Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
26 minut temu, Pikczer napisał:

Mam aktualnie 180x60wysokiex50 , grube na 12mm. 

Za 12 w OW to już sobie liczą jak za złoto...

27 minut temu, Pikczer napisał:

Na inne wymiary nie miałem zezwolenia :) Ale oczywiście teraz po kilku miesiącach przez zęby mówi Żona, że nieco większe też by wlazło.

12 minut temu, Bezprym napisał:

Oj to ja bym kuł żelazo, póki gorące i stawiał większy baniak. 😁

Czyli jej się podoba, to dobrze prognozuje na przyszłość :D Połowa sukcesu w akwarystyce to żona "po właściwej stronie barykady" =). Ciekawe jak będzie u mnie? Większy baniak to albo telewizor pod sufit, albo przez balkon :D

  • Haha 2
  • 2 tygodnie później...
Opublikowano
On 2/2/2022 at 10:54 AM, KapitanCzysty said:

Pewnie chodzi o float od Guardiana, Myciok takie ma i jest droższe od zwykłego float Pilkington i podobno mniej zielone. Najlepiej byłoby właśnie postawić tego Guardiana obok OW z takim samym tłem, światłem, wodą itp

Mam puste częściowo w kartonie Guardian produkowane przez Saint Gobain i na oko nie widać różnicy do OW (ale stoją w różnych pomieszczeniach), mogę zrobić jakieś próby bez rozpakowywania gdyby były miariodajne.

  • Lubię to 1
  • 4 tygodnie później...
Opublikowano

Jutro startuje tydzień, w którym wiele ma się u mnie wydarzyć, od pojawienia się baniaku w mieszkaniu do uruchomienia całego systemu. Czy to się uda, zobaczymy... Mam już m.in. wszystkie elementy narurowca włącznie z mediami. Z grubszych rzeczy kompletuje właśnie oświetlenie (sterownik LedDimmerPro V5, moduły led) i chyba jedna z trudniejszych - skały.  Jutro jadę po serpentynit na skład kamienia. Otatnio trochę zwiedziłem zakładów tego typu, ale nic z ciekawszych skał u mnie w okolicy niestety nie ma. Coś czuje, że będę musiał poprzerzucać kilkaset kilogramów albo i więcej zanim znajdę jakieś fajniejsze egzemplarze.

Szacuje, że łącznie do szkła wejdzie mi między 100-150 kg i tutaj moje pytanie, czy podkład w formie 5 mm spienionego pcv da rady? (chce mieć ze 2/3 większe skały pewnie w okolicach 20+)

  • Lubię to 2
Opublikowano (edytowane)

Korzystał ktoś z Was z takich podkładek do poziomowania? Mam około centymetra do wyrównania z przodu, nadadzą się? (pod szafką mam osiem plastikowych podkładek, musiałbym podłożyć pod nie z przodu i boku)

Druga kwestia, wczoraj dotarł baniak, pytanie ile widzicie szyb bocznych OptiWhite, jedną czy dwie. Jak jedną to która? 

523522D6-91F9-422F-AE61-5720AE77BE2E.jpeg

224B815C-EB50-4584-89E5-4E4A0A5E450A.jpeg

C1D90C3C-9AFD-4F8D-B4C5-58B44316E87B.jpeg

D8FD9E44-9EA4-4FD3-A275-604181D049F7.jpeg

A6059C76-9A3E-4BE9-AD43-FA0B3A2055E4.jpeg

 

Edytowane przez KapitanCzysty
Opublikowano (edytowane)
23 minuty temu, KapitanCzysty napisał:

pytanie ile widzicie szyb bocznych OptiWhite, jedną czy dwie

Zrób zdjęcia w takich samych warunkach, czyli odsuń lewy bok od tej białej ściany i dopiero porównaj. Możliwe, że ma to wpływ na odcień szkła.

EDIT

...albo przyłóż do prawej strony jakieś białe tło.

Edytowane przez Bartek_De
Opublikowano (edytowane)
6 godzin temu, KapitanCzysty napisał:

Korzystał ktoś z Was z takich podkładek do poziomowania? Mam około centymetra do wyrównania z przodu, nadadzą się? (pod szafką mam osiem plastikowych podkładek, musiałbym podłożyć pod nie z przodu i boku)

Druga kwestia, wczoraj dotarł baniak, pytanie ile widzicie szyb bocznych OptiWhite, jedną czy dwie. Jak jedną to która? 

523522D6-91F9-422F-AE61-5720AE77BE2E.jpeg

224B815C-EB50-4584-89E5-4E4A0A5E450A.jpeg

C1D90C3C-9AFD-4F8D-B4C5-58B44316E87B.jpeg

D8FD9E44-9EA4-4FD3-A275-604181D049F7.jpeg

A6059C76-9A3E-4BE9-AD43-FA0B3A2055E4.jpeg

 

Szyba boczna po lewej wygląda na Opti White, jest jaśniejsza. Ta po prawej ma taki sam odcień jak ta na spodzie. Ale światło potrafi płatać figle. 

Poświeć latarką, lampa z telefonu na jedną i drugą szybę. Ta która będzie się mieniła bardziej na zielono to ta "gorsza". A ta jaśniejsza to teoretycznie Optiwhite. 

Spód akwarium i prawa szyba wyglądają identycznie kolorystycznie na pewno, wg mojego oka :)

Edytowane przez Pikczer
Opublikowano
W dniu 8.03.2022 o 10:33, Bartek_De napisał:

Zrób zdjęcia w takich samych warunkach, czyli odsuń lewy bok od tej białej ściany i dopiero porównaj. Możliwe, że ma to wpływ na odcień szkła.

EDIT

...albo przyłóż do prawej strony jakieś białe tło.

 

W dniu 8.03.2022 o 16:37, Pikczer napisał:

Szyba boczna po lewej wygląda na Opti White, jest jaśniejsza. Ta po prawej ma taki sam odcień jak ta na spodzie. Ale światło potrafi płatać figle. 

Poświeć latarką, lampa z telefonu na jedną i drugą szybę. Ta która będzie się mieniła bardziej na zielono to ta "gorsza". A ta jaśniejsza to teoretycznie Optiwhite. 

Spód akwarium i prawa szyba wyglądają identycznie kolorystycznie na pewno, wg mojego oka :)

Wygląda na to, że problemu jednak nie ma i jest to kwestia światła, tak jak wspominaliście. Dzisiaj przy innej pogodzie wydawało się, że prawa szyba jest mniej zielona, a lewa bardziej, czyli odwrotnie niż wczoraj... :D. Trochę spanikowałem, ale to chyba dlatego, że w trakcie ustalania szczegółów zlecenia była zmiana z jednej bocznej szyby OW na dwie OW. 

 

Wrzucam jeszcze kilka zdjęć z "połowów" serpentynitu na składzie w tym wstępnej ustawki + "aklimatyzacji" skał na balkonie. Rodzina mówi, że oszalałem, a ja na to, to tylko 110 kg :D:

 

IMG_5150.JPG

IMG_5156.JPG

IMG_5157.JPG

IMG_5159.JPG

IMG_5162.JPG

IMG_5166.JPG

IMG_5171.JPG

IMG_5195.jpg

IMG_5197.jpg

  • Lubię to 2
  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Zamierzam nakleić czarne spienione pcv  na tył akwarium klejem typu „Mamut” (był tańszy niż Saudal all fix). Pytanie moje czy za jakiś czas, jak będę chciał zmienić aranżację w tym także tło będą mnie czekać jakieś problemy z odklejenie tego? Macie jakieś sprawdzone, łatwe i bezinwazyjne sposoby? 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • Aristochromis christyi – to jedyny przedstawiciel rodzaju Aristochromis o charakterystycznym kształcie pyska, który przypomina dziób drapieżnego ptaka lub jak pisze Ad Konings „arystokratyczny nos”. To właśnie temu wyjątkowemu kształtowi pyska zawdzięcza on swój przydomek – Jastrząb z Malawi. Fot. Łeb dorosłego samca Aristochromis christyi z profilu. Gatunek ten występuję w całym jeziorze głównie w strefie przejściowej. Osiąga dość znaczne rozmiary, samiec dorasta do ok. 30 cm., samica jest nieco mniejsza i osiąga 25 cm. Jest typowym rybożercą, a jego menu składa się głównie z przedstawicieli ryb z grupy "Mbuna". Osobliwa budował pyska przystosowała Aritochromis  do chwytania znacznych rozmiarów ryb stanowiących nawet 1/3 długości jego ciała. Fot. Ukazuje rozmiar „paszczy” dorosłego osobnika Dymorfizm płciowy u tego gatunku jest bardzo wyraźny ale dopiero u dorosłych ryb młode wyglądają identycznie – srebrzyste ciało z charakterystyczną wyraźną skośną czarną pręgą. Dorosłe osobniki jak już wspomniałem różnią się znacznie, jeżeli chodzi o kolorystykę samice pozostają podobne do młodych, może trochę ciemnieją ale wydaje mi się, że jest to bardziej cecha konkretnego osobnika i diety. Samce natomiast z wiekiem nabierają coraz więcej niebieskiego odcienia, który zaczyna od głowy „rozlewać” się na resztę ciała choć pełne wybarwienie osiągają dopiero w okresie zalotów i tarła. Dodatkowo u samców wydłużaniu i zaostrzeniu ulegają płetwy – grzbietowa posiadająca mnóstwo pomarańczowych plam, której górną krawędź okala biło-pomarańczowy pas i odbytowa, która dodatkowo zabarwia się na kolor pomarańczowy z wyraźnymi białymi atrapami jajowymi. Fot. Młode osobniki, które już przy rozmiarze ok. 9 cm. wykazywały rywalizację wewnątrzgatunkową. Fot. Dorosły samiec.   Fot. Dorosła samica.   Opisywany gatunek nie należy do szybkich pływaków, preferuje polowanie z zasadzki w dość osobliwy sposób. W trakcie polowania ustawia się głową w dół i bokiem do potencjalnej ofiary, potrząsa przy tym ciałem co ma imitować ranną lub chorą rybę. W momencie kiedy nieuważna ofiara zbliży się zbyt blisko do „Jastrzębia” następuje błyskawiczny atak, a duże i silne szczęki nie dają jej żadnych szans. Fot. Dorosły samiec „wiszący” w toni i przygotowujący się do ataku.   Pierwszy raz młode Aristochromis zobaczyłem „na żywo” w 2005 r. na giełdzie akwarystycznej w Łodzi przy. ul. Św. Teresy. Zaraz po powrocie do domu zacząłem czytać na temat tego gatunku ale szybko okazało się, że z uwagi na rozmiar osiągany przez rybę nie będę w stanie zapewnić jej odpowiedniej przestrzeni. Jednak już wtedy wiedziałem, że kiedyś będę cieszył się widokiem Jastrzębia z Malawi siedząc we własnym fotelu. Jako, że w akwarystyce cierpliwość to ponoć podstawa, stadko sześciu młodych około 6 centymetrowych Aristochromis christyi trafiło do mnie w kwietniu 2017 r. Młodzież trzymała się razem do osiągnięcia ok. 9-10 cm. Ryby karmione były sztucznymi pokarmami premium i raz w tygodniu mrożonymi krewetkami, zresztą tak jest do obecnej chwili. Gatunek ten rośnie zdecydowanie wolniej niż inne popularne wśród akwarystów drapieżne pielęgnice z jeziora Malawi. W tym okresie zaczęła uwidaczniać się umiarkowana agresja wewnątrz gatunkowa i odtąd ryby wolały przebywać pojedynczo w różnych miejscach zbiornika. Zarówno u młodych jak i dorosłych ryb nie zaobserwowałem znaczącej agresji w stosunku do innych gatunków, nawet podczas tarła samiec był dużo spokojniejszy niż przedstawiciele rodzaju Nimbochromis czy Dimidiochromis.   Fot. Dorosły samiec podczas karmienia mrożonymi krewetkami „z ręki”. W grupie zdecydowanie szybciej rosły samce, których jak się okazało były dwie sztuki i przy rozmiarze 13 cm. byłem ich już pewny, a przy około 15 cm. dokonałem redukcji stada zostawiając w zbiorniku parę, która w zdrowiu pływa w nim po dziś dzień. Fot. Para dorosłych Aristochromis christyi. Para dość regularnie podchodziła do tarła jednak pierwsze trzy razy samica nie donosiła ikry i wypluwała ją po kilku dniach ale z czasem udało się jej dochować młode. W czasie tarła samiec oczyszcza dno z grubszych frakcji i kopie krater średnicy ok. 30 cm., do którego wabi samicę i tam dochodzi do tarła. Tak jak wcześnie już wspominałem samiec podczas tarła nie był zbyt zaborczy ani dla samicy ani dla innych gatunków i to pomimo faktu, że mój zbiornik jest zbyt mały dla Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej ale o tym później. Fot. Samiec podczas przygotowywania tarliska. Moje wnioski na temat Aristochromis christyi oparte zostały na prawie pięcioletnim już okresie obserwacji tego gatunku w moim standardowym 720 l. W tym miejscu muszę wyraźnie zaznaczyć, że jest to zbiornik zdecydowanie za mały by trzymać Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej tym bardziej, że jedynymi (z uwagi na rozmiary i dietę) słusznymi towarzyszami dla niego są inni silni przedstawiciele drapieżników z jeziora Malawi, np. z rodzaju: Buccochromis, Champsochromis, Dimiodiochromis, Nimbochromis czy Tyrannochromis. Nie byłbym jednak sobą gdybym nie pochwalił się sukcesem w zbudowaniu relatywnie zgodnej obsady wielogatunkowej złożonej obok Aristochromis z kilku gatunków z ww. rodzajów drapieżników. Moim zdaniem podstawą budowania zgodnej obsady jest zakup młodych ryb w jednym momencie co pozwoli im przyzwyczaić się do siebie, „nauczyć” się dzielić zbiornik i ustalać hierarchię w miarę wzrostu. Niewątpliwe jednak wiele też zależy od czynnika, na który żaden malawista nie ma wpływu czyli „charakteru” poszczególnych osobników w obrębie danego gatunku. Co do zasady nie zalecam jednak budowania wielogatunkowej obsady wokół Aristochromis christyi w zbiorniku 720 l. Uważam, że za minimum należy tu przyjąć zbiornik o wymiarach 250 x 70 x 70 cm. Natomiast zbiornik 200 x 60 x 60 cm. z całą pewnością można uznać za wystarczające zaplecze dla stworzenia jednogatunkowej obsady z Aristochromis christyi, oczywiście w układzie z jednym samcem. Fot. Dorosły w pełni wybarwiony samiec. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że jest to jeden z moich ulubionych gatunków spośród drapieżników z jeziora Malawi i zawsze będę go brał jako pewniaka budując w przyszłości obsady moich zbiorników. Mam nadzieję, że również Wam udzieli się mój podziw i sympatia dla Jastrzębia z Malawi i ryba ta „padnie” wyborem każdego malawisty, który dysponuje odpowiednio dużym akwarium.   Literatura: Konings A., 2003. „Back to Nature”.  Przewodnik po świecie pielęgnic z Malawi.  Konings A., 2016. „Malawi cichlids in their natura habitat” 5rd Edition. Cichlid Press, El Paso, USA. Łątka L., Sierakowski W., 2018. “Pielęgnice jeziora Tanganika i Malawi”. Wydanie pierwsze. Angraf, Piła.  
    • A nie zabaczyłeś, że jesteś na forum ryb z j. Malawi nie z Tanganiki? Polecam forum tanganiki, tam na pewno otrzymasz rzetelną informację.
    • Witam wpadłem na pomysł żeby przerobić moje 100l pod gatunki z Tanganiki. Kupiłem skały ‘elephant skin’ i ułożyłem małą konstrukcje w jednym z rogów. Dolożylem trochę roślin dla lepszego efektu wizualnego Microsorium Pteropus i Anubias barteri.  Reszta to drobny jasny piach i kupiłem około 25 wielkich muszli po ślimakach escargot- Helix pomatia(jeszcze nie dojechały). Plan jest taki żeby obsadzic parą Julidochromis transcriptus i kupić około 6 Neolamprologus multifasciatus, Jakieś sugestie, przeciwskazania co do obsady? Samo akwarium jakieś uwagi ? Filter oase 200 thermo, lampa chichiros b series. TDS wody kranowej 388pp.    (zdjęcia zrobione kilka minut po zalaniu) Pozdrawiam.      
    • A czemu nie ?  Ja bardzo dużo piszę codziennie zawodowo i nie mam już siły i przede wszystkim czasu na pisanie dla przyjemności 🤷‍♂️ Dlatego dla mnie osobiście spotkanie/spotkania to najważniejsze daty w kalendarzu... Szkoda, że jest nas na spotkaniach mniej, dlatego zachęcam każdego do przyjazdu tym bardziej, że jest dobre połączenie PKP z Prudnikiem. Zawsze będę mógł opowiedzieć o swoich doświadczeniach z drapolami choć nie wiem czy faktycznie kogoś to interesuje. Poszukam tez i wrzucę na KM krótki artykuł, który poczyniłem kilka lat temu w tym zakresie na przykładzie Aristochromis christyi, ukazał się on co prawda jedynie w języku angielskim ale mam gdzieś pewnie "rękopis".
    • A czemu nie tu? Wiele razy rozmawialiśmy, nie tylko w Pokrzywnej, ale nie jest moją rolą pisanie tutaj na temat funkcjonowania Twojego akwarium z drapolami😉
    • Wszyscy mają racje aaaale nie do końca 😉 ale na szerszą rozmowę zapraszam na spotkanie do Pokrzywnej ☝️😁 PS. @pozner z tego co ja pamiętam to byłeś przy wielu moich rozmowach właśnie w Pokrzywnej ale widocznie tylko ja byłem trzeźwy 😁😉🤣
    • Nie miałem nigdy poważnych drapoli w akwarium, ale moje doświadczenia z non mbuna oraz z pielęgnicami z Ameryki centralnej mówią że dobrym środkiem do rozładowywania agresji jest mocne przerybienie. Często propozycje obsad na tym forum czy w książce Wojtka Sierakowskiego mogą mieć rację bytu tylko do pewnego momentu. 13 ryb w 1400l to niezbyt wiele w moim odczuciu. Jakie są wasze doświadczenia w tej kwestii z drapolami?
    • To prawda Regulowałem już kilka razy, ale w środku - pod szafką jakiś czas temu założyłem jeszcze drugi, mały zbiornik, 112lz pokrywą, przez to szafka jest dość często otwierana, a czasami nawet częściowo otwarta przez kilka h. Dodam, że ten sposób prowadzenia akwarium nie jest zbyt wygodny przy serwisie, więc nie polecam a szafkę bym musiał regulować w prawie każdy weekend 
    • Bardzo ładny baniak, konkret. Jedyne do czego się można przyczepić do regulacja drzwiczek pod nim 😅
    • @S_owa dzięki za super aktualizację  Wyjątkowo mnie cieszy, bo Twoja kronika zainspirowała mnie do wystartowania akwarium z drapieżnikami. Z takich predatorów kalibru XXL mam u siebie tylko samca Aristo. Zakładam, że moje akwarium finalnie może być dla niego za małe, ale postanowiłem sprawdzić co z tego wyjdzie przy założeniu, że będzie to tylko samiec bez partnerek do harcowania. Jak na razie spokojnie sobie rośnie i nie doskwiera innym lokatorom. Ku mojemu zaskoczeniu w składzie mieszkańców, najbardziej upierdliwy dla wszystkich jest samiec Stigmatochromis Tolae. Miałem 2 samce i 2 samice. Niestety przez niefortunny wypadek jedną samicę straciłem, druga nie wytrzymała presji dwóch samców 😕 Jednego samca sprzedałem bo mi było go już szkoda i ten ostatni, który pozostał potrafi być jak taka końska mucha na łące. Dokucza wszystkim. Ma swoją norę pod kaseciakiem i jego jedynym celem życiowym jest wyganianie wszystkich z tamtego rejonu. Potrafi dać popalić 1,5 razy większemu Nimbochromisowi Polistigma... Będę go musiał usunąć bo mnie już denerwuje.  Zazdroszczę widoku pielęgnującej maluchy samicy Nimbo. Nigdy nie spotkałem się z takim widokiem u moich pyszczaków.  Pozdrawiam 👋
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.