Skocz do zawartości

NO2 i NO3 czy to normalne ???


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
No, nic z tego nie bedzie, oddaj ryby, chocby za darmo i daj zbiornikowi dojrzec, podmiany Ci nic nie dadza w tym przypadku.

Nie wierze, ze bianak sie ustabilizuje skoro ryby kupkaja ,bakterie nie daja rade w z przerobieniem no2 na no3..

Nawet jak przestaniesz karmic ryby imo sytuacja sie nie zmieni..



Podtrzymuje, odpowiedz na pytanie NIE

Opublikowano

sabotage dzieki ale nie odpowiedziałes na moj post no spadło jest nie wykrywalne wyniki podałem

Witam ponownie zrobiłem własnie testy i wyszły nastepująco NO2 <0,3, NO3 0-5 zoolek, PH 8, TwO 10^n, TwW 8^n mam pytanie czy to jest ustabilizowany baniaczek?
Więc ile mam jeszcze czekac i comam robić?
Opublikowano

Masz czekac tak dlugo, az no2 = 0 (nie 0,2 tylko 0 !!) NO3= 20/30 (jesli masz mniej to nie wierze, chyba, ze masz jakas ultra filtracje, albo nie ma w srodku ryb,nie karmisz ich,robisz mega podmianki po ktorych sprawdzasz parametry).

Twoje wyniki, NO3 = 0-5.. to nei sa dobre wyniki NO2 +/- 0,3 to bardzo zly wynik..

Musisz sporo docxzytac na temat chemii wody, cyklu azotowego istoty nmapowietrzania akwa w tymze procesie,,

Jest o tym na prawde duzo info w sieci, o to jedno z nich IMO, dobrze napisane, zrozumiale i ok !

IMO testy Zooleka NO3 sa do bani, ja bym wymienil na JBL.. Zatem do lekturki i cierpliwosci !


W przyrodzie azot występuje w powietrzu, stanowiąc jego 78,1 % objętości (75,5% masy). Jest ważnym elementem organizmów żywych wchodząc w skład aminokwasów budujących ich białka. W postaci soli mineralnych, głównie azotanów występuje w glebie (saletra chilijska). Pierwiastek ten znajduje szerokie zastosowanie w rolnictwie, laboratoriach, medycynie, metalurgii i innych dziedzinach przemysłu.




Dla akwarysty bardzo istotne, dla zrozumienia prawidłowego funkcjonowania zbiornika, jest poznanie i zrozumienie obiegu azotu (cyklu azotowego). Mając tą wiedzę można bez trudności zrozumieć, dlaczego nie powinno się przekarmiać ryb, dlaczego rośliny są bardzo przydatne w akwarium, dlaczego nie wolno dopuszczać do zalegania gnijących resztek pokarmu, fragmentów roślin, i wreszcie, po co jest potrzebna wydajna filtracja?




Skąd bierze się azot w akwarium? Najbardziej toksycznym związkiem azotu w naszym zbiorniku jest amoniak – NH3. Jego pochodzenie łatwo można wytłumaczyć. Wszystkie białka zawarte w pokarmach dla naszych podopiecznych, zbudowane są m.in. z aminokwasów. Aminokwasy, jeżeli nie są wykorzystywane, wraz z kałem zwierząt wydalane są do akwarium. Zalegając na dnie akwarium, lub wciągnięte przez wlot filtra do jego wnętrza ulegają rozkładowi. Produkty tego rozkładu, to dwutlenek węgla (CO2), woda (H2O), jony karboksylowe (COO--) i właśnie amoniak (NH3). Proces ten zwany jest amonifikacją. Amonifikacja dotyczy także innych przypadków. Pamiętać należy, że białka zawarte są nie tylko w kale zwierząt, ale przede wszystkim w ich organizmach, organizmach roślin, wchodzą też w skład wszystkich drobnoustrojów. Tak, więc ich rozkład jest też źródłem amoniaku. Właśnie, dlatego należy unikać zalegania martwych fragmentów roślin, padłych rybek, i nadmiernego karmienia ryb, ponieważ pokarm zalegający na dnie też generuje amoniak. Amoniak w czystej postaci jest także wydalany przez ryby za pomocą ich układu wydalniczego. Źródła amoniaku przedstawia rysunek 1.


Co dzieje się dalej? Amoniak, lub jony amonowe (NH4+), jako związek toksyczny w naszych zbiornikach, jest bardzo szybko nitryfikowany do azotynów (azotanów III), mniej toksycznych związków. Dlatego, w ustabilizowanym zbiorniku poziom amoniaku w wodzie powinien być bardzo bliski 0. Za ten proces odpowiadają bakterie nitryfikacyjne, głównie z rodzaju Nitrosomonas. Są to mikroorganizmy, które czerpią energię właśnie z chemicznego utleniania azotu amonowego do azotynów. Są one obecne w podłożu naszego akwarium, oraz w pokładach materiałów filtracyjnych naszego filtra. Równanie chemiczne przedstawia się następująco:



NH4+ + 1,5 O2 --> NO2- + 2H+ + H2O + 352 kJ



Azotyny również ulegają nitryfikacji tylko, że w tej części procesu główną rolę odgrywają bakterie z rodzaju Nitrobacter. Utleniają one azotyny do azotanów (azotanów V). Ta reakcja w zbilansowanym i ustabilizowanym zbiorniku również zachodzi bardzo szybko, stąd azotyny nie powinny być mierzalne w takim zbiorniku.




NO2- + 0,5 O2 --> NO3- + 73 kJ




Bardzo istotne jest, aby pamiętać o warunkach niezbędnych dla bakterii nitryfikacyjnych. Są to organizmy, które preferują obecność tlenu na poziomie powyżej 2 mg O2 / l wody. Ciągła praca filtra zabezpiecza dopływ natlenionej wody do złóż filtracyjnych, będących siedliskiem bakterii. Trzeba starać się, żeby przerwy w pracy filtra były jak najkrótsze, aby nie doprowadzić do śmierci tych organizmów. Powszechnie uważa się, że przerwa w pracy urządzenia nie może być dłuższa niż trzy godziny. Lepiej tego nie sprawdzać. Istotnym parametrem wody jest też jej odczyn. Uważa się, że zakres funkcjonowania bakterii nitryfikacyjnych zawiera się w wartościach pH: 6 – 10. Optimum metabolizmu wykazują przy pH pomiędzy 7,5 – 8,5. Temperatura optymalna dla bakterii nitryfikacyjnych to wartość ponad 20 °C. Poniżej tej wartości proces zostaje wyhamowany, a poniżej 5 °C zostaje całkowicie zatrzymany. Woda, w której „pracują” nasze bakterie powinna być wolna od toksyn, chloru, metali ciężkich.


Sytuacja wygląda nieco inaczej, jeżeli w akwarium mamy deficyt tlenu. Zjawisko takie występuje w słabo „wentylowanym” podłożu. Tworzą się tam tzw. strefy beztlenowe. Wtedy nie dochodzi do amonifikacji. Procesem, który tutaj przebiega jest fermentacja. Związki organiczne są rozkładane do prostszych związków organicznych. Ubocznym produktem takiej reakcji jest siarkowodór (H2S), silnie toksyczny i nieładnie pachnący związek. W takich wypadkach należy zadbać o dobry przepływ natlenionej wody przez podłoże, nie dopuszczać do jego zamulenia. Pomocne są ślimaki świderki (Melanoides tuberculata), które żyjąc w podłożu nieustannie je przekopują.


Zakładając, że w naszym zbiorniku wszystko jest w porządku, ostatecznym produktem tej części przemian azotu jest stosunkowo nietoksyczna jego postać azotanowa. Dopuszczalne parametry dla wody akwariowej to azotany: < 40mg / dm3. Niektóre źródła zalecają poziom niższy, najlepiej około 10 ppm.


Nadmiar azotanów jest też stresujący dla zwierząt wodnych. W najlepszym wypadku, przy nadmiarze azotanów i niedostatku roślin wyższych, wysoki ich poziom może doprowadzić do plagi glonów (zakwit wody), które to nie mając konkurencji bardzo chętnie skorzystają z łatwego źródła azotu. Problem jednak pojawi się, gdy glony te zaczną obumierać. Dlatego najprostszą metodą pozbywania się stale produkowanego azotanu jest podmiana wody. W przypadku cotygodniowej podmiany wody w ilości około 25% objętości akwarium, możemy spodziewać się niskiego poziomu azotanów. Pamiętać należy, że polska norma dopuszcza w wodzie pitnej aż 50 ppm, co dla akwarysty jest parametrem niepożądanym. Dlatego konieczne jest sprawdzenie parametrów wody w kranie przed zastosowaniem jej do podmian.


W zbiorniku roślinnym, azotany są wykorzystywane bardzo sprawnie przez rośliny. Jest to przecież najłatwiej dla nich przyswajalna forma azotu. Wtedy stosuje się podmiany bardzo rzadko, lub w mniejszej objętości. Istnieją zbiorniki, w których roślinność jest tak bujna, że azotany trzeba wprowadzać do wody pod postacią nawozów, wraz z innymi substancjami wykorzystywanymi przez rośliny. Z reguły są to zbiorniki z nielicznymi przedstawicielami królestwa zwierząt, więc i źródła azotowych związków są znikome. Oprócz tego są bardzo dobrze oświetlone. Najkorzystniejsze jest, więc stworzenie równowagi biologicznej w akwarium tak, aby zbiornik stanowił swego rodzaju ustabilizowany ekosystem. Chodzi o to, aby masa roślin w pełni wychwytywała to, co wytwarzają zwierzęta. Nieodzowna jest tutaj stabilna i wydajna filtracja. Jest to niezwykle trudne, chociaż według niektórych osób możliwe.


Wróćmy jednak do akwarium z pawiookimi. Tutaj ciężko sobie wyobrazić taką sytuację. Przyczyny to: duża masa zwierząt (szybka przemiana materii, obfite karmienie pokarmami zwierzęcego (głównie) pochodzenia i idące za tym obfite wydalanie), często brak roślin, zawsze niewielka objętość akwarium. Niestety często obserwuje się też mało wydajną filtrację!!! Nieliczni posiadacze tych pięknych ryb zdają sobie sprawę z zagrożeń z tego wynikających. Zakładając jednak, że świadomy akwarysta dba o swoje ryby najlepiej jak potrafi (dobry pokarm, możliwie małe zagęszczenie ryb, bardzo wydajna filtracja, udana próba utrzymania roślinności w zbiorniku) nie może on jednak zahamować metabolizmu swoich bestii. Zawsze będą produkować odchody i amoniak („mocz”). Liczyć musimy na to, że nasza flora bakteryjna (podłoże, filtr) poradzi sobie z tymi produktami. Wtedy pozostaje nam już tylko dbanie o niski poziom azotanów w wodzie.


Istnieją pomocne drobnoustroje denitryfikacyjne. W warunkach niedotlenionych, czyli z zawartością tlenu poniżej 0,5 mg O2 / dm3 wody. Wtedy właśnie drobnoustroje te do oddychania wykorzystują tlen zawarty w azotanach. Produktem tych przemian jest forma cząsteczkowa N2. Jest to postać gazowa azotu i ulatnia się ona do atmosfery. Reakcja wygląda w skrócie tak:




NO3- + 0,5 H2O --> 0,5 N2 + 2,5 O + OH-




Oprócz wyżej opisanej niskiej zawartości tlenu, istotne jest zapewnienie pokarmu dla bakterii, czyli tzw. LKT – lotnych kwasów tłuszczowych, także etanolu, metanolu, kwasów organicznych, glukozy, i innych łatwo przyswajalnych prostych związków organicznych. Niektórzy akwaryści, podczas używania „bimbrowni” jako źródła dwutlenku węgla dla roślin, zaniechali wstępnej filtracji gazu, który dostawał się do wody akwarium razem z niewielką ilością produktów fermentacji drożdżowej. Stanowiło to doskonałą pożywkę dla bakterii denitryfikacyjnych i nie miało szansy zaszkodzić rybom.


Denitryfikator. Jest to mniej, lub bardziej skomplikowane urządzenie coraz częściej stosowane przez akwarystów. Zasada działania umożliwia stworzenie warunków ubogich w tlen i zapewnienie rozwoju bakterii denitryfikacyjnych. Bardzo prostym denitryfikatorem jest wąż o średnicy 6 – 10 mm i długości kilkunastu do kilkudziesięciu metrów. Woda przepływać powinna przez niego stosunkowo wolno (mała pompka wodna), aby w pierwszym odcinku tlen został szybko wyłapany przez żyjące tam bakterie. Kolejne metry woda pokonuje już będąc ubogą w tlen. O to właśnie chodzi. Rozwijające się w wężu bakterie denitryfikacyjne skutecznie wytwarzają gazowy azot, który to ulatnia się do atmosfery na drugim jego końcu. Mamy, zatem sytuację pozostawiającą wodę czystą od azotu. Woda ta dostaje się z powrotem do akwarium. Można też spowodować, mając odpowiednio duży filtr, że to w nim zachodzić będzie denitryfikacja. W takiej sytuacji woda przepływając przez kolejne złoża filtracyjne, staje się coraz bardziej uboga w tlen i coraz bardziej zasobna w azotany. W takich warunkach dochodzić będzie do denitryfikacji. Nie jest to proste, ponieważ musimy ustalić odpowiedni przepływ wody w filtrze, zapewniając doskonałe warunki bakteriom nitryfikacyjnym i denitryfikacyjnym.


Istnieją doniesienia, że możliwe jest całkowite usuwanie azotu w warunkach, które utleniają jony amonowe wykorzystując azotyny. Proces ten wymaga pH ok. 8 i temperatury ok. 36 °C. W takich parametrach środowiska niezidentyfikowane jeszcze bakterie przeprowadzają reakcję:




NH4+ + NO2- --> N2 + 2H2O




Niektóre bakterie nitryfikacyjne, są w stanie przeprowadzić denitryfikację w warunkach tlenowych.



Uwolniony azot, aby zamknąć cykl, o którym mówimy, w przyrodzie dostaje się do gleby wraz z opadami atmosferycznymi, podczas wyładowań atmosferycznych, lub za pomocą niektórych bakterii, które potrafią wyłapywać azot atmosferyczny i wykorzystywać go do własnego metabolizmu. Są to bakterie z rodzaju Azotobacter, Clostridium, oraz żyjące w symbiozie z roślinami motylkowymi bakterie Rhizobium. W ten sposób powstają nieorganiczne związki azotu przyswajane przez rośliny, które to stają się pokarmem roślinożerców i cykl się zamyka. Oczywiście ostatni akapit prawie nie dotyczy warunków w akwarium, oprócz tego, czym karmimy nasze ryby. Jest to przecież pokarm roślinny, lub (i) zwierzęcy. Azot będący składnikiem jego białek jakoś musiał się w nich znaleźć. Cały cykl azotowy prezentuje rysunek 2.



Rysunki, mozesz obejzec bezposrednio na PAWIOOKIE.PL

skąd pobralem w/w artykul, ktorego autorem jest Kamil Kielak

Opublikowano

:shock: sabotage dziekuje za wyczerpujący wykład i cierpliwość jaką poświęciłeś ale od mojego tragicznego szczytu kiedy miałem testy wykazujące max podmieniałem wode co dziennie odstaną po 20 litrów do tego nitrivec od dwóch dni nie podmieniam i testy wykazują NO2 nie wykrywalne a NO3 0 w akwa pływają 3 demony i 1 saulosi temp 27^c karmione raz dziennie wraz z podmianami było dno odmulane robie co dziennie testy i jescze poczekam jeszcze raz dziekuje za wyczerpujący komentarz. Pozdrawiam

Opublikowano

NO3 = 0 może świadczyć o niedojrzałym zbiorniku.

Więc to wcale nie musi być koniec kłopotów.

Opublikowano

NO2 = 0 (niewykrywalne)

NO3 = wykrywalne (granica 20-30)

Jak Yaro pisal, NO3 = 0 moze swiadczyc ,ze wlasnie cos jest niehalo..

Jestem ciekawy jak sytuacja zmieni sie w ciagu najblizszych kilku dni. Chodzi o to, ze bez naprawde dobrej filtracji (mega nitryfikacji i pro denitryfikacji) w akwarium z rybami, ktore za pewne karmisz NO3 na poziomie 0 nie da sie utrzymac..

Chocby dlatego:

Azotyny również ulegają nitryfikacji tylko, że w tej części procesu główną rolę odgrywają bakterie z rodzaju Nitrobacter. Utleniają one azotyny do azotanów (azotanów V). Ta reakcja w zbilansowanym i ustabilizowanym zbiorniku również zachodzi bardzo szybko, stąd azotyny nie powinny być mierzalne w takim zbiorniku.




NO2- + 0,5 O2 --> NO3- + 73 kJ



Skoro z NO2 --> NO3 zatem kiedy NO2 = 0 , NO3 = "iles tam" bo wkoncu bakterie przerobily ilestam NO@ na ilestam NO3.. Wyjatkiem jest nadzwyczaj dobra filtracja, ktorej ani Ty ani ja ani chyba nikt tu na forum w swoim zbiorniku nie posiada...

Opublikowano
No chyba że to no3 coś zjada, czy masz w akwarium jakieś rośliny? Jeśli tak to one mogą zużywać całe no3, zresztą glony też.


Optymista :D Chyba, ze jego rybki robia malo kupek a w malawi ma istnego holendra..

Opublikowano
No chyba że to no3 coś zjada, czy masz w akwarium jakieś rośliny? Jeśli tak to one mogą zużywać całe no3, zresztą glony też.


Optymista :D Chyba, ze jego rybki robia malo kupek a w malawi ma istnego holendra..


Witam nie rozumiem waszego ostatniego postu mam wrażenie ze to jakies insynuacje co do mojego akwa i problemu którego opisywałem jesli sie myle to napisać. a jesli chodzi o roślinki to są anubias i valisneria pływają wytrwałe 3 rybki.pozdrawiam

Opublikowano
Optymista :D Chyba, ze jego rybki robia malo kupek a w malawi ma istnego holendra..


Niekoniecznie, czasem można się zdziwić ile może tego zużyć kilka szybko rosnących roślin. Jeśli filtr nie dojrzał całkiem + zużycie NO3 przez rośliny to tego no3 za dużo jeszcze nie będzie. Ale to w sumie dywagacje.


>mariope

nie są to żadne insynuacje, po prostu wymieniamy poglądy dlaczego masz tak jak masz, jakie mogą być przyczyny i jak temu zaradzić.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • Podmieniam wodę raz na tydzień, czasem rzadziej, średnio ok. 15 cm słupa wody to będzie jakieś 25%.  Nie kieruję się pomiarami, zresztą wstyd przyznać, nie pamiętam, kiedy je robiłem, ale obserwuję akwarium - ryby pływają z reguły brzuchami w dół, biją się o jedzenia, rozmnażają się  (to mnie akurat mniej cieszy), więc chyba jest OK. Ja nie próbuję namówić Cię na sumpa, nie mam takiego doświadczenia, żeby twierdzić, że Twój pomysł na filtrację jest gorszy niż mój. Pewnie to co sobie zaplanowałeś wystarczy, ponadto, skoro masz dwa bardzo przyzwoite kubełki, to czemu tego nie wykorzystać? No właśnie. To jest moje pierwsze tak duże akwarium, więc nie mogłem się kierować własnymi doświadczeniami, tylko tym co piszą, a piszą, że sump jest najwydajniejszym sposobem filtracji, a kształtki najlepszym medium. To mam sumpa między innymi z kształtkami mikro K1. Wolałem przedobrzyć, niż potem kląć latami😉. zresztą nie istnieje pojęcie "nadfiltracja", za to pojęcie "niedostateczna filtracja" istnieje jak najbardziej. Akwaria Malawi wymagają znacznie lepszej filtracji, niż inne. Przy okazji, jak jesteś na etapie planowania (być może rada niepotrzebna, może masz to już ogarnięte), warto pomyśleć o jakimś mało obciążającym systemie podmian. Najlepiej podciągnąć sieć wodną i kanalizę do akwarium. Ja tak nie mogłem, mam w szafce trzystopniowy filtr narurowy podłączony trójnikiem do rury prowadzącej wodę z sumpa do akwarium. Do tego filtra doprowadzam wodę z łazienki wężem ogrodowym. Bardzo to upraszcza proces podmiany, największa robota to rozwijanie węży. 😉 W innym wątku jest zdjęcie tego urządzenia.  
    • Jasna sprawa, zresztą w Twoim przypadku rzeczywiście komin jest niemal niewidoczny. A możesz napisać (przy okazji ta sama prośba do innych użytkowników sumpów): 1) Jak często i jak duże (w %) podmiany wody robisz u siebie? 2) I z czego one wynikają? (wzrost NO3? spadek klarowności wody?) Jasne jest też to, że sump daje możliwość umiesczenia nieporównywalnie większej ilości mediów filtracyjnych. Tylko jedna rzecz mnie zastanawia, jeśli np. 30 litrów mediów zapewnia w akwarium NH3 i NO2=0, a do tego super klarowną wodę, jaka jest korzyść z dołożenia kolejnych 100 litrów tych mediów? Na pewno daje to ogromny bufor, dzięki któremu możemy ekstremalnie przerybić zbiornik i w/w parametry nadal pozostaną niewykrywalne, no ale dla kogoś, kto nie ma takich planów, ten argument traci na znaczeniu. A zatem co jeszcze? Na pewno łatwy dostęp do mediów, łatwa ich wymiana/czyszczenie itp. Ale jeśli ktoś ma kaseciaka czy kubełek i obecnie robi to co pół roku, a nawet raz na rok, to umówmy się, ta korzyść też nie zrewolucjonizuje jego życia. Osobiście najbardziej niezrozumiały jest dla mnie argument jakoby sump podnosił estetykę wnętrza akwarium. Dość często można przeczytać czy usłyszeć, że ktoś zdecydował się na sumpa, bo nie lubi widoku rurek od filtrów, grzałek itp. w akwarium, bo psuje to estetykę zbiornika. Po czym często ich kominy są zabrudzone, zakamienione i generalnie wyglądają słabo... A ci, którzy mają te kominy świetnie ukryte i czyste, prawdopodobnie równie dobrze by sobie poradzili z zamaskowaniem kasety czy wlotów od kubełków, a zatem ten argument raczej dotyczy nie typu zastosowanego filtra, co dbałości o detale i kreatywności konkretnego akwarysty. Konkludując, na początku byłem na 100% zdecydowany na sumpa. Teraz z uwagi na prostotę,koszty, bezpieczeństwo, bliżej mi do wariantu kaseciak + kubełek z wlotem pod lustrem wody. Jednocześnie nie chcę popełnić tutaj błędu, na który będę później klął latami 😉
    • Po wyłączeniu pompy i spłynięciu wszystkiego, co ma spłynąć do sumpa, zaznaczam poziom wody (a konkretnie zawieszam na szybie takie DIY ustrojstwo ze znacznikiem) i potem do tego poziomu uzupełniam wodę. To jest mniej więcej to samo, o czym piszesz, ale nie do końca. ============================================================================================== W nawiązaniu do porównań sumpa i kaseciaka (kompetentnie mogę się wypowiedzieć na temat sumpa, w kwestii kaseciaka tylko teoretyzuję), to jeżeli kaseciak zajmuje w akwarium mniej więcej tyle co komin - u mnie ok. 35 l, w sumpie, w moim przypadku media zajmują ok. 120 l.  W przypadku gdy kaseciak zajmuje boczna ścianę, skraca akwarium, gdy jest z tyłu, trudniej się do niego dostać (chyba, że akwarium ma dostęp od tyłu). Odławianie narybku z komory kaseciaka umieszczonego na tylnej ścianie może być sporym wyzwaniem. Do sumpa można wyprowadzić grzałki, termometr i co tam jeszcze, np. napowietrzacz, do kaseciaka pewnie też, ale musi być pewnie odpowiednio większy. Grzebień rzeczywiście obrasta kamieniem, sam komin jest oczywiście wątpliwą ozdobą (podobnie jak kaseciak), ale przy odpowiednim zamaskowaniu dekoracjami mnie to tak bardzo nie razi.  
    • Jakiś czas temu pisałem do Malawiana ale nie posiada tego gatunku od jakiegoś czasu. 
    • Do dzisiaj kontynuowałem eksperyment z przeniesionym wlotem jednego kubełka pod lustro wody. Po drugiej nocy z rzędu (bez odmulania), ilość widocznych odchodów znacząco przyrasta (poniżej fota). Z Waszych wypowiedzi wyłania się wniosek, że jeśli wybieramy sumpa i nie chcemy mieć widocznych odchodów na dnie, mamy zasadniczo 3 opcje: 1. częste (codzienne) odmulanie 2. grubsza frakcja żwiru, najlepiej ciemnego, aby maskował zalegające odchody 3. czyste podłoże (bez piasku/żwiru) i mocna pompa. Dla celów własnej analizy, zrobiłem sobie porównanie najważniejszych aspektów 3 typów filtracji, stosując punktację 1-5. Oczywiście to tylko moje subiektywne oceny, niemniej starałem się być maksymalnie obiektywny :). Wychodzi na to, że przynajmniej w moim zestawieniu filtr kasetowy nieznacznie wygrywa. Co więcej, największą przewagą sumpa względem kaseciaka jest nieporównywalnie większy potencjał filtracji biologicznej, druga zaleta to łatwiejszy serwis/czyszczenie. Bo jak już wspomniano wcześniej, wpływ na estetykę wnętrza akwarium jest podobny (sporych rozmiarów komin z grzebieniem, który często jest brudny, zakamieniony, na pewno nie podnosi tej estetyki). Jednocześnie jednak ponosimy znacznie większe koszty na instalację sumpa, może pojawić się problem widocznych odchodów na dnie zbiornika, do tego to rozwiązanie jest dużo bardziej skomplikowane i niesie jednak nieco większe ryzyko awarii od kaseciaka. Podsumowując, jeśli dzisiaj mając dwa kubełki (w jednym od czasu do czasu stosuję purigen), mam idealnie klarowną wodę i stabilne parametry wody, w tym niewykrywalne poziomy NH3 i NO2, to największa przewaga sumpa, czyli możliwość rozbudowy złoża biologicznego, kompletnie traci na znaczeniu. Bo to nie da już mi w tej chwili żadnych wymiernych korzyści.  W tej sytuacji zastanawiam się nad filtracją składającą się z: 1) filtra kasetowego (zastąpiłby jeden kubełek), wypełnionego w 100% gąbką, żeby jeszcze bardziej wzmocnić filtrację mechaniczną (w tym zasysanie detrytusu) i potencjał klarowania wody. 2) filtra zewnętrznego - jeden kubełek by pozostał, ale z wlotem zasysającym wodę pod lustrem wody, dodatkowo z prefiltrem. Skoro doszedłby kaseciak, nie ucierpi na tym filtracja mechaniczna i oczyszczanie podłoża, za to zyskam: a) możliwość znacznie rzadszego serwisowania kubełka b) skuteczniejszą biologię (mniej zabrudzeń) c) większe bezpieczeństwo (w przypadku awarii/nieszczelności spłynie jedynie 2-3 cm wody, a nie jak obecnie 40 cm)  Triamond, w wolnej chwili postaram się policzyć sobie zaptrzebowanie na media filtracyjne korzystając z opracowanych przez Ciebie narzędzi, jednak na tą chwilę nie wydaje mi się to aż tak pilne i konieczne. Poniżej zdjęcia pokazujące klarowność wody w moim obecnym akwarium 180 cm, przy 2 filtrach zewnętrznych i dawce purigenu. Do nowego akwarium dojdzie oczywiście więcej ryb, ale też znacznie zwiększy się litraż i do tego najprawdopodobniej dojdzie filtr kasetowy zamiast jednego kubełka, więc w końcowym bilansie sytuacja powinna jeszcze lepsza.    
    • Mam na dnie czarne PCV, bez piasku. Grzebień (zasys od góry) oraz panel doklejony do akwarium z boku. Pas 5–10 cm od szyb bocznych i frontowej bez kamieni. Po nocy w 2 miejscach widać trochę odchodów. Zwiększyłem moc pompy z 30% do 100% – już po chwili niczego nie widać od frontu. Mam Jebao DCP 6000M na zbiornik 1000 l. Karmienie o 20:30 czasu zimowego, a potem pompa na maksimum przez 15 minut. Nawet bez tego „przedmuchiwania” nie było problemu – trzeba się naprawdę przypatrywać, żeby coś zobaczyć. Po PCV odchody się ślizgają, no i szybko się rozkładają / podrywają. Co do sumpa lub kasety… Komin do sumpa z rewizją i powrotem zajmie w zbiorniku podobne miejsce jak kaseta. Z sumpem trudno uzyskać takie przepływy jak z kasetą (grawitacyjne ograniczenie szybkości spływu przez komin, opory hydrauliki, wysokość podnoszenia itd.). Kaseta ma mało gąbki w stosunku do objętości filtra – marnuje miejsce w zbiorniku (ceramika jest kilka razy mniej skuteczna w filtracji biologicznej niż gąbka, więc można ją pominąć w rozważaniach). Gdy gąbki jest odpowiednio dużo w stosunku do karmienia, to rzadko (lub wcale) trzeba ją czyścić. https://forum.klub-malawi.pl/topic/25223-obliczanie-mediów-filtracyjnych/page/14/#comment-395255 Może... najpierw oszacuj obsadę, policz ile potrzeba mediów filtracyjnych, a dopiero potem zastanawiaj się, gdzie to umieścić... Ja mam 40 l gąbki, ok. 80 ryb i panel (wątek w stopce). Bezobsługowe (z ciągłą podmianą wody), bezpieczne i woda krystaliczna.
    • Mam inne zdanie w tej tematyce. W moim akwarium 250x80x70 mam standardowy komin ze wpływem górnym umieszczony w rogu. To co wpływa w toni trafia do filtracji. Odchody wiadomo grawitacyjnie na dno. Jednak ja wychodzę z założenia, że nie robię z nimi nic, po czasie rozkładają się w detrytus i przestają być w pierwotnej formie widoczne. Podłoże u mnie to żwir rzeczny o różnej gradacji pomieszany z piaskiem. Odchody są niewidoczne. Wiadomo jak jakaś ryba przepłynie szybkiej blisko dna to unoszą się na chwilę i zaraz opadają. 
    • Podpytałem AI Gemini o konstrukcję sumpa z zasysem wody z dna zbiornika. Uzyskany opis w zasadzie pokrywa się z tym, co napisał Bartek (zasada "komina w kominie"). Problem w tym, że pozostawienie szczeliny między dodatkową, drugą ścianą komina a podłożem, przy intensywnie kopiących  rybach Malawi, raczej się nie sprawdzi bo może ona zostać bardzo szybko zasypana piaskiem   Do tego AI wskazał na inne ważne apsekty techniczne: Opisana wcześniej modyfikacja konstrukcji komina w Malawi nie zda zatem egzaminu i pozostaje regularne odmulanie. Ale właśnie odnośnie odmulania i podmian wody, jeszcze jedna sprawa mnie zastanawia. Rozumiem, że na ten czas wyłączamy pompę sumpa, a po wszystkim wlewamy do akwarium świeżą wodę do chwili, aż zacznie się ona przelewać do komina i rurą spływu do samego sumpa - czy tak?  Biorąc pod uwagę te wszystkie niuanse, zaczynam brać jeszcze pod uwagę filtr kasetowy, bardzo ostatnio chwalony przez wielu. Z  tego co czytam, potrafi również dobrze jak sump  klarować wodę, skuteczniej zasysać odchody i cały detrytus z dnia, do tego jest jeszcze bezpieczniejszy (0% ryzyka rozszczelnienia czy zalania). Jeśli chodzi o estetykę, to zabiera miejsce w środku zbiornika, no ale podobnie jak komin sumpa (choć ten jest zwykle trochę mniejszy).  Sump na pewno daje dużo większe możliwości jeśli chodzi o filtrację biolgiczną no i jest łatwiejszy w serwisie (nie trzeba wkłaać łap do akwarium). Biorąc jednak pod uwagę, że kaseciak to dużo tanśze i prostsze rozwiązanie, do tego ma swoje w/w przewagi, zaczynam rozumieć, dlaczego niektórzy wybierają tę opcję...
    • Mam akwarium podobne wielkością do Twojego - 720 l, 240 cm długie i  sumpa. Na dnie piasek rzeczny, nie kwarcowy śnieżno-biały, bo nienaturalnie wygląda. Trochę żwiru, żeby to nie było takie jednorodne, sterylne. Kupy na dnie gromadzą się w zasadzie w jednym miejscu, więc ściąganie ich nie jest dużym problemem, robię to zwykle raz w tygodniu przy podmianie, czasami dodatkowo w międzyczasie. Praktycznie jest to walka z wiatrakami, bo moi podopieczni na bieżąco uzupełniają ubytki i nawet bezpośrednio po czyszczeniu coś tam jest. Ponadto, nawet jak sobie odpuszczę sprzątanie, to ilość zalegająca na dnie jest mniej więcej taka sama - coś przybędzie, coś się rozpuści - nie kumuluje się. A zalety sumpa są tak duże, że te trochę kup można zaakceptować.😉 Tyle jest  6 dni po sprzątaniu i w zasadzie dzień po było niewiele mniej
    • Chyba nie jest to aktualne. Kolega Bombla był nawet partnerem KM i miał tutaj swoją reklamę.  Prywatnie załatwiał też Karol @Mortis od siostry z USA.  Ale Karol rzadko tutaj zagląda i nie wiadomo czy by się podjął. 
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.