Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
chcę spróbować podwiesić coś pod "sufit" i zobaczyć co z tego wyjdzie.


Świetny pomysł, na pewno będzie wyglądać powalająco :)

-- dołączony post:


I rozwiązać problem wpływających ryb za tło... wpłynął pysiek i nie mam jak go wyciągnąć... karmię biedaka ale pewnie padnie z czasem...



Może jak wpłynął to i wypłynie... Szkoda, że nie pomyślałeś na początku, mogłeś tło przykleić po krawędziach sylikonem do szkła...

Opublikowano

ja mam tak przyklejone punktowo, tło jest zajefajne ale jedyny feler to to że ryby potrafią tam szczelinami przy siatce zabezpieczającej wpłynąć za nie lub nawet górą bo mam tak ok cm je pod taflą wody:-( obniżyłem poziom wody i okleiłem z zewnątrz taśmą izolacyjną górę szkła dookoła ale pomimo tego problem znikających ryb nie minął, mam tylko nadzieję, że jak podrosną przestaną tam wpływać, inaczej trzeba będzie coś pokombinować:-)

Opublikowano

MAtik,


Cały pic polega na tym, że pomyślałem o tym... i byłem przekonany, że wciśnięta gąbka pomiędzy szkło a tło w zupełności wystarczy... Nie wiem którędy skurczybyk wlazł za tło bo teoretycznie jest ładnie zabezpieczone :)


Ogólnie zastanawiam sie czy nie wywalić tej gąbki i nie dać dostępu rybą za tło... Chcą to pływają... maluchą by się pewnie spodobała - taka skrytka... Myślę...

Opublikowano

jest jeden pozytywny aspekt tego że ryby są za tłem, brak martwych stref i czyste dno skoro tam żerują, a wkurzające, że czasem jakby akwa było puste:-)

Opublikowano

Jak miałem tło to też mi wpływały, było to rzeczywiście irytujące, ale z drugiej strony było to schronienie dla słabszych. Ryby to sprytne skurczybyki, zawsze nas przechytrzą :P ja jestem zdania, że jak wpłynęła to i wypłynie, a jak podrosną to nie będą miały jak się tam dostać ;)

Opublikowano
Jak porosną za tłem to już nie wypłyną.


Z własnych obserwacji wiem, że wpływanie za tło nie oznacza stałego miejsca pobytu, ryby co chwilę wpływają i wypływają większą część czasu spędzając jednak na "otwartych wodach" baniaka, nie sądzę więc, żeby podczas takiej dynamicznej migracji ryba zdążyła urosnąć za tłem tak, żeby zza niego nie wypłynąć.

  • Dziękuję 1
Opublikowano

Wszystko zależy od tego czy robimy dziurę w tle celowo, czy ryby dostają się za tło przez szpary których nie zabezpieczyliśmy. Szpary powodują, że za tłem często chowa się narybek którego ciężko wypatrzyć, powoli sobie rośnie (zawsze coś tam znajdzie do jedzenia) i później mamy problem, wiem z autopsji. Drugą sprawą jest to ile mamy miejsca za tłem, jeśli są tam ciasne miejsca to ryba potrafi się tam zaklinować w efekcie czego padnie.

Opublikowano
Wszystko zależy od tego czy robimy dziurę w tle celowo, czy ryby dostają się za tło przez szpary których nie zabezpieczyliśmy. Szpary powodują, że za tłem często chowa się narybek którego ciężko wypatrzyć, powoli sobie rośnie (zawsze coś tam znajdzie do jedzenia) i później mamy problem, wiem z autopsji. Drugą sprawą jest to ile mamy miejsca za tłem, jeśli są tam ciasne miejsca to ryba potrafi się tam zaklinować w efekcie czego padnie.


Narybku nie brałem pod uwagę bo miałem do czynienia z tłem tylko przy małych rybach, które do mnie przyjechały - zwracam honor ;)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Ogłoszenia



  • Posty

    • Jakiś czas temu chciałem się zwrócić do Zbiorowej Mądrości tego Forum  z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemów zdrowotnych jednej z z moich ryb, a konkretnie, jak w tytule - Labiodochromis caeruleus. Jako że problem udało mi się rozwiązać z takim, czy innym skutkiem własnymi siłami, opisuję sprawę jako ciekawostkę.  Wspomniana wyżej rybka od pewnego czasu zaczęła wyglądać, jakby szykowała się do konkursu Miss Anorrheksia. Stawała się co raz bardziej blada i wychudzona. Do tego sprawiała wrażenie, jakby sobie wargi ostrzyknęła i pływała z cały czas wywalonym jęzorem, co nie było uprzejme w stosunku d o pozostałych użytkowników akwarium, o mojej osobie nie wspominając.  Poza tym zachowywała się w miarę normalnie, za wspólne posiłki się zjawiała, tyle że nic nie jadła. Może była nieco bardziej lękliwa.  Nie wiedziałem, co z tym zrobić, ale zanim się zabrałem za opisanie problemu na Forum, udało mi się ją odłowić i przystąpiłem do operacji. Chwyciłem pincetką to coś, co wystawało rybie z pyska, pociągnąłem  i wyszło - diabli wiedzą co. Rzecz miała 18 mm długości, podczas gdy ryba 5 cm, więc wyjaśnił się brak apetytu, pewnie sięgało to do żołądka. Nie przypominało to niczego, zdecydowanie nie wyglądało na jakiś element anatomii. Było w miarę elastyczne, po umyciu półprzeźroczyste, najbardziej przypominało mi jakiś zaschnięty klej do plastiku. Nie zeschło się do następnego dnia. Pacjentka po zabiegu nie sprawiała wrażenia kogoś, komu wyrwano właśnie połowę wnętrzności.  I tu popełniłem błąd. Trzeba było rybę odizolować na dzień, dwa celem obserwacji, ja zaś uradowany z pomyślnego przebiegu  mojej interwencji wpuściłem ją do akwarium. Będąc z powrotem w domu zachowywała się całkiem normalnie, zaczęła nawet pobierać jedzenie.  Ustąpił też obrzęk warg.  I to by było tyle. Następnego dnia nie potrafiłem już ze stu procentową pewnością powiedzieć która to jest ta ocalona od pewnej śmierci głodowej. Nie było żadnej anorektyczki, żadna też nie miała wyskubanego ogona (który to ubytek widać na pierwszym zdjęciu). Aranżacja w moim zbiorniku pozwala długo i skutecznie się bunkrować, nigdy też nie widuję całej obsady jednocześnie. Można też dyskretnie zdechnąć i się rozłożyć i nikt tego nie zauważy. Niemniej, o ile się nie mylę, było 6 labidochromisów i tyle jest teraz. Wśród nich jest jeden odstający nieco wielkością i wybarwieniem, zakładam że to jest beneficjent mojej terapii. Dzisiaj, dwa miesiące po opisanych zdarzeniach ryba ta wygląda tak: Tak więc zakładam, że udało mi rybę wyleczyć i jak na nią patrzę to widzę jakiś przebłysk wdzięczności w jej oczach (a może mi się tak tylko wydaje). Ciekaw jestem, czy ktoś spotkał się z czymś podobnym, albo czy macie pomysł, co to mogło być?
    • Jakże mogłoby być inaczej 😉 Jedyny słuszny kierunek 👍
    • Mam nadzieję że większy zbiornik?No i że będzie tam malawi? 😉
    • Muszę zakończyć ten wątek, bo akwarium i jego mieszkańcy zostali sprzedani ☺️ Trochę mi żal, a trochę czuję satysfakcję, bo mogę wystartować z nowym zbiornikiem 😎    
    • A miałeś w środku jakieś media, chociaż gąbkę? Jeśli nie to chyba normalne, bo pompa zasysa z dołu komory.
    • Mam kolejne pytanie. Podłączyłem sumpa testowo na tydzień czasu i woda w ostatniej komorze tam gdzie jest pompa jest najbardziej brudna(zamulona) Na powierzchni wody w tej ostatniej komorze cały czas pływają jakieś paprochy. Czy to normalne i po podlączeniu sumpa do akwarium docelowego nie będzie tego problemu?
    • U mnie układ Maison Reef & Kulfon & Saulosi sprawdza się idealnie. Szeryf w swoim rewirze toleruje jedynie o dziwo pięknie wybarwiającego się samca Saulosi. Ogólnie mam wrażenie, że Saulosi są tłem dla reszty obsady, bo pływają gdzie chcą bez reakcji reszty obsady.
    • U mnie yellow już 5 lat żyje z "roślinożerną" mbuną karmione głównie spiruliną super forte 36% i żyją, mnożą się a samiec yellow wielki jak byk. Preferencje pokarmowe yellow można między bajki włożyć, jakby od karmy roślinnej miał jakiś brak to by nie urósł taki wielki. Wcześniej też miałem yellowy, już od lat 90-tych trzymane z mbuną i zawsze karmione przewagą karm roślinnych i zawsze było ok, dopiero tutaj zauważyłem jakąś manię na punkcie preferencji zywieniowych i nawet przez jakiś czas stosowałem się do tego ale zauważyłem że to jakaś bzdura która niema żadnego znaczenia. Znaczenie mogą mieć skrajności typu mbuna z rybożerną drapieżną non-mbuna, natomiast cała mbuna może być trzymana ze sobą razem i karmiona tym samym.
    • Oczywiście możesz połączyć i przy odpowiednim podejściu będzie to funkcjonować, ale czy jeśli preferencje żywieniowe tych ryb są jednak mocno odmienne, to powinno się to robić?
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.