Skocz do zawartości

Prawdziwa nauka w Malawi: dobrostan ryb w akwarium


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Nisza ekologiczna oraz konkurencja wewnątrz- i międzygatunkowa


Wstęp

Dzisiaj na prawdę krótko o temacie przyjemnym. Sezon urlopowy w pełni, więc i mi czasu brakuje. Postanowiłem wcisnąć jeszcze jeden temat: "Dobór naturalny w akwarium", ale to następnym razem. Teraz chcę się skupić na temacie konkurencji i niszy ekologicznej.


Populacja

Populacja to termin bardzo przydatny w ekologii, genetyce i biologii w ogóle. Czym jest? Jest to zespół organizmów tego samego gatunku zamieszkujący dany teren. Często populacje tego samego gatunku charakteryzują się innymi cechami genetycznymi. Następuje tzw. specjacja, czyli różnicowanie się populacji pod wpływem innych (dla różnych populacji) warunków. Za przykład niech posłużą... ryby z jeziora Malawi! :) Jakby nie inaczej! Przecież to genialny przykład specjacji i różnicowania się populacji. Specjacja prowadzi do powstawania nowych gatunków.


Gatunek

Zespół organizmów o (zwykle) szerszym obszarze występowania niż populacja. Najlepszą, wg mnie, definicją gatunku jest ta, która mówi, że jest to grupa organizmów dających płodne potomstwo. Definicja gatunku jest czasami bardzo kłopotliwa. Wiele grup organizmów jest dosyć trudna do klasyfikacji, a tym samym do przyporządkowania do jakiegoś istniejącego, czy nowego gatunku. Pamiętajmy, że człowiek ma tendencję do nadawania nazw i segregowania. Problem "gatunku" występuje w Malawi na olbrzymią skalę. Nie przesadzam. Występuje taki misz-masz, że nawet mi trudno czasami się poruszać w gęstwinie różnych określeń tego samego gatunku. Ale o tym już było na forum, więc pozwolę sobie skupić się na temacie. W ekologii, czy genetyce lepiej posługiwać się terminem "populacja".


Nisza ekologiczna

Pojęcie niszy jest w zasadzie proste, ale niezwykle ważne w ekologii. Jest to "miejsce" w ekosystemie, zajmowane przez populację. Wraz z miejscem, populacja "otrzymuje" inne czynniki związane z tym miejscem: temperaturę, wilgotność, konkurencję ze strony innych populacji, itd... Można przyjąć, że nisza ekologiczna to zajmowany biotop + oddziaływania z innymi organizmami zamieszkującymi ten biotop.

Dla uproszczenia podam znane Wam przykłady:


  • niszą ekologiczną dla Lethrinops albus będzie dno z osadem, piaskiem - w którym ryba ta poszukuje pożywienia.

  • dla samca Cynotilapia zebroides niszą ekologiczną będą skały z jakąś małą grota, gdzie pilnuje on swojego terytorium


Nisza ekologiczna to pojęcie szersze niż termin "miejsce". Nisza to zespół czynników charakteryzujących to miejsce.


Konkurencja

Wyobraźmy sobie puste akwarium. Są tam jakieś nisze? Tak! Jak najbardziej! Ale czy są to dogodne nisze dla ryb? Mało która ryba woli brak wody :) A dla pająka krzyżaka? Już lepiej, prawda?

A więc zasypmy akwarium piachem i kamieniami, itd. Zalejmy wodą. I co teraz? Mamy niszę dla ryb? Ktoś powie (na upartego): mamy! Jak to się może skończyć, to wiemy. Co istotne, to to, że w takim akwarium są nisze, bo wszędzie jakieś są. Jednak te nisze są odpowiednie dla innych organizmów, które zresztą spokojnie je zajmują. Są to bakterie, glony, itd. Jak już nasze akwarium dojrzeje, to wtedy nasze ryby można wpuścić i one pozajmują swoje nisze. Oczywiście ze względu na wielkość akwarium czasami nie jest to widoczne. Sytuację tą można porównać do wody wylanej na ziemię - zawsze będzie płynąć po najmniejszej linii oporu. Tak organizmy będą starać się znaleźć odpowiednią dla siebie niszę. Jak jej nie znajdą, to ich dobrostan może się pogorszyć, jeśli zdolności adaptacyjne organizmu będą niskie. Nasuwa mi się przykład Otopharynx tetrastigma i jego odmienne niż w naturze zachowanie w akwarium. Biedak nie odnalazł swojej niszy, więc znalazł sobie inną :)

Wracając do naszego przykładu. Wpuszczone ryby zajęły nisze. Być może ich wpuszczenie wybiło trochę bakterii jednego gatunku, może cały gatunek glonów. Life is brutal! Gdy istnieje ograniczona ilość nisz, zaczyna się ostra walka o byt! Walka na śmierć i życie!

Wlejmy teraz do akwarium jakiś preparat z bakteriami startowymi! Tak! Zróbmy to!. Co będzie się działo? Walka o byt! Na śmierć i życie! Jeśli nowe bakterie będą "lepsze" to wyprą te stare. Life is brutal! A teraz wsadźmy rośliny do akwarium! Przyjmijmy, że są u nas ryby żrące rośliny! I co się stanie!? Life is brutal!!!

A teraz cofnijmy się w czasie. Mamy akwarium 1400l i zasadźmy w nim masę Vallisnerii. Dajmy jej super światło białe, czerwone i niebieskie. Niech rośnie! Wiem, że franca będzie rosła jak szalona, namnażając się ostro. Niech rośnie... np. 6 miesięcy. Wpuśćmy teraz tak z 10 naszych roślinożernych ryb. I co się stanie? Nie nadążą ich jeść. Tym razem wygrały rośliny.

Cofnijmy się jeszcze raz. Zamiast lać wodę z kranu, przepuśćmy ją przez porządny sterylizator UV! Będziemy mieli w naszym akwarium wodę wolna od mikroorganizmów. Dodajmy teraz nasze super bakterie startowe (np. firmy Seachem). I co? Zdziczeją ze szczęścia :) Całe akwarium dla nich! Zero konkurencji! Tak właśnie wg. mnie powinno się startować akwarium. Napisze o tym innym razem, na samym końcu cyklu.


Konkurencja to walka o nisze! W akwarium jest mało nisz! W akwarium jest mało wszystkiego! Pyszczaki z grupy Mbuna są i tak agresywne. Do tego dochodzą problemy walką o nisze. No i mamy problem.

Dlatego tak OSTRO na tym forum zaleca się jak największe akwarium!

Konkurencja międzygatunkowa może być na prawdę brutalna. Rośliny mogą wydzielać trujące substancje do gleby, aby utrudnić wzrost lub zabić inne gatunki. Zwierzęta mogą zabijać się nawzajem bez konsumpcji. Myślę, ze dla miłośników Malawi sytuacje takie są aż nadto znane. Dlatego warto zadać sobie pytanie: dlaczego tak się dzieje? Co mogę zrobić,, aby tak nie było? Odpowiedź wydaje się jedna: Miejsce! Miejsce, aby było więcej nisz, tak aby każdemu w akwarium było lepiej. Są dwa sposoby:


  • zredukowac obsadę

  • wymienić akwarium na większe



Konkurencja wewnątrzgatunkowa w akwarium z rybami z Malawi? Znamy to: dominujący samiec zabija podrostka! Life is brutal! Ale czy jesteśmy aż tak bezduszni, żeby do tego dopuszczać? Nie lepiej odłowić tego podrostka i oddać do sklepu dając mu nadzieje na życie? Konkurencja wewnątrzgatunkowa jest bardzo stresująca. Oszczędźmy zatem cierpienia naszym podopiecznym.


Dowiedz się więcej:



Słowo końcowe

Ta część ma celu ukazanie faktu, że akwarium to miejsce ciągłej walki o byt. Czasami niewidocznej, bo dotyczącej mikroorganizmów. Opisałem tutaj niewiele przykładów. Mam nadzieje, że to wystarczy do zrozumienia następnych odcinków.

  • Dziękuję 1
  • 4 tygodnie później...
Opublikowano

Dobór naturalny i sztuczny w akwarium


Wstęp

Dzisiaj obiecany temat. Łączy się on z poprzednimi, zazębia, ale taki był zamiar podczas tworzenia tej serii.


Dobór naturalny

Czym jest dobór naturalny, to wiemy wszyscy. Takie hasła jak: przeżywanie najsilniejszych, najlepiej dostosowanych, walka o byt, są znane od czasów największego człowieka wszechczasów - Charles'a Darwina - człowieka, który wywrócił postrzeganie świata do góry nogami. Jest to proces sterowany mechanizmami naturalnymi, które mają wpływ na przeżywalność potomstwa, a tym samym, mają wpływ na przyszłość.

W akwarium mamy stworzone warunki sztuczne, ale prawa natury nadal obowiązują. Niektóre zmodyfikowane przez człowieka, ale nadal działają. Weźmy choćby pod uwagę rozrodczość. Samce i samice rozmnażają się. Jest to proces naturalny, zmodyfikowany przez człowieka m. in. tak, że wybór partnera jest ograniczony, ograniczone też są miejsca prokreacji. Ale nadal jest to proces naturalny, mający olbrzymi wpływ na przyszłe pokolenia.

Idźmy dalej. Jeżeli młode rybki nie przetrwają próby czasu i zginą w paszczach innych ryb, mamy do czynienia z naturalna selekcją (oczywiście zmodyfikowaną przez człowieka, który ograniczył rybkom możliwości przetrwania). Itd. Jak widać dobór naturalny w akwarium istnieje. To my, możemy go ograniczać, wprowadzając większa kontrolę, bądź tez możemy pozwolić na większą swobodę doboru naturalnego. Jestem zwolennikiem większej kontroli.


Dobór sztuczny

Są to wszelkie działania człowieka mające wpływ na przyszłe pokolenia. Innymi słowy, jest to selekcja (sztuczna, bo dobór naturalny to selekcja naturalna, ale w języku polskim "selekcja" oznacza selekcję sztuczną). Człowiek decyduje o tym, jaka ryba z jaką da potomstwo. Jak decyduje? Na podstawie swojego widzimisię. Zwykle jest to kolor, albo jakieś inne "atrakcyjne" cechy. Atrakcyjne dla ryby? Ależ skąd! Selekcja sztuczna jest wypaczeniem doboru naturalnego! To chory proces udziwniania! Takie ryby, jak "Fire Fish" to pokraki, to Frankensteiny! Potępiam takie dziwolągi. Pomimo, iż w tym wątku wydawać by się mogło, że mam inne zdanie, to po głębszej analizie, uważny czytelnik zauważy, że tak nie jest. Dopuszczam mieszanie się! ale naturalne! Ryba Jasio (z "gatunku" X) widzi rybę Małgosia (z "gatunku" Y). I Jasio postanawia rzucić się na Małgosię:) W przypadku selektywnego chowu tak nie jest!!!

Wolnym związkom tak! :) Wymuszonym nie! "Fire fish" powinny wszystkie zostać wybite, bo są fanaberią i efektem ludzkiej bezmyślności.


Słowo końcowe

W każdym akwarium procesy naturalne i sztuczne zazębiają się. Hodowca może wpływać na oba rodzaje procesów. Ingerencja hodowcy powinna mieć na celu poprawę dobrostanu ryb. I tak oto zbliżamy się nieubłaganie do końca cyklu, którego zwieńczeniem będzie temat: "Dobrostan ryb z jeziora Malawi."


Dowiedz się więcej:

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • Aristochromis christyi – to jedyny przedstawiciel rodzaju Aristochromis o charakterystycznym kształcie pyska, który przypomina dziób drapieżnego ptaka lub jak pisze Ad Konings „arystokratyczny nos”. To właśnie temu wyjątkowemu kształtowi pyska zawdzięcza on swój przydomek – Jastrząb z Malawi. Fot. Łeb dorosłego samca Aristochromis christyi z profilu. Gatunek ten występuję w całym jeziorze głównie w strefie przejściowej. Osiąga dość znaczne rozmiary, samiec dorasta do ok. 30 cm., samica jest nieco mniejsza i osiąga 25 cm. Jest typowym rybożercą, a jego menu składa się głównie z przedstawicieli ryb z grupy "Mbuna". Osobliwa budował pyska przystosowała Aritochromis  do chwytania znacznych rozmiarów ryb stanowiących nawet 1/3 długości jego ciała. Fot. Ukazuje rozmiar „paszczy” dorosłego osobnika Dymorfizm płciowy u tego gatunku jest bardzo wyraźny ale dopiero u dorosłych ryb młode wyglądają identycznie – srebrzyste ciało z charakterystyczną wyraźną skośną czarną pręgą. Dorosłe osobniki jak już wspomniałem różnią się znacznie, jeżeli chodzi o kolorystykę samice pozostają podobne do młodych, może trochę ciemnieją ale wydaje mi się, że jest to bardziej cecha konkretnego osobnika i diety. Samce natomiast z wiekiem nabierają coraz więcej niebieskiego odcienia, który zaczyna od głowy „rozlewać” się na resztę ciała choć pełne wybarwienie osiągają dopiero w okresie zalotów i tarła. Dodatkowo u samców wydłużaniu i zaostrzeniu ulegają płetwy – grzbietowa posiadająca mnóstwo pomarańczowych plam, której górną krawędź okala biło-pomarańczowy pas i odbytowa, która dodatkowo zabarwia się na kolor pomarańczowy z wyraźnymi białymi atrapami jajowymi. Fot. Młode osobniki, które już przy rozmiarze ok. 9 cm. wykazywały rywalizację wewnątrzgatunkową. Fot. Dorosły samiec.   Fot. Dorosła samica.   Opisywany gatunek nie należy do szybkich pływaków, preferuje polowanie z zasadzki w dość osobliwy sposób. W trakcie polowania ustawia się głową w dół i bokiem do potencjalnej ofiary, potrząsa przy tym ciałem co ma imitować ranną lub chorą rybę. W momencie kiedy nieuważna ofiara zbliży się zbyt blisko do „Jastrzębia” następuje błyskawiczny atak, a duże i silne szczęki nie dają jej żadnych szans. Fot. Dorosły samiec „wiszący” w toni i przygotowujący się do ataku.   Pierwszy raz młode Aristochromis zobaczyłem „na żywo” w 2005 r. na giełdzie akwarystycznej w Łodzi przy. ul. Św. Teresy. Zaraz po powrocie do domu zacząłem czytać na temat tego gatunku ale szybko okazało się, że z uwagi na rozmiar osiągany przez rybę nie będę w stanie zapewnić jej odpowiedniej przestrzeni. Jednak już wtedy wiedziałem, że kiedyś będę cieszył się widokiem Jastrzębia z Malawi siedząc we własnym fotelu. Jako, że w akwarystyce cierpliwość to ponoć podstawa, stadko sześciu młodych około 6 centymetrowych Aristochromis christyi trafiło do mnie w kwietniu 2017 r. Młodzież trzymała się razem do osiągnięcia ok. 9-10 cm. Ryby karmione były sztucznymi pokarmami premium i raz w tygodniu mrożonymi krewetkami, zresztą tak jest do obecnej chwili. Gatunek ten rośnie zdecydowanie wolniej niż inne popularne wśród akwarystów drapieżne pielęgnice z jeziora Malawi. W tym okresie zaczęła uwidaczniać się umiarkowana agresja wewnątrz gatunkowa i odtąd ryby wolały przebywać pojedynczo w różnych miejscach zbiornika. Zarówno u młodych jak i dorosłych ryb nie zaobserwowałem znaczącej agresji w stosunku do innych gatunków, nawet podczas tarła samiec był dużo spokojniejszy niż przedstawiciele rodzaju Nimbochromis czy Dimidiochromis.   Fot. Dorosły samiec podczas karmienia mrożonymi krewetkami „z ręki”. W grupie zdecydowanie szybciej rosły samce, których jak się okazało były dwie sztuki i przy rozmiarze 13 cm. byłem ich już pewny, a przy około 15 cm. dokonałem redukcji stada zostawiając w zbiorniku parę, która w zdrowiu pływa w nim po dziś dzień. Fot. Para dorosłych Aristochromis christyi. Para dość regularnie podchodziła do tarła jednak pierwsze trzy razy samica nie donosiła ikry i wypluwała ją po kilku dniach ale z czasem udało się jej dochować młode. W czasie tarła samiec oczyszcza dno z grubszych frakcji i kopie krater średnicy ok. 30 cm., do którego wabi samicę i tam dochodzi do tarła. Tak jak wcześnie już wspominałem samiec podczas tarła nie był zbyt zaborczy ani dla samicy ani dla innych gatunków i to pomimo faktu, że mój zbiornik jest zbyt mały dla Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej ale o tym później. Fot. Samiec podczas przygotowywania tarliska. Moje wnioski na temat Aristochromis christyi oparte zostały na prawie pięcioletnim już okresie obserwacji tego gatunku w moim standardowym 720 l. W tym miejscu muszę wyraźnie zaznaczyć, że jest to zbiornik zdecydowanie za mały by trzymać Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej tym bardziej, że jedynymi (z uwagi na rozmiary i dietę) słusznymi towarzyszami dla niego są inni silni przedstawiciele drapieżników z jeziora Malawi, np. z rodzaju: Buccochromis, Champsochromis, Dimiodiochromis, Nimbochromis czy Tyrannochromis. Nie byłbym jednak sobą gdybym nie pochwalił się sukcesem w zbudowaniu relatywnie zgodnej obsady wielogatunkowej złożonej obok Aristochromis z kilku gatunków z ww. rodzajów drapieżników. Moim zdaniem podstawą budowania zgodnej obsady jest zakup młodych ryb w jednym momencie co pozwoli im przyzwyczaić się do siebie, „nauczyć” się dzielić zbiornik i ustalać hierarchię w miarę wzrostu. Niewątpliwe jednak wiele też zależy od czynnika, na który żaden malawista nie ma wpływu czyli „charakteru” poszczególnych osobników w obrębie danego gatunku. Co do zasady nie zalecam jednak budowania wielogatunkowej obsady wokół Aristochromis christyi w zbiorniku 720 l. Uważam, że za minimum należy tu przyjąć zbiornik o wymiarach 250 x 70 x 70 cm. Natomiast zbiornik 200 x 60 x 60 cm. z całą pewnością można uznać za wystarczające zaplecze dla stworzenia jednogatunkowej obsady z Aristochromis christyi, oczywiście w układzie z jednym samcem. Fot. Dorosły w pełni wybarwiony samiec. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że jest to jeden z moich ulubionych gatunków spośród drapieżników z jeziora Malawi i zawsze będę go brał jako pewniaka budując w przyszłości obsady moich zbiorników. Mam nadzieję, że również Wam udzieli się mój podziw i sympatia dla Jastrzębia z Malawi i ryba ta „padnie” wyborem każdego malawisty, który dysponuje odpowiednio dużym akwarium.   Literatura: Konings A., 2003. „Back to Nature”.  Przewodnik po świecie pielęgnic z Malawi.  Konings A., 2016. „Malawi cichlids in their natura habitat” 5rd Edition. Cichlid Press, El Paso, USA. Łątka L., Sierakowski W., 2018. “Pielęgnice jeziora Tanganika i Malawi”. Wydanie pierwsze. Angraf, Piła.  
    • A nie zabaczyłeś, że jesteś na forum ryb z j. Malawi nie z Tanganiki? Polecam forum tanganiki, tam na pewno otrzymasz rzetelną informację.
    • Witam wpadłem na pomysł żeby przerobić moje 100l pod gatunki z Tanganiki. Kupiłem skały ‘elephant skin’ i ułożyłem małą konstrukcje w jednym z rogów. Dolożylem trochę roślin dla lepszego efektu wizualnego Microsorium Pteropus i Anubias barteri.  Reszta to drobny jasny piach i kupiłem około 25 wielkich muszli po ślimakach escargot- Helix pomatia(jeszcze nie dojechały). Plan jest taki żeby obsadzic parą Julidochromis transcriptus i kupić około 6 Neolamprologus multifasciatus, Jakieś sugestie, przeciwskazania co do obsady? Samo akwarium jakieś uwagi ? Filter oase 200 thermo, lampa chichiros b series. TDS wody kranowej 388pp.    (zdjęcia zrobione kilka minut po zalaniu) Pozdrawiam.      
    • A czemu nie ?  Ja bardzo dużo piszę codziennie zawodowo i nie mam już siły i przede wszystkim czasu na pisanie dla przyjemności 🤷‍♂️ Dlatego dla mnie osobiście spotkanie/spotkania to najważniejsze daty w kalendarzu... Szkoda, że jest nas na spotkaniach mniej, dlatego zachęcam każdego do przyjazdu tym bardziej, że jest dobre połączenie PKP z Prudnikiem. Zawsze będę mógł opowiedzieć o swoich doświadczeniach z drapolami choć nie wiem czy faktycznie kogoś to interesuje. Poszukam tez i wrzucę na KM krótki artykuł, który poczyniłem kilka lat temu w tym zakresie na przykładzie Aristochromis christyi, ukazał się on co prawda jedynie w języku angielskim ale mam gdzieś pewnie "rękopis".
    • A czemu nie tu? Wiele razy rozmawialiśmy, nie tylko w Pokrzywnej, ale nie jest moją rolą pisanie tutaj na temat funkcjonowania Twojego akwarium z drapolami😉
    • Wszyscy mają racje aaaale nie do końca 😉 ale na szerszą rozmowę zapraszam na spotkanie do Pokrzywnej ☝️😁 PS. @pozner z tego co ja pamiętam to byłeś przy wielu moich rozmowach właśnie w Pokrzywnej ale widocznie tylko ja byłem trzeźwy 😁😉🤣
    • Nie miałem nigdy poważnych drapoli w akwarium, ale moje doświadczenia z non mbuna oraz z pielęgnicami z Ameryki centralnej mówią że dobrym środkiem do rozładowywania agresji jest mocne przerybienie. Często propozycje obsad na tym forum czy w książce Wojtka Sierakowskiego mogą mieć rację bytu tylko do pewnego momentu. 13 ryb w 1400l to niezbyt wiele w moim odczuciu. Jakie są wasze doświadczenia w tej kwestii z drapolami?
    • To prawda Regulowałem już kilka razy, ale w środku - pod szafką jakiś czas temu założyłem jeszcze drugi, mały zbiornik, 112lz pokrywą, przez to szafka jest dość często otwierana, a czasami nawet częściowo otwarta przez kilka h. Dodam, że ten sposób prowadzenia akwarium nie jest zbyt wygodny przy serwisie, więc nie polecam a szafkę bym musiał regulować w prawie każdy weekend 
    • Bardzo ładny baniak, konkret. Jedyne do czego się można przyczepić do regulacja drzwiczek pod nim 😅
    • @S_owa dzięki za super aktualizację  Wyjątkowo mnie cieszy, bo Twoja kronika zainspirowała mnie do wystartowania akwarium z drapieżnikami. Z takich predatorów kalibru XXL mam u siebie tylko samca Aristo. Zakładam, że moje akwarium finalnie może być dla niego za małe, ale postanowiłem sprawdzić co z tego wyjdzie przy założeniu, że będzie to tylko samiec bez partnerek do harcowania. Jak na razie spokojnie sobie rośnie i nie doskwiera innym lokatorom. Ku mojemu zaskoczeniu w składzie mieszkańców, najbardziej upierdliwy dla wszystkich jest samiec Stigmatochromis Tolae. Miałem 2 samce i 2 samice. Niestety przez niefortunny wypadek jedną samicę straciłem, druga nie wytrzymała presji dwóch samców 😕 Jednego samca sprzedałem bo mi było go już szkoda i ten ostatni, który pozostał potrafi być jak taka końska mucha na łące. Dokucza wszystkim. Ma swoją norę pod kaseciakiem i jego jedynym celem życiowym jest wyganianie wszystkich z tamtego rejonu. Potrafi dać popalić 1,5 razy większemu Nimbochromisowi Polistigma... Będę go musiał usunąć bo mnie już denerwuje.  Zazdroszczę widoku pielęgnującej maluchy samicy Nimbo. Nigdy nie spotkałem się z takim widokiem u moich pyszczaków.  Pozdrawiam 👋
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.