Skocz do zawartości

Prawda o płatkowanych pokarmach


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
1. Zdechła ryba w malawi to nie to samo co mrożonka która może podlegać cyklom rozmrożenia i zamrażania kilku krotnie. Nie mówie tu o bakteriach tylko o produktach ich metabolizmu które w przypadku zdechłej ryby rozcieńczą sie wodą z jeziora, wypłuczą częściowo a w przypadku mrożonki nie.

Częściowo... co to znaczy częściowo :?: Bo częściowo, to mogę opłukać pod bieżącą wodą... Sugerujesz, że gnijąca ryba w Malawi jest tak sterylnie czysta jak syntetyczne pokarmy :?:


2.Mrożonkami karmisz załóżmy raz na tydzień, kupiłeś dajmy na to 6 kostek (albo i więcej) z jednej partii. Partia była lewa, masz 6, 10, 12 szans na podanie mrożonki z kiepskiej partii.

Podmieniasz wodę raz w tygodniu. Rok ma tych tygodni 52. Nie wiem, jak często wodociągi robią płukankę rur, ale robią, bo zdaje się Harisimi tak się pozbył ryb... Nie wiem też dokładnie jak u Was wahają się parametry wody, ja się kiedyś zdziwiłem dlaczego twardość w akwarium spadła z 20 st. niem do 12. Dowiedziałem się, jak zbadałem parametry kranówki. Średnio 52 razy w roku ryzykujemy przygody.


3. Jak kupuje krewetki i groszek to kupuej krewetki i groszek którego producent i dystrybutor podlega kontroli kilku organów a produkt musi spełniać pewne normy i kryteria. Mrożonka nie musi spełniać żadnych norm i nie podlega niczyjej kontroli. Tak samo jak zywy pokarm z którego jest robiona. Jeżeli kupuje nawet najbardziej badziewny suchy pokarm dla ryb to musi on spełniać kilka podstawowych norm (odnośnie zawartości np. toksyn) bo takie są przepisy odnośnie obrotu paszami. Mrożonka pod nie nie podchodzi.

Wszystko jest super do momentu, aż mrożonka trafi do sklepu. Ale, jak pisałem w poprzednim poście, przygotowując shrimp mix, sam przynajmniej raz ten pokarm rozmrażasz, a możliwe, że robisz to kilkukrotnie.


Nie mówie że mrożonki są złe, niedobre. mówie że są ryzykowne, nie mam do nich zaufania z powodów które opisałem powyżej i z powodu własnych doświadczeń z producentami i dystrybutorami (np. mrożonka-chłodzonka którą wrzucam do akwarium a potem widze w wodzie żywe rozwielitki). Jeżeli ktoś jest w stanie zaakceptować takie ryzyko to ok, ja w żadnym wypadku.

Wychodząc z domu też ryzykujesz, a to wcale nie znaczy, że spędzasz w nim całe życie. W akwarium nie ryzykujemy tylko karmiący ryby mrożonkami. Tego ryzyka jest znacznie więcej. Przekonałem się już jak rozwija się ryba bez mrożonek i jak się rozwija z mrożonkami. Powiem otwarcie, że ja i moje ryby jesteśmy gotowi to ryzyko ponieść. Tak samo jak jesteśmy przygotowani na zwarcie filtra, wybuch świetlówki, przegrzanie przy awarii grzałki i wlanie do wody kranówy-ściekówy.

Opublikowano

Tylko, że pyszczak tą gnijącą padlinę zeżre w swoim środowisku naturalnym i nikt mu tego pod nos nie wepchnie, co najwyżej sam znajdzie.


A co się potem dzieje z rybą, która zeżre taką padlinę? To też jest ważne. Pewnie sama się nią staje za jakiś czas :D

Opublikowano

Proponuje porównać kondycje, długość życia ryb karmionych mrożonkami i suchymi i tych które jedzą tylko syntetyki. Pomijając fakt incydentalnych wypadków, gdy ryby się strują czy zapadną na "bloat" to tak na prawdę świetnie jedzą mrożonki i dzięki temu, że uwzględnia się je w jadłospisie ryb można liczyć nie tylko na choroby ale przede wszystkim na lepszą kondycje ryb . Kupując mrożonki w dobrym sklepie można być prawie pewnym, że pokarmy się nie popsuły. Miałem przykład gdy trzymałem ryby w moim akwa i w szwagra akwa. U niego jadły tylko suche pokarmy u mnie i mrożonki i kaszki i makarony i suche. Moje ryby rosły szybciej no i ciągle żyją jego stopniowo się wykruszały. Podczas żywienia ważną role odgrywa też przyzwyczajenie ryb do danego pokarmu, te karmione od dzieciaka mrożonkami musiałyby dostać prawdziwy syfilis żeby się zatruć a o bloat raczej nie mam mowy.

Opublikowano
Częściowo... co to znaczy częściowo :?: Bo częściowo, to mogę opłukać pod bieżącą wodą... Sugerujesz, że gnijąca ryba w Malawi jest tak sterylnie czysta jak syntetyczne pokarm
Nie, sugeruje że szereg substancji (np. kadaweryna i putrescyna czyli tzw. jady trupie) przejdą z ryby do wody a z mrożonki nie. Ponadto czymś skrajnie różnym jest kostka mrożonki opakowana w folie i zdechła ryba pływająca w stawie. Robie w trupach zawodowo i powiem Ci że inaczej wygląda trup po 6 miesiącach na półce a inaczej po 6 miesiącach w foliowym worku.


co do argumentu z wodociągami to znowu odwołam sie do faktu że woda jest poddawana ciągłym kontrolom które w jakimś stopniu ograniczają ryzyko. Mrożonki nie kontroluje nawet pan Gienio na węch :wink:


rozmrażanie groszku w czasie robienia shrimp-mixa: ja akurat gotuje zarówno krewetki jak i groszek (dodaje do wywaru agar więc płyn musi być gorący żeby się rozpuścił) ale nawet gdybym tego nie robił to co innego jest rozmrożenie pokarmu na chwile zmieszanie i zamrożenie ponowne, a co innego rozmrożenie i pozostawienie w cieple. Cykle życiowe bakterii są związane z temperaturą otoczenie i to co namnoży się w naszym shrimp mixie zależy tylko od nas. Na mrożonkę nie mamy wpływu a co najważniejsze nie wiemy co się z nią działo.


W akwarium nie ryzykujemy tylko karmiący ryby mrożonkami. Tego ryzyka jest znacznie więcej. Przekonałem się już jak rozwija się ryba bez mrożonek i jak się rozwija z mrożonkami. Powiem otwarcie, że ja i moje ryby jesteśmy gotowi to ryzyko ponieść. Tak samo jak jesteśmy przygotowani na zwarcie filtra, wybuch świetlówki, przegrzanie przy awarii grzałki i wlanie do wody kranówy-ściekówy.
wychodze z domu ale nie pije wody z kałuży, używam grzałki filtra itd ale nie montuje 300W grzałki w 50l akwarium i raz dziennie sprawdzam temperaturę. Tak jak powiedziałem w mojej ocenie i z mojego doświadczenia ryzyko karmienia komercyjnymi mrożonkami (bo mówimy o mrożonkach komercyjnych a nie mrożonkach w ogóle) przewyższa korzyści z tego płynące.


Kupując mrożonki w dobrym sklepie można być prawie pewnym, że pokarmy się nie popsuły
i tu jest cały szkopuł, "prawie" sklep jest dobry, załóżmy że uczciwy sprzedawca i sprawna lodówka, ale jest jeszcze dystrybutor (czasem kilku pośredników) i miejsce odłowu pokarmu.
Opublikowano

Dla mnie korzyści płynące z karmienia ryb komercyjnymi mrożonkami przebijają i to znacznie zagrożenia i zjawiska niekorzystne z tym związane. U pyszczaków przez wiele lat ryzyko kosztowało mnie życie 2 ryb i kilkadziesiąt złotych na metro i bactopur. Niesamowite możliwości urozmaicenia diety, wyraźne preferowanie tego pokarmu przez podopiecznych i o wiele lepszy rozwój ryb są dla mnie zbyt kuszące abym z mrożonek zrezygnował. Shrimp-mix jest kaloryczny więc jego zbyt częste podawanie byłoby również niebezpieczne a możliwości uzyskiwania własnego innego niż shrimp produktu mrożonego są jednak nikłe. Pozbawiając ryby mrożonek pozbawiam je w sumie jednego z 3 segmentów budowanych przeze mnie diet. Co do ryzyka to istnieje i będzie istnieć bo prawie robi dużą różnicę :), jednak warto ryzykować ... IMHO of kors. Mutra ja nie neguje Twojej postawy, znam akwarystów którzy karmią tylko syntetykami i wcale nie chcą źle dla swoich ryb. Twoja walka o eliminacje mrożonek też wywodzi się z walki o dobro ryb ... niestety Mateusza czy moja walka też się na tym opiera ;) ... nasze myślenie jest całkiem rozbieżne i każdy ma swoje racje ... inaczej jednak te racje ważymy a obserwatorzy pojedynku niech rozważą to w swój sposób.

Opublikowano

Nie wiem, czy nasza rozmowa nie splynela troszke w inna strone. Ja bynajmniej nie mam zamiaru negowac racji podawania mrozonek, tym bardziej kolegow/kolezanek, ktorzy tak karmia.

Podstawa tejze dyskusji jest fakt, iz mrozonki sa gorsze od syntetykow pod wzgledem jakosci (wspomniane rozmrazanie, odlow z niepewnych miejsc itp).

Oczywista oczywistoscia jest, ze ryby skarmiane produktami bialkowymi(mowie tu o bialkach zwierzecych) beda wieksze, czy masywniejsze od swoich kolegow-wegetarian.

uzyskiwania własnego innego niż shrimp produktu mrożonego są jednak nikłe

Widzisz, przez lata SA podawalem pokarm DIY (drosofila,dzdzownice,dafnie,grindale,nicienie micro itp).

Mozliwosci sa, ale po co.. skoro mamy sklepowe odpowiedniki?

Na mrozonkach trzeba sie dobrze znac. Nie mowie tylko o marce. Wazne jest takze co podajemy. 5 lat temu wszyscy walili do swojego akwarium rozne formy rurecznika - teraz kazdy wie, ze to syf nad syfy niewazne czy od producenta A czy Z. Teraz nawet larwa komara czy inne "wodzienie" odchodza do lamusa.

Pytanie brzmi czy to juz paranoja?

99% smiertelnikow karmi tubifexem i biovitem(czy jak to sie zwalo) i maja piekne,"zdrowe" ryby.

1% wydaje kase na dainichi i robi wlasne shrimpy dlatego, ze lubi jak boli:)

Opublikowano
5 lat temu wszyscy walili do swojego akwarium rozne formy rurecznika - teraz kazdy wie, ze to syf nad syfy niewazne czy od producenta A czy Z.

Tubifex sam w sobie to nie syf. Wręcz przeciwnie, nieskażony to jeden z najlepszych pokarmów, A że używany był jako marker skażenia wód, bo rozwija się w największym syfie... trzeba po prostu uważać i brać ze sprawdzonego źródła.


Podstawa tejze dyskusji jest fakt, iz mrozonki sa gorsze od syntetykow pod wzgledem jakosci

To nie podstawa dyskusji, tylko Twoje subiektywne zdanie ;) . Poza tym, nawet jeśli były by gorsze, to nie znaczy, że są złe ;) .


Oczywista oczywistoscia jest, ze ryby skarmiane produktami bialkowymi(mowie tu o bialkach zwierzecych) beda wieksze, czy masywniejsze od swoich kolegow-wegetarian.

Więc analogicznie. Skoro syntetyczne białko zawarte w sztucznych pokarmach daje zdecydowanie mniejszego kopa rybom od naturalnego białka z mrożonek, to jak wygląda kwestia reszty substancji odżywczych z płatków i granulek :?: Czyżby białko to był wyjątek, a reszta była równie wartościowa, co naturalne :?:


Mozliwosci sa, ale po co.. skoro mamy sklepowe odpowiedniki?

Po co jeść owoce i warzywa, lepiej łyknąć dwa razy dziennie superwitaminową tabletkę i zapić wzmacniającym syropem. Ale czy efekt będzie taki sam :?:

Opublikowano
Tubifex sam w sobie to nie syf. Wręcz przeciwnie, nieskażony to jeden z najlepszych pokarmów, A że używany był jako marker skażenia wód, bo rozwija się w największym syfie... trzeba po prostu uważać i brać ze sprawdzonego źródła.




O tym mowie :wink:


Więc analogicznie. Skoro syntetyczne białko zawarte w sztucznych pokarmach daje zdecydowanie mniejszego kopa rybom od naturalnego białka z mrożonek, to jak wygląda kwestia reszty substancji odżywczych z płatków i granulek :?: Czyżby białko to był wyjątek, a reszta była równie wartościowa, co naturalne :?:


W pelni sie z Toba zgadzam. Jeszcze raz podkreslam , ze nie neguje idei mrozonek/skarmiania naturalnym(wzglednie)pokarmem. Wiecej, 99% tychze sklepowych mrozonek jest wzbogacana witaminami i mineralami. Nie mniej jednak, widze problem w skladowaniu i zanizaniu jakosci tychze.


Po co jeść owoce i warzywa, lepiej łyknąć dwa razy dziennie superwitaminową tabletkę i zapić wzmacniającym syropem. Ale czy efekt będzie taki sam :?:



Tu sie chyba nie zrozumielismy :D Nie chodzi mi o syntetyki a domniemam ,ze tak to odebrales(na marginesie nie jestem pasjonatem wszytskiego co w pigulkach :D )


Mozliwosci sa, ale po co.. skoro mamy sklepowe odpowiedniki?

Zadalem sobie raczej pytanie retoryczne i od razu odpowiedzialem na nie sarkastycznie :wink:

Meritum, mozna zrobic mrozonke samemu, nie tylko groszek z krewetami ( z dafni czy czegokolwiek - hodowla jest banalnie prosta), ale po co skoro mozna isc do sklepu i za 5zł kupic cala tabliczke?

Opublikowano

Hodowla dafni nie jest banalnie prosta ... nie u każdego jest możliwe wystawienie dużego zbiornika w czystym miejscu ( nie pod drzewami ) i jeszcze w miarę regularną podmianą wody. Wanna bez podmiany z wanny z dafnią szybko zmienia się w wannę z ochotką. Kombinowanie z robalami w kuchni też nie jest fajne dla współdomowników i o wiele chętniej tolerują w zamrażarce fabrycznie opakowane mrożonki. Tak więc na nieczynienie własnych pokarmów mrożonych składa się wiele czynników nie tylko lenistwo ;)

Opublikowano
Hodowla dafni nie jest banalnie prosta ... nie u każdego jest możliwe wystawienie dużego zbiornika w czystym miejscu ( nie pod drzewami ) i jeszcze w miarę regularną podmianą wody
no akurat nie jest aż tak ciężko: wystarczy kuweta murarska za 23 złote i kawałek gazy i masz 100l zbiornik który można ustawić gdziekolwiek. Ja wody w hodowli nigdy nie podmieniam tylko dolewam tę która wyparuje

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • Poglądowo do wypowiedzi @lukBB bo też mam w ramce z tym, że ja mam przez długość akwarium.
    • Witaj, ja panel ledowy mam osadzony na ramce z kątownika aluminiowego bodajże 1,5x1,5. Całość mam położone bezpośrednio na wzmocnieniu podłużnym. 
    • Witaj, możesz pomyśleć o sklejeniu czegoś ze szkła, ja tak zrobiłem lampa leży na dwóch wspornikach w kształcie litery T , które stoją na wzmocnieniu poprzecznym na środku akwa. Na tym zdjęciu mniej więcej to widać.
    • Cześć. Planuję zrobić lampę DIY do akwarium Malawi 100x50x50 i szukam inspiracji dotyczących samego montażu lampy nad akwarium. Interesują mnie rozwiązania DIY, a nie gotowe lampy typu Chihiros czy Skylight. Jak rozwiązaliście: mocowanie szerokiego profilu/radiatora aluminiowego, nóżki opierane o szybę, kątowniki lub płaskowniki aluminiowe, belki oparte bezpośrednio na akwarium, inne estetyczne sposoby montażu nad otwartym zbiornikiem? Jeśli macie zdjęcia swoich lamp i mocowań, będę wdzięczny za fotki oraz informację z czego wykonaliście uchwyty. Zależy mi na estetycznym wykonaniu, bo akwarium stoi w salonie.
    • Aristochromis christyi – to jedyny przedstawiciel rodzaju Aristochromis o charakterystycznym kształcie pyska, który przypomina dziób drapieżnego ptaka lub jak pisze Ad Konings „arystokratyczny nos”. To właśnie temu wyjątkowemu kształtowi pyska zawdzięcza on swój przydomek – Jastrząb z Malawi. Fot. Łeb dorosłego samca Aristochromis christyi z profilu. Gatunek ten występuję w całym jeziorze głównie w strefie przejściowej. Osiąga dość znaczne rozmiary, samiec dorasta do ok. 30 cm., samica jest nieco mniejsza i osiąga 25 cm. Jest typowym rybożercą, a jego menu składa się głównie z przedstawicieli ryb z grupy "Mbuna". Osobliwa budował pyska przystosowała Aritochromis  do chwytania znacznych rozmiarów ryb stanowiących nawet 1/3 długości jego ciała. Fot. Ukazuje rozmiar „paszczy” dorosłego osobnika Dymorfizm płciowy u tego gatunku jest bardzo wyraźny ale dopiero u dorosłych ryb młode wyglądają identycznie – srebrzyste ciało z charakterystyczną wyraźną skośną czarną pręgą. Dorosłe osobniki jak już wspomniałem różnią się znacznie, jeżeli chodzi o kolorystykę samice pozostają podobne do młodych, może trochę ciemnieją ale wydaje mi się, że jest to bardziej cecha konkretnego osobnika i diety. Samce natomiast z wiekiem nabierają coraz więcej niebieskiego odcienia, który zaczyna od głowy „rozlewać” się na resztę ciała choć pełne wybarwienie osiągają dopiero w okresie zalotów i tarła. Dodatkowo u samców wydłużaniu i zaostrzeniu ulegają płetwy – grzbietowa posiadająca mnóstwo pomarańczowych plam, której górną krawędź okala biło-pomarańczowy pas i odbytowa, która dodatkowo zabarwia się na kolor pomarańczowy z wyraźnymi białymi atrapami jajowymi. Fot. Młode osobniki, które już przy rozmiarze ok. 9 cm. wykazywały rywalizację wewnątrzgatunkową. Fot. Dorosły samiec.   Fot. Dorosła samica.   Opisywany gatunek nie należy do szybkich pływaków, preferuje polowanie z zasadzki w dość osobliwy sposób. W trakcie polowania ustawia się głową w dół i bokiem do potencjalnej ofiary, potrząsa przy tym ciałem co ma imitować ranną lub chorą rybę. W momencie kiedy nieuważna ofiara zbliży się zbyt blisko do „Jastrzębia” następuje błyskawiczny atak, a duże i silne szczęki nie dają jej żadnych szans. Fot. Dorosły samiec „wiszący” w toni i przygotowujący się do ataku.   Pierwszy raz młode Aristochromis zobaczyłem „na żywo” w 2005 r. na giełdzie akwarystycznej w Łodzi przy. ul. Św. Teresy. Zaraz po powrocie do domu zacząłem czytać na temat tego gatunku ale szybko okazało się, że z uwagi na rozmiar osiągany przez rybę nie będę w stanie zapewnić jej odpowiedniej przestrzeni. Jednak już wtedy wiedziałem, że kiedyś będę cieszył się widokiem Jastrzębia z Malawi siedząc we własnym fotelu. Jako, że w akwarystyce cierpliwość to ponoć podstawa, stadko sześciu młodych około 6 centymetrowych Aristochromis christyi trafiło do mnie w kwietniu 2017 r. Młodzież trzymała się razem do osiągnięcia ok. 9-10 cm. Ryby karmione były sztucznymi pokarmami premium i raz w tygodniu mrożonymi krewetkami, zresztą tak jest do obecnej chwili. Gatunek ten rośnie zdecydowanie wolniej niż inne popularne wśród akwarystów drapieżne pielęgnice z jeziora Malawi. W tym okresie zaczęła uwidaczniać się umiarkowana agresja wewnątrz gatunkowa i odtąd ryby wolały przebywać pojedynczo w różnych miejscach zbiornika. Zarówno u młodych jak i dorosłych ryb nie zaobserwowałem znaczącej agresji w stosunku do innych gatunków, nawet podczas tarła samiec był dużo spokojniejszy niż przedstawiciele rodzaju Nimbochromis czy Dimidiochromis.   Fot. Dorosły samiec podczas karmienia mrożonymi krewetkami „z ręki”. W grupie zdecydowanie szybciej rosły samce, których jak się okazało były dwie sztuki i przy rozmiarze 13 cm. byłem ich już pewny, a przy około 15 cm. dokonałem redukcji stada zostawiając w zbiorniku parę, która w zdrowiu pływa w nim po dziś dzień. Fot. Para dorosłych Aristochromis christyi. Para dość regularnie podchodziła do tarła jednak pierwsze trzy razy samica nie donosiła ikry i wypluwała ją po kilku dniach ale z czasem udało się jej dochować młode. W czasie tarła samiec oczyszcza dno z grubszych frakcji i kopie krater średnicy ok. 30 cm., do którego wabi samicę i tam dochodzi do tarła. Tak jak wcześnie już wspominałem samiec podczas tarła nie był zbyt zaborczy ani dla samicy ani dla innych gatunków i to pomimo faktu, że mój zbiornik jest zbyt mały dla Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej ale o tym później. Fot. Samiec podczas przygotowywania tarliska. Moje wnioski na temat Aristochromis christyi oparte zostały na prawie pięcioletnim już okresie obserwacji tego gatunku w moim standardowym 720 l. W tym miejscu muszę wyraźnie zaznaczyć, że jest to zbiornik zdecydowanie za mały by trzymać Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej tym bardziej, że jedynymi (z uwagi na rozmiary i dietę) słusznymi towarzyszami dla niego są inni silni przedstawiciele drapieżników z jeziora Malawi, np. z rodzaju: Buccochromis, Champsochromis, Dimiodiochromis, Nimbochromis czy Tyrannochromis. Nie byłbym jednak sobą gdybym nie pochwalił się sukcesem w zbudowaniu relatywnie zgodnej obsady wielogatunkowej złożonej obok Aristochromis z kilku gatunków z ww. rodzajów drapieżników. Moim zdaniem podstawą budowania zgodnej obsady jest zakup młodych ryb w jednym momencie co pozwoli im przyzwyczaić się do siebie, „nauczyć” się dzielić zbiornik i ustalać hierarchię w miarę wzrostu. Niewątpliwe jednak wiele też zależy od czynnika, na który żaden malawista nie ma wpływu czyli „charakteru” poszczególnych osobników w obrębie danego gatunku. Co do zasady nie zalecam jednak budowania wielogatunkowej obsady wokół Aristochromis christyi w zbiorniku 720 l. Uważam, że za minimum należy tu przyjąć zbiornik o wymiarach 250 x 70 x 70 cm. Natomiast zbiornik 200 x 60 x 60 cm. z całą pewnością można uznać za wystarczające zaplecze dla stworzenia jednogatunkowej obsady z Aristochromis christyi, oczywiście w układzie z jednym samcem. Fot. Dorosły w pełni wybarwiony samiec. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że jest to jeden z moich ulubionych gatunków spośród drapieżników z jeziora Malawi i zawsze będę go brał jako pewniaka budując w przyszłości obsady moich zbiorników. Mam nadzieję, że również Wam udzieli się mój podziw i sympatia dla Jastrzębia z Malawi i ryba ta „padnie” wyborem każdego malawisty, który dysponuje odpowiednio dużym akwarium.   Literatura: Konings A., 2003. „Back to Nature”.  Przewodnik po świecie pielęgnic z Malawi.  Konings A., 2016. „Malawi cichlids in their natura habitat” 5rd Edition. Cichlid Press, El Paso, USA. Łątka L., Sierakowski W., 2018. “Pielęgnice jeziora Tanganika i Malawi”. Wydanie pierwsze. Angraf, Piła.  
    • A nie zabaczyłeś, że jesteś na forum ryb z j. Malawi nie z Tanganiki? Polecam forum tanganiki, tam na pewno otrzymasz rzetelną informację.
    • Witam wpadłem na pomysł żeby przerobić moje 100l pod gatunki z Tanganiki. Kupiłem skały ‘elephant skin’ i ułożyłem małą konstrukcje w jednym z rogów. Dolożylem trochę roślin dla lepszego efektu wizualnego Microsorium Pteropus i Anubias barteri.  Reszta to drobny jasny piach i kupiłem około 25 wielkich muszli po ślimakach escargot- Helix pomatia(jeszcze nie dojechały). Plan jest taki żeby obsadzic parą Julidochromis transcriptus i kupić około 6 Neolamprologus multifasciatus, Jakieś sugestie, przeciwskazania co do obsady? Samo akwarium jakieś uwagi ? Filter oase 200 thermo, lampa chichiros b series. TDS wody kranowej 388pp.    (zdjęcia zrobione kilka minut po zalaniu) Pozdrawiam.      
    • A czemu nie ?  Ja bardzo dużo piszę codziennie zawodowo i nie mam już siły i przede wszystkim czasu na pisanie dla przyjemności 🤷‍♂️ Dlatego dla mnie osobiście spotkanie/spotkania to najważniejsze daty w kalendarzu... Szkoda, że jest nas na spotkaniach mniej, dlatego zachęcam każdego do przyjazdu tym bardziej, że jest dobre połączenie PKP z Prudnikiem. Zawsze będę mógł opowiedzieć o swoich doświadczeniach z drapolami choć nie wiem czy faktycznie kogoś to interesuje. Poszukam tez i wrzucę na KM krótki artykuł, który poczyniłem kilka lat temu w tym zakresie na przykładzie Aristochromis christyi, ukazał się on co prawda jedynie w języku angielskim ale mam gdzieś pewnie "rękopis".
    • A czemu nie tu? Wiele razy rozmawialiśmy, nie tylko w Pokrzywnej, ale nie jest moją rolą pisanie tutaj na temat funkcjonowania Twojego akwarium z drapolami😉
    • Wszyscy mają racje aaaale nie do końca 😉 ale na szerszą rozmowę zapraszam na spotkanie do Pokrzywnej ☝️😁 PS. @pozner z tego co ja pamiętam to byłeś przy wielu moich rozmowach właśnie w Pokrzywnej ale widocznie tylko ja byłem trzeźwy 😁😉🤣
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.