarza mi się zapomnieć o mniej akwarystycznych, przyziemnych sprawach
  24. Ja swoich praktycznie nie otwieram. W malawce nie mam, ale w innych pracują. Wcześniej przepływ zwalniał na watolinie, która rzekomo ma chronić wirnik. Dość szybko się przytykala. Wyrzuciłem ją i założyłem prefiltry na wlotach. Wirnik nie narzeka ja też nie. Przy podmiankach czyszczę prefiltry i tyle.
  25. pulpet

    Nikon D3200

    Ogólnie mieszam, kombinuje, zmieniam ustawienia. Jakoś dojdę powoli do pewnej poprawności. Na razie cieszę się z każdego w miarę ostrego i wyraźnego zdjęcia, bo setki ich już w koszu wylądowały. Ale ogólnie fajna zabawa, wiec dojdę z czasem do wprawy.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.