Skocz do zawartości

start zbiornika 375l malawi mbuna


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Na wstępie chciałbym się przywitać ponieważ to mój pierwszy post na tym forum.


Akwarystyką interesowałem się od czasów szkolnych, ale dość "pobieżnie". Po dłuższej przerwie postanowiłem uruchomić akwarium na poważnie, początkowo miało to być akwarium roślinne, ale z pewnych względów musiałem temat odpuścić i szukałem czegoś, co będzie trochę mniej absorbujące na codzień, oraz mniej wymagające pod względem oświetlenia. Wybór padł na pyszczaki z jeziora Malawi. Urzekło mnie piękno tych ryb w połączeniu z surową prostotą ich środowiska naturalnego. Przez kilka ostatnich tygodni starałem się dowiedzieć jak najwięcej na temat odtworzenia biotopu Malawi w sztucznym baniaku. Mam swój plan na start takiego zbiornika, ale prosiłbym bardziej doświadczonych Kolegów o podzielenie się uwagami i/lub krytykę moich zapędów, bo doświadczenia w tym temacie mi brak, a im więcej dowiem się teraz, tym lepiej dla rybek.


1. Zbiornik i obsada

W zbiorniku 150x50x50 planuję hodować 3 gatunki Mbuna w haremach 1+5. Myślałem o Pseudotropheus saulosi, Labidochromis caeruleus oraz Labeotropheus trewavasae. Jestem otwarty na wszelkie sugestie co do obsady, bo ilość gatunków jest ogromna, a wszystkie piękne.


2. Woda

Woda w moim kranie ma parametry:

NO3 [mg/l] = 10-25

NO2 [mg/l] = 0

GH [st d] = 4-5,5

KH [st d] = 3

PH = 7,5-7,8


mierzone paskami JBL w dość długich odstępach czasu, stąd pewien rozrzut.


Rozumiem, że muszę podnieść PH do ponad 8,0. Czy wystarczy dodawać sody oczyszczonej, czy kupić jakiś preparat chemiczny?

Może infantylne pytanie, ale z chemii zawsze byłem bardzo cienki, więc wolę się upewnić - przy tak niskiej twardości wody stosowanie filtra RO mija się zupełnie z celem? Jeśli tak, to mam jeden na zbyciu :)


3. Filtracja

Posiadam 2 filtry Eheim 2226. Filtry te standardowo są wyposażone w Efimech (ceramiczne tulejki), niebieską gąbkę o dużych oczkach, Substrat pro (porowate kulki) i bardzo gęstą białą gąbkę. Z tego wszystkiego tylko Substract pro posiada dużą powierzchnię rozwinięcia do osiedlania się bakterii nitryfikacyjnych, a pozostałe wypełnienia spełniają bardziej funkcję filtracji mechanicznej. Dlatego planowałem wyrzucić obydwie gąbki i Efimech a zamiast tego wypełnić obydwa koszyki w każdym filtrze Substratem, natomiast jako filtrację mechaniczną założyć gąbki od filtrów wewnętrznych na rury ssawne obydwu kubełków. Czy takie rozwiązanie zda egzamin? i czy przy tym potrzebny jeszcze będzie jakiś filtr wewnętrzny tylko mechaniczny?


4. Oświetlenie

Posiadam dwa stateczniki elektroniczne do świetlówek 2x 54W oraz oprawki, kable, uchwyty itp., które miały służyć do zbudowania lamy nad akwarium roślinne, natomiast zastanawiam się czy w sumie 4x 54 W to nie będzie za dużo to tego typu zbiornika. Wydaje mi się, że z powodzeniem wystarczą 3 świetlówki 54W, najlepiej jeszcze z płynną regulacją (ale do tego musiałbym zakupić statecznik ze ściemniaczem i jakiś sterownik). Wiec kolejne pytanie - czy faktycznie nagłe załączenie oświetlenia tak stresuje ryby, że warto inwestować sporo pieniędzy w zapewnienie płynnego świtu i zmierzchu?


5. Dekoracje

Tło planuję jako wewnętrzne wykonane ze styroduru pianki montażowej i Ceresitu CR65 - temat wielokrotnie omawiany na różnych forach. Mam (na razie jeszcze mglisty) plan zrobienia wystroju, który naśladowałby część podwodnej jaskini ze światłem doświetlającym mocniej środek dna, a obrzeża pozostawały by w lekkim półmroku. Może to nie jest do końca naturalny wystrój w Malawi, ale może być ciekawy i dawać rybom więcej miejsc na bezpieczne ukrycie się.

Zastanawiam się natomiast nad podłożem - co najlepiej sprawdza się w praktyce (i ew. pomogłoby mi utrzymać wyższe PH).


Z góry dziękuje za wszelkie uwagi i sugestie.

Opublikowano

Witaj w Klubie Malawi.


Zbiornik bardzo fajny - taki w sam raz dla 3 gatunków.


Obsada:

Labidochromis caeruleus - wszystkożerny z przewaga pokarmu mięsnego w diecie

Pseudotropheus Saulosi - wszystkożerny ze wskazaniem na roślinki

Labeotropheus Trewavasae - roślinożerca


Mogłbyś pomyśleć nad podmianką Labidochromisa na cos bardziej roślinożernego.


Woda - przede wszystkim musisz zaopatrzyć sie w testy kropelkowe.

Testy które masz (paskowe) sa bardziej wskaźnikami obecności danego związku niż oznacznikami jego poziomu.

Kropelkowe sa o wiele bardziej miarodajne.

Podstawowe to pH. NH3, NO2, NO3. Dodatkowo możesz kupić GH, KH, PO4


Reszta spoko :-)

Opublikowano

Witaj i postaram ci sie odpowiedziec okrotce na Twoje pytania, najlepiej jak to bedzie mozliwe :wink:

ad.1

zbiornik OK na poczatek przygody z malwi, chociaz jezeli jeszcze nie kupiles to pomysl o 150x50x60.Niby tylko 10 cm roznicy w wysokosci, ale zwiekszasz juz sobie pole manewru jezeli chodzi o obsade, zawsze to wiecej miejsca i wody dla ryb :wink:

Z wymienioych przez Ciebie gatunkow, raczej niebardzo wchodzi w gre hodowla Labeotropheusa z labidochromisem, odmienne bieguny zywieniow.Tutaj musisz pomyslec o innym zestawieniu.

ad.2

twardosc i pH mozesz podniesc soda lub solami mineralnymi np.JBL.Testy paskowe miarodajne raczej nie sa, proponuje zakup testow kropelkowych.Wode RO oczywiscie mozesz uzywac, ale wtedy wiaze sie to z jej uzdatnieniem do parametrowodpowiednich dla "pyszczakow", wsponianymi solami na przyklad.

ad.3

mozesz oprzec filtracje na dwoch filtrach zew.,aczkolwiek potrzebowalbys cos o mocniejszym przeplywie.Jest kilka tematow na forum odnosnie filtracji opartej na dwoch "kubelkach"np.tutaj[/urlPoczytaj , a nie watpie iz podejmiesz najlepsza wedlug Ciebie decyzje

ad.4

oswietlenie, to juz Twoja decyzja i jak kto lubi.IMHO, 4 swietlowki to za duzo( w 450l. swiece tylko jedna)ryba to generalnie "wsio ryba"Co do stresowania sie rybpodczas zapalanie swiatla, to i owszem jezeli z calkowitej ciemosci zapalisz im nagle 4 swietlowki, wiadomo ze sie zestresuja.Nie musi to byc plynne rozjasnianie, wystarzczy jezeli bedzie to np. kilka diod LED zapalonych jako pierwsze a pozniej swiatlo dzienne.

ad.5

jezeli chcesz robic tlo samamu, to rowniez tutaj na forum znajdziesz pare tego typu tel, co do dekoracji, kamienie to juz wedle twojego gustu, polecam galerie, jest tam wiele baniakow na ktorych mozna sie wzorowac.piasek moze byc zwykly budowlany z marketu budowlanego.


Mam nadzieje ze chociaz w czesci odpowiedzialem na Twoje pytania.Na pewno z czasem bedziesz mial ich wiecej, pytaj smialo,.

Opublikowano

Co do AD -5 swietnym buforem do malawi jest grys koralowy , ktorym to mozesz wypelnic np kubelek,lub zastosowac go jako podloze mieszajac z piaskiem druga opcja jest uzycie jako dekoracji dolomitow,wapieni, piaskowcow.

  • 3 tygodnie później...
Opublikowano

dzisiaj po raz pierwszy zalałem akwarium,

stoi u mnie już ponad rok, ale jeszcze nigdy nie było w nim wody... w tym momencie nieważne dlaczego,

w każdym razie wlałem do zbiornika 150x50x50 ok. 330 litrów wody i niby wszystko jest ok. tzn nigdzie nie przecieka, ale w miejscach klejenia długich boków z krótkimi pojawiły się białe paski, tak mniej więcej od góry do połowy wysokości,

akwarium zrobione jest z szyby 12 mm i nie posiada żadnych wzmocnień ponieważ było początkowo przewidziane jako zbiornik holenderski, w pełni otwarty,

długie szyby boczne wygięły się ok 2,5 mm każda (tzn. przy końcach akwarium ma wymiar zewnętrzny 500 mm, a w środku długości ok. 505 mm), ale to wiedziałem, że się wygnie, niepokoją mnie tylko te białe paski,bo wygląda to tak, jakby silikon się odrywał w tych miejscach,

może ktoś jest mi w stanie poradzić, czy jest to normalne i niegroźne, czy może wklejać jakieś wzmocnienia

załączam zdjęcia:

http://i53.tinypic.com/1zxqqfo.jpg http://i55.tinypic.com/6r7gci.jpg http://i52.tinypic.com/2usddg9.jpg http://i52.tinypic.com/2lmv4eu.jpg

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • Aristochromis christyi – to jedyny przedstawiciel rodzaju Aristochromis o charakterystycznym kształcie pyska, który przypomina dziób drapieżnego ptaka lub jak pisze Ad Konings „arystokratyczny nos”. To właśnie temu wyjątkowemu kształtowi pyska zawdzięcza on swój przydomek – Jastrząb z Malawi. Fot. Łeb dorosłego samca Aristochromis christyi z profilu. Gatunek ten występuję w całym jeziorze głównie w strefie przejściowej. Osiąga dość znaczne rozmiary, samiec dorasta do ok. 30 cm., samica jest nieco mniejsza i osiąga 25 cm. Jest typowym rybożercą, a jego menu składa się głównie z przedstawicieli ryb z grupy "Mbuna". Osobliwa budował pyska przystosowała Aritochromis  do chwytania znacznych rozmiarów ryb stanowiących nawet 1/3 długości jego ciała. Fot. Ukazuje rozmiar „paszczy” dorosłego osobnika Dymorfizm płciowy u tego gatunku jest bardzo wyraźny ale dopiero u dorosłych ryb młode wyglądają identycznie – srebrzyste ciało z charakterystyczną wyraźną skośną czarną pręgą. Dorosłe osobniki jak już wspomniałem różnią się znacznie, jeżeli chodzi o kolorystykę samice pozostają podobne do młodych, może trochę ciemnieją ale wydaje mi się, że jest to bardziej cecha konkretnego osobnika i diety. Samce natomiast z wiekiem nabierają coraz więcej niebieskiego odcienia, który zaczyna od głowy „rozlewać” się na resztę ciała choć pełne wybarwienie osiągają dopiero w okresie zalotów i tarła. Dodatkowo u samców wydłużaniu i zaostrzeniu ulegają płetwy – grzbietowa posiadająca mnóstwo pomarańczowych plam, której górną krawędź okala biło-pomarańczowy pas i odbytowa, która dodatkowo zabarwia się na kolor pomarańczowy z wyraźnymi białymi atrapami jajowymi. Fot. Młode osobniki, które już przy rozmiarze ok. 9 cm. wykazywały rywalizację wewnątrzgatunkową. Fot. Dorosły samiec.   Fot. Dorosła samica.   Opisywany gatunek nie należy do szybkich pływaków, preferuje polowanie z zasadzki w dość osobliwy sposób. W trakcie polowania ustawia się głową w dół i bokiem do potencjalnej ofiary, potrząsa przy tym ciałem co ma imitować ranną lub chorą rybę. W momencie kiedy nieuważna ofiara zbliży się zbyt blisko do „Jastrzębia” następuje błyskawiczny atak, a duże i silne szczęki nie dają jej żadnych szans. Fot. Dorosły samiec „wiszący” w toni i przygotowujący się do ataku.   Pierwszy raz młode Aristochromis zobaczyłem „na żywo” w 2005 r. na giełdzie akwarystycznej w Łodzi przy. ul. Św. Teresy. Zaraz po powrocie do domu zacząłem czytać na temat tego gatunku ale szybko okazało się, że z uwagi na rozmiar osiągany przez rybę nie będę w stanie zapewnić jej odpowiedniej przestrzeni. Jednak już wtedy wiedziałem, że kiedyś będę cieszył się widokiem Jastrzębia z Malawi siedząc we własnym fotelu. Jako, że w akwarystyce cierpliwość to ponoć podstawa, stadko sześciu młodych około 6 centymetrowych Aristochromis christyi trafiło do mnie w kwietniu 2017 r. Młodzież trzymała się razem do osiągnięcia ok. 9-10 cm. Ryby karmione były sztucznymi pokarmami premium i raz w tygodniu mrożonymi krewetkami, zresztą tak jest do obecnej chwili. Gatunek ten rośnie zdecydowanie wolniej niż inne popularne wśród akwarystów drapieżne pielęgnice z jeziora Malawi. W tym okresie zaczęła uwidaczniać się umiarkowana agresja wewnątrz gatunkowa i odtąd ryby wolały przebywać pojedynczo w różnych miejscach zbiornika. Zarówno u młodych jak i dorosłych ryb nie zaobserwowałem znaczącej agresji w stosunku do innych gatunków, nawet podczas tarła samiec był dużo spokojniejszy niż przedstawiciele rodzaju Nimbochromis czy Dimidiochromis.   Fot. Dorosły samiec podczas karmienia mrożonymi krewetkami „z ręki”. W grupie zdecydowanie szybciej rosły samce, których jak się okazało były dwie sztuki i przy rozmiarze 13 cm. byłem ich już pewny, a przy około 15 cm. dokonałem redukcji stada zostawiając w zbiorniku parę, która w zdrowiu pływa w nim po dziś dzień. Fot. Para dorosłych Aristochromis christyi. Para dość regularnie podchodziła do tarła jednak pierwsze trzy razy samica nie donosiła ikry i wypluwała ją po kilku dniach ale z czasem udało się jej dochować młode. W czasie tarła samiec oczyszcza dno z grubszych frakcji i kopie krater średnicy ok. 30 cm., do którego wabi samicę i tam dochodzi do tarła. Tak jak wcześnie już wspominałem samiec podczas tarła nie był zbyt zaborczy ani dla samicy ani dla innych gatunków i to pomimo faktu, że mój zbiornik jest zbyt mały dla Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej ale o tym później. Fot. Samiec podczas przygotowywania tarliska. Moje wnioski na temat Aristochromis christyi oparte zostały na prawie pięcioletnim już okresie obserwacji tego gatunku w moim standardowym 720 l. W tym miejscu muszę wyraźnie zaznaczyć, że jest to zbiornik zdecydowanie za mały by trzymać Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej tym bardziej, że jedynymi (z uwagi na rozmiary i dietę) słusznymi towarzyszami dla niego są inni silni przedstawiciele drapieżników z jeziora Malawi, np. z rodzaju: Buccochromis, Champsochromis, Dimiodiochromis, Nimbochromis czy Tyrannochromis. Nie byłbym jednak sobą gdybym nie pochwalił się sukcesem w zbudowaniu relatywnie zgodnej obsady wielogatunkowej złożonej obok Aristochromis z kilku gatunków z ww. rodzajów drapieżników. Moim zdaniem podstawą budowania zgodnej obsady jest zakup młodych ryb w jednym momencie co pozwoli im przyzwyczaić się do siebie, „nauczyć” się dzielić zbiornik i ustalać hierarchię w miarę wzrostu. Niewątpliwe jednak wiele też zależy od czynnika, na który żaden malawista nie ma wpływu czyli „charakteru” poszczególnych osobników w obrębie danego gatunku. Co do zasady nie zalecam jednak budowania wielogatunkowej obsady wokół Aristochromis christyi w zbiorniku 720 l. Uważam, że za minimum należy tu przyjąć zbiornik o wymiarach 250 x 70 x 70 cm. Natomiast zbiornik 200 x 60 x 60 cm. z całą pewnością można uznać za wystarczające zaplecze dla stworzenia jednogatunkowej obsady z Aristochromis christyi, oczywiście w układzie z jednym samcem. Fot. Dorosły w pełni wybarwiony samiec. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że jest to jeden z moich ulubionych gatunków spośród drapieżników z jeziora Malawi i zawsze będę go brał jako pewniaka budując w przyszłości obsady moich zbiorników. Mam nadzieję, że również Wam udzieli się mój podziw i sympatia dla Jastrzębia z Malawi i ryba ta „padnie” wyborem każdego malawisty, który dysponuje odpowiednio dużym akwarium.   Literatura: Konings A., 2003. „Back to Nature”.  Przewodnik po świecie pielęgnic z Malawi.  Konings A., 2016. „Malawi cichlids in their natura habitat” 5rd Edition. Cichlid Press, El Paso, USA. Łątka L., Sierakowski W., 2018. “Pielęgnice jeziora Tanganika i Malawi”. Wydanie pierwsze. Angraf, Piła.  
    • A nie zabaczyłeś, że jesteś na forum ryb z j. Malawi nie z Tanganiki? Polecam forum tanganiki, tam na pewno otrzymasz rzetelną informację.
    • Witam wpadłem na pomysł żeby przerobić moje 100l pod gatunki z Tanganiki. Kupiłem skały ‘elephant skin’ i ułożyłem małą konstrukcje w jednym z rogów. Dolożylem trochę roślin dla lepszego efektu wizualnego Microsorium Pteropus i Anubias barteri.  Reszta to drobny jasny piach i kupiłem około 25 wielkich muszli po ślimakach escargot- Helix pomatia(jeszcze nie dojechały). Plan jest taki żeby obsadzic parą Julidochromis transcriptus i kupić około 6 Neolamprologus multifasciatus, Jakieś sugestie, przeciwskazania co do obsady? Samo akwarium jakieś uwagi ? Filter oase 200 thermo, lampa chichiros b series. TDS wody kranowej 388pp.    (zdjęcia zrobione kilka minut po zalaniu) Pozdrawiam.      
    • A czemu nie ?  Ja bardzo dużo piszę codziennie zawodowo i nie mam już siły i przede wszystkim czasu na pisanie dla przyjemności 🤷‍♂️ Dlatego dla mnie osobiście spotkanie/spotkania to najważniejsze daty w kalendarzu... Szkoda, że jest nas na spotkaniach mniej, dlatego zachęcam każdego do przyjazdu tym bardziej, że jest dobre połączenie PKP z Prudnikiem. Zawsze będę mógł opowiedzieć o swoich doświadczeniach z drapolami choć nie wiem czy faktycznie kogoś to interesuje. Poszukam tez i wrzucę na KM krótki artykuł, który poczyniłem kilka lat temu w tym zakresie na przykładzie Aristochromis christyi, ukazał się on co prawda jedynie w języku angielskim ale mam gdzieś pewnie "rękopis".
    • A czemu nie tu? Wiele razy rozmawialiśmy, nie tylko w Pokrzywnej, ale nie jest moją rolą pisanie tutaj na temat funkcjonowania Twojego akwarium z drapolami😉
    • Wszyscy mają racje aaaale nie do końca 😉 ale na szerszą rozmowę zapraszam na spotkanie do Pokrzywnej ☝️😁 PS. @pozner z tego co ja pamiętam to byłeś przy wielu moich rozmowach właśnie w Pokrzywnej ale widocznie tylko ja byłem trzeźwy 😁😉🤣
    • Nie miałem nigdy poważnych drapoli w akwarium, ale moje doświadczenia z non mbuna oraz z pielęgnicami z Ameryki centralnej mówią że dobrym środkiem do rozładowywania agresji jest mocne przerybienie. Często propozycje obsad na tym forum czy w książce Wojtka Sierakowskiego mogą mieć rację bytu tylko do pewnego momentu. 13 ryb w 1400l to niezbyt wiele w moim odczuciu. Jakie są wasze doświadczenia w tej kwestii z drapolami?
    • To prawda Regulowałem już kilka razy, ale w środku - pod szafką jakiś czas temu założyłem jeszcze drugi, mały zbiornik, 112lz pokrywą, przez to szafka jest dość często otwierana, a czasami nawet częściowo otwarta przez kilka h. Dodam, że ten sposób prowadzenia akwarium nie jest zbyt wygodny przy serwisie, więc nie polecam a szafkę bym musiał regulować w prawie każdy weekend 
    • Bardzo ładny baniak, konkret. Jedyne do czego się można przyczepić do regulacja drzwiczek pod nim 😅
    • @S_owa dzięki za super aktualizację  Wyjątkowo mnie cieszy, bo Twoja kronika zainspirowała mnie do wystartowania akwarium z drapieżnikami. Z takich predatorów kalibru XXL mam u siebie tylko samca Aristo. Zakładam, że moje akwarium finalnie może być dla niego za małe, ale postanowiłem sprawdzić co z tego wyjdzie przy założeniu, że będzie to tylko samiec bez partnerek do harcowania. Jak na razie spokojnie sobie rośnie i nie doskwiera innym lokatorom. Ku mojemu zaskoczeniu w składzie mieszkańców, najbardziej upierdliwy dla wszystkich jest samiec Stigmatochromis Tolae. Miałem 2 samce i 2 samice. Niestety przez niefortunny wypadek jedną samicę straciłem, druga nie wytrzymała presji dwóch samców 😕 Jednego samca sprzedałem bo mi było go już szkoda i ten ostatni, który pozostał potrafi być jak taka końska mucha na łące. Dokucza wszystkim. Ma swoją norę pod kaseciakiem i jego jedynym celem życiowym jest wyganianie wszystkich z tamtego rejonu. Potrafi dać popalić 1,5 razy większemu Nimbochromisowi Polistigma... Będę go musiał usunąć bo mnie już denerwuje.  Zazdroszczę widoku pielęgnującej maluchy samicy Nimbo. Nigdy nie spotkałem się z takim widokiem u moich pyszczaków.  Pozdrawiam 👋
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.