Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Pewnie że nie wyszedłes przed szereg Eliocie, w naszym klubie nie ma zgody na propagowanie bastardów i innych cudactw. To klub ryb z jeziora Malawi, a nie klub bastardow.

  • Dziękuję 6
Opublikowano
w naszym klubie nie ma zgody na propagowanie bastardów i innych cudactw.


O propagowaniu nie może być mowy, ale o akceptowaniu? Czemu nie? Nie widzę nic niewłaściwego w zaakceptowaniu tego, że u kogoś w akwarium pływają bastardy, jeśli nie zamierza ich hodować i sprzedawać. Jeśli podobają mu się, to czemu nie? Trzeba rozgraniczyć hodowanie i handel takimi rybami od ich trzymania.

Opublikowano

To że ktoś ma ochotę na trzymanie bastardów to jego sprawa ( każdy ma swoje zboczenie ;-) ) niech sobie ogląda bylejakość. Przecież nikt nikogo nie linczuje za to że ma bastardy , a jedynie zwracamy uwagę że takie ,,coś" u kogoś pływa. I jak życie pokazuje ludzie często nawet o tym nie wiedzą, że w zoologu zakupili basardy a nie czyste ryby. Najprostszym przykładem jest nasza galeria i wręcz wysyp cudactw i zażenowania ludzi że ich oszukano. Bo jak by nie patrzyć to bastardy to piękności nie należą.

Opublikowano

Wydaje mi się, ze nie zrozumieliście mojej wypowiedzi, to raz, dwa - trzymacie się kurczowo swoich postaw, mimo iż podałem Wam fakty i dowody.

Nie zauważyliście też, że ja nigdzie nie napisałem, że chcę propagować bastardyzację. Napisałem tylko, ze Wasza postawa jest hipokryzją i podałem na to dowody. Liczyłem, że uważnie czytając wyłapiecie to z tekstu.

Słusznie zauważył demasoni, że zawsze piszę, że to jest moje zdanie - bo czyje? Ja piszę, to moje zdanie :)

Zapraszam do ponownej lektury. Czegoś nie rozumiecie? To zadajcie pytania.

Celem tego wątku nie jest skłonienie Was do propagowania bastardyzacji. Oj nie. Dwóm członkom zarządu zaproponowałem pomoc we wdrożeniu działań mających na celu utrzymanie "czystości" "gatunków" rym z Malawi trzymanych w polskich domach.

Czy teraz ja jestem hipokrytą? Nie! Gdyby Zarząd zdecydował się na wprowadzenie takich działań, a ja bym pomógł, to zrobił bym to dla zaspokojenia ludzkiej chęci decydowania o naturze:)

Nam się wydaje, że potrafimy sterować wieloma procesami (selekcja ras zwierząt, kontrola urodzeń, nowoczesna medycyna, itd.) - w rzeczywistości jesteśmy w d...


@ stan

Jeżeli chodzi w ogóle o samo rozmnażanie i krzyżowanie się ryb to w akwarium z oczywistych względów bardzo często dochodzi do mezaliansów , ale w jeziorze Malawi już nie.


Gdyby było tak jak piszesz, to mielibyśmy 3 gatunki pyszczków na krzyż. Pisałem o tym wyraźnie. Napisze jeszcze raz: W jeziorze Malawi doszło do specjacji na niepopstrykaną skalę. Najprawdopodobniej od jednej albo kilku populacji pielęgnic powstało to, co jest dzisiaj. Musimy poczekać na badania genetyczne, aby być pewnym. Pewne natomiast jest to, że populacje się kojarzą. Skoro dają płodne potomstwo.


Bo skoro by tak było, to w ogóle by nie szło podzielić ryb na gatunki rodzaje i tak bo byłby jeden wielki ,,misz masz'' ,a takowego niema.


Stan - co Ty piszesz? Czytałeś mój pierwszy wpis ze zrozumieniem? Uważasz, że w Malawi nie ma misz maszu? Ostatnie kilka tygodni walczymy z różnymi ludźmi na forum, aby ustalić co to za rymy (np. O. tetrastigma, T. intermedius, itd.) Nazwy różnice, zmiany nazw, zmiany rodzajów. Nazwy odmian, nazwy skąd pochodzą. Jest burdel, a nie misz masz.

"Wszędzie" indziej masz nazwę składająca się z nazwy rodzajowej z dużej litery i gatunkowej z małej. A w Malawi nie dość, że większości gatunków nie ma gatunkowej - mbo naukowcy zastanawiają się, czy to są gatunki, to jeszcze ciągle przerzucają ryby z jednego rodzaju do innego, itd.


Jak Ty możesz twierdzić, że nie ma misz maszu w Malawi. Podaj dowody. Ja podaje Ci dowody, że jest. Jest cała masa populacji, nie gatunków w rozumowaniu ludzkim.

Napisałem też kilka razy, że natura ma gdzieś te nasze gatunki.


tylko z tego co czytałem tworzenie nowego gatunku trwa mega szybko bo około 100-200lat.

Stan. Aby doszło do specjacji "gatunkowej" potrzeba separacji pul genowych powstałej przez powstanie barier/bariery. Czym jest ta bariera? Może być geograficzna. Opada poziom wody - ryby są oddzielone w jeziorkach i nie mają kontaktu ze sobą - nie wymieniają genów. Potem woda się podnosi i ze względu, że odległość genetyczna wzrosła już nie mogą się rozmnażać ze sobą. Są odrębnym gatunkiem. Jest cała masa barier. Nie mam teraz czasu na opisywanie ich. Napisze tylko, że może być bariera polegająca na preferencjach. Pojawia się mutacja w populacji, która powoduje to, że samce tej populacji preferują samice z 3 oczami :) Taka mutacja szybko preferuje samice z 3 oczami. Inne samce z tej starej populacji tej mutacji nie mają. Preferują samice z 2 oczami:) Dochodzi do rozdziału populacji. Powstaje bariera. Jeśli trwa to długo, to powstają gatunki, które nie mogą się krzyżować dając płodne potomstwo. Itd. To temat rzeka.


Ile to może trwać? Im większa presja selekcyjna, tym szybciej! Nie czytaj już tego opracowania, gdzie napisali, że powstawanie nowego gat. trwa 100-200lat. Ja Ci napisze od czego to jest jeszcze zależne: jak pisałem od presji selekcyjnej, długości pokolenia, frekwencji alleli, itd... Nie powinno się absolutnie podawać lat, tylko pokolenia. Czym jest 100 lat dla żółwia? Czym jest 1000 dla sekwoi? Specjacja, przy bardzo silnej presji selekcyjnej może trwać parę pokoleń. Zwykle jest to dłużej, ale zawsze są wyjątki.


, ale porządny akwarysta powinien mieć świadomość o tym żeby takich krzyżówek dalej nie sprzedawać i nie propagować.


Widzisz Stan - nie zrozumiałeś mnie! :) Ja także jestem takiego samego zdania. Niech się bzykają u mnie w akwarium! :) A nie na ulicy :)



Kolejna sprawa. Tak my ludzie jesteśmy mieszanką genetyczna ale nadal jest to wynik doboru naturalnego, a nie zabawy w tworzeniu nowych gatunków. Także to nie jest argument na kundlenia ryb z malawi.


Stan... Dobór sztuczny, czy naturalny to tak na prawdę te same procesy. Różni się tylko czynnik "decydujący" oraz intensywność składowych mających wpływ na dobór.

W sztucznym, czyli ludzkim to człowiek decyduje, bo mu się coś podoba, czy ma lepsze walory żywieniowe, czy lepiej wykonuje pracę w polu. W naturalnym liczy się sukces rozrodczy i dostosowanie się do danych warunków w danym czasie na danym obszarze.


Stan Ty mnie nadal źle rozumiesz. Cele mojego wpisu o kundlach było ukazanie hipokryzji walczących o czystość rasy. Liczę na to, że nieco wyluzujecie. I Jeśli chcecie dbać o czystość odmian pyszczków, to warto wziąć się do roboty :) Kilka pomysłów mogę odsunąć.


Dobra Stana obsłużyłem :)


Dalej suricade

Troszkę za bardzo uprościłeś temat.


Nie da się zmieścić tego, co chciałem przekazać w tak krótkim wpisie. BARDZO uprościłem temat. Jak by to przeczytał genetyk, albo ewolucjonista, to pewnie cały tekst byłby na czerwono:)


Część podanych przez Ciebie krzyżówek daje potomsto, które kojarzone pomiedzy sobą i z osobnikami wyjściowymi daje niepłode potomstwo.


Ale jakie to ma znaczenie? Przecież ja jestem przeciwko definicjom gatunku. Ja wspieram populacje. To co podałem, podałem na poparcie tego, że def. gat są do bani.


Np. Sokoły , zgodnie z Twoją teorią jeden gatunek , w różnych konfiguracjach dają potomstwo płodne lub nie. Bywa , że płodne są tylko samice bastardów czyli tzw. hybryd lub są w stanie roznażć się tylko z innymi gatunkami a nie hybrydami.


Widzisz, jakie "świnie" - mają gdzieś nasze definicje :)


OK, napisze to jeszcze raz, bo widzę, że słabo to ująłem. Gatunek to bardzo trudna do zdefiniowania sztuczna jednostka wprowadzona przez człowieka i dla człowieka. Gatunek nie jest jednostką funkcjonalną ekosystemu. To populacja jest. Populacje łatwiej opiąć i nazwać.

Populacja C. zebroides z okolic Jalo Reef, populacja C. zebroides z okolic Likoma, itd...


@ Mortis.....

oh.

że ktoś nazwał wieloryba wielorybem

Nie iwdzisz niczego debilnego w tym, że ktoś ssaka nazwał wielką rybą?


a piłkę piłką?

Masz piłkę do cięcia drewna, do grania - podałem ten przykład, a mogłem podać inne: mysz, golf, zebra, komórka, masa, pilot, zamek, rak, płyta, lód, mina, klucz, para, wąż, babka, rząd, północ, ślimak, granat :)


Rzeczy zostały sklasyfikowane by ułatwić nam porozumiewanie i funkcjonowanie.


efekt jest przeciwny


Czemu Ciebie dziwi, że coś szufladkujemy? To jest normalna rzecz, że coś nazywamy

mnie nie dziwi, tylko, że ludzie przyczepili się do swoich szufladek nie zważając, ze są błędne. Czasami trzeba poluzować definicje i szufladki.

Nie mam nic przeciwko nazywaniu, ale róbmy to z głową. Wiecie, ze czepiam się pojęcia "biotop Malawi". Niektóre osoby mają gdzieś, że po prostu mam rację. :) Bo inni tak mówią. Co to za argument?


Twoja wypowiedź zaczyna przechodzić w aspekt filozoficzny niż biologiczny.

Z przykrością muszę stwierdzić, że się nie zgadzam. Od czasów Darwina biologia zahaczyła o filozofię. I tak już zostało :)


Widzisz, jak sobie dyskutujemy. O biologii :)


@ demasoni

Poczekaj, niech się rozkręcę. H. imbecilis to mój termin, ale na świecie jest coraz więcej osób, które uważa, że jesteśmy najgłupszym efektem ewolucji. Wystarczy popatrzeć, co się dzieje dookoła. ech to nie temat na żale :)


Miałem kundle same. Psy to super sprawa.


@ suricade

Słowo często należałoby raczej zastąpić słowem czasami. Bywa i tak, że krzyżówki nawet między rasowe a nie nie gatunkowe są swoistymi bublami genetycznymi.


Zgadzam się. Byłoby raczej lepiej, aby zastąpić to słowo. Tylko pamiętaj, że to my oceniamy, czy to są buble. W naszej ocenie krowa dająca 20 tysięcy kilogramów mleka w roku to nie jest bubel! Dobór naturalny rozprawiłby się z tą krową w kilka tygodni....



Np. połączenie bernardyna z dogiem niemieckim daje psy z niedowładem tylnych kończyn a połączenie kury mięsnej z super nioską zwykle daje kurczęta kiepskie w obu "dziedzinach.


ale widzisz, że podajesz przykłady już wyselekcjonowane? To są zwierzęta wysoce zinbredowane. Co innego populacje z jeziora Malawi, co innego zwierzęta selekcjonowane przez człowieka.



Wracając do pyszczaków czy ktoś wie jaki będzie efekt połączenia jakiegoś mbuna roślinożernego z mięsożernym? Konkretnie jak w takim przypadku dziedziczą się preferencje pokarmowe ?

PS. Nie pytam żeby krzyżować tylko stanął mi przed oczami obraz mięsożercy wyglądającego jak "saulosi" brr, czy roślinożernego "yellowka" . Takie coś mnie osobiście przeraża.



A wyobrażasz sobie yellowka, który z pokolenia na pokolenie żre coraz więcej zieleniny? Jego układ pokarmowy krok po kroku zmienia się ku pokarmowi tylko roślinnemu?


@ stan


Podstawowe pytanie, na jaką cholera krzyżować ryby z jeziora Malawi? Przecież to bawienie się w Boga nie mając o tym zielonego pojęcia.


Stan, co Ty piszesz, boga? Nie mieszajmy tutaj wiary z nauką. Odpowiem Ci na Twoje pytanie: Proszę, nie obraź się, ale zrozumiałeś tego, co napisałem. Może pod wpływem ekscytacji tematem, nieuważnie czytałeś. Ja nie namawiam do krzyżowań. Namawiam do wyluzowania. W mojej ocenie można pogodzić czystość rasy z tolerancją. Jak będziecie zainteresowani, to podzielę się jak to zrobić.



Najprostszym przykładem że my ludzie nie powinniśmy tego robić są psy rasowe.



Zgadzam się, napisałem to już :) Ale szkodzą Ci? Jest popyt, jest podaż. H. imbecilis robił i będzie robił wiele durnot. O to mi własnie chodziło w walce z wiatrakami.

Pogódź się z tym. Chcesz oczyścić polskie podwórko malawistów? Musisz podjąć konkretne kroki.


@ eljot

takie zabawy w akwarystyce prowadzą do skrajności, wystarczy popatrzeć na pielęgnicę papuzią czy świecące danio. Tworzy się dziwolągi i sztucznie barwione, często w bestialski sposób (wszak ryby głosu nie mają), ryby ku zadowoleniu gawiedzi i portfeli "twórców"


i to niestety jest argument, który bardzo mnie smuci. Nie poruszyłem go, bo liczyłem, że się wypowiesz... Wymieniłem ten argument jako Wasz sprzeciw odnośnie bastardyzacji i sztucznej selekcji. H. imbecilis.... Głupota ludzka nie zna granic. . .


Ten argument bardzo zatyka mi usta. Jak widzicie, nie kwestie czystości rasy... Ale debilnego bestialstwa H. imbecilis którego celem jest tylko i wyłącznie napełnienie własnej kieszeni.


W przypadku malawi ostatnio pojawiło się wiele sztucznych aulonek i sceanochromisów o wymyślnych nazwach, w myśl zasady co się wykluje a jest inne od rodziców i ładne ma swoją nazwę handlową.

Myślę iż nie wyjdę przed szereg twierdząc, że "nasz" Klub nie da poklasku takowym praktykom.



może za świeży jestem, aby jasno się temu przeciwstawić. Jak widać ewoluuje we mnie postawa... jeszcze nie wiem jaka. Z jednej strony jestem przeciwny bestialskim praktykom, z drugiej strony widzę hipokryzję ludzi próbujących utrzymać "porządek", który jest niestabilny i nie jest de facto porządkiem... Może na razie napisze tak: dopóki krzywda się rybom nie dzieje, niech się bzykają, jak chcą :)


@ Stan - dalej nie zrozumiałeś :)

To klub ryb z jeziora Malawi, a nie klub bastardow


Te Twoje ryby z jeziora Malawi to bastardy (jak je zwał, tak je zwał), krzyżówki i mieszańce :) I co Ty na to?

Kolejny raz napiszę: Te około 1000 "gatunków" to populacje, gatunków jest zdecydowanie mniej. Mieszają się, bzykają nawzajem. Świntuchy :)


@ pozner


Ująłeś to bardzo dobrze!


Moi mili. Uciekam na 2tyg do kraju, gdzie H. imbecilis naściągał cała masę "pożytecznych" gatunków, a teraz z nimi walczy:) Wielbłądy, ropuchy, świnie, króliki, psy, jelenie, myszy, lisy i całą masę innych. Ech... Pozdrawiam, bo po powrocie ostro biorę się w końcu za wymarzone akwarium :)

  • Dziękuję 1
Opublikowano

utrzymanie czystych ras i nie tylko ryb z Malawii , jest jak najbardziej słuszna , bo dzięki temu możemy się cieszyć ich różnorodnością i ich kontrastowi na tle innych ras np. tym , ze yellowki róznią się od placów itp. w Malwii przez tysiące lat wyodrębniły się poszczególne rasy i specjalizacje, więc szanujmy to, dbajmy o to i nie dajmy się ogłupieć , bo z kolorowego świata kontrastów , zrobi się jednolita masa

  • Dziękuję 1
Opublikowano
utrzymanie czystych ras i nie tylko ryb z Malawii , jest jak najbardziej słuszna , bo dzięki temu możemy się cieszyć ich różnorodnością i ich kontrastowi na tle innych ras np. tym , ze yellowki róznią się od placów itp. w Malwii przez tysiące lat wyodrębniły się poszczególne rasy i specjalizacje, więc szanujmy to, dbajmy o to i nie dajmy się ogłupieć , bo z kolorowego świata kontrastów , zrobi się jednolita masa


W samym jeziorze jest ponad 500 gatunkow mbuna. To wiecej niz Ameryka i Europa ma razem, a zawdzieczamy to tylko , jak w temacie " niech zyja kundle " a co za tym idzie uwarunkowaniem sie danej ryby do danego otoczenia. itd ...


Pozdrawiam

  • Dziękuję 1
Opublikowano

Oczywiście że w jeziorze Malawi dochodzi do ciągłego mieszania się gatunków ale dzieje się to w środowisku naturalnym i niech się tak dzieje. I nie ma się to jak do bastardów w akwariach. I nie mam nic przeciwko temu bo niby czemu.

Jeżeli chodzi o nazewnictwo to nie ma to nic wspólnego bastardami tylko że właśnie jest nie zły burdel w nazewnictwie ale nie ma to nic wspólnego z tym że te ryby są kundlami ;-).

Powtarzam raz jeszcze to co się dzieje w jeziorze Malawi i jak one się mieszają nie ma się ni jak do kundli jakie tworzą się w akwariach.

Pisząc o nie będącym misz maszu w jeziorze Malawi miałem na myśli to że jesteśmy w stanie znaleźć i wyodrębnić takie same ryby w obrębie tego samego gatunku, a nie mieszanki jak w niektórych akwariach ;-).

Teraz psy rasowe , hmm tak szkodzi mi to, a najbardziej to że dla imbecyle dla własnej przyjemności i durnoty doprowadzili do tego że wiele psów rasowych jest raczej nie rasowymi , a psami chorymi wręcz ich życie wygląda jak jedna wielka męczarnia. Więc bardzo mi to przeszkadza i wręcz wkur..... że nam ludziom jak zwykle wydaje się że jesteśmy czymś lepszym od zwierząt.


Uważam że twój wywód o kundlach i mieszańcach z jeziora malawi jest raczej wywodem czysto filozoficznym wręcz typowo akademickie nie mającym nic wspólnego z brakiem naszej zgody kundlenia ryb w akwariach. Nie którzy źle to odbiorą i pomyślą wręcz sami przed samym sobą będą się tłumaczyć że kundlenie ryb jest Ok bo tak nawet przeczytał jeden z drugim na łamach forum Klubu Malawi.

  • Dziękuję 3
Opublikowano

Klub jako taki ma niewielkie możliwości sprawcze (z różnych przyczyn) aby walczyć z bastardyzacją "akwariową" (temat jak powstawały "gatunki" w jeziorze uważam za oczywisty), niemniej coś tam staramy się robić. Odradzamy kupowanie ryb w przypadkowych sklepach bo często kończy się to narzekaniem "miały być ładne kolorowe w paski a wyrosły szarobure w kratkę" ;). Doradzamy łączenie "gatunków" i dobieranie grup haremowych w taki sposób aby do mezaliansów nie dochodziło (niemniej zawsze istnieje ryzyko). Jak sam zauważyłeś w zdecydowanej większości pyszczaki bardzo łatwo się rozmnażają i przy gruzowisku prędzej czy później stanowi to problem. Trzymając mieszańce (chętnie i znacznie łatwiej tworzą kolejne mieszance) istnieje duże ryzyko, że ich narybek przetrwa w akwarium i coś z nim trzeba zrobić (akwarium nie z gumy i pomieści określoną ilość ryb). Tu pojawia się problem, uśmiercić czy może oddać/sprzedać, w drugim przypadku cykl się powtarza a niezadowolonych przybywa.

Podobnie ma się to do ryb celowo "stworzonych" przez człowieka, one również chętnie mieszają się dalej (stąd tyle odmian sztucznych aulon a ostatnio fryeri). Dlatego jak już ktoś musi (inaczej się udusi ;)) hodować takie ryby powinien mieć to na uwadze i IMHO w żadnym razie nie łączyć ich z gatunkami (jeziornymi) z których to one powstały. Wbrew pozorom ryby stworzone przez naturę nie będą się tak chętnie mieszać ze sobą, coś tam im w "genach" działa, że zazwyczaj wybierają partnera swojego gatunku, chyba że go brak (z braku laku dobry kit :)).

Populacje jak piszesz, w jeziorze powstają przez setki lat i przeżywają te najlepiej przystosowane do danego obszaru a sama natura eliminuje te mniej przystosowane. Można zauważyć, iż na danym obszarze (a w malawi są duuuże obszary) żyje określona liczba "populacji" a tylko niektóre stosunkowo nieliczne występują na terenie całego jeziora, więc i te krzyżówki nie są tak nagminne jak można wywnioskować z twoich wypowiedzi.

I aby było jasne nie potępiam osób którym się przytrafi w hodowli mieszaniec ale zachęcam do rozwagi i wyboru innej "naturalnej" odmiany, wszak mamy wielki wybór :).

Nie odniosę się do psów, kotów, krów, żab czy roślin strączkowych ;) bo to nie to forum.

  • Dziękuję 4
Opublikowano

....ja trochę nie na temat. Olobolo.... z całym szacunkiem do Twojej wiedzy. Pisz krótsze posty bo uwierz,że (mi) ciężko czasami dotrzeć do końca:) Wiem,że czasami inaczej się nie da... Mnie długi post zniechęca a chciałbym je czytać do końca:)

Opublikowano

Olobolo mogę się zgodzić z kilkoma Twoimi tezami. Poproszę więcej faktów i mniej emocji i czytanie ze zrozumieniem postów innych np. w niektórych moich wypowiedziach doszukujesz się czegoś czego tam nie ma i nie rozumiesz o co mi chodziło.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • Podmieniam wodę raz na tydzień, czasem rzadziej, średnio ok. 15 cm słupa wody to będzie jakieś 25%.  Nie kieruję się pomiarami, zresztą wstyd przyznać, nie pamiętam, kiedy je robiłem, ale obserwuję akwarium - ryby pływają z reguły brzuchami w dół, biją się o jedzenia, rozmnażają się  (to mnie akurat mniej cieszy), więc chyba jest OK. Ja nie próbuję namówić Cię na sumpa, nie mam takiego doświadczenia, żeby twierdzić, że Twój pomysł na filtrację jest gorszy niż mój. Pewnie to co sobie zaplanowałeś wystarczy, ponadto, skoro masz dwa bardzo przyzwoite kubełki, to czemu tego nie wykorzystać? No właśnie. To jest moje pierwsze tak duże akwarium, więc nie mogłem się kierować własnymi doświadczeniami, tylko tym co piszą, a piszą, że sump jest najwydajniejszym sposobem filtracji, a kształtki najlepszym medium. To mam sumpa między innymi z kształtkami mikro K1. Wolałem przedobrzyć, niż potem kląć latami😉. zresztą nie istnieje pojęcie "nadfiltracja", za to pojęcie "niedostateczna filtracja" istnieje jak najbardziej. Akwaria Malawi wymagają znacznie lepszej filtracji, niż inne. Przy okazji, jak jesteś na etapie planowania (być może rada niepotrzebna, może masz to już ogarnięte), warto pomyśleć o jakimś mało obciążającym systemie podmian. Najlepiej podciągnąć sieć wodną i kanalizę do akwarium. Ja tak nie mogłem, mam w szafce trzystopniowy filtr narurowy podłączony trójnikiem do rury prowadzącej wodę z sumpa do akwarium. Do tego filtra doprowadzam wodę z łazienki wężem ogrodowym. Bardzo to upraszcza proces podmiany, największa robota to rozwijanie węży. 😉 W innym wątku jest zdjęcie tego urządzenia.  
    • Jasna sprawa, zresztą w Twoim przypadku rzeczywiście komin jest niemal niewidoczny. A możesz napisać (przy okazji ta sama prośba do innych użytkowników sumpów): 1) Jak często i jak duże (w %) podmiany wody robisz u siebie? 2) I z czego one wynikają? (wzrost NO3? spadek klarowności wody?) Jasne jest też to, że sump daje możliwość umiesczenia nieporównywalnie większej ilości mediów filtracyjnych. Tylko jedna rzecz mnie zastanawia, jeśli np. 30 litrów mediów zapewnia w akwarium NH3 i NO2=0, a do tego super klarowną wodę, jaka jest korzyść z dołożenia kolejnych 100 litrów tych mediów? Na pewno daje to ogromny bufor, dzięki któremu możemy ekstremalnie przerybić zbiornik i w/w parametry nadal pozostaną niewykrywalne, no ale dla kogoś, kto nie ma takich planów, ten argument traci na znaczeniu. A zatem co jeszcze? Na pewno łatwy dostęp do mediów, łatwa ich wymiana/czyszczenie itp. Ale jeśli ktoś ma kaseciaka czy kubełek i obecnie robi to co pół roku, a nawet raz na rok, to umówmy się, ta korzyść też nie zrewolucjonizuje jego życia. Osobiście najbardziej niezrozumiały jest dla mnie argument jakoby sump podnosił estetykę wnętrza akwarium. Dość często można przeczytać czy usłyszeć, że ktoś zdecydował się na sumpa, bo nie lubi widoku rurek od filtrów, grzałek itp. w akwarium, bo psuje to estetykę zbiornika. Po czym często ich kominy są zabrudzone, zakamienione i generalnie wyglądają słabo... A ci, którzy mają te kominy świetnie ukryte i czyste, prawdopodobnie równie dobrze by sobie poradzili z zamaskowaniem kasety czy wlotów od kubełków, a zatem ten argument raczej dotyczy nie typu zastosowanego filtra, co dbałości o detale i kreatywności konkretnego akwarysty. Konkludując, na początku byłem na 100% zdecydowany na sumpa. Teraz z uwagi na prostotę,koszty, bezpieczeństwo, bliżej mi do wariantu kaseciak + kubełek z wlotem pod lustrem wody. Jednocześnie nie chcę popełnić tutaj błędu, na który będę później klął latami 😉
    • Po wyłączeniu pompy i spłynięciu wszystkiego, co ma spłynąć do sumpa, zaznaczam poziom wody (a konkretnie zawieszam na szybie takie DIY ustrojstwo ze znacznikiem) i potem do tego poziomu uzupełniam wodę. To jest mniej więcej to samo, o czym piszesz, ale nie do końca. ============================================================================================== W nawiązaniu do porównań sumpa i kaseciaka (kompetentnie mogę się wypowiedzieć na temat sumpa, w kwestii kaseciaka tylko teoretyzuję), to jeżeli kaseciak zajmuje w akwarium mniej więcej tyle co komin - u mnie ok. 35 l, w sumpie, w moim przypadku media zajmują ok. 120 l.  W przypadku gdy kaseciak zajmuje boczna ścianę, skraca akwarium, gdy jest z tyłu, trudniej się do niego dostać (chyba, że akwarium ma dostęp od tyłu). Odławianie narybku z komory kaseciaka umieszczonego na tylnej ścianie może być sporym wyzwaniem. Do sumpa można wyprowadzić grzałki, termometr i co tam jeszcze, np. napowietrzacz, do kaseciaka pewnie też, ale musi być pewnie odpowiednio większy. Grzebień rzeczywiście obrasta kamieniem, sam komin jest oczywiście wątpliwą ozdobą (podobnie jak kaseciak), ale przy odpowiednim zamaskowaniu dekoracjami mnie to tak bardzo nie razi.  
    • Jakiś czas temu pisałem do Malawiana ale nie posiada tego gatunku od jakiegoś czasu. 
    • Do dzisiaj kontynuowałem eksperyment z przeniesionym wlotem jednego kubełka pod lustro wody. Po drugiej nocy z rzędu (bez odmulania), ilość widocznych odchodów znacząco przyrasta (poniżej fota). Z Waszych wypowiedzi wyłania się wniosek, że jeśli wybieramy sumpa i nie chcemy mieć widocznych odchodów na dnie, mamy zasadniczo 3 opcje: 1. częste (codzienne) odmulanie 2. grubsza frakcja żwiru, najlepiej ciemnego, aby maskował zalegające odchody 3. czyste podłoże (bez piasku/żwiru) i mocna pompa. Dla celów własnej analizy, zrobiłem sobie porównanie najważniejszych aspektów 3 typów filtracji, stosując punktację 1-5. Oczywiście to tylko moje subiektywne oceny, niemniej starałem się być maksymalnie obiektywny :). Wychodzi na to, że przynajmniej w moim zestawieniu filtr kasetowy nieznacznie wygrywa. Co więcej, największą przewagą sumpa względem kaseciaka jest nieporównywalnie większy potencjał filtracji biologicznej, druga zaleta to łatwiejszy serwis/czyszczenie. Bo jak już wspomniano wcześniej, wpływ na estetykę wnętrza akwarium jest podobny (sporych rozmiarów komin z grzebieniem, który często jest brudny, zakamieniony, na pewno nie podnosi tej estetyki). Jednocześnie jednak ponosimy znacznie większe koszty na instalację sumpa, może pojawić się problem widocznych odchodów na dnie zbiornika, do tego to rozwiązanie jest dużo bardziej skomplikowane i niesie jednak nieco większe ryzyko awarii od kaseciaka. Podsumowując, jeśli dzisiaj mając dwa kubełki (w jednym od czasu do czasu stosuję purigen), mam idealnie klarowną wodę i stabilne parametry wody, w tym niewykrywalne poziomy NH3 i NO2, to największa przewaga sumpa, czyli możliwość rozbudowy złoża biologicznego, kompletnie traci na znaczeniu. Bo to nie da już mi w tej chwili żadnych wymiernych korzyści.  W tej sytuacji zastanawiam się nad filtracją składającą się z: 1) filtra kasetowego (zastąpiłby jeden kubełek), wypełnionego w 100% gąbką, żeby jeszcze bardziej wzmocnić filtrację mechaniczną (w tym zasysanie detrytusu) i potencjał klarowania wody. 2) filtra zewnętrznego - jeden kubełek by pozostał, ale z wlotem zasysającym wodę pod lustrem wody, dodatkowo z prefiltrem. Skoro doszedłby kaseciak, nie ucierpi na tym filtracja mechaniczna i oczyszczanie podłoża, za to zyskam: a) możliwość znacznie rzadszego serwisowania kubełka b) skuteczniejszą biologię (mniej zabrudzeń) c) większe bezpieczeństwo (w przypadku awarii/nieszczelności spłynie jedynie 2-3 cm wody, a nie jak obecnie 40 cm)  Triamond, w wolnej chwili postaram się policzyć sobie zaptrzebowanie na media filtracyjne korzystając z opracowanych przez Ciebie narzędzi, jednak na tą chwilę nie wydaje mi się to aż tak pilne i konieczne. Poniżej zdjęcia pokazujące klarowność wody w moim obecnym akwarium 180 cm, przy 2 filtrach zewnętrznych i dawce purigenu. Do nowego akwarium dojdzie oczywiście więcej ryb, ale też znacznie zwiększy się litraż i do tego najprawdopodobniej dojdzie filtr kasetowy zamiast jednego kubełka, więc w końcowym bilansie sytuacja powinna jeszcze lepsza.    
    • Mam na dnie czarne PCV, bez piasku. Grzebień (zasys od góry) oraz panel doklejony do akwarium z boku. Pas 5–10 cm od szyb bocznych i frontowej bez kamieni. Po nocy w 2 miejscach widać trochę odchodów. Zwiększyłem moc pompy z 30% do 100% – już po chwili niczego nie widać od frontu. Mam Jebao DCP 6000M na zbiornik 1000 l. Karmienie o 20:30 czasu zimowego, a potem pompa na maksimum przez 15 minut. Nawet bez tego „przedmuchiwania” nie było problemu – trzeba się naprawdę przypatrywać, żeby coś zobaczyć. Po PCV odchody się ślizgają, no i szybko się rozkładają / podrywają. Co do sumpa lub kasety… Komin do sumpa z rewizją i powrotem zajmie w zbiorniku podobne miejsce jak kaseta. Z sumpem trudno uzyskać takie przepływy jak z kasetą (grawitacyjne ograniczenie szybkości spływu przez komin, opory hydrauliki, wysokość podnoszenia itd.). Kaseta ma mało gąbki w stosunku do objętości filtra – marnuje miejsce w zbiorniku (ceramika jest kilka razy mniej skuteczna w filtracji biologicznej niż gąbka, więc można ją pominąć w rozważaniach). Gdy gąbki jest odpowiednio dużo w stosunku do karmienia, to rzadko (lub wcale) trzeba ją czyścić. https://forum.klub-malawi.pl/topic/25223-obliczanie-mediów-filtracyjnych/page/14/#comment-395255 Może... najpierw oszacuj obsadę, policz ile potrzeba mediów filtracyjnych, a dopiero potem zastanawiaj się, gdzie to umieścić... Ja mam 40 l gąbki, ok. 80 ryb i panel (wątek w stopce). Bezobsługowe (z ciągłą podmianą wody), bezpieczne i woda krystaliczna.
    • Mam inne zdanie w tej tematyce. W moim akwarium 250x80x70 mam standardowy komin ze wpływem górnym umieszczony w rogu. To co wpływa w toni trafia do filtracji. Odchody wiadomo grawitacyjnie na dno. Jednak ja wychodzę z założenia, że nie robię z nimi nic, po czasie rozkładają się w detrytus i przestają być w pierwotnej formie widoczne. Podłoże u mnie to żwir rzeczny o różnej gradacji pomieszany z piaskiem. Odchody są niewidoczne. Wiadomo jak jakaś ryba przepłynie szybkiej blisko dna to unoszą się na chwilę i zaraz opadają. 
    • Podpytałem AI Gemini o konstrukcję sumpa z zasysem wody z dna zbiornika. Uzyskany opis w zasadzie pokrywa się z tym, co napisał Bartek (zasada "komina w kominie"). Problem w tym, że pozostawienie szczeliny między dodatkową, drugą ścianą komina a podłożem, przy intensywnie kopiących  rybach Malawi, raczej się nie sprawdzi bo może ona zostać bardzo szybko zasypana piaskiem   Do tego AI wskazał na inne ważne apsekty techniczne: Opisana wcześniej modyfikacja konstrukcji komina w Malawi nie zda zatem egzaminu i pozostaje regularne odmulanie. Ale właśnie odnośnie odmulania i podmian wody, jeszcze jedna sprawa mnie zastanawia. Rozumiem, że na ten czas wyłączamy pompę sumpa, a po wszystkim wlewamy do akwarium świeżą wodę do chwili, aż zacznie się ona przelewać do komina i rurą spływu do samego sumpa - czy tak?  Biorąc pod uwagę te wszystkie niuanse, zaczynam brać jeszcze pod uwagę filtr kasetowy, bardzo ostatnio chwalony przez wielu. Z  tego co czytam, potrafi również dobrze jak sump  klarować wodę, skuteczniej zasysać odchody i cały detrytus z dnia, do tego jest jeszcze bezpieczniejszy (0% ryzyka rozszczelnienia czy zalania). Jeśli chodzi o estetykę, to zabiera miejsce w środku zbiornika, no ale podobnie jak komin sumpa (choć ten jest zwykle trochę mniejszy).  Sump na pewno daje dużo większe możliwości jeśli chodzi o filtrację biolgiczną no i jest łatwiejszy w serwisie (nie trzeba wkłaać łap do akwarium). Biorąc jednak pod uwagę, że kaseciak to dużo tanśze i prostsze rozwiązanie, do tego ma swoje w/w przewagi, zaczynam rozumieć, dlaczego niektórzy wybierają tę opcję...
    • Mam akwarium podobne wielkością do Twojego - 720 l, 240 cm długie i  sumpa. Na dnie piasek rzeczny, nie kwarcowy śnieżno-biały, bo nienaturalnie wygląda. Trochę żwiru, żeby to nie było takie jednorodne, sterylne. Kupy na dnie gromadzą się w zasadzie w jednym miejscu, więc ściąganie ich nie jest dużym problemem, robię to zwykle raz w tygodniu przy podmianie, czasami dodatkowo w międzyczasie. Praktycznie jest to walka z wiatrakami, bo moi podopieczni na bieżąco uzupełniają ubytki i nawet bezpośrednio po czyszczeniu coś tam jest. Ponadto, nawet jak sobie odpuszczę sprzątanie, to ilość zalegająca na dnie jest mniej więcej taka sama - coś przybędzie, coś się rozpuści - nie kumuluje się. A zalety sumpa są tak duże, że te trochę kup można zaakceptować.😉 Tyle jest  6 dni po sprzątaniu i w zasadzie dzień po było niewiele mniej
    • Chyba nie jest to aktualne. Kolega Bombla był nawet partnerem KM i miał tutaj swoją reklamę.  Prywatnie załatwiał też Karol @Mortis od siostry z USA.  Ale Karol rzadko tutaj zagląda i nie wiadomo czy by się podjął. 
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.