Skocz do zawartości

romekjagoda

Użytkownik
  • Postów

    943
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez romekjagoda

  1. Nie no spox Marcin - co Ty? Ja nie taki wrażliwy jestem W sumie zaczynam się bać, bo temat mnie zainteresował. Sam posiadam Wromaka, i jestem średnio zadowolony. Problem u mnie jednak taki, że mam akwa profilowane... a to znacznie komplikuje sprawę. Z tego co piszesz, to myślę, że pokrywa z tworzywa sztucznego jak najbardziej spełniłaby swoje zadanie - nie zawigotnieje, jest lekka, można ją kleić/skręcać pewnie też by się dało... Hmmm zadałem sobie ćwieka Ale na razie chyba nacieszę się tłem i dam odsapnąć Żonie, bo jakbym powiedział, że biorę się teraz za pokrywę, to by mnie z domu wygoniła Marcin a napisz, czy trudno zamontować świetlówki w takiej pokrywie? Bo tak sobie pomyślałem, że może w sumie najprostsze to byłoby zrobić obudowę pokrywy, a żeby nie grzebać się z tymi świetlówkami, to wstawić posiadaną już pokrywę Wromaka w tą obudowę, i cześć pieśni. Nie wiem czy to dobry pomysł. Z drugiej strony wykonanie samodzielne pokrywy i przymocowanie jej w wynajmowanym mieszkaniu to nie za dobry pomysł. Trzeba by wiercić w ścianie... Poza tym taka pokrywa aby była możliwość podniesienia jej do prac w akwa musiałaby być dość masywna - przynajmniej by świetlówki nie były nad samym akwa, tylko nieco wyżej, tak by można wsadzić ręce i grzebać w akwa. Swoją drogą Marcin mógłbyś wrzucić opis do działu DIY Pozdrawiam
  2. Marcin ja tylko powtarzam co zasłyszałem. Wiem, że ktoś na forum robił pokrywę właśnie z paneli. Nie wiem czy je kleił, czy skręcał. Skręcanie chyba raczej odpada. Także jeśli wprowadziłem zamieszanie to przepraszam, ale z drugiej strony warto poszukać o tych panelach. Ewentualnie myślę, że może np. plastikowe listwy boazeryjne imitujące drewno mogły by być - powinno dac się je kleić, a do tego byłyby lekkie. Oczywiście to nie to samo co naturalne drewno. Swoją drogą to nie wiem w ogóle, czy Waldek jest zainteresowany, więc nie ma co dzielić skóry na niedźwiedziu Pozdrawiam
  3. Hmm. Ja myślę, że po dobraniu odpowiedniej uszczelki i wklejeniu jej od spodu pokrywy, tak by szła po krawędzi akwa zdałoby egzamin. Kwestia doboru odpowiedniej uszczelki (grubość i szerokość), ale obecnie to nie powininen być problem. Jeśli miałbym tyle kasy do wydania co Ty to pokusiłbym się o zrobienie samemu pokrywy. Poczytaj i popytaj na forum, bo kilka osób to zrobiło. Między innymi M_sobo (zobacz w galerii jaką ma wypasioną pokrywę). Myślę, że przewaga własnej pokrywy jest taka, że można ją umocować na stałe nad akwa, tak by przy pracach w baniaku była ona nad akwarium i np. świeciła. Dla mnie to obecnie największy problem, że jak zdejmę pokrywę to mam ciemno jak... wszyscy wiedzą gdzie. Wtedy latarka w zęby i sobie operuje, ale komfortowe to nie jest. Dlatego gdybym miał robić pokrywę, to pewnie taką z paneli podłogowych, przymocowaną pewnie jakoś do ściany z zawiasami by przednią część móc otwierać zdejmować. Albo konstrukcję, którą można opuszczać i podnosić ponad akwarium w pionie. Ach popuściłem wodze fantazji. Pozdrawiam
  4. Dla potomnych: wszystkie rybki przeżyły i są w dobrej formie. Bezpośrednio od braku prądu i filtracji żadna nie ucierpiała. Parametry wody obecnie są jak wcześniej - NO2 na poziomie zero, NO3 ok 30 (taka woda w kranie, denitratora jeszcze nie mam). Karmiłem je b. delikatnie po przywróceniu prądu, kubełek na dzień przed planowanym włączeniem prądu zalałem biostarterem. Następnie, bezpośrednio po włączeniu prądu (2 dni później) rybki przeniosłem do wanny by zmienić tło. I żadna nie padła. A więc można je jednak utrzymać w takich warunkach przy życiu. Pozdrawiam
  5. też się tak u mnie czasem dzieje. Myślałem o zastosowaniu uszczelki okiennej, ale pomysłu nie wprowadziłem jeszcze w życie. Może to pomoże? Pozdrawiam
  6. Alieksiej - prawie pod wszystkim, co napisałeś się podpiszę i zgodzę z Tobą. Sprzęt sam zdjęć nie robi, niemniej jest ważny. Nie zgodzę się, że różnice między korpusami są nieznaczne i do pominięcia - porównaj np. matrycę Canona lub NIkona z matrycą Sony Alpha i powiedz mi, że szumy tej ostatniej można pominąć. Oczywiście można to korygować w PSie, ale wymaga to już ostrego operowania przy zdjęciu. Obiektyw - masz jak najbardziej rację. Kitowym denkiem od słoika nigdy nie zrobię nawet w Canonie 40D czy jakimkoliwiek innym takiego zdjęcia jak Zenit z firmowym Heliosem, Carlem Zeissem czy innymi legendami. Pioziom techniczny zdjęcia zawsze wyznacza szkło (w olbrzymiej mierze). Posiadanie amatorskiego sprzętu faktycznie mobilizuje, bo aby uzyskać efekty profi trzeba sie namęczyć np. manualnie ustawiając ostrość w starych obiektywach na M42 na przykład. Niemniej, jeśli byłoby mnie stać na L-ki Canona, to bym wcale nie rezygnował z ich stosowania, nawet jako amator. Nie ma się więc co spierać o sprzęt - na poziomie amatorskim przypuszczam, że i tak decydują umiejętności plus dobre szkło. Wcale nie twierdzę, że mając wypasionego Canona/nikona/cokolwiek innego jestem w stanie tym aparatem trzepnąć lepsze zdjęcie niż ktoś Zenitem czy Zorką. Pozdrawiam.
  7. Witam po dłuższej przerwie podyktowanej finalizacją budowy tła. Ponieważ uzyskałem od Was wiele porad przy konstruowaniu tytułowych podwieszanych skał oraz ponieważ udało mi się zakończyć pracę nad tłem. A że obiecałem relację i ciąg dalszy poniżej zamieszczam opis ze zdjęciami i kilkoma uwagami, być może się przydadzą komuś. A więc na początku intensywnie przeglądałem galerię. Uważam, że jest to b. dobry wstęp do budowy własnego tła. Pozwala przede wszystkim podejrzeć fajne rozwiązania u kolegów i koleżanek oraz odpowiedzieć sobie na bodajże najważniejsze pytanie: co mi się podoba, jaki efekt chcę osiągnąć przy budowie tła? Pytania takie są absolutnie podstawowe i dobrze powziąć sobie jakąś koncepcję: czy jasny piasek i ciemne tło i skały, czy jakaś inna kombinacja. Ja od razu zdecydowałem się na czarne tło, gdyż miałem czarne kamienie granitowe (oraz łupki filitowe, z których ostatecznie zrezygnowałem), a także ponieważ podobał mi się mroczny klimat akwariów m.in. Przezdy, Jurgena, Thorgala, UngrimaSashy, Marcina M_sobo, i kilka innych. Wiedziałem więc, że akwa ma dawać klimat mroczny, spokoju i toni wodnej, bez jakichkolwiek multikolorowych wstawek – podstawowe kolory czarny i biały (piasek). Dalej stwierdziłem, że podobają mi się nawisy skalne przy powierzchni wody, które urozmaicają kłopotliwy obszar przy powierzchni wody i czynią go dużo bardziej interesującym. Podobały mi się też wiszące skały, takie jak np. u Jakuba w galerii, oraz tło BTN z wiszącą skałą. No i tyle wiedziałem na początku. Potem to była kwestia realizacji. Po dość kłopotliwym zbieraniu materiałów (podsyłała mi je rodzinka z Polski paczką, pomagał Leeri podsyłając CR 65) zabrałem się za realizację. Na początku denerwowałem się, że muszę te 2-3 tygodnie czekać na materiały, ale był to błogosławiony czas, gdyż moja wizja dalej się konkretyzowała, czytałem, uczyłem się prawie na pamięć artykułów Leeriego i Cezarixa, korespondowałem z kolegami na forum. Gdyby brakło tej fazy, to efekt byłby na pewno gorszy. Nadszedł upragniony weekend i wyczekiwana paczka, ja uderzyłem do Rico by zakupić płyty na tło. Miałem zamiar kupić styropian ekstradowany, ale go nie było. Były natomiast płyty XPS używane do ocieplania. Są to płyty z ekstradowanej pianki poliuretanowej, grubości w moim przypadku 2 cm, i co b. mi się spodobało – niezwykle sztywne, sztywniejsze niż styropian. Pomyślałem, że ponieważ są cienkie i sztywne zdadzą idealnie egzamin. Po powrocie do domu – hajda, zaczałem przycinać. Płyty ciąłem nożykiem budowlanym (zwanym tapicerskim i inaczej też – taki nożyk z wyciąganym ostrzem) oraz zwykłym nożem do chleba. Tnie się ten materiał idealnie – nie kruszy się, nie łamie przy cięciu (sztywność na 5 z plusem). Po przycięciu szkieletu moja wizja zaczęła się konkretyzować. [/img] Te elementy nośne wykonałem oczywiście z tej samej płyty XPS przyklejonej bezbarwnym silikonem akwarystycznym w tubie. W tym momencie chciałbym zwrócić uwagę na coś, co dopiero na końcu, przy wkładaniu tła, prawie nie uniemożliwiło jego zainstalowanie. Mianowicie wymiary. Wiedziałem, że tło musi mieć po bokach ok. 0,5-1 cm luzu z każdej strony (planowałem je otynkować CRem) i tak tez zostawiłem. Niestety jednak, planując nawis skalny po obu stronach wziąłem pod uwagę szerokość akwa nominalną, bez odliczenia zwężenia spowodowanego przez listwy wzmacniające (podłużne). No i był nie lada problem, by to wszystko wcisnąć. Dlatego planując tło rozbudowane nie tylko na szerokość, ale i na głębokość, radzę wziąć to pod uwagę. Uwierzcie mi, że nie łatwo operować tym cholerstwem już w samym akwarium, dlatego wszystko musi pasować idealnie. Ja miałem to utrudnienie, że tło konstruowałem poza akwa, tj. w akwa pływały rybcie, a ja w oparciu o wymiary sobie kleiłem tło. Jest to opcja dużo trudniejsza niż w sytuacji, gdy tło buduje się przy pustym akwa i wszystko można wypróbować etc.. Jeśli ktoś ma taką możliwość gorąco polecam, gdyż pozwala to uniknąć niemiłych niespodzianek przy wkładaniu tła robionego wyłącznie w oparciu o wymiary. Ale wracając do samego tła. Jak widać (albo nie widać) na zdjęciach wymyśliłem sobie, że aby zwalczyć wyporność tła przygotuję sobie od razu podstawę (półkę przydenną jak ja to określam), którą po włożeniu tła do akwa przywalę piaskiem i kamieniami i w ten sposób zniweluję dodatnią pływalność całej konstrukcji. Uważam, że sam pomysł jest dobry, ale: 1) zrobiona przeze mnie podstawa była chyba jednak za mała – teraz zrobiłbym ją szerszą, tak by na większej powierzchni można było położyć kamienie. 2) jest on prawdopodobnie niewystarczający, gdyż tło z takiej płyty czy też ze stryopianiu ma naprawdę dużą wyporność – przy testach w wannie przed włożeniem do akwa, całe tło trudno było mi utrzymać pod wodą… Niech to będzie przestrogą. Na forum była osobna dyskusja na ten temat w wątku o tle z CR65 zapoczątkowanym przez M_sobo. Radzę każdemu, by problemu tego nie lekceważył i nie liczył tylko na wciśnięcie tla pod listwy wzmacniające. U Cezarixa to działa, ale ja jednak mam trochę obawy i obecnie gdybym budował tło rozbudowałbym tą podstawę oraz być może nawet w samo tło od razu wkleił jakiś duży kamień, tak by trzymał je pod wodą. Dobra. Co dalej? – nakładanie i modelowanie pianki. Ja przed nakładaniem pianki podzieliłem od razu tło. Zrobiłem to by łatwiej było je wkładać do akwa. Polecam to rozwiązanie. Trzeba jednak pamiętać, że nastręcza ona problem w postaci umiejętnego zamaskowania łączenia. Ale to nie jest takie trudne. Jak widac na zdjęciu wyciąłem od razu także w tle prześwit, który miał pozostać niezabudowany. Za nim miała być niebieska fototapeta imitująca toń wodną. ), niemniej dobre zaplanowanie np. kierunku skosów skał przy tworzeniu płyt, które mają imitować płyty skalne jest tu wskazane. Nakładaną piankę można ubogacić kawałkami (ścinkami) z płyt styropianowych czy np. XPS. Uzyskuje się wtedy efekt półek skalnych. Ja u siebie też tego spróbowałem, ale nie pasowało to do mojej koncepcji, więc ostatecznie potem zrezygnowałem z tych kanciastych imitacji półek skalnych. Zdziwiłem się, gdy na moje tło poszły 2 duże puszki (750 ml) pianki. Idzie jej dużo to fakt. U mnie poszło tyle, gdyż wymyśliłem sobie, że z pianki właśnie zrobię sobie lekką podstawę pod naturalne kamienie granitowe, które miały sięgać powierzchni wody. Pomysł okazał się chybiony, ale powstały takie bochny z pianki, które widać częściowo na zdjęciu: [/img] Po prawej stronie widać już część podocinanych nożem skał, natomiast po lewej widać piankę zastygłą w naturalnej formie, bez modelowania jeszcze. Tutaj taka uwaga: rozbudowane formy z pianki utrudniają potem tynkowanie CRem – pamiętajcie o tym by nie tworzyć szczelinek, które są finalnie niewidoczne, a nastręczają wiele trudności przy tynkowaniu i malowaniu. Ja u siebie tego nie wiedziałem i się namęczyłem. Jednocześnie, nie przewidziałem tej trudności przy konstruowaniu nawisu skalnego i wiszącej skały – za nimi otynkowanie i pomalowanie tła to było wyzwanie nie lada. Ostatnia uwaga odnosząca się do pianki – ja nakładałem ją z nadmiarem, aby potem mieć możliwość radykalnych cięć (żargon polityczny się wkradł ). Na początku trochę się obawiałem, by nie uciąć/przyciąć za wiele, ale teraz wiem, że jeśli chce się uzyskać efekt dużych bloków skalnych nie ma się co szczypać – najlepiej wziąć duży nóż do chleba z ząbkami i zdecydowanymi ruchami tworzyć ostre linie, zbliżone do gładkich ściany skalne. Fajnie jest ścinać obłe kształty pianki zostawiając jednocześnie miejsca nierówne, wklęsłe – daje to potem naturalny efekt nieregularności kształtów takiej ‘skały’. Powyżej zaprezentowany wygląd mnie jednak nie zadowolił i w trakcie tworzenia powstawały nowe koncepcje. Główną zmianą było doklejanie dużych kawałków płyty XPS i pianki. To był chyba jeden z kluczowych momentów, gdyż wiedziałem, że małe skałki powstałe z nakładania i przycinania pianki tylko nie będą pasować do zamierzonego wystroju. Przy całym przycinaniu zabawy było co niemiara , bałagan na 102, a moja Żona ćwiczyła w sobie cnotę anielskiej cierpliwości i wyrozumiałości Autor projektu natomiast, czuł się jak za dawnych lat w piaskownicy – bałagan dookoła, twórczy nieład i roześmiana gęba. [/img] Następnie przyszła kolej na tynkowanie tła. Tutaj technologię opisał Cezarix i Leeri. Najlepiej położyć 3 warstwy – wtedy dokładność zapewniona. Ja położyłem dwie: pierwszą warstwę kładłem rzadszą, tak by wlać ją niemalże w niedostępne szczeliny. Chociaż w pudełku w którym rozrabiałem CR miałem zarówno rzadszą jak i gęstszą zaprawę i nakładałem je obie w zależności od potrzeb. Pierwszą warstwę położyłem bez barwnika, w drugiej zastosowałem barwnik otrzymany wraz z CRem od Leeriego – był to barwnik Bayer’a chyba. Druga warstwa była gęstsza zdecydowanie, tak bym mógł wymodelować fakturę przyszłych skał. Nakładając gęsty CR uderzałem w niego następnie pędzlem pod kątem prostym, dzięki czemu tworzyła się chropowata powierzchnia, która po zastygnięciu dobrze imituje porowatości skał. W moim przypadku oba boki tła również zatynkowałem, tak by nie świeciły bladością i żółcią płyty XPS. Myślę, że to dobre rozwiązanie. Otynkowałem także tył tła, ale to był błąd. Jeśli bowiem będziecie chcieli je wkleić (niwelacja wyporności) na tylną szybę, zaprawa powoduje, że tło nie dochodzi do szyby idealnie i silikon nie trzyma optymalnie. Gdybym robił tło dziś jeszcze raz, zostawiłbym tył nieotynkowany właśnie po to, by zapewnić jego lepsze przyleganie do tylnej szyby. Początkowo jednak, nie planowałem wklejać go do akwa, a tylko wcisnąć pod listwy wzmacniające. Niemniej po wspomnianych wyżej testach wyporności w wannie zmieniłem zdanie, i wtedy okazało się, że otynkowanie tyłu to nie był najlepszy ruch. Tak tło wyglądało po otynkowaniu. Efekt już fajny, ale jeszcze nie to. Szczególnie, że CR po przesychaniu wyglądał na zbyt jasny jak na mój gust. Ale przewidziałem to i planowałem go tak czy inaczej malować Faustem. Co do podlewania tła to zalecam robić to obficie. Ja podlewałem spryskiwaczem do kwiatów kilka razy dziennie i dostałem prawie pęcherzy, a tło piło i piło. Pomimo usilnych starań pojawiły się mikropęknięcia, ale to głównie w tych miejscach, gdzie miałem piankę poprzecinaną nożem. Tam gdzie powierzchnia pianki była gładka jak po jej nałożeniu nie było pęknięć. Po 4 dniach się wkurzyłem i lałem tło wodą z prysznica, bo nie miałem już cierpliwości. Miałem wrażenie, że ono tak w nieskończoność może pić i pewnie jakbym poczekał jeszcze kolejnych 5 dni, to też by woda wsiąkała w CR w niektórych miejscach. Tło schło oczywiście w temp. pokojowej, nie na żadnym grzejniku. No i faza finalna, czyli malowanie. Wiedziałem, że to faza kluczowa, bo ona nada smaczek dotychczasowej pracy i to farba będzie zwieńczeniem dzieła. Nie mogłem dostać Fausta, bo sprzedawany jest tylko w Praktikerze. Pytałem i dzwoniłem i znalazłem farbę Śnieżka z serii Disney (emalia akryl.) z atestem do stosowania w szpitalach, żłobkach, etc., antyalergiczna i wodoodporna. Dz\woniłem do technologa i laboratorium Śnieżki i zapewniali, że nie jest ona toksyczna po stwardnieniu. Myślę, że można ją zastosować jako alternatywę, jeśli ktoś nie ma w pobliżu Praktikera. Ja sam jednak dostałem w końcu Fausta i wiedziałem, że będzie on ok. Kupiłem dwie małe puszki: czarną mat i beżową. Tą drugą kupiłem, by zastosować metodę suchego pędzla opisaną przez Cezarixa. Warto to zrobić, gdyż efekt jest naprawdę wyśmienity. Pomimo, że beżowej farby zużyłem niewiele – dosłownie kilka kropel, to wystarczyło to by dodać różne odcienie czarnego – od smolisto-czarnego do antracytu na wysuniętych częściach tła i chropowatościach. Suchy pędzel zastowałem w 2-3 warstwach coraz jaśniejszych. Dalej nie chciałem rozjaśniać, gdyż celem były czarne skały, które pasowałyby do kamieni granitowych, jakie już miałem. Dla zaprezentowania różnicy: na poniższej fotce widać tło pomalowane czarnym akrylem jeszcze przed zastosowaniem rozjaśnienia techniką suchego pędzla. [/img] Gdy dojdzie do tego oświetlenie, wszystkie te misterne porowatości, wypracowane od momentu odpowiedniego nałożenia ceresitu po malowanie, ulegają uwypukleniu i ożywają pięknie ciesząc oczy. Odnośnie faktury skał takie spostrzeżenie jeszcze: myślałem, aby w celu dodania autentyczności fakturze skał, pod ceresie dać wikol z piaskiem, a także, by powklejać kawałki grysu, skałek etc. Niemniej zarzuciłem ten pomysł, gdyż obawiałem się, że wyszłaby cepelia po prostu i jakiś nieudany kolaż. To samo odnosi się do pomysłu oklejenia wiszącej skały płaskimi kawałkami łupka filitowego. Cieszę się, że tego nie zrobiłem, i że zamiast tego skupiłem się na odpowiednim wymodelowaniu powierzchni poprzez zastosowanie gęstego CR’a i techniki suchego pędzla. Ostatni etap to wkładanie do akwa. To było naprawdę trudne. Jak pisałem wyżej nie przewidziałem zwężenia spowodowanego przez listwy wzmacniające. Do tego tło było mocno rozbudowane, a możliwości manewru nim w akwa b. ograniczone. Ponadto przy wkładaniu podłoże miałem w akwarium odgarnięte tylko na przednią szybę. Na czas przemeblowania bowiem rybki poszły do wanny na 36 h (skały i filtr razem z nimi – chyba im się tam nawet podobało; w tym czasie karmiłem je tylko 1 raz delikatnie). Trudności było co niemiara, bo musiałe wycinać pewne elementy tla, gdyż nie mogłem złożyć obu części, ponieważ zaplanowałem, że łączenie będzie na zakładkę, tak by nie było widać i zastosowałem tam b. wypukłe skały, które utrudniały złożenie. Tło mi się trochę pokaleczyło przy wkładaniu, trochę musiałem uciąć kawałków a potem podoklejać je silikonem czarnym. Te elementy, które mi się odrapały zakleiłem czarnym silikonem (polecam go mieć przy sobie jeśli ma się czarne tło). Tło dodatkowo, po licznych przemyśleniach i teście w wannie, postanowiłem wkleić na tylną szybę. Ale Było to b. trudne, bo dojście z tubą nijakie, po złożeniu tła nie chciałem go już wyjmować, bo bałem się, że ponownie go nie złożę, więc nawciskałem silikonu gdzie popadło, klnąc w duchu, że i tak po tym wszystkim na pewno nie wyjmę tego tla i nie będę czyścił tego silikonu. Chciałem po prostu wkleić tło i mieć spokój i zakończyć całą tą operację. Miałem już bowiem dość, byłem bliski załamania nerwowego i miałem moment, w którym myślałem, że przegiąłem i tła za nic w świecie nie włożę… Normalnie rozpacz, bo wszystko rozgrzebane, 2 tyg. pracy za mną, nadzieje rozbudzone, koszty… Ech. No ale skończyłem o 4 rano i szczęśliwy poszedłem spać. Po dwóch dniach (silikon musiał wyschnąć) zalewanie i urządzanie, i to było faktyczne święto. Drżałem o to czy tlo mi nie wypłynie. przywaliłem je kamieniami, ale okazało się, że po zalaniu, po jakiś 20 minutach od odpalenia filtrów tło mi się podniosło o jakieś 5 cm (prawa strona)!!! Byłem załamany ale i zdesperowany. Silikon puścił niestety i tło oparło się o listwę wzmacniającą (oryginalnie takie było założenie, ale wymiary się rypnęły… ) [/img] Na koniec może taka uwaga. Wiele osób, które najprawdopodobniej nigdy nie stosowały u siebie tla wewn., twierdzi, że to zły pomysł, bo zabiera ono miejsce i przestrzeń życiową dla rybek. Też się tego bałem, żona mi to wypominała, mówiąc, że tło fajne, ale tyle miejsca zajmie. No cóż, w duchu byłem niespokojny, ale było zbyt późno, by nagle wszystko zarzucić. Po wpuszczeniu rybek obawy okazały się bezpodstawne: rybki pływają bowiem w całej toni, na całej wysokości akwa, podskubując skałki i eksplorując zakamarki. Wcześniej natomiast, gdy tła nie miałem, trzymały się dna i skałek, i pływały tylko w jakichś 50% akwarium, zostawiając górne partie pustymi. Nie mam Moori, więc faktycznie akwarium nie było wykorzystane optymalnie. Teraz, pomimo, że tło faktycznie zajmuje objętościowo dużo (wraz z piaskiem i skałami jakieś 60-65 litrów), to praktycznie przestrzeń życiowa rybek się zwiększyła, gdyż pływają po całej wysokości akwarium i jest w całym akwa przez to znacznei więcej zycia. I już zupełnie ostatnia uwaga Projektując nawis skalny i wiszącą skałę nie przewidziałem jednego: w róg nie dochodzi zupełnie światło, więc nie widać co tam jest. Gdy to włożyliśmy z żoną, byliśmy rozczarowani – z lewej była czarna plama tylko, żadnej faktury skał, mało przestrzenności. Dopiero moja żona uratowała całe tło proponując, by w ‘zadaszeniu’ utrzymującym skałę zrobić dziurę – okienko na górze, które przepuszczać będzie światło tylnej świetlówki. Dzięki temu pojawił się na tle dodatkowy, trzeci plan, grota zyskała przestrzenność. Efekt oceńcie sami. Jest też kilka fotek w galerii (zapraszam do komentowania). Ciekaw jestem co sądzicie i chętnie podyskutuję o rozwiązaniach przeze mnie zastosowanych. Być może ten przydługi opis przyda się komuś przy budowie własnego tla i będzie stanowić uzupełnienie świetnych art. Leeriego i Cezarixa, na których się opierałem. Pozdrawiam Romek
  8. Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Także te bezwstydne, szowinistyczne, męskie i wredne seksistowskie komentarze o kobietach, feminizmie i porównywaniu ich do rybek ))))))))) A tak na serio to myślałem, że tylko mnie się coś takiego przytrafiło. Wstydzilem się nawet i wyrzucałem sobie, że za przeproszeniem d..a ze mnie a nie akwarysta, jeśli się moich rybek nie mogę doliczyć. Ale teraz widzę, że problem pojawia(ł) się także i u innych osób. Harisimi: jeśli nawet Tobie coś takiego się przytrafiło, to się trochę uspokoiłem. Poszedlem tez za Twoją radą i zatkałem jedyną szczelinę jaka prowadzi za tło. Niestety, nie jestem w stanie sprawdzić, czy nie ma w niej zwłok... Chyba że metodą stosowaną niegdyś przez celników, czyli lusterko na jakiś wysięgnik i za akwa, bo inaczej, to wzroku tak nie zagnę, by zafilować za tło. Także jedną przynajmniej przyczynę wyeliminowałem. Nie sądzę, by były jeszcze jakieś przejścia za tło pod tlem - tam mam wszystko szczelnie zasypane i zawalone. Dno też przeszukałem, tylko jednej groty nie jestem w stanie sprawdzić, bo to dziupla taka, że hej. Pocieszyłeś mnie Wojtek, że katastrofy biologicznej nie będzie, bo to mnie najbardziej chyba martwiło, po tym jak już przestałem opłakiwać śmierć rybek. Natomiast Sision też mnie pocieszyłeś, bo podałeś, że też 'wciungło' Ci gdzieś 2 rybki. No i Milc: u mnie podobnie - poszukiwania z rozbieraniem tla to Armageddon. Nie chcę już znowu przewalać dekoracji, bo to duży stres dla rybek, a i tło łatwo uszkodzić uderzająć rogiem czy kantem jakiegoś kamlota. Na razie dalszych tajemniczych zaginięć nie stwierdziłem. Jeśli sytuacja się powtórzy, wtedy złoże oficjalny wniosek do Adminów o otworzenie działu: Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie' albo bardziej szerokiego "Z archiwum X", czy też po adaptacji "Z Akwarium X" Pozdrawiam i dzięki za pomoc!
  9. Się serdecznie uśmiałem - po prostu: "Dzieci wiedzą lepiej" Pozdrawiam Ciebie i córeczkę
  10. Blizniak no to naprawdę są wspaniałe wieści! Ciekaw jestem regulaminu konkursu i jego formy, a także sposobów głosowania, kryteriów oceny (tylko jedno generalne czy wiele), formalnych kryteriów, jakie akwa musi spełniać (tzw. zgodność z kanonami sztuki ) Myślę, że będziemy świadkami pasjonującej rywalizacji, bo jest w galerii kilkanaście/dziesiąt prawdziwych perełek zasługujących na wyróżnienie. Powtarzać się nie będę, ale widze w tym także realizację misji niesienia kaganka oswiaty dla adeptów oraz misję rozsiewania wirusa Malawi wśród niewiernych uprawiającyh inne formy akwarystyki No i fakt, że udało Wam się jeszcze zorganizować nagrody zasługuje na brawa! Czy możesz zdradzić, czy udział w konkursie wymaga członkostwa w KM czy można być sympatykiem/zarejestrowanym członkiem forum lub galerii? Dobra. Wiele pytań. Najlepiej będzie chyba jak najszybciej przedstawić regulamin. Czekam niecierpliwie, mam nadzieję, że nie jestem sam w tym oczekiwaniu. Choć pewnych b. silnych kandydatów na zwycięzców, niejako klasyków Galerii, można typować już teraz. Pewnie wiecie o których baniaczkach mówię Pozdrawiam
  11. A jakie miałeś to tło? Bo dla mnie to brzmi trochę jak opowieść z krypty. Sorki za porównanie, ale te pyśki musiały się tam strasznie męczyć! Nie atakuję Cię, cy cuś takiego, tylko po prostu mnie zmroziło. Tzn. że te rybki sobie tam na takiej małej pow. zyły i rosły? Jejku, to naprawdę chyba mutanty wyrosły :shock: Masz może zdjęcia? Pozdrawiam
  12. Cezarix trochę pomieszałeś z tymi przesłonami i dziurami. Duża przesłona, to znaczy mała dziura, co daje dużą głębię ostrości. Natomiast mała wartość przesłony, np. 2.8 to duża dziura, dużo światła ale mała głębia ostrości. To tak gwoli ścisłości, by nikomu nie zamieszać. Jeśli robisz zdjęcia dłuższym obiektywem, np. 200mm to czasy naświetlania raczej poniżej 1/120 lub 1/200, bo z ręki trudno zrobić ostre zdjęcie przy takich długościach. To przy jakiej czułości zrobisz zdjęcie bez ziarna/szumów/z ziarnem akceptowalnym zależy głównie od jakości matrycy w aparacie. Różnice tu są duże w zależności od producentów. Z tego co donosi prasa foto najlepsze są matryce Canona, potem nikon, potem długo nic i... reszta świata. Ale tutaj wchodzimy już na niebezpieczne pole, bo zaraz rozpęta się dyskusja o wyższości/niższości Canona nad Nikonem . Pozdrawiam
  13. Smile, jak już pisałem efekt u Ciebie jest rewelka, także Barian możesz spokojnie korzystać z potwierdzonych rezultatami technologii Smile'a. Co do granic i wyobraźni to oczywiście Smile masz rację, ale ja pisząc powyżej o tym w odniesieniu do akwa Bariana miałem na myśli, że powierzchnia dna i wielkość zbiornika w jego przypadku jest tak duża, że praktycznie można wyczarować co tylko się zechce. W akwa 20L czy 200L nawet obiektywnie możliwości są mniejsze, bo nie wszystko da się zrobić co wyobraźnia podsunie. Natomiast w takim dużym akwa jak Bariana to chyba mocno trzeba się starać żeby wykombinować coś takiego, co by się tam nie zmieściło Ech, poszalałbym przy takim akwenie, poszalał Pozdrawiam
  14. No to ja jednak kapituluję, bo codziennie to chciałbym oglądać akwa z piwem w ręku , a nie grzebać w prefiltrze, zmieniać, wyciągać, rozlewać... i płoszyć do tego rybki. Także do tego rozwiązania raczej już nie wrócę. Pozdrawiam
  15. to ja się podłączę z takim pytaniem: u mnie zaobserwowałem, że jedna z moich (chyba) samiczek Ps. el.mpanga ma biały pyszczek, tzn. tak jakby wargi. Nie wydaje mi się, by była to pleśniawka, bo ma tak już od samego początku chyba, choć na pewno nie powiem, bo to młodzież i się wybarwia dopiero. Niemniej zakładam, że jeśli byłaby to pleśniawka to by się rozprzestrzeniła. Wygląda to całkiem ładnie, jakby rybka stosowała biały błyszczyk Czy widział ktoś u swojej mpangi taką barwę? Pozdrawiam
  16. Milc - po Twoim poście przeczytanym przed chwilą pobiegłem do mojego kubła, bo jakiś niecały tydzień temu, po przemeblowaniu akwa postanowiłem zastosować prefiltr do kubła Fluval 304. Wrzuciłem więc watę filtr. w koszyczek na końcu wlotu. Jak przeczytałem, że u Ciebie po jednym dniu wata była bardziej czopem niż prefiltrem to normalnie ciarki mnie przeszły na myśl o tym co może być u mnie po dniach 6. No i właśnie wywaliłem przed chwilą tą watę - syf był straszny. Powiem tyle: po jej wyjęciu musiałem w kuble zmniejszyć przepływ o połowę, bo normalnie zaczęło rybami rzucać po skałach. Także niech każdy sam oceni prefiltr. Ja wiem, że raczej tego już nie powtórzę, no chyba że z grubą gąbką. Niemniej nie wiem, czy np. nie lepiej wrzucić dobrą prefiltrację mechaniczną do kubla już. Ja mam najpierw grubą gąbkę, a potem, pod warstwą ceramiki wrzuciłem podwójną warstwę waty, która jest ostatnim stadium czyszczenia mechanicznego. I myślę, że tak jest nieźle. Pozdrawiam
  17. Barian co do barwnika to stosowałem barwnik Bayer'a polecany przez Wojtka "Leeriego" w jego artykule. Leeri podesłał mi go wraz z Ceresitem, który mu został. Ja zastosowałem barwnik, ale na niego położyłem też 2-3 warstwy czarnej i potem rozjaśnianej emalli akryl. Faust. Wydaje mi się, że warto jednak położyć wierzchnią CR'a z barwnikiem, gdyż wtedy nie trzeba tak dodkładnie pokrywać potem farbą, a powstałe niedokładności mogą wręcz wzbogacić potem fakturę i efekt wizualny. Na pewno polecam stosowanie przy malowaniu metody suchego pędzla opisanej przez Cezarixa. Ja wprawdzie zużyłem dosłownie kilka mililitrów farby beżowej zmieszanej z czarną, ale to dlatego że chciałem zachować ciemną barwę skał (wręcz czarne). Jeśli chcesz jaśniejsze odcienie, to napewno zastosowanie mieszanek dwóch kolorów wyglądać będzie dużo korzystniej niż w przypadku malowania tylko jednym. Pozdrawiam i powodzenia przy budowaniu tła. W Twoim wypadku pole do popisu jest olbrzymie i właściwie chyba tylko wyobraźnia wyznacza granice.
  18. Dzięki Makok. W kubełku raczej nie - mam Fluvala - jak wiadomo ma on koszyczek na końcu rurki, a ja w tym koszyczku mam watę jako prefiltr. Więc nie widzę możliwości. Moja żona podejrzewa dwie możliwości: a) morderczy filtr wewnętrzny, który z zaskoczenia zasysa rybki morderczego ślimaka, który wciąga je pod piasek A na serio to naprawde ciekaw jestem, czy ktoś miał podobny przypadek. Przypuszczam, że u mnie wynika to, że mam wiele zakamarków. Np. nie mogę sprawdzić dokładnie, czy w dolnej części dwupoziomowego komina rybki nie przesiadują. Świeciłem tam latarką, ale nic nie zauważyłem. Po prostu już zgłupiałem.
  19. Aż głupio mi się do tego publicznie przyznać, ale zaginęły mi w akwa dwa moje m. johanni (z 10 jakie miałem od początku). Stało się to po zmianie wystroju akwa i włożeniu tla DIY. Od 2 dni zauważyłem, że brakuje jednego. Brak ten zauważyłem po tym, jak jedna z johanii leżała na dnie pobita i posiniaczona, ze złamaną płetwą brzuszną. Pomyślałem dostała w czajnik od samca który się wybarwia. Ale po paru godzinach rybka odżyła i zaczęła przeganiać nawet inne. Następnego dnia nie mogłem się doliczyć całej dziesiątki. Po 2 dniach rozpocząłem poszukiwania - dziś przy czyszczeniu akwa rozebrałem dekorację kamienną i szukałem zwłok. Nic nie znalazłem. Co gorsza, brak mi też drugiej johanni. Przypuszczam, że być może dostały się gdzieś za tło lub pod nie (podniosło mi się o jakieś 2 cm po włożeniu do akwa - problem z wypornością). Pod kamieniami gdzie mogłem sprawdziłem. Problem w tym, że tło mam mocno rozbudowane (zob. w galerii) i być może pominąlem jakiś zakamarek. NIe chcę drugi raz rozbierać dekoracji, bo ryby się przy tym stresują i ogólnie balagan się robi, bo tak samo drugi raz skałek nie ułożę. Mam więc pytania: 1) co może się stać, jeśli takie niezidentyfikowane zwłoki spoczywają mi gdzieś w akwa? czy jest groźba jakiejś infekcji, plagi? 2) czy przy rozbieraniu dekoracji/składaniu jej ponownym rybka mogła ucierpieć? Czy mogłem ją wtedy przez nieuwagę przygnieść? Zdarzyło sie to komuś? Czy też w przypadku pysków jako rybek szybkich to mało prawdopodobne? Cala sytuacja wprawia mnie w zakłopotanie, ale liczę na wyrozumiałość Waszą i jakieś konstruktywne uwagi i porady. Pozdrawiam i dzięki z góry za pomoc.
  20. Ja mogę tylko skromnie i cicho przyklasnąć małemu wykłądowi jaki dał Harisimi. Zawsze zastanawiało mnie i budziło podejrzenia o impertynencje i ignorancję, gdy ktoś kto sam nie wie co ma w akwarium (vide: jakieś niebieskie i jakieś brązowe) wypowiada się jak wyrocznia i doradza innym. Odrobinę samokrytycyzmu. Wojtek Harisimi jest urodzonym pedagogiem i dyplomatą, ale ja z trudem staram się dobierać łagodne słowa w stosunku do tego co BenSage wypisuje. Ten niebieski spokojny, to jak widzę Socolofi. Sam dopiero się uczę, ale pozwolę sobie, na podstawie własnych wypowiedzi oraz wiedzy zdobytej na forum stwierdzić. że ten niebieski, to raczej zaliczany jest do gatunków średnioagresywnych, co potwierdza się u mnie. Ryba jest silna, z dość wysokim poziomem agresji wewnątrzgatunkowej, mniej wobec innych gat. Ale na pewno nie jest spokojna jak baranek. U mnie prawdopodobnie to wszystko się zmieni - mam młodzież, ale Socolofi jak na razie rywalizuje (z ps. el mpangą) o prym w akwa. Odbiegłem od tematu, ale wniosek jest jeden: odrobinę pokory, samokrytycyzmu i szacunku wobec tego, co stosują i polecają doświadczeni akwaryści, którzy od lat hodują i pielęgnują pyszczaki z miłością i pasją. Takie podejście jest lepsze, niż zbieranie od sprzedawców (jacy są każdy wie) strzępek rad w stylu "Panie, te haremy to mity, daj pan spokój, tam głupoty opowiadają. Tak naprawdę to dobrze wiem tylko ja...". BenSage nie obrażaj się, tylko zreflektuj swój sposób bycia i aktywności na forum. Pozdrawiam
  21. PTB_PL no więc nie do końca. W wysoko specjalistycznych składach budowlanych dostępne na zamówienie najczęściej są też inne zaprawy z atestem do wody pitnej. Są one jednak z tego co się orientowałem droższe i trudniej dostępne niż CR65. Nazw teraz nei pamiętam, więc nie mogę uwiarygodnić mojej wypowiedzi nazwami, niemniej obecnie nie ma chyba produktu, który byłby jeden jedyny li tylko na rynku. To tak gwoli wyjaśnienia i zupełnie nie jako krytyka. Pozdrawiam
  22. Mogę polecić jako trzeci Socolofi - jasnobłękitna rybka, z naprawdę ładnymi samcami i niewiele odbiegającymi samicami. Jest to silna rybka, ale nie bardzo agresywna - jest terytorialna, to bez wątpienia, walczy w obronie rewiru, ale sama rzadko atakuje. Przynajmniej u mnie. A do tego nie jest oklepana. Żywieniowo chyba też by pasowała, chociaż ja u siebie zrezygnowałem z Yellowków właśnie ze względu na fakt, że potrzebują mięska. Dlatego ich trzymanie z rośliożercami jest chyba wbrew sztuce, ewentualnie wchodzą w grę wszystkożercy. Swoją drogą zawsze dziwiłem się trochę, że w tak wielu obsadach bezproblemowo polecany jest yellowek. Owszem, rybka b. ładna, ale żywienie to raczej mięsne preferuje, więc często nie jest optymalne włącznie jej w obsady z wszystkożernymi rybami, ze skrzywieniem w kierunku roślinnego. Ok - koniec dywagacji, to pewnie luki w mojej wiedzy. Pozdrawiam
  23. Czester tak OT ale nie mogłem się powstrzymać Krytykujesz kolegę za ortografię, ale w tym poście właśnie sam walnąłeś byka: nieprawidłowo jest pisać "rybą wcale nie zależy" - forma poprawna "rybOM wcale nie zależy". Nie gniewaj się, ale jak mamy wspierać puryzm językowy to konsekwentnie. Pozdrawiam.
  24. Spokojnie, mozesz wlozyc pianke, karimate. Ja przez pewien czas mialem kawalki u siebie w akwa jako podkladki pod skaly opierajace sie o sciany boczne. Przez 2 miesiace nic absolutnie sie nie dzialo. Pianka to byla zwykla karimata, blekitna intensywnie. Nic nie smierdziala. Mysle, ze potencjalna toksycznosc jest taka jak w przypadku styropianu. Styropian tez atestu nie ma na kontakt z woda pitna i tez jest jakby nie brac tworzywem sztucznym. Bez badan laboratoryjnych nie da sie stwierdzic w stu procentach, ze jest lub nie jest toskyczny. Obecnie z musu mam tez kawalki tla ktore nie sa pokryte ceresitem - wystaje z nich zwykla pianka budowlana (wynik docinania, dopasowywania). Na razie jest dopiero od 3 dni w akwa, ale nie sadze by byly jakies skutki uboczne. Nie sadze, by pianka, czy karimata byly bardziej toksyczne niz styropian. Oczywiscie to tylko moje domysly. Pozdrawiam (przepraszam za brak polskich znakow - nie pisze ze swojego kompa)
  25. Kamienie niekoniecznie trzeba malować. Ja mam u siebie granit i łupek filitowy (odcienie czarnego) wraz z czarnym malowanym tłem (z antracytem miejscami) i wygląda w miare spójnie. Ja kamieni bym racej nie malował, bo jest ryzyko odprysków, uszkodzeń, etc. Tak sądzę, ale nie sprawdzałem tego , zastrzegam. Pozdro
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.