Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
Istnieje kilka sposobów eutanazji chorych zwierząt. Należą do nich otrucie (uśpienie), pozbawienie głowy oraz przekazanie. Prawdopodobnie najlepszą metodą jest użycie chemikaliów. Niektórzy weterynarze polecają przedawkowanie MS-222, środka znieczulającego dla ryb. Od firm chemicznych można nabyć MS-222, tricaine methanesulfonate?? lub Etyl 3-aminobenzoat??, methanesulfonic acid??. Rybę należy umieścić na 10 minut w pojemniku z roztworem o stężeniu 350 ppm MS-222 (350 mg MS-222 na litr wody). Jest to bardzo humanitarny sposób i nie pozostawia urazów zarówno u ryb, jak i u właściciela. Inną metodą chemiczną jest zastrzyk z pentothalu do jamy brzusznej. Używanie strzykawki albo kłucie igłą zwierząt może być trudne dla właściciela. Jeżeli to uspokoi obawy, to należy stwierdzić, że metoda ta jest niemal bezbolesna dla ryb. Ostatecznie do eutanazji ryb można użyć alkoholu. Należy połączyć wódkę (lub jakikolwiek podobnie silny alkohol) z wodą w proporcjach 1:5 (20%). Roztwór ten po prostu uśpi rybę w nim umieszczoną. Te trzy metody są bardzo polecane.


Inną metodą nie polecaną przez weterynarzy (ale przez doświadczanego hodowcę) jest użycie tabletki Alka-Seltzer. Należy umieścić rybę w płytkim zbiorniku a następnie wrzucić 2 tabletki Alka-Setzer pod skrzela. Ryba najprawdopodobniej zaśnie w ciągu minuty.


Efektywną, nie chemiczną metodą jest ścięcie. Jak wspomniano niektórzy mogą być zbyt delikatni aby stosować tę metodę. Wykonywana właściwie przynosi rybom szybką i bezbolesną śmierć a ma dodatkową korzyść bo jest tania - większość akwarystów posiada noże a nie chemiczne środki znieczulające. Należy użyć ostrego noża i szybkim cięciem w dół przez ciało, tuż za okiem przy poziomej, bocznej linii odłączyć rdzeń kręgowy. Im szybciej się to robi, tym lepiej dla ryby. Należy pamiętać o dezynfekcji noża po zabiegu jeśli ma on być używany do innych celów niż eutanazja ryb.


Jeżeli niemożliwe jest przeprowadzenie do końca którejkolwiek z powyższych metod, należy spróbować skontaktować się z miejscowym uniwersytetem. Być może, któryś z wydziałów biologicznych albo im pokrewny przyjmie rybę. Będą jej używać do badania choroby albo rozporządzą nią właściwie w inny sposób.


Do metod, które nie są polecane ale często wspominane zalicza się różne odmiany zamrażania. Podczas tych zabiegów ryba odczuwa cierpienie. Nie ma znaczenia, czy ryby wolno zamarzają, kiedy umieści się je w naczyniu z wodą w zamrażalniku, czy też woda jest już zimna po dodaniu kostek lodu. Ryba reaguje na te metody negatywnie, czego obserwacja przynosi ból. Na koniec, NIGDY nie należy spłukiwać ryby w toalecie. To nie jest skuteczna metoda eutanazji ale forma tortury, gdyż ryby kończą w szambie albo innym podobnym miejscu, gdzie poddawane są kąpieli w nieprzyjemnych chemikaliach i ściekach, zanim w końcu umrą po godzinach jeżeli nie dniach.



Dodatkowo:

Metody eutanazji ryb:

Fizyczne:

1. ogłuszenie

2. dyslokacja kręgów szyjnych

3. maceracja

4. zniszczenie mózgu

5. dekapitacja

6. skrwawienie >> punkty: 4,5,6 dopiero po punkcie 1, lub u ryb nieprzytomnych

niedopuszczalne:

1. usunięcie z wody

2. zmiażdżenie całego ciała

3. porażenie prądem

4. hipotermia i hipertermia



By pawiookie.pl


IMO, dyslokacja kręgów szyjnych dla kogos kto sie zna, lub robil to kilka razy chocby na rybach do "jedzeinia" to najlepsza metoda usmiercania ryb.

Zamrazanie to wcale nie taka hop metoda jak kiedys sadzilem. Obnizanie temperatury a zasniecie ryby to okrees dosc dlugotrwaly, przy ktorym przysparzamy zwierzeciu JEDNAK cierpienia.

Opublikowano

Sorry, ale Wy chyba skupiacie się nie na tym szczególe wątku...

Sision ma wyraźny problem, natomiast wszyscy tutaj pieją nad wyższością jednej metody uśmiercania ryb nad drugą... :roll:

wiadomo że poza środkami chewmicznymi do tego przeznaczonymi najlepszy jest młotek...


ja Tobie Sision niestety nie pomogę w kwestii choroby, bo nie spotkałem się i nie mam doświadczenia... jednak powodzenia - trzymaj się :wink:

Opublikowano
hmmm, twierdzisz ze wyjmujac rybe z wody i wsadzajac ja do zamrazarki oszczedziles jej meczarni?

wyobraz sobie siebie w odwrotnej sytacji - ktos Cie topi w lodowatej wodzie - myslisz ze bys nie cierpial?



Ja twierdzę że nie cierpi, po drugie jeżeli człowieka sie topi w wodzie to on tonie a ryba nie, można to jedynie porównać do zaśnięcia na mrozie i wychłodzenia organizmu, a ze ryby są tak samo stałocieplne jak człowiek to śmierć taka wygląda podobnie, jest bezbolesna i człowiek po prostu zasypia, a jak nie wierzysz wystarczy poczytać książki medyczne lub spytać się lekarza.

Po wtóre od dawna włożenie ryb do zamrażalnika było jednym z chumanitarniejszych uśmiercań ryb, nawet od błyskawicznego zgniecenia ryby butem.

Opublikowano

Tyle odpowiedzi, tyle że nie na temat :cry:


Przeczytałem w kilku miejscach (naprawdę nie pamiętam, gdzie, kiedy, dlaczego, jak....) że jak włoży się rybę do zamrażarki, to ona zasypia nie czując, nazwijmy to ogólnie, "bólu". Nie wiedziałem, że to jest złe... Z drugiej strony między Wami - osobami wypowiadającymi się na temat eutanazji ryb, też panuje podział....


EDIT:

już wiem, skąd mam taką informację odnośnie zamrażania. Od gościa z Opola, znanego w szeregach forum, który uznaje się za speca od malawi. Widocznie nim nie jest.

Opublikowano

Sision współczuję CI, podejrzane jest to padanie ryb w takim czasie, jesteś pewien, ze to posocznica? Jeśli tak to ok, ale obserwuj rybska co się z nimi dzieje, czy pobierają pokarm, odchody etc.

Mogło być też tak, że 1 samiec chewere dostał łomot i padł, musiał tam już sporo czasu leżeć, z tego co mówisz, może msobo i 2 chewere się nim posiliły i z tego powodu mogły paść. Skoro woda jest ok. Przy zatruciu wody raczej padały by po kolei.

Czym leczyłeś tą chorobę?


Tematów na temat uśmiercania ryb było kilka, niech każdy robi to lepiej według swojego uznania, i tak zdania będą podzielone.

Opublikowano
a ze ryby są tak samo stałocieplne jak człowiek to śmierć taka wygląda podobnie

Czyżby :?: Ja słyszałem, że są zmiennocieplne ;) . Dostosowują temperaturę ciała do temperatury otoczenia. Dlatego podczas obniżenia temperatury wody metabolizm zwalnia. Co więcej człowiek odczuwa na mrozie większy ból, bo dłużej jest świadomy, przynajmniej do czasu powstania odmrożeń.

Opublikowano
podejrzane jest to padanie ryb w takim czasie, jesteś pewien, ze to posocznica?

No właśnie nie jestem :? dlatego założyłem o tym wątek osobno.


czy pobierają pokarm, odchody etc.


Pobierają. Przynajmniej nie zauważyłem żadnych zmian. Choć, jak pisałem, ostatnio miałem mniej czasu do obserwacji ryb :(


Mogło być też tak, że 1 samiec chewere dostał łomot i padł


Jasne, masz rację. Tylko czemu jest tak, że wszystkie zaczęły by się prać w tym samym czasie?najpierw był pulpican - samiec (dorosły), chwila później 2 samiczki Chewere młode. Zaraz po nich walki Greshakei, ale bez ofiar. I teraz samiec Chewere.... To mnie zastanawia. To wszystko w przeciągu miesiąca :evil:



Czym leczyłeś tą chorobę?


Metronidazol + backtopur


P.S. Dzięki za współczucia...

Opublikowano

Czyżby :?: Ja słyszałem, że są zmiennocieplne ;)


ups, siara jak diabli :oops:

jednak dalej podtrzymując swoją teorię proponuję osobom, które kiedykolwiek zmuszone będą do uśmiercenia swojej rybki przeczytanie tego artykułu:

Eutanazja ryb

W życiu każdego akwarysty prędzej czy później przychodzi trudna chwila, kiedy jeden z naszych pupili zapada na jakąś nieuleczalną chorobę. Wielu zadaje sobie pytanie - czy poczekać, aż spełni się wola matki natury, czy skrócić stworzeniu cierpienia. Wielu decyduje się na ten trudny krok. Zanim jednak spuścimy rybkę w sedesie, warto wiedzieć więcej o tym, co będzie dla niej najmniej bolesne i najszybciej zakończy jej cierpienia.


Osoby o słabych nerwach być może zechcą ten tekst odłożyć na później, kiedy przyjdzie im podejmować taką decyzję. Wedle wielu akwarystów jest to jednak lepsze, niż oczekiwanie na powolną śmierć pupila - zarówno dla ryby, jak i dla samego akwarysty. Nie ma nic bardziej skutecznie zniechęcającego do hobby niż widok dogorywającej, śmiertelnie chorej ryby, szczególnie takiej, do której zdążyliśmy się już bardzo przywiązać.


Autorytety naukowe i akwaryści od dłuższego czasu spierają się, czy system nerwowy ryby jest na tyle rozbudowany, by odczuwała ona ból i czy w ogóle warto zawracać sobie głowę wybieraniem jak najłagodniejszego rodzaju śmierci dla pupila. Zdecydowanie warto. Jeśli bowiem autorytety twierdzące, że ryba bólu nie czuje mylą się, nic nie tracimy. A jeśli się nie mylą? Możemy zafundować pupilowi niezbyt miłe chwilę przed przejściem do krainy wiecznych łowów.


Metod eutanazji ryb jest sporo, stosuje się je w zależności od wielkości ryby i liczby chorych ryb (zdarza się czasem, że na nieuleczalną chorobę, np. mykobakteriozę, zapadnie całe akwarium...). Oto krótki przegląd najpopularniejszych i najłatwiejszych.


Metody eutanazji

Najłatwiej humanitarnie uśmiercić rybę małą. Najprostszą metodą jest wyjęcie ryby z wody siatką i bardzo szybkie uderzenie o twardy przedmiot (np. umywalkę czy wannę). Jest to metoda zdecydowanie dla osób o mocnych nerwach, ale najprostsza, najszybsza i najmniej kłopotliwa. Dlatego też znacznie większa liczba akwarystów w takich sytuacjach woli zastosować chyba najpopularniejszy sposób - zamrożenie chorej ryby.


W tym celu bierzemy mały, najlepiej plastikowy, pojemnik, wypełniamy go wodą z akwarium, przekładamy rybę i zamykamy w zamrażalniku. Po paru godzinach ryba uśnie. Naukowcy twierdzą, że powolne obniżenie temperatury działa usypiająco, metabolizm ryby staje się coraz wolniejszy i pupil usypia nie czując bólu. Nieco podobną, szybszą metodą jest tzw. metoda "Alka-Seltzer". Zamiast wstawiać pojemnik do zamrażalnika, wrzucamy do niego pastylkę np. rozpuszczalnego wapna, magnezu, witaminy C. Duża ilość wytworzonego dwutlenku węgla usypia, podobno bezboleśnie, rybę.


Znacznie większe kłopoty może sprawić uśmiercenie ryby dużej. Można oczywiście zastosować uderzenie o twardy przedmiot, ale w przypadku np. kilkudziesięciocentymetrowej pielęgnicy może to być trudne dla hobbysty do przeprowadzenia. Do zamrażalnika pojemnik z dużą rybą może się nie zmieścić, zaś nawet parę pastylek z dwutlenkiem węgla nie będzie w stanie szybko uśpić dużej pielęgnicy. Dlatego też w przypadku ryb paronasto- czy parudziesięciocentymetrowych najlepiej ułożyć pupila na ręczniku i szybkim ruchem... przeciąć rdzeń kręgowy na wysokości połączenia głowy z tułowiem (na wysokości pokryw skrzelowych).


Kiedy zdarzy się plaga

Najgorszą możliwą sytuacją dla każdego akwarysty jest potwierdzona diagnoza nieuleczalnej plagi takiej, jak np., mykobakterioza, czy ichtiosporidioza (informacje na temat wyleczalności tej ostatniej są bardzo różne, lecz większość autorytetów sugeruję likwidację całej obsady i desynfekcję zbiorników). Wtedy akwarysta ma dwa wyjścia - patrzeć, jak powoli ryby, jedna po drugiej, umierają (ew. odizolować "trzymające się" osobniki, by nie przenieść choroby do innych zbiorników - wiąże się to jednak z dużym ryzykiem), lub też uśpić całą obsadę. Tu metody polegające na wyławianiu pojedynczych egzemplarzy mogą okazać się zbyt trudne do zrealizowania (z powodów humanitarnych - po prostu człowiekowi trudno jest uśmiercić jedno żywe stworzenie, a co dopiero kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt).


W przypadku konieczności uśmiercenia całej obsady akwarium najlepiej posłużyć się rozbudowaną metodą Alka-Selzer. Można to zrealizować jedynie, kiedy mamy system dozowania CO2 dla roślin. Odkręcamy kurek tak, by do wody dostawało się bardzo wiele gazu, co powoduje zaśnięcie ryb. Dobre okazują się też metody chemiczne - wprowadzenie do wody środka usypiającego ryby. Można w tym celu zastosować np. środki stosowane do usypiania zwierząt (do uzyskania od weterynarzy), można zakupić w sklepie chemicznym 2-fenoksyetanol (środek stosowany do głębokiej narkozy ryb, w nadmiarze powoduje zaśnięcie) i dolać stosowną dawkę tego środka (ok. 10 ml na 100l) do wody. Nie należy stosować środków utleniających (nadmanganian potasu, podchloryn sodu, nadwęglan sodu), czy leków dla ryb w nadmiarze - mogą one np. wypalić rybom skrzela, co spowoduje dość bolesną dla nich śmierć.


Zdecydowanie NIE!

Zdecydowanie nie należy stosować dość popularnej wśród akwarystów "starej daty" metody "spuszczenia żywej ryby w sedesie". Stworzenie może w bardzo nieprzyjemnych warunkach żyć jeszcze przez dłuższy czas. Nie radzi się też usypiać ryb poprzez podwyższenie temperatury (np. wrzucenie do wrzątku).


A najlepiej, jeśli nigdy nie będziemy zmuszeni do jakiegokolwiek z wymienionych środków. Dlatego też tak ważna jest kwarantanna nowych ryb, utrzymanie dobrych warunków środowiskowych w akwarium i dostosowanie wody do warunków, w jakich ryba żyje w naturze. Wtedy możemy trzymać kciuki za to, że ryba nigdy nie zapadnie na nieuleczalną chorobę taką, jak np. puchlina brzuszna, czy mykobakterioza.


Autorem jest Tomasz Nidecki osoba niewątpliwie znana w świecie akwarystyki, autor książki o zdrowiu ryb, osoba która wiele czasu poświęciła na leczenie i badanie ryb i spotykając tę osobę kiedyś z racji jakiegoś spotkania akwarystycznego, od tamtego czasu stosuję zamrażanie jako jedyną u siebie metodę eutanazji ryb.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Ogłoszenia



  • Posty

    • Opcja pierwsza się u mnie sprawdzała ( wlot na krótszym boku wylot na dłuższym), ale wszytko zleży od układu skał.
    • Hej mam oświetlenie na diodach cree RGBW. mam ich w sumie 16 szt. podłączone są do zasilacza 24V, 10A. I do leddimmer pro (chyba wersja 1) działało 8 lat:/ Całośc lutowałem sam, a do kazdego koloru osobno lutowałem kabel (dla mnie masakra robota nie robie tago na codzień) . Co jakiś czas jakoś zahaczyłem o kabelek i musiałem go dolutowywać . W wyniku kolejnej takiej akcji gdzieś przegiołem z temperaturą lub coś zwarłem bo się całość wyłączyła na bezpieczniku(bo nie chciało mim się z prądau odłączać :/) . Aktualnie nie działa jak powinno. Jak testuje kolory to działają ale wg mnie za słabo. Do meritum... jak mam znaleźć przyczynę że coś nie świeci bez wymieniania po kolei wszystkiego?  Albo jeszcze lepiej, może zaproponujecie inny rodzaj oświetlenia najlepiej opartego na gotowych paskach led bez koniecznośći ich lutowania które podłącze do leddimmer. akwarium duże 300 na 70 na 80 Dzięki
    • Hej, na dniach będę robić filtr kasetowy dwukomorowy do akwarium 160l. Który układ wybrać żeby zachować jak największą cyrkulację wody i wydajność filtra?   Ewentualnie są jeszcze takie opcje ale tu filtr nie jest pod wzmocnieniami i musiałabym coś wymyśleć żeby nie wypływał (nie chce przyklejać) 
    • Trzy książki w twardej oprawie: Malawi Cichlids in natural habitat cz1 Malawi Cichlids in natural habitat cz3 Malawi Cichlids in natural habitat cz5 Książki w idealnym stanie. Cena 700zl za komplet.
    • Wyjdzie w praniu , ale nie zakładam większych problemów 😉 . Po latach moczenia łapek to jest mój 1 filtr takiej konstrukcji . Wszystko przemyślane pod nowy zbiornik .Przemek z Akwarium Szczecin robi mi wzmocnienia pod ten kaseciak tak abym gąbkę wyciągał bez odchylania i tym podobnych problemów . Zobaczymy 😉  
    • Dzięki @jaras za wskazówki 🙂 Może jeszcze spróbuję z tym pokarmem. U mnie Aristo mam wrażenie że się męczy żerując na nim bo wygląda jakby próbował się najeść powietrzem 😅
    • Na 30 ryb wielkości od 12 do 25cm daję 2 łyżeczki czubate od herbaty raz  dziennie - pokarm aller Aqua Futura pomieszany z Malawi chips oraz spiruliną granulowaną. Proporcje w miarę równe. Dodatkowo, jak mi się przypomni, to daję kryła mrożonego,nie częściej niż raz w tygodniu w ilości 7 kostek. Od czasy do czasu jakąś rybę morską , jak akurat mam na obiad - morszczuk, dorsz. Oczywiście bez obróbki termicznej. Czasami sporadycznie jeszcze płatki dla paletek d-50i to jest wszystko . Ale ja mogę mieć słabe doświadczenie w pielęgnacji ryb 40lat😃
    • @jarasa mógłbyś mi powiedzieć ile sztuk ryb masz u siebie i ile im sypiesz Futury? Tak myślę że może ja po prostu za mało im tego żarcia dawałem. Byłbym wdzięczny jakbyś podał ile wynosi jednodniowa porcja u Ciebie (o ile nie w gramach to chociaż w łyżeczkach) 🙂
    • Ja nie mam małych ryb. Nic złego nie zauważyłem stosując future. Ale od jakiegoś czasu mieszam z innymi tak jak wyżej pisałem.
    • Moim rybom podobnie jak u Ciebie nie podszedł ten pokarm. Niby z apetytem się na niego rzucały, jednak po wzięciu do pyska po chwili wypluwały. I tak kilkakrotnie, w końcu rezygnując i pozostawiając granulki. Dodatkowo od tego pobierania i wypluwania powstawało duże zmętnienie wody. Próbowałem podawania na sucho i po namoczeniu - w zasadzie efekt ten sam. U mnie jedynie fryeri połykał ten pokarm bez zastanawiania się. Reszta obsady - tak jak opisałem powyżej. Dlatego ja zostaję przy Futurze. Tym bardziej, że mam mniejsze ryby od Twoich i póki co ten rozmiar pokarmu (1,3 - 2 mm) jest dla nich odpowiedni. 
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.