Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Witajcie. Swoje Malawi 240 mam już od dawna, miałem szczęście dostać od kolegi całą jego obsadę, gdy z przyczyn osobistych musiał skończyć z akwarystyką. Są to Maylandie Estherae red-red, Labidochromis Caeruleus i ... Pseudotropheus Saulosi. Akwa jest znacznie przerybione, ale piaskowce ułożyłem w ten sposób, że jest pomiędzy nimi sieć korytarzy i grot różnej wielkości, dzięki czemu samce mają swoje rewiry a wszystkie ryby mają się gdzie chować. Filtracja wyrabia, żadnych chorób na szczęście jeszcze nie miałem. Przez dwa lata nic nie zmieniałem w obsadzie, gdyż kilka ryb padło w tym czasie ze starości, a ich miejsce zajęły młode osobniki, którym udało się podrosnąć do bezpiecznych rozmiarów w zakamarkach.

Wracam do tematu... Zastanawia mnie, dlaczego dopiero niedawno zauważyłem na zdjęciach P. Saulosi w internecie, że samice są żółte lub pomarańczowe. U mnie jest kilkanaście tych ryb i jedynie dwa małe osobniki urodzone już u mnie są niebieskie w ciemne pasy (samce ?) (zdj.1), cała reszta jest w odcieniach brązu (zdj.2). Czy to na pewno odmiana Saulosi, czy jakaś inna? :?

Opublikowano

IMHO elongatusy masz nie saulosi, ale ok... i tak Ci to z wątku wytną bo identyfikacja to w galerii :P


natomiast co so samego "trzymania przez Cibie pyszczaków" to o zgrozo - z takim podejsciem to bardzo słabo... :wink:

poczytaj forum dla szczegółów... co się będę rozpisywał...

Opublikowano

Zdjęcia proszę umieścic do galerii w dziale niezidentyfikowane. Saulosi to to nie jest na 100% i ktoś Ci niezły kit wcisnał.


Od kiedy to ryby po 2 latach umierają ze starości?


Proszę o konkrety, czyli obsada, ilość, filtracja etc. Nie interesuje mnie w normie, wyrabia etc.

Postaramy sie po tym coś zaradzić ale najpierw konkrety.

Opublikowano

Dzięki za szybkie odpowiedzi. Co do odpowiedzi na moje pytanie, to faktycznie, mój błąd, że powinienem lepiej rozeznać się w serwisie i wstawić fotkę do Galerii - niezidentyfikowane, zamiast zakładać ten temat. Już to zrobiłem. Odpowiedzi zero, ale Google wykazał, że to muszą być elongatusy.


Natomiast co do zarzutów, że w moim akwarium panuje "zgroza", to niestety, poczułem się trochę urażony. Ale opiszę pokrótce dla zainteresowanych osób jego historię, jak i aktualny stan w zbiorniku. Kto nie chce, niech nie czyta

:wink:

Pierwsze długie tygodnie u mnie faktycznie musiały być "zgrozą" dla rybek. Kolega mieszkający na stancji musiał pilnie przeprowadzić się do jeszcze mniejszego lokum i stwierdził, że nie ma co zrobić z akwarium. Powiedział, że w tej sytuacji byłoby dla niego jak i przede wszystkim dla rybek wybawieniem, gdyby ktoś chętny zabrał wszystko tak jak stoi i to pilnie. Przyznacie, że to piękny prezent, ale dla ryb tragedia, przewozić wszystko małym samochodem w sześciu kursach przez kilka godzin na drugi koniec miasta, z czwartego piętra na trzecie. Zlewanie wody, wyjmowanie kamieni, przenoszenie przestraszonych rybek do wiadra, noszenie szafki, potem szkła po wąskich schodach i pospieszne urządzanie wszystkiego w taki sposób. W ciągu kilku dni po tej operacji, w mętnej ciągle wodzie padło 6 ryb i nie twierdzę, że czułem się z tym dobrze. W zestawie odziedziczyłem filtr kubełkowy nieznanej mi wcześniej firmy "Project" o mocy 24W. Nie wiem, czy posiadał on wcześniej jakieś koszyczki, funkcjonował jako jednokomorowiec o dość dużej pojemności szacowanej przeze mnie na jakieś 8-9 l. Wypełniony był przez poprzedniego właściciela kawałkami pociętych, perforowanych rurek plastikowych. Twierdził on, że takie wypełnienie świetnie sobie radzi biologicznie, co potwierdza testami. Ja jednak nie byłem mimo to przekonany co do możliwości takiego wkładu i po kilku miesiącach zacząłem powoli i systematycznie wymieniać zawartość na docelowo: 4l keramzytu i ok. 5l ceramiki bio. Dodałem jeszcze gąbkę jako prefiltr na rurze zasysającej, a mały koszyk w wewnętrznym AquaSzut Turbo 8W zamieniłem na dużą gęstą gąbkę. Wyloty obu filtrów umieszczone są w przeciwległych końcach zbiornika tuż pod powierzchnią wody, powodując silny ruch i falowanie tafli wody. Grzałka z termostatem utrzymuje temperaturę na poziomie 25-27 stopni. Zwiększyłem oświetlenie, przez co po kilku miesiącach piaskowce zmieniły całkowicie kolor z żółtego na zielony, jak w prawdziwym Malawi.

Co do obsady, jak widać, nie miałem na nią wpływu. Poprzednik zakupił wszystkie ryby w jakimś sklepie w Szczecinie około 4 lata wcześniej. Tak więc większość pływających u mnie do dziś ryb to osobniki ponad sześcioletnie. To takie właśnie dwie stare, dojrzałe rybki padły mi odkąd akwarium stoi u mnie. Dlatego twierdzę, że to ze starości. Moja przygoda z Malawi zaczęła się brutalnie dla rybek jakieś dwa lata temu, jednak inne akwaria mam w domu od ponad sześciu lat. W innych zbiornikach kilka razy miałem "popularne" choroby, typu ospa i wiem, jak wygląda ryba chora, a jak osobnik wiekowy :wink: . Dawno temu wykonałem kilka razy testy na parametry wody (dla pewności) w starych akwariach, w tym raz w Malawi po kilku miesiącach. Parametry były jak najbardziej w porządku. Już od dawna nie robiłem takich testów, gdyż doszedłem do wniosku, że prędzej można stwierdzić, czy stan biotopu jest OK po wyglądzie i zachowaniu podopiecznych, gdy obserwuje się je codziennie po kilka godzin, niż po bezdusznych liczbach określających parametry wody. Dlatego, jeśli piszę lakonicznie, że "filtracja się wyrabia", nie oznacza to, że mam taką nadzieję, tylko że tak jest w istocie :) .

Wracając jeszcze do gatunków ryb: gdy jeszcze nie znałem nazw łacińskich swoich rybek na pamięć, opierałem sie na tych, jakie przekazał mi poprzedni właściciel. Nie wiem, dlaczego mylił się w sprawie pseudotropheusów. Może sam został wprowadzony w błąd już przy ich kupnie? Wtedy jeszcze ani on, ani ja nie mieliśmy internetu.

Co do przerybienia: pisząc, że mam za dużo ryb, porównywałem sytuację do niektórych zdjęć akwariów, gdzie mimo często większego litrażu, pływa mniej rybek. Już poprzednik stwierdził, że kupił dwa razy mniej rybek, niż miał ich w momencie, gdy przekazywał mi akwarium, ale cytuję: "one się same mnożą, chyba jest im tu dobrze" Wiem, że mniejsza ilość rybek czuła by się pewnie jeszcze lepiej, ale mieszkam w małej miejscowości z jednym tylko sklepem zoologicznym z prawdziwego zdarzenia i nawet gdybym chciał oddać tam kilka czy kilkanaście rybek urodzonych i podrośniętych już u mnie, to gdzie by trafiły? Do kogoś, kto by je nabył dla jakiegoś dziecka, bo ładne rybki, wrzucimy je do kuli razem z bojownikiem i gupikami? A nikt ze znajomych nie trzyma Malawi.

Dlatego wiem, że można moje akwarium uznać za nieco przerybione, ale dlaczego, gdy ktoś używa określenia "przerybienie kontrolowane", to nie ściąga na siebie krytyki jak jakiś rybi sadysta? :?

Piaskowców różnych kształtów i wielkości mam na tyle dużo i są one poukładane w ten sposób, że gdy ktoś obcy zbyt szybko zbliży się do akwarium, potrafi spowodować "zniknięcie" ryb w ułamku sekundy. Dopiero po chwili wystawiają one ciekawskie pyszczki z zakamarków. Natomiast moja obecność nie wzrusza rybek. Chyba, że jestem bardzo blisko, wtedy... pływają przy szybie i tuż przy powierzchni, próbując namówić mnie do sypnięcia "papu". To chyba nie jest objaw stresu? :wink: Co bardziej zadziorne samce, jak np. dwa wyrośnięte red-redy, mają swoje rewiry, każda inkubująca samiczka ma możliwość ukrycia się niemal na każdym kroku, nie widać przygnębienia u żadnej z rybek. Wprost przeciwnie. Widać tam radość i taką też radość sprawia wszystkim obserwowanie tego życia. Dlaczego osoba mająca mało postów na forum musi być traktowana jako potencjalny sadysta? :D


Cenię sobie Wasze opinie, dlatego często czytuję forum. Uprzedzając jednak ewentualne propozycje zmniejszenia obsady: w moim przypadku musiało by być to chyba odłowienie i uśmiercenie maluszków, a to jest dla mnie nie do pomyślenia. Zresztą to przerybienie jest, jeśli można to tak nazwać "kontrolowane" i rybek nie ma tyle jak np. karpii w sklepowej beczce przed świętami, jak mogłem nieświadomie zasugerować na początku. Jeśli ktoś chce, mogę zrobić i wkleić do galerii zdjęcia całego zbiornika.

Pozdrawiam, Sebastian :D

Opublikowano

chyba w odniesieniu do mnie, więc się wypowiem...


"o zgrozo" podtrzymuję, ale nie po to żeby Ciebie urazić, ale żeby wszyscy czytający ten wątek wiedzieli że zajmuję stanowisko na skraju nieakceptacji dla takiego trzymania pyszczaków...


śpieszę z wyjaśnieniem... otóż

- pomijając fakt w jaki sposób wszedłeś w posiadanie tego akwarium, to nie mając wiedzy o tych rybach, co sam stwierdzasz powinieneś był IMHO szbciej zacząć interesować się za co się wziąłeś... brak internetu - są książki...

ja na Twoim miejscu bym już wtedy zainteresował się i potwierdził informacje uzyskane od poprzedniego właściciela

- a co do obsady to jak już zacząłeś mieć internet mogłeś coś z tym zrobić, jeśli nie miałeś gdzie oddawać ryb u siebie w mieście...

kolejną rzeczą jest fakt, że "nieznanego gatunku" (teraz wiesz że elongatusy) masz kilkanaście sztuk - jak przypuszczam pozostałych dwóch też po tyle...

to jest w takim akwarium nie do przyjęcia... a to że "ryby mają się gdzie schować" to świadczy o tym że koniecznie chcesz utrzymać taki stan rzeczy... może zwykła redukcja kryjówek pozwoli że młode w sposób naturalny będą zjadane skoro i tak ich nigdzie nie oddajesz


ja nie twierdzę że jesteś sadystą, ale masz IMHO złe podejście...

to, że ryby przypływają po żarcie to jeszcze nie świadczy o tym że mają się dobrze :wink:

Opublikowano

Rozumiem makok Twoje stanowisko. Czytałem i czytam do dziś wszelkie dostępne książki, prasę akwarystyczną, a teraz przeczesuję internet. Gdybym zakładał akwarium od zera, na pewno zakupił bym mniejszą ilość ryb, a tak, przyznaję, starałem się zapewnić dobre warunki takiej populacji, jaką zastałem. Mam sentyment do każdej rybki z osobna :( . Fakt, że przez te dwa lata, uchowało się kilka rybek już mojego chowu, głównie właśnie sau..., znaczy się małe elongatuski :wink:, ale populacja trzyma się cały czas na tym samym poziomie. Ilość kryjówek, choć spora, jest przecież ograniczona i narybek jest przez resztę regularnie zjadany. Przed chwila zrobiłem apel: Maylandie: 2 dorodne samce + 4 samice, Elongatusy: 2 nieduże samce + 6 samic i "jelołki": skubańce żyjąc sobie dyskretnie i po cichu, stworzyły stadko w sumie ośmiu osobników. W sumie 22 mieszkańców, nie licząc świderków. Niemało, ale chyba jeszcze do przyjęcia? :wink:

Opublikowano
Przed chwila zrobiłem apel: Maylandie: 2 dorodne samce + 4 samice, Elongatusy: 2 nieduże samce + 6 samic i "jelołki": skubańce żyjąc sobie dyskretnie i po cichu, stworzyły stadko w sumie ośmiu osobników. W sumie 22 mieszkańców, nie licząc świderków. Niemało, ale chyba jeszcze do przyjęcia?

22 to jeszcze nie tragedia, bo wcześniej pisałeś to:

Zastanawia mnie, dlaczego dopiero niedawno zauważyłem na zdjęciach P. Saulosi w internecie, że samice są żółte lub pomarańczowe. U mnie jest kilkanaście tych ryb i jedynie dwa małe osobniki urodzone już u mnie są niebieskie w ciemne pasy (samce ?)

ale jeśli masz jeszcze jakieś młode rybki oprócz tych to zaczyna się robić tłoczno... ja mam 240L i 3 gat ryb od niespełna 5 miesięcy, czyli młodych i już widzę że zaczyna być ciasno... przynajmniej w mojej opinii... bardziej skłaniam się w kierunku rozwiązania Czestera... (moje akwa w galerii/podpisie, jego w albumie KM)

dlatego zwiększam dwukrotnie baniak a nie wiem czy zwiększę obsadę... liczę dzięki temu na bardziej naturalne zachowania... i tak naprawdę więcej frajdy dla mnie... :wink:


p.s. dzieki za pochwałę, za tamtego posta bym się jej w życiu nie spodziewał, bo był jednak ostry :)

i btw, jak dłużej posiedzisz na forum to zobaczysz że najbardziej lubię odpisywać po 2:00 w nocy... mam wtedy najświeższy umysł :P

Opublikowano

Dodam tylko, że w moim 240 l. mam msobo i yellowki. Rybki nie mają jeszcze roku. Obsada po częściowej redukcji. I prawda jest taka, że jest im ciasno. Oczywiście maja miejsce do wypływania wszystko niby fajnie, ale porosło to tak że jak czytam sobie o naturalnych zachowaniach to mam wrażenie że u mnie duże rybiska w "naturalny" sposób to są zdolne wyhamować przed szybą gdy się rozpędzą...


Dzięki obserwacji tego co się dzieje w zbiorniku wszystko mi sie poodwracało... Nie chcę przeginać w drugą stronę ale widać jak byk, że fajnie było wtedy gdy rybki były młodzieżą paro/kilku miesięczną...


Z Twoich pierwszych postów wynikało (z kontekstu), że jest gorzej niż w rzeczywistości. Tyle dobrego. Ja bym posłuchał i albo powiększył zbiornik albo zmniejszył obsadę.

Opublikowano

I dlatego woytek tak lubie małą obsade. U mnie ryby mają dużo miejsca, nie zderzają się nawzajem, każda ma ta swobode:) To widać na gołe oko. 240l z powiedzmy 22 rybami jest już bardzo tłoczna, ryby sie wymijają, wszędzie ich pełno u mnie zaś każda pływa gdzie chce i ma duże pole manewru. Te ryby żyją własnym życiem, a ilość gwarantuje, że druga nie "wpycha się w czyiś ogródek" bo ma własny:D

To wszystko ciężko opisać, to trzeba zobaczyć i porównać. I jestem pewny że gdy założe większe akwarium ze 480l tam też będą max 3 gatunki i ze 20 ryb. Jest co pooglądać prócz omijania się nawzajem.

Mam nadzieje, że choć troszke zrozumiecie o co mi chodzi:D Ale to naprawde trzeba zobaczyć.

Opublikowano

Prawdę mówiąc to wbrew nawet niektórym poradom ja sam uważam swój zbiornik za mały na to co mam teraz. Tak jak pisałem, jestem już po częściowej redukcji - obok siedmiu sztuk yellow'a (3 starsze i 4 młodsze... efekt poszukiwania samic) mam mosobo - dominant, dwa dodatkowe zdominowane samce (szykują się właśnie do wyjazdu) i 4 samice. W sumie ryb nie jest dużo, po wyjeżdzie 2ch msobiaków i paru yellowerów będzie ich jeszcze mniej. Ale dominant msobo mimo, że nie wiekowy to ma już z 9 cm, jest w pełni wybarwiony i rządzi, dwa zdominowane mają gdzies z 7,5 cm. Samice są mniejsze 5-7 cm. 3 starsze yellowy to też spore ryby. I muszę napisać z pełna odpowiedzialnością, że tak duże rybiska w moim 240 l. wyglądają... na za duże. Widać to też po zachowaniach. Mimo, że ryb nie tak dużo to jak na to patrze to przychodzi mi na myśl dworzec kolejowy z pudzianami. Zobaczę co będzie po redukcji, ale skończy się chyba na powiększeniu zbiornika. Pierwsze miały dostać nowy domek trofy... ale dostana mbuniaki. I w ten sposób odchodzą w dal moje marzonka o aulonarium i księżniczkach z burundi (wiem, inna bajka). Ale skoro wymieniam to co mam to nie za bardzo mogę postawić nowe szkiełka.


Po raz enty potwierdza się to co wielokrotnie napisano. Dla młodzieży - super, u mnie tez to wyglądało jak teraz u Makoka - dużo miejsca, skały i w tym wszystki malutkie śliczne rybki. Ale skurczybyki urosły... :) A pamiętacie jak zaczynałem? Ze 112... Gdybym nie miał internetu, słuchał znawców sklepowych... to dosłownie by mi się ryby WYCIERAŁY 8)


ps1. A swoją drogą - msobiaki to piekne rybulce...

ps2. I porada dla chcących "chować" pysie... Jeżeli już macie dobraną obsadę (zweryfikowaną na forum) to do szkła do którego wymiarowano tą obsadę - w momencie zakupu zastosujcie mnożnik con. 1,5 :wink:

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • Akwa duże ale myślę , że jest to do zrobienia.  Dawno , dawno temu też miałem ramowe bo innych nie było  . Ale moje było małe. Warto podpytać kogoś kto zajmuje się produkcją. Na FB dostępny jest często Przemek Wieczorek.  myślę , że udzieli rzeczowej odpowiedzi.
    • @Andrzej Głuszyca dzięki za odpowiedź 🙂 Po napisaniu tego posta też wstępnie odrzuciłem akryl 🙂 Ale teraz pozostaje pytanie czy w ogóle do ogarnięcie jest zrobienie samodzielnie akwarium ramowego przy założeniu że wypełnione będzie faktycznie szkłem...
    • Tak z ciekawości znalazłem w necie porównanie akrylu do szkła. Osobiście się nie wypowiem . Ale może te porównania w jakiś sposób pomogą podjąć Tobie decyzję.  Akwarium Szklane (Tradycyjne) To najczęstszy wybór, ceniony za klasyczny wygląd i trwałość. Zalety: Wysoka odporność na zarysowania: Można bezpiecznie używać ostrych czyścików magnetycznych. Trwałość: Nie matowieje i nie żółknie z biegiem czasu. Cena: Zazwyczaj tańsze, zwłaszcza w mniejszych i średnich rozmiarach. Sztywność: Konstrukcja jest bardziej stabilna. Wady: Ciężar: Są znacznie cięższe, co utrudnia przenoszenie. Kruchość: Podatne na pęknięcie lub stłuczenie przy silnym uderzeniu.  Akwarium Akrylowe (Plexi) Nowoczesna alternatywa, często używana w dużych zbiornikach i oceanariach. Zalety: Odporność na uderzenia: Bardziej elastyczne i znacznie trwalsze (trudniej je stłuc). Przejrzystość: Przepuszcza więcej światła (ok. 92%) niż szkło. Waga: O wiele lżejsze, łatwiejsze w transporcie i montażu. Izolacja: Lepsza termoizolacja (wolniejsza utrata ciepła). Kształt: Łatwiej formowalne, umożliwiające tworzenie giętych, bezszwowych rogów. Wady: Zarysowania: Bardzo łatwo o rysy, nawet podczas czyszczenia. Cena: Zazwyczaj wyższa. Konserwacja: Wymaga specjalnych czyścików i ostrożności.  Podsumowanie - co wybrać? Wybierz SZKŁO, jeśli: szukasz trwałego akwarium na lata, zależy Ci na odporności na zarysowania, masz ograniczony budżet i wolisz tradycyjne rozwiązania. Wybierz AKRYL, jeśli: zakładasz bardzo duży zbiornik, masz małe dzieci (bezpieczeństwo), potrzebujesz nietypowego kształtu lub planujesz często przenosić akwarium.  Ważna uwaga: W przypadku szkła warto rozważyć szkło typu OptiWhite (odbarwione), które eliminuje zielonkawy odcień zwykłego szkła i zapewnia lepszą przejrzystość, zbliżoną do akrylu. 
    • Cześć wszystkim 👋 Chciałbym w jakiejś widocznej na horyzoncie przyszłości zmienić akwarium na większe, z nowymi szybami (bez rys). Taki projekt w oparciu o firmy specjalizujące się w produkcji zbiorników na pewno tani nie będzie stąd pomysł, że może dałoby się zrobić takie akwarium samodzielnie. Jako że litraż miałby być spory to jednak nie ufałbym sobie występującemu w roli szklarza i pomyślałem, że mógłbym zrobić akwarium ramowe. Mam dostęp do znakomitego i dla mnie darmowego spawacza (mój Tata) co obniżyłoby znacznie koszty wykonania ramy. Zamiast szyb mógłbym użyć płyty akrylowej, którą też prawdopodobnie mógłbym kupić z jakąś dobrą zniżką. Niestety na tym etapie pomysł rozbija się o brak doświadczenia i wiedzy. Może ktoś z forumowiczów ma jakieś wskazówki / rady itp.? W pierwszej kolejności chciałbym ustalić czy taki pomysł ma w ogóle rację bytu. Później należałoby pewnie jakoś sensownie zaprojektować konstrukcję ramy i dobrać grubość płyty akrylowej. Wstępnie myślałem o zbiorniku o wymiarach 250x80x60. Będę wdzięczny za wszelkie sugestie, rady, linki do artykułów itp. Pozdrawiam!
    • Trzeba coś zaktualizować wątek  Myślę, że przyjemną formą będzie aktualizowanie wg wcześniejszych punktów. 1. "Technikalia". Wykonałem nowe oświetlenie. Miało być na diodach Power Led, ale jakoś mnie spłoszyła ilość lutowania. Może zbyt pochopnie odpuściłem, ale finalnie skończyło się na dwóch belkach z modułami LED. Na belce przedniej amontowałem 34 szt. modułów białych 9000K, 10 szt. modułów niebieskich oraz 10 szt. modułów czerwonych. Na belce tylnej zamontowałem 10 szt. modułów białych 6500K. Całością steruje sterownik Palabras Led Dimmer Pro. Tym razem do połączenia lamp z zasilaczem użyłem wtyczki wielopinowej żeby łatwo się to rozpinało (zdjęcia poniżej). Z technicznych spraw, to dołożyłem jeszcze do modułu filtracyjnego dwie saszetki po 100ml Purigenu. Zobaczymy jak to wpłynie na poziom NO3. Stale w zbiorniku mam jakieś 40-50mg/l. Może uda się coś z tego urwać. Jeśli chodzi o filtrację, kaseciaka muszę teraz czyścić co około 1,5 miesiąca. Jednak wielkość ryb robi swoje. Ale dalej uważam, że jest to znakomity w obsłudze rodzaj filtracji. 2. Hydroponika. Rośliny, które dumnie nazywam hydroponiką, spłatały ostatnio figla. Tzn. sama instalacja spłatała figla. Okazało się, że pod moją nieobecność zatkała się rurka odprowadzająca wodę i woda wylewała się już górą na pokrywę. Na szczęście pokrywa ze swoimi klapami ma lekkie załamanie do środka i wszystko ściekało do akwarium. Inaczej byłby niezły klops. Poprawiłem to w ten sposób, że zamiast dwóch rurek łączących się w jedną i kończących kranikiem są dwa osobne kolanka o większej niż wcześniej średnicy i woda powrotna kapie sobie po prostu na taflę wody. Dzięki temu rozwiązaniu odpadł mi też upierdliwy problem związany z ustawianiem przepływu na pompce tak żeby doniczki nie napełniały się szybciej niż odpływa woda. Teraz pompka działa sobie na "maksa" a woda i tak pięknie odpływa bez najmniejszych problemów. Wydaje mi się, że rośliny mają się dzięki temu lepiej bo poziom wody jest stabilny. Przed tą modyfikacją wody było albo za dużo albo za mało a bardzo rzadko tyle ile planowałem żeby było 3. Obsada. Obsada co do ilości się nie zmieniła. Ryby podrosły i "przybyczyły". - Nimbochromis Polystigma - Ujawnił mi się trzeci samiec, czyli mam układ 3+3. Zapewne przyjdzie konieczność skorygowania tego układu, ale na razie nic nie zmieniam bo nie ma jakichś awantur w zbiorniku a Panowie pokazują piękne barwy (nie licząc tego, który ujawnił się jako ostatni). Samice co chwila inkubują, ale jestem przekonany, że tarło odbywa się tylko z dominującym osobnikiem. Samiec beta próbował swoich sił, ale jak "alfa" zobaczył co się święci to szybko skasował mu amory. - Stigmatochromis Tolae - Dominujący samiec w jakiejś nocnej walce stracił oko. Było napuchnięte i białe przez długi czas aż w końcu po prostu odpadło. Nie ma odsłoniętego oczodołu, ale wygląda tak jakby odkleiła się soczewka i pozostało tylko płaskie oko. Nie widać żeby w ogóle się tym przejął. Dalej zajmuje rewir pod kaseciakiem i nadal nikogo tam nie dopuszcza. Dziwny osobnik. Szczerze mówiąc nie jestem zadowolony z tego gatunku. Samiec dominujący jest praktycznie niewidoczny ponieważ non stop siedzi w swojej "jamie" a samiec beta i samica to takie "szare myszki". Chyba w przyszłości usunę ten gatunek z akwarium. - Exochochromis Anagenys - nadal nie udało mi się dokupić samic i pływa układ 1+1. Samica jest sporo mniejsza od samca ale jakoś daje radę. Miała słabszy okres ale udało się jej wrócić do formy i troszkę ciałka przybrała. Samiec ładnie wybarwiony. Samica nie bardzo. Jeśli uda mi się dokupić ładne samice to niewątpliwie będzie cieszył oczy ten gatunek bardziej.  - Protomelas sp. "mbenji thick lips" - niezmiennie jest to mój faworyt z tej obsady. Gdybym mógł cofnąć czas to zrobiłbym albo zbiornik jednogatunkowy z tymi rybami albo byłby jednym z dwóch gatunków. Stanowczo za mało ich kupiłem  Nie widziałem nigdy pyszczaków, które na lini samiec - samica byłyby tak delikatne w zalotach. Nie wiem czy to przypadek po prostu czy ten gatunek tak ma, ale samiec w obejściu z samicą zachowuje się jak rybi dżentelmen. Pomimo, że samica inkubowała już kilka razy, momentu tarła nie udało mi się zaobserwować.  - Dimidiochromis Strigatus - jestem prawie pewny, że układ który mam to 3+5. Samiec dominujący jest po prostu obłędnie ubarwiony. Pięknie rządzi w stadzie i widać go w całym zbiorniku. W przyszłości pewnie będę musiał pozbyć się jednego samca a może i dwóch ale na razie, tak jak i w przypadku Nimbochromisów nie podejmuję żadnych kroków. Nie ma drak to niech pływają. Samiec ma większą motywację żeby "trzymać" kolor   - Aristochromis Christyi - co tu dużo mówić, rasowy drapieżnik. Na większe kęsy jedzenia rzuca się jak bestia  Na razie innym mieszkańcom nie dokucza. Zaczął pokazywać lazurowy kolorek na pokrywach skrzelowych i czasami delikatnie opalizuje na bokach. Piękna ryba.  W zbiorniku miałem jakąś niepokojącą sytuację. Ryby miały kiepskie odchody pomimo tego, że jadły normalnie. Kilka miało jakby kaszel i kilka ocierało się o wszystko. Obstawiałem przywry i przeprowadziłem kurację Capisolem. Dwa etapy zgodnie z instrukcją producenta. Pomogło i sytuacja wróciła do normy. Nie obserwuję obecnie żadnych niepokojących zachowań. 4. Karmienie. Nadal karmię pokarmem Aller Aqua Futura, ale po wykorzystaniu obecnego zamówienia będę się "przesiadał" na pokarm Aller Aqua Bronze. Futura jest już po prostu za mała. Bronze planuję zakupić w granulacji 3 albo 4mm. Jeszcze muszę przemyśleć sprawę. Dodatkowo co 2-3 dni karmię mrożoną stynką pokrojoną na mniejsze fragmenty. Ten pokarm znika w ułamku sekundy. Na prawdziwe mięso te ryby rzucają się jak jakaś horda  Nawet nie ma możliwości na to popatrzeć bo jak wrzucam fragmenty rybek to po kilku sekundach nie ma już ani jednego. Poniżej kilka zdjęć ryb jakie udało mi się wykonać. Zdjęcia nie są podkręcone żadnym filtrem. To surowe pliki z mojego starego Nikona  
    • @Przemysław Woźniak super robota i bardzo ładny efekt końcowy  
    • Świetny poradnik i super efekt finalny. Temat przypiąłem, dzięki temu będzie go łatwo znaleźć.
    • Dzięki cennym radom z tego Forum udało mi się stworzyć za nieduże pieniądze aranżację akwarium, w pełni zaspakajającą moje oczekiwania. Chwaliłem się nią przed ponad rokiem w dziale „Przedstaw się i swoje akwarium”. Jak wtedy pisałem, świadomie zrezygnowałem z tła strukturalnego na rzecz sterty kamieni: prawdziwych i modułów DIY. Te moduły, bo to o nich rzecz będzie, zamawiane u profesjonalnego wytwórcy kosztują, z tego co się orientuję, kilkadziesiąt do kilkuset złotych za sztukę. Ja mam ich 19, plus obudowa komina i kosztowało to mnie z 400 - 500 złotych. Teraz chciałbym podzielić się moimi doświadczeniami z zakresu „kamieniotwórstwa”. Zastrzegam – rewelacji nie będzie, w końcu korzystałem z wiedzy obecnej na tym Forum, ale pewne kwestie rozwiązałem inaczej – może te pomysły przydadzą się kolejnym pokoleniom „kamieniotwórców”. Moduły tworzyłem z różnych materiałów i różnymi technikami. Większość wykonana została z zaprawy Ceresit CX5, używałem także Ceresit CR 65. Każdorazowo wzmacniałem mikrozbrojeniem i paskami siatki tynkarskiej. Jeśli idzie o technikę – większość to odlewy w formach zdjętych z prawdziwych kamieni, jest też parę stworzonych całkowicie od podstaw. Oddzielną kwestią jest osłona komina i od niej zacznę. 1.       Komin Osłona komina to jedyna dekoracja na stałe związana z akwarium. Zrobiłem ją z płyty styroduru sklejonej podwójnie - grubości 8 cm. Kawałki o wymiarach: szerokość ścianek komina i 2/3 ich wysokości złączyłem pod kątem prostym. W pierwszej kolejności użyłem silikonu – nie sprawdziło się. Natomiast klej cyjanoakrylowy  do styroduru zrobił robotę. Następnie gorącym nożem wyrzeźbiłem pożądany kształt. Gotowe elementy podkleiłem też na cyjanoakryl płytami ze spienionego PCV 5 mm, tym razem o wymiarach ścianek komina.   Styrodur obłożyłem zaprawą – warstwa grubości ok. 1 cm, bez siatki tynkarskiej. Siatkę natomiast przykleiłem cyjanoakrylem w dolnej części osłony, nie pokrytej styrodurem, żeby dać lepszy chwyt dla zaprawy. Całość oczywiście wymoczyłem i pomalowałem. Gotową osłonę przykleiłem silikonem do komina. Teraz widzę, że prościej by było zmontować formatki z PCV pod kątem prostym i na to nałożyć piankę montażową, a po stwardnieniu odpowiednio ją wyrzeźbić. Może to być też pomysł na tworzenie tła strukturalnego.     2.       Odlewy Masę na formy, jak to było opisywane na Forum, robiłem z silikonu uniwersalnego zmieszanego z mąką ziemniaczaną w proporcji 2 tuby na kilogram. Formy również wzmacniałem siatką tynkarską. Kamienie przed zrobieniem formy i formę przed wyklejeniem jej zaprawą smarowałem olejem jadalnym. Mój pierwszy kamień zrobiłem pełny. Wymyśliłem sobie, że skorupa położona otworem na dnie stworzy martwą przestrzeń. Oczywiście nie ulałem go w całości z zaprawy – ważyłby tyle co prawdziwy. Skorupę puściłem, jak łódkę na wodę, i nakładłem do niej drobnych kamieni, aż zaczęła tonąć. Po wyschnięciu wypełniłem ją pianką montażową i tymi kamieniami, a po stwardnieniu pianki całość zamknąłem zaprawą. Powstał kamień niewiele cięższy od wody. Na zewnątrz swoje waży, ale w akwarium prawie nic. Zaleta takiego rozwiązania to większa możliwość aranżacji  można go dowolnie układać. Wady – niepotrzebna robota i mniej miejsca dla ryb do chowania się. Reasumując – nie idźcie tą drogą. Pozostałe moduły to skorupy mniej lub bardziej otwarte od tyłu i w dół. Odpowiednio ułożone zapewniają dostateczny przepływ wody. Starałem się, żeby grubość ścianek wynosiła około 10 mm. Nie zawsze się to udawało, bo zaprawa, zwłaszcza Ceresit CR 65 potrafi spływać. Trochę pomaga siatka tynkarska. Moduły po wyjęciu z formy trzeba wykończyć: oszlifować ostre krawędzie i wypełnić ewentualne ubytki. Mikrozbrojenie zostawia włoski na powierzchni kamienia – można je opalić. No i oczywiście wymoczyć, zmieniając wodę, aż będzie czysta. 3.       Kamienie tworzone samodzielnie od podstaw Największe kamienie zrobiłem całkowicie samodzielnie. Jako kopyta użyłem worków na śmieci wypełnionych mokrą ziemią ogrodową. Piasek też by się pewnie nadał, ale ziemię miałem akurat pod ręką. Ważne, żeby była mokra, bo wtedy się lepiej formuje. Worek trzeba zamknąć i trochę skręcić, żeby zawartość była ściśnięta – daje się wtedy uzyskać pożądany kształt. W przeciwnym razie całość się rozłazi i powstaje taki płaski placek. Istotne jest, żeby ścianki modułu sięgały za maksymalną średnicę bryły. Biorąc za model kulę – żeby to było jej ¾ a nie połowa. Kamienie wyglądają wtedy naturalnie i łatwo się je układa. Dotyczy to także odlewów. Powierzchnia naturalnych kamieni nie jest idealna – są różne zagłębienia, wygórowania, pęknięcia. Części wystające są bardziej wyszlifowane, w zagłębieniach jest więcej nierówności. Te niedoskonałości można uzyskać zacierając wiążącą już zaprawę. 4.       Jak malować i dlaczego to nie ma sensu Moje moduły malowałem farbą akrylową Dekoral z atestem dla dzieci. Podkład w kolorze neutralnym – beżowym albo szarym. Następnie w 2 spryskiwaczach do kwiatów rozrabiałem mocno rozwodnioną farbę – w jednym jasną, w drugim ciemną i opryskiwałem z dużej odległości naprzemiennie, wiele razy. Opryskiwać trzeba w niewielkich ilościach, bo jak jest za dużo farby to się zlewa i ścieka. Trzeba też zachować odstęp czasowy między kolejnymi kolorami, żeby poprzednia warstwa przeschła. Zdjęcie po lewej pokazuje efekt tej twórczości, po prawej jest autentyczny granit. Na prawdziwych kamieniach w różnych zagłębieniach gromadzi się brud. Dlatego w te miejsca dawałem troszeczkę czarnej farby i następnie dotykałem ją mocno namoczonym ręcznikiem papierowym. Farba się rozmywała dając naturalny efekt. Widać to na zdjęciach obudowy komina. A teraz zdradzę Wam największy sekret (tylko nie mówcie nikomu): to malowanie nie ma sensu. Kamienie w akwarium  malują się same. Kiedy to odkryłem, przestałem  malować i nic się nie dzieje. Nowe moduły po miesiącu stają się nie do odróżnienia od starych. No chyba, że ktoś tak prowadzi akwarium, że żadne glony mu nie rosną – wtedy pędzel, spryskiwacze, Alleluja i do przodu. U mnie nie ma takiej potrzeby. Na końcu przedstawiam najświeższe zdjęcie mojej aranżacji. Konia z rzędem temu, kto odróżni malowane moduły od niemalowanych. 5.       Dalsze plany Niebezpieczeństwem takiej koncepcji aranżacji jest to, że łatwo zacząć, trudniej się zatrzymać. Człowiek patrzy i myśli: „A może tak jeszcze jakiś głazik dorobić?” Ja tak przynajmniej mam. I dorobię. Już wiem gdzie brakuje. Ponadto chcę ulać kilka płaskich płytek, pomalować je na ciemno  i włożyć za aranżację w miejsca, gdzie prześwituje tylna szyba.   Reasumując: Najprostsze i najtańsze są moduły robione na workach foliowych, oczywiście jeżeli naszym celem jest stworzenie czegoś na kształt otoczaków. Trzeba tylko trochę pokombinować, żeby osiągnąć efekt prawdziwego kamienia. Pewnie bardziej złożone kształty też da się tak zrobić, ale to może wymagać więcej praktyki i talentu rzeźbiarskiego. Odlewy wymagają więcej pracy i są droższe, trzeba zdobyć kamienie na wzór, za to zamierzony rezultat jest bardziej pewny. W aranżacji tego typu jak moja nie ma sensu się silić na jakieś bardzo wyszukane kształty modułów, robotę robi ich ilość i wielkość.  No i malowanie tylko dla chętnych.   A tak się aktualnie prezentuje moje Malawi      
    • Proszę zdjęcia pod pokrywą. Ja mam zrobioną ramkę z profilu do płyt kartonów gipsowych. Daję to możność przesuwania lamp jak się chcę . Na zdjęciu światło ustawione na 50%
    • Super opisane, wygląda na łatwe do zrobienia. @jaras można prosić o zdjęcie już zamocowanych do pokrywy?
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.