Skocz do zawartości

Czy wszystkie pyszczaki mają żyć w 20 stopniach C?


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
18 minut temu, triamond napisał:

Jeśli wierzysz, że ewolucja jest tak szybka, że moje ryby F1 czy F2 są różne od tych z jeziora,

Nie są różne. Żyją tylko w innych warunkach.

19 minut temu, triamond napisał:

Twoich wierzeń nie zmienię.

Wyobraż sobie , że moje ryby w temp. ( bez grzałki) 27 C też żyją i mają się dobrze. Dlaczego?  Może dlatego , że w podobnej temp. przebywały zanim je kupiłem .  Jeżeli moje żyły w wyższych temperaturach jak 21 C to znaczy , że moje "wierzenia" są OK  i nie muszę ich zmieniać .

Szanuje Twoją wiedzę i Twoje naginanie  rzeczywistości do Twoich tez ,  które potrafisz udowodnić.  Ja jednak wolę wzorować się na doświadczeniach , które maja rację bytu w praktyce. Skoro "badacze (  Ad Konings)" jeziora twierdzą że np. saulosi żyje w wodzie o temp. 26-28 stopni , to ja nie mam zamiaru trzymać jego ( saulosi) w temp. 21 stopni tylko po to aby sobie udowodnić , że w 21 C dadzą radę.  Twoje dadzą  bo faktycznie jak pisałeś w innym temacie masz taka temperaturę.  Moje też dają(wały)  radę w 27 C.  Wybacz..ale dla mnie autorytetem w dziedzinie Malawi jest Ad. 

  • Lubię to 1
Opublikowano
24 minuty temu, triamond napisał:

Wolę nie ufać swojemu doświadczeniu bo jestem świadomy błędów poznawczych wbudowanych w człowieka.

Moje ryby mają się dobrze. Nie padają przy 21 czy 20 stopniach.... bo nie pozwalam im czytać forum...

Tak trzymać👍 Napisz za kilka lat jak się miewają. Moje niektóre osobniki liczą sobie już po 6-7 lat i mają się świetnie w 26 stopniach w krystalicznej wodzie filtrowanej przez tanią ceramikę, a rzekomo ona jest be, karmione na oko raz dziennie. A moze powinienem używać kalkulatora...?🤔

  • Lubię to 3
Opublikowano
W dniu 11.09.2022 o 23:14, Andrzej Głuszyca napisał:

Cytowany tekst jest początkiem dyskusji, a jego autorem jest @triamond

Nie jest to początek dyskusji, z tego co pamiętam były tam opisy z Ministerstwa Rybołówstwa Malawi.Przeglądałem kiedyś tą stronę ,badania dotyczyły Tilapii, to najbardziej wytrzymała ryba która jest z powodzeniem hodowana w celach konsumpcyjnych. Była tam wzmianka o Oreochromis, zalicza się również do tilapii. Nie prowadzi się badań na rybach akwariowych.Instytucja zajmuje się drobnicą ale tylko w temacie ilości odłowu dla akwarystyki. Nie łączył bym ryb przebywających w górnych partiach wody, z tymi do spożycia które mogą wytrzymywać niższe temperatury.
Jest jednak coś co łączy rybaków z akwarystyką,pisałem o tym w innym temacie.
pozdrawiam

  • Lubię to 1
Opublikowano
44 minuty temu, piotriola napisał:

Nie jest to początek dyskusji, z tego co pamiętam były tam opisy z Ministerstwa Rybołówstwa Malawi.

Musiałeś pomylić tematy. Ten wątek wydzieliłem z poniższego temau, a w nim nie było mowy o Ministerstwie Rybołówstwa. 

 

Opublikowano

Moim skromnym zdaniem, ewolucja przystosowała ryby z jezior i rzek do zmian temperatury (zasolenia, pH itd). Cykliczność tych zmian głęboko osadziła tolerancję na niską temperaturę i w kilku pokoleniach nie znikła, by doprowadzić do zagłady przy następnym oziębieniu. Tutaj potrzeba tysięcy lat.

Przywoływanie C. Saulosi jako przykładu brzmi trochę groteskowo... bo gatunek był namnażany w nieogrzewanych zbiornikach i wypuszczany do środowiska naturalnego. Jak sprawdzimy temperaturę w lipcu... to spada w okolicy do 20,5 stopnia.... No ale jak @edzzio ma w pokoju ok. 20 to już trzeba grzać... ;) Najlepiej do 27 stopni... czyli 4kW grzałka... Eh 😕 35 tyś. kWh rocznie. Takie pomysły nakręcają globalne ocieplenie i w końcu całe jezioro się zagotuje... MIT o konieczności stałych warunków (wieczne lato) jest po prostu szkodliwy....

W modelach zwierzęcych obniżenie temperatury ciała (jak i ograniczenie kalorii), powoduje hamowanie szlaku TOR i przełączanie się komórek na naprawę DNA i oszczędzanie energii. Podobnie działają stresory (o ile nie za silne) np. gwałtowne zmiany temperatury. Organizmy żyją wtedy dłużej, wolniej się starzeją, mniej chorują w tym na nowotwory i cukrzycę.

Dlatego jestem przekonany że moje 20-25 stopni w tym roku i świadome karmienie jest lepszą opcją niż trzymanie ryb w stałej temperaturze 27.

BTW. Ad chyba podał średnią temp. wody 23-27 w regionie. Do sprawdzenia. Nie opublikował żadnych badań na temat wpływu temperatury na ryby (https://www.researchgate.net/profile/Ad-Konings).

  • Lubię to 1
Opublikowano
10 minut temu, triamond napisał:

Przywoływanie C. Saulosi jako przykładu brzmi trochę groteskowo... bo gatunek był namnażany w nieogrzewanych zbiornikach i wypuszczany do środowiska naturalnego.

Owszem.. w celu odbudowy populacji. Nie mówię o Coral.

15 minut temu, triamond napisał:

Ad chyba podał średnią temp. wody 23-27 w regionie.

Podał , że w takim przedziale temperatur ta ryba występuje.

Opublikowano
23 godziny temu, Bartek_De napisał:

Musiałeś pomylić tematy

Być może,triamond jednak wyróżnia się nietuzinkowym ustalaniem tez.Dla tego śledzę te wypowiedzi z uwagą.Prawdą jest że Ad mało publikuje badań odnośnie tych ryb. Mój sposób karmienia różni się diametralnie, chodzi mi o ilość białka którą serwuje swoim rybom. Innym przykładem może być temperatura, u mnie to średnio 25 stopni.Obniżenie temperatury powoduje że ryby staną się ospałe, wydłuża się czas trawienia a co za tym idzie długość zalegania pokarmu w jelitach. Moim zdaniem jest to szkodliwe. To że te ryby przeżyją w 20 stopniach to fakt, który opisano wiele lat wcześniej.Nie mam doświadczenia w hodowli tych ryb w tak niskich temperaturach, miałem jednak awarie która trwała 20 dni.Spadła temperatura, u młodych ryb nie zauważyłem żadnych zmian zewnętrznych. Natomiast u starych weteranów było inaczej, u jednego zaobserwowałem dziwny sposób poruszania się . Drugi miał problemy z płetwami.Mimo podwyższenia temperatury po pewnym czasie pierwszy zdechł, miałem wrażenie że przyczyniłem się to tego. Drugi weteran żył, ale nigdy już nie odzyskał sprawnego ogona.Moje ryby czasami przebywają w 20 stopniach, ale tylko przez krótki czas gdy podmieniam wodę Sugerujesz aby opierać się na własnych doświadczeniach,wstawiam więc zdjęcie które ten fakt obrazuje.

Isklejone płetwy.jpg

  • Lubię to 2
Opublikowano

Dawno temu miałem nieco inne ryby i którejś zimy coś jakoś grzałka nie dawała rady i woda w akwarium miała właśnie około 20 stopni. Trwało to ze dwa miesiące. Część ryb dostała jakąś ospę, padały. 

Za to tego lata gdy było dość ciepło to moje śledzie nie były zadowolone z temperatury 28,6. Były aktywne, bardzo. Gody itp. ale u niektórych pojawiły się zaparcia? Taki jakby bloat. No i jedna ryba mi padła... Wyraźnie wiele dni z rzędu w temperaturze powyżej 28 stopni źle działało na niektóre sztuki. A u niektórych zero różnicy. Jak obniżyłem temperaturę na około 27,5 to już było lepiej. A tak poniżej 27 wszystko się unormowało. 

Podobnie może być z 20 stopniami. Kilka godzin czy doba może nie będzie miała wpływu, ale tydzień czy miesiąc może być "trudny".  Grzałki nie mam i zimą mam 23 do 23,5 stopnia. 

A ta zima oby nie była tak "trudna" jak się zapowiada bo w wielu akwariach 22 stopnie może się okazać ogromnym luksusem. 

Sorry jeśli zszedłem nieco z tematu:) 

  • Lubię to 2
Opublikowano

IMHO... jest pewna optymalna temperatura dla danego gatunku. Im dalej od tej temperatury, tym większy stres dla ryby. Ale ten stres jest potrzebny i przedłuża życie, gdy w odpowiedniej dawce. Nadmiar stresu powoduje hamowanie układu odpornościowego i może zacząć się choroba. Stresory występują w środowisku. To zmiana temperatury czy innych parametrów wody, obecność bakterii i pierwotniaków w wodzie,  poziom tlenu i dwutlenku węgla, agresja innych ryb, urazy itd. Zbyt dużo czynników na raz i rośnie ryzyko problemów. Sama temperatura (te wałkowane 20 stopni a nawet 18) gdy woda jest dobrze filtrowana i nie ma innych natężonych problemów, nie wystarczy, by złamać zdrowe ryby. Mają wykształcone mechanizmy obronne.

W warunkach laboratoryjnych można wyeliminować inne czynniki i zobaczyć reakcje na obniżenie samej temperatury.

Tutaj paletki(!) przez miesiąc w 20 stopniach: https://www.sciencedirect.com/science/article/abs/pii/S0048969718320588; a tutaj paletki chłodzone z 28 do 14 stopni i potem ogrzewane do 28: https://www.researchgate.net/publication/335486181_Sensitivity_in_the_antioxidant_system_of_discus_fish_Symphysodon_spp_to_cold_temperature_evidence_for_species-specific_cold_resistance

Odporne bestie ;) Pyszczaki potrafią więcej...

  • Lubię to 1
Opublikowano
18 godzin temu, triamond napisał:

Odporne bestie ;) Pyszczaki potrafią więcej...

Witaj, ja to chyba mam inne pyszczaki. Objawy które miałem u siebie przy spadku temperatury pasowały do,, przeziębienia"

https://www.google.com/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=&cad=rja&uact=8&ved=2ahUKEwjA5fXXzJb6AhUulIsKHcjWBaMQFnoECB4QAQ&url=https%3A%2F%2Fpodwodnekrolestwo.pl%2Fchoroby-ryb%2Fprzeziebienie%2F&usg=AOvVaw0eaf5PLypEkPmCxBFxUItS

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • Trzeba coś zaktualizować wątek  Myślę, że przyjemną formą będzie aktualizowanie wg wcześniejszych punktów. 1. "Technikalia". Wykonałem nowe oświetlenie. Miało być na diodach Power Led, ale jakoś mnie spłoszyła ilość lutowania. Może zbyt pochopnie odpuściłem, ale finalnie skończyło się na dwóch belkach z modułami LED. Na belce przedniej amontowałem 34 szt. modułów białych 9000K, 10 szt. modułów niebieskich oraz 10 szt. modułów czerwonych. Na belce tylnej zamontowałem 10 szt. modułów białych 6500K. Całością steruje sterownik Palabras Led Dimmer Pro. Tym razem do połączenia lamp z zasilaczem użyłem wtyczki wielopinowej żeby łatwo się to rozpinało (zdjęcia poniżej). Z technicznych spraw, to dołożyłem jeszcze do modułu filtracyjnego dwie saszetki po 100ml Purigenu. Zobaczymy jak to wpłynie na poziom NO3. Stale w zbiorniku mam jakieś 40-50mg/l. Może uda się coś z tego urwać. Jeśli chodzi o filtrację, kaseciaka muszę teraz czyścić co około 1,5 miesiąca. Jednak wielkość ryb robi swoje. Ale dalej uważam, że jest to znakomity w obsłudze rodzaj filtracji. 2. Hydroponika. Rośliny, które dumnie nazywam hydroponiką, spłatały ostatnio figla. Tzn. sama instalacja spłatała figla. Okazało się, że pod moją nieobecność zatkała się rurka odprowadzająca wodę i woda wylewała się już górą na pokrywę. Na szczęście pokrywa ze swoimi klapami ma lekkie załamanie do środka i wszystko ściekało do akwarium. Inaczej byłby niezły klops. Poprawiłem to w ten sposób, że zamiast dwóch rurek łączących się w jedną i kończących kranikiem są dwa osobne kolanka o większej niż wcześniej średnicy i woda powrotna kapie sobie po prostu na taflę wody. Dzięki temu rozwiązaniu odpadł mi też upierdliwy problem związany z ustawianiem przepływu na pompce tak żeby doniczki nie napełniały się szybciej niż odpływa woda. Teraz pompka działa sobie na "maksa" a woda i tak pięknie odpływa bez najmniejszych problemów. Wydaje mi się, że rośliny mają się dzięki temu lepiej bo poziom wody jest stabilny. Przed tą modyfikacją wody było albo za dużo albo za mało a bardzo rzadko tyle ile planowałem żeby było 3. Obsada. Obsada co do ilości się nie zmieniła. Ryby podrosły i "przybyczyły". - Nimbochromis Polystigma - Ujawnił mi się trzeci samiec, czyli mam układ 3+3. Zapewne przyjdzie konieczność skorygowania tego układu, ale na razie nic nie zmieniam bo nie ma jakichś awantur w zbiorniku a Panowie pokazują piękne barwy (nie licząc tego, który ujawnił się jako ostatni). Samice co chwila inkubują, ale jestem przekonany, że tarło odbywa się tylko z dominującym osobnikiem. Samiec beta próbował swoich sił, ale jak "alfa" zobaczył co się święci to szybko skasował mu amory. - Stigmatochromis Tolae - Dominujący samiec w jakiejś nocnej walce stracił oko. Było napuchnięte i białe przez długi czas aż w końcu po prostu odpadło. Nie ma odsłoniętego oczodołu, ale wygląda tak jakby odkleiła się soczewka i pozostało tylko płaskie oko. Nie widać żeby w ogóle się tym przejął. Dalej zajmuje rewir pod kaseciakiem i nadal nikogo tam nie dopuszcza. Dziwny osobnik. Szczerze mówiąc nie jestem zadowolony z tego gatunku. Samiec dominujący jest praktycznie niewidoczny ponieważ non stop siedzi w swojej "jamie" a samiec beta i samica to takie "szare myszki". Chyba w przyszłości usunę ten gatunek z akwarium. - Exochochromis Anagenys - nadal nie udało mi się dokupić samic i pływa układ 1+1. Samica jest sporo mniejsza od samca ale jakoś daje radę. Miała słabszy okres ale udało się jej wrócić do formy i troszkę ciałka przybrała. Samiec ładnie wybarwiony. Samica nie bardzo. Jeśli uda mi się dokupić ładne samice to niewątpliwie będzie cieszył oczy ten gatunek bardziej.  - Protomelas sp. "mbenji thick lips" - niezmiennie jest to mój faworyt z tej obsady. Gdybym mógł cofnąć czas to zrobiłbym albo zbiornik jednogatunkowy z tymi rybami albo byłby jednym z dwóch gatunków. Stanowczo za mało ich kupiłem  Nie widziałem nigdy pyszczaków, które na lini samiec - samica byłyby tak delikatne w zalotach. Nie wiem czy to przypadek po prostu czy ten gatunek tak ma, ale samiec w obejściu z samicą zachowuje się jak rybi dżentelmen. Pomimo, że samica inkubowała już kilka razy, momentu tarła nie udało mi się zaobserwować.  - Dimidiochromis Strigatus - jestem prawie pewny, że układ który mam to 3+5. Samiec dominujący jest po prostu obłędnie ubarwiony. Pięknie rządzi w stadzie i widać go w całym zbiorniku. W przyszłości pewnie będę musiał pozbyć się jednego samca a może i dwóch ale na razie, tak jak i w przypadku Nimbochromisów nie podejmuję żadnych kroków. Nie ma drak to niech pływają. Samiec ma większą motywację żeby "trzymać" kolor   - Aristochromis Christyi - co tu dużo mówić, rasowy drapieżnik. Na większe kęsy jedzenia rzuca się jak bestia  Na razie innym mieszkańcom nie dokucza. Zaczął pokazywać lazurowy kolorek na pokrywach skrzelowych i czasami delikatnie opalizuje na bokach. Piękna ryba.  W zbiorniku miałem jakąś niepokojącą sytuację. Ryby miały kiepskie odchody pomimo tego, że jadły normalnie. Kilka miało jakby kaszel i kilka ocierało się o wszystko. Obstawiałem przywry i przeprowadziłem kurację Capisolem. Dwa etapy zgodnie z instrukcją producenta. Pomogło i sytuacja wróciła do normy. Nie obserwuję obecnie żadnych niepokojących zachowań. 4. Karmienie. Nadal karmię pokarmem Aller Aqua Futura, ale po wykorzystaniu obecnego zamówienia będę się "przesiadał" na pokarm Aller Aqua Bronze. Futura jest już po prostu za mała. Bronze planuję zakupić w granulacji 3 albo 4mm. Jeszcze muszę przemyśleć sprawę. Dodatkowo co 2-3 dni karmię mrożoną stynką pokrojoną na mniejsze fragmenty. Ten pokarm znika w ułamku sekundy. Na prawdziwe mięso te ryby rzucają się jak jakaś horda  Nawet nie ma możliwości na to popatrzeć bo jak wrzucam fragmenty rybek to po kilku sekundach nie ma już ani jednego. Poniżej kilka zdjęć ryb jakie udało mi się wykonać. Zdjęcia nie są podkręcone żadnym filtrem. To surowe pliki z mojego starego Nikona  
    • @Przemysław Woźniak super robota i bardzo ładny efekt końcowy  
    • Świetny poradnik i super efekt finalny. Temat przypiąłem, dzięki temu będzie go łatwo znaleźć.
    • Dzięki cennym radom z tego Forum udało mi się stworzyć za nieduże pieniądze aranżację akwarium, w pełni zaspakajającą moje oczekiwania. Chwaliłem się nią przed ponad rokiem w dziale „Przedstaw się i swoje akwarium”. Jak wtedy pisałem, świadomie zrezygnowałem z tła strukturalnego na rzecz sterty kamieni: prawdziwych i modułów DIY. Te moduły, bo to o nich rzecz będzie, zamawiane u profesjonalnego wytwórcy kosztują, z tego co się orientuję, kilkadziesiąt do kilkuset złotych za sztukę. Ja mam ich 19, plus obudowa komina i kosztowało to mnie z 400 - 500 złotych. Teraz chciałbym podzielić się moimi doświadczeniami z zakresu „kamieniotwórstwa”. Zastrzegam – rewelacji nie będzie, w końcu korzystałem z wiedzy obecnej na tym Forum, ale pewne kwestie rozwiązałem inaczej – może te pomysły przydadzą się kolejnym pokoleniom „kamieniotwórców”. Moduły tworzyłem z różnych materiałów i różnymi technikami. Większość wykonana została z zaprawy Ceresit CX5, używałem także Ceresit CR 65. Każdorazowo wzmacniałem mikrozbrojeniem i paskami siatki tynkarskiej. Jeśli idzie o technikę – większość to odlewy w formach zdjętych z prawdziwych kamieni, jest też parę stworzonych całkowicie od podstaw. Oddzielną kwestią jest osłona komina i od niej zacznę. 1.       Komin Osłona komina to jedyna dekoracja na stałe związana z akwarium. Zrobiłem ją z płyty styroduru sklejonej podwójnie - grubości 8 cm. Kawałki o wymiarach: szerokość ścianek komina i 2/3 ich wysokości złączyłem pod kątem prostym. W pierwszej kolejności użyłem silikonu – nie sprawdziło się. Natomiast klej cyjanoakrylowy  do styroduru zrobił robotę. Następnie gorącym nożem wyrzeźbiłem pożądany kształt. Gotowe elementy podkleiłem też na cyjanoakryl płytami ze spienionego PCV 5 mm, tym razem o wymiarach ścianek komina.   Styrodur obłożyłem zaprawą – warstwa grubości ok. 1 cm, bez siatki tynkarskiej. Siatkę natomiast przykleiłem cyjanoakrylem w dolnej części osłony, nie pokrytej styrodurem, żeby dać lepszy chwyt dla zaprawy. Całość oczywiście wymoczyłem i pomalowałem. Gotową osłonę przykleiłem silikonem do komina. Teraz widzę, że prościej by było zmontować formatki z PCV pod kątem prostym i na to nałożyć piankę montażową, a po stwardnieniu odpowiednio ją wyrzeźbić. Może to być też pomysł na tworzenie tła strukturalnego.     2.       Odlewy Masę na formy, jak to było opisywane na Forum, robiłem z silikonu uniwersalnego zmieszanego z mąką ziemniaczaną w proporcji 2 tuby na kilogram. Formy również wzmacniałem siatką tynkarską. Kamienie przed zrobieniem formy i formę przed wyklejeniem jej zaprawą smarowałem olejem jadalnym. Mój pierwszy kamień zrobiłem pełny. Wymyśliłem sobie, że skorupa położona otworem na dnie stworzy martwą przestrzeń. Oczywiście nie ulałem go w całości z zaprawy – ważyłby tyle co prawdziwy. Skorupę puściłem, jak łódkę na wodę, i nakładłem do niej drobnych kamieni, aż zaczęła tonąć. Po wyschnięciu wypełniłem ją pianką montażową i tymi kamieniami, a po stwardnieniu pianki całość zamknąłem zaprawą. Powstał kamień niewiele cięższy od wody. Na zewnątrz swoje waży, ale w akwarium prawie nic. Zaleta takiego rozwiązania to większa możliwość aranżacji  można go dowolnie układać. Wady – niepotrzebna robota i mniej miejsca dla ryb do chowania się. Reasumując – nie idźcie tą drogą. Pozostałe moduły to skorupy mniej lub bardziej otwarte od tyłu i w dół. Odpowiednio ułożone zapewniają dostateczny przepływ wody. Starałem się, żeby grubość ścianek wynosiła około 10 mm. Nie zawsze się to udawało, bo zaprawa, zwłaszcza Ceresit CR 65 potrafi spływać. Trochę pomaga siatka tynkarska. Moduły po wyjęciu z formy trzeba wykończyć: oszlifować ostre krawędzie i wypełnić ewentualne ubytki. Mikrozbrojenie zostawia włoski na powierzchni kamienia – można je opalić. No i oczywiście wymoczyć, zmieniając wodę, aż będzie czysta. 3.       Kamienie tworzone samodzielnie od podstaw Największe kamienie zrobiłem całkowicie samodzielnie. Jako kopyta użyłem worków na śmieci wypełnionych mokrą ziemią ogrodową. Piasek też by się pewnie nadał, ale ziemię miałem akurat pod ręką. Ważne, żeby była mokra, bo wtedy się lepiej formuje. Worek trzeba zamknąć i trochę skręcić, żeby zawartość była ściśnięta – daje się wtedy uzyskać pożądany kształt. W przeciwnym razie całość się rozłazi i powstaje taki płaski placek. Istotne jest, żeby ścianki modułu sięgały za maksymalną średnicę bryły. Biorąc za model kulę – żeby to było jej ¾ a nie połowa. Kamienie wyglądają wtedy naturalnie i łatwo się je układa. Dotyczy to także odlewów. Powierzchnia naturalnych kamieni nie jest idealna – są różne zagłębienia, wygórowania, pęknięcia. Części wystające są bardziej wyszlifowane, w zagłębieniach jest więcej nierówności. Te niedoskonałości można uzyskać zacierając wiążącą już zaprawę. 4.       Jak malować i dlaczego to nie ma sensu Moje moduły malowałem farbą akrylową Dekoral z atestem dla dzieci. Podkład w kolorze neutralnym – beżowym albo szarym. Następnie w 2 spryskiwaczach do kwiatów rozrabiałem mocno rozwodnioną farbę – w jednym jasną, w drugim ciemną i opryskiwałem z dużej odległości naprzemiennie, wiele razy. Opryskiwać trzeba w niewielkich ilościach, bo jak jest za dużo farby to się zlewa i ścieka. Trzeba też zachować odstęp czasowy między kolejnymi kolorami, żeby poprzednia warstwa przeschła. Zdjęcie po lewej pokazuje efekt tej twórczości, po prawej jest autentyczny granit. Na prawdziwych kamieniach w różnych zagłębieniach gromadzi się brud. Dlatego w te miejsca dawałem troszeczkę czarnej farby i następnie dotykałem ją mocno namoczonym ręcznikiem papierowym. Farba się rozmywała dając naturalny efekt. Widać to na zdjęciach obudowy komina. A teraz zdradzę Wam największy sekret (tylko nie mówcie nikomu): to malowanie nie ma sensu. Kamienie w akwarium  malują się same. Kiedy to odkryłem, przestałem  malować i nic się nie dzieje. Nowe moduły po miesiącu stają się nie do odróżnienia od starych. No chyba, że ktoś tak prowadzi akwarium, że żadne glony mu nie rosną – wtedy pędzel, spryskiwacze, Alleluja i do przodu. U mnie nie ma takiej potrzeby. Na końcu przedstawiam najświeższe zdjęcie mojej aranżacji. Konia z rzędem temu, kto odróżni malowane moduły od niemalowanych. 5.       Dalsze plany Niebezpieczeństwem takiej koncepcji aranżacji jest to, że łatwo zacząć, trudniej się zatrzymać. Człowiek patrzy i myśli: „A może tak jeszcze jakiś głazik dorobić?” Ja tak przynajmniej mam. I dorobię. Już wiem gdzie brakuje. Ponadto chcę ulać kilka płaskich płytek, pomalować je na ciemno  i włożyć za aranżację w miejsca, gdzie prześwituje tylna szyba.   Reasumując: Najprostsze i najtańsze są moduły robione na workach foliowych, oczywiście jeżeli naszym celem jest stworzenie czegoś na kształt otoczaków. Trzeba tylko trochę pokombinować, żeby osiągnąć efekt prawdziwego kamienia. Pewnie bardziej złożone kształty też da się tak zrobić, ale to może wymagać więcej praktyki i talentu rzeźbiarskiego. Odlewy wymagają więcej pracy i są droższe, trzeba zdobyć kamienie na wzór, za to zamierzony rezultat jest bardziej pewny. W aranżacji tego typu jak moja nie ma sensu się silić na jakieś bardzo wyszukane kształty modułów, robotę robi ich ilość i wielkość.  No i malowanie tylko dla chętnych.   A tak się aktualnie prezentuje moje Malawi      
    • Proszę zdjęcia pod pokrywą. Ja mam zrobioną ramkę z profilu do płyt kartonów gipsowych. Daję to możność przesuwania lamp jak się chcę . Na zdjęciu światło ustawione na 50%
    • Super opisane, wygląda na łatwe do zrobienia. @jaras można prosić o zdjęcie już zamocowanych do pokrywy?
    • Fajny prosty opis jak to ogarnąć, dzięki @jaras 👊 @Bartek_De Bartku może przydałoby się przypiąć ten poradnik w dziale DIY, żeby nie zaginął w przepastnych zasobach naszego forum? 
    • Kurczę, teraz wygląda to na banalnie proste... Nie wiem gdzie ja zabrnąłem w internecie, że wydawało mi się to skomplikowaną pracą elektryczną  Cena też w sumie minimalna. Chyba pomimo nowej lampy na modułach, w niedalekiej przyszłości zrobię sobie też takie dwie sztuki dla porównania  Dzięki @jaras za taki "łopatologiczny" schemat 🍻
    • Witam. Chciałbym podzielić się z Wami małym poradnikiem- jak zrobić tanią lampę na power LED ach 3w zasilaną 24v, sterowalną za pomocą sterownika Leddimerpro lub Tc 420 i podobne - sterowanie PWN. U mnie, na akwarium 230x70x65h potrzebne były 2 lampy po 30cm długości i 16cm szer. Oświetlają równo cały zbiornik.  Co potrzeba do jednej lampy: - 12szt diod power LED wraz z podstawką pcb 3w (najlepiej kupić już zlutowaną) -2 szt. Driver stałoprądowy Ldd-700l - klej termo przewodzący  - zasilacz 24v  - profil alu do ledow -  16cm szer. wraz z szybką z pleksi oraz zatyczkami. Profil kupuję się na wymiar, ja wybrałem do 12diód w jednej lampie - 30cm. - przewód 4 żyłowy najlepiej 1.5mm Diody oraz drivery należy przykleić na klej termo przewodzący do profila alu, później wszystko polutować według rysunku, jeden kanał 6szt diód przez zasilaniu 24v. Założyć pleksi oraz zaślepki wiercąc wcześniej otwór na przewód i tyle. Lampa nie trzeba moim zdaniem uszczelniać żadnym klejem. Pleksi na wcisk w zupełności wystarczy.  Uwagi  - lampy dość mocno się grzeją, u mnie 2szt, podnoszą temp. wody o 2stopnie  - drivery trochę piszczą, szczególnie na małych wartościach mocy - ja dopiero je słyszę, jak otworzę pokrywę, ale komuś może to przeszkadzać. -Temperature barwową diód należy dobrać indywidualnie. Ja wcześniej miałem w jednej lampie 6szt 12000k oraz 6szt WFS , dla mnie to światło było sztuczne. Teraz mam 8500k - 12szt w jednej lampie i moim zdaniem efekt jest super. światło mam wysterowane na 50% mocy. Przy mniejszych zbiornikach. Śmiało wystarczy jedna linia w jednej lampie składająca się z 6 diod 3W Lampę bezpośrednio można podłączyć pod zasilacz 24v lub pod sterownik. Jeżeli ktoś chce mieć to podpięte pod zasilanie 12v,  to zamiast 6 diód na jeden kanał, podpina 3szt. Wszystko kupowałem na allegro  Koszt wykonania jednej lampy około 100zł  
    • Nie wiem jak to będzie przy power ledach.Miałem oświetlenie na modułach LED 8500k dodatkowo miałem białe było spoko oczywiście podłączone pod chiński sterownik zmierzchu i świtu. Potem chciałem mieć możliwość wykorzystania pełnej mocy sterownika i dałem moduły RGBW i byłem jeszcze bardziej zadowolony.Gdybym teraz ponownie robił oświetlenie to dałbym moduły RGBW i pobawił się ustawieniem ich na sterowniku.
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.