Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

faktycznie, ten saulosi FM jest piękny i trzeba tylko trzymać kciuki, żeby te cechy w hodowli utrwalił i nie starał się nic poprawiać :)

Opublikowano

To ze ladny to nie podlega dyskusji, tyle ze filmik ma tytul Pesudotropheus Saluosi F1 a jest autorstwa Fish Magic i to troche dziwnie brzmi, cos jak Fire Fish F1 :) . Wiem czepiam sie ale to troche wprowadzanie w blad. Lepiej by brzmialo Pseudotropheus Saluosi - stunning , czy cos w tym stylu.

Opublikowano
To ze ladny to nie podlega dyskusji, tyle ze filmik ma tytul Pesudotropheus Saluosi F1 a jest autorstwa Fish Magic i to troche dziwnie brzmi, cos jak Fire Fish F1 . Wiem czepiam sie ale to troche wprowadzanie w blad. Lepiej by brzmialo Pseudotropheus Saluosi - stunning , czy cos w tym stylu.

Kompletnie nie rozumiem twojej wypowiedzi, sugerujesz że nie jest możliwe aby hodowca kupił ryby z innej hodowli, czy też że nie możliwe jest w przypadku saulosi F1???

  • Dziękuję 1
Opublikowano
Kompletnie nie rozumiem twojej wypowiedzi, sugerujesz że nie jest możliwe aby hodowca kupił ryby z innej hodowli, czy też że nie możliwe jest w przypadku saulosi F1???


Dokładnie!Tak zwane WF/F0 też nie pochodzą bezpośrednio z jeziora tylko z hodowli przyjeziornych-dzieci osobników wyłowionych w jeziorze,hodowanych w jeziornej wodzie,w wielkich betonowych zbiornikach 10m od jeziora,karmiące się tymi samymi glonami, larwami komarów itd.-więc generalnie te dzieci to też niejako WF-i to one są na powrót wpuszczane do jeziora oraz rozsyłane w celach handlowych po świecie!Nie dziwne jest (zakładając że FM nie kłamie) posiadanie przez niego F1......Jak i nie dziwne jest że niektóre osobniki posiadają nierówne "posklejane" pasy-takiej urody ryby to nie rzadkość-jak widać nawet w jeziorze-i to nie świadczy o "jakości" pokolenia.

Opublikowano
Jedna z hodowli niemieckich sprzedaje saulosi F1 po ichniemu WFNZ-Wild-Form, nur (zur) Zucht. Więc można je kupić.
Moje Pseudotropheusy Saulosi i nie tylko pochodzą właśnie z tej hodowli.
Opublikowano

Witam

F1 znaczy pierwsze pokolenie po WC (Wild caught). Pseudotropheus Saulosi jest gatunkiem chronionym w jeziorze i w tej chwili jest populacja przywracana przez Stuart M Grant Limited. Wiec co najwyzej jest to tak zwany pond raised. A to ze sprzedawcy opisuja swoje ryby jako P. Saulosi F1 to jest sciema poniewarz nie ma Wild caught

Opublikowano
Witam

F1 znaczy pierwsze pokolenie po WC (Wild caught). Pseudotropheus Saulosi jest gatunkiem chronionym w jeziorze i w tej chwili jest populacja przywracana przez Stuart M Grant Limited. Wiec co najwyzej jest to tak zwany pond raised. A to ze sprzedawcy opisuja swoje ryby jako P. Saulosi F1 to jest sciema poniewarz nie ma Wild caught



Idąc twoim tokiem rozumowania to każda ryba sprzedawana jako WF i F1 to jedna wielka ściema. Nie sądzę aby każda ryba, która opuszcza Afrykę była osobno certyfikowana przez Ichtiologa o specjalności z pielęgnic afrykańskich (posiadała tzw. paszport).

Całe to szarpanie się o autentyczność WF i F1 to bicie piany. Kupując ryby z pewnego źródła musimy wierzyć na słowo jakie jest to te konkretne pokolenie. A dowodzenie w tym wypadku kto ma rację jest jak dyskusja nad wyższością świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą.

  • Dziękuję 2
Opublikowano

Witam

Nie chodzi o to ze kazda ryba WC to sciema , chodzi o to ze Saulosi jest prawnie chronona i nie mozna ja odlawiac z jeziora a co za tym idzie Saulosi F1 to naginanie faktow, co najwyzej moze to byc pond rised jak juz wczesniej napisalem.

Opublikowano
Witam

Nie chodzi o to ze kazda ryba WC to sciema , chodzi o to ze Saulosi jest prawnie chronona i nie mozna ja odlawiac z jeziora a co za tym idzie Saulosi F1 to naginanie faktow, co najwyzej moze to byc pond rised jak juz wczesniej napisalem.



A od kiedy są pod ochroną?

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Ogłoszenia



  • Posty

    • Jakiś czas temu chciałem się zwrócić do Zbiorowej Mądrości tego Forum  z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemów zdrowotnych jednej z z moich ryb, a konkretnie, jak w tytule - Labiodochromis caeruleus. Jako że problem udało mi się rozwiązać z takim, czy innym skutkiem własnymi siłami, opisuję sprawę jako ciekawostkę.  Wspomniana wyżej rybka od pewnego czasu zaczęła wyglądać, jakby szykowała się do konkursu Miss Anorrheksia. Stawała się co raz bardziej blada i wychudzona. Do tego sprawiała wrażenie, jakby sobie wargi ostrzyknęła i pływała z cały czas wywalonym jęzorem, co nie było uprzejme w stosunku d o pozostałych użytkowników akwarium, o mojej osobie nie wspominając.  Poza tym zachowywała się w miarę normalnie, za wspólne posiłki się zjawiała, tyle że nic nie jadła. Może była nieco bardziej lękliwa.  Nie wiedziałem, co z tym zrobić, ale zanim się zabrałem za opisanie problemu na Forum, udało mi się ją odłowić i przystąpiłem do operacji. Chwyciłem pincetką to coś, co wystawało rybie z pyska, pociągnąłem  i wyszło - diabli wiedzą co. Rzecz miała 18 mm długości, podczas gdy ryba 5 cm, więc wyjaśnił się brak apetytu, pewnie sięgało to do żołądka. Nie przypominało to niczego, zdecydowanie nie wyglądało na jakiś element anatomii. Było w miarę elastyczne, po umyciu półprzeźroczyste, najbardziej przypominało mi jakiś zaschnięty klej do plastiku. Nie zeschło się do następnego dnia. Pacjentka po zabiegu nie sprawiała wrażenia kogoś, komu wyrwano właśnie połowę wnętrzności.  I tu popełniłem błąd. Trzeba było rybę odizolować na dzień, dwa celem obserwacji, ja zaś uradowany z pomyślnego przebiegu  mojej interwencji wpuściłem ją do akwarium. Będąc z powrotem w domu zachowywała się całkiem normalnie, zaczęła nawet pobierać jedzenie.  Ustąpił też obrzęk warg.  I to by było tyle. Następnego dnia nie potrafiłem już ze stu procentową pewnością powiedzieć która to jest ta ocalona od pewnej śmierci głodowej. Nie było żadnej anorektyczki, żadna też nie miała wyskubanego ogona (który to ubytek widać na pierwszym zdjęciu). Aranżacja w moim zbiorniku pozwala długo i skutecznie się bunkrować, nigdy też nie widuję całej obsady jednocześnie. Można też dyskretnie zdechnąć i się rozłożyć i nikt tego nie zauważy. Niemniej, o ile się nie mylę, było 6 labidochromisów i tyle jest teraz. Wśród nich jest jeden odstający nieco wielkością i wybarwieniem, zakładam że to jest beneficjent mojej terapii. Dzisiaj, dwa miesiące po opisanych zdarzeniach ryba ta wygląda tak: Tak więc zakładam, że udało mi rybę wyleczyć i jak na nią patrzę to widzę jakiś przebłysk wdzięczności w jej oczach (a może mi się tak tylko wydaje). Ciekaw jestem, czy ktoś spotkał się z czymś podobnym, albo czy macie pomysł, co to mogło być?
    • Jakże mogłoby być inaczej 😉 Jedyny słuszny kierunek 👍
    • Mam nadzieję że większy zbiornik?No i że będzie tam malawi? 😉
    • Muszę zakończyć ten wątek, bo akwarium i jego mieszkańcy zostali sprzedani ☺️ Trochę mi żal, a trochę czuję satysfakcję, bo mogę wystartować z nowym zbiornikiem 😎    
    • A miałeś w środku jakieś media, chociaż gąbkę? Jeśli nie to chyba normalne, bo pompa zasysa z dołu komory.
    • Mam kolejne pytanie. Podłączyłem sumpa testowo na tydzień czasu i woda w ostatniej komorze tam gdzie jest pompa jest najbardziej brudna(zamulona) Na powierzchni wody w tej ostatniej komorze cały czas pływają jakieś paprochy. Czy to normalne i po podlączeniu sumpa do akwarium docelowego nie będzie tego problemu?
    • U mnie układ Maison Reef & Kulfon & Saulosi sprawdza się idealnie. Szeryf w swoim rewirze toleruje jedynie o dziwo pięknie wybarwiającego się samca Saulosi. Ogólnie mam wrażenie, że Saulosi są tłem dla reszty obsady, bo pływają gdzie chcą bez reakcji reszty obsady.
    • U mnie yellow już 5 lat żyje z "roślinożerną" mbuną karmione głównie spiruliną super forte 36% i żyją, mnożą się a samiec yellow wielki jak byk. Preferencje pokarmowe yellow można między bajki włożyć, jakby od karmy roślinnej miał jakiś brak to by nie urósł taki wielki. Wcześniej też miałem yellowy, już od lat 90-tych trzymane z mbuną i zawsze karmione przewagą karm roślinnych i zawsze było ok, dopiero tutaj zauważyłem jakąś manię na punkcie preferencji zywieniowych i nawet przez jakiś czas stosowałem się do tego ale zauważyłem że to jakaś bzdura która niema żadnego znaczenia. Znaczenie mogą mieć skrajności typu mbuna z rybożerną drapieżną non-mbuna, natomiast cała mbuna może być trzymana ze sobą razem i karmiona tym samym.
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.