Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

@Vrzechu Przy pluciu, ocieraniu się i ciągnących się odchodach, a dalej zgonach (szkoda, że już za późno) też postawiłbym na hexamitozę i podał bym  w karmie metronidazol (np. Zoolek protosol - najmniejsze opakowanie- skroplić karmę w granulacie i podawać przez kilka dni).

@KapitanCzysty

Moje ryby ocierały się od wpuszczenia. Dostały przez to profilaktyczne odrobaczenie (capisol (levamisol); capiforte (prazikwantel); MLP (mieszanka z flubendazolem)). Teraz na 68 ryb ocierają się w tempie 1 ryba na godzinę wpatrywania się w akwarium. To tempo przyjmuję za normalne :)

Co do kiwania się na boki... przeczytał bym https://aquariumscience.org/index.php/11-7-shimmying/

To bardziej objaw, niż choroba. Antybiotyk w karmie ? (np. amoksiklav jest w postaci proszku do sporządzania zawiesiny, łatwo dodać do karmy). Albo nie czekać i zrobić https://aquariumscience.org/index.php/12-10-the-shotgun-approach/ czyli mieszanka antybiotyku, levamisolu, metronidazolu, prazikwantelu i flubendazolou w pokarmie.

 

Edytowane przez triamond
  • Lubię to 5
Opublikowano (edytowane)

Miałem raz taki przypadek, że samiec blue otter zaczął się chować po kątach, przestał jeść i miał nitkowate odchody. No ładnie, myślę taki piękny samiec i go stracę. Trochę poczytałem i wyglądało mi to na pasożyty, wiciowce. Kupiłem Zoolek Protocaps M i zastosowałem według instrukcji, ryba żyje i od tego czasu żadnych problemów z rybami nie mam. Najlepsze jest to że lek ten można stosować w akwarium ogólnym i nie niszczy biologii. 

Edytowane przez Bezprym
  • Lubię to 2
  • Dziękuję 2
Opublikowano (edytowane)

Dzięki @darkon @Pikczer @triamond i @Bezprym za sugestie i porady. Wczoraj wlałem zalecaną przez producenta dawkę Sera Toxivec. Teraz wjechał Tropical Sanital. Dzisiaj miałem imprezę rodzinną więc nie przyglądałem się dokładnie rybom, ale tyle co zdążyłem zaobserwować sytuacja się nie zmieniła. Zobaczymy co będzie jutro.

Rano, po trzech dniach głodówki pysie dostały mała szczyptę pokarmu. Wszystkie normalnie pobierały jadło, oprócz wspominanego wcześniej Saulosi, który brał do pyska, mielił i wypluwał. Cieżko ocenić czy coś udało mu się zjeść

Przeanalizuje Wasze propozycje i jak zastosowane metody nie przyniosą skutku trzeba będzie uderzyć czymś mocniejszym i bardziej zdecydowanie. Na tą chwilę najbardziej skłaniałbym się w kierunku pasożytów.  Obdzwoniłem wczoraj weterynarzy i w moim mieście nie ma słuchu o żadnym ichtiopatologu, a jak mówię o badaniu materiału z ryb akwariowych to wyczuwam lekkie zaskoczenie. Nawet nie są w stanie polecić kogoś  z okolicy . 🤔

Edytowane przez KapitanCzysty
Opublikowano

Zdecydowałem się zamówić wspomniany przez Ciebie @Bezprym  Zoolek Protocaps M. Co to użycia: 

W zestawie jest 12 sztuk, gdzie 1 szt przypada na 50 l wody. Moje 371 litrów, po odliczeniu piasku, kamieni i innych rzeczy wyjdzie pewnie koło 300 litrów. To daje 6 kapsułek na jeden "strzał". W instrukcji jest info, że po podmianie 50% wody (robi się ją po trzech dniach), kurację powtarzamy.  Moje pytania:

Czy zastosowałeś dwie kurację preparatem czy wystarczyła jedna?

Czy zwiększałeś temperaturę (obecnie mam między 24,5-25) i filtrację w tym czasie?

W czasie kuracji mogę użyć wykorzystywanej już multiwitaminy Azoo i soli Tropical Sanital? Jeżeli tak to kiedy i w jakich ilościach?

Czy mogę dalej karmić, ale skromniej?

Po zakończoniu stosowania i podmianie wody użyć wkładu węglowego w celu usunięcia resztek preparatu?

Jest sens stosować równocześnie i czy to bezpieczne inny preparat Zoolek, np Zoolek Capicaps T czy  Bactocaps C? Czy lepiej zrobić jedną kurację, a później przy braku skuteczności ewentualnie drugą?

 

Wiem, że dużo pytań, niektóre może i oczywiste, ale chce to zrobić dobrze zwiększając szanse na powodzenie całej akcji.

 

Co do mojego Saulosi wypluwającego pokarm, dzisiaj zauważyłem, że aby zjeść musi dany płatek/porcje kilka razy wypluć i połknąć aby ostatecznie coś trafiło do brzucha. 

Opublikowano

Robiłem kurację wszystkimi lekami, które wymieniłeś. Podawałem je jednocześnie. Po Capicaps ryby u mnie potraciły kolory i zrobiły się jakby wyblakłe, ale po kilku dniach wszytki wróciło do normy. Zauważyłem, że akurat ten lek tak działa, bo zdarzyło mi się podać go osobno.

Protocaps podałem do wody, ale również namaczałem w nim pokarm. Równie dobrze można kupić ten lek w płynie, czyli Protosol.

W przypadku leczenia moich rybek utrzymywałem leki przez 7 dni i później 50% dawki na kolejny tydzień. Po jakimś czasie musiałem powtórzyć leczenie, ale u mnie były trochę inne objawy.

Po kuracji wystarczą podmianki, chyba, że będzie Cię denerwować zabarwienie wody. Te leki nie niszczą biologii.

  • Lubię to 1
Opublikowano (edytowane)

Robiłem tak jak w instrukcji, czyli powtórzyłem kurację po kilku dniach, o ile dobrze pamiętam temperatury nie zwiększałem. Na twoim miejscu skończyłbym kurację jednym lekiem i dopiero potem zrobiłbym innym. 

Edytowane przez Bezprym
  • Lubię to 2
Opublikowano
2 godziny temu, lonio napisał:

W przypadku leczenia moich rybek utrzymywałem leki przez 7 dni i później 50% dawki na kolejny tydzień. Po jakimś czasie musiałem powtórzyć leczenie, ale u mnie były trochę inne objawy.

Jakie dokładnie Twoje pyski miały objawy?

21 minut temu, Bezprym napisał:

Robiłem tak jak w instrukcji, czyli powtórzyłem kurację po kilku dniach, o ile dobrze pamiętam temperatury nie zwiększałem. Na twoim miejscu skończyłbym kurację jednym lekiem i dopiero potem zrobiłbym innym. 

Kupiłem zarówno Protocaps M, który dodam do wody jak i Protosol, którym zamierzam "nakrapiać" karmę. Zobaczymy co się będzie działo.

Zastanawia mnie tylko kwestia podmiany wody, ponieważ planowo miałem ją zrobić jutro (7 dni od ostatniej podmiany). Preparaty przyjdą mi też jutro i chciałbym ich użyć od razu. Pytanie czy robić podmianę i wrzucić Protocaps od razu, gdzie za trzy dni będę musiał wymienić 50% wody czy nie robić jej jutro, dać kapsułki  i zrobić w niedziele jak minął trzy dni od podania pierwszej dawki?

Opublikowano
2 godziny temu, KapitanCzysty napisał:

Jakie dokładnie Twoje pyski miały objawy?

Długie, cienkie odchody, brak apetytu, wzdęty brzuch. Postępowałem jak w przypadku podejrzenia bloat--> 

 

Opublikowano
3 godziny temu, KapitanCzysty napisał:

Pytanie czy robić podmianę i wrzucić Protocaps od razu, gdzie za trzy dni będę musiał wymienić 50% wody czy nie robić jej jutro, dać kapsułki  i zrobić w niedziele jak minął trzy dni od podania pierwszej dawki?

Wstrzymaj się z podmianą, daj kapsułki i zrób podmianę dopiero po czasie, o którym pisze w instrukcji leku. 

  • 5 tygodni później...
Opublikowano

Witam po dłuższej przerwie. Pasuje coś napisać, nawet ku pamięci pierwszej bitwy o zdrowie moich pysków. 

Ostatecznie zdecydowałem się na „leczenie skojarzone” jeżeli można to tak nazwać i oprócz tabletek Protocaps M oraz Protosolu w płynie dorzuciłem jeszcze Furaginę. 

Schemat wyglądał następująco:

1 dzień (15.06) – podmianka ok 30% wody + 6 kapsułek Protocaps M + 12 tabletek 50 mg Furaginy + sól Tropical Sanital + preparat  Azoo African Cichlids Mineral Salt

7 dzień (21.06) – podmiana 2x po ok 20% wody (odstęp czasowy pomiędzy - 2h) + 6 kapusłek Protocaps M + 7 tabletek 50 mg Furaginy + sól Tropical Sanital + preparat  Azoo African Cichlids Mineral Salt

13 dzień (27.06) – podmiana 2x po ok 20% wody (odstęp czasowy pomiędzy - 2h) + sól Tropical Sanital + preparat  Azoo African Cichlids Mineral Salt

Dwa razy dziennie od 1 do 13 dnia ryby dostawały mniejszą ilość pokarmu skropioną wcześniej preparatem Protosol. 

 

 W celu usunięcia metabolitów powstałych po zastosowaniu wspomnianych preparatów zrobiłem podmianki:

29.06 – 15% 

01.07 – 15%

03.07 – 25%

10.07 – 30% 

 

Przy każdej podmianie dodawałem odpowiednią ilość Tropical Sanital + Azoo African

W dniu 03.07 włączyłem pierwszy raz sekcje chemiczną w narurowcu z wkładem węglowym. Próbowałem zmierzyć przepływ przez ten korpus i wyszło mi mniej więcej 480 litrów na dobę na pierwszym biegu pompy (drugi bieg ok 800 litrów) czyli jakieś 150% objętości netto wody.

 

Moje spostrzeżenia i co się działo w tym czasie:

Tuż przed startem kuracji ryby ocierały się masakrycznie często + kiwanie na boki + inne niepokojące zachowania + ciągnące nitkowate odchody + dwa Saulosi miały problem z przyjmowaniem pokarmu, który był przez nie połykany i wypluwany 

W 9 i 10 dniu leczenia nie zauważyłem już żadnych zachowań, które by mnie niepokoiły. 

W 11 dniu pojawiło się ponownie ocieranie, ale z mniejszą intensywnością. W następnych dnia jeden Saulosi wyraźnie zaczął szukać izolacji od reszty i jego ubarwienie robiło się bardziej jałowe, bladł. W tym czasie byłem pewien, że całe leczenie było na marne i będzie źle.  Byłem pewny, że stracą minimum tą rybę.

Mijały jednak dni i ocieranie nie nasilało się, a wspomniany wyżej Saulosi wrócił z powrotem do ruchliwego i żarłocznego stada. 

Woda mocno zabarwiła się na kolor zielono zółty. 

 

Obecnie wszystkie ryby normalnie pobierają pokarm, mają ogromny apetyt. Ocieranie zostało, jest to jednak poziom dużo niższy niż przed kuracją, ale dalej wydaje mi się, że jest trochę większy niż „norma”. Co ważne od kilku dni nie zauważyłem ciągnących się odchodów.

 

Po kuracji pozostała mi jedynie dalej lekko zabarwiona woda na kolor zielony co jest dla mnie trochę denerwujące. Zastanawiam się ile czasu jeszcze upłynie zanim woda będzie miała taką barwę jak przed kuracją. 

Po wyjęciu węgla zamierzam użyć preparatu Aquasan Immuno od Zooleka, ktoś z Was może korzysta? Czytałem dobre opinie odnośnie jego wpływu na budowanie odporności po leczeniu.

 

Najważniejsza jednak kwestia dalej dla mnie pozostaje niejasna – czy udało się wyleczyć ryby? Myślę, że odpowiedź na to pytanie przyjdzie samo, z czasem, a ja będę musiał pozostać w tej niepewności...

 

Kluczowe jest jednak to, że wszystkie ryby żyją i rosną co mnie najbardziej cieszy 🙂

Tak żeby było jeszcze ciekawiej to w czasie tej całej "zabawy" trafiła się jeszcze ospa wietrzna moim dzieciakom + żona na antybiotyku, nie szło się nudzić... 😅

Poniżej kilka zdjęć baniaka z boku dla porównania koloru wody:

10.06

IMG_6433.thumb.JPG.a1dcda63b8e8b40e5223521b06e93094.JPG

16.06

IMG_6596.thumb.jpg.21748563115fd4df10d3971f89e79a1a.jpg

30.06

IMG_6688.thumb.JPG.2b25299041044789d901a9b74640690c.JPG

07.07

IMG_6719.thumb.JPG.2e5c308bc798fab1e21360870789b5d7.JPG

10.07

IMG_6741.thumb.JPG.0c77a4c6328c8a1edb8c74ea30d63c94.JPG

Co o tym wszystkim myślicie?

  • Lubię to 1

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • Poglądowo do wypowiedzi @lukBB bo też mam w ramce z tym, że ja mam przez długość akwarium.
    • Witaj, ja panel ledowy mam osadzony na ramce z kątownika aluminiowego bodajże 1,5x1,5. Całość mam położone bezpośrednio na wzmocnieniu podłużnym. 
    • Witaj, możesz pomyśleć o sklejeniu czegoś ze szkła, ja tak zrobiłem lampa leży na dwóch wspornikach w kształcie litery T , które stoją na wzmocnieniu poprzecznym na środku akwa. Na tym zdjęciu mniej więcej to widać.
    • Cześć. Planuję zrobić lampę DIY do akwarium Malawi 100x50x50 i szukam inspiracji dotyczących samego montażu lampy nad akwarium. Interesują mnie rozwiązania DIY, a nie gotowe lampy typu Chihiros czy Skylight. Jak rozwiązaliście: mocowanie szerokiego profilu/radiatora aluminiowego, nóżki opierane o szybę, kątowniki lub płaskowniki aluminiowe, belki oparte bezpośrednio na akwarium, inne estetyczne sposoby montażu nad otwartym zbiornikiem? Jeśli macie zdjęcia swoich lamp i mocowań, będę wdzięczny za fotki oraz informację z czego wykonaliście uchwyty. Zależy mi na estetycznym wykonaniu, bo akwarium stoi w salonie.
    • Aristochromis christyi – to jedyny przedstawiciel rodzaju Aristochromis o charakterystycznym kształcie pyska, który przypomina dziób drapieżnego ptaka lub jak pisze Ad Konings „arystokratyczny nos”. To właśnie temu wyjątkowemu kształtowi pyska zawdzięcza on swój przydomek – Jastrząb z Malawi. Fot. Łeb dorosłego samca Aristochromis christyi z profilu. Gatunek ten występuję w całym jeziorze głównie w strefie przejściowej. Osiąga dość znaczne rozmiary, samiec dorasta do ok. 30 cm., samica jest nieco mniejsza i osiąga 25 cm. Jest typowym rybożercą, a jego menu składa się głównie z przedstawicieli ryb z grupy "Mbuna". Osobliwa budował pyska przystosowała Aritochromis  do chwytania znacznych rozmiarów ryb stanowiących nawet 1/3 długości jego ciała. Fot. Ukazuje rozmiar „paszczy” dorosłego osobnika Dymorfizm płciowy u tego gatunku jest bardzo wyraźny ale dopiero u dorosłych ryb młode wyglądają identycznie – srebrzyste ciało z charakterystyczną wyraźną skośną czarną pręgą. Dorosłe osobniki jak już wspomniałem różnią się znacznie, jeżeli chodzi o kolorystykę samice pozostają podobne do młodych, może trochę ciemnieją ale wydaje mi się, że jest to bardziej cecha konkretnego osobnika i diety. Samce natomiast z wiekiem nabierają coraz więcej niebieskiego odcienia, który zaczyna od głowy „rozlewać” się na resztę ciała choć pełne wybarwienie osiągają dopiero w okresie zalotów i tarła. Dodatkowo u samców wydłużaniu i zaostrzeniu ulegają płetwy – grzbietowa posiadająca mnóstwo pomarańczowych plam, której górną krawędź okala biło-pomarańczowy pas i odbytowa, która dodatkowo zabarwia się na kolor pomarańczowy z wyraźnymi białymi atrapami jajowymi. Fot. Młode osobniki, które już przy rozmiarze ok. 9 cm. wykazywały rywalizację wewnątrzgatunkową. Fot. Dorosły samiec.   Fot. Dorosła samica.   Opisywany gatunek nie należy do szybkich pływaków, preferuje polowanie z zasadzki w dość osobliwy sposób. W trakcie polowania ustawia się głową w dół i bokiem do potencjalnej ofiary, potrząsa przy tym ciałem co ma imitować ranną lub chorą rybę. W momencie kiedy nieuważna ofiara zbliży się zbyt blisko do „Jastrzębia” następuje błyskawiczny atak, a duże i silne szczęki nie dają jej żadnych szans. Fot. Dorosły samiec „wiszący” w toni i przygotowujący się do ataku.   Pierwszy raz młode Aristochromis zobaczyłem „na żywo” w 2005 r. na giełdzie akwarystycznej w Łodzi przy. ul. Św. Teresy. Zaraz po powrocie do domu zacząłem czytać na temat tego gatunku ale szybko okazało się, że z uwagi na rozmiar osiągany przez rybę nie będę w stanie zapewnić jej odpowiedniej przestrzeni. Jednak już wtedy wiedziałem, że kiedyś będę cieszył się widokiem Jastrzębia z Malawi siedząc we własnym fotelu. Jako, że w akwarystyce cierpliwość to ponoć podstawa, stadko sześciu młodych około 6 centymetrowych Aristochromis christyi trafiło do mnie w kwietniu 2017 r. Młodzież trzymała się razem do osiągnięcia ok. 9-10 cm. Ryby karmione były sztucznymi pokarmami premium i raz w tygodniu mrożonymi krewetkami, zresztą tak jest do obecnej chwili. Gatunek ten rośnie zdecydowanie wolniej niż inne popularne wśród akwarystów drapieżne pielęgnice z jeziora Malawi. W tym okresie zaczęła uwidaczniać się umiarkowana agresja wewnątrz gatunkowa i odtąd ryby wolały przebywać pojedynczo w różnych miejscach zbiornika. Zarówno u młodych jak i dorosłych ryb nie zaobserwowałem znaczącej agresji w stosunku do innych gatunków, nawet podczas tarła samiec był dużo spokojniejszy niż przedstawiciele rodzaju Nimbochromis czy Dimidiochromis.   Fot. Dorosły samiec podczas karmienia mrożonymi krewetkami „z ręki”. W grupie zdecydowanie szybciej rosły samce, których jak się okazało były dwie sztuki i przy rozmiarze 13 cm. byłem ich już pewny, a przy około 15 cm. dokonałem redukcji stada zostawiając w zbiorniku parę, która w zdrowiu pływa w nim po dziś dzień. Fot. Para dorosłych Aristochromis christyi. Para dość regularnie podchodziła do tarła jednak pierwsze trzy razy samica nie donosiła ikry i wypluwała ją po kilku dniach ale z czasem udało się jej dochować młode. W czasie tarła samiec oczyszcza dno z grubszych frakcji i kopie krater średnicy ok. 30 cm., do którego wabi samicę i tam dochodzi do tarła. Tak jak wcześnie już wspominałem samiec podczas tarła nie był zbyt zaborczy ani dla samicy ani dla innych gatunków i to pomimo faktu, że mój zbiornik jest zbyt mały dla Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej ale o tym później. Fot. Samiec podczas przygotowywania tarliska. Moje wnioski na temat Aristochromis christyi oparte zostały na prawie pięcioletnim już okresie obserwacji tego gatunku w moim standardowym 720 l. W tym miejscu muszę wyraźnie zaznaczyć, że jest to zbiornik zdecydowanie za mały by trzymać Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej tym bardziej, że jedynymi (z uwagi na rozmiary i dietę) słusznymi towarzyszami dla niego są inni silni przedstawiciele drapieżników z jeziora Malawi, np. z rodzaju: Buccochromis, Champsochromis, Dimiodiochromis, Nimbochromis czy Tyrannochromis. Nie byłbym jednak sobą gdybym nie pochwalił się sukcesem w zbudowaniu relatywnie zgodnej obsady wielogatunkowej złożonej obok Aristochromis z kilku gatunków z ww. rodzajów drapieżników. Moim zdaniem podstawą budowania zgodnej obsady jest zakup młodych ryb w jednym momencie co pozwoli im przyzwyczaić się do siebie, „nauczyć” się dzielić zbiornik i ustalać hierarchię w miarę wzrostu. Niewątpliwe jednak wiele też zależy od czynnika, na który żaden malawista nie ma wpływu czyli „charakteru” poszczególnych osobników w obrębie danego gatunku. Co do zasady nie zalecam jednak budowania wielogatunkowej obsady wokół Aristochromis christyi w zbiorniku 720 l. Uważam, że za minimum należy tu przyjąć zbiornik o wymiarach 250 x 70 x 70 cm. Natomiast zbiornik 200 x 60 x 60 cm. z całą pewnością można uznać za wystarczające zaplecze dla stworzenia jednogatunkowej obsady z Aristochromis christyi, oczywiście w układzie z jednym samcem. Fot. Dorosły w pełni wybarwiony samiec. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że jest to jeden z moich ulubionych gatunków spośród drapieżników z jeziora Malawi i zawsze będę go brał jako pewniaka budując w przyszłości obsady moich zbiorników. Mam nadzieję, że również Wam udzieli się mój podziw i sympatia dla Jastrzębia z Malawi i ryba ta „padnie” wyborem każdego malawisty, który dysponuje odpowiednio dużym akwarium.   Literatura: Konings A., 2003. „Back to Nature”.  Przewodnik po świecie pielęgnic z Malawi.  Konings A., 2016. „Malawi cichlids in their natura habitat” 5rd Edition. Cichlid Press, El Paso, USA. Łątka L., Sierakowski W., 2018. “Pielęgnice jeziora Tanganika i Malawi”. Wydanie pierwsze. Angraf, Piła.  
    • A nie zabaczyłeś, że jesteś na forum ryb z j. Malawi nie z Tanganiki? Polecam forum tanganiki, tam na pewno otrzymasz rzetelną informację.
    • Witam wpadłem na pomysł żeby przerobić moje 100l pod gatunki z Tanganiki. Kupiłem skały ‘elephant skin’ i ułożyłem małą konstrukcje w jednym z rogów. Dolożylem trochę roślin dla lepszego efektu wizualnego Microsorium Pteropus i Anubias barteri.  Reszta to drobny jasny piach i kupiłem około 25 wielkich muszli po ślimakach escargot- Helix pomatia(jeszcze nie dojechały). Plan jest taki żeby obsadzic parą Julidochromis transcriptus i kupić około 6 Neolamprologus multifasciatus, Jakieś sugestie, przeciwskazania co do obsady? Samo akwarium jakieś uwagi ? Filter oase 200 thermo, lampa chichiros b series. TDS wody kranowej 388pp.    (zdjęcia zrobione kilka minut po zalaniu) Pozdrawiam.      
    • A czemu nie ?  Ja bardzo dużo piszę codziennie zawodowo i nie mam już siły i przede wszystkim czasu na pisanie dla przyjemności 🤷‍♂️ Dlatego dla mnie osobiście spotkanie/spotkania to najważniejsze daty w kalendarzu... Szkoda, że jest nas na spotkaniach mniej, dlatego zachęcam każdego do przyjazdu tym bardziej, że jest dobre połączenie PKP z Prudnikiem. Zawsze będę mógł opowiedzieć o swoich doświadczeniach z drapolami choć nie wiem czy faktycznie kogoś to interesuje. Poszukam tez i wrzucę na KM krótki artykuł, który poczyniłem kilka lat temu w tym zakresie na przykładzie Aristochromis christyi, ukazał się on co prawda jedynie w języku angielskim ale mam gdzieś pewnie "rękopis".
    • A czemu nie tu? Wiele razy rozmawialiśmy, nie tylko w Pokrzywnej, ale nie jest moją rolą pisanie tutaj na temat funkcjonowania Twojego akwarium z drapolami😉
    • Wszyscy mają racje aaaale nie do końca 😉 ale na szerszą rozmowę zapraszam na spotkanie do Pokrzywnej ☝️😁 PS. @pozner z tego co ja pamiętam to byłeś przy wielu moich rozmowach właśnie w Pokrzywnej ale widocznie tylko ja byłem trzeźwy 😁😉🤣
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.