-
Postów
10 865 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez yaro
-
IMHO w porządku to wygląda, kwestia dogadania się z zakupami to dalsza sprawa, ważne by zarezerwować palenisko aby było dostępne dla klubowiczów, bo kicha by była gdyby się okazało, że jest tam parę grup chętnych do grilowania - ale to można dogadać z właścicielem ośrodka przed rezerwacją.
-
http://www.eholiday.pl/noclegi-vn1956-ocena.html czy to ten ośrodek? czego bym się obawiał, to to, że nie wiem czy jest tam miejsce na ognicho (wkoło pełno lasu), warto dowiedzieć się czy klubowicze, mieli by gdzie się rozgościć, nie przeszkadzając innym, czy jest coś takiego jak cisza nocna - raczej nie chciał byś aby o 22.00 przyszedł gospodarz obiektu i "grzecznie" poprosił o zakończenie imprezy, bo inni goście się skarżą że nie mogą spać. Warto jest osobiście przed wyjazdem zlustrować dany obiekt, pod względem przydatności do spotkania.
-
Sorki kolego, że się wtrącę, ale jako ktoś kto z raz już coś takiego robił, podpowiem ci, że nie dawaj miliona opcji bo zdań nie zbierzesz do kolejnych wakacji. Masz już opinię kogoś, że był w Kre.... coś tam i bez dalszych roztrząsań powinieneś się na tym, skupić. Na takim spotkaniu najważniejsze jest aby cena od osoby była w możliwie jak najniższej cenie, aby było miejsce gdzie posiedzieć przy ognisku czy grillu i w spokoju napić się jednego, albo dwóch piwek. Warunki bytowe w ośrodku są mniej ważne, oczywiście nie może być to obora, ale jak jest prysznic, czysta pościel i higieniczne warunki do spania to juz 99% sukcesu. Nikt na takie spotkanie nie jedzie jak do Mariotu. Ze strony organizacyjnej zorientuj, się co do wszystkich kosztów, często ośrodki do noclegu dodają koszty, za użycie wody, prądu, doliczają parking (sam coś się o tym teraz przekonałem jak doliczyli nam media i wyniosły one 50% ceny noclegu). Kolejną ważną rzeczą jest to, że przez dwa dni nie da się tylko siedzieć przy ognisku, pomyśl o tym, czy jest gdzie zrobić sobie jedzenie, (śniadanie i obiad) kolacje zazwyczaj to ognisko lub grill. Musisz pomyśleć gdzie klubowicze, będą mogli zjeść coś, czy na miejscu, czy jest w ośrodku stołówka, jak tak to ile kosztują posiłki, czy trzeba będzie szukać jakieś restauracji. Czerwiec to termin, który zbliża ci się nieubłaganie a uwierz, że czas mija szybko. Wybór ośrodka i zarezerwowanie go to najmniejszy problem.
-
co do zdjęć - proszę wkleić te kiedy nie byłem zmęczony PS - pewnie nie ma
-
żyję, żyję - ale co to za życie Fotki po cenzurze, dopiero można wrzucić Sławku - do gulaszu nie kapało, więc pogoda była
-
Pogoda dopisała - towarzystwo również Dziękuję kolegom za świetną zabawę.
-
trudno - twardziele nie boją się wody - nie w takich warunkach się oblewało spotkania
-
no bo już się umawialiśmy że wyciągniemy cię spod ziemi
-
kawę nich przywiezie każdy sobie sam - jedni lubią rozpuszczalną inni czarną, żółtą lub w kropki. Ciężko dogodzić będzie.
-
- to tylko na 10 osób, nie na kompanię wojska, dostawczak starczy
-
no nie widzę by było inaczej jak zarząd nie postawi - to na taczkach do jeziora wywieziemy:) Co do spotkania - zbliża się wielkimi krokami. Po wczorajszych nocnych rozmowach na czacie chciałbym uspokoić, że z głodu i przy pustym stole nie będziemy siedzieć. Stroną logistyczna zajmę się ja. Przy tylu osobach nie ma co lecieć na żywioł, aby każdy coś tam kupował, bo wydamy dużo więcej niż trzeba pieniędzy, dużo rzeczy pójdzie do śmieci a bez wspólnego planu możemy usiąść tylko przy paluszkach i ogóreczkach Wracając do meritum: Zbyszek na piątek przygotuje pieczonki. Każdy z uczestników musi mieć "bilet wstępu" - wybraliśmy "Wyborową" - jednak jak ktoś ma do niej zbyt dużą awersję i jej nie cierpi, niech kupi inny bilet (zawsze możemy polewać mu z jego buteleczki indywidualnie). Ze swojej strony zajmę się zapewnieniem posiłku w czasie wieczornych śpiewów przy ognisku w sobotę i na pozostały czas. Pozostaje kwestia zakupów na pozostałe części dnia gdy nie będziemy się smażyć przy ognisku. W przypadku gdybyście zobaczyli w liście zakupów jakiś istotny brak, proszę o zwrócenie uwagi na ten aspekt. - wędlina na kanapki (śniadania, lunchy i przegryzka) - smalczyk własnej roboty - sałatka jarzynowa - też - jajka w majonezie - pieczywo - masło - słone przegryzki - herbata, cukier - ogórki, grzybki i inne pikle z domowej spiżarni - kiełbasa do pieczenia lub smażenia Na sobotę na obiad będzie pomidorowa (z własnych pomidorków) z makaronem. Co do popitki - pewnie sprite, cola, jakieś soki. Do zobaczyska i czekam na uwagi, spostrzeżenia i zastrzeżenia Sławku - mam nadzieję że nie przyjedziesz smartem - byśmy się zabrali z tym wszystkim
-
kiosek jest 100m za ośrodkiem
-
bez zakupów się nie da, ale warto na piątek mieć już wszystko przygotowane na ognisko pieczonki przygotuje "wielki talib" il mah ibt ibrahim zbig, ale "zupkę trzeba przywieźć ze sobą . W kolejnych dniach pójdzie z rozpędu
-
Dla jednakowego smaku - proponuję każdemu w zaopatrzenie się na długie wieczory w jednakowy rynsztunek. "zestaw obowiązkowy - kieliszek i wyborowa" zupa chmielowa wg potrzeb i zamiłowania.
-
potwierdzam - chociaż w nazwie mają malawi - to ryb tych mają mało, jednak mają kontakty z hodowcami i są w stanie dużo ryb załatwić.
-
kur.... założyłem, zacząłem, i .... kilkaset akwariów nigdy nie miałem problemów z wystartowaniem - moją radą chyba jest ponowny restart po dokładnym przeczytaniu każdej porady.
-
horera - nie mogłeś wymyślić innego nicka?
-
No i niestety tu na forum panuje luźna koleżeńska atmosfera - nikt nikomu nie Panuje ani nie wywyższa przez pisanie wielkimi literami. Po drugie uważam że kilka postów powinno stąd wylecieć bo to nie ten temat
-
trzeba jeszcze hipotetycznie założyć, że gdyby nic się nie zmieniło w klubie to z 26 członków zostanie znacznie mniej. Pewnie trzeba by było policzyć błąd statystyczny, ale bez ukochanej matematyki na pierwszy rzut oka widać, że obniżenie składki na dzień dzisiejszy może być jedną z ostatnich desek ratunku.
-
No widzisz ale muszę powiedzieć, że zmartwychwstanie Leeriego było znacznie wcześniejsze - i muszę aż powiedzieć że nasza współpraca rozwijała się bardzo owocnie - po spotkaniu mam nadzieję że nasz kolega nie opuści nas znów na dłuższy czas, zaktywizujemy Go i rzeczy które ruszyliśmy kiedyś znów odkopiemy. Ale tak jak pisałeś - trochę spirulinki trzeba będzie przelać
-
Sciaenochromis fryeri - opis i spostrzeżenia hodowcy
yaro odpowiedział(a) na Slawek-meszek temat w Chów pyszczaków
Rzeczywiście w stosunku do mojego alfa było można powiedzieć ze nie lubił konkurencji, to on wykończył mi samce. Niestety sam zginął w niewyjaśnionych okolicznościach, zaraz po tym jak załatwił tamtych. potem od Msobo kupiłem następnego pięknie wybarwionego samca, którego mam do dziś, niestety o ile tamten zajmował się innymi samcami, ten zajął się samicami i zbyt mała ich ilość doprowadziła do tego, że je zamęczył. -
Sciaenochromis fryeri - opis i spostrzeżenia hodowcy
yaro odpowiedział(a) na Slawek-meszek temat w Chów pyszczaków
1 - u mnie 3 razy były dwa samce w 200 cm - niestety przez 2-3 miesiące od wybarwienia się drugiego. Alfa załatwiała samca dość szybko po tym gdy ryba, którą uważałem za samicę zaczynała się wybarwiać. 2 Teraz mam 1 samca bez samic - niestety wszystkie samice które miałem, okazały się samcami a prawdziwe 2 samice były tak zamęczone tarłami, że dokonywały żywota zbyt wcześnie. Wyjściem jest posiadanie większej ilości samic - u mnie niestety tych samic było za mało. Niestety u mnie samce nie polowały zespołowo lecz mocno ze sobą rywalizowali. -
nie będę dyskutował czy to przedział zamknięty czy otwarty - miałem acei w 200 cm i nie wyobrażam ich sobie w 100. Jednak sam przyznasz że już od 100 a do 100 to spora różnica. Saulosi z z jakąś mniejszą pielęgnicą mogło by na upartego by być.
