Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Ale start w 3 tygodnie to i bez starej wody można przeprowadzić bo też to robiłem :) tylko bakterie i pożywka w postaci odrobiny pokarmu i też wystartowało :)

Opublikowano
Teraz, Pleziorro napisał:

Wszystko było jałowe, gąbki, piach, kaminie i tylko 0,7l lawy wulkanicznej przeniosłem z dojrzałego baniaka (uprzednio ją płucząc w wodzie z tegoż baniaka). Ryby wpuściłem tego samego, dnia - No2 nie wyszło poza dopuszczalne 0,2ppm a po tygodniu już było 0,05 - MAGIA ? :)

Żadna magia a standard jeśli chodzi o niteyfikację, natomiast wpuszczenie ryb do totalnie świeżej wody stresuje ryby a u bardziej wrażliwych może spowodować tzw. chorobę gazową.

  • Dziękuję 1
Opublikowano
Teraz, eljot napisał:

Żadna magia a standard jeśli chodzi o niteyfikację, natomiast wpuszczenie ryb do totalnie świeżej wody stresuje ryby a u bardziej wrażliwych może spowodować tzw. chorobę gazową.

No i dochodzimy do konkretów, może coś rozwiniesz wypowiedź w tej kwestii abyśmy nie musieli googlować :)

Opublikowano

Zacznę od tego że testy przyjdą we wtorek pocztą JBL cały zestaw bo faktycznie o Zoolek poczytałem i to lipa. Także testy zrobię i opiszę od razu jak przyjdą do mnie :D 

Woda w akwarium jest prosto z kranu (nie sikałem) i nie dodawałem starej wody.

Stara jest gąbka w filtrze aby wypłukana i około 1L ceramiki też tylko wypłukana. 

rośliny przed włożeniem do akwarium też płukałem (i to pod kranem) bo czyściłem je ze starych i brzydkich liści żwirku itp

Opublikowano
3 minuty temu, Pleziorro napisał:

Ale start w 3 tygodnie to i bez starej wody można przeprowadzić bo też to robiłem :) tylko bakterie i pożywka w postaci odrobiny pokarmu i też wystartowało :)

Jak mogłeś!? Zabiłeś we mnie wiarę w te metody! :(:P 

A tak serio to ok, może i słuszna uwaga ;) 

Opublikowano (edytowane)
Godzinę temu, eljot napisał:

Ja tu widzę pewną sprzeczność w tym co pisze Henryk w wielu wątkach, raz że stara woda to siki, patogeny itp.  a raz że podmiany wody (sików....) na czystą  są niepotrzebne ;) . Henryk to jakie jest właściwie twoje zdanie bo dla mnie wszystkie pochłaniacza na raz nie wyczyszczą wody z tego wszystkiego o czym piszesz a tylko azotany, fosforany i DOC. Natomiast podmianą pozbywasz się w części wszystkiego co złe dodając również to co dobre w czystej wodzie (minerały pierwiastki śladowe itp.). 

Henryk nie obrażaj się bo to co piszę to nie atak tylko czysta ciekawość :).

Nigdy się nie obrażam Darku jak ktoś się nie zgadza i argumentuje dlaczego a nie zaczyna od inwektyw.

Temat się pięknie rozwinął i to wielowątkowo.

Wyszło od kolegi Czajki i jego KH a przeszło na star baniaka Czajki. W sumie nie napisałeś czy przełożyłeś starą ceramikę i dołożyłeś nowej 30% czy wymieniłeś całe 100% na nową bo to ma zasadnicze znaczenie.

Temat powinien brzmieć by googla mogli wykorzystać młodziankowie:D -  Czy warto używać starej wody z dojrzałego akwarium do startu nowego akwarium.

Moja odpowiedz brzmi - NIE

Uzasadnienie:

1/ Ponieważ stara woda zawiera tylko pojedyncze %ty bakterii nitryfikacyjnych  a o to w  starcie biologii nitryfikacyjnej chodzi to jasne że wartościowe są te składniki ze starego akwarium w których są osiadłe bo taki tryb życia prowadzą bakterie nitryfikacyjne i denitryfikacyjne. Wszystko inne się nie liczy i jeśłi jest to jest zbędne.

Niemal całość bakterii nitryfikacyjnych  jest zgromadzona w złożach ceramicznych , gąbkach i w natlenionej warstwie piasku ( przyjmuje się 1-2 cm na wierzchu)  oraz oczywiście na wszystkich powierzchniach wew węzy, szyb, kamieni.

Gdzieś w necie dawno temu wyczytałem że w wodzie akwariowej jest tylko 1-2% bakterii nitryfikacyjnych ale nie mogę tego odszukać.

Ale spróbowałem to sprawdzić w doświadczeniu i każdy z was sam może to sprawdzić. Wystarczy mieć WA i testy JBLa

Jeśli to prawda że w tej starej wodzie nie ma bakterii nitryfikacyjnych to nalana do czystego słoika  i zakroplona dawką 0,4 mg/l wody amoniakalnej nie ruszy. Jeśli natomiast są w niej bakterie nitryfikacyjne to w 12h będziecie mieli NO2 pod koniec skali a po 4 dniach nie będzie już ani NH4 ani NO2 tylko wszystko będzie we wzroście NO3 . Takie badanie zrobiłem w kotniku i dawno na tym forum opisałem tylko nie wiem już gdzie;)

Wyszło mi że nawet po wielu dniach amoniak stał jak zaczarowany a NO2 nie rosło. Po 7 dniach zrezygnowałem z dalszego oczekiwania.

Wystąpił dokładnie stan jaki mamy w nowiutkim akwarium gdzie wszystko nówka-sklep i startujemy bez wlania bakterii nitryfikacyjnych czyli biostartera.

Co to oznacza - no że nie było bakterii nitryfikacyjnych w tej starej wodzie by ruszyła nitryfikacja tego amoniaku. Zapewne kiedyś by tam ruszyło za tydzień lub dwa.

Wtedy zrobiłem drugie doświadczenie -  zgarnąłem z wierzchu dojrzałego baniaka warstwę 1 cm piasku przełożyłem do kotnika i zalałem czystą kranówą z ustrojstwa i wlałem dawkę testową WA - już po 6h był wysoki NO2 a po 4 dniach było po wszystkim - cały amoniak siedział już przerobiony na NO3. To samo wielokrotnie robiłem z ceramiką z z dojrzałego baniaka. Za każdym razem nitryfikacja następuje natychmiast.

Dlatego piszę że stara woda w starcie nitryfikacji jest bezwartościowa i niesie tylko wysokie poziomy szkodliwych związków  czyli syfu albo szamba  jak NO3, PO4, humus z DOC, patogeny, feromony rybie, wysokie stężenia  organicznych odpadów z odchodów ryb i nie zjedzonej karmy które to inne bakterie  gnilne, fermentacyjne, grzyby powoli przerabiają na pierwiastki podstawowe. Samo się nasuwa że to szambo.

Zupełnie inaczej jest z wodą w dojrzałym baniaku z dojrzała biologią - tu każda woda czy stara czy nowa ale bez chloru pełni rolę taśmy transportowej dostarczając osiadłym bakteriom nitryfikacyjnym

- tlen do procesu nitryfikacji jednocześnie odprowadza dwutlenek węgla powstały z procesu biologicznej nitryfikacji

- rozpuszczone w wodzie składniki do tego procesu czyli amoniak NH3, jon amonu NH4, no i azotyny NO2  a odprowadza NO3

w wyniku bakteryjnej nitryfikacji otrzymujemy  azotany NO3 z którymi w akwarium Malawi przyroda sama sobie nie radzi i albo podmieniamy część wody by usuwać nadmiar azotanów albo stosujemy usuwanie biologiczne na biopolimerach, denitryfikatorach lub chemiczne na żywicach jonowymiennych.

Temat co się odkłada w wodzie w długich okresach bez podmiany wody gdy stosujemy powyższe metody usuwania NO3 opisałem  w temacie Tanganiki bez podmian przez 2 lata - ale to inny temat i nie należy go łączyć z rolą starej wody w procesie nitryfikacji.

Tu mamy nowy baniak Czajki i nie wiem czy ma przeszczep czyli przeflancowaną biologię ze starego baniaka czy wymienił całe złoże ceramiki i nie ma przeflancowanej biologii..

No to Czajka wpuszczaj ryby bo to przeszczep a nie start .

 

.

 

 

Edytowane przez deccorativo
Opublikowano

Ale dalej nie wyjaśniłeś mi jakie jest twoje zdanie o wodzie z akwa, czy to sam ściek z patogenami ;) czy "wartościowa" woda (nie dla nitryfikacji). Jeśli ściek jak to wynika z twojego jej opisu nawet w tym wątku, czy jednak nie do końca skoro mogą ryby w nim pływać nawet dwa lata :). Myślę że jej ściekowe "zalety" znacznie ubarwiłeś ;) ale może się mylę.

Opublikowano
2 godziny temu, deccorativo napisał:

Dlatego piszę że stara woda w starcie nitryfikacji jest bezwartościowa i niesie tylko wysokie poziomy szkodliwych związków  czyli syfu albo szamba  jak NO3, PO4, humus z DOC, patogeny, feromony rybie, wysokie stężenia  organicznych odpadów z odchodów ryb i nie zjedzonej karmy które to inne bakterie  gnilne, fermentacyjne, grzyby powoli przerabiają na pierwiastki podstawowe. Samo się nasuwa że to szambo.

NO3 i PO4 na niewysokim poziomie to nie jest szambo, to azotany i fosforany. Humus z DOC, patogeny, feromony rybie, wysokie stężenie organicznych odpadów z odchodów ryb i nie zjedzonej karmy...jak to wszystko jest wysokie, że twierdzisz, że to szambo? I nie proponuj mi picia tego, bo to jest nie poważne. Jeśli w akwarium panuje równowaga biologiczno-chemiczna, a tak jest w dojrzałym i stabilnym zbiorniku, to woda w nim nie jest szambem. My, poprzez swoje zabiegi, pomagamy tylko utrzymać tą równowagę. To jest pełnowartościowa woda, z którą też możemy wystartować następne akwarium. Związki, które w niej się znajdują, a które nazywasz szambem, mogą wręcz ułatwiać aklimatyzację rybom. Jeśli oczywiście są na niedużym poziomie, a na takim są w normalnych, zadbanych akwariach. Nie ma dla ryb wtedy szoku świeżej wody, gdyż przychodzą z takiej samej, "starej" wody.

A już twierdzeniem, że w starcie nowego, to szambo, a w dojrzałym jest ok, to już przeszedłeś samego siebie. 

2 godziny temu, deccorativo napisał:

Zupełnie inaczej jest z wodą w dojrzałym baniaku z dojrzała biologią - tu każda woda czy stara czy nowa ale bez chloru pełni rolę taśmy transportowej

Można tak sobie jeszcze długo pisać, a dopóki nie przedstawisz analizy takiej wody i nie udowodnisz, że to szambo, to Twoje twierdzenia są bezpodstawne...i moje w sumie też :)

Opublikowano
1 godzinę temu, eljot napisał:

Ale dalej nie wyjaśniłeś mi jakie jest twoje zdanie o wodzie z akwa, czy to sam ściek z patogenami ;) czy "wartościowa" woda (nie dla nitryfikacji). Jeśli ściek jak to wynika z twojego jej opisu nawet w tym wątku, czy jednak nie do końca skoro mogą ryby w nim pływać nawet dwa lata :). Myślę że jej ściekowe "zalety" znacznie ubarwiłeś ;) ale może się mylę.

Pisałem mając na uwadze start biologiczny baniaka z użyciem starej wody z dojrzałego baniaka bo o tym był wydzielony temat. Nie pisałem o znaczeniu wody dla ryb.

Z punktu widzenia ryb i wody w której pływają to być może ubarwiłem, ale nie ulega najmniejszej wątpliwości że one pływają we własnych siuśkach i kale czyli we własnych ekstrementach - więc jak to nazwać to już czysta semantyka.

Odrębnym zagadnieniem jest czy im to szkodzi ?  i czy taka stara woda jest "wartościowa".

Dla ryb jest absolutnie wartościowa bo bez niej nie przeżyją, ale jak wiele z tych wartościowych składników przekroczy poziomy szkodliwości to z wartościowych stają się szkodliwe a nawet śmiertelnie szkodliwe dla ryb np NO3.

Nie wiem Darku czy wyjaśniłem swój pogląd na temat starej wody i czy  cię wyjaśnienie satysfakcjonuje - ale się starałem :).

W przyszłości postaram się pisać mniej kwieciście o tej starej wodzie.:D

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Ogłoszenia



  • Posty

    • Od ostatniego wpisu minęło już 12 miesięcy więc uznałem, że warto zaktualizować wątek. Ciężko 12 miesięcy skrócić jednym wpisem, ale postaram się to streścić, tym bardziej, że dłuższych opisów przestawiających zbiorniki z drapieżnikami jak niewiele. Od wpuszczenia obsady minęły już blisko 2 lata, więc dzieciaki już trochę urosły. W obsadzie nie ma wielkiej rewolucji. Aczkolwiek ten rok przyniósł kilka małych roszad. Aktualnie wygląda to następująco: 1) Champsochromis Caereuleus 0+2 2) Fossorochromis Rostratus 1+2 3) Nimbochromis Livingstoni 1+0 4) Buccochromis Rhoadesii 1+3 5) Dimidiochromis Compressiceps 1+0 6) Aristochromis Chrystyi 1+2 Do obsady w tym czasie dołączył samiec Buccochromisa, gdyż posiadane 3 osobniki, tak jak przewidywałem w uprzednich wpisach ostatecznie okazały się samicami. Dorzuciłem także 1 samca i 2 samice Arsito, które uzupełniły obsadę. Niestety w ciągu tych 12 miesięcy Nimbo stracił samicę, a największą startą i różnicą jest brak samca Champsochromisa. Niestety jeden z moich ulubieńców i bardziej istotnych zawodników w tym zespole odpłynął do krainy wiecznych łowów. Zaczęło się od tego, że na moich oczach spłoszył się (podczas wizyty rodziny, kręcenia się przy szybie, nagłych ruchach itp.) i taki mega spanikowany uderzył o tło strukturalne (prawy bok akwarium), później jeszcze wylądował w rogu, a następnie w ,,jaskini" pod filtrem kasetowym (gdzie też mam dodatkowo kamień, który był kryjowką dla mniejszych inkubujących samic). Na jego pysku pojawiła się lekka rana, w która wdała się jakąś infekcja/bakteria. Rana nie chciała się goić, próbowałem go leczyć poza akwarium, codziennie robiłem kurację i podmienialem mu wodę (niestety nie mam drugiego większego baniaka na leczenie i kwarantanny), a akwarium zajmuje jednak sporo miejsca jak na mieszkanie w bloku. Ostatecznie wydawało się, że jest lepiej, rana zaczęła się zmniejszać ale przez leczenie champso raz, że stracił pozycję to ,,po powrocie" zaczęła go bardzo męczyć samica (mściwa kobieta, dojechała go za te wszystkie zmuszanie do igraszek i ciągle wysyłanie na ,,macierzyński"). No i zmęczony życiem i ganiany przez samice, Champso zawinął się z tego świata. Wielka szkoda. Przez cały ten czas dobrze funkcjonował w układzie 1+1, a przez chwilę 1+2 (trochę przypadkowo udało mi się trafić jeszcze jedną samice). Ogólnie zostając przy tym gatunku to Champso od początku rządził w zbiorniku, choć nie robił krzywdy innym gatunkom. Nie wiem jakby potoczyła się jego dominacja bo można powiedzieć, że minął się z dokupiony samcem Bucco, o którym wspominałem na wstępie. Kończąc jego wątek będę chciał w przyszłości dokupić samca Champso, bo trzymanie samych samic nie ma większego sensu. Aktualnie w akwarium wyraźnie dominuje Buccochromis Rhoadesii. Samiec Champso był już spory, ale jednak jego torpedowaty kształt w zestawieniu z Bucco to jak porównanie wysportowanego koszykarza (champso) i ubitego boksera wagi ciężkiej (Bucco). Bucek ma aktualnie około 30cm, może nawet nieznane przekracza 30, to prawdziwy kawał ryby. Na codzien wygląda pięknie ale w okresie tarła jego barwy, lśniące płetwy i mieniące się łuski wyglądają na tyle kozacko, że w mojej subiektywnej liście pielęgnic z jeziora Malawi (w kategoriach wizualnych) wskoczył na 1 miejsce. Poza tym tarło 30cm ryby samo w sobie jest zjawiskiem, z którym nie miałem wcześniej w swoich zbiornikach do czynienia. Jednak oprócz tego, że w okresie tarła jest jeszcze ładniejszy to niestety ale w tym czasie totalnie dominuje akwarium. To taki czas kiedy 1400l staje się nagle za małe ... Bucek zajmuje wtedy 70% akwarium, tzn tarło odbywa na pustej przestrzeni tuż przy lewym boku zbiornika, oczywiście jest to poprzedzone intensywnym kopaniem itp. Mimo, że akwarium jest dość spore i przywłaszczenie 1/3 zbiornika spokojnie by mu wystarczyło, to on zdecydowanie woli stłamsić resztę obsady po drugiej stronie baniaka, regularnie patrolując teren i przeganiając konkurencję tak aby absolutnie nikt się nie wychylił i nie przeszkadzał w ,,spotkaniu z samicą". Pierwsze tarła po wprowadzeniu Bucka to było lekkie przegięcie z jego strony, bo inne gatunki również się rozmnażają ale absolutnie nie wpływa to negatywnie na resztę obsady. Chłopak był mocno wyposzczony i bardzo chciał pokazać kto rządzi w baniaku. Z uwagi na powyższe zrobiłem lekkie przemeblowanie w akwarium, dodałem kilka większych modułów/kamieni aby zwiększyć ilość kryjówek - aby wszystkie ryby nie były na widoku dominanta. Początkowo wielkich zmian nie było, ale w ostatnim czasie jest wyraźnie lepiej i tarła Buccochromisa nie odbijają się aż takich echem w zbiorniku, a reszta mieszkańców traci trochę przestrzeni ale nie musi już tylko siedzieć w kąciku czekając, aż Buccochromis zrobi swoje. W tym miejscu mogę tylko przekazać czytającym ten wątek osobom, które rozważają ten gatunek w swoim zbiorniku, że w akwariach mniejszych niż 2,5 m, bynajmniej ja (ze swoim obecnym doświadczeniem) absolutnie nie dorzuciłbym tego gatunku do obsady, gdyz jest to za duża ryba, z wysokim ego, potrzebująca sporo przestrzeni w okresach tarła. Myślę nawet, że 3 m zbiornik byłby tu zdecydowanie lepszy (ale pojawiające się w literaturze i niektórych źródłach 2 metry to zdecydowanie za mało... Oczywiście rozmawiamy o dorosłym samcu, w układzie z samicami) - bo zawsze się może trafić ktoś kto powie, że ,,on ma w 720l i jest ok". Tylko różnica przy samym samcu (bez samic) albo młodziaku 17 cm jest kolosalna. Przechodząc do innych gatunków, które u mnie pływają to moje DOTYCHCZASOWE doświadczenia wskazują, że obecny zbiornik jest dla nich wystarczajacy i w przypadku tarła nie potrzebują połowy akwarium i robią spustoszenia wśród innych gatunków. Mimo wszystko, biorąc pod uwagę, że wątków o drapieżnikach jest bardzo mało to ryby te potrzebują połaci przestrzeni i w np. 2 metrowych zbiornikach można pokusić się jedynie o te mniejsze gatunki. Do fajnej obsady polecam raczej konkretny litraż i minimum 2,5 najlepiej 3 m (oczywiście opakowane solidną głębią i wysokością).  Nie przeciągając, w najbliższych miesiącach na pewno w zbiorniku będą jakieś kosmetyczne zmiany w obsadzie, albo jej uzupełnienie. Na tą chwilę w zbiorniku pływa 14 ryb, wcześniej był moment gdzie było 10-11. Stosunkowo nie duża ilość ryb pozwala na obserwowanie bardziej naturalnych zachowań tych ryb (oczywiście przy większym baniaku te możliwości byłyby jeszcze większe) ale np. przerabiałem już jak Nimbo leżakuje przy kamieniu (może robiłby to częściej ale nie ma na co polować) oraz przede wszystkim samice, ktore wypuszczają młode z pyska, po czym starają się ich pilnować, odganiają inne ryby, a w sytuacji potencjalnego zagrożenia biorą je ponownie do pyska. I drapieżników, przy ich dużych i pojemnych pyskach oraz sporej gromadce młodych wygląda to bardzo efektownie. Widziałem takie zachowanie zarowno u Nibochromisów, Fossorochoromisów jak i Champsochromisów, z tym, że dwóch ostatnich przypkach była to dość nieidealna próba walki o dzieciaki i dość szybko większość małych stała się podwieczorkiem. Za to samica Nimbo potrafiła znaleźć sobie dobre miejsce i mimo, że była wyraźnie najmniejsza z całej obsady bardzo dzielnie broniła mlodych. Oczywiście jest to syzyfowa praca i za każdym razem prędzej czy później kończy się wywieszeniem białej flagi.  Sytuację z samicą Nimbo udało mi się kilka razy nagrać, więc dorzucam filmik, który ma już dobre kilka miesięcy ale jest dość ciekawy. Ogólnie w akwarium jest dość luźno, jednak myślę, że przy tych gabarytach ryb i litrażu 1400l dołożenie 3-4 osobników to już taki max (bynajmniej przy moim podejściu gdzie wolę nieprzerybione zbiorniki). Jest parę koncepcji, zobaczymy co przyniesie przyszłość. Do opisu dorzucam kilka zdjęć (samca Aristo, samca Nimbo, samicy Champso) oraz filmy z tarła Buco i pilnowania młodych przez samicę Nimbo. VID_20260228_181415.mp4 VID_20260228_171500.mp4 VID_20250928_184436.mp4
    • Jakiś czas temu chciałem się zwrócić do Zbiorowej Mądrości tego Forum  z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemów zdrowotnych jednej z z moich ryb, a konkretnie, jak w tytule - Labiodochromis caeruleus. Jako że problem udało mi się rozwiązać z takim, czy innym skutkiem własnymi siłami, opisuję sprawę jako ciekawostkę.  Wspomniana wyżej rybka od pewnego czasu zaczęła wyglądać, jakby szykowała się do konkursu Miss Anorrheksia. Stawała się co raz bardziej blada i wychudzona. Do tego sprawiała wrażenie, jakby sobie wargi ostrzyknęła i pływała z cały czas wywalonym jęzorem, co nie było uprzejme w stosunku d o pozostałych użytkowników akwarium, o mojej osobie nie wspominając.  Poza tym zachowywała się w miarę normalnie, za wspólne posiłki się zjawiała, tyle że nic nie jadła. Może była nieco bardziej lękliwa.  Nie wiedziałem, co z tym zrobić, ale zanim się zabrałem za opisanie problemu na Forum, udało mi się ją odłowić i przystąpiłem do operacji. Chwyciłem pincetką to coś, co wystawało rybie z pyska, pociągnąłem  i wyszło - diabli wiedzą co. Rzecz miała 18 mm długości, podczas gdy ryba 5 cm, więc wyjaśnił się brak apetytu, pewnie sięgało to do żołądka. Nie przypominało to niczego, zdecydowanie nie wyglądało na jakiś element anatomii. Było w miarę elastyczne, po umyciu półprzeźroczyste, najbardziej przypominało mi jakiś zaschnięty klej do plastiku. Nie zeschło się do następnego dnia. Pacjentka po zabiegu nie sprawiała wrażenia kogoś, komu wyrwano właśnie połowę wnętrzności.  I tu popełniłem błąd. Trzeba było rybę odizolować na dzień, dwa celem obserwacji, ja zaś uradowany z pomyślnego przebiegu  mojej interwencji wpuściłem ją do akwarium. Będąc z powrotem w domu zachowywała się całkiem normalnie, zaczęła nawet pobierać jedzenie.  Ustąpił też obrzęk warg.  I to by było tyle. Następnego dnia nie potrafiłem już ze stu procentową pewnością powiedzieć która to jest ta ocalona od pewnej śmierci głodowej. Nie było żadnej anorektyczki, żadna też nie miała wyskubanego ogona (który to ubytek widać na pierwszym zdjęciu). Aranżacja w moim zbiorniku pozwala długo i skutecznie się bunkrować, nigdy też nie widuję całej obsady jednocześnie. Można też dyskretnie zdechnąć i się rozłożyć i nikt tego nie zauważy. Niemniej, o ile się nie mylę, było 6 labidochromisów i tyle jest teraz. Wśród nich jest jeden odstający nieco wielkością i wybarwieniem, zakładam że to jest beneficjent mojej terapii. Dzisiaj, dwa miesiące po opisanych zdarzeniach ryba ta wygląda tak: Tak więc zakładam, że udało mi rybę wyleczyć i jak na nią patrzę to widzę jakiś przebłysk wdzięczności w jej oczach (a może mi się tak tylko wydaje). Ciekaw jestem, czy ktoś spotkał się z czymś podobnym, albo czy macie pomysł, co to mogło być?
    • Jakże mogłoby być inaczej 😉 Jedyny słuszny kierunek 👍
    • Mam nadzieję że większy zbiornik?No i że będzie tam malawi? 😉
    • Muszę zakończyć ten wątek, bo akwarium i jego mieszkańcy zostali sprzedani ☺️ Trochę mi żal, a trochę czuję satysfakcję, bo mogę wystartować z nowym zbiornikiem 😎    
    • A miałeś w środku jakieś media, chociaż gąbkę? Jeśli nie to chyba normalne, bo pompa zasysa z dołu komory.
    • Mam kolejne pytanie. Podłączyłem sumpa testowo na tydzień czasu i woda w ostatniej komorze tam gdzie jest pompa jest najbardziej brudna(zamulona) Na powierzchni wody w tej ostatniej komorze cały czas pływają jakieś paprochy. Czy to normalne i po podlączeniu sumpa do akwarium docelowego nie będzie tego problemu?
    • U mnie układ Maison Reef & Kulfon & Saulosi sprawdza się idealnie. Szeryf w swoim rewirze toleruje jedynie o dziwo pięknie wybarwiającego się samca Saulosi. Ogólnie mam wrażenie, że Saulosi są tłem dla reszty obsady, bo pływają gdzie chcą bez reakcji reszty obsady.
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.