Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Witam.

Właśnie mijają 3 miesiące od dnia skompletowania mojej obsady. W ciągu tego czasu zebrało się parę obserwacji, które moim zdaniem warto by opisać. Poza tym fajnie by było prowadzić taki pamiętnik po prostu ku pamięci.

Na początku wyglądało to tak:

IMG_6252.thumb.JPG.ed13289d81759a2c95b2b7e68fe50f1e.JPG

A potem pojawiły się okrzemki i rybki

IMG_6269.thumb.JPG.a2ee27901c2d2e859902610602068a85.JPG

 

Pierwsze rybki trafiły do mnie 28.12.2020 r. od hodowcy z Łodzi, p. Macieja. Jak pisałem w którymś poście, p. Maciek prowadzi część swojej hodowli w mieszkaniu. Razem z żoną są pozytywnie ”zakręceni” w temacie malawistyki. W mieszkaniu naliczyłem kilkanaście zbiorników, choć w części z nich panowało tzw. „przerybienie kontrolowane”.  I tak trafiło do mnie 10 szt. Cynatilapii zebroides red top Likoma oraz 5 szt.  Chindongo Saulosi.

6-go stycznia 2021r.  trafiły do mnie kolejne rybki: 5 szt saulosków i 5 szt maingano. Tym razem były to rybki od lokalnego, włocławskiego hodowcy-amatora. Ze względu na pandemię rybki dostałem w woreczku, przez drzwi, bez możliwości obejrzenia ich w akwarium. Po wpuszczeniu ryb do zbiornika od razu rzucał się w oczy największy osobnik – wybarwiający się właśnie samiec Saulosi. Niestety, posiadał zniekształcona płetwa grzbietowa. Gdybym miał możliwość wcześniej go zobaczyć, to na pewno bym go nie wziął.

Kolejna partia rybek to 10 szt. Chisumulu chisumulae od p. Dariusza Gaży z Żor. Rybki trafiły do mnie 10-go stycznia 2021 r.  dzięki uprzejmości kierowcy z BlablaCara p. Artura. Jeżeli chodzi o p. Dariusz to polecam zakupu u niego. Rybki dotarły w dobrej kondycji, dobrze zabezpieczone no i dobry kontakt ze sprzedającym.

I tak, w przeciągu trzech tygodni udało się skompletować całą obsadę.

Pierwsze wrażenia

Po wpuszczeniu do akwarium pierwszej partii rybek (cynki i sauloski), wszystkie trzymały się bardzo blisko siebie mimo, że do pływania miały jeszcze dużo miejsca. Następnego dnia ławica podzieliła się na dwie. Jedną stanowiły Saulosi, drugą cynki. I tak pływały przez kolejne dwa dni. Potem stadka rozdzieliły się i każda rybka pływała sobie sama. Jeżeli chodzi o jakość rybek to nie mam nic do zarzucenia, mimo że jedna, najmniejsza Cynka padła mi po ok. 4 tygodniach.

Druga partia (sauloski i maingano) nie wykazywała jakiejkolwiek potrzeby zbijania się w ławicę. Szybko rozpłynęły się po akwarium i sauloski stały się nie do rozróżnienia jeżeli chodzi o partię. Poza tym największym, oczywiście, którego odróżniało jeszcze jego zachowanie. Otóż całymi dniami pływa z nosem przy szybie w prawo-lewo, w górę-dół, w prawo-lewo, w górę-dół. I tak non stop. Jedynie podczas karmienia zmieniał swój rytuał, po czym zaraz do niego wracał. Mam jeszcze 3 zbiorniki i nigdy nie nadawałem rybkom żadnych imion, ale jak córka go zobaczyła to stwierdziła, że „osobnik ten zachowuje się jakby miał downa”. No i tak zostało: dostał ksywę Dałnek. Bo mu się po prostu należało. (Jeżeli obrażam kogoś taką ksywą dla rybki to z góry przepraszam. Nie to jest moim zamiarem).

Dałnek wygląda tak:

IMG_6466.thumb.JPG.d072cea00ae6f25807357686a2a30100.JPG

 

Trzecia partia (Labidochromis chisumulu) również nie wykazywała żadnej tendencji do zbijania się w grupę. Myślę, że przy pierwszej partii był to efekt znacznego przerybienia u hodowcy w zbiornikach z młodzieżą. Były przyzwyczajone pływać w ławicy i tak też się początkowo zachowywały, dopóki nie odezwała się natura.

Po miesiącu obserwacji

 Żeby było ciekawie, jak w akwarium jest Dałnek, to musi być też i Dupek. Dupek to drugi samczyk Saulosi, który zaczął się wybarwiać. I jak na typowego dupka przystało był bardzo strachliwy. Jak jakakolwiek inna rybka chociażby koło niego przepływała, ten zaraz się wycofywał. Znalazł sobie miejsce pod liściem Anubisa i często tam przesiadywał, mimo tego, że Dałnek cały czas odprawiał swoje rytuały i wcale się nim nie interesował. Dupek wygląda tak:

IMG_6344.thumb.JPG.0fc3462fc2ea40722b3c663b55e7796d.JPG

 

Następny saulosek, który zaczął się wybarwiać dostał ksywę Hormon. Ten to już zupełnie przeszedł samego siebie. Tańce godowe odprawiał zarówno przy Dupku jak i Dałnku, nie pomijając oczywiście reszty żółtych jeszcze saulosków. Upatrzył sobie rewir nad kamieniem po lewej stronie akwarium i bronił go przed wszystkimi jak dziewica niepodległości. Po prostu jeden wielki buzujący hormon. W tym samy czasie reszta saulosków (oprócz jednego najmniejszego) zaczęła dziwnie czarnieć na płetwach grzbietowych i dostawać ciemnych pasów. Zacząłem się już obawiać, że trafił mi się układ 9:1 i z Hormonem jest coś nie tak. No, ale teraz wszystko jest ok. Po prostu mam 6 samiczek, które nazwałbym „brudnymi”. Hormon wygląda tak:

IMG_6477.thumb.JPG.c7974c7991fa055dddec6a601eeb2cc7.JPG

 

Jeżeli chodzi o cynki, to początkowo wszystkie jednolicie ubarwione na kolor ni to szary, ni to brązowy. Z czasem zaczęły pojawiać się na nich pionowe pasy, które o dziwo raz były bardzo widoczne, a raz zupełnie rozmyte. Jedna, największa była o wiele ciemniejsza niż pozostałe, więc stawiałem, że będzie to samiec. No ale się pomyliłem. Na samca wybarwiła się rybka średniej wielkości, której mógłbym nadać ksywę Dupek II. Też jest jakaś strachliwa. Na razie u reszty ryb płeć trudna do odróżnienia. Niestety, nie udało się zrobić mu zdjęcia.

IMG_6426.thumb.JPG.00164a0c5bd743657829f2cc654aaae4.JPG

IMG_6402.thumb.JPG.ea909a19356ce63702dbdae3af95436a.JPG

 

Podobnie ma się rzecz z Labidochromisami chisumulu. Część ma pionowe pasy, część nie, raz pasy są wyraźne, innym razem rozmyte, ledwo widoczne. Płeć nie do odróżnienia.

IMG_6455.thumb.JPG.6271214012b347c3b52b47c69752a1e2.JPG

 

A maingano? „Koń, jaki jest, każdy widzi” cytując słowa ks. Benedykta Chmielowskiego z „Encyklopedii” sarmackiej. Niewiele mam tu do napisania poza tym, że bardzo mi się podoba.

Po trzech miesiącach

 Najmniejsza samica, z jednolitym żółtym kolorem niedługo zostanie mamą.

IMG_6459.thumb.JPG.1abc39b961e5a965666f507bea4c26de.JPG

A zgadnijcie kto będzie tatą? Nie, wcale nie Hormon, tylko Dałnek. Wiem, bo miałem przyjemność obserwować tarło. Zdziwiły mnie trzy rzeczy. Pierwsza to wiek rybek: myślałem, że jeszcze na tarło trochę poczekam, a tu proszę… Druga to to, że tarło wcale nie odbyło się na płaskim kamieniu, tylko na prawie pionowej skałce z prawej strony akwarium (na zdjęciu kawałek tej skałki widoczny jest po lewej stronie). No i trzecia rzecz, niepokojąca, to to, że po odbytym tarle wszystkie rybki zaczęły dziwnie prześladować tą samiczkę. Po dwóch tygodniach ma poobgryzane części płetw i większości czasu spędza przy powierzchni pod liściem kryptokoryny.  Niestety, na piąty zbiornik nie ma już miejsca. Na dzień dzisiejszy układ 3:7. Jeżeli chodzi  wybarwienie samców, to wygląda to tak, jakby każdy był z innego gatunku. Najbardziej nietypowo wygląda Dałnek, ale ma w sobie coś takiego, że teraz na pewno bym go nie zamienił.

Ogólnie: jak na razie zachowanie w miarę spokojne. Dałnek przejął w posiadanie 2/3 akwarium po prawej stronie a Hormon 1/3 po lewej. Dupek okupuje teraz górny środek pod liściem kryptokoryny pozwalając od czasu do czasy zadomowić się tam inkubującej samicy. Dałnek często wpływa na teren Hormona, ale go nie zaczepia, natomiast jak Hormon wpłynie na teren Dałna to zaraz dostaje bęcki. Generalnie trzymają się bliżej dna, a samiczki pływają raczej po całym akwarium.

Samczyk cynki dalej strachliwy, ale w kilka, kilkanaście sekund potrafi z bladej rybki przekształcić się w coś rewelacyjnego. Dostaje intensywnych, wyraźnych i żywych kolorów. Żółta płetwa grzbietowa świetnie kontrastuje z prawie czarnym i niebieskim. Zupełnie jak na zdjęciach oglądanych w necie. Po prostu extra. Jak na razie nic się nie zmienia: prawdopodobny układ to 1:8. Mimo, że samczyk ładnie się wybarwia nie zauważyłem żadnych zachowań godowych. Być może jest jeszcze za słaby, aby zawalczyć z sauloskami o swój kawałek dna i wykopać jaskinię? Zobaczymy. Samiczki bardzo zlewają się z kamieniami, na których zadomowiły się okrzemki. Cynki trzymają się strefy środkowej akwarium i jeszcze nie widziałem, żeby skubały kamienie. Natomiast rewelacyjnie radzą sobie z nicieniami zwanymi „banana Worms”. Są to takie malutkie robaczki ok. 1 mm długości. Karmiłem nimi narybek pielęgnic z Am. Płd. i z ciekawości wlałem sporą porcję do pyszczaków. Inne ryby łykają robaki, gdy te bezpośrednio przepływają im przed pyskiem. U cynek jest zupełnie inaczej. Widać takie aktywne poszukiwanie i polowanie. Gdy robaszki rozpłyną się już po całym akwarium, cynki potrafią je wyłapywać z prędkością 2 szt/s, przy czym innym rybkom złapanie robaka zajmuje średnio 3-4 s.  Sprawdzałem to dosłownie z zegarkiem w ręku. Natomiast średnio interesują się ogórkiem.

Z kolei za ogórkiem przepadają sauloski i chisumulu. Oczywiście pierwszy zawsze je Dałnek, potem Hormon, a potem kto pierwszy ten lepszy z klanu chisumulu. Samczyki często się odpędzają. Maingano również interesują się ogórkiem, ale raczej nie odpędzają od niego innych rybek. Zawsze wyjadany jest środek ogórka, ten z pestkami. Gdy już go zabraknie zainteresowanie spada, ale zawsze któraś tam coś skubie. Rybki nie lubią cukini. Zainteresowanie brokułami oceniłbym na średnie. Nie interesują się też lotosem, anubiasem i kryptokorynami.

IMG_6395.thumb.JPG.cacbb4a78854803eefbe3aa8e4dafdf2.JPG

IMG_6418.thumb.JPG.8ceebde5cacd7c1ccf56578085c8bea8.JPG

 

Pięknie wybarwiły się dwa samce labidochromisków, przy czym są jeszcze dwaj pretendenci do tego stanu. Najprawdopodobniej mam układ 4:6. Jak na razie nie ma agresji, chociaż kilka razy odbywały się „walki kołowe” dominatorów, do których  próbował dołączać trzeci samczyk. Bezprym pisał, że w jego zbiorniku „rolę policjanta” odgrywała Cynotilapia sp. hara, a u mnie taką rolę spełnia Dałnek. Jak labidoski zaczynają wojować, ten przepływa sobie centralnie przez środeczek, a że jest od nich dwa razy większy, to od razu „pilotom” przechodzi ochota na kołowanie. Moje Chisumulu trzymają się dna akwarium i często pływają między kamieniami, chociaż nie wpływają do grot. Lubią też nosami grzebać w piachu. Są teraz najmniejsze ze wszystkich rybek i mam wrażenie, że rosną bardzo powoli. Bardzo ładnie wyglądają na tle „okrzemkowych” skał.

No i na koniec maingano. Tak naprawdę, to niewiele mogę o nich napisać, poza tym, że jak dla mnie to jeżeli chodzi o kolorystykę, są to najładniejsze rybki. Trafiły do mnie jako największe ze wszystkich. Teraz wielkością ustępują sauloskom. Dwie sztuki z dużym udziałem ciemnego granatu, trzy sztuki z udziałem mniejszym. Jakiś czas temu jedna rybka inkubowała, ale od kilkunastu już dni w ogóle jej nie widzę. Nie znalazłem też trupka, więc może ukrywa się przed agresją ziomków? Nie wiem. Generalnie rybki mało widoczne. Nie powiem, że nieruchliwe, bo pływają jak nakręcone, ale często pływają między kamieniami i ganiają się po grotach. Na inne rybki praktycznie nie zwracają uwagi, chociaż często popadają w konflikt z Dałnkiem, gdy za blisko podpłyną jego kamienia. Generalnie poza urodą niczym innym nie powalają.

Podsumowanie???

Mimo pewnych kłopotów przy zakładaniu  zbiornika i mnóstwa pracy jaką w to włożyłem uważam, że jest to najlepsze akwarium ze wszystkich jakie posiadam. Jak na razie jest najmniej obsługowe: nie ma problemu z parametrami wody, nie trzeba nic zmiękczać,  nic zakwaszać, nie ma problemu z roślinami (bo praktycznie ich tam nie ma). Rybki o żywych, wyraźnych kolorach. Jeden z moich znajomych określił, że wygląda prawie jak na rafie. Fajnie. Jak na razie widzę tylko jedną wadę, która mnie trochę denerwuję. Jest to mianowicie żarłoczność pyszczaków.  Podczas karmienia mam nieodłączne wrażenie, że karmię piranie. Za żarciem to prawie z wody wyskakują. Ale cóż, to się pewnie już nie zmieni.

Generalnie: szkoda, że tak późno zwróciłem uwagę na ten biotop.

PS. Ostatnio tyle napisałem na maturze, 28 lat temu.

Edytowane przez Bartek_De
  • Lubię to 7
Opublikowano
Godzinę temu, WojtekW napisał:

A potem pojawiły się okrzemki

Te glonki na kamieniach, to raczej nie okrzemki. Na moje oko, to chyba krasnorosty ;)👍

Opublikowano

Do moderatorów: Czy mogę prosić o usunięcie ostatniego zdjęcia. Wstawiło mi się dwa razy i nie potrafię sobie z tym poradzić. Dzięki.

Opublikowano
16 godzin temu, WojtekW napisał:

Do moderatorów: Czy mogę prosić o usunięcie ostatniego zdjęcia. Wstawiło mi się dwa razy i nie potrafię sobie z tym poradzić. Dzięki.

Zrobione

  • Lubię to 1
  • 5 miesięcy temu...
Opublikowano

Mija prawie 9 miesięcy od startu mojego Malawi.

Miesiąc temu zrobiłem redukcję obsady i wątpliwości z nią związane zamieszczone są w wątku:

Obecnie pływają:

Saulosi - 1+5. Tutaj odnośnie redukcji miałem duży dylemat. Dałnek, jako bliżej nieokreślony mieszaniec Coral prezentował się jak dla mnie bardzo fajnie. Jak wspominałem, ubarwieniem przypominał trochę membe deep. Dupek, jak to dupek, wyglądał na typowego Sauloska. I tu problem: którego zostawić: tego ładniejszego, czy rasowego? Jako, że samce Saulosi nie bardzo interesowały się wpłynięciem do butelki i już byłem na skraju swojej cierpliwości, postanowiłem zdać się na ślepy los. No i pierwszy do butelki wpłynął Dałnek i to on poszedł do zoologa.

Cynotilapia red top Likoma - 1+8??? Tutaj układ się nie zmienił.

Labidochromis chisumulu chisumulae - 1+1 (+3) Tutaj zupełnie nie jestem pewien. Zostawiłem jednego samca, tego najbardziej wybarwionego i jedną pewną samiczkę. Pozostałe 3 to dla mnie zagadka, chociaż coraz częściej mam wrażenie, że jest wśród nich 1 samiec.

Maingano - 1+1. Tutaj postanowiłem, że z uwagi na urodę zostawię tylko jedną samiczkę. Jednak podobnie jak w przypadku Saulosi, tutaj też musiałem zdać się na ślepy los. Moja cierpliwość skończyła się z chwilą wyłowienia trzech sztuk i jak się okazało została mi inkubująca samica (od której 1 maluszek od paru dni pływa w szczelinie między kamieniami) oraz 1 samiec.

Aha, no i jeszcze nieustraszeni pogromcy glonów: hemlety, w ilości 8 sztuk, w układzie bliżej nieokreślonym.

I teraz obserwacje po redukcji:

Mimo, że odławiałem metodą "na butelkę", bez ganiania kasiorkiem, rozbierania skał i odlewania wody, to rybki od tego czasu zrobiły się bardzo płochliwe. Kiedyś wystarczyło ruszyć nogą a już wszystkie pływały przy przedniej szybie w oczekiwaniu na jedzenie.  Teraz, jak tylko zbliżam się od akwarium, od razu wszystkie chowają się za kamienie. A tak to wygląda, jak podchodzi i wskakuje na akwarium Zocha:

IMG_6606.thumb.JPG.9deb23fae4d5f4ac5943dc57914780d9.JPG

Cyk... i akwarium prawie puste.

Druga rzecz, to po redukcji objawiła się duża agresja zarówno wewnątrz jak i zewnątrz gatunkowa. Każdy gonił każdego, ale najbardziej dostawało się samicy Maingano i samicom Cynotilapii. Często próbowały ukryć się w pływających liściach kryptokoryny. Dlatego dorobiłem im dwie nowe skałki z otworami: pierwsza od lewej u góry przelotowa i druga, 1/3 długości od lewej, na dole. Ta ma 3 komory, dwie przelotowe i jedną nieprzelotową (taki trójkątny otwór). Wstawiłem też drewnianą rurkę, w której w innym akwarium tarły mi się glonojady. Ta też jest przelotowa.  I zauważyłem, że takie właśnie przelotowe, moje rybki preferują najbardziej, zwłaszcza samica Maingano i Cynotilapie.

IMG_6615.thumb.JPG.2ce8926ea90e707ba977842a911920bc.JPG

IMG_6616.thumb.JPG.c695b90380bf9929a085745b5ab14c8e.JPG

Teraz, po czterech tygodniach od redukcji w akwarium panuje względny jak na pyszczaki spokój. Jak zwykle najwięcej zamieszania wprowadzają Chisumulu. Samczyk próbuje trzeć się z samiczką, ale jakoś nie mogą sobie znaleźć spokojnego miejsca. W lewym dolnym rogu najczęściej przebywa samiec Saulosi, środkowe górne partie najczęściej patroluje samiec Cynotilapii, a Maingano nie ma jakoś swojego ulubionego miejsca. Prawą stronę akwarium okupują samice. I tak Chisumulu, jako najmniejsze, są cięgle przez kogoś przepędzane.

W artykułach o Cynotilapiach często było napisane, że samce kopią pod kamieniami groty, do których zapędzają samice podczas tarła. U mnie nic takiego nie zauważyłem. Samiec raczej trzyma się środkowych stref i nie pamiętam, żebym przyłapał go na kopaniu.  Natomiast dno mam całe poryte i przekopane. No i o dziwo, głównym kopaczem okazał się samiec Maingano.

IMG_6652.thumb.JPG.7df2e87646feee8d2b12982f65314961.JPG

A tak wygląda część mojej ferajny:

IMG_6628.thumb.JPG.4efa70e8cedf20e6a568dc1bf3e30676.JPG

IMG_6631.thumb.JPG.15e026e92d44eb9755a48a558b0a4370.JPG

IMG_6632.thumb.JPG.167c7bd1ed09d229ebb3fa882bf3a7bf.JPG

IMG_6692.thumb.JPG.b4f8a30bfcc875d350c391a5490f04a2.JPG

IMG_6593.thumb.JPG.613ad4b37fdbe2943fd2e16638d00ebe.JPG

IMG_6614.thumb.JPG.3142346369ae3e78356b2d857b5451f1.JPG

IMG_6619.thumb.JPG.cf78b2c0c65bac3627698f3142d2e008.JPG

IMG_6621.thumb.JPG.05fad6ca9dccf61fd0aeb6ec9ee175df.JPG

IMG_6623.thumb.JPG.bfb9e1bbb3cd36e62d15bbb1195a27a9.JPG

IMG_6624.thumb.JPG.e1ac8a20157c9d9274d5cc2d9a2e36e1.JPG

IMG_6659.thumb.JPG.25717e43863f6385a2c2d915bc0bb107.JPG

IMG_6662.thumb.JPG.148ed572848b564e1fbbc8bfb93f2869.JPG

IMG_6666.thumb.JPG.c06a1a5e9f12393492f628dbfed549c4.JPG

IMG_6672.thumb.JPG.98c7f37a3d501f1c9d1e07d2587f9dd6.JPG

IMG_6680.thumb.JPG.a7e9cc840ea562fabe3596e071a8826a.JPG

IMG_6687.thumb.JPG.215eece5cf05159429e2fd70fb86ac48.JPG

IMG_6690.thumb.JPG.81c6622bdf9f7019ef3a975215f6b2b1.JPG

Jak wcześniej pisałem, rybki oddawałem do sklepu zoologicznego. Po tygodniu wstąpiłem zobaczyć, czy rybki mają nowe domy i okazało się, że Maingano znalazły nabywcę już następnego dnia. Natomiast Dałnek zupełnie nie do poznania. Stracił wszystkie kolory, zbladł. Tak samo Chisumulu: zupełnie poznikały im niebieski pręgi i wydawało się, że wszystkie to samiczki. Wiadomo: nowe warunki, brak kryjówek (jak to w zoologu), itp. I mimo, że w akwarium rządziły, to widać było stres. Ale najśmieszniejsze jest to, że w przeciwieństwie do moich, chętnie podpływały do szyby. Poznały mnie, czy co????

  • Lubię to 5

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Ogłoszenia



  • Posty

    • Zdecydowanie brakuje tematów na dotyczących drapieżników, a jednak co raz więcej osób dysponuje pozornie większym baniakiem na poziomie np. standardowych 720l (200x60x60). Piszę ,,pozornie" bo to temat drapieżników, a ten litraż to fajna opcja przy mbunie albo przy rozsądnie dobranej obsadzie non mbuny, ewentualnie mixu non mbuny z małymi drapieżnikami. Piszę tutaj lekko ku przestrodze bo tych większych gatunków nie ma nawet co pchać do takiego zbiornika, no chyba, że jest to tylko akwarium przejsciowe. Wrzuciłem tylko 2 filmiki z Bucco ale samiec serio potrafi mocno stłamsić swoich ,,współlokatorów". Ogólnie od kiedy dołożyłem kryjówek jest wyraźnie lepiej, ale pierwsze tarło gdzie buzowały hormony, a 3 samice czekały w kolejce to reszta załogi mogła tylko cierpliwie czekać zajmując jedyne bezpieczne pozycję po drugiej stronie baniaka. Przez 1,5 roku funkcjonowania tego akwarium, z tego co kojarzę nie robiłem żadnej ingerencji w wystrój (ułożenie i liczbę kamieni/modułów), jednak samiec Buccochromisa zmusił mnie do szukania dobrego rozwiania, przez co w ciągu 2-3 tygodni trzy razy robiłem przemeblowanie w baniaku. 80cm głębi daje już pewne możliwości, dzięki czemu ryby mają zarówno dużo miejsca do pływania, jak i pole do ukrycia, czy przemieszania za/między modułami. Na początku ku mojemu lekkiemu zdziwieniu mało z tego korzystały i lewa strona zbiornika i tak należała do samca Bucco. Z czasem nauczyły się, że można umiejętnie się skryć przed wzrokiem dominującego Bucka. W moim zbiorniku pozostałe gatunki (nawet gdy nie było samca Bucco) nie robiły aż takiego spustoszenia w okresie tarła. Mój Fossorochromis ma minimalne potrzeby jeśli chodzi o terytorium obierane w trakcie tarła, choć oczywiście chęć wytarcia samicy powoduje u niego dużą pewność siebie i zdarza mu się pogonić nawet Buccochromisa, do którego normalne boi się nawet podpłynąć. Mimo wszystko nie wyciągałbym z tego jednoznacznych wniosków i nie oznacza to, że te same gatunki (mam na myśli pozostałe gatunki, poza Bucco) w innej konfiguracji np. w mniejszym zbiorniku też pogodziłyby się dostępną przestrzenią. Dopóki w akwarium rządził Champso to on dyktował warunki i szczególnie w trakcie tarła przejmował też pół akwarium (choć ta dominacja trwała, raz, że krócej, a dwa pozostałe ryby mimo mniejszej ilości kryjówek nie były, aż tak zepchnięte do boku). Odgryzał się mu jedynie samiec Nimbo. Bardzo ciekawi mnie jak wyglądałaby sytuacja w akwarium gdyby, wszystkie gatunki występowały w konfiguracji z samicami, a najwiekszy Bucco występował w konfiguracji bez samic. Myślę, że nadal miałby najmocniejszą pozycję w zbiorniku, ale nie byłoby już okresów, w których któraś z ryb dość mocno dominuje pozostałe gatunki (szczególnie w okresie tarła).
    • Nie wiem. Też wiele razy zastanawiałem się, jak to funkcjonuje u @BombeL. Dlatego go wywołałem do tablicy.  Chyba nie bardzo załapałeś mój prześmiewczy ton😉  
    • @pozner Nie herezję, tylko znam problem, bo miałem te ryby....przez 3lata  Krzysztof pomyśl przez chwilę. Buccochromis 35cm - łowca, czyli szybki. Jakk on na funkcjonować w 720l długoterminowo z innymi rybami  60cm szer to nawet nie 2 długości jego ciała. To jest naprawdę szybka ryba i masa też robi swoje. Taka ryba rozpędzona, nie ma jak się zatrzymać w małym akwarium.
    • A to ciekawe. @BombeL ma, czy też miał, swoje predatory w standardowej 700-tce czyli 200cm. dł. i jakoś nie słyszałem o problemach. A miał (ma) i Bucka i Aristo i Nimbo. Łukasz, to jak to jest z tymi predatorami, bo koledzy jakieś herezje tu rozpowszechniają, że dla nich to musi być minimum 250cm?😆 A może lałeś im melisę, albo dawałeś psychotropy, żeby zachowywały spokój emocjonalny?😆 A tak w ogóle to bardzo fajna relacja.  
    • @S_owa piękny wpis dodałeś, wręcz kronikarski, bardzo dużo wiedzy praktycznej oraz piękne zdjęcia i filmiki. Bardzo kibicuję dalszej pielęgnacji tych pięknych ryb. Ja po prawie 3 letniej przygodzie z moimi drapolami się poddałem. Ale moje akwarium było zupełnie inne - mniej kryjówek, więcej przestrzeni do pływania, przez to prześladowane ryby podczas tarła nie miały się gdzie schować. U Ciebie sytuacja jest trochę inna. Większy litraż i więcej kryjówek. Ale też poniosłeś już straty i to swojej ulubionej ryby. Ja w swoim akwarium z drapolami sugerowałem się baniakiem Stacha, wtajemniczeni wiedzą o kogo chodzi. Często zamieszczał piękne fotki drapoli na naszym forum. Nie pisał nic o możliwości braku harmonii w akwarium. Dopiero później w pw gdy pytałem o pokarmy - powiedział jasno, że moje akwarium jest zbyt małe do Predatorów przypomnę mój baniak 230x70x65h. Jego akwarium było podobne litrażem, tylko 20cm dłuższe. Nie wiedziałem wtedy o czym on piszę i zbagatelizowałem te wiadomość, myśląc, że u mnie będzie ok. Nie było ok i teraz po zmianie obsady na non- mbune w końcu mam spokój w akwarium. Co do buccochromisa, to marzy mi się jeszcze ten gatunek, ale w niniejszej odmianie, który praktycznie jest nie do dostania.
    • Rzadko zdarzają się tu tak dobre aktualizacje 💪  Super ciekawy opis zawierający przy okazji sporo przydatnych informacji (i przestróg) dla osób chcących hodować drapole. Ryby świetne, filmy z tarła bucco rewelka. 👏👏👏
    • Od ostatniego wpisu minęło już 12 miesięcy więc uznałem, że warto zaktualizować wątek. Ciężko 12 miesięcy skrócić jednym wpisem, ale postaram się to streścić, tym bardziej, że dłuższych opisów przestawiających zbiorniki z drapieżnikami jak niewiele. Od wpuszczenia obsady minęły już blisko 2 lata, więc dzieciaki już trochę urosły. W obsadzie nie ma wielkiej rewolucji. Aczkolwiek ten rok przyniósł kilka małych roszad. Aktualnie wygląda to następująco: 1) Champsochromis Caereuleus 0+2 2) Fossorochromis Rostratus 1+2 3) Nimbochromis Livingstoni 1+0 4) Buccochromis Rhoadesii 1+3 5) Dimidiochromis Compressiceps 1+0 6) Aristochromis Chrystyi 1+2 Do obsady w tym czasie dołączył samiec Buccochromisa, gdyż posiadane 3 osobniki, tak jak przewidywałem w uprzednich wpisach ostatecznie okazały się samicami. Dorzuciłem także 1 samca i 2 samice Arsito, które uzupełniły obsadę. Niestety w ciągu tych 12 miesięcy Nimbo stracił samicę, a największą startą i różnicą jest brak samca Champsochromisa. Niestety jeden z moich ulubieńców i bardziej istotnych zawodników w tym zespole odpłynął do krainy wiecznych łowów. Zaczęło się od tego, że na moich oczach spłoszył się (podczas wizyty rodziny, kręcenia się przy szybie, nagłych ruchach itp.) i taki mega spanikowany uderzył o tło strukturalne (prawy bok akwarium), później jeszcze wylądował w rogu, a następnie w ,,jaskini" pod filtrem kasetowym (gdzie też mam dodatkowo kamień, który był kryjowką dla mniejszych inkubujących samic). Na jego pysku pojawiła się lekka rana, w która wdała się jakąś infekcja/bakteria. Rana nie chciała się goić, próbowałem go leczyć poza akwarium, codziennie robiłem kurację i podmienialem mu wodę (niestety nie mam drugiego większego baniaka na leczenie i kwarantanny), a akwarium zajmuje jednak sporo miejsca jak na mieszkanie w bloku. Ostatecznie wydawało się, że jest lepiej, rana zaczęła się zmniejszać ale przez leczenie champso raz, że stracił pozycję to ,,po powrocie" zaczęła go bardzo męczyć samica (mściwa kobieta, dojechała go za te wszystkie zmuszanie do igraszek i ciągle wysyłanie na ,,macierzyński"). No i zmęczony życiem i ganiany przez samice, Champso zawinął się z tego świata. Wielka szkoda. Przez cały ten czas dobrze funkcjonował w układzie 1+1, a przez chwilę 1+2 (trochę przypadkowo udało mi się trafić jeszcze jedną samice). Ogólnie zostając przy tym gatunku to Champso od początku rządził w zbiorniku, choć nie robił krzywdy innym gatunkom. Nie wiem jakby potoczyła się jego dominacja bo można powiedzieć, że minął się z dokupiony samcem Bucco, o którym wspominałem na wstępie. Kończąc jego wątek będę chciał w przyszłości dokupić samca Champso, bo trzymanie samych samic nie ma większego sensu. Aktualnie w akwarium wyraźnie dominuje Buccochromis Rhoadesii. Samiec Champso był już spory, ale jednak jego torpedowaty kształt w zestawieniu z Bucco to jak porównanie wysportowanego koszykarza (champso) i ubitego boksera wagi ciężkiej (Bucco). Bucek ma aktualnie około 30cm, może nawet nieznane przekracza 30, to prawdziwy kawał ryby. Na codzien wygląda pięknie ale w okresie tarła jego barwy, lśniące płetwy i mieniące się łuski wyglądają na tyle kozacko, że w mojej subiektywnej liście pielęgnic z jeziora Malawi (w kategoriach wizualnych) wskoczył na 1 miejsce. Poza tym tarło 30cm ryby samo w sobie jest zjawiskiem, z którym nie miałem wcześniej w swoich zbiornikach do czynienia. Jednak oprócz tego, że w okresie tarła jest jeszcze ładniejszy to niestety ale w tym czasie totalnie dominuje akwarium. To taki czas kiedy 1400l staje się nagle za małe ... Bucek zajmuje wtedy 70% akwarium, tzn tarło odbywa na pustej przestrzeni tuż przy lewym boku zbiornika, oczywiście jest to poprzedzone intensywnym kopaniem itp. Mimo, że akwarium jest dość spore i przywłaszczenie 1/3 zbiornika spokojnie by mu wystarczyło, to on zdecydowanie woli stłamsić resztę obsady po drugiej stronie baniaka, regularnie patrolując teren i przeganiając konkurencję tak aby absolutnie nikt się nie wychylił i nie przeszkadzał w ,,spotkaniu z samicą". Pierwsze tarła po wprowadzeniu Bucka to było lekkie przegięcie z jego strony, bo inne gatunki również się rozmnażają ale absolutnie nie wpływa to negatywnie na resztę obsady. Chłopak był mocno wyposzczony i bardzo chciał pokazać kto rządzi w baniaku. Z uwagi na powyższe zrobiłem lekkie przemeblowanie w akwarium, dodałem kilka większych modułów/kamieni aby zwiększyć ilość kryjówek - aby wszystkie ryby nie były na widoku dominanta. Początkowo wielkich zmian nie było, ale w ostatnim czasie jest wyraźnie lepiej i tarła Buccochromisa nie odbijają się aż takich echem w zbiorniku, a reszta mieszkańców traci trochę przestrzeni ale nie musi już tylko siedzieć w kąciku czekając, aż Buccochromis zrobi swoje. W tym miejscu mogę tylko przekazać czytającym ten wątek osobom, które rozważają ten gatunek w swoim zbiorniku, że w akwariach mniejszych niż 2,5 m, bynajmniej ja (ze swoim obecnym doświadczeniem) absolutnie nie dorzuciłbym tego gatunku do obsady, gdyz jest to za duża ryba, z wysokim ego, potrzebująca sporo przestrzeni w okresach tarła. Myślę nawet, że 3 m zbiornik byłby tu zdecydowanie lepszy (ale pojawiające się w literaturze i niektórych źródłach 2 metry to zdecydowanie za mało... Oczywiście rozmawiamy o dorosłym samcu, w układzie z samicami) - bo zawsze się może trafić ktoś kto powie, że ,,on ma w 720l i jest ok". Tylko różnica przy samym samcu (bez samic) albo młodziaku 17 cm jest kolosalna. Przechodząc do innych gatunków, które u mnie pływają to moje DOTYCHCZASOWE doświadczenia wskazują, że obecny zbiornik jest dla nich wystarczajacy i w przypadku tarła nie potrzebują połowy akwarium i robią spustoszenia wśród innych gatunków. Mimo wszystko, biorąc pod uwagę, że wątków o drapieżnikach jest bardzo mało to ryby te potrzebują połaci przestrzeni i w np. 2 metrowych zbiornikach można pokusić się jedynie o te mniejsze gatunki. Do fajnej obsady polecam raczej konkretny litraż i minimum 2,5 najlepiej 3 m (oczywiście opakowane solidną głębią i wysokością).  Nie przeciągając, w najbliższych miesiącach na pewno w zbiorniku będą jakieś kosmetyczne zmiany w obsadzie, albo jej uzupełnienie. Na tą chwilę w zbiorniku pływa 14 ryb, wcześniej był moment gdzie było 10-11. Stosunkowo nie duża ilość ryb pozwala na obserwowanie bardziej naturalnych zachowań tych ryb (oczywiście przy większym baniaku te możliwości byłyby jeszcze większe) ale np. przerabiałem już jak Nimbo leżakuje przy kamieniu (może robiłby to częściej ale nie ma na co polować) oraz przede wszystkim samice, ktore wypuszczają młode z pyska, po czym starają się ich pilnować, odganiają inne ryby, a w sytuacji potencjalnego zagrożenia biorą je ponownie do pyska. I drapieżników, przy ich dużych i pojemnych pyskach oraz sporej gromadce młodych wygląda to bardzo efektownie. Widziałem takie zachowanie zarowno u Nibochromisów, Fossorochoromisów jak i Champsochromisów, z tym, że dwóch ostatnich przypkach była to dość nieidealna próba walki o dzieciaki i dość szybko większość małych stała się podwieczorkiem. Za to samica Nimbo potrafiła znaleźć sobie dobre miejsce i mimo, że była wyraźnie najmniejsza z całej obsady bardzo dzielnie broniła mlodych. Oczywiście jest to syzyfowa praca i za każdym razem prędzej czy później kończy się wywieszeniem białej flagi.  Sytuację z samicą Nimbo udało mi się kilka razy nagrać, więc dorzucam filmik, który ma już dobre kilka miesięcy ale jest dość ciekawy. Ogólnie w akwarium jest dość luźno, jednak myślę, że przy tych gabarytach ryb i litrażu 1400l dołożenie 3-4 osobników to już taki max (bynajmniej przy moim podejściu gdzie wolę nieprzerybione zbiorniki). Jest parę koncepcji, zobaczymy co przyniesie przyszłość. Do opisu dorzucam kilka zdjęć (samca Aristo, samca Nimbo, samicy Champso) oraz filmy z tarła Buco i pilnowania młodych przez samicę Nimbo. VID_20260228_181415.mp4 VID_20260228_171500.mp4 VID_20250928_184436.mp4
    • Jakiś czas temu chciałem się zwrócić do Zbiorowej Mądrości tego Forum  z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemów zdrowotnych jednej z z moich ryb, a konkretnie, jak w tytule - Labiodochromis caeruleus. Jako że problem udało mi się rozwiązać z takim, czy innym skutkiem własnymi siłami, opisuję sprawę jako ciekawostkę.  Wspomniana wyżej rybka od pewnego czasu zaczęła wyglądać, jakby szykowała się do konkursu Miss Anorrheksia. Stawała się co raz bardziej blada i wychudzona. Do tego sprawiała wrażenie, jakby sobie wargi ostrzyknęła i pływała z cały czas wywalonym jęzorem, co nie było uprzejme w stosunku d o pozostałych użytkowników akwarium, o mojej osobie nie wspominając.  Poza tym zachowywała się w miarę normalnie, za wspólne posiłki się zjawiała, tyle że nic nie jadła. Może była nieco bardziej lękliwa.  Nie wiedziałem, co z tym zrobić, ale zanim się zabrałem za opisanie problemu na Forum, udało mi się ją odłowić i przystąpiłem do operacji. Chwyciłem pincetką to coś, co wystawało rybie z pyska, pociągnąłem  i wyszło - diabli wiedzą co. Rzecz miała 18 mm długości, podczas gdy ryba 5 cm, więc wyjaśnił się brak apetytu, pewnie sięgało to do żołądka. Nie przypominało to niczego, zdecydowanie nie wyglądało na jakiś element anatomii. Było w miarę elastyczne, po umyciu półprzeźroczyste, najbardziej przypominało mi jakiś zaschnięty klej do plastiku. Nie zeschło się do następnego dnia. Pacjentka po zabiegu nie sprawiała wrażenia kogoś, komu wyrwano właśnie połowę wnętrzności.  I tu popełniłem błąd. Trzeba było rybę odizolować na dzień, dwa celem obserwacji, ja zaś uradowany z pomyślnego przebiegu  mojej interwencji wpuściłem ją do akwarium. Będąc z powrotem w domu zachowywała się całkiem normalnie, zaczęła nawet pobierać jedzenie.  Ustąpił też obrzęk warg.  I to by było tyle. Następnego dnia nie potrafiłem już ze stu procentową pewnością powiedzieć która to jest ta ocalona od pewnej śmierci głodowej. Nie było żadnej anorektyczki, żadna też nie miała wyskubanego ogona (który to ubytek widać na pierwszym zdjęciu). Aranżacja w moim zbiorniku pozwala długo i skutecznie się bunkrować, nigdy też nie widuję całej obsady jednocześnie. Można też dyskretnie zdechnąć i się rozłożyć i nikt tego nie zauważy. Niemniej, o ile się nie mylę, było 6 labidochromisów i tyle jest teraz. Wśród nich jest jeden odstający nieco wielkością i wybarwieniem, zakładam że to jest beneficjent mojej terapii. Dzisiaj, dwa miesiące po opisanych zdarzeniach ryba ta wygląda tak: Tak więc zakładam, że udało mi rybę wyleczyć i jak na nią patrzę to widzę jakiś przebłysk wdzięczności w jej oczach (a może mi się tak tylko wydaje). Ciekaw jestem, czy ktoś spotkał się z czymś podobnym, albo czy macie pomysł, co to mogło być?
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.