Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Witam

Spróbujmy razem opisać tą piekną rybkę Metraclima msobo magunga. Większość z nas ma lub miała tego pysia. Myśle więc że będzie duża dawka informacji. Może zacznę ja kilka słów.


M msobo magunga mogłem obserwować od maleństwa które trafiło do mojego zbiornika i mieszkały w nim 1,5 roku. Teraz posiadam inne dorosłe osobniki (dzięki mojemu koledze) których uczę się od początku.

Uważam że tego pyszczaka powinno się "trzymać" w zbiorniku min 120cm. Ze względu na swoje wymiary 11-12cm samczyków.

Rybka póki jest młoda jest spokojna o ile można tak powiedzieć o pyszczakach. A dorosła już w niczym nie przypomina siebie z młodości. Ja trzymałem przez 1,5 roku w układzie 2+4 i wszystko było ok. Dwa samczyki dogadywały się ze sobą czasami przeganiając. Jeden był tym samczykiem alfa oczywiście ładniej wybarwiony. Pewnego dnia zmieniło się wszystko. Nagle wystąpiła wielka agresja u samca alfa. Drugi samczyk przestał być jego kolegą i zaczęła się walka. Samiec alfa wytrzymał ponad tydzień. Ale dalej uważam że można utrzymać ten gatunek z dwoma samcami, gdyż jestem właśnie posiadaczem stadka 2+3. Są to dorosłe osobniki które mają coś około trzech lat. Oczywiście jest samczyk alfa i beta. Jeden zajął miejsce z jednej strony akwa a drugi z drugiej. Raczej nie wchodzą sobie w drogę. Czasami się pogonią ale na krótką metę. Za to samiczki msobo magungi przechodzą same siebie. Takiej agresji nie widziałem u innych gatunków. Samiczki walczą same za sobą. Chyba chodzi to o prym w stadzie.

Uważam że żywieniowo msobo spokojnie poradzi sobie z mięsożercami jak i roślinożercami. Można karmić z przewaga pokarmów mięsnych jak i roślinnych. Specjalnie użyłem słowa z przewagą gdyż na samy mięsie raczej długo nie "pociągnie". Ale już na samych pokarmach roślinnych spokojnie sobie poradzi.

Proszę o inne wypowiedzi związane z Msobo Magunga

  • Dziękuję 7
Opublikowano

Do magungi przymierzałem się całe dwa lata, jest dla mnie na topie z najpiękniejszych puszczaków z rodzaju Mbuna. Miałem przyjemność widzieć dorosłe samce w pracy, mimo słabych warunków robiły wrażenie. A co dopiero w odpowiednim akwarium i dobrze oświetlonym, godowa szata w 'moro' u samców przebija wszystko! Swoje pierwsze msobo nabyłem w Grudniu, stadko liczyło 11szt. fx mierzyły zaledwie po 3cm, potem była okazja dokupienia 8szt. F1 i też tak uczyniłem, wymieszałem ryby z dwóch stad. Pierwsze samce przy wielkości +/- 5cm już zaczynają się elegancko wybarwiać (początek marca). Obecnie obserwuję już pierwsze podrywy samca Fx, który już niemal jest niebieskawy :) Karmię 50/50 roślinnym z mięsnym, czyli jak wszystkożercę, z dobrym rezultatem. No i z własnych obserwacji też wiem, że młode magungi są wrażliwe na bloat'a i muszą być przytrzymywane w dobrej wodzie, o jak najniższym No3 to wyrosną nam na piękne mbuny o odpowiedniej proporcji ciała.


4-5mies. msobo:

m_msobo_magunga.jpg

Opublikowano

A ja dodam, że trzymałem magungi z demasoni oraz afrą.

Z demasonami karmiłem raz w tygodniu lekkim mięskiem.

Teraz, przy afrze 4 razy w tygodniu, 2x mrożonki i 2x suchy miesny.

Żadnych problemów :)

Opublikowano

Ja swoje msobo mam od września 2012 roku i mam je w układzie 3+7 Samce mają obrane swoje rewiry z tym że ten 3 najczęściej siedzi w ukryciu by nie dostać manta od dwóch pozostałych, samiczki tak jak kolega meszek pisał także potrafią walczyć ze sobą i jak dotychczas pomimo wszelkich prób nie udało im się donosić zaczętej inkubacji- trwa to 2-3 dni i tracą ikrę, nie mam pojęcia dlaczego. Tarło często się odbywa ale jak na razie bez szczęśliwego dochowania i wypuszczenia narybku. Pokolenie Fx. Samce ok 7 cm, samice 6cm. Ryba bardzo ciekawie ubarwiona i ładnie prezentująca się w akwa z kolorem niebieskim i czarnym współmieszkańców.

Opublikowano

Kolego Zdrowy Zab możesz opisać coś więcej o swoich podopiecznych. Może ktoś miał coś podobnego.


Chętnie opisze, jednak w swoim czasie, na razie za wcześnie :)

Opublikowano

Witam

Pierwsze stado magungi kupilem jakies 3 lata temu byl to dorosly harem w ukladzie 1x3 plywaly w towarzystwie demasoni w standardzie 300l. Niestety z tego co zaobserwowalem byly to osobniki dobierane tzn. z roznych zbiornikow- rozny wiek.Po paru dniach w wyniku zadziornosci samca zginela najmniejsza samica i zostal uklad 1x2 przy czym samice caly czas siedzialy schowane za tlem. Wyplywajac tylko na pore karmienia lub w nocy.Po jakis 2 miesiacach byla pierwsza inkubacja jednej z samic podaczas ciazy zostala dotkliwie pogryziona przez druga i musialem ja odlowic do kotnika a po miesiacu zostala zaganiana przez samca i pozostala samice.Zostal uklad 1x1 pamietam ze tez sie tarly ido dzis dzien mam corke z tamtego okresu plywa z moim nowym nabytkiem kupionym rok temu.Rybki plywaja od malego okolo 3cm, zestawienie doroslych juz osobnikow zle sie konczy!W tej chwili samczyk ma juz 10 cm a samiczki po 5-6 poczatkowo mialem uklad 3x6 oddalem 2 samce i wylowilem mocno pobite 2 samice(ktore nie przezyly) w tej chwili jest to stado 1x4.

Samiec probuje sie zalecac, ale samice nic sobie z tego nie robia i w dzien mocno je gania patroluje teren 90cm pozostawiajac im 30cm powierzchni spokoju , co ciekawe sytuacja dzieje sie przy zapalonym swietle poniewaz wieczorem plywaja po calym baniaku a samczyk nie zwraca na nie wiekszej uwagi.

Podsumowujac moje obserwacje jest to ryba agresywna wewnatrzgatunkowo. O ile 3 cm osobniki "tancza" to wieksze walcza dosc ostro o pozycje w stadzie czesto wykozystujac chwile slabosci(inkubacja,choroba)aby wspiac sie w hierarchii ryba jest atakowana przez wszystkich pobratyncow .

Karmie 60% roslinne na 40% miesne rybcie sa w dobrej kondycji a samiczki w swietle, prawie mandarynkowe( przez faszerowanie sweden ;))

  • Dziękuję 1
Opublikowano

Opisywany gatunek uważam za jeden z najbardziej atrakcyjnych gatunków z naszego ukochanego jeziora. Budując obsadę z tymi rybami musimy na pewno wziać pod uwagę terytorialny charakter tych rybi to że finalnie raczej zostaniemy z 1 samcem. Ryby posiadałem w akwarium 720 litrów ( 200x60x60 ) w obsadzie z non-mbuna i mbuna ( L. lethrinus, C.moorii, S.fryeri, O. lithobathes, A.s. maleri maleri, M. dialeptos, 2 samce M. zebra chilumba ). Akwarium pełni rolę akwarium dekoracyjnego z całym bagażem plusów i minusów. Plusy to możliwość lekkiego przerybienia i dzięki powyższemu obserwowania zróżnicowanej obsady. Minusy to sprawy techniczne typu karmienie w biegu, niedoskonała obserwacja i możliwość umknięcia rzeczy które na pewno nie umknęły by w normalnych warunkach, częsty brak dostępu do ryb w weekendy. W przypadku tego gatunku niestety minusy przeważyły i po 2 tragediach ( mykobakterioza zawleczona z rybami odłowowymi, awaria Fluvala FX i starta 70 % obsady ) została mi jedna samica. Gatunek ten miałem jednak dostatecznie długo aby podpisać się pod wieloma tezami kolegi tom77 . Samce były ukochanymi rybami publiki w akwarium. Można oczywiście polemizować z tym czy w tak ciekawie obsadzonym zbiorniku były najpiękniejsze. Na pewno jednak jako typowi terytorialiści prowokowały one zainteresowanie. Układ ułożył się z 2 samcami i 4 samicami. Samce pomimo 2 metrowego szkiełka nie podzieliły rewiru na 2 i żyły w pokoju konsumując samice. Walczyły ze sobą zawziecie na granicach rewirów a raczej lubiły aby to własnie kamień przeciwnika był nowym rewirem ;). Przez emerytów którzy mieli zajęcia obok mnie i codziennie sterczeli przy akwarium zostały nazwane sierżantami ze względu na rysunek na pysku ;). Walki były bardzo widowiskowe i angażowały całe siły samców. Nie było jakichkolwiek problemów z samicami. Same również nie robiły sobie nadmiernej krzywdy, gdyż były młodziutkie. Oczywiście rosły i z czasem osiągnęły ok 10-11 cm. Samice były mniejsze około 9 cm. Niestety jeden z samców spacyfikował słabszego i już nie było tak pięknie ( trwało to około roku ). Dieta w tak dziwnym zbiorniku nie stanowiła problemu było to około 60 % mięsa do 40 % roślinnego. Samotny samiec również nie robił samicom jakichkolwiek problemów a inne ryby były raczej lekceważone tylko w czasie tarł w ścisłym rewirze potrafiły przy atakować nawet znacznie większych przeciwników, trwogę wzbudzały tylko chilumby ale one nie majac samic generalnie lekcewarzyły mniejszego terytorialstę. Oczywiście ogromny wpływ na to miał bardzo duży zbiornik i nie mam wątpliwości, ze zdominowany samiec nie pływałby w mniejszym zbiorniku, trzeba by go eliminować. Później niestety moje obserwacje zakłóciła choroba zawleczona z odłowowymi rybami. Magunga ucierpiały znacznie i zostały finalnie tylko 2 samice i 8 młodych które wychowałem dla ratowania gatunku. Uzupełniłem obsadę zbiornika innymi gatunkami, gdyż w niektórych zostały pojedyncze sztuki ( walka z Mykobakteriozą jest walka z wiatrakami więc tylko eliminowałem sztuki wykazujace objawy, zresztą ze wzgledów sentymantalnych zbyt długo czekałem ;( ). Wpuściłem miedzy innymi samice zebry chilumba. To zabiło jakiekolwiek szanse mniejszego terytorialisty i samiec wybarwiał sie bardzo długo ( około roku ) i finalnie nie doczekał tej chwili. Niestety następny problem pokazał mi czym się różni akwarium dekoracyjne od domowego i zabił wszystkie magungi poza jedną samicą i gatunku już nie odtwarzałem. W czasie mojego urlopu zatrzymał się Fluval FX ( uwaga na toen filtr bo piasek może zablokować pompę, która jest na dole ) a panie sprzątaczki karmiące ryby zareagowały dopiero gdy na dnie leżały, 15 cm chilumby, Astatotilapie czy broleyi. Przyjechałem i rzuciłem się do baniaka z testami ale otwarcie klapy powiedziało mi co jest grane. Obumarło wszystko gdyż pompa się zapchała. Gdybym był na miejscu wiedziałbym to od razu a tak po jakimś braku prądu przypchana pompa po prostu nie ruszyła. Musiało to trwać co najmniej tydzień. Poza akwarium Klubowym wprowadziłem ten gatunek tylko u jednego kolegi do akwarium 150x50x50 i tam ryby są już 3 lata w układzie jednosamcowym ( 1+5 ) z mbuną ( M.e. chewere, M. dialeptos, M. daktari ) ... były 3 samce ale się spacyfikowały ;). Nie ma problemów na linii samiec samice. Mnożą się regularnie ale kolega nie wychowuje ich gdyż nawet nie ma kotnika. Ze względu na ułożenie skał dochował się tylko 1 samicy naturszczyka.


Chciałbym się odnieść do wartościowego posta tom77, jego przygoda wskazuje na dwie rzeczy, które chciałbym skomentować. Po pierwsze samice są na prawdę niepowtarzalne ;) IMHO jedne z najładniejszych w całym jeziorze. Po drugie ich problemy z tarłem najprawdopodobniej wynikają z przeeksploatowania. samce wymuszają na nich tarło zbyt często a one nie są im w stanie tego zapewnić. Chciałbym zauważyć, że od około 3 czasem 4 roku życia samice są mniej wydajne i powoli tarła rozciągają się w czasie coraz bardziej. One po prostu się starzeją. Moje 6 letnie socolofi przystępowały już do tarła jak się pomyliły ;) czyli bardzo rzadko.


Druga uwaga to kwestia tego, że został układ 2+1 . Mogłoby być inaczej gdyby kolega zareagował i mieszał z samcami bądź samicami. W przypadku ryb terytorialnych często jest tak, że samce wypracują jakąś równowagę i ku naszej ogromnej radości wyglądają ślicznie ale zarazem maja obaj prawo do samic. Samice takie maja 2 prześladowców i z częstotliwość tarł wzrasta co godzi w zdrowie samic. Ratunkiem jest dołożenie samic ( trudno je dostać ) albo bolesna redukcja do jednego samca. W sytuacji toma77 ratunkiem byłoby wpuszczenie 8-10 młodych ryb i czekanie na to aż wyrosną tam młode i silne samice bądź wpuszczenie 4-5 samic dorosłych ale to może się nie udać bez redukcji samca. Optowałbym za pierwszym rozwiązaniem bo samice młode są bardziej wytrzymałe na duża eksploatację a dwa są mniejsze i zwinniejsze co pozwoli im skutecznie unikać przymusu i zbyt częstych tarł. Oczywiście nie jest to zasadą i u mnie przykładowo wśród saulosi ( 2+5 ) czy socolofi ( 1+3 ) przez wiele lat nie było jakiegokolwiek problemu na linii samiec( samce ) - samice. Jednak pyszczaki to bardzo żywą materia i reakcję muszą być szybkie bo często nawet śmierć jednej samicy zburzy całkowicie stabilny układ który wcześniej funkcjonował wiele lat.


Teraz pytanie do osób które mają te pyszczaki wiele lat. Swego czasu trwały polemiki co do wielkości ryb tego gatunku. Osobiście stawiałbym na to ze ryby te rosną 11 samiec, 9 samica a nie tak jak pojawia się alternatywnie w literaturze 14 cm samce, 11 cm samice. Jak wy to widzicie ?

  • Dziękuję 7

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • Witaj, możesz pomyśleć o sklejeniu czegoś ze szkła, ja tak zrobiłem lampa leży na dwóch wspornikach w kształcie litery T , które stoją na wzmocnieniu poprzecznym na środku akwa. Na tym zdjęciu mniej więcej to widać.
    • Cześć. Planuję zrobić lampę DIY do akwarium Malawi 100x50x50 i szukam inspiracji dotyczących samego montażu lampy nad akwarium. Interesują mnie rozwiązania DIY, a nie gotowe lampy typu Chihiros czy Skylight. Jak rozwiązaliście: mocowanie szerokiego profilu/radiatora aluminiowego, nóżki opierane o szybę, kątowniki lub płaskowniki aluminiowe, belki oparte bezpośrednio na akwarium, inne estetyczne sposoby montażu nad otwartym zbiornikiem? Jeśli macie zdjęcia swoich lamp i mocowań, będę wdzięczny za fotki oraz informację z czego wykonaliście uchwyty. Zależy mi na estetycznym wykonaniu, bo akwarium stoi w salonie.
    • Aristochromis christyi – to jedyny przedstawiciel rodzaju Aristochromis o charakterystycznym kształcie pyska, który przypomina dziób drapieżnego ptaka lub jak pisze Ad Konings „arystokratyczny nos”. To właśnie temu wyjątkowemu kształtowi pyska zawdzięcza on swój przydomek – Jastrząb z Malawi. Fot. Łeb dorosłego samca Aristochromis christyi z profilu. Gatunek ten występuję w całym jeziorze głównie w strefie przejściowej. Osiąga dość znaczne rozmiary, samiec dorasta do ok. 30 cm., samica jest nieco mniejsza i osiąga 25 cm. Jest typowym rybożercą, a jego menu składa się głównie z przedstawicieli ryb z grupy "Mbuna". Osobliwa budował pyska przystosowała Aritochromis  do chwytania znacznych rozmiarów ryb stanowiących nawet 1/3 długości jego ciała. Fot. Ukazuje rozmiar „paszczy” dorosłego osobnika Dymorfizm płciowy u tego gatunku jest bardzo wyraźny ale dopiero u dorosłych ryb młode wyglądają identycznie – srebrzyste ciało z charakterystyczną wyraźną skośną czarną pręgą. Dorosłe osobniki jak już wspomniałem różnią się znacznie, jeżeli chodzi o kolorystykę samice pozostają podobne do młodych, może trochę ciemnieją ale wydaje mi się, że jest to bardziej cecha konkretnego osobnika i diety. Samce natomiast z wiekiem nabierają coraz więcej niebieskiego odcienia, który zaczyna od głowy „rozlewać” się na resztę ciała choć pełne wybarwienie osiągają dopiero w okresie zalotów i tarła. Dodatkowo u samców wydłużaniu i zaostrzeniu ulegają płetwy – grzbietowa posiadająca mnóstwo pomarańczowych plam, której górną krawędź okala biło-pomarańczowy pas i odbytowa, która dodatkowo zabarwia się na kolor pomarańczowy z wyraźnymi białymi atrapami jajowymi. Fot. Młode osobniki, które już przy rozmiarze ok. 9 cm. wykazywały rywalizację wewnątrzgatunkową. Fot. Dorosły samiec.   Fot. Dorosła samica.   Opisywany gatunek nie należy do szybkich pływaków, preferuje polowanie z zasadzki w dość osobliwy sposób. W trakcie polowania ustawia się głową w dół i bokiem do potencjalnej ofiary, potrząsa przy tym ciałem co ma imitować ranną lub chorą rybę. W momencie kiedy nieuważna ofiara zbliży się zbyt blisko do „Jastrzębia” następuje błyskawiczny atak, a duże i silne szczęki nie dają jej żadnych szans. Fot. Dorosły samiec „wiszący” w toni i przygotowujący się do ataku.   Pierwszy raz młode Aristochromis zobaczyłem „na żywo” w 2005 r. na giełdzie akwarystycznej w Łodzi przy. ul. Św. Teresy. Zaraz po powrocie do domu zacząłem czytać na temat tego gatunku ale szybko okazało się, że z uwagi na rozmiar osiągany przez rybę nie będę w stanie zapewnić jej odpowiedniej przestrzeni. Jednak już wtedy wiedziałem, że kiedyś będę cieszył się widokiem Jastrzębia z Malawi siedząc we własnym fotelu. Jako, że w akwarystyce cierpliwość to ponoć podstawa, stadko sześciu młodych około 6 centymetrowych Aristochromis christyi trafiło do mnie w kwietniu 2017 r. Młodzież trzymała się razem do osiągnięcia ok. 9-10 cm. Ryby karmione były sztucznymi pokarmami premium i raz w tygodniu mrożonymi krewetkami, zresztą tak jest do obecnej chwili. Gatunek ten rośnie zdecydowanie wolniej niż inne popularne wśród akwarystów drapieżne pielęgnice z jeziora Malawi. W tym okresie zaczęła uwidaczniać się umiarkowana agresja wewnątrz gatunkowa i odtąd ryby wolały przebywać pojedynczo w różnych miejscach zbiornika. Zarówno u młodych jak i dorosłych ryb nie zaobserwowałem znaczącej agresji w stosunku do innych gatunków, nawet podczas tarła samiec był dużo spokojniejszy niż przedstawiciele rodzaju Nimbochromis czy Dimidiochromis.   Fot. Dorosły samiec podczas karmienia mrożonymi krewetkami „z ręki”. W grupie zdecydowanie szybciej rosły samce, których jak się okazało były dwie sztuki i przy rozmiarze 13 cm. byłem ich już pewny, a przy około 15 cm. dokonałem redukcji stada zostawiając w zbiorniku parę, która w zdrowiu pływa w nim po dziś dzień. Fot. Para dorosłych Aristochromis christyi. Para dość regularnie podchodziła do tarła jednak pierwsze trzy razy samica nie donosiła ikry i wypluwała ją po kilku dniach ale z czasem udało się jej dochować młode. W czasie tarła samiec oczyszcza dno z grubszych frakcji i kopie krater średnicy ok. 30 cm., do którego wabi samicę i tam dochodzi do tarła. Tak jak wcześnie już wspominałem samiec podczas tarła nie był zbyt zaborczy ani dla samicy ani dla innych gatunków i to pomimo faktu, że mój zbiornik jest zbyt mały dla Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej ale o tym później. Fot. Samiec podczas przygotowywania tarliska. Moje wnioski na temat Aristochromis christyi oparte zostały na prawie pięcioletnim już okresie obserwacji tego gatunku w moim standardowym 720 l. W tym miejscu muszę wyraźnie zaznaczyć, że jest to zbiornik zdecydowanie za mały by trzymać Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej tym bardziej, że jedynymi (z uwagi na rozmiary i dietę) słusznymi towarzyszami dla niego są inni silni przedstawiciele drapieżników z jeziora Malawi, np. z rodzaju: Buccochromis, Champsochromis, Dimiodiochromis, Nimbochromis czy Tyrannochromis. Nie byłbym jednak sobą gdybym nie pochwalił się sukcesem w zbudowaniu relatywnie zgodnej obsady wielogatunkowej złożonej obok Aristochromis z kilku gatunków z ww. rodzajów drapieżników. Moim zdaniem podstawą budowania zgodnej obsady jest zakup młodych ryb w jednym momencie co pozwoli im przyzwyczaić się do siebie, „nauczyć” się dzielić zbiornik i ustalać hierarchię w miarę wzrostu. Niewątpliwe jednak wiele też zależy od czynnika, na który żaden malawista nie ma wpływu czyli „charakteru” poszczególnych osobników w obrębie danego gatunku. Co do zasady nie zalecam jednak budowania wielogatunkowej obsady wokół Aristochromis christyi w zbiorniku 720 l. Uważam, że za minimum należy tu przyjąć zbiornik o wymiarach 250 x 70 x 70 cm. Natomiast zbiornik 200 x 60 x 60 cm. z całą pewnością można uznać za wystarczające zaplecze dla stworzenia jednogatunkowej obsady z Aristochromis christyi, oczywiście w układzie z jednym samcem. Fot. Dorosły w pełni wybarwiony samiec. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że jest to jeden z moich ulubionych gatunków spośród drapieżników z jeziora Malawi i zawsze będę go brał jako pewniaka budując w przyszłości obsady moich zbiorników. Mam nadzieję, że również Wam udzieli się mój podziw i sympatia dla Jastrzębia z Malawi i ryba ta „padnie” wyborem każdego malawisty, który dysponuje odpowiednio dużym akwarium.   Literatura: Konings A., 2003. „Back to Nature”.  Przewodnik po świecie pielęgnic z Malawi.  Konings A., 2016. „Malawi cichlids in their natura habitat” 5rd Edition. Cichlid Press, El Paso, USA. Łątka L., Sierakowski W., 2018. “Pielęgnice jeziora Tanganika i Malawi”. Wydanie pierwsze. Angraf, Piła.  
    • A nie zabaczyłeś, że jesteś na forum ryb z j. Malawi nie z Tanganiki? Polecam forum tanganiki, tam na pewno otrzymasz rzetelną informację.
    • Witam wpadłem na pomysł żeby przerobić moje 100l pod gatunki z Tanganiki. Kupiłem skały ‘elephant skin’ i ułożyłem małą konstrukcje w jednym z rogów. Dolożylem trochę roślin dla lepszego efektu wizualnego Microsorium Pteropus i Anubias barteri.  Reszta to drobny jasny piach i kupiłem około 25 wielkich muszli po ślimakach escargot- Helix pomatia(jeszcze nie dojechały). Plan jest taki żeby obsadzic parą Julidochromis transcriptus i kupić około 6 Neolamprologus multifasciatus, Jakieś sugestie, przeciwskazania co do obsady? Samo akwarium jakieś uwagi ? Filter oase 200 thermo, lampa chichiros b series. TDS wody kranowej 388pp.    (zdjęcia zrobione kilka minut po zalaniu) Pozdrawiam.      
    • A czemu nie ?  Ja bardzo dużo piszę codziennie zawodowo i nie mam już siły i przede wszystkim czasu na pisanie dla przyjemności 🤷‍♂️ Dlatego dla mnie osobiście spotkanie/spotkania to najważniejsze daty w kalendarzu... Szkoda, że jest nas na spotkaniach mniej, dlatego zachęcam każdego do przyjazdu tym bardziej, że jest dobre połączenie PKP z Prudnikiem. Zawsze będę mógł opowiedzieć o swoich doświadczeniach z drapolami choć nie wiem czy faktycznie kogoś to interesuje. Poszukam tez i wrzucę na KM krótki artykuł, który poczyniłem kilka lat temu w tym zakresie na przykładzie Aristochromis christyi, ukazał się on co prawda jedynie w języku angielskim ale mam gdzieś pewnie "rękopis".
    • A czemu nie tu? Wiele razy rozmawialiśmy, nie tylko w Pokrzywnej, ale nie jest moją rolą pisanie tutaj na temat funkcjonowania Twojego akwarium z drapolami😉
    • Wszyscy mają racje aaaale nie do końca 😉 ale na szerszą rozmowę zapraszam na spotkanie do Pokrzywnej ☝️😁 PS. @pozner z tego co ja pamiętam to byłeś przy wielu moich rozmowach właśnie w Pokrzywnej ale widocznie tylko ja byłem trzeźwy 😁😉🤣
    • Nie miałem nigdy poważnych drapoli w akwarium, ale moje doświadczenia z non mbuna oraz z pielęgnicami z Ameryki centralnej mówią że dobrym środkiem do rozładowywania agresji jest mocne przerybienie. Często propozycje obsad na tym forum czy w książce Wojtka Sierakowskiego mogą mieć rację bytu tylko do pewnego momentu. 13 ryb w 1400l to niezbyt wiele w moim odczuciu. Jakie są wasze doświadczenia w tej kwestii z drapolami?
    • To prawda Regulowałem już kilka razy, ale w środku - pod szafką jakiś czas temu założyłem jeszcze drugi, mały zbiornik, 112lz pokrywą, przez to szafka jest dość często otwierana, a czasami nawet częściowo otwarta przez kilka h. Dodam, że ten sposób prowadzenia akwarium nie jest zbyt wygodny przy serwisie, więc nie polecam a szafkę bym musiał regulować w prawie każdy weekend 
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.