Może i eliminacja to ostateczność i rzeczywiście jeśli bym był w 100% pewny że ryby i ich narybek nigdy nie trafią w żadne inne ręce to spokojnie bym mogł hodować takie egzemplarze, jednak ja w tym zakresie jestem strasznym upierdliwcem, może dlatego, że sam pierwsze pyśki kupiłem tak nędznej jakości że strach, jestem przeciwny powstawaniu bastardów.
Powtarzając słowa A. Koningsa to my akwaryści jesteśmy odpowiedzialni za czystość ras - stąd moje twarde stanowisko.