Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Drac po tym co wypisujesz stwierdzam, że jesteś nie wrażliwym człowiekiem, nie przejmującym się losem zwierząt. Ok, Twoja sprawa, ale nie musisz krytykować innych, którzy tacy są. Słyszałam, że wrażliwość na punkcie zwierząt dobrze świadczy o człowieku...

Opublikowano

Owszem ALE wrażliwośc połączona z DZIAŁANIEM.

Wy moi drodzy krytykujecie aspekt losu końskiego ,a ja krytykuje wasze de facto puste gadanie.

Odrzućmy na chwilkę małą emocje i wejdzmy do zimnej wody realizmu, tak po kostki tylko.

I zastanówmy sie : co z tego że wy to wszystko popiszecie TUTAJ?

Ano tylko tyle że bratersko się pożalicie wspólnie na losem końskim...oraz cytat "..bo może to coś pomoże.."

Jak długo wytrwacie w tym temacie ? Tydzień wytrzymacie zanim się ulotni spowszedniały? No bo co braci końskiej po waszej pisaninie? Nawet kostki cukru :D Ani teraz ani później.

I mogę sobie być dziwnym niewrażliwcem co nie chce śpiewać wspólnie i jeszcze coś mruczy pod nosem :wink:

Pozdrawiam serdecznie :wink:

Opublikowano

Masz sporo racji.

A winni temu są nie górale (łasi skąd inąd jak mało kto na kasę), a cepry. Jestem przekonany, że wielu z tych portalowo-czatowo-forumowych płaczków (nie KM ofkoz ;) ) woziło dupska do Moka, bo się chodzić nie chciało i wtedy jakoś faktu, że koń męczy się, bo zamiast dopuszczalnych nastu osób, ciągnie 25, to nie zauważali. Te zwierzaki wesoło nie mają, ale proste turysty są leniwe.

A koń... nawet pociągowy nie był co widać na filmie. Taki powinien ciągać dorożki po rynku centusiowym, a nie w górach imo.

Ja tam zawsze gniewnie patrzę na wozidupy do Moka, co na schabowego i piwo tylko jadą do schroniska i kaczki nakarmić, a jedyne co zamierzam w tej sprawie zrobić, to.. dalej chodzić pieszo. Jak nie będę w stanie tej trasy w ten sposób już pokonać, to wtedy i tak już koni tam nie będzie a pewnie wyciąg czy inny syf, co wwiezie w 10 minut w głąb Tatr.

Pzdr

Opublikowano

To nie tak.

W rzeczywistości turysta nie będzie zwracał uwagi na "aspek techniczny" danej wycieczki bo nie po to jedzie aby wszystko i wszędzie kontrolować.

Płaci i ta zapłata jest pewna formą zaufania do wykupionej usługi i jej zgodności w świetle prawa.

Problem lezy dokładnie w tym że mając do dyspozycji możliwości adminitracyjne ten kto zauważy jednak "coś śmierdzącego" nie korzysta z nich.

Bo czy komuś się chce brac z góralem za klapy ? To ma być forma wypoczynku ? To chyba zrozumiałe.

ALE jeśli fakt ten zgłosi przynajmniej na Policji to zgłoszenie zostanie odnotowane,a skoro tak to "zaksięgowane" do wyjaśnienia i tu nikt nikomu łaski nie robi, służby sa właśnie po to i za to dostają pieniądze.

I w tym momencie turysta wcale się z onym góralem szarpać nie musi i zwiedza sobie dalej co ma zwiedzać, służby mają do sprawy stosunek służbowy i delikwent koński takim nie podskoczy, bo "waadza" to władza i trzeba grzecznie.

Wyjaśnei się co ma się wyjaśnić czy dany turysta był nadwrażliwy i coś źle zinterpretował czy faktycznei miał racje.

Nawet jeśli się omylił to co się stanie, ma prawo? Ale jeśli się nie omylił to koń dalej gryzie trawę.

I czyż o tym o czym pisze powyżej nikt nie wie ? Wystarczy się zastanowić i to wcale niefilozoficznie.

Zadziałać i wykorzystac to czym jest państwo i co oferuje,a oferuje coś za co ściąga podatki.

I teraz de facto nie interweniując (a widząc) dany turysta płaci je dokłądnie za nic.

Opublikowano

ja pierdziele Drak o kija ci chodzi...

Przecież od razu przy tym fakcie policja została poinformowana i wytoczyło się postępowanie.

Niby wszyscy mieli dzwonić?


Powiedz mi kolego do czego ty brniesz bo nie czaje? w tej historii ktoś cholera zadzwonil i wytoczylo się postępowanie? Co niby jeszcze trzeba zrobić żeby w twoim mniemaniu było poprawnie?

Jedno zdanie przeczy drugiemu...

Opublikowano

Drak-owi chodzi chyba nie o tą konkretną sytuacje, tylko o inne sytuacje w których w mniemaniu turysty w tym przypadku koń jest nadmiernie "eksploatowany".

Opublikowano

O co chodzi??

Po prostu ktoś się uważa za twardziela i myśli że swoją pisaniną to pokaże.

Niestety tak sie przyglądam tylko temu postowi i jedyne co mogę powiedzieć to to, że współczuję koledze.

Bo ani taką głupią pisaniną nikomu nie zaimponuje, ani nie wniesie nic nowego.

Skoro taki z Ciebie "DZIAŁACZ" weź pojedź tam przywiąż się łańcuchami do dorożki i nie pozwól góralom wozić tyłkow ceprów.

Jak do tej pory sam klepiesz jęzorem a innym wypominasz.

Natomiast z tej sytuacji ja wyciągnę wniosek taki, że nigdy, ale to nigdy nie wsiąde na ustrojstwo które napędzane będzie siłą mięśni zwierząt.

Może także i komuś innemu również się to udzieli i po to jest to puste pisanie.

Bo kogoś kto ma to w nosie nie będzie dalej obchodziło i będzie woził tyłek, bez względu na to co my tu napiszemy, ale jeżeli od tego pisania ubędzie tylko jeden "wykorzystywacz" zwierząt to będzie juz ok.

I po to jest ta gadka.

Opublikowano

Ja wypowiem się bardzo ogólnie w kilku punktach, być może wsadzając kij w mrowisko. Poprzedzę to stwierdzeniem iż temat bardzo ciekawy, wart szerszej dyskusji na którą gdzie jak gdzie ale na naszym forum uważam, że nas stać.



1. Pierwsze co mi się nasuwa, to to , że wszyscy obrońcy zwierząt bardziej dbają o zwierzęta niż o ludzi. Faktem jest, że niektórych (ludzi) zachowania są bardzo bliskie zwierzęcym w bardzo negatywnym tego słowa znaczeniu. Dobrym przykładem mogła by być tu dolina rozpudy, gdzie wszyscy "przykuwający się do drzew" (tu powinien być ocenzurowany przymiotnik) ekolodzy (czytaj ekoterroryści), których nawiasem mówiąc nie cierpię, w ogóle nie obchodził los udręczonych ciągłymi przejazdami TIRów mieszkańców Augustowa...

2. Uważam w temacie tych konkretnych koni, wyglądają one na naprawdę zadbane i "wypasione". Dręczone zwierzęta naprawdę wyglądają inaczej!

3. Większość z Was na pewno zakazała by owemu woźnicy więcej wozić tzw. "turystów", najlepiej dożywotnio. Większość miało by w czterech literach to, że rodzina tego gościa mogła by zostać bez "środków do życia" - a niech zdychają jak ten koń co głowa tej rodziny zamęczyła. :roll:

4. Ja naprawdę lubię zwierzęta, i to nas wszystkich chyba łączy na tym forum :!: :!: Ale chyba różnimy się hierarchią wartości: człowiek vs zwierzę.

5. Drak, przesadzasz mówiąc, że i tak nikt nic nie robi. Z całym szacunkiem dla Twojej niewątpliwej elokwencji: nie przeczytałeś chyba tekstu z należytym zrozumieniem i skupiasz się trochę za dużo nad formą Twojej wypowiedzi a nie nad konkretną jej sensownością ;-)


PS> szkoda że teraz tak rzadko mogę tu wchodzić z Wami dyskutować :|

Opublikowano

Heh, dla mnie też szczerze mówiąc ważniejsze jest zwierzę. Człowiek może sobie sam poradzić, obronić się, a zwierzę jest uzależnione od człowieka, bezbronne.

Niby konie nie wyglądały na zagłodzone. Ale czy dostawały wodę w tym upale? To, że nie były głodzone nie znaczy, że nie były męczone tym przemęczeniem w takich upałach.

Opublikowano

g.pajak

Operuje na pewnym przykładzie wielokrotnie powtarzalnym i niezmiennym w swej powtarzalności. :D

DO kolejnego razu lub też do zmiany podejścia/metalności.

Na dziś (lub raczej wciąż) wyznaczynikiem prawidłowej reakcji jest okazanie wzruszenia,wówczas uzyskuje się pozytywne punkty społeczne i jesteś "swój".

Natomiast czy to wzruszenie wypłynęło z konkretnego działania lub też działanie będzie jego bezpośrednim skutkiem jest kompletnie nie istotne.

Liczy się forma a nie treść.

Nieustannie pozdrawiam nerwowych :wink:

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.