Skocz do zawartości

Czy 1400l w bloku (nowe budownictwo) to dobry i bezpieczny pomysł


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

W związku ze wstępnym planem przemeblowania oraz wymiany części mebli w salonie po wielu kombinacjach i przeprowadzaniu wstępnej wizualizacji nowej wersji salonu udało mi się dojść do kompromisu co do ostatecznego ułożenia mebli oraz co kluczowe w tej całej historii wstawienia dużego akwarium w salonie (+/- 250x80x70)
Początkowe obawy o to czy da się to wszystko sensownie ustawić aktualnie zamieniły się w nieustanne szukanie informacji na temat stropów, dużych zbiorników w bloku, a z czasem także wielkich szaf, biblioteczek i wszystkiego co ciężkie. Jednak nadal mam pewne obawy czy nie będzie z tego niepotrzebnego kłopotu. Oczywiście nie mam aż tak katastroficznych wizji, iż akwarium wyląduje u sąsiada no ale co tu dużo gadać ... Chciałbym spać spokojnie i za XX miesięcy (bo nie jest to temat na 2023 rok) cieszyć się z akwarium, a nie martwić o strop.

Aktualnie posiadam 2 zbiorniki 624 i 360l (w obu pielęgnice z j.Malawi). Mniejsze akwarium stoi w salonie i początkowo miałem w planach za kilka lat powiększyć je nieznacznie co pozwoliłoby cieszyć się chociaż o 200l większym zbiornikiem. Jednak wspomniana zmiana aranżacji pomieszczenia oraz częściowa wymiana mebli (czyt. ,,wędka" dla żony) daje nadzieję aby na konkretny litraż.

Obecnie mój największy baniak to już częściowe spełnienie akwarystycznych marzeń i dobicie do upragnionych 2 metrów, jednak brakuje tam chociaż parę dobrych centymetrów głębi(szerokości) oraz odrobinę długości (... choć pewnie zawsze będzie mało). Jednak np. na mbune jest to już przyzwoity litraż.  

Wracając do tematu zastanawiam się na jaki maksymalny litraż mogę sobie pozwolić mając z tylu glowy wytrzymałość stropu oraz nie balansowanie na granicy ... Jeśli chodzi o ,,wirtualnie zwolnione" miejsce w salonie to  pozwala ono na wstawienie około 2,5m zbiornika. Myślę, że ostateczna, realna wielkość to 250x80x65h(70h) czyli +/- 1400l. Takie minimum w przypadku obaw to +/-1000l - 210/220x70x65. Jednak nie ukrywam, że celuje tu bardziej w drapieżniki i chciałbym postawić na maksymalnie dużą powierzchnie dna. 
Wstępny pomysł to dać ciut szerszy zbiornik (80cm, a nie 70cm) i dołożyć niezabierające dużo miejsca tło strukturalne, które spowoduje, że baniak będzie prezentował się bardziej atrakcyjnie. Z istotnych kwestii to na pewno nie chcę dodatkowo obciążać stropu, także sump i duża ilość kamieni odpada. Myślę, że kaseciak, ewentualnie dodatkowa mala filtracja w module + zatapialne moduły (już mam kupione) zastąpią  większe kamienie. To taki wstępny plan, który raz, że chociaż delikatnie odciąży strop (względem wersji sump i dużo gruzu), a poza tym jest już przeze mnie sprawdzony.

Z najważniejszych kwestii, co do miejsca, w którym ma stanąć zbiornik:
1) nowe budownictwo, 2 piętro blok oddany w 2018r.;
2) fundamenty - płyta żelbetonowa monolityczna;
3) lokalizacja bezpośrednio przy ścianie nośnej, akurat tej bez okna i balkonu (ściana zewnętrzna - jeden z ,,boków", bloku) - główne źródło mojej nadziei na większy litraż;
Dodam tylko, ze zgodnie z posiadanymi dokumentami, ściany zewnętrzne to ,,osłonowe ściany murowane z lokalnymi elementami konstrukcyjnymi, żelbetonowymi lub ściany żelbetonowe, warstwowe";
4) salon z aneksem kuchennym 23m2 bez znacznych obciążeń (oprócz części kuchennej - ulokowanej po przeciwnej stronie, daleko od miejsca na akwarium (jakieś 6m dalej), poza tym tylko stół, kanapa i szafka pod tv.

Dodam tylko, że przeczytałem wcześniejsze wątki dot. dużych zbiorników na naszym forum. Ciekawi mnie czy ma ktoś jakieś nowe doświadczenia/informacje oraz ilu akwarystów z forum miłosników Malawi posiada zbiornik ponad tysiąc litrów w bloku, bo z wielu przeczytanych przeze mnie wątków wynika, że kilka osób taki zbiornik ma/miało (niektórzy dawno nie logowali się na forum). W szczególności interesuje mnie nowsze budownictwo. Przy najprostszych wyliczeniach, takie 1400l (+waga szła i stelaża) nawet w wersji ze slim tłem strukturalnym i kaseciakiem to i tak około 1,5 tony napierające na około 2m2. 
Układając to sobie w głowie biore pod uwagę, że najważniejsze aby tak mocno nie obciążać stropu na środku pomieszczenia, a przy ścianie nośnej (dodatkowo zewnętrznej budynku) można sobie pozwolić na więcej. Ponadto wiele osób wskazuje, że nie licząc wspomnianego ekstremalnego obciążenia na środku danego pomieszczenia (biorę pod uwagę że środek pomieszczenia nie zawsze jest środkiem stropu) to wspominana przez wielu norma  150kg/m2 rozkłada się na całe pomieszczenie. Ogólnie mogę się tylko domyślać, że powyższa norma jest mocno zaniżona (wiele osób wskazuje, że minimalnie 2 razy inni twierdzą, że znacznie więcej...) w każdym razie nawet przy śmiesznym obciążeniu 200kg/m2, strop 23m2 powinien bez negatywnych konsekwencji dźwignąć trochę ponad 4,5 tony rozłożone w tym pomieszczeniu... Nie liczyłem wszystkiego dokładnie ale myślę, że te kilka podstawowych przedmiotów w salonie oraz elementy kuchni wraz z zawartością to raczej maksymalnie 1,5-1,7 tony (dla przykładu standardowa waga lodówki z zawartością to 100/150kg, piekarnik 30/50kg, zmywarka 40/50kg + blaty, zlew, meble i to wszystko co szafkach, a w salonie kanapa 80/150kg, stół 40/80kg itp) więc teoretycznie zapas jest jeszcze olbrzymi...

Pozdrawiam wszystkich akwarystów i zapraszam do dyskusji i dzielenia się swoimi opiniami.

  • Lubię to 1
Opublikowano

IMO sa dwie metody:
- zapytanie do zarzadcy nieruchomosci, ma to wszystko w planach
- zaganie jakiegos studenta II roku Politechniki na social mediach o:
wyliczenia albo o wyszukanie norm obowiazujących w budownistwie mieszkaniowym (skoro budynek nowy, wiec nie potrzeba się gimnastykowac - ja mam problem, kamienica 1890 r, stropy/belki drewniane, po wzmocnieniach przy remoncie kamienicy - ale tutaj nikt mi nie chce nawet strzelac realnych wytrzymalosci )

  • Lubię to 2
Opublikowano

O nic bym nie pytał, tylko stawiał.

A jako były student powiem, że na środku stropu stało więcej materiałów budowlanych niż to co piszesz.

  • Lubię to 6
Opublikowano

A ja bym zrobił tak ( i robiłem wiele razy jak miałem wątpliwości). Jeśli ciężko będzie znaleźć wykonawcę czy kogoś kto ma plany to bym zadzwonił do jakiegoś normalnego kierownika budowy, czy architekta i umówił się na małe spotkanie. Zapłacisz parę zł za kwadrans rozmowy a będziesz coś wiedzieć sensownego. Nawet jeśli na złotej tacy nikt Ci nie poda odpowiedzi to np za "stówkę" dowiesz się czy to bardzo głupi pomysł czy nie ma się czym martwić. A na forach często piszą ludzie którzy "wiedzą lepiej" mimo iż nie wiedzą i lepiej żeby nie pisali nic. 

Możesz narysować plany mieszkania, opisać to i porozmawiać z kimś kto ma wyobraźnię, wiedzę i przede wszystkim doświadczenie. A czasami (ja też tak nieraz robię) nawet przez telefon ktoś podpowie czy to dobry pomysł czy nie (gratis lub z dobrego serca :) )

A jeśli chodzi o jakiegoś zarządcę budynku to bym się za bardzo nie wychylał bo jeszcze będzie ktoś "ambitny" i pewnego dnia sprawdzą czy postawiłeś ponad 1,5tony w pokoju, sąsiadom nad głowami.

Oczywiście jeśli szkoda "stówki" przy inwestycji za kilkanaście/kilkadziesiąt tysięcy no to nie mam innego pomysłu. 

  • Lubię to 2
Opublikowano

@S_owa spójrz na problem z innej strony. Czy stawiając, na przykład zbiornik 150x50x60 (standardowe 450L) ktoś zastanawia się nad wytrzymałością stropu? Czy obciążenie będzie zgodne z normą budowlaną? Raczej nie. Opiszę to na swoim przykładzie. Również mieszkam w nowym budownictwie, budynek oddany w 2015 roku. Akwarium 160x60x60 (576L brutto) szkło 10mm, waga samego akwarium to jakieś 90-100kg. Akwarium stoi na stelażu z profili stalowych obudowanym płytą meblową, również około 100kg. W szafce sump 65L. W akwarium około 60kg piasku i 70kg kamieni i wreszcie woda, przyjmuję że w obiegu mam około 500L (akwarium + sump + instalacja narurowca, rury 32mm) Łącznie daje to wagę około 830kg i to stoi na powierzchni 160x60cm czyli 0,96m2 więc u mnie norma, nawet ta zawyżona, jest przekroczona czterokrotnie. Akwarium stoi przy ścianie dzielącej salon od sypialni, być może jest to ściana nośna, ale pewności nie mam i nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Jeśli masz obawy to rozważ przymocowanie stelaża do ściany, na przykład kotwą chemiczną wtedy część lub większość obciążenia przejmie ściana nośna. Jeśli dobrze pamiętam to @pozner miał lub ma nadal, również w bloku, zbiornik prawie 1000L. @Merlot ma w bloku 225x60x70 @yaro też ma słuszny baniak 300x100x80 co prawda w domu, ale pod spodem jest piwnica.

  • Lubię to 2
Opublikowano

Akwarium już nie mam, gdyż zmieniłem adres zamieszkania. Niestety, w tym wypadku nie doradzę, gdyż mieszkałem w bloku z lat 70-tych, a tamte materiały to zupełnie co innego. Jedyne co doradzę, to warto się dowiedzieć. Teraz mieszkam w bloku z 2021r. i przy takiej czynności, jak wiercenie otworów, widzę różnicę. Tu bez większego problemu wiercę otwory w suficie wiertarką udarową. Tam nie miałem co startować bez młotowiertarki. Nie wiem jakie to ma przełożenie do wytrzymałości stropu, ale daje do myślenia.

Dodam, że moje akwarium ważyło ok. 1,5 tony, więc i w tym starym budownictwie zrobiłem wywiad. Na szczęście w spółdzielni mieli plany.

  • Lubię to 1
Opublikowano

Dziękuję za zainteresowanie tematem.

Zdaje sobie sprawę, że to dość spora inwestycja i przysłowiowa ,,stówka" dla osoby absolutnie nie jest tu problemem (a nawet na więcej wyceniam spokojny sen).
Ogólnie mam operat szacunkowy, różne plany, pełno dokument i załączników ale o wytrzymałości stropów, normach i materiałach nie ma tam mowy, a przejrzałem wszystko ...

Jeśli chodzi o podmiot administrujący itp. to wolałbym się raczej nie wychylać i nie rzucać w oczy.
Mam dane konstruktora, projektanta i wszystkich najważniejszych osób, którzy dołożyli swoje 3 grosze do tego bloku, no ale niewiele z tego na obecną chwilę wynika. 

Miałem też pomysł (albo raczej ... nadal mam, tym bardziej,ze jest jeszcze trochę czasu) aby spróbować dotrzeć do takich informacji np. przez wysłanie zapytań mailowych do kilku deweloperów, którzy stawiaja aktualnie bloki w podobnym standardzie o możliwość wstawienia takiego akwarium przy zewnetrznej ścianie nośnej ... Myślę, że przy kilku zapytaniach (oczywiście w charakterze potencjalnego nabywcy) gdzieś, ktoś zawsze dopyta, sprawdzi i odpisze na maila. W ten sposób może nie dotrę do informacji na temat mojego indywiudalnego przypadku (tego konkretnego bloku) ale np. przy pozytywnych rekomendacjach będę miał ogólne rozeznanie jak to wygląda w nowym budownictwie w okolicy. 

Jakby blok był w starszym budownictwie z tzw. wielkiej płyty, o której pisze Krzysztof to majac
,,przerobione" dziesiątki tematów i opinii bez większych obaw takie 1400l postawiłbym przy ścianie nośnej, jednak opinii na temat nowego budownictwa jest znacznie mniej i dlatego nadal mam pewne obawy. 

Nadal zachęcam do wyrażania swoich opinii, jak coś nowego ustalę to dam znać.
 

Opublikowano (edytowane)

W nowoczesnym budownictwie mieszkaniowym najczęściej słupy, ściany nośne i stropy są żelbetowe. Jeśli zbiornik stoi przy ścianie nośnej, to nie widzę żadnego zagrożenia dla stropu. Jeśli jest jakieś teoretyczne zagrożenie to dla szlichty, która teoretycznie powinna mieć minimum 4cm i być zbrojona najczęściej siatką cienkich prętów (a raczej pręcików) lub zbrojeniem rozproszonym. Szlichta jest na warstwie styropianu/wełny, która pełni funkcję wygłuszającą i przestrzeni w której rozprowadzone są rurki c.o. do grzejników. Zagrożeniem teoretycznym (niewielkim) jest to czy warstwa szlichty w miejscu planowanego akwarium została wykonana prawidłowo. Zagrożenia dla stropu ( i co za tym idzie dla sąsiada🙂) nie widzę żadnego. Problem to może być z wniesieniem takich wymiarów do mieszkania.

Edytowane przez tom77
  • Lubię to 1
Opublikowano

Na moim stropie, przy ścianie nośnej u mnie stoi około 5 ton. Nie jest to wielka płyta, a żadne ściany nie mają nawet ryski czy pęknięcia

  • Haha 1
Opublikowano (edytowane)
W dniu 30.06.2023 o 20:07, S_owa napisał(a):

wspominana przez wielu norma  150kg/m2

Zastanawiałem się, jak do tej normy ma się przykładowy, stukilogramowy człowiek stojący na powierzchni odpowiadającej kafelkowi 30x30 cm...?

Edytowane przez TomekT

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • Aristochromis christyi – to jedyny przedstawiciel rodzaju Aristochromis o charakterystycznym kształcie pyska, który przypomina dziób drapieżnego ptaka lub jak pisze Ad Konings „arystokratyczny nos”. To właśnie temu wyjątkowemu kształtowi pyska zawdzięcza on swój przydomek – Jastrząb z Malawi. Fot. Łeb dorosłego samca Aristochromis christyi z profilu. Gatunek ten występuję w całym jeziorze głównie w strefie przejściowej. Osiąga dość znaczne rozmiary, samiec dorasta do ok. 30 cm., samica jest nieco mniejsza i osiąga 25 cm. Jest typowym rybożercą, a jego menu składa się głównie z przedstawicieli ryb z grupy "Mbuna". Osobliwa budował pyska przystosowała Aritochromis  do chwytania znacznych rozmiarów ryb stanowiących nawet 1/3 długości jego ciała. Fot. Ukazuje rozmiar „paszczy” dorosłego osobnika Dymorfizm płciowy u tego gatunku jest bardzo wyraźny ale dopiero u dorosłych ryb młode wyglądają identycznie – srebrzyste ciało z charakterystyczną wyraźną skośną czarną pręgą. Dorosłe osobniki jak już wspomniałem różnią się znacznie, jeżeli chodzi o kolorystykę samice pozostają podobne do młodych, może trochę ciemnieją ale wydaje mi się, że jest to bardziej cecha konkretnego osobnika i diety. Samce natomiast z wiekiem nabierają coraz więcej niebieskiego odcienia, który zaczyna od głowy „rozlewać” się na resztę ciała choć pełne wybarwienie osiągają dopiero w okresie zalotów i tarła. Dodatkowo u samców wydłużaniu i zaostrzeniu ulegają płetwy – grzbietowa posiadająca mnóstwo pomarańczowych plam, której górną krawędź okala biło-pomarańczowy pas i odbytowa, która dodatkowo zabarwia się na kolor pomarańczowy z wyraźnymi białymi atrapami jajowymi. Fot. Młode osobniki, które już przy rozmiarze ok. 9 cm. wykazywały rywalizację wewnątrzgatunkową. Fot. Dorosły samiec.   Fot. Dorosła samica.   Opisywany gatunek nie należy do szybkich pływaków, preferuje polowanie z zasadzki w dość osobliwy sposób. W trakcie polowania ustawia się głową w dół i bokiem do potencjalnej ofiary, potrząsa przy tym ciałem co ma imitować ranną lub chorą rybę. W momencie kiedy nieuważna ofiara zbliży się zbyt blisko do „Jastrzębia” następuje błyskawiczny atak, a duże i silne szczęki nie dają jej żadnych szans. Fot. Dorosły samiec „wiszący” w toni i przygotowujący się do ataku.   Pierwszy raz młode Aristochromis zobaczyłem „na żywo” w 2005 r. na giełdzie akwarystycznej w Łodzi przy. ul. Św. Teresy. Zaraz po powrocie do domu zacząłem czytać na temat tego gatunku ale szybko okazało się, że z uwagi na rozmiar osiągany przez rybę nie będę w stanie zapewnić jej odpowiedniej przestrzeni. Jednak już wtedy wiedziałem, że kiedyś będę cieszył się widokiem Jastrzębia z Malawi siedząc we własnym fotelu. Jako, że w akwarystyce cierpliwość to ponoć podstawa, stadko sześciu młodych około 6 centymetrowych Aristochromis christyi trafiło do mnie w kwietniu 2017 r. Młodzież trzymała się razem do osiągnięcia ok. 9-10 cm. Ryby karmione były sztucznymi pokarmami premium i raz w tygodniu mrożonymi krewetkami, zresztą tak jest do obecnej chwili. Gatunek ten rośnie zdecydowanie wolniej niż inne popularne wśród akwarystów drapieżne pielęgnice z jeziora Malawi. W tym okresie zaczęła uwidaczniać się umiarkowana agresja wewnątrz gatunkowa i odtąd ryby wolały przebywać pojedynczo w różnych miejscach zbiornika. Zarówno u młodych jak i dorosłych ryb nie zaobserwowałem znaczącej agresji w stosunku do innych gatunków, nawet podczas tarła samiec był dużo spokojniejszy niż przedstawiciele rodzaju Nimbochromis czy Dimidiochromis.   Fot. Dorosły samiec podczas karmienia mrożonymi krewetkami „z ręki”. W grupie zdecydowanie szybciej rosły samce, których jak się okazało były dwie sztuki i przy rozmiarze 13 cm. byłem ich już pewny, a przy około 15 cm. dokonałem redukcji stada zostawiając w zbiorniku parę, która w zdrowiu pływa w nim po dziś dzień. Fot. Para dorosłych Aristochromis christyi. Para dość regularnie podchodziła do tarła jednak pierwsze trzy razy samica nie donosiła ikry i wypluwała ją po kilku dniach ale z czasem udało się jej dochować młode. W czasie tarła samiec oczyszcza dno z grubszych frakcji i kopie krater średnicy ok. 30 cm., do którego wabi samicę i tam dochodzi do tarła. Tak jak wcześnie już wspominałem samiec podczas tarła nie był zbyt zaborczy ani dla samicy ani dla innych gatunków i to pomimo faktu, że mój zbiornik jest zbyt mały dla Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej ale o tym później. Fot. Samiec podczas przygotowywania tarliska. Moje wnioski na temat Aristochromis christyi oparte zostały na prawie pięcioletnim już okresie obserwacji tego gatunku w moim standardowym 720 l. W tym miejscu muszę wyraźnie zaznaczyć, że jest to zbiornik zdecydowanie za mały by trzymać Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej tym bardziej, że jedynymi (z uwagi na rozmiary i dietę) słusznymi towarzyszami dla niego są inni silni przedstawiciele drapieżników z jeziora Malawi, np. z rodzaju: Buccochromis, Champsochromis, Dimiodiochromis, Nimbochromis czy Tyrannochromis. Nie byłbym jednak sobą gdybym nie pochwalił się sukcesem w zbudowaniu relatywnie zgodnej obsady wielogatunkowej złożonej obok Aristochromis z kilku gatunków z ww. rodzajów drapieżników. Moim zdaniem podstawą budowania zgodnej obsady jest zakup młodych ryb w jednym momencie co pozwoli im przyzwyczaić się do siebie, „nauczyć” się dzielić zbiornik i ustalać hierarchię w miarę wzrostu. Niewątpliwe jednak wiele też zależy od czynnika, na który żaden malawista nie ma wpływu czyli „charakteru” poszczególnych osobników w obrębie danego gatunku. Co do zasady nie zalecam jednak budowania wielogatunkowej obsady wokół Aristochromis christyi w zbiorniku 720 l. Uważam, że za minimum należy tu przyjąć zbiornik o wymiarach 250 x 70 x 70 cm. Natomiast zbiornik 200 x 60 x 60 cm. z całą pewnością można uznać za wystarczające zaplecze dla stworzenia jednogatunkowej obsady z Aristochromis christyi, oczywiście w układzie z jednym samcem. Fot. Dorosły w pełni wybarwiony samiec. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że jest to jeden z moich ulubionych gatunków spośród drapieżników z jeziora Malawi i zawsze będę go brał jako pewniaka budując w przyszłości obsady moich zbiorników. Mam nadzieję, że również Wam udzieli się mój podziw i sympatia dla Jastrzębia z Malawi i ryba ta „padnie” wyborem każdego malawisty, który dysponuje odpowiednio dużym akwarium.   Literatura: Konings A., 2003. „Back to Nature”.  Przewodnik po świecie pielęgnic z Malawi.  Konings A., 2016. „Malawi cichlids in their natura habitat” 5rd Edition. Cichlid Press, El Paso, USA. Łątka L., Sierakowski W., 2018. “Pielęgnice jeziora Tanganika i Malawi”. Wydanie pierwsze. Angraf, Piła.  
    • A nie zabaczyłeś, że jesteś na forum ryb z j. Malawi nie z Tanganiki? Polecam forum tanganiki, tam na pewno otrzymasz rzetelną informację.
    • Witam wpadłem na pomysł żeby przerobić moje 100l pod gatunki z Tanganiki. Kupiłem skały ‘elephant skin’ i ułożyłem małą konstrukcje w jednym z rogów. Dolożylem trochę roślin dla lepszego efektu wizualnego Microsorium Pteropus i Anubias barteri.  Reszta to drobny jasny piach i kupiłem około 25 wielkich muszli po ślimakach escargot- Helix pomatia(jeszcze nie dojechały). Plan jest taki żeby obsadzic parą Julidochromis transcriptus i kupić około 6 Neolamprologus multifasciatus, Jakieś sugestie, przeciwskazania co do obsady? Samo akwarium jakieś uwagi ? Filter oase 200 thermo, lampa chichiros b series. TDS wody kranowej 388pp.    (zdjęcia zrobione kilka minut po zalaniu) Pozdrawiam.      
    • A czemu nie ?  Ja bardzo dużo piszę codziennie zawodowo i nie mam już siły i przede wszystkim czasu na pisanie dla przyjemności 🤷‍♂️ Dlatego dla mnie osobiście spotkanie/spotkania to najważniejsze daty w kalendarzu... Szkoda, że jest nas na spotkaniach mniej, dlatego zachęcam każdego do przyjazdu tym bardziej, że jest dobre połączenie PKP z Prudnikiem. Zawsze będę mógł opowiedzieć o swoich doświadczeniach z drapolami choć nie wiem czy faktycznie kogoś to interesuje. Poszukam tez i wrzucę na KM krótki artykuł, który poczyniłem kilka lat temu w tym zakresie na przykładzie Aristochromis christyi, ukazał się on co prawda jedynie w języku angielskim ale mam gdzieś pewnie "rękopis".
    • A czemu nie tu? Wiele razy rozmawialiśmy, nie tylko w Pokrzywnej, ale nie jest moją rolą pisanie tutaj na temat funkcjonowania Twojego akwarium z drapolami😉
    • Wszyscy mają racje aaaale nie do końca 😉 ale na szerszą rozmowę zapraszam na spotkanie do Pokrzywnej ☝️😁 PS. @pozner z tego co ja pamiętam to byłeś przy wielu moich rozmowach właśnie w Pokrzywnej ale widocznie tylko ja byłem trzeźwy 😁😉🤣
    • Nie miałem nigdy poważnych drapoli w akwarium, ale moje doświadczenia z non mbuna oraz z pielęgnicami z Ameryki centralnej mówią że dobrym środkiem do rozładowywania agresji jest mocne przerybienie. Często propozycje obsad na tym forum czy w książce Wojtka Sierakowskiego mogą mieć rację bytu tylko do pewnego momentu. 13 ryb w 1400l to niezbyt wiele w moim odczuciu. Jakie są wasze doświadczenia w tej kwestii z drapolami?
    • To prawda Regulowałem już kilka razy, ale w środku - pod szafką jakiś czas temu założyłem jeszcze drugi, mały zbiornik, 112lz pokrywą, przez to szafka jest dość często otwierana, a czasami nawet częściowo otwarta przez kilka h. Dodam, że ten sposób prowadzenia akwarium nie jest zbyt wygodny przy serwisie, więc nie polecam a szafkę bym musiał regulować w prawie każdy weekend 
    • Bardzo ładny baniak, konkret. Jedyne do czego się można przyczepić do regulacja drzwiczek pod nim 😅
    • @S_owa dzięki za super aktualizację  Wyjątkowo mnie cieszy, bo Twoja kronika zainspirowała mnie do wystartowania akwarium z drapieżnikami. Z takich predatorów kalibru XXL mam u siebie tylko samca Aristo. Zakładam, że moje akwarium finalnie może być dla niego za małe, ale postanowiłem sprawdzić co z tego wyjdzie przy założeniu, że będzie to tylko samiec bez partnerek do harcowania. Jak na razie spokojnie sobie rośnie i nie doskwiera innym lokatorom. Ku mojemu zaskoczeniu w składzie mieszkańców, najbardziej upierdliwy dla wszystkich jest samiec Stigmatochromis Tolae. Miałem 2 samce i 2 samice. Niestety przez niefortunny wypadek jedną samicę straciłem, druga nie wytrzymała presji dwóch samców 😕 Jednego samca sprzedałem bo mi było go już szkoda i ten ostatni, który pozostał potrafi być jak taka końska mucha na łące. Dokucza wszystkim. Ma swoją norę pod kaseciakiem i jego jedynym celem życiowym jest wyganianie wszystkich z tamtego rejonu. Potrafi dać popalić 1,5 razy większemu Nimbochromisowi Polistigma... Będę go musiał usunąć bo mnie już denerwuje.  Zazdroszczę widoku pielęgnującej maluchy samicy Nimbo. Nigdy nie spotkałem się z takim widokiem u moich pyszczaków.  Pozdrawiam 👋
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.