Skocz do zawartości

Poszły konie po betonie czyli 300l by Zygi


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
1 minutę temu, pozner napisał:

Tu powinien wypowiedzieć się decco, bo On zaleca stosowanie tych bakterii, ale jedna ampułka jest do akwariów od 120 do 1000l. i podaje się co dwa tygodnie. Może dlatego masz relacje o 2 lub 3 ampułkach. Z opisu wynika, że bakterie namnażają się nierównomiernie, co może doprowadzić do zachwiania procesu nitrifikacji i startu akwarium. Dlatego zaleca się dodawanie jednej ampułki co dwa tygod

Więc czekam na opinie deccorativo :) 

Opublikowano

Może w tym nierównomiernym namnażaniu się bakterii należy szukać przyczyn dziwnych wyników u kolegów. Szybko znikające NH3, a utrzymujące się NO2. Zdziwiła mnie ta charakterystyka produktu.

Opublikowano
9 godzin temu, Zygi napisał:

Więc czekam na opinie deccorativo :) 

Najdziwniejsze jest to że najwięcej mają do powiedzenia o starcie kolegi @Zygi na WA osoby które nigdy takiego startu na WA nowego baniaka nie przeprowadziły ale o moich przywarach piszą zawsze i chętnie.:D

Bakterie czyste bez pożywki dajemy tylko po to by zainicjować ich namnażanie , jak dostaną one jeszcze pożywkę tu w postaci czystego amoniaku to osiadają na wszystkim i się obżerają mnożąc się na potęgę . Tak więc czy dasz tylko jedną ampułkę czy kilka to nie ma znaczenia bo nie liczą się te wlane bakterie a te osiadłe namnożone z tych pierwotnych z ampułki czy butelki. Nawet jakbyś wlał na start surowego baniaka całą butlę 4 litry Stability do tej 300l to nie miałbyś dojrzałego baniaka  a jedynie możliwe że taki co pozwoli przeżyć rybom do wytworzenia się swojej biologii a nie tej wlanej.

Ja tam piszę dla młodzianków:D a nie dla poznerów i wiem że dla wielu z nich start biologii to właśnie czarna magia i lądowanie na księżycu i po to mają szablon by uniknąć stresu startowego.  To jak pierwszy w życiu lot samolotem  - niby proste ale każdy więcej lub mniej się stresuje, po wylądowaniu każdy jest chojrak i pisze takie tam banaluki.

Zygi jesteś dopiero na początki startu więc  wykaż się zdrowym rozsądkiem o który proszą koledzy.

Akwarystyka to szkoła cierpliwości więc poczekaj aż dojrzeje baniak bo czy zbawi cię wsadzenie roślin o tydzień wcześniej albo takie czy inne przemeblowanie jak baniak zakryty kocem - no sam pomyśl.

Jest czas ustawiania baniaka , jest czas startowania biologii a potem jest czas poprawek i wpuszczania ryb - działaj rozsądnie i nie śpiesz się.

Pozostałe ampułki zachowaj na wypadek gdyby ci biologia stanęła albo jak już do dojrzałego baniaka wpuścisz ryby to wzrośnie ci chwilowo NO2 - wtedy jak przyjdzie potrzeba to wlejesz - te bakterie zawsze warto mieć w zanadrzu.

 

 

Opublikowano (edytowane)
6 godzin temu, deccorativo napisał:

Ja tam piszę dla młodzianków:D a nie dla poznerów i wiem że dla wielu z nich start biologii to właśnie czarna magia i lądowanie na księżycu i po to mają szablon by uniknąć stresu startowego. 

Szablon byłby dobry, gdyby się sprawdzał. Tymczasem co chwila ktoś ma problemy z jego przeprowadzeniem. Ostatnio kol. Kubeq ma problem, którego sam autor szablonu nie potrafi wyjaśnić;). Zrobiłeś że startu akwarium właśnie lot na Księżyc i do tego z ciągłymi awariami. Albo się uda, albo nie. Tak się sprawdza szablon w akwarystyce.

 

6 godzin temu, deccorativo napisał:

Najdziwniejsze jest to że najwięcej mają do powiedzenia o starcie kolegi @Zygi na WA osoby które nigdy takiego startu na WA nowego baniaka nie przeprowadziły ale o moich przywarach piszą zawsze i chętnie.:D

To że nie startowałem w ten sposób akwarium i nigdy nie wystartuję nie oznacza, że nie mam prawa wypowiedzieć się na ten temat. I nie wypowiedziałem się na temat samego startu na WA, tylko na temat dodatkowych zaleceń. Wysoka temperatura, przykrywanie kocem akwarium, nie dotykanie go przez 2 czy 3 tygodnie, dla mnie to są niepotrzebne dziwactwa. Nie widzę powodu żeby ich nie wytknąć.

6 godzin temu, deccorativo napisał:

Bakterie czyste bez pożywki dajemy tylko po to by zainicjować ich namnażanie , jak dostaną one jeszcze pożywkę tu w postaci czystego amoniaku to osiadają na wszystkim i się obżerają mnożąc się na potęgę . Tak więc czy dasz tylko jedną ampułkę czy kilka to nie ma znaczenia bo nie liczą się te wlane bakterie a te osiadłe namnożone z tych pierwotnych z ampułki czy butelki.

 

6 godzin temu, deccorativo napisał:

Pozostałe ampułki zachowaj na wypadek gdyby ci biologia stanęła

I bardzo często biologia staje (przykład kol. Kubeq). Producent preparatu, firma Prodibio zaleca stosowanie jednej ampułki w akwariach do 1000l. Według producenta zastosowanie jednorazowo większej ilości ampułek nie ma sensu. Natomiast zalecane jest zastosowanie kolejnej ampułki po 2 tygodniach. Powód może wyjaśniać ten fragment opisu działania:

"Z powodu tego, że szczepy bakterii rozmnażają się w różnym tempie, może dojść do niebezpieczeństwa zachwiania równowagi między nimi. Aby tego uniknąć należy stosować środek raz na dwa tygodnie (1 ampułka)"

Może dojść do zachwiania, ale nie musi. Dlatego raz start wychodzi, a innym razem nie. Kolega Kubeq wlał 2 ampułki na początku i po 3 tygodniach cykl stoi. Okazuje się, że wlanie tylko na początku preparatu, to może być za mało. Producent to wyjaśnia. @Zygi, proponuję, żebyś wlał drugą ampułkę po 2 tygodniach nie czekając, czy Ci biologia stanie. Nie wiem, czy nie powinieneś tego zrobić po tygodniu, gdyż producent sugeruje takie rozwiązanie przy dużym zanieczyszczeniu akwarium, a wlanie sporej ilości WA takim zanieczyszczeniem może być. 

Edytowane przez pozner
Opublikowano
11 godzin temu, deccorativo napisał:

Akwarystyka to szkoła cierpliwości więc poczekaj aż dojrzeje baniak bo czy zbawi cię wsadzenie roślin o tydzień wcześniej albo takie czy inne przemeblowanie jak baniak zakryty kocem - no sam pomyśl

Jak na początku wątku pisałem o cierpliwości. Czekałem i się doczekałem więc te kilka tygodni wytrzymam, choć jeśli coś zbliża się do finału to kusi coraz bardziej.

5 godzin temu, pozner napisał:

@Zygi, proponuję, żebyś wlał drugą ampułkę po 2 tygodniach nie czekając, czy Ci biologia stanie. Nie wiem, czy nie powinieneś tego zrobić po tygodniu, gdyż producent sugeruje takie rozwiązanie przy dużym zanieczyszczeniu akwarium, a wlanie sporej ilości WA takim zanieczyszczeniem może być. 

Skorzystam i z tej rady, jeżeli producent zaleca to się dostosuję. 

Opublikowano

Też przygotowuję się do startu akwarium i czytając o problemach kolegów zastanawiam się czy np. nie wykorzystać innych bakterii startowych, o których wspominał @deccorativo.
Prodibo są chyba najtańsze z proponowanych, ale może warto wydać trochę więcej, żeby uniknąć niespodzianek?
Czy ktoś startował akwarium z innymi bakteriami?

Opublikowano
9 godzin temu, rafalniski napisał:

Czy ktoś startował akwarium z innymi bakteriami?

Moje spostrzeżenia opisałem w temacie startu @Kubeq.

Problem zatrzymywania się procesu dojrzewania występuje od kilku lat nie zależnie od użytych bakterii, metody startu i ceny użytych preparatów a nawet śmiem twierdzić że czym droższe  tym częściej. Raczej upatruję przyczyn w warunkach miejscowych wody kranowej.

Ludzie startowali na wszystkich dostępnych w handlu bakteriach a nawet na odmulaczach zamiast tych czystych nitryfikacyjnych i u jednych idzie migiem a u innych jak po grudzie nie zależnie od bakterii i czy w ogóle wlane i a także od przyjętej metody startu.

Są przypadki użycia jednocześnie 2-3 róznych bakterii startowych róznych producentów  i jak się ma zatrzymać to się zatrzyma.

Mamy prostą metodę odblokowania więc w czym problem? proszę nie demonizować bo to nie lot na księżyc.:D

Ważne by szybko zauważyć te zatrzymanie bo miałem przypadki kolegów którzy dopiero po 2-3 tygodniach od zatrzymania i to wcale nie w metodzie WA pisali do mnie że co się przedłuża ten start bo już 1,5 miesiąca a NO2 nadal jest podwyższone.

Nie dostaniemy pomocy ze strony naukowców bo nikt tam się nie zajmuje procesem nitryfikacji poza tymi od ścieków komunalnych a u nich woda stale przepływa nowa ze ściekami - u nas stale ta sama.

Opublikowano

Witam, mała aktualizacja. 

  22.05.2017 25.05.2017 30.05.2017
NH4 0,6-0.8 0,6 0,6
NO2 0,05 0,1 0,15
NO3 8 8 8
PH 7,4 7,4

7,5

 

Ph  i NO2 po trochę idzie w górę

Dzisiaj przy testach wody zauważyłem że z nienacka jakieś farfocle zaczęły latać po akwarium. Sprawdziłem rurki od filtra zew. i to z nich się odkleiło. Takie cieniutkie białe płatki. Pewnie to coś normalnego przy starcie ale powiedzcie mi co to jest. Kolonie bakterii czy coś innego?

Po 2 tygodniach od startu planuję dodać 1 ampułkę bakterii.

 

P5300025.JPG

P5300026.JPG

Opublikowano

NO2 idzie w górę, ale NH4 stoi. Wlewaj następną dawkę bakterii. Przypuszczam, że dowaliłeś za dużo WA i zdławiłeś nitryfikację. Druga sprawa to tak jak pisałem, firma Prodibio zaleca wlanie drugiej ampułki już po tygodniu, gdy zanieczyszczenie akwarium jest duże (nie napisali jakie to zanieczyszczenie).

Farfoclami się nie przejmuj, to pewnie jakieś mechaniczne odpady. Wyłap, albo zostaw to filtracji.

Opublikowano
22 minuty temu, pozner napisał:

NO2 idzie w górę, ale NH4 stoi. Wlewaj następną dawkę bakterii. Przypuszczam, że dowaliłeś za dużo WA i zdławiłeś nitryfikację. Druga sprawa to tak jak pisałem, firma Prodibio zaleca wlanie drugiej ampułki już po tygodniu, gdy zanieczyszczenie akwarium jest duże (nie napisali jakie to zanieczyszczenie).

Farfoclami się nie przejmuj, to pewnie jakieś mechaniczne odpady. Wyłap, albo zostaw to filtracji.

Filtracja załatwiła już sprawę z tymi farfoclami. Co do amoniaku dodałem tyle ile trzeba + następnego dnia dodatkowo 10 kropel bo do 1 mi brakowało sporo. Nie wlewałem więcej mimo iż test dalej drgnął tylko troszkę. A zatem wpuszczam już bakterie. 

Zadowolony jestem z PH, przy mojej kranówce tak fajnie poszło w górę że może nie będę musiał nic tuningować.

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • Aristochromis christyi – to jedyny przedstawiciel rodzaju Aristochromis o charakterystycznym kształcie pyska, który przypomina dziób drapieżnego ptaka lub jak pisze Ad Konings „arystokratyczny nos”. To właśnie temu wyjątkowemu kształtowi pyska zawdzięcza on swój przydomek – Jastrząb z Malawi. Fot. Łeb dorosłego samca Aristochromis christyi z profilu. Gatunek ten występuję w całym jeziorze głównie w strefie przejściowej. Osiąga dość znaczne rozmiary, samiec dorasta do ok. 30 cm., samica jest nieco mniejsza i osiąga 25 cm. Jest typowym rybożercą, a jego menu składa się głównie z przedstawicieli ryb z grupy "Mbuna". Osobliwa budował pyska przystosowała Aritochromis  do chwytania znacznych rozmiarów ryb stanowiących nawet 1/3 długości jego ciała. Fot. Ukazuje rozmiar „paszczy” dorosłego osobnika Dymorfizm płciowy u tego gatunku jest bardzo wyraźny ale dopiero u dorosłych ryb młode wyglądają identycznie – srebrzyste ciało z charakterystyczną wyraźną skośną czarną pręgą. Dorosłe osobniki jak już wspomniałem różnią się znacznie, jeżeli chodzi o kolorystykę samice pozostają podobne do młodych, może trochę ciemnieją ale wydaje mi się, że jest to bardziej cecha konkretnego osobnika i diety. Samce natomiast z wiekiem nabierają coraz więcej niebieskiego odcienia, który zaczyna od głowy „rozlewać” się na resztę ciała choć pełne wybarwienie osiągają dopiero w okresie zalotów i tarła. Dodatkowo u samców wydłużaniu i zaostrzeniu ulegają płetwy – grzbietowa posiadająca mnóstwo pomarańczowych plam, której górną krawędź okala biło-pomarańczowy pas i odbytowa, która dodatkowo zabarwia się na kolor pomarańczowy z wyraźnymi białymi atrapami jajowymi. Fot. Młode osobniki, które już przy rozmiarze ok. 9 cm. wykazywały rywalizację wewnątrzgatunkową. Fot. Dorosły samiec.   Fot. Dorosła samica.   Opisywany gatunek nie należy do szybkich pływaków, preferuje polowanie z zasadzki w dość osobliwy sposób. W trakcie polowania ustawia się głową w dół i bokiem do potencjalnej ofiary, potrząsa przy tym ciałem co ma imitować ranną lub chorą rybę. W momencie kiedy nieuważna ofiara zbliży się zbyt blisko do „Jastrzębia” następuje błyskawiczny atak, a duże i silne szczęki nie dają jej żadnych szans. Fot. Dorosły samiec „wiszący” w toni i przygotowujący się do ataku.   Pierwszy raz młode Aristochromis zobaczyłem „na żywo” w 2005 r. na giełdzie akwarystycznej w Łodzi przy. ul. Św. Teresy. Zaraz po powrocie do domu zacząłem czytać na temat tego gatunku ale szybko okazało się, że z uwagi na rozmiar osiągany przez rybę nie będę w stanie zapewnić jej odpowiedniej przestrzeni. Jednak już wtedy wiedziałem, że kiedyś będę cieszył się widokiem Jastrzębia z Malawi siedząc we własnym fotelu. Jako, że w akwarystyce cierpliwość to ponoć podstawa, stadko sześciu młodych około 6 centymetrowych Aristochromis christyi trafiło do mnie w kwietniu 2017 r. Młodzież trzymała się razem do osiągnięcia ok. 9-10 cm. Ryby karmione były sztucznymi pokarmami premium i raz w tygodniu mrożonymi krewetkami, zresztą tak jest do obecnej chwili. Gatunek ten rośnie zdecydowanie wolniej niż inne popularne wśród akwarystów drapieżne pielęgnice z jeziora Malawi. W tym okresie zaczęła uwidaczniać się umiarkowana agresja wewnątrz gatunkowa i odtąd ryby wolały przebywać pojedynczo w różnych miejscach zbiornika. Zarówno u młodych jak i dorosłych ryb nie zaobserwowałem znaczącej agresji w stosunku do innych gatunków, nawet podczas tarła samiec był dużo spokojniejszy niż przedstawiciele rodzaju Nimbochromis czy Dimidiochromis.   Fot. Dorosły samiec podczas karmienia mrożonymi krewetkami „z ręki”. W grupie zdecydowanie szybciej rosły samce, których jak się okazało były dwie sztuki i przy rozmiarze 13 cm. byłem ich już pewny, a przy około 15 cm. dokonałem redukcji stada zostawiając w zbiorniku parę, która w zdrowiu pływa w nim po dziś dzień. Fot. Para dorosłych Aristochromis christyi. Para dość regularnie podchodziła do tarła jednak pierwsze trzy razy samica nie donosiła ikry i wypluwała ją po kilku dniach ale z czasem udało się jej dochować młode. W czasie tarła samiec oczyszcza dno z grubszych frakcji i kopie krater średnicy ok. 30 cm., do którego wabi samicę i tam dochodzi do tarła. Tak jak wcześnie już wspominałem samiec podczas tarła nie był zbyt zaborczy ani dla samicy ani dla innych gatunków i to pomimo faktu, że mój zbiornik jest zbyt mały dla Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej ale o tym później. Fot. Samiec podczas przygotowywania tarliska. Moje wnioski na temat Aristochromis christyi oparte zostały na prawie pięcioletnim już okresie obserwacji tego gatunku w moim standardowym 720 l. W tym miejscu muszę wyraźnie zaznaczyć, że jest to zbiornik zdecydowanie za mały by trzymać Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej tym bardziej, że jedynymi (z uwagi na rozmiary i dietę) słusznymi towarzyszami dla niego są inni silni przedstawiciele drapieżników z jeziora Malawi, np. z rodzaju: Buccochromis, Champsochromis, Dimiodiochromis, Nimbochromis czy Tyrannochromis. Nie byłbym jednak sobą gdybym nie pochwalił się sukcesem w zbudowaniu relatywnie zgodnej obsady wielogatunkowej złożonej obok Aristochromis z kilku gatunków z ww. rodzajów drapieżników. Moim zdaniem podstawą budowania zgodnej obsady jest zakup młodych ryb w jednym momencie co pozwoli im przyzwyczaić się do siebie, „nauczyć” się dzielić zbiornik i ustalać hierarchię w miarę wzrostu. Niewątpliwe jednak wiele też zależy od czynnika, na który żaden malawista nie ma wpływu czyli „charakteru” poszczególnych osobników w obrębie danego gatunku. Co do zasady nie zalecam jednak budowania wielogatunkowej obsady wokół Aristochromis christyi w zbiorniku 720 l. Uważam, że za minimum należy tu przyjąć zbiornik o wymiarach 250 x 70 x 70 cm. Natomiast zbiornik 200 x 60 x 60 cm. z całą pewnością można uznać za wystarczające zaplecze dla stworzenia jednogatunkowej obsady z Aristochromis christyi, oczywiście w układzie z jednym samcem. Fot. Dorosły w pełni wybarwiony samiec. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że jest to jeden z moich ulubionych gatunków spośród drapieżników z jeziora Malawi i zawsze będę go brał jako pewniaka budując w przyszłości obsady moich zbiorników. Mam nadzieję, że również Wam udzieli się mój podziw i sympatia dla Jastrzębia z Malawi i ryba ta „padnie” wyborem każdego malawisty, który dysponuje odpowiednio dużym akwarium.   Literatura: Konings A., 2003. „Back to Nature”.  Przewodnik po świecie pielęgnic z Malawi.  Konings A., 2016. „Malawi cichlids in their natura habitat” 5rd Edition. Cichlid Press, El Paso, USA. Łątka L., Sierakowski W., 2018. “Pielęgnice jeziora Tanganika i Malawi”. Wydanie pierwsze. Angraf, Piła.  
    • A nie zabaczyłeś, że jesteś na forum ryb z j. Malawi nie z Tanganiki? Polecam forum tanganiki, tam na pewno otrzymasz rzetelną informację.
    • Witam wpadłem na pomysł żeby przerobić moje 100l pod gatunki z Tanganiki. Kupiłem skały ‘elephant skin’ i ułożyłem małą konstrukcje w jednym z rogów. Dolożylem trochę roślin dla lepszego efektu wizualnego Microsorium Pteropus i Anubias barteri.  Reszta to drobny jasny piach i kupiłem około 25 wielkich muszli po ślimakach escargot- Helix pomatia(jeszcze nie dojechały). Plan jest taki żeby obsadzic parą Julidochromis transcriptus i kupić około 6 Neolamprologus multifasciatus, Jakieś sugestie, przeciwskazania co do obsady? Samo akwarium jakieś uwagi ? Filter oase 200 thermo, lampa chichiros b series. TDS wody kranowej 388pp.    (zdjęcia zrobione kilka minut po zalaniu) Pozdrawiam.      
    • A czemu nie ?  Ja bardzo dużo piszę codziennie zawodowo i nie mam już siły i przede wszystkim czasu na pisanie dla przyjemności 🤷‍♂️ Dlatego dla mnie osobiście spotkanie/spotkania to najważniejsze daty w kalendarzu... Szkoda, że jest nas na spotkaniach mniej, dlatego zachęcam każdego do przyjazdu tym bardziej, że jest dobre połączenie PKP z Prudnikiem. Zawsze będę mógł opowiedzieć o swoich doświadczeniach z drapolami choć nie wiem czy faktycznie kogoś to interesuje. Poszukam tez i wrzucę na KM krótki artykuł, który poczyniłem kilka lat temu w tym zakresie na przykładzie Aristochromis christyi, ukazał się on co prawda jedynie w języku angielskim ale mam gdzieś pewnie "rękopis".
    • A czemu nie tu? Wiele razy rozmawialiśmy, nie tylko w Pokrzywnej, ale nie jest moją rolą pisanie tutaj na temat funkcjonowania Twojego akwarium z drapolami😉
    • Wszyscy mają racje aaaale nie do końca 😉 ale na szerszą rozmowę zapraszam na spotkanie do Pokrzywnej ☝️😁 PS. @pozner z tego co ja pamiętam to byłeś przy wielu moich rozmowach właśnie w Pokrzywnej ale widocznie tylko ja byłem trzeźwy 😁😉🤣
    • Nie miałem nigdy poważnych drapoli w akwarium, ale moje doświadczenia z non mbuna oraz z pielęgnicami z Ameryki centralnej mówią że dobrym środkiem do rozładowywania agresji jest mocne przerybienie. Często propozycje obsad na tym forum czy w książce Wojtka Sierakowskiego mogą mieć rację bytu tylko do pewnego momentu. 13 ryb w 1400l to niezbyt wiele w moim odczuciu. Jakie są wasze doświadczenia w tej kwestii z drapolami?
    • To prawda Regulowałem już kilka razy, ale w środku - pod szafką jakiś czas temu założyłem jeszcze drugi, mały zbiornik, 112lz pokrywą, przez to szafka jest dość często otwierana, a czasami nawet częściowo otwarta przez kilka h. Dodam, że ten sposób prowadzenia akwarium nie jest zbyt wygodny przy serwisie, więc nie polecam a szafkę bym musiał regulować w prawie każdy weekend 
    • Bardzo ładny baniak, konkret. Jedyne do czego się można przyczepić do regulacja drzwiczek pod nim 😅
    • @S_owa dzięki za super aktualizację  Wyjątkowo mnie cieszy, bo Twoja kronika zainspirowała mnie do wystartowania akwarium z drapieżnikami. Z takich predatorów kalibru XXL mam u siebie tylko samca Aristo. Zakładam, że moje akwarium finalnie może być dla niego za małe, ale postanowiłem sprawdzić co z tego wyjdzie przy założeniu, że będzie to tylko samiec bez partnerek do harcowania. Jak na razie spokojnie sobie rośnie i nie doskwiera innym lokatorom. Ku mojemu zaskoczeniu w składzie mieszkańców, najbardziej upierdliwy dla wszystkich jest samiec Stigmatochromis Tolae. Miałem 2 samce i 2 samice. Niestety przez niefortunny wypadek jedną samicę straciłem, druga nie wytrzymała presji dwóch samców 😕 Jednego samca sprzedałem bo mi było go już szkoda i ten ostatni, który pozostał potrafi być jak taka końska mucha na łące. Dokucza wszystkim. Ma swoją norę pod kaseciakiem i jego jedynym celem życiowym jest wyganianie wszystkich z tamtego rejonu. Potrafi dać popalić 1,5 razy większemu Nimbochromisowi Polistigma... Będę go musiał usunąć bo mnie już denerwuje.  Zazdroszczę widoku pielęgnującej maluchy samicy Nimbo. Nigdy nie spotkałem się z takim widokiem u moich pyszczaków.  Pozdrawiam 👋
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.