Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Pozner to chyba nie tak do końca z tym wlewaniem, metody obstukane, stare jak świat odgrywają nadal dużą rolę. Choć aktywność chemików faktycznie jest znaczna to ich ilość mniejsza ☺. Co do słabej odporności odłowu na chemie to przerabiałem to w najbardziej odczuwalny sposób. Awaria filtra zabiła mi 1/3 ryb z odłowu i ani jednej f1, leczenie bloat u odłowu zadziałało na niego tak jakby ktoś przebił im pęcherz pławny. Z myejsca padły na dno a była to najniższa dawka leku. F1 pływały jakby nigdy nic. Też wtedy miałem straty w odłowie.


Co do patogenów to wydaje mi się, że są one tożsame zarówno w jeziorze jak i akwarium bo nasze rodzime raczej w akwariach nie są obecne. Mogę się jednak mylić.

Opublikowano
Chyba trochę przesadzasz, są chemicy ale są IMHO w mniejszości choć są dość aktywni i może dlatego takie wrażenie.


Może tak jest, ale jak widać, nie tylko ja mam takie wrażenie. Podzieliłem się swoimi odczuciami. W moim zamyśle, to co napisałem miało być pewnym kontrapunktem dla, moim zdaniem, czasami bezkrytycznego faszerowania chemii. Jak najmniej chemii, a ryby będą zdrowsze i odporniejsze. One nie są tak delikatne, jak nam się wydaje. Trzeba dać im tylko szansę wykazania tego. Od kilku lat w Wa-wie woda jest ozonowana, ale wcześniej była chlorowana i to czasami tak, że herbaty nie dało się wypić. Nie było żadnych uzdatniaczy, woda musiała swoje odstać, wlewało się ją na czuja, nie było testów...o przepraszam, był papierek lakmusowy ;). Ryby rosły, rozmnażały się...życie kwitło. Dawały radę. Chodzi mi o to, że ułatwiając sobie życie tymi preparatami, niechcący możemy osłabiać ryby. Czy tak jest?...nie wiem. To tylko moje przemyślenia.

Zacytuję siebie:

"Nie namawiam do wywalenia wszystkich testów, ale do zachowania pewnego dystansu, równowagi, gdyż widzę, tak jak danielj, że te hobby zmienia się powoli w laboratorium."

Opublikowano

Chemia, chemią ale stosowanie uzdatniaczy jest jak najbardziej wskazane, już nie jedna osoba się o tym w nie miły sposób przekonała. Oczywiście lanie na tzw. pałe lekarstw mija się z celem i najczęściej przyniesie więcej złego niż dobrego.

Opublikowano
Chemia, chemią ale stosowanie uzdatniaczy jest jak najbardziej wskazane, już nie jedna osoba się o tym w nie miły sposób przekonała.


A dlaczego się przekonała? Bo się śpieszyła. Żadne uzdatniacze, ba, nawet bakterie nitryfikacyjne nie są potrzebne, jeśli wszystko zrobi się z głową, trzymając się podstawowych zasad. Nie wiem, może te podstawowe zasady powinny być gdzieś spisane, jak dekalog i umieszczone tak, żeby każdy musiał się z nimi zapoznać zanim założy akwarium. Idziemy na skróty, bo mamy chemię, która nam wszystko ułatwia. Regały w zoologach uginają się od różnych preparatów, ale czy one są nieodzowne?

Opublikowano

Pomijając wątek ryb z odłowu bo oczywiste jest dlaczego przeniesione z jeziora do akwarium są jakby słabsze i delikatniejsze, to o jakiej strasznej chemii która może mieć wpływ na zdrowie i kondycje ryb mówimy? Jedyne co przychodzi mi na myśl to właśnie te nowoczesne uzdatniacze wody które poza "dezaktywacją" chloru i chloraminy "maskują" również związki azotowe.Problem w tym ,że nie wiemy dokładnie na czym polega ten proces i jakie są jego końcowe skutki i efekty w różnych sytuacjach które mogą mieć miejsce w akwarium. Kwestia robienia czy nie robienia testów to indywidualna sprawa każdego akwarysty lecz bezdyskusyjnym według mnie jest fakt ,że są bardzo pomocne a w niektórych sytuacjach niezastąpione. Wszystkie parametry jak pH,GH czy KH regulujemy dokładnie tą samą "chemią" która występuje naturalnie w jeziorze. Czy różnego rodzaju pochłaniacze,membrany,żywice i systemy nowoczesnej filtracji biologicznej jak np. bio-polimery możemy nazwać chemią i uznać za szkodliwe? Moim zdaniem nie.

Świat idzie naprzód postęp jest w każdej dziedzinie życia dlaczego więc akwarystyka miała by być tą której to nie dotyczy.

Opublikowano
A dlaczego się przekonała? Bo się śpieszyła.
Tu nie chodzi o pośpiech, uzdatniacze są zbawieniem dla niektórych osób które nie mają możliwości odstawienia wody do podmian (nieraz to kilkaset litrów :)). Pisząc uzdatniacze mam na myśli ich podstawowe zadanie jak neutralizowanie szkodliwych związków mogących się pojawić w wodzie kranowej a nie "cudowne" właściwości pozwalające na wpuszczenie ryb po 24 h :).

We wpisach tyczących "nadzwyczajnych środków" widzę pewne niebezpieczeństwo w działaniach "Chemików". Nowy człowiek wyłapuje zazwyczaj tylko to co che usłyszeć i czytając, że aby mieć akwarium z pyszczakami musi postawić laboratorium może się zniechęcić. Faktycznie tak nie jest i można się bez niego obejść (wymaga to trochę zaangażowania w poszerzanie swojej wiedzy i cierpliwości). Testy ułatwiają życie i są pomocna na początku zanim nabierze się doświadczenia.

  • Dziękuję 2
Opublikowano

I tu Ci przyznaję rację. Nie można wylewać dziecka z kąpielą. Wszystko trzeba robić z głową, z umiarem. Chemia ma wspomagać, tam gdzie jest to niezbędne, a nie zastępować.

  • Dziękuję 1
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.