Skocz do zawartości

Tropical Gel Formula ocena


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Z racji tego, że jestem już po pierwszym karmieniu dodam coś od siebie. Zamówiłem Herbivore. Rozrobiłem tylko jedną saszetkę w 60-65 ml wody. Moje założenie było takie aby uzyskać pokarm pływający czyli mieszałem całą miksturę ok. 2-3 minut. Po odczekaniu 3 godzin postanowiłem odkroić kawałek i zetrzeć go na tarce. Dodam tylko, że moja ocena może być lekko zniekształcona z racji tego, że pokarm ten wykonywałem po raz pierwszy. Na samym początku po wyjęciu pokarmu z lodówki nasz nos poczuje szok chociaż już przy przygotowaniu też go doznał. Pokarm ma bardzo intensywny zapach, który jak dla mnie przypomina mieszankę roślin z k...ą. Mój plan aby zetrzeć kawałek na tarce był słuszny jednak wyszło z tego nic. Nie wiem jak innym ale mi pokarm roztapiał, rozmemłał się w palcach i to właśnie na nich miałem pokarmu więcej niż na talerzyku. Zatem aby więcej nie brudzić wszystkiego wziąłem po prostu kawałek i rozrywałem go na mniejsze po czym wrzucałem do akwarium. Ryby były w siódmym niebie. Rzucały się na niego jak głupie czyli mniemam smakuje im. Podczas walki o pokarm zauważyłem, że rozpada się na mniejszy pył jednak filtracja dosyć szybko poradziła sobie z zabrudzeniem wody. Na pewno bardziej brudzi się w przypadku podawania tego pokarmu niż np. gdy daje płatki jednak dramatu nie ma.

Kucharz ze mnie słaby ale muszę przyznać, że samo przygotowanie powodowało u mnie skrajne emocje. Z jednej strony ciekawość i podniecenie co z tego wyjdzie natomiast z drugiej lekką irytację, że wszystko brudne i śmierdzi w całej kuchni. W moim przypadku cała procedura nie przypominała tego co widzimy na filmie z wesołą muzyczką w tle. Pamiętajcie jednak, że to taka opinia na gorąco i może się zmienić przy drugim podejściu kiedy to podejdę do sprawy na chłodno. Wiem jeszcze jedno, że jeżeli będę swoje pysie karmił tym pokarmem to tylko okazjonalnie. Uważam, że pokarm ten dobrze sprawdzi się przy wieczornym lub weekendowym karmieniu kiedy to mamy więcej czasu. Nie jest to pokarm typu odkręć pokrywkę wsyp dwie szczypty i zmykam do pracy bo już późno. Jeżeli taki pokarm masz w zamrażarce bo kawałek odstawiłaś/eś na inny dzień to jednak wcześniej trzeba go wyjąć, odmrozić (zgodnie z instrukcją nie można tego pokarmu podawać zimnego) i pokroić czy co tam sobie obmyśliłaś/eś. Cena też może ostudzić nasz zapał.

Według mnie pokarm chyba przez wielu będzie traktowany jako ciekawostka warta spróbowania i gdy będzie nam się nudziło to pobawimy się w Makłowicza.

Opublikowano (edytowane)

Witajcie!

To i ja może coś skrobnę w tym temacie :) 

1. Reakcja ryb na nowy rodzaj pokarmu.

W moim przypadku reakcja ryb na nowy pokarm była niemal natychmiastowa,co można było zauważyć w filmikach które umieściłem w temacie Gośki.

 

2. Sposób podawania.

Jak dotąd miałem przyjemność podawać rybom ten pokarm na kamieniu,oraz na przyssawkach...

Opcję z tarką też spróbowałem,ale zauważyłem to samo o czym napisał @Jerry_jerry czyli pokarm jest galaretowaty/dość miękki i próba okazała się fiaskiem,bo pokarm rozpadał się w palcach jak tylko przycisnąłem go do tarki...Więcej było go na palcach,tarce niż w naczyniu...Porcja została zmarnowana...

Tu przyszedł mi pomysł zastosować inny patent z tarką,mianowicie następnym razem zamierzam zamrożony pokarm zetrzeć na tarce,a po rozmrożeniu podać go rybom...I to myślę lepiej się sprawdzi w tym przypadku...

 

3. Plusy i Minusy podawania pokarmu.

Plusy - podawanie pokarmu w różnych formach...

Minusy - czas przygotowania...

 

4. Brudzenie pokarmu.

Pokarm u mnie brudził wodę po podaniu jego w formie na kamieniu,ale zapewne był to mój błąd bo nałożyłem zbyt dużą dawkę/warstwę na kamień...

Patent z przyssawką sprawdził się o niebo lepiej...Fakt pokarm też lekko zabrudził wodę,ale nie było to samo co z kamieniem...

Ogólnie przy kamieniu,oraz przyssawce filtracja u mnie poradziła sobie z tym w max 1 godzinę...

 

5. Czy woda śmierdzi po nim,oraz czy ma wpływ na parametry.

U siebie nie wyczułem śmierdzącej wody,a tym bardziej zmiany parametrów wody..Pomiary robiłem dzień po karmieniu nowym pokarmem,bo jednak miałem obawy czy nie skoczy mi poziom NO2,NO3...Wyniki testów bez zmian...

Fakt...Sam pokarm ostro walił spiruliną,jak i również cała kuchnia gdzie go przyrządzałem :D 

 

6. Koszt w skali miesiąca.

Jako lubię urozmaicać dietę swoich ryb(mam 6 różnych pokarmów w granulacie),to kupiłem tylko jedną saszetkę i myślę że starczy mi to na kilka miesięcy podając go tylko jako dodatek do diety co tydzień,albo nawet co dwa tygodnie...Także moim zdaniem koszt nie duży...

 

4. Ocena produktu.

Moim zdaniem pokarm na duży plus,jeśli chodzi o sposób podawania np.na kamieniu,czy na przyssawce,jeśli ktoś lubi poobserwować inne zachowania ryb niż przy normalnych karmieniu granulatem/płatkami...

Na codzień bym go nie podawał z faktu że jednak troszkę brudzi wodę,i miałbym obawy co do wzrostu parametrów...

Tak czy inaczej po zużyciu obecnego pokarmu skuszę się jeszcze raz o zakup jednej saszetki i ponowne spróbowanie tego pokarmu...

Po błędach jakie teraz popełniłem,mam nadzieję że będzie o niebo lepiej :) 

Edytowane przez egon44
  • Lubię to 2
Opublikowano
22 minuty temu, egon44 napisał:

Tu przyszedł mi pomysł zastosować inny patent z tarką,mianowicie następnym razem zamierzam zamrożony pokarm zetrzeć na tarce,a po rozmrożeniu podać go rybom...I to myślę lepiej się sprawdzi w tym przypadku...

No i ten sposób planuję wypróbować dzisiaj po powrocie z pracy. ?

Może to co napiszę będzie lekko na wyrost jednak wydaje mi się, że jakiekolwiek prace przy już przygotowanym pokarmie będą tak samo się kończyły tj. wszystko uwalone po pachy. Oczywiście starcie zamrożonego pokarmu może się udać ale pokroić nie damy rady. No chyba, że wyczujemy taki moment, że pokarm już lekko odpuścił ale nie ma formy rozpadającej. 

Jeszcze dla zainteresowanych może napiszę, że sposób na przyssawkę, kamień tudzież tonąca kostka są o niebo lepsze niż starcie a to dlatego, że jeżeli mamy już kilka kawałków na talerzu i próbujemy to w jakiś sposób wrzucić do akwarium to pokarm najzwyczajniej w świecie się rozpada. Na początku myślałem, że wsypię kilka kawałków łyżką jednak ta zamiast nabierać rozcierała wszystko po całym talerzu. Nie da się tego wsypać bezpośrednio z talerzyka bo pokarm jest na tyle miękki, że przykleja się do naczynia. Dzisiaj podczas wieczornego karmienia spróbuję starte kawałki umieścić w małym sitku i te zanurzyć w akwarium. Może się uda. A jak nie to przyssawka.

Opublikowano (edytowane)

W srode dotarly do mnie dwie puszki pokarmu. Dzis zrobilem pierwszy test.

1. Reakcja ryb na nowy rodzaj pokarmu:

Jakies 10-15s zajelo rybom zlokalizowanie jedzenia i potem jak dzikie rzucily się na jedzenie. Wszystkie lapczywie pobieraly pokarm.

2. Sposób podawania.

Podalem pokarm na kamieniu wielkosci zacisnietej piesci. Pokarm rozrobilem z woda w ilosci okolo 60-65ml. Kamien obsmarowalem na okolo, za wyjatkiem spodu. Nanioslem jakies dwie stolowe lyzki pokarmu, reszte powkladalem do malych foremek. Skonsumowanie takiej ilosci pokarmu zajelo moim darmozjadom okolo 10min. Potem przez kolejna godzine co chwile podplywaly jeszcze skubiac zapach z kamienia ?

3. Plusy i Minusy podawania pokarmu

Plusem jest mozliwosc takiego podania. Nie zauwazylem żadnego barwienia pokarmu, zadnej mgielki ani nawet minimalnego pylenia. Nie zauwazylem rowniez jakiegos specjalnie intensywnego zapachu. Ogolnie jak dla mnie rewelacyjne rozwiazanie, masz mozliwosc podania pokarmu i wiesz ze kazda rybka napewno go skubnie bo konwencjlonalne pokarmy znikaja w cigu kilku sekund i tam panuje zasada kto szybszy ten najedzony.

Do minusow moge zaliczyc brak mozliwosci rozdrobnienia porcji. Musisz zrobic cala saszetke. Teraz przy nastepnej porcji jaka bede robić postaram się porozmierzac to wagowo zebym mogl np. zrobic tylko dwie lyzki na jeden kamien. Taka opcja by mi najbradziej pasowala.

4. Ocena produktu.

Jak najbardziej oceniam produkt na plus. Jak już @Merlotzauwazyl cena jednak nie jest az tak przystepna jezeli chcialo by się to robić czesciej, nie mnie jednak jak już się wpakowalismy w akwarystyke to trzeba na niektore rzeczy przymknac oko. Ja poki co bede eksperymentowal dalej. Zakupilem dwa rodzaje wiec mam 6 zaszetek do zjedzenia.

Na koniec kawalek filmu z pobierania pokarmu.

 

Edytowane przez AndrzejGłuszyca
  • Lubię to 3
Opublikowano

To ja wtrącę również swoje trzy grosze.

Od tygodnia moje pyszczaki testują wersję herbivore, przygotowaną zgodnie z przepisem 75ml wody na saszetkę.
W czasie przygotowania, zapach hmmmm no fakt mało przyjemny, ale nie aż tak żeby było czuć w całej kuchni (może mam mniej wrażliwy nos, ale żona też nie marudziła ;))
Całość wylałem do salaterki (warstwa ~ 8-10mm) po zastygnięciu podzieliłem na ~15 kawałków i podaje mniej więcej co drugi dzień (oczywiście pokarm zamrożony, rozmrażany przed podaniem)

Rybole wniebowzięte, 1-2 minuty i pokarm znika, więc albo super smaczny albo.... w składzie ma chemię stymulująca ryby do jedzenia

Co do moich odczuć, nie zauważyłem żeby pokarm brudził lub rozpadał się po rozmrożeniu (ale fakt że nie próbowałem ścierać), podobnie nie zauważyłem brudzenia wody ani tym bardziej samoistnego rozpuszczania się (ale to pewnie kwestia ilości jaką podaje jednorazowo, rybcie nie dają szansy pokarmowi na rozpad)

Acha, przygotowywałem wersję tonącą, czyli mieszałem stosunkowo krótko trzepaczką ręczną. Nie wiem czy to istotne ale na opakowaniu jest info że wersję pływającą należy mieszać minimum 2min trzepaczką elektryczną (pewnie kwestia prędkości obrotowej, a co za tym idzie napowietrzenia)

  • Lubię to 2
Opublikowano

Dorzucę kilka słów od siebie ?

Kupiłam wersję roślinną- Herbivore.

Z całej saszetki przygotowałam tylko jedną porcję. Odmierzyłam 10g proszku i 20ml wody. Powstała ilość wystarczyła na 2 kamienie wielkości ręki (mojej ?) i 1 maleńki dla krewetek.

Moim zdaniem przy przygotowywaniu nie było jakiegoś nieprzyjemnego i intensywnego zapachu. Produkt dobrze się rozprowadzał po kamieniach. Starałam się nie dawać zbyt grubej warstwy.

Po włożeniu do akwarium nie zauważyłam, żeby brudził wodę zarówno u ryb jak i krewetek. Woda też nie miała nieprzyjemnego zapachu.

A teraz najistotniejsza część, czyli jak zareagowały ryby. A więc... moje dzikusy nawet się do niego nie zbliżyły przez prawie 2 godz ?. Po tym czasie usunęłam kamień, bo bałam się że zacznie się to rozpuszczać. Na pocieszenie dodam, że chociaż krewetki były zadowolone bo swój kamyk wyczyściły do zera w godzinę ?

Może spróbuję jeszcze kiedyś z innym sposobem podawania.

  • Lubię to 1
Opublikowano

Ja po 3 karmieniach wiem jedno. Może pokarm dobry ale zdecydowanie nie dla mnie. Za pierwszym razem ryby faktycznie zjadły wszystko w ułamku sekundy. Za drugim razem tylko część obsady była zainteresowana. W sobotę zamiast podać go startego umieściłem go ma sznurku. Może 3-4 sztuki samic saulosi coś tam skubaly ale reszta miała to gdzieś. Pokarm zaczął znikać ale tylko dlatego, że najzwyczajniej w świecie ulegał rozpuszczeniu brudzac całą wodę. Do wieczora filtracja sobie z tym nie poradziła więc musiałem zrobić podmianke wody. Tak wiec na tym skończyłem eksperymenty z nowością Tropicala i zostały mi dwie saszetki, których nie wykorzystam. Gdyby ktoś był chętny odkupić to proszę na priv.

Opublikowano
Godzinę temu, Jerry_jerry napisał:

W sobotę zamiast podać go startego umieściłem go ma sznurku. Może 3-4 sztuki samic saulosi coś tam skubaly ale reszta miała to gdzieś. Pokarm zaczął znikać ale tylko dlatego, że najzwyczajniej w świecie ulegał rozpuszczeniu brudzac całą wodę. Do wieczora filtracja sobie z tym nie poradziła więc musiałem zrobić podmianke wody. Tak wiec na tym skończyłem eksperymenty z nowością Tropicala i zostały mi dwie saszetki, których nie wykorzystam. Gdyby ktoś był chętny odkupić to proszę na priv.

Ja w sobotę starłem zamrożony pokarm na talerzyk,ale również zakończyło się to porażką...Po rozmrożeniu nie dało się go nawet wsypać do zbiornika,a w talerzyku było dosłownie błoto,tak więc kolejny raz porcja się zmarnowała...

Opcję z sznurkiem zamierzam wypróbować za niedługo...

Na tą chwilę jestem zadowolony tylko podawania tego pokarmu na kamieniu,oraz przyssawkach...

2 godziny temu, rosa1986 napisał:

A teraz najistotniejsza część, czyli jak zareagowały ryby. A więc... moje dzikusy nawet się do niego nie zbliżyły przez prawie 2 godz ?. Po tym czasie usunęłam kamień, bo bałam się że zacznie się to rozpuszczać. Na pocieszenie dodam, że chociaż krewetki były zadowolone bo swój kamyk wyczyściły do zera w godzinę ?

 

Dalej nie mogę uwierzyć że Twoje ryby nie zareagowały na pokarm ?

Również muszę spróbować podać ten pokarm krewetkom z tym,że na patyczku coś w stylu ''Shrimps Forever Shrimp Lollie Mineral'' :D ,albo na kawałku szyby ;)  

Przynajmniej się nie zmarnuje :) 

  • Lubię to 1
Opublikowano
4 minuty temu, egon44 napisał:

Dalej nie mogę uwierzyć że Twoje ryby nie zareagowały na pokarm 

Również muszę spróbować podać ten pokarm krewetkom z tym,że na patyczku coś w stylu ''Shrimps Forever Shrimp Lollie Mineral'' :D ,albo na kawałku szyby ;)  

Przynajmniej się nie zmarnuje :) 

Ja też nie mogłam w to uwierzyć ?

O pomysł z patyczkiem świetny. Też kiedyś spróbuję. Bo żeby podawać rybom to ją straciłam zapał ?

  • Lubię to 1

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • Witaj, możesz pomyśleć o sklejeniu czegoś ze szkła, ja tak zrobiłem lampa leży na dwóch wspornikach w kształcie litery T , które stoją na wzmocnieniu poprzecznym na środku akwa. Na tym zdjęciu mniej więcej to widać.
    • Cześć. Planuję zrobić lampę DIY do akwarium Malawi 100x50x50 i szukam inspiracji dotyczących samego montażu lampy nad akwarium. Interesują mnie rozwiązania DIY, a nie gotowe lampy typu Chihiros czy Skylight. Jak rozwiązaliście: mocowanie szerokiego profilu/radiatora aluminiowego, nóżki opierane o szybę, kątowniki lub płaskowniki aluminiowe, belki oparte bezpośrednio na akwarium, inne estetyczne sposoby montażu nad otwartym zbiornikiem? Jeśli macie zdjęcia swoich lamp i mocowań, będę wdzięczny za fotki oraz informację z czego wykonaliście uchwyty. Zależy mi na estetycznym wykonaniu, bo akwarium stoi w salonie.
    • Aristochromis christyi – to jedyny przedstawiciel rodzaju Aristochromis o charakterystycznym kształcie pyska, który przypomina dziób drapieżnego ptaka lub jak pisze Ad Konings „arystokratyczny nos”. To właśnie temu wyjątkowemu kształtowi pyska zawdzięcza on swój przydomek – Jastrząb z Malawi. Fot. Łeb dorosłego samca Aristochromis christyi z profilu. Gatunek ten występuję w całym jeziorze głównie w strefie przejściowej. Osiąga dość znaczne rozmiary, samiec dorasta do ok. 30 cm., samica jest nieco mniejsza i osiąga 25 cm. Jest typowym rybożercą, a jego menu składa się głównie z przedstawicieli ryb z grupy "Mbuna". Osobliwa budował pyska przystosowała Aritochromis  do chwytania znacznych rozmiarów ryb stanowiących nawet 1/3 długości jego ciała. Fot. Ukazuje rozmiar „paszczy” dorosłego osobnika Dymorfizm płciowy u tego gatunku jest bardzo wyraźny ale dopiero u dorosłych ryb młode wyglądają identycznie – srebrzyste ciało z charakterystyczną wyraźną skośną czarną pręgą. Dorosłe osobniki jak już wspomniałem różnią się znacznie, jeżeli chodzi o kolorystykę samice pozostają podobne do młodych, może trochę ciemnieją ale wydaje mi się, że jest to bardziej cecha konkretnego osobnika i diety. Samce natomiast z wiekiem nabierają coraz więcej niebieskiego odcienia, który zaczyna od głowy „rozlewać” się na resztę ciała choć pełne wybarwienie osiągają dopiero w okresie zalotów i tarła. Dodatkowo u samców wydłużaniu i zaostrzeniu ulegają płetwy – grzbietowa posiadająca mnóstwo pomarańczowych plam, której górną krawędź okala biło-pomarańczowy pas i odbytowa, która dodatkowo zabarwia się na kolor pomarańczowy z wyraźnymi białymi atrapami jajowymi. Fot. Młode osobniki, które już przy rozmiarze ok. 9 cm. wykazywały rywalizację wewnątrzgatunkową. Fot. Dorosły samiec.   Fot. Dorosła samica.   Opisywany gatunek nie należy do szybkich pływaków, preferuje polowanie z zasadzki w dość osobliwy sposób. W trakcie polowania ustawia się głową w dół i bokiem do potencjalnej ofiary, potrząsa przy tym ciałem co ma imitować ranną lub chorą rybę. W momencie kiedy nieuważna ofiara zbliży się zbyt blisko do „Jastrzębia” następuje błyskawiczny atak, a duże i silne szczęki nie dają jej żadnych szans. Fot. Dorosły samiec „wiszący” w toni i przygotowujący się do ataku.   Pierwszy raz młode Aristochromis zobaczyłem „na żywo” w 2005 r. na giełdzie akwarystycznej w Łodzi przy. ul. Św. Teresy. Zaraz po powrocie do domu zacząłem czytać na temat tego gatunku ale szybko okazało się, że z uwagi na rozmiar osiągany przez rybę nie będę w stanie zapewnić jej odpowiedniej przestrzeni. Jednak już wtedy wiedziałem, że kiedyś będę cieszył się widokiem Jastrzębia z Malawi siedząc we własnym fotelu. Jako, że w akwarystyce cierpliwość to ponoć podstawa, stadko sześciu młodych około 6 centymetrowych Aristochromis christyi trafiło do mnie w kwietniu 2017 r. Młodzież trzymała się razem do osiągnięcia ok. 9-10 cm. Ryby karmione były sztucznymi pokarmami premium i raz w tygodniu mrożonymi krewetkami, zresztą tak jest do obecnej chwili. Gatunek ten rośnie zdecydowanie wolniej niż inne popularne wśród akwarystów drapieżne pielęgnice z jeziora Malawi. W tym okresie zaczęła uwidaczniać się umiarkowana agresja wewnątrz gatunkowa i odtąd ryby wolały przebywać pojedynczo w różnych miejscach zbiornika. Zarówno u młodych jak i dorosłych ryb nie zaobserwowałem znaczącej agresji w stosunku do innych gatunków, nawet podczas tarła samiec był dużo spokojniejszy niż przedstawiciele rodzaju Nimbochromis czy Dimidiochromis.   Fot. Dorosły samiec podczas karmienia mrożonymi krewetkami „z ręki”. W grupie zdecydowanie szybciej rosły samce, których jak się okazało były dwie sztuki i przy rozmiarze 13 cm. byłem ich już pewny, a przy około 15 cm. dokonałem redukcji stada zostawiając w zbiorniku parę, która w zdrowiu pływa w nim po dziś dzień. Fot. Para dorosłych Aristochromis christyi. Para dość regularnie podchodziła do tarła jednak pierwsze trzy razy samica nie donosiła ikry i wypluwała ją po kilku dniach ale z czasem udało się jej dochować młode. W czasie tarła samiec oczyszcza dno z grubszych frakcji i kopie krater średnicy ok. 30 cm., do którego wabi samicę i tam dochodzi do tarła. Tak jak wcześnie już wspominałem samiec podczas tarła nie był zbyt zaborczy ani dla samicy ani dla innych gatunków i to pomimo faktu, że mój zbiornik jest zbyt mały dla Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej ale o tym później. Fot. Samiec podczas przygotowywania tarliska. Moje wnioski na temat Aristochromis christyi oparte zostały na prawie pięcioletnim już okresie obserwacji tego gatunku w moim standardowym 720 l. W tym miejscu muszę wyraźnie zaznaczyć, że jest to zbiornik zdecydowanie za mały by trzymać Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej tym bardziej, że jedynymi (z uwagi na rozmiary i dietę) słusznymi towarzyszami dla niego są inni silni przedstawiciele drapieżników z jeziora Malawi, np. z rodzaju: Buccochromis, Champsochromis, Dimiodiochromis, Nimbochromis czy Tyrannochromis. Nie byłbym jednak sobą gdybym nie pochwalił się sukcesem w zbudowaniu relatywnie zgodnej obsady wielogatunkowej złożonej obok Aristochromis z kilku gatunków z ww. rodzajów drapieżników. Moim zdaniem podstawą budowania zgodnej obsady jest zakup młodych ryb w jednym momencie co pozwoli im przyzwyczaić się do siebie, „nauczyć” się dzielić zbiornik i ustalać hierarchię w miarę wzrostu. Niewątpliwe jednak wiele też zależy od czynnika, na który żaden malawista nie ma wpływu czyli „charakteru” poszczególnych osobników w obrębie danego gatunku. Co do zasady nie zalecam jednak budowania wielogatunkowej obsady wokół Aristochromis christyi w zbiorniku 720 l. Uważam, że za minimum należy tu przyjąć zbiornik o wymiarach 250 x 70 x 70 cm. Natomiast zbiornik 200 x 60 x 60 cm. z całą pewnością można uznać za wystarczające zaplecze dla stworzenia jednogatunkowej obsady z Aristochromis christyi, oczywiście w układzie z jednym samcem. Fot. Dorosły w pełni wybarwiony samiec. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że jest to jeden z moich ulubionych gatunków spośród drapieżników z jeziora Malawi i zawsze będę go brał jako pewniaka budując w przyszłości obsady moich zbiorników. Mam nadzieję, że również Wam udzieli się mój podziw i sympatia dla Jastrzębia z Malawi i ryba ta „padnie” wyborem każdego malawisty, który dysponuje odpowiednio dużym akwarium.   Literatura: Konings A., 2003. „Back to Nature”.  Przewodnik po świecie pielęgnic z Malawi.  Konings A., 2016. „Malawi cichlids in their natura habitat” 5rd Edition. Cichlid Press, El Paso, USA. Łątka L., Sierakowski W., 2018. “Pielęgnice jeziora Tanganika i Malawi”. Wydanie pierwsze. Angraf, Piła.  
    • A nie zabaczyłeś, że jesteś na forum ryb z j. Malawi nie z Tanganiki? Polecam forum tanganiki, tam na pewno otrzymasz rzetelną informację.
    • Witam wpadłem na pomysł żeby przerobić moje 100l pod gatunki z Tanganiki. Kupiłem skały ‘elephant skin’ i ułożyłem małą konstrukcje w jednym z rogów. Dolożylem trochę roślin dla lepszego efektu wizualnego Microsorium Pteropus i Anubias barteri.  Reszta to drobny jasny piach i kupiłem około 25 wielkich muszli po ślimakach escargot- Helix pomatia(jeszcze nie dojechały). Plan jest taki żeby obsadzic parą Julidochromis transcriptus i kupić około 6 Neolamprologus multifasciatus, Jakieś sugestie, przeciwskazania co do obsady? Samo akwarium jakieś uwagi ? Filter oase 200 thermo, lampa chichiros b series. TDS wody kranowej 388pp.    (zdjęcia zrobione kilka minut po zalaniu) Pozdrawiam.      
    • A czemu nie ?  Ja bardzo dużo piszę codziennie zawodowo i nie mam już siły i przede wszystkim czasu na pisanie dla przyjemności 🤷‍♂️ Dlatego dla mnie osobiście spotkanie/spotkania to najważniejsze daty w kalendarzu... Szkoda, że jest nas na spotkaniach mniej, dlatego zachęcam każdego do przyjazdu tym bardziej, że jest dobre połączenie PKP z Prudnikiem. Zawsze będę mógł opowiedzieć o swoich doświadczeniach z drapolami choć nie wiem czy faktycznie kogoś to interesuje. Poszukam tez i wrzucę na KM krótki artykuł, który poczyniłem kilka lat temu w tym zakresie na przykładzie Aristochromis christyi, ukazał się on co prawda jedynie w języku angielskim ale mam gdzieś pewnie "rękopis".
    • A czemu nie tu? Wiele razy rozmawialiśmy, nie tylko w Pokrzywnej, ale nie jest moją rolą pisanie tutaj na temat funkcjonowania Twojego akwarium z drapolami😉
    • Wszyscy mają racje aaaale nie do końca 😉 ale na szerszą rozmowę zapraszam na spotkanie do Pokrzywnej ☝️😁 PS. @pozner z tego co ja pamiętam to byłeś przy wielu moich rozmowach właśnie w Pokrzywnej ale widocznie tylko ja byłem trzeźwy 😁😉🤣
    • Nie miałem nigdy poważnych drapoli w akwarium, ale moje doświadczenia z non mbuna oraz z pielęgnicami z Ameryki centralnej mówią że dobrym środkiem do rozładowywania agresji jest mocne przerybienie. Często propozycje obsad na tym forum czy w książce Wojtka Sierakowskiego mogą mieć rację bytu tylko do pewnego momentu. 13 ryb w 1400l to niezbyt wiele w moim odczuciu. Jakie są wasze doświadczenia w tej kwestii z drapolami?
    • To prawda Regulowałem już kilka razy, ale w środku - pod szafką jakiś czas temu założyłem jeszcze drugi, mały zbiornik, 112lz pokrywą, przez to szafka jest dość często otwierana, a czasami nawet częściowo otwarta przez kilka h. Dodam, że ten sposób prowadzenia akwarium nie jest zbyt wygodny przy serwisie, więc nie polecam a szafkę bym musiał regulować w prawie każdy weekend 
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.