Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Nawet  wczoraj podczas wieczornego karmienia inkubujace samice delikatnie chwytały pokarm. Kiedyś był to dla mnie mały szok. A teraz widzę, że robią to niesamowicie sprawnie. Najlepiej robi to Mimi 🤪samica Aulonocara, wygląda jak francuska prost...🤪 Szara, niby nijaka, tylko z dodatkiem ciemniejszych szarych pasków ale głowa mieni jej się na niebiesko i usta ma nieco błękitne. Skromna i ładniutka. Te sprytne samice są już u mnie ponad półtora roku. Także mają doświadczenie. Kiedyś jedna z nich coś się wystraszyła i wypluła kilka maluchów takich jeszcze z dużymi brzuszkami , biedne leżały na dnie bo nie potrafiły pływać. Drugą inkubujaca samica szybko podpłynęła i chwyciła do pyszczka około 7 maluchów. Wyglądała jak szalony chomik, który trochę za dużo smakołyków schował w buzi. Dała radę wszystkie małe wychować. Było ich grubo ponad 30. Nie sądziłem, że będzie w stanie tyle zmieścić ale się nie poddała. W ogóle u mnie samice nawet z różnych gatunków gdy inkubuja to trzymają się razem. Odpoczywają blisko siebie, pływają razem. Żadna drugiej nie przegania. Potrafią za to przeganiać samce. 

Fantastyczna jest możliwość obserwowania tych wszystkich zachowań. Na pewno co jakiś czas Twoje ryby czymś Cię zaskoczą. 

Edytowane przez Pikczer
  • Lubię to 1
Opublikowano (edytowane)

Dzięki @piotriola za link, interesujący temat.
U mnie już po sprawie, dzisiaj samica wypuściła młode, tzn nie ma już w pysku nic, po narybku ani śladu, tak jak przypuszczałem 😁.  Co ciekawe różnica w długości inkubacji między pierwsza, a drugą samicą jest dość duża:

1 samica: inkubacja 22 dni

2 samica: inkubacja 27 dni 

Warunki środowiskowe mniej więcej te same, różnica w temperaturze max 0,5 stopnia przy temperaturze między 24,5-25,5. 
 

To co opisujesz @Pikczer to właśnie piękno i charakter naszego biotopu. To dlatego tak kochamy te ryby i ich obserwacja daje nam tyle radości i satysfakcji. Niesamowity przykład tej inkubującej samicy, która przygarnęła dzieciaki swojej koleżanki z baniaka. 😁

U mnie jak inkubowały samica Hary i Saulosi to razem przebywały przy konkretnym kamieniu, blisko siebie i wzajemnie sobie nie przeszkadzały. 

W dniu dzisiejszym mini „horror” w akwarium w końcu się skończył. Doszło do tarła mojego Blue Boya (Metriaclimy) z bardzo niedostępna samicą OB. Była to jego próba numer dwa, poprzednia zakończyła się niczym i trwała ponad tydzień. Od kilku dni samiec był bardzo aktywny, a jego agresja rosła. Dzięki niemu doszło do wspominanej wcześniej redukcji. Od wczoraj sytuacja w baniaku była bardzo nerwowa, BB gonił wszystko  i wszystkich (oprócz prawego samca alfa Hary) a poprzez to inne dominujące samce w swoich gatunkach także stały się dużo bardziej agresywne. Obserwując jego tańce i zaloty aż mi się gęba śmiała 😅

Tu mamy naszego bohatera w szacie godowej (sorry za jakość, ale świeciło słońce a zdjęcia robione na szybko)

E832AA61-73C6-4680-89C7-B81A0444B11F.thumb.jpeg.eb17057939b55b53d07e90a3fd46dea5.jpeg

FCA92A8D-8B72-454D-8B7A-B3182FA5E330.thumb.jpeg.297c3c6551bd4738a357d19ca3b3e204.jpeg

D492566B-D14C-431B-B394-480737CE7C21.thumb.jpeg.0f762acf3167a21b4dc214335ef4d1a3.jpegED37B87D-65FA-42A9-9736-E3DD75448758.thumb.jpeg.647ce00012240c7be9d9253372694637.jpeg

 

Tarło trwało jakieś 40-50 minut i po nim jak ręką odjąć. Spokój, harmonia, zgoda. Niesamowite jak jedna taka sytuacja wpływa na atmosferę wszystkich bywalców w baniaku.

 
samiczka OB:
3E7055BF-3123-489D-B9CE-D538107311FD.thumb.jpeg.b434ced7a479346665c3bea5ba55895a.jpeg

Edytowane przez KapitanCzysty
  • Lubię to 5
Opublikowano

Dzięki @Ziemiojadza miłe słowa, moje Malawi dostarcza mi dużo frajdy i pozytywnych emocji stąd w wyniku obserwacji takie, a nie inne wypociny przelewane na forum… 😅 

Plus tego taki, że za jakiś czas jak będę to sobie czytał to przypomną się te wszystkie perypetie. 😁

Postaram się zachęcony Twoja sugestią, ale brak czasu mocno mnie ogranicza

Co do „Ciapatej” to faktycznie wyglada jakby była częścią tych kamieni, może ten kamuflaż trochę ułatwi jej inkubację przy tym napaleńcu BB 🙂

Opublikowano (edytowane)

Życie wśród gigantów… 😁💙

FC1506BB-3F47-48E9-8C27-1DFD9A761DDD.thumb.jpeg.56af3b03a5d8665ff2d95138ff7a3310.jpegB8BD126B-A804-4A68-A4E7-A7DA4CB026E8.thumb.jpeg.8969de84a11b4b599beae98c5bd3fd20.jpeg41FF8076-341B-4DC3-BB67-DF807EB9C217.thumb.jpeg.4ee367a7b94522d79441987c2950abb2.jpeg
 

A jednak, usypane mini gruzowisko dla narybku dało jakiś cień szansy temu mikrusowi. Obserwuje go od dwóch dni. Jest malutki, chudziutki, ale widać w nim chęć walki o przetrwanie… Cieszę się, że mam tą możliwość i to przy frontowej szybie 😁

Edytowane przez KapitanCzysty
  • Lubię to 4
  • 3 tygodnie później...
Opublikowano (edytowane)

Ach ta moja „Pomarańczka”, sam nie wiem co o niej myśleć…  Z jednej strony inkubuje 33 dni z troski o to aby młode nie zostały zjedzone, a z drugiej pobieraj pokarm ryzykując zjedzenie części z nich i wdaje się w dość zaciekłe bójki z „Ciapatą”. Właśnie a propo Ciapatej, tak jak przewidywałem, nie była gotowa na zostanie matką i już w 4 dniu miała pusty pysk 🤷‍♂️. Wracając do naszej dzisiejszej bohaterki to właśnie dzisiaj miał być ten dzień, w którym w trosce o jej życie i życie młodych miałem wcielić się w rolę położnej. Na szczęście obeszło się bez takich akcji.  Niestety póki co, żadnego mikrusa nie widzę między kamieniami. 

Co to opisywanego i sfotografowanego wyżej małego Saulosi to przepadł, bidok nie miał jednak szans. 
 

Miedzy czasie, trwa konflikt między BB i samcem Alfa C. Hara z lewej strony. Dominuje Metriaclima, ale Hara za mocno przyciśnięta stawia się i czasami zastaje ich w żelaznym uścisku, taki klincz trwa między 1-2 minuty.

   

 

Skutki? Lekko obdarty bok Cynotilapii i uszkodzona warga BB (już drugi raz). Nie na darmo ta pierwsza to „psi ząb” z prostego łacińskiego tłumaczenia 😅Mam nadzieje, że dotrą się jakoś i ich relacja wejdzie na łagodniejszy poziom, narazie obserwuje, obym nie musiał reagować.

Zaległy filmik z „żerowania” inkubującej:

W tle widoczne już drobne fragmenty pokarmu.

A tutaj dzisiejszy starcie „Pomarańczki” (pierwszy dzień bez inkubacji) i „Ciapatej”, było gorąco. 

A kuku? 😅

CDE7782D-AC9E-4F52-AC68-26FBCF832C83.thumb.jpeg.8134415510f026429328b64acf9c03b7.jpeg

92ABA7A6-7840-408A-8D4C-808FF0FDEF21.thumb.jpeg.70ec32ede3750fba4602d961ba980441.jpeg

Edytowane przez KapitanCzysty
  • Lubię to 2
Opublikowano (edytowane)

Taki smutny widok zastał mnie po powrocie z pracy…

   

4755BFBA-1F91-4B38-9221-8875E8D53D8D.thumb.jpeg.9a2f8f63b5012931a9afe9ba9107ba41.jpeg78308F45-B86D-4181-BDBE-59A259C3DC77.thumb.jpeg.e54e59f168da11a2da666fc6b092ce1f.jpeg402305B0-074C-47F6-8387-9D609A088F54.thumb.jpeg.4b6feac5dd72305d8ddb334f3f07d88f.jpeg

Został tylko szkielet, trochę skóry, jakieś fragmenty płetw.
Był to najmiejszy i najsłabszy Saulosi z całej czternastki. Miałem wrażenie, że prawie nie rósł przez te 10 miesięcy pobytu u mnie. Niepokoiło mnie to, a od dwóch dni wydawała się jakaś taka osłabiona, chociaż normalnie pobierała pokarm ( wczoraj wieczorem na pewno i dzisiaj rano chyba też) i pływała z całym stadem, nie gdzieś tam na uboczu. Przeczuwałem jednak, że coś jest z nią nie tak. 

Zaobserwowałem, że resztkami ryby były zainteresowane C. Hary i L. Perlmutty czyli te gatunki bardziej mięsożerne, Saulosi i Metriaclimy nie ruszały truchła.


Aktualizacja inkubacji:
Międzyczasie kolejna samica Perlmuttów zaczęła nosić, tarła nie miałem przyjemności widziec, a i specjalnych walk jakoś przed i po nie oglądałem. 
 

W kotniku za to moje młode Hary mają się dobrze i największe sztuki dobijają do ok 2,5 cm. „Najdojrzalszy” z nich wziął się nawet za „ wykopaliska” 😅

 

Edytowane przez KapitanCzysty
  • Smutny 1
Opublikowano

Coś było nie tak skoro ryba nie rosła. U mnie takie które w półtora roku prawie nic nie rosły to też były z czasem jakieś dziwne. Widocznie od początku słabe i ich los był z góry przypieczętowany. 

A maluchy fajowe :) U mnie to jest "szwedzki stół" jak któraś samica wypuści małe. 

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano (edytowane)

Ostatnie walentynki były ostre, akurat w ten dzień przypadło tarło C. Hary i obiektem zainteresowań była ponownie największa samica, po której mam 8 sztuk młodych (druga jej inkubacja). Ta sytuacja wydaje mi się zmieniła w pewnym stopniu życie w baniaku. 

Obydwa samce alfa wybarwiły się jeszcze mocniej i zostało im to do dnia dzisiejszego. Oprócz tego został także wysoki poziom agresji, który szczególnie nasilił się u samca zajmującego prawą części akwarium.  Na obecną chwile dość intensywnie przepędza większość ryb z okolic swojej potężnej groty, która wykopał pod płaskim kamieniem. Zachowuje się tak jakby tarło dalej trwało zalecając się do pozostałych samic i przepędzając resztę samce. 
 

W czasie wtorkowych ekscesów było kilka ciekawych sytuacji podczas których reszta przedstawicieli Hary siedziała stłoczona w środku baniaka na granicy terytorium lewego i prawego samca Alfa. 

Kotna samica tarła się to raz z jednym to z drugim samcem pływając od groty do groty i każdy z nich próbował energicznymi tańcami zagonić ją do swojej nory. Na wideo poniżej  widać nawet sytuacje kiedy dwa mniejsze samce także próbując zalecać się do niej, wcześniej samica myśli, że muszelka przy szybie to ikra, a towarzystwo rozgania wkurzony BB.

 

Tutaj mamy jedną z dwóch sytuacji gdzie zdesperowany Alfa lewej strony w poszukiwaniu kotnej samicy zagalopował się do groty prawego samca Hary i został „delikatnie” przepędzony 😅


Lewy jegomość:

Prawy jegomość:

   

Nasza bohaterka już z jajami:

50883971-5FCC-4A2E-9540-3C009D4A2583.thumb.jpeg.f45941e16004298d59c98b0f63be42cb.jpeg
 

Międzyczasie wypatrzyłem dwa maluchy w szczelinach, których matką była moja jak narazie rekordzistka w inkubacji „Pomarańczka” (33 dni). Jak widać jej starania nie poszły na marne.

Tego obserwuje już od kilku dni i jest dość zaradny, a zarazem bardzo ostrożny. Fajne jest to, że w przypadku tego gatunku jest dużo prawdopodobieństwo, że jest to samica.

F5C0790A-A441-48A7-94A1-4EB6B2786896.thumb.jpeg.1176edef0fa52deb0967ba7e23a7b3db.jpeg

Skutecznie życie utrudniają mu niestety Perlmutty, które jak już kiedyś wspominałem w trakcie karmienia po pobraniu pokarmu z toni intensywnie pływają między szczelinami szukając czegoś do zjedzenia.

 

@Bojar miałeś racje w tym temacie, że ten gatunek drastycznie zmniejsza szanse narybku na przeżycie. Moje obserwacje, co prawda krótkie, ale już to potwierdzają.


Samczyk (albo samica OB, ale raczej samczyk) zauważony wczoraj w drugiej części akwarium.

52518E40-987D-4E56-853C-8DF4CA151A98.thumb.jpeg.72367c80705855f70ffcc4b562dfdff0.jpeg

30BCCAC0-77AA-4978-B37A-93262D463304.thumb.jpeg.518d7c186cb880b7c3d8794986f36aa6.jpeg

Edytowane przez KapitanCzysty
  • Lubię to 5
  • 3 tygodnie później...
Opublikowano

Bohaterką dzisiejszego wpisu jest niespełno 6 cm samica Labidochromis Perlmutt, która inkubuje już od 06.02.2023 roku.

Labidichromis.thumb.jpg.712042ce78d4c36cc1b5b2df37ad4f8b.jpg

To już jej 29 dzień kompletnej głodówki bo nie zauważyłem z jej strony nawet próby pobierania pokarmu (jest mała i ma wąski pyszczek pewnie z tego to wynika).  Nie jest jednak narazie rekordzistką ponieważ miano to dzierży jak już wspomniałem we wcześniejszym wpisie samica M. E. Minos Reef - 33 dni. Różnica między nimi jest jednak znaczna ponieważ "Pomarańczka" po kilku dniach z wypełnionym pyszczkiem zaczęła pobierać niewielkie ilości pokarmu.

Całej sytuacji nie pomaga fakt, że od ostatnich trzech dni stała się bardzo aktywna. Najpierw próbowała przeganiać wszystkie ryby przy jednej grocie co chwilę zerkając w pewną szczelinę, a w dniu wczorajszym, w innym miejscu także zaglądając co chwilę w szczeliny. Zachowanie to tłumacze sobie, tym, że musiała wypuścić część młodych w jednym i  w drugim miejscu. 

Udało mi się uchwycić moment jak miała dużo młodych w pysku, widać "gały" 😄

Takim zachowaniem mi zaimponowała, robiła tak prawie cały dzień:

Daje jej jeszcze maks 2-3 dni i będę próbował delikatnie pomóc z resztką młodych ponieważ mam obawy, że może się zagłodzić.

Międzyczasie druga samica Permuttów zaciążyła i też wygląda na bardzo zaangażowaną. W pewnym momencie miałem nawet cztery "nioski", ale samica Saulosi straciła jaja w piątym dniu i obecnie mamy 2x Labidochromis i 1x Hara.

Prawie zapomniałbym napisać o niesfornym maluchu, którego pokazywałem wcześniej. Jest już ze mną jakieś trzy tygodnie i robi się coraz bardziej śmiały w zapuszczaniu po jedzenie. Często jednak swoje wypady kończy szaloną ucieczką, a szybki jest jak serialowy "Flash". W sumie powinienem napisać "szybka" bo to samica 😅

mikrus.thumb.JPG.87e7f45919098e363c0efbd41af46fd4.JPG

 

  • Lubię to 7

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Ogłoszenia



  • Posty

    • Zdecydowanie brakuje tematów na dotyczących drapieżników, a jednak co raz więcej osób dysponuje pozornie większym baniakiem na poziomie np. standardowych 720l (200x60x60). Piszę ,,pozornie" bo to temat drapieżników, a ten litraż to fajna opcja przy mbunie albo przy rozsądnie dobranej obsadzie non mbuny, ewentualnie mixu non mbuny z małymi drapieżnikami. Piszę tutaj lekko ku przestrodze bo tych większych gatunków nie ma nawet co pchać do takiego zbiornika, no chyba, że jest to tylko akwarium przejsciowe. Wrzuciłem tylko 2 filmiki z Bucco ale samiec serio potrafi mocno stłamsić swoich ,,współlokatorów". Ogólnie od kiedy dołożyłem kryjówek jest wyraźnie lepiej, ale pierwsze tarło gdzie buzowały hormony, a 3 samice czekały w kolejce to reszta załogi mogła tylko cierpliwie czekać zajmując jedyne bezpieczne pozycję po drugiej stronie baniaka. Przez 1,5 roku funkcjonowania tego akwarium, z tego co kojarzę nie robiłem żadnej ingerencji w wystrój (ułożenie i liczbę kamieni/modułów), jednak samiec Buccochromisa zmusił mnie do szukania dobrego rozwiania, przez co w ciągu 2-3 tygodni trzy razy robiłem przemeblowanie w baniaku. 80cm głębi daje już pewne możliwości, dzięki czemu ryby mają zarówno dużo miejsca do pływania, jak i pole do ukrycia, czy przemieszania za/między modułami. Na początku ku mojemu lekkiemu zdziwieniu mało z tego korzystały i lewa strona zbiornika i tak należała do samca Bucco. Z czasem nauczyły się, że można umiejętnie się skryć przed wzrokiem dominującego Bucka. W moim zbiorniku pozostałe gatunki (nawet gdy nie było samca Bucco) nie robiły aż takiego spustoszenia w okresie tarła. Mój Fossorochromis ma minimalne potrzeby jeśli chodzi o terytorium obierane w trakcie tarła, choć oczywiście chęć wytarcia samicy powoduje u niego dużą pewność siebie i zdarza mu się pogonić nawet Buccochromisa, do którego normalne boi się nawet podpłynąć. Mimo wszystko nie wyciągałbym z tego jednoznacznych wniosków i nie oznacza to, że te same gatunki (mam na myśli pozostałe gatunki, poza Bucco) w innej konfiguracji np. w mniejszym zbiorniku też pogodziłyby się dostępną przestrzenią. Dopóki w akwarium rządził Champso to on dyktował warunki i szczególnie w trakcie tarła przejmował też pół akwarium (choć ta dominacja trwała, raz, że krócej, a dwa pozostałe ryby mimo mniejszej ilości kryjówek nie były, aż tak zepchnięte do boku). Odgryzał się mu jedynie samiec Nimbo. Bardzo ciekawi mnie jak wyglądałaby sytuacja w akwarium gdyby, wszystkie gatunki występowały w konfiguracji z samicami, a najwiekszy Bucco występował w konfiguracji bez samic. Myślę, że nadal miałby najmocniejszą pozycję w zbiorniku, ale nie byłoby już okresów, w których któraś z ryb dość mocno dominuje pozostałe gatunki (szczególnie w okresie tarła).
    • Nie wiem. Też wiele razy zastanawiałem się, jak to funkcjonuje u @BombeL. Dlatego go wywołałem do tablicy.  Chyba nie bardzo załapałeś mój prześmiewczy ton😉  
    • @pozner Nie herezję, tylko znam problem, bo miałem te ryby....przez 3lata  Krzysztof pomyśl przez chwilę. Buccochromis 35cm - łowca, czyli szybki. Jakk on na funkcjonować w 720l długoterminowo z innymi rybami  60cm szer to nawet nie 2 długości jego ciała. To jest naprawdę szybka ryba i masa też robi swoje. Taka ryba rozpędzona, nie ma jak się zatrzymać w małym akwarium.
    • A to ciekawe. @BombeL ma, czy też miał, swoje predatory w standardowej 700-tce czyli 200cm. dł. i jakoś nie słyszałem o problemach. A miał (ma) i Bucka i Aristo i Nimbo. Łukasz, to jak to jest z tymi predatorami, bo koledzy jakieś herezje tu rozpowszechniają, że dla nich to musi być minimum 250cm?😆 A może lałeś im melisę, albo dawałeś psychotropy, żeby zachowywały spokój emocjonalny?😆 A tak w ogóle to bardzo fajna relacja.  
    • @S_owa piękny wpis dodałeś, wręcz kronikarski, bardzo dużo wiedzy praktycznej oraz piękne zdjęcia i filmiki. Bardzo kibicuję dalszej pielęgnacji tych pięknych ryb. Ja po prawie 3 letniej przygodzie z moimi drapolami się poddałem. Ale moje akwarium było zupełnie inne - mniej kryjówek, więcej przestrzeni do pływania, przez to prześladowane ryby podczas tarła nie miały się gdzie schować. U Ciebie sytuacja jest trochę inna. Większy litraż i więcej kryjówek. Ale też poniosłeś już straty i to swojej ulubionej ryby. Ja w swoim akwarium z drapolami sugerowałem się baniakiem Stacha, wtajemniczeni wiedzą o kogo chodzi. Często zamieszczał piękne fotki drapoli na naszym forum. Nie pisał nic o możliwości braku harmonii w akwarium. Dopiero później w pw gdy pytałem o pokarmy - powiedział jasno, że moje akwarium jest zbyt małe do Predatorów przypomnę mój baniak 230x70x65h. Jego akwarium było podobne litrażem, tylko 20cm dłuższe. Nie wiedziałem wtedy o czym on piszę i zbagatelizowałem te wiadomość, myśląc, że u mnie będzie ok. Nie było ok i teraz po zmianie obsady na non- mbune w końcu mam spokój w akwarium. Co do buccochromisa, to marzy mi się jeszcze ten gatunek, ale w niniejszej odmianie, który praktycznie jest nie do dostania.
    • Rzadko zdarzają się tu tak dobre aktualizacje 💪  Super ciekawy opis zawierający przy okazji sporo przydatnych informacji (i przestróg) dla osób chcących hodować drapole. Ryby świetne, filmy z tarła bucco rewelka. 👏👏👏
    • Od ostatniego wpisu minęło już 12 miesięcy więc uznałem, że warto zaktualizować wątek. Ciężko 12 miesięcy skrócić jednym wpisem, ale postaram się to streścić, tym bardziej, że dłuższych opisów przestawiających zbiorniki z drapieżnikami jak niewiele. Od wpuszczenia obsady minęły już blisko 2 lata, więc dzieciaki już trochę urosły. W obsadzie nie ma wielkiej rewolucji. Aczkolwiek ten rok przyniósł kilka małych roszad. Aktualnie wygląda to następująco: 1) Champsochromis Caereuleus 0+2 2) Fossorochromis Rostratus 1+2 3) Nimbochromis Livingstoni 1+0 4) Buccochromis Rhoadesii 1+3 5) Dimidiochromis Compressiceps 1+0 6) Aristochromis Chrystyi 1+2 Do obsady w tym czasie dołączył samiec Buccochromisa, gdyż posiadane 3 osobniki, tak jak przewidywałem w uprzednich wpisach ostatecznie okazały się samicami. Dorzuciłem także 1 samca i 2 samice Arsito, które uzupełniły obsadę. Niestety w ciągu tych 12 miesięcy Nimbo stracił samicę, a największą startą i różnicą jest brak samca Champsochromisa. Niestety jeden z moich ulubieńców i bardziej istotnych zawodników w tym zespole odpłynął do krainy wiecznych łowów. Zaczęło się od tego, że na moich oczach spłoszył się (podczas wizyty rodziny, kręcenia się przy szybie, nagłych ruchach itp.) i taki mega spanikowany uderzył o tło strukturalne (prawy bok akwarium), później jeszcze wylądował w rogu, a następnie w ,,jaskini" pod filtrem kasetowym (gdzie też mam dodatkowo kamień, który był kryjowką dla mniejszych inkubujących samic). Na jego pysku pojawiła się lekka rana, w która wdała się jakąś infekcja/bakteria. Rana nie chciała się goić, próbowałem go leczyć poza akwarium, codziennie robiłem kurację i podmienialem mu wodę (niestety nie mam drugiego większego baniaka na leczenie i kwarantanny), a akwarium zajmuje jednak sporo miejsca jak na mieszkanie w bloku. Ostatecznie wydawało się, że jest lepiej, rana zaczęła się zmniejszać ale przez leczenie champso raz, że stracił pozycję to ,,po powrocie" zaczęła go bardzo męczyć samica (mściwa kobieta, dojechała go za te wszystkie zmuszanie do igraszek i ciągle wysyłanie na ,,macierzyński"). No i zmęczony życiem i ganiany przez samice, Champso zawinął się z tego świata. Wielka szkoda. Przez cały ten czas dobrze funkcjonował w układzie 1+1, a przez chwilę 1+2 (trochę przypadkowo udało mi się trafić jeszcze jedną samice). Ogólnie zostając przy tym gatunku to Champso od początku rządził w zbiorniku, choć nie robił krzywdy innym gatunkom. Nie wiem jakby potoczyła się jego dominacja bo można powiedzieć, że minął się z dokupiony samcem Bucco, o którym wspominałem na wstępie. Kończąc jego wątek będę chciał w przyszłości dokupić samca Champso, bo trzymanie samych samic nie ma większego sensu. Aktualnie w akwarium wyraźnie dominuje Buccochromis Rhoadesii. Samiec Champso był już spory, ale jednak jego torpedowaty kształt w zestawieniu z Bucco to jak porównanie wysportowanego koszykarza (champso) i ubitego boksera wagi ciężkiej (Bucco). Bucek ma aktualnie około 30cm, może nawet nieznane przekracza 30, to prawdziwy kawał ryby. Na codzien wygląda pięknie ale w okresie tarła jego barwy, lśniące płetwy i mieniące się łuski wyglądają na tyle kozacko, że w mojej subiektywnej liście pielęgnic z jeziora Malawi (w kategoriach wizualnych) wskoczył na 1 miejsce. Poza tym tarło 30cm ryby samo w sobie jest zjawiskiem, z którym nie miałem wcześniej w swoich zbiornikach do czynienia. Jednak oprócz tego, że w okresie tarła jest jeszcze ładniejszy to niestety ale w tym czasie totalnie dominuje akwarium. To taki czas kiedy 1400l staje się nagle za małe ... Bucek zajmuje wtedy 70% akwarium, tzn tarło odbywa na pustej przestrzeni tuż przy lewym boku zbiornika, oczywiście jest to poprzedzone intensywnym kopaniem itp. Mimo, że akwarium jest dość spore i przywłaszczenie 1/3 zbiornika spokojnie by mu wystarczyło, to on zdecydowanie woli stłamsić resztę obsady po drugiej stronie baniaka, regularnie patrolując teren i przeganiając konkurencję tak aby absolutnie nikt się nie wychylił i nie przeszkadzał w ,,spotkaniu z samicą". Pierwsze tarła po wprowadzeniu Bucka to było lekkie przegięcie z jego strony, bo inne gatunki również się rozmnażają ale absolutnie nie wpływa to negatywnie na resztę obsady. Chłopak był mocno wyposzczony i bardzo chciał pokazać kto rządzi w baniaku. Z uwagi na powyższe zrobiłem lekkie przemeblowanie w akwarium, dodałem kilka większych modułów/kamieni aby zwiększyć ilość kryjówek - aby wszystkie ryby nie były na widoku dominanta. Początkowo wielkich zmian nie było, ale w ostatnim czasie jest wyraźnie lepiej i tarła Buccochromisa nie odbijają się aż takich echem w zbiorniku, a reszta mieszkańców traci trochę przestrzeni ale nie musi już tylko siedzieć w kąciku czekając, aż Buccochromis zrobi swoje. W tym miejscu mogę tylko przekazać czytającym ten wątek osobom, które rozważają ten gatunek w swoim zbiorniku, że w akwariach mniejszych niż 2,5 m, bynajmniej ja (ze swoim obecnym doświadczeniem) absolutnie nie dorzuciłbym tego gatunku do obsady, gdyz jest to za duża ryba, z wysokim ego, potrzebująca sporo przestrzeni w okresach tarła. Myślę nawet, że 3 m zbiornik byłby tu zdecydowanie lepszy (ale pojawiające się w literaturze i niektórych źródłach 2 metry to zdecydowanie za mało... Oczywiście rozmawiamy o dorosłym samcu, w układzie z samicami) - bo zawsze się może trafić ktoś kto powie, że ,,on ma w 720l i jest ok". Tylko różnica przy samym samcu (bez samic) albo młodziaku 17 cm jest kolosalna. Przechodząc do innych gatunków, które u mnie pływają to moje DOTYCHCZASOWE doświadczenia wskazują, że obecny zbiornik jest dla nich wystarczajacy i w przypadku tarła nie potrzebują połowy akwarium i robią spustoszenia wśród innych gatunków. Mimo wszystko, biorąc pod uwagę, że wątków o drapieżnikach jest bardzo mało to ryby te potrzebują połaci przestrzeni i w np. 2 metrowych zbiornikach można pokusić się jedynie o te mniejsze gatunki. Do fajnej obsady polecam raczej konkretny litraż i minimum 2,5 najlepiej 3 m (oczywiście opakowane solidną głębią i wysokością).  Nie przeciągając, w najbliższych miesiącach na pewno w zbiorniku będą jakieś kosmetyczne zmiany w obsadzie, albo jej uzupełnienie. Na tą chwilę w zbiorniku pływa 14 ryb, wcześniej był moment gdzie było 10-11. Stosunkowo nie duża ilość ryb pozwala na obserwowanie bardziej naturalnych zachowań tych ryb (oczywiście przy większym baniaku te możliwości byłyby jeszcze większe) ale np. przerabiałem już jak Nimbo leżakuje przy kamieniu (może robiłby to częściej ale nie ma na co polować) oraz przede wszystkim samice, ktore wypuszczają młode z pyska, po czym starają się ich pilnować, odganiają inne ryby, a w sytuacji potencjalnego zagrożenia biorą je ponownie do pyska. I drapieżników, przy ich dużych i pojemnych pyskach oraz sporej gromadce młodych wygląda to bardzo efektownie. Widziałem takie zachowanie zarowno u Nibochromisów, Fossorochoromisów jak i Champsochromisów, z tym, że dwóch ostatnich przypkach była to dość nieidealna próba walki o dzieciaki i dość szybko większość małych stała się podwieczorkiem. Za to samica Nimbo potrafiła znaleźć sobie dobre miejsce i mimo, że była wyraźnie najmniejsza z całej obsady bardzo dzielnie broniła mlodych. Oczywiście jest to syzyfowa praca i za każdym razem prędzej czy później kończy się wywieszeniem białej flagi.  Sytuację z samicą Nimbo udało mi się kilka razy nagrać, więc dorzucam filmik, który ma już dobre kilka miesięcy ale jest dość ciekawy. Ogólnie w akwarium jest dość luźno, jednak myślę, że przy tych gabarytach ryb i litrażu 1400l dołożenie 3-4 osobników to już taki max (bynajmniej przy moim podejściu gdzie wolę nieprzerybione zbiorniki). Jest parę koncepcji, zobaczymy co przyniesie przyszłość. Do opisu dorzucam kilka zdjęć (samca Aristo, samca Nimbo, samicy Champso) oraz filmy z tarła Buco i pilnowania młodych przez samicę Nimbo. VID_20260228_181415.mp4 VID_20260228_171500.mp4 VID_20250928_184436.mp4
    • Jakiś czas temu chciałem się zwrócić do Zbiorowej Mądrości tego Forum  z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemów zdrowotnych jednej z z moich ryb, a konkretnie, jak w tytule - Labiodochromis caeruleus. Jako że problem udało mi się rozwiązać z takim, czy innym skutkiem własnymi siłami, opisuję sprawę jako ciekawostkę.  Wspomniana wyżej rybka od pewnego czasu zaczęła wyglądać, jakby szykowała się do konkursu Miss Anorrheksia. Stawała się co raz bardziej blada i wychudzona. Do tego sprawiała wrażenie, jakby sobie wargi ostrzyknęła i pływała z cały czas wywalonym jęzorem, co nie było uprzejme w stosunku d o pozostałych użytkowników akwarium, o mojej osobie nie wspominając.  Poza tym zachowywała się w miarę normalnie, za wspólne posiłki się zjawiała, tyle że nic nie jadła. Może była nieco bardziej lękliwa.  Nie wiedziałem, co z tym zrobić, ale zanim się zabrałem za opisanie problemu na Forum, udało mi się ją odłowić i przystąpiłem do operacji. Chwyciłem pincetką to coś, co wystawało rybie z pyska, pociągnąłem  i wyszło - diabli wiedzą co. Rzecz miała 18 mm długości, podczas gdy ryba 5 cm, więc wyjaśnił się brak apetytu, pewnie sięgało to do żołądka. Nie przypominało to niczego, zdecydowanie nie wyglądało na jakiś element anatomii. Było w miarę elastyczne, po umyciu półprzeźroczyste, najbardziej przypominało mi jakiś zaschnięty klej do plastiku. Nie zeschło się do następnego dnia. Pacjentka po zabiegu nie sprawiała wrażenia kogoś, komu wyrwano właśnie połowę wnętrzności.  I tu popełniłem błąd. Trzeba było rybę odizolować na dzień, dwa celem obserwacji, ja zaś uradowany z pomyślnego przebiegu  mojej interwencji wpuściłem ją do akwarium. Będąc z powrotem w domu zachowywała się całkiem normalnie, zaczęła nawet pobierać jedzenie.  Ustąpił też obrzęk warg.  I to by było tyle. Następnego dnia nie potrafiłem już ze stu procentową pewnością powiedzieć która to jest ta ocalona od pewnej śmierci głodowej. Nie było żadnej anorektyczki, żadna też nie miała wyskubanego ogona (który to ubytek widać na pierwszym zdjęciu). Aranżacja w moim zbiorniku pozwala długo i skutecznie się bunkrować, nigdy też nie widuję całej obsady jednocześnie. Można też dyskretnie zdechnąć i się rozłożyć i nikt tego nie zauważy. Niemniej, o ile się nie mylę, było 6 labidochromisów i tyle jest teraz. Wśród nich jest jeden odstający nieco wielkością i wybarwieniem, zakładam że to jest beneficjent mojej terapii. Dzisiaj, dwa miesiące po opisanych zdarzeniach ryba ta wygląda tak: Tak więc zakładam, że udało mi rybę wyleczyć i jak na nią patrzę to widzę jakiś przebłysk wdzięczności w jej oczach (a może mi się tak tylko wydaje). Ciekaw jestem, czy ktoś spotkał się z czymś podobnym, albo czy macie pomysł, co to mogło być?
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.