Skocz do zawartości

Identyfikacja zielonego glonu na piasku


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

robisz tak - logujesz się na erybka - zamawiasz atrament płacisz kartą a w poniedziałek najpóżniej we wtorek kurier ci przywozi - jak w banku - masz jeszcze czas zamówić.

Tu nie ma znaczenia kilka dni w jedną czy w drugą bo zagrożenia dla ryb żadnego nie ma.


Mamy dziesiątki różnych usuwaczy PO4 ale tylko jeden sprawdzony i niezawodny - atrament.

Stosuję go zresztą jak wielu morszczaków z obu baniakach - oczywiście po pomiarach PO4 MW12.

Ty zmierz to PO4 w kranówie bo czasami jest wielkie zaskoczenie i wyjaśnienie skąd się sinice pojawiają w baniaku.:(


No nic nie robić to tak nie - rób co koledzy uprzednio polecali - zbierać sinice, ograniczyć światełko i karmienie ryb, przyznać się jak karmisz mrożonkami lub żywym z torebki - ustrojstwo do podmianek budować - jest co robić:D

Opublikowano

Ok, dzięki za pomoc spróbuje tak zrobić, dziś kupiłem na szybko małe opakowanie

JBl phosex rapid ale następnym razem zakupie ten Microbe-Lift Phosphate Remover.


Sprawdzałem ceny również na allegro, rzeczywiście jest dość wydajny w stosunku do swojej ceny, bo jednak wkład w filtrze tez co jakiś czas traciłby swoje właściwości i kubeł trzeba by było otwierać, a biologia na tym traci i szczelność kubła.

Wystarczy mi, już samo to że, trzeba co 3-4 miesiące zajrzeć do środka czy purigen

nie zmienił koloru.


Pozdrawiam:)

Opublikowano
Ok, dzięki za pomoc spróbuje tak zrobić, dziś kupiłem na szybko małe opakowanie JBl phosex rapid


A kto ci to radził?? czy zawsze robisz na przekór radom i kupujesz coś niesprawdzone?? a wiesz jakie są skutki wymieszania rapidu z atramentem?? bo ja nie.

czy nauczka z testami zooleka to za mało?? czy ty masz za dużo kasy ??

czy w ogóle potrzebujesz rad jak i tak zrobisz po swojemu.:rolleyes: ręce opadają

Opublikowano

Deccorativo spokojnie, wziąłem sobie do serca Twoje rady i innych, nic nie będę mieszał.


Dopóki nie skończę tego opakowania to nie zacznę następnego i nic nowego nie dodam, aż taki zdesperowany nie jestem. Dzięki Wam powstrzymałem się przed zakupem wkładu do kubełka na PO4 jakiegokolwiek. Wcześniej w ogólnym stosowałem JBL Clearmec , ale miałem przerybienie i raczej nic nie pomagał, więc byłem ciekaw czy macie jakieś doświadczenie

z innymi. Przeczytałem sporo o tym JBL Phosex rapid jest bezpieczny, a że był pod ręką

w sklepie to kupiłem i tylko z tego względu. Wykończę opakowanie o ile będę musiał podawać więcej i kupie "atrament". Nie unoś się, bo naprawdę szanuję Twoje spostrzeżenia

Bez urazy

Pozdr.

Opublikowano
Przeczytałem sporo o tym JBL Phosex rapid jest bezpieczny, a że był pod ręką w sklepie to kupiłem i tylko z tego względu. .


Michale jestem spokojny jak woda w kiblu po spuszczeniu:D i nie żywię urazy ale wybacz zachowujesz się jak baba - wejdzie do sklepu i kupi to co wpadnie jej w ręce a nie to po co przyszła. :D


Miałeś kupić atrament i nie było żadnego pośpiechu.


Problem w tym że te wytrącacze a nie usuwacze PO4 działają niezwykle długo na wodę nawet jak już nie wytrącają PO4 ( także wytrącają krzemiany SiO2).

Ja równo rok temu na wiosnę wlałem atrament do oczka wodnego bo od lat miałem przez cały rok zieloną wodę - przez całe lato miałem glony nitkowe po 2metry długie i wodę kryształ, na jesieni oczko nie zamarzało mimo że u sąsiadów już był lód a widzę że dalej działa i w tym roku.

To że zaprzestaniesz lać rapid a potem dopiero kupisz atrament wcale nie znaczy że się nie spotkają oba w twoim baniaku i przed tym przestrzegałem.


Przez 2 miesiące dorobiłeś się PO4 =ok 2ppm więc średnio 1ppm/miesiąc to rzadko spotykany przyrost w akwarystyce więc jeśli nie ustalimy wspólnie przyczyny to tak średnio co 1-2 tygodnie będziesz lał atrament jak z rapidem nie wiem ale też nie wiem z czego wynika twoje przeświadczenie że jest bezpieczny.

Zrobisz jak uważasz ale ponieważ jesteś młodzianek :D a na dodatek raptus :D a akwarystyka takich nie znosi dlatego masz problemy. Wykonujesz haotyczne posunięcia bez planu działania i systematyczności.

JBL Cleramec to glina z zeolitem i usuwa jony amonu czyli NH3/4 i NO2 pośrednio więc i NO3 nie usuwa PO4 więc działałeś nie w tym kierunku co trzeba czyli pro sinicowo:sad: i się doczekałeś.

ale mnie nie zniechęcisz do pomocy:D

Podaj jutro przy świetle dziennym wynik PO4 z kranówy.

Napisz czym i ile karmisz ryby.

Musimy ustalić żródło tak wysokich fosforanów by usunąć przyczynę a skutki same ustąpią.

Opublikowano
zachowujesz się jak baba - wejdzie do sklepu i kupi to co wpadnie jej w ręce a nie to po co przyszła.


No za chwilę będzie foch :D To, że masz częściowo rację (patrz wątek identyfikacja) to nie znaczy, że trzeba to wyciągać na widok publiczny :D


Wtrącę się do dyskusji z drobnym pytaniem. Testy PO4 także JBLa zakupić ? Czeka mnie na 100% atrament bo Purolite śmiga od miesiąca, ryby rosną, rzut okrzemków jest w tej chwili piękny i wolałabym aby w przyszłości brąz ewoluował w zieleń, ale na kamieniach a nie na piasku ;) Czyli PO4 nadal JBL, tak ?

Opublikowano
No za chwilę będzie foch :D To, że masz częściowo rację (patrz wątek identyfikacja) to nie znaczy, że trzeba to wyciągać na widok publiczny :D


Moniko jakie fochy , ty jesteś Grochowianką a to są kobiety piękne:D i konkretne.:D

Ty nie podlegasz temu stereotypowi.:D więc może inaczej po kobiecemu potrząśniesz Michałem by nie był raptus:D

Jeśli uraziłem pozostałe Panie to bardzo przepraszam.


Wracając do twojego pytania.

Zawsze podkreślam że jeśli stosujemy techniki pozwalające na stałe obniżyć NO3 w baniakach (żywice jonowymienne lub biopolimery) do poziomów zbliżonych do jednocyfrowych to powinniśmy się zainteresować także fosforanami PO4 bo co prawda ich poziom w akwarium rybkom zwisa koło ogonka ale glonom i sinicom już nie. Te tylko czekają by NO3 było niskie a PO4 wysokie. Pozostaje więc zakup testu JBL PO4 bo ten mamy zweryfikowany jeśli chodzi o wskazania ( napisać na pudełku " wynik pomnożyć x3") :(

Co do okrzemek sprawa jest jeszcze trudniejsza bo zazwyczaj nasze kranówy mają tak 30-60mg/l SiO2 a powinno być w baniaku max 0,2mg/l by okrzemki odpuściły. Więc nawet jedna podmianka 20% potrafi zniweczyć wielomiesięczne stosowanie pochłaniaczy krzemianów.

Więc sama rozumiesz że trudna sprawa tym bardziej że krzemiany nie są szkodliwe więc nikt ich nie mierzy a wodociągi nawet je sztucznie zwiększają bo tym sposobem poprawiają inne parametry kranówy które są monitorowane i szkodliwe.

Czasami pomaga anielska cierpliwość i po wielu miesiącach potrafią same odpuścić ale czasami są latami. Z punktu widzenia dobrostanu ryb - okrzemki to ich pokarm więc kierunek prawidłowy tylko ta estetyka i ogląd baniaczka cierpi.:(


Szanse walki parametrami wody trzeba ocenić mierząc SiO2 w kranówie - :arrow: Rafał ma test wystarczy mu podrzucić 20ml kranówy z Grochowa:D albo w buteleczce przysłać listem do mnie:D

Opublikowano

Okrzemki mi nie przeszkadzają. Prawie. Na kamieniach mi nie przeszkadzają. Na tle już owszem.

Na razie walczyć z nimi nie będę. Poczekam bo przecież baniak świeży bardzo :)

Idziemy już mocno w OT, zaraz ktoś po uszach oberwie ;)


Wracając do sinic - konkluzja jaka mi się nasuwa - każdy użytkownik jakichkolwiek ustrojstw, które "pochłaniają" azotany powinien mieć na standardowym wyposażeniu także test PO4 i coś co te związki fosforu "zutylizuje".

Opublikowano

Hehe pasuje mi ta ksywka "Raptuś', ale masz racje co nagle to po diable, taki już jestem a akwarystyka tego nie lubi. Zbadałem dziś parametry wody co się okazało???


W kranie?


PO4 - O



w akwarium


PO4 - między 0.1 a 0.2mg/l (podaje wynik ze skali JBL a nie pomnożony x3)

NO3 - 20mg/l


1. Czy to jest ok? Czy zbijać jeszcze tym JBL Phosvec. Mnie się wydaje, że jest ok a PO4 =0

nigdy nie będzie i nie ma co do tego dążyć.


2.Co z oświetleniem? Wyłączyć na kilka dni czy nie jest to konieczne?


3. pokarmy jakie daje:


Tetra Malawi Flakes

Tropical Malawi Flakes

Hikari Cichlid Excel

Seachem Nutridiet Cichlid

Tropical 3-Algae (tego niechetnie jedza, więc rzadko)

Tropical Spirulina Super Forte 36%

tropical Dafnia witaminized (sporadycznie)

raz na kilka dni mrożonka Malawi mix



Karmie teoretycznie 2 razy dziennie, na przemian różnymi pokarmami aż widze że przestają jeść to daje spokój, na wymiane z żonką, czasem sypne szczyptę lub dwie dodatkowo jak mi się koło szyby kręcą i proszą.


Wczoraj dostałem próbke gratisową Premium Cichlid - L z NatureFood i zakupiłem Spiruline premium JBL, ale nie rozpakowałem, czekam aż reszte pokarmów zjedzą


Jak z tym pokarmem:


Co podawać, na czym się skupić, co ograniczyć dla ich diety, czy są to dobre pokarmy? no i co dalej odnośnie tego PO4?


Michał raptuś

Opublikowano

Michale ok już wystarczy :D :D


1/ Rozumiem że te PO4 0,1-0,2 ppm dziś to po wlaniu wczoraj tego rapida?? czy poprzedni pomiar 0,6 ppm był wykonany za raptownie ???

proszę uściślić wypowiedz bo stoję w rozkroku:D i nie wiem czy błąd pomiarów czy efekt działania rapidu.


2/ Jesteśmy w dziale Glony więc wątek obsady i wymienionych karm to podklej we właściwych działach i koledzy cię wyprostują. Ja tylko powiem bardzo delikatnie

Cały ambaras to to że nieprawidłowo karmicie ryby i albo ryby pękną albo dostaną bloata szybciej czy póżniej. Ryba nie mają jak ludzie poczucia sytości - jedzą bez opamiętania


3/ A jak ty dajesz im tą mrożonkę - proszę o kwiecisty i dokładny opis procedury.:D poczynając od wyjęcia z lodówki:D


4/ Możesz już nic nie ograniczać poza zupełnie nowym cyklem karmienia ryb i doborem karm bo to są powody sinic, ale to już w innym dziale.


5/ Pomiary PO4 po zastosowaniu atramentu czy rapida robimy dopiero po 2 dniach by to z piasku też wylazło- wtedy jest prawdziwy wynik tego co mamy.

Więc jutro pomiar PO4 i jeśli wynik 0,2 i wyżej to znaczy że x3 masz 0,6ppm PO4 więc jeszcze połowa dawki rapidu jaką dałeś i po 2 dniach pomiar. Pisałem ma ci wyjść leciutko zółty wynik taki jaki nie występuje na skali testu.

Wtedy jest PO4 ok 0,2ppm i tak potem co miesiąc kontrola i w razie potrzeby interwencja w obniżanie PO4.


Prosiłem - dawkować nie raptuśnie zwaliłeś PO4 w dobę z 2ppm do 0,3ppm nawet jeśłi jest to w dobrą stronę to za raptownie no wyszło jak u raptusa.:D

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


  • Posty

    • Poglądowo do wypowiedzi @lukBB bo też mam w ramce z tym, że ja mam przez długość akwarium.
    • Witaj, ja panel ledowy mam osadzony na ramce z kątownika aluminiowego bodajże 1,5x1,5. Całość mam położone bezpośrednio na wzmocnieniu podłużnym. 
    • Witaj, możesz pomyśleć o sklejeniu czegoś ze szkła, ja tak zrobiłem lampa leży na dwóch wspornikach w kształcie litery T , które stoją na wzmocnieniu poprzecznym na środku akwa. Na tym zdjęciu mniej więcej to widać.
    • Cześć. Planuję zrobić lampę DIY do akwarium Malawi 100x50x50 i szukam inspiracji dotyczących samego montażu lampy nad akwarium. Interesują mnie rozwiązania DIY, a nie gotowe lampy typu Chihiros czy Skylight. Jak rozwiązaliście: mocowanie szerokiego profilu/radiatora aluminiowego, nóżki opierane o szybę, kątowniki lub płaskowniki aluminiowe, belki oparte bezpośrednio na akwarium, inne estetyczne sposoby montażu nad otwartym zbiornikiem? Jeśli macie zdjęcia swoich lamp i mocowań, będę wdzięczny za fotki oraz informację z czego wykonaliście uchwyty. Zależy mi na estetycznym wykonaniu, bo akwarium stoi w salonie.
    • Aristochromis christyi – to jedyny przedstawiciel rodzaju Aristochromis o charakterystycznym kształcie pyska, który przypomina dziób drapieżnego ptaka lub jak pisze Ad Konings „arystokratyczny nos”. To właśnie temu wyjątkowemu kształtowi pyska zawdzięcza on swój przydomek – Jastrząb z Malawi. Fot. Łeb dorosłego samca Aristochromis christyi z profilu. Gatunek ten występuję w całym jeziorze głównie w strefie przejściowej. Osiąga dość znaczne rozmiary, samiec dorasta do ok. 30 cm., samica jest nieco mniejsza i osiąga 25 cm. Jest typowym rybożercą, a jego menu składa się głównie z przedstawicieli ryb z grupy "Mbuna". Osobliwa budował pyska przystosowała Aritochromis  do chwytania znacznych rozmiarów ryb stanowiących nawet 1/3 długości jego ciała. Fot. Ukazuje rozmiar „paszczy” dorosłego osobnika Dymorfizm płciowy u tego gatunku jest bardzo wyraźny ale dopiero u dorosłych ryb młode wyglądają identycznie – srebrzyste ciało z charakterystyczną wyraźną skośną czarną pręgą. Dorosłe osobniki jak już wspomniałem różnią się znacznie, jeżeli chodzi o kolorystykę samice pozostają podobne do młodych, może trochę ciemnieją ale wydaje mi się, że jest to bardziej cecha konkretnego osobnika i diety. Samce natomiast z wiekiem nabierają coraz więcej niebieskiego odcienia, który zaczyna od głowy „rozlewać” się na resztę ciała choć pełne wybarwienie osiągają dopiero w okresie zalotów i tarła. Dodatkowo u samców wydłużaniu i zaostrzeniu ulegają płetwy – grzbietowa posiadająca mnóstwo pomarańczowych plam, której górną krawędź okala biło-pomarańczowy pas i odbytowa, która dodatkowo zabarwia się na kolor pomarańczowy z wyraźnymi białymi atrapami jajowymi. Fot. Młode osobniki, które już przy rozmiarze ok. 9 cm. wykazywały rywalizację wewnątrzgatunkową. Fot. Dorosły samiec.   Fot. Dorosła samica.   Opisywany gatunek nie należy do szybkich pływaków, preferuje polowanie z zasadzki w dość osobliwy sposób. W trakcie polowania ustawia się głową w dół i bokiem do potencjalnej ofiary, potrząsa przy tym ciałem co ma imitować ranną lub chorą rybę. W momencie kiedy nieuważna ofiara zbliży się zbyt blisko do „Jastrzębia” następuje błyskawiczny atak, a duże i silne szczęki nie dają jej żadnych szans. Fot. Dorosły samiec „wiszący” w toni i przygotowujący się do ataku.   Pierwszy raz młode Aristochromis zobaczyłem „na żywo” w 2005 r. na giełdzie akwarystycznej w Łodzi przy. ul. Św. Teresy. Zaraz po powrocie do domu zacząłem czytać na temat tego gatunku ale szybko okazało się, że z uwagi na rozmiar osiągany przez rybę nie będę w stanie zapewnić jej odpowiedniej przestrzeni. Jednak już wtedy wiedziałem, że kiedyś będę cieszył się widokiem Jastrzębia z Malawi siedząc we własnym fotelu. Jako, że w akwarystyce cierpliwość to ponoć podstawa, stadko sześciu młodych około 6 centymetrowych Aristochromis christyi trafiło do mnie w kwietniu 2017 r. Młodzież trzymała się razem do osiągnięcia ok. 9-10 cm. Ryby karmione były sztucznymi pokarmami premium i raz w tygodniu mrożonymi krewetkami, zresztą tak jest do obecnej chwili. Gatunek ten rośnie zdecydowanie wolniej niż inne popularne wśród akwarystów drapieżne pielęgnice z jeziora Malawi. W tym okresie zaczęła uwidaczniać się umiarkowana agresja wewnątrz gatunkowa i odtąd ryby wolały przebywać pojedynczo w różnych miejscach zbiornika. Zarówno u młodych jak i dorosłych ryb nie zaobserwowałem znaczącej agresji w stosunku do innych gatunków, nawet podczas tarła samiec był dużo spokojniejszy niż przedstawiciele rodzaju Nimbochromis czy Dimidiochromis.   Fot. Dorosły samiec podczas karmienia mrożonymi krewetkami „z ręki”. W grupie zdecydowanie szybciej rosły samce, których jak się okazało były dwie sztuki i przy rozmiarze 13 cm. byłem ich już pewny, a przy około 15 cm. dokonałem redukcji stada zostawiając w zbiorniku parę, która w zdrowiu pływa w nim po dziś dzień. Fot. Para dorosłych Aristochromis christyi. Para dość regularnie podchodziła do tarła jednak pierwsze trzy razy samica nie donosiła ikry i wypluwała ją po kilku dniach ale z czasem udało się jej dochować młode. W czasie tarła samiec oczyszcza dno z grubszych frakcji i kopie krater średnicy ok. 30 cm., do którego wabi samicę i tam dochodzi do tarła. Tak jak wcześnie już wspominałem samiec podczas tarła nie był zbyt zaborczy ani dla samicy ani dla innych gatunków i to pomimo faktu, że mój zbiornik jest zbyt mały dla Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej ale o tym później. Fot. Samiec podczas przygotowywania tarliska. Moje wnioski na temat Aristochromis christyi oparte zostały na prawie pięcioletnim już okresie obserwacji tego gatunku w moim standardowym 720 l. W tym miejscu muszę wyraźnie zaznaczyć, że jest to zbiornik zdecydowanie za mały by trzymać Aristochromis w obsadzie wielogatunkowej tym bardziej, że jedynymi (z uwagi na rozmiary i dietę) słusznymi towarzyszami dla niego są inni silni przedstawiciele drapieżników z jeziora Malawi, np. z rodzaju: Buccochromis, Champsochromis, Dimiodiochromis, Nimbochromis czy Tyrannochromis. Nie byłbym jednak sobą gdybym nie pochwalił się sukcesem w zbudowaniu relatywnie zgodnej obsady wielogatunkowej złożonej obok Aristochromis z kilku gatunków z ww. rodzajów drapieżników. Moim zdaniem podstawą budowania zgodnej obsady jest zakup młodych ryb w jednym momencie co pozwoli im przyzwyczaić się do siebie, „nauczyć” się dzielić zbiornik i ustalać hierarchię w miarę wzrostu. Niewątpliwe jednak wiele też zależy od czynnika, na który żaden malawista nie ma wpływu czyli „charakteru” poszczególnych osobników w obrębie danego gatunku. Co do zasady nie zalecam jednak budowania wielogatunkowej obsady wokół Aristochromis christyi w zbiorniku 720 l. Uważam, że za minimum należy tu przyjąć zbiornik o wymiarach 250 x 70 x 70 cm. Natomiast zbiornik 200 x 60 x 60 cm. z całą pewnością można uznać za wystarczające zaplecze dla stworzenia jednogatunkowej obsady z Aristochromis christyi, oczywiście w układzie z jednym samcem. Fot. Dorosły w pełni wybarwiony samiec. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że jest to jeden z moich ulubionych gatunków spośród drapieżników z jeziora Malawi i zawsze będę go brał jako pewniaka budując w przyszłości obsady moich zbiorników. Mam nadzieję, że również Wam udzieli się mój podziw i sympatia dla Jastrzębia z Malawi i ryba ta „padnie” wyborem każdego malawisty, który dysponuje odpowiednio dużym akwarium.   Literatura: Konings A., 2003. „Back to Nature”.  Przewodnik po świecie pielęgnic z Malawi.  Konings A., 2016. „Malawi cichlids in their natura habitat” 5rd Edition. Cichlid Press, El Paso, USA. Łątka L., Sierakowski W., 2018. “Pielęgnice jeziora Tanganika i Malawi”. Wydanie pierwsze. Angraf, Piła.  
    • A nie zabaczyłeś, że jesteś na forum ryb z j. Malawi nie z Tanganiki? Polecam forum tanganiki, tam na pewno otrzymasz rzetelną informację.
    • Witam wpadłem na pomysł żeby przerobić moje 100l pod gatunki z Tanganiki. Kupiłem skały ‘elephant skin’ i ułożyłem małą konstrukcje w jednym z rogów. Dolożylem trochę roślin dla lepszego efektu wizualnego Microsorium Pteropus i Anubias barteri.  Reszta to drobny jasny piach i kupiłem około 25 wielkich muszli po ślimakach escargot- Helix pomatia(jeszcze nie dojechały). Plan jest taki żeby obsadzic parą Julidochromis transcriptus i kupić około 6 Neolamprologus multifasciatus, Jakieś sugestie, przeciwskazania co do obsady? Samo akwarium jakieś uwagi ? Filter oase 200 thermo, lampa chichiros b series. TDS wody kranowej 388pp.    (zdjęcia zrobione kilka minut po zalaniu) Pozdrawiam.      
    • A czemu nie ?  Ja bardzo dużo piszę codziennie zawodowo i nie mam już siły i przede wszystkim czasu na pisanie dla przyjemności 🤷‍♂️ Dlatego dla mnie osobiście spotkanie/spotkania to najważniejsze daty w kalendarzu... Szkoda, że jest nas na spotkaniach mniej, dlatego zachęcam każdego do przyjazdu tym bardziej, że jest dobre połączenie PKP z Prudnikiem. Zawsze będę mógł opowiedzieć o swoich doświadczeniach z drapolami choć nie wiem czy faktycznie kogoś to interesuje. Poszukam tez i wrzucę na KM krótki artykuł, który poczyniłem kilka lat temu w tym zakresie na przykładzie Aristochromis christyi, ukazał się on co prawda jedynie w języku angielskim ale mam gdzieś pewnie "rękopis".
    • A czemu nie tu? Wiele razy rozmawialiśmy, nie tylko w Pokrzywnej, ale nie jest moją rolą pisanie tutaj na temat funkcjonowania Twojego akwarium z drapolami😉
    • Wszyscy mają racje aaaale nie do końca 😉 ale na szerszą rozmowę zapraszam na spotkanie do Pokrzywnej ☝️😁 PS. @pozner z tego co ja pamiętam to byłeś przy wielu moich rozmowach właśnie w Pokrzywnej ale widocznie tylko ja byłem trzeźwy 😁😉🤣
  • Tematy

  • Grafiki

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.