Skocz do zawartości

Jaki zbiornik do szafki (DIY) 170x100x60


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Swoj baniak tez robilem w 90% sam wiec w razie czego chetnie Ci pomoge. Mam tylko taka uwaga na poczatek. Pamietaj ze robienie wszystkiego samemu jest fajne i zwykle tansze. A na pewno jest kupa zabawy :)

Jesli jednak zaczynasz wchodzic w wymiary nie standardowe - bo takie odnioslem wrazenie ze chesz robic - wtedy moga pojawic sie problemy i gwaltowny wzrost kosztow. Szczegolnie jesli bedziesz chcial dokupic cos gotowego, a nie robic home-made.


Pisze to tak apropos wymiarow baniaka. Bo ja przy zakladaniu - szczerze mowiac - nie potrafilem zracjonalizowac wydania 2-3x wiecej na zbiornik 10-20% wiekszy od najblizszego standardu.. :)

Opublikowano

Po przeczytaniu dwoch ksiazek miedzy innymi Malawi piekno i pasja, orzekam co nastepuje:):

1. Baniak 160x50x50

2. Filtracja: 1xkubelkowy biologiczny, 2x kaskadowe (nie chce pakowac gabek do srodka bo trzeba bedzie je maskowac), filtr uv

3. Obsada: 7x LABIDOCHROMIS CAERULEUS, 7x PSEUDOTROPHEUS ELONGATUS (GRANATOWY Z BLEKITNYMI PASAMI), 2X (za to wszyscy mnie tu znienawidza) ANCISTRUS DOLICHOPTERUS (przepraszam was ale uwielbiam te osobniki)


Jak pakuje sie w jakas mine to prosze o sugestie.


filtracje dobiera sie pod katem planowanej obsady i pojemności akawarium netto. Najlepszym rozwiązaniem na początek bedzie zewnętrzny biolog + silna głowica (2000-3000 l/h)+ cyrkulator (3000-6000 l/h). Powinieneś się zmieścić w 600-700 złotych.



bylbym wdzieczny za rozwiniecie tematu

Opublikowano

a powiedz co ci da kaskada ? nic? szkoda kasy. imo jeżeli biologie chcesz oprzeć na kubełku, to warto o mechanika zadbać. Cyrkulator to taki wiatrak, który spycha gówna w kierunku filtra wew. UV odpusc - te najtańsze są hłytem marketingowym.

kup atmna i jvp jako cyrk., i bedzie idealnie :)

Opublikowano
7x PSEUDOTROPHEUS ELONGATUS (GRANATOWY Z BLEKITNYMI PASAMI)


A dokładnie to jaki elongatus,bo jest ich kilka o takim ubarwieniu.

Zbrojniki sobie daruj...jak tak bardzo ci się podobają to stwórz im biotop w osobnym zbiorniku.

Opublikowano
imo jeżeli biologie chcesz oprzeć na kubełku, to warto o mechanika zadbać.


co bys(cie) polecil(i)?

Bylbym wdzieczny za optymalne rozwiazanie do akwa 400l (biolog + mechaniki + cyrkulator) jestem zielony w tych sprawach i mam metlik w glowie.

Opublikowano

Do yello dodałbym jakąś afrę np. Cynotilapia afra Jalo Reef, przynajmniej nie będziesz miał problemów z dietą.

Co do filtracji to już dostałeś odpowiedź a co to za filtry dowiesz się wpisując nazwy w google :wink:

a powiedz co ci da kaskada ? nic? szkoda kasy. imo jeżeli biologie chcesz oprzeć na kubełku, to warto o mechanika zadbać. Cyrkulator to taki wiatrak, który spycha gówna w kierunku filtra wew. UV odpusc - te najtańsze są hłytem marketingowym.

kup atmna i jvp jako cyrk., i bedzie idealnie :)

Opublikowano

1.Kup maksymalny filtr kubełkowy na jaki cie stać, bo jak sądzę nie będziesz robił własnej filtracji .

2.Pompy cyrkulacyjne dobiera się w zależności od POTRZEB,a nie na zaś, więc nie wiadomo czy w ogóle będą potrzebne,a jeśli już to ile.

Więc z tym spokojnie, dokupisz sobie później w miarę potrzeb.

3.Potrzebny ci będzie denitrator jako część składowa filtracji.Zrobisz to sobie na bajpasie z wyjścia filtra głównego (najprostsza metoda).


Wszelkie filtry kaskadowe odpadają w rozważaniach, one nadają się wyłącznie do małych zbiorników.

Przy takiej pojemności jaką masz (wybrałeś) trzeba zainstalować dobry filtr,a nie "gadżet", np. do takiej pojemności rozważania w kwestii filtru kubełkowego zaczynają się od poziomu filtrów średnich,a wiec nie najmniejszych kubełkowych jakie można kupić.


Jeszcze jedna sprawa o której nie wspomniano : rozważ instalacje zbiornika do podmian okresowych, 20-30% z takiej pojemności to już jest odczuwalna wielkościowo litraż i gdzieś to trzeba zgromadzić/trzymać na czas (minimum 24h przed podmianą, no chyba że masz dojście do naturalnego źródła podziemnego o dobrych parametrach do malawi).


Nie ma rozdzielenia między filtracją mechaniczną i biologiczną (w tradycyjnym rozważaniu) , to jest załatwiane w jednym cyklu, no chyba że mówimy o denitratorze.

Opublikowano

Z punktem 1 się zgodzę (jeśli ma się kasę na duży :) ) Co do 2 to przy długości 160 i mbunie (lubi sporo kamieni) cyrkulator się sprawdzi, no chyba że lubisz kupska na dnie :wink:. Denitrator to przydatny sprzęt ale czy niezbędny? Większość osób go nie stosuje i problemów nie ma.

Opublikowano

Deni .. drak, skoro nie znamy stezenia no3, zapytam dlaczego.. jezeli tak nadal utrzymujesz, to czy dla kolegi nie lepsza bedzie hydroponika? Sam wiesz jak jest z odpaleniem denitratora. Jako wew polecam at-203, jako biolog-dowolny fluval. U mnie 450l, akwa stabilne bylo na 4 l.keramzytu- wiec stwierdzenie "jak najwiekszy na jaki cie stac" uwazam za nietrafione. Wiec nie zawsze sprawdza sie "im wiecej tym lepiej". Drak, zgodzisz sie ?

Cyrkulator-swietna rzecz, nie wyobrazam sobie "czystego"akwa bez niego.

Opublikowano

Do Malawi i Tanganiki denitrator jest niezbędny.

A dlaczego, to już wynika ze specyfiki biotopu.


Cyrkulatory powinno się dobierac do konfiguracji przeszkód (skałek,kamieni) w akwarium, ponieważ to sprawa ściśle indywidualna wiec trudno tu komuś zalecać ilośc i rodzaj (to niemożliwe zdalnie)j, każdy dobierze sobie sam.

Dla porównania : w środowisku ryb koralowych cyrkulatory są niezbędne, i to również wynika z biotopu i to niezależnie czy akurat mają czy nie mają zdmuchiwać nieczystości gdzieś tam.

Nie ma rozwiązań w pełni uniwersalnych, każdy biotop należy rozpatrywać oddzielnie,zatem warto poczytać jakie środowisko staramy się odwzorować,a co za tym idzie czym ono się charakteryzuje.


"Największy na jaki cie stać" pisze z praktyki, a nie z teori jak rzekomo coś tam powinno wyglądac, co sprowadza sie zawsze do kupna...i tu pojawia się pytanie jaki i tka w kółko macieju.

400L to poziom średni i duży.

Nie sądze aby kolega (autor tematu) chciął ruszyć w prace ręczne i samemu sobie robić całą filtracje.

No chyba że się w tej ocenie mylę.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • Aristochromis christyi – to jedyny przedstawiciel rodzaju Aristochromis o charakterystycznym kształcie pyska, który przypomina dziób drapieżnego ptaka lub jak pisze Ad Konings „arystokratyczny nos”. To właśnie temu wyjątkowemu kształtowi pyska zawdzięcza on swój przydomek – Jastrząb z Malawi. Fot. Łeb dorosłego samca Aristochromis christyi z profilu. Gatunek ten występuję w całym jeziorze głównie w strefie przejściowej. Osiąga dość znaczne rozmiary, samiec dorasta do ok. 30 cm., samica jest nieco mniejsza i osiąga 25 cm. Jest typowym rybożercą, a jego menu składa się głównie z przedstawicieli ryb z grupy "Mbuna". Osobliwa budował pyska przystosowała Aritochromis  do chwytania znacznych rozmiarów ryb stanowiących nawet 1/3 długości jego ciała. Fot. Ukazuje rozmiar „paszczy” dorosłego osobnika Dymorfizm płciowy u tego gatunku jest bardzo wyraźny ale dopiero u dorosłych ryb młode wyglądają identycznie – srebrzyste ciało z charakterystyczną wyraźną skośną czarną pręgą. Dorosłe osobniki jak już wspomniałem różnią się znacznie, jeżeli chodzi o kolorystykę samice pozostają podobne do młodych, może trochę ciemnieją ale wydaje mi się, że jest to bardziej cecha konkretnego osobnika i diety. Samce natomiast z wiekiem nabierają coraz więcej niebieskiego odcienia, który zaczyna od głowy „rozlewać” się na resztę ciała choć pełne wybarwienie osiągają dopiero w okresie zalotów i tarła. Dodatkowo u samców wydłużaniu i zaostrzeniu ulegają płetwy – grzbietowa posiadająca mnóstwo pomarańczowych plam, której górną krawędź okala biło-pomarańczowy pas i odbytowa, która dodatkowo zabarwia się na kolor pomarańczowy z wyraźnymi białymi atrapami jajowymi. Fot. Młode osobniki, które już przy rozmiarze ok. 9 cm. wykazywały rywalizację wewnątrzgatunkową. Fot. Dorosły samiec.   Fot. Dorosła samica.   Opisywany gatunek nie należy do szybkich pływaków, preferuje polowanie z zasadzki w dość osobliwy sposób. W trakcie polowania ustawia się głową w dół i bokiem do potencjalnej ofiary, potrząsa przy tym ciałem co ma imitować ranną lub chorą rybę. W momencie kiedy nieuważna ofiara zbliży się zbyt blisko do „Jastrzębia” następuje błyskawiczny atak, a duże i silne szczęki nie dają jej żadnych szans. Fot. Dorosły samiec „wiszący” w toni i przygotowujący się do ataku.   Pierwszy raz młode Aristochromis zobaczyłem „na żywo” w 2005 r. na giełdzie akwarystycznej w Łodzi przy. ul. Św. Teresy. Zaraz po powrocie do domu zacząłem czytać na temat tego gatunku ale szybko okazało się, że z uwagi na rozmiar osiągany przez rybę nie będę w stanie zapewnić jej odpowiedniej przestrzeni. Jednak już wtedy wiedziałem, że kiedyś będę cieszył się widokiem Jastrzębia z Malawi siedząc we własnym fotelu. Jako, że w akwarystyce cierpliwość to ponoć podstawa, stadko sześciu młodych około 6 centymetrowych Aristochromis christyi trafiło do mnie w kwietniu 2017 r. Młodzież trzymała się razem do osiągnięcia ok. 9-10 cm. Ryby karmione były sztucznymi pokarmami premium i raz w tygodniu mrożonymi krewetkami, zresztą tak jest do obecnej chwili. Gatunek ten rośnie zdecydowanie wolniej niż inne popularne wśród akwarystów drapieżne pielęgnice z jeziora Malawi. W tym okresie zaczęła uwidaczniać się umiarkowana agresja wewnątrz gatunkowa i odtąd ryby wolały przebywać pojedynczo w różnych miejscach zbiornika. Zarówno u młodych jak i dorosłych ryb nie zaobserwowałem znaczącej agresji w stosunku do innych gatunków, nawet podczas tarła samiec był dużo spokojniejszy niż przedstawiciele rodzaju Nimbochromis czy Dimidiochromis.   Fot. Dorosły samiec podczas karmienia mrożonymi krewetkami „z ręki”. W grupie zdecydowanie szybciej rosły samce, których jak się okazało były dwie sztuki i przy rozmiarze 13 cm. byłem ich już pewny, a przy około 15 cm. dokonałem redukcji stada zostawiając w zbiorniku parę, która w zdrowiu pływa w nim po dziś dzień. Fot. Para dorosłych Aristochromis christyi. Para dość regularnie podchodziła do tarła jednak pierwsze trzy razy samica nie donosiła ikry i wypluwała ją po kilku dniach ale z czasem udało się jej dochować młode. W czasie tarła samiec oczyszcza dno z grubszych frakcji i kopie krater średnicy ok. 30 cm., do którego wabi samicę i tam dochodzi do tarła. Tak jak wcześnie już wspominałem samiec podczas tarła nie był zbyt zaborczy ani dla samicy ani dla innych gatunków i to pomimo faktu, że mój zbiornik jest zbyt mały dla Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej ale o tym później. Fot. Samiec podczas przygotowywania tarliska. Moje wnioski na temat Aristochromis christyi oparte zostały na prawie pięcioletnim już okresie obserwacji tego gatunku w moim standardowym 720 l. W tym miejscu muszę wyraźnie zaznaczyć, że jest to zbiornik zdecydowanie za mały by trzymać Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej tym bardziej, że jedynymi (z uwagi na rozmiary i dietę) słusznymi towarzyszami dla niego są inni silni przedstawiciele drapieżników z jeziora Malawi, np. z rodzaju: Buccochromis, Champsochromis, Dimiodiochromis, Nimbochromis czy Tyrannochromis. Nie byłbym jednak sobą gdybym nie pochwalił się sukcesem w zbudowaniu relatywnie zgodnej obsady wielogatunkowej złożonej obok Aristochromis z kilku gatunków z ww. rodzajów drapieżników. Moim zdaniem podstawą budowania zgodnej obsady jest zakup młodych ryb w jednym momencie co pozwoli im przyzwyczaić się do siebie, „nauczyć” się dzielić zbiornik i ustalać hierarchię w miarę wzrostu. Niewątpliwe jednak wiele też zależy od czynnika, na który żaden malawista nie ma wpływu czyli „charakteru” poszczególnych osobników w obrębie danego gatunku. Co do zasady nie zalecam jednak budowania wielogatunkowej obsady wokół Aristochromis christyi w zbiorniku 720 l. Uważam, że za minimum należy tu przyjąć zbiornik o wymiarach 250 x 70 x 70 cm. Natomiast zbiornik 200 x 60 x 60 cm. z całą pewnością można uznać za wystarczające zaplecze dla stworzenia jednogatunkowej obsady z Aristochromis christyi, oczywiście w układzie z jednym samcem. Fot. Dorosły w pełni wybarwiony samiec. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że jest to jeden z moich ulubionych gatunków spośród drapieżników z jeziora Malawi i zawsze będę go brał jako pewniaka budując w przyszłości obsady moich zbiorników. Mam nadzieję, że również Wam udzieli się mój podziw i sympatia dla Jastrzębia z Malawi i ryba ta „padnie” wyborem każdego malawisty, który dysponuje odpowiednio dużym akwarium.   Literatura: Konings A., 2003. „Back to Nature”.  Przewodnik po świecie pielęgnic z Malawi.  Konings A., 2016. „Malawi cichlids in their natura habitat” 5rd Edition. Cichlid Press, El Paso, USA. Łątka L., Sierakowski W., 2018. “Pielęgnice jeziora Tanganika i Malawi”. Wydanie pierwsze. Angraf, Piła.  
    • A nie zabaczyłeś, że jesteś na forum ryb z j. Malawi nie z Tanganiki? Polecam forum tanganiki, tam na pewno otrzymasz rzetelną informację.
    • Witam wpadłem na pomysł żeby przerobić moje 100l pod gatunki z Tanganiki. Kupiłem skały ‘elephant skin’ i ułożyłem małą konstrukcje w jednym z rogów. Dolożylem trochę roślin dla lepszego efektu wizualnego Microsorium Pteropus i Anubias barteri.  Reszta to drobny jasny piach i kupiłem około 25 wielkich muszli po ślimakach escargot- Helix pomatia(jeszcze nie dojechały). Plan jest taki żeby obsadzic parą Julidochromis transcriptus i kupić około 6 Neolamprologus multifasciatus, Jakieś sugestie, przeciwskazania co do obsady? Samo akwarium jakieś uwagi ? Filter oase 200 thermo, lampa chichiros b series. TDS wody kranowej 388pp.    (zdjęcia zrobione kilka minut po zalaniu) Pozdrawiam.      
    • A czemu nie ?  Ja bardzo dużo piszę codziennie zawodowo i nie mam już siły i przede wszystkim czasu na pisanie dla przyjemności 🤷‍♂️ Dlatego dla mnie osobiście spotkanie/spotkania to najważniejsze daty w kalendarzu... Szkoda, że jest nas na spotkaniach mniej, dlatego zachęcam każdego do przyjazdu tym bardziej, że jest dobre połączenie PKP z Prudnikiem. Zawsze będę mógł opowiedzieć o swoich doświadczeniach z drapolami choć nie wiem czy faktycznie kogoś to interesuje. Poszukam tez i wrzucę na KM krótki artykuł, który poczyniłem kilka lat temu w tym zakresie na przykładzie Aristochromis christyi, ukazał się on co prawda jedynie w języku angielskim ale mam gdzieś pewnie "rękopis".
    • A czemu nie tu? Wiele razy rozmawialiśmy, nie tylko w Pokrzywnej, ale nie jest moją rolą pisanie tutaj na temat funkcjonowania Twojego akwarium z drapolami😉
    • Wszyscy mają racje aaaale nie do końca 😉 ale na szerszą rozmowę zapraszam na spotkanie do Pokrzywnej ☝️😁 PS. @pozner z tego co ja pamiętam to byłeś przy wielu moich rozmowach właśnie w Pokrzywnej ale widocznie tylko ja byłem trzeźwy 😁😉🤣
    • Nie miałem nigdy poważnych drapoli w akwarium, ale moje doświadczenia z non mbuna oraz z pielęgnicami z Ameryki centralnej mówią że dobrym środkiem do rozładowywania agresji jest mocne przerybienie. Często propozycje obsad na tym forum czy w książce Wojtka Sierakowskiego mogą mieć rację bytu tylko do pewnego momentu. 13 ryb w 1400l to niezbyt wiele w moim odczuciu. Jakie są wasze doświadczenia w tej kwestii z drapolami?
    • To prawda Regulowałem już kilka razy, ale w środku - pod szafką jakiś czas temu założyłem jeszcze drugi, mały zbiornik, 112lz pokrywą, przez to szafka jest dość często otwierana, a czasami nawet częściowo otwarta przez kilka h. Dodam, że ten sposób prowadzenia akwarium nie jest zbyt wygodny przy serwisie, więc nie polecam a szafkę bym musiał regulować w prawie każdy weekend 
    • Bardzo ładny baniak, konkret. Jedyne do czego się można przyczepić do regulacja drzwiczek pod nim 😅
    • @S_owa dzięki za super aktualizację  Wyjątkowo mnie cieszy, bo Twoja kronika zainspirowała mnie do wystartowania akwarium z drapieżnikami. Z takich predatorów kalibru XXL mam u siebie tylko samca Aristo. Zakładam, że moje akwarium finalnie może być dla niego za małe, ale postanowiłem sprawdzić co z tego wyjdzie przy założeniu, że będzie to tylko samiec bez partnerek do harcowania. Jak na razie spokojnie sobie rośnie i nie doskwiera innym lokatorom. Ku mojemu zaskoczeniu w składzie mieszkańców, najbardziej upierdliwy dla wszystkich jest samiec Stigmatochromis Tolae. Miałem 2 samce i 2 samice. Niestety przez niefortunny wypadek jedną samicę straciłem, druga nie wytrzymała presji dwóch samców 😕 Jednego samca sprzedałem bo mi było go już szkoda i ten ostatni, który pozostał potrafi być jak taka końska mucha na łące. Dokucza wszystkim. Ma swoją norę pod kaseciakiem i jego jedynym celem życiowym jest wyganianie wszystkich z tamtego rejonu. Potrafi dać popalić 1,5 razy większemu Nimbochromisowi Polistigma... Będę go musiał usunąć bo mnie już denerwuje.  Zazdroszczę widoku pielęgnującej maluchy samicy Nimbo. Nigdy nie spotkałem się z takim widokiem u moich pyszczaków.  Pozdrawiam 👋
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.